Obrońcy byłego policjanta wygłosili mowy końcowe ws. