Australia: Seryjna morderczyni wyjdzie na wolność?

Australijka Kathleen Folbigg, skazana na 30 lat więzienia za zabicie w ciągu 10 lat czworga swych dzieci – dwóch dziewczynek i dwóch chłopców, dzięki postępowi w genetyce być może wyjdzie na wolność. Folbigg, nazwana podczas procesu w 2003 roku „największą seryjną morderczynią w Australii”, spędziła w więzieniu 18 lat, gdyż została uznana za winną śmierci pierworodnego Caleba i trojga młodszych dzieci – Patrica, Sarah i Laury.

W ciągu kilku procesów i szczegółowego dochodzenia, które ponownie rozpatrzyło wyroki skazujące Folbigg w 2019 r., Australijscy sędziowie stanowczo odrzucili pojęcie uzasadnionych wątpliwości w jej sprawie, przywiązując większą wagę do poszlak przedstawionych na jej rozprawie.

Tymczasem, w ubiegłym tygodniu gubernator Nowej Południowej Walii otrzymał petycję podpisaną przez 90 wybitnych naukowców i ekspertów medycznych z prośbą o ułaskawienie Folbigg i jej natychmiastowe zwolnienie.

Wśród sygnatariuszy było dwóch laureatów Nagrody Nobla i dwóch Australijczyków Roku, były prezes Australijskiej Akademii Nauk, profesor John Shine, który skomentował: „Biorąc pod uwagę naukowe i medyczne dowody, które obecnie istnieją w tej sprawie, podpisanie tej petycji było słuszne”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Procesy członków mafii pod znakiem zapytania. W tle koronawirus

Wielkie procesy członków mafii z włoskiej Kalabrii są zagrożone z powodu pandemii – ostrzegła prokuratura w Turynie. Jak wyjaśniono, niemożliwa jest organizacja połączeń wideo z osadzonymi w aresztach oskarżonymi, którzy są zakażeni koronawirusem. Brak możliwości zorganizowania wideokonferencji z udziałem osób, które nie mogą zasiąść na ławie oskarżonych, oznacza, że rozprawy będą odraczane, a procesy znacznie się przedłużą. Ponadto, jak zauważono, istnieje ryzyko, że oskarżeni w procesie kalabryjskiej mafii ‘ndranghety opuszczą areszt tymczasowy, gdyż miną terminy zastosowania tego środka.

Procesy dotyczą przypadków przeniknięcia mafijnych gangów z południa do gospodarki Piemontu. Już jeden z takich procesów, toczący się przed sądem w Asti, został odroczony z powodów organizacyjnych i dlatego prokuratura wystosowała ostrzeżenie, że może to dotyczyć także innych spraw.

‘Ndrangheta uważana jest za najpotężniejszą włoską mafię. Swój majątek zgromadziła przede wszystkim handlując kokainą, której sprzedaż kontroluje w Europie. Ostatnio jej gangi są szczególnie aktywne w życiu gospodarczym w bogatych regionach na północy.
Źródło info i foto: TVP.info

Błyskawiczny proces byłych pracowników Ministerstwa Zdrowia

W przyszłym tygodniu rozpocznie się proces byłych pracowników Ministerstwa Finansów oskarżonych o wyłudzenie ponad 5 mln zł VAT. Jeden z oskarżonych – Krzysztof B. – zaczął składać interesujące zeznania – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że zeznania złożone przez Krzysztofa B. w Zachodniopomorskim Wydziale Prokuratury Krajowej w Szczecinie, są weryfikowane w wielu wątkach toczącego się śledztwa.

Dziennik zastanawia się, czy jeśli oskarżony poszedł na współpracę z prokuraturą, to może liczyć na status małego świadka koronnego „w nagrodę za przełomowe zeznania dotyczące m.in. nadużyć w resorcie”. Według gazety, Krzysztof B. jako adwokat, doradca w Sejmie oraz wieloletni naczelnik Wydziału Prawnego i Zamówień Publicznych Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, ma ogromną wiedzę.

„Rz” zwraca uwagę, że sądy niezwykle rzadko stosują nadzwyczajne złagodzenie kary. Status małego świadka koronnego otrzymał m.in. w sprawie afery taśmowej kelner Łukasz N. Proces ma toczyć się bardzo intensywnie. Akt oskarżenia zostanie odczytany 28 sierpnia.
Źródło info i foto: interia.pl

Słynny wójt Żelazkowa skazany

Wójt Żelazkowa (woj. wielkopolskie) Sylwiusz J. usłyszał kolejny sądowy wyrok. Tym razem proces 61-latka dotyczył znęcania się nad rodziną oraz znieważenia strażaków interweniujących w jego domu. Sąd uniewinnił J. ws. znęcania się nad rodziną, natomiast w związku z drugim zarzutem wójt Żelazkowa został ukarany grzywną.

Wójt Żelazkowa Sylwiusz J. to chyba najbardziej rozpoznawalny wójt w Polsce. Niestety, nie dzięki jego zasługom dla mieszkańców, ale problemom, których przysparza.

O wójcie stało się głośno w 2016 r., gdy pod wpływem alkoholu udzielał ślubu. Sylwiusz J. mylił wówczas imiona, zapomniał obrączek, bełkotał i zataczał się. Najpiękniejszy dzień w życiu nowożeńców zamienił w koszmar. Wyrok skazujący został wydany w tej sprawie w październiku 2017 r.

W środę 8 lipca w kaliskim sądzie zakończył się kolejny proces wójta Żelazkowa Sylwiusza J. Mężczyzna odpowiadał za fizyczne i psychiczne znęcanie się nad żoną i synem oraz za znieważenie strażaków. 61-letni Sylwiusz J. nie przyznał się do znęcania i odmówił składania wyjaśnień. Także jego rodzina odmówiła składania zeznań, dlatego sąd uniewinnił go od tego zarzutu.

W kwestii znieważenia strażaków sąd uznał winę oskarżonego i nałożył grzywnę w wysokości 9 600 złotych. Jak usłyszał sąd, Sylwiusz J. wezwał strażaków do zdarzenia, którego nie było. Twierdził, że w ogrodzenie jego domu wjechał samochód, a kiedy strażacy dotarli pod wskazany adres, Sylwiusz J. kazał im naprawić rozwalony płot

– Chcieliśmy go uspokoić i rozwiesiliśmy taśmę ostrzegawczą. I nasze zachowanie rozwścieczyło oskarżonego, zaczął nas wyzywać. Pamiętam debile – najczęściej było używane właśnie to słowo – mówił w sądzie jeden ze strażaków.

To jednak nie koniec procesów sądowych wójta gminy Żelazków. Sylwiusz J. odpowie także za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta i rażącego lekceważenia porządku prawnego podczas I Kaliskiego Marszu Równości, który odbył się 22 września 2019 r.

Włodarz Żelazkowa używał wówczas wulgaryzmów i wymachiwał rękami, co wzbudziło w patrolującym policjancie podejrzenie, że mężczyzna może być pod wpływem alkoholu i stanowić zagrożenie dla pozostałych uczestników zabawy. Gdy funkcjonariusz zwrócił mu uwagę, Sylwiusz J. uderzył go w ramię. Miał dwa promile alkoholu.

Natomiast pod koniec czerwca tego roku wójt Żelazkowa dachował pożyczonym samochodem w rowie i uciekł z miejsca zdarzenia. Zniknął na tydzień, po czym pojawił się na komendzie policji i przyznał do winy. Sprawa została skierowana do sądu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Rosja odrzuca oskarżenia Microsoftu

„Polowaniem na czarownice” nazwało MSZ Rosji oskarżenia wysuwane przez Microsoft, który poinformował, że powiązana z władzami w Moskwie grupa hakerów próbowała „zakłócić procesy demokratyczne” przed jesiennymi wyborami do Kongresu USA.

„To godne pożałowania, że duża międzynarodowa firma, aktywnie i z sukcesami działająca od dawna na rosyjskim rynku, musi brać udział w polowaniu na czarownice, które ogarnęło Waszyngton” – oświadczyło ministerstwo. „To ich wybór. Będziemy musieli wyciągnąć odpowiednie wnioski” – dodał resort.

Jak przekazał koncern technologiczny, rosyjscy hakerzy stworzyli fałszywe domeny łudząco podobne do stron internetowych dwóch konserwatywnych think tanków: Hudson Institute oraz International Republican Institute, a trzy inne wykryte domeny zaprojektowano tak, by wyglądały na należące do amerykańskiego Senatu. Po wejściu na podstawioną domenę komputer danego internauty byłby infiltrowany, jego aktywność w sieci potajemnie monitorowana, a on sam naraziłby się na kradzież danych.

Dotychczas Microsoft doprowadził drogą sądową do zamknięcia 84 stworzonych przez hakerów stron internetowych, w tym domen. Koncern zaoferował też darmową ochronę przed cyberatakami wszystkim kandydatom, sztabom wyborczym i innym organizacjom politycznym w USA przed wyborami. Podobną pomoc zadeklarowały już wcześniej Facebook i Google.

Smith wskazał jako sprawców ataku grupę hakerską znaną jako Strontium, a także jako APT28 i Fancy Bear. Śledztwo prowadzone przez specjalnego prokuratora Roberta Muellera sugeruje powiązanie tej grupy z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU oraz jej udział w atakach hakerskich przed wyborami prezydenckimi w USA w 2016 roku, których ofiarą padł Narodowy Komitet Partii Demokratycznej (DNC) i kandydatka Demokratów na prezydenta Hillary Clinton.

W wywiadzie dla MSNBC Smith podkreślił, że firma „nie ma wątpliwości”, że Fancy Bear jest tą samą, która atakowała „każdego głównego kandydata na prezydenta we Francji” w 2017 roku.
Źródło info i foto: TVP.info

Dziennikarze przed trybunałem Państwa Watykańskiego

Przed trybunałem Państwa Watykańskiego wznowiony zostanie proces piątki oskarżonych w tzw. aferze Vatileaks, czyli wycieku i rozpowszechnienia poufnych dokumentów na temat finansów za Spiżową Bramą. Na ławie oskarżonych zasiadają włoscy dziennikarze, a także byli członkowie specjalnej papieskiej komisji. Grozi im od czterech do ośmiu lat więzienia. Proces wzbudza spore zainteresowanie, głównie dlatego, że, na ławie oskarżonych zasiada po raz pierwszy w historii tego sądu dwóch dziennikarzy. Emiliano Fittipaldi i Gianluigi Nuzzi opublikowali książki na podstawie tajnych dokumentów uzyskanych z Watykanu.

Oskarżonymi są także hiszpański ksiądz Lucio Vallejo Balda z Prefektury Spraw Ekonomicznych Stolicy Apostolskiej i współpracujący z Watykanem Włosi Francesca Chaouqui i Nicola Maio. Trójka ta zajmowała się w komisji powołanej przez papieża Franciszka gromadzeniem raportów na temat finansów i wydatków w ramach przygotowań do reformy. Wszystkim grozi od czterech do ośmiu lat więzienia. Trójka byłych pracowników Watykanu oskarżona jest też o udział w grupie przestępczej, co może podnieść karę o dodatkowe 3-6 lat.

Miało być szybko

Inauguracja procesu odbyła się 24 listopada, druga rozprawa sześć dni później. Trwała zaledwie 13 minut, po czym została odroczona. Wszystko dlatego, że Chaouqui wybrała nową adwokat, a ta poprosiła o więcej czasu, by przygotować obronę. Wcześniej zapowiadano, że proces będzie przebiegał w szybkim tempie. Chodziło o to, by – jak podkreślali watykaniści – wyrok mógł zapaść przed 8 grudnia, gdy rozpocznie się Rok Święty, dedykowany miłosierdziu. Teraz już wiadomo, że jest to niemożliwe.
Żródło info i foto: tvn24.pl

„Adwokata diabła” skazany w Wielkiej Brytanii

Brytyjski wymiar sprawiedliwości skazał na 14 lat więzienia Włocha Giovanniego di Stefano, który zyskał miano „adwokata diabła” reprezentując w procesach takie postaci jak dyktator Iraku Saddam Husajn, czy przywódcę Panamy Manuela Noriegę. Sędzia uznał, że 57-letni di Stefano nie był prawnikiem, lecz oszustem. Wyłudzał od klientów duże sumy pieniędzy przedstawiając się jako mecenas, podczas gdy nie miał odpowiednich kwalifikacji, ani nie figurował we włoskich, czy brytyjskich rejestrach adwokackich. W sumie di Stefano postawiono 25 różnych zarzutów dotyczących przestępstw popełnionych w latach 2001-2011, wśród nich oszustwa, matactwa i prania brudnych pieniędzy. Żródło info i foto: wp.pl

Krytykują Kijów za Julię Tymoszenko

Parlament Europejski zaapelował do władz Ukrainy, by procesy liderów opozycji były rzetelne. W rezolucji dotyczącej sytuacji na Ukrainie Parlament Europejski uznał aspiracje Kijowa do członkostwa w UE, ale pod warunkiem spełnienia wszystkich kryteriów, w tym „poszanowania zasad demokracji, praw człowieka i podstawowych wolności”. Na władze w Kijowie spadła krytyka za doprowadzenie do skazania Julii Tymoszenko na siedem lat więzienia za podpisanie kontraktu gazowego z Rosją w 2009 roku. Eurodeputowani uznali to „za naruszenie praw człowieka i nadużycie władzy sądowniczej w celu zamknięcia ust przywódczyni opozycji”. Żródło info i foto: rp.pl

Radovan Karadzić pojawi się w sądzie

Radovan Karadzić pojawi się jednak jutro przed Trybunałem w Hadze – dowiaduje się Radio ZET. Do tej pory były przywódca bośniackich Serbów konsekwentnie bojkotował swój proces. W liście Karadzić pisze do Trybunału, że nie weźmie udziału w dzisiejszej rozprawie, ale do sądu przyjedzie jutro – podaje Radio ZET.pl
Nie oznacza to jednak, że rezygnuje z bojkotu procesu. „Pojawię się w sądzie, mam nadzieję, że będziemy w stanie znaleźć rozwiązanie, które pozwoli na sprawne przeprowadzenie procesu, ale sprawiedliwego procesu” – napisał Karadzić. Żródło info i foto: Radio ZET.pl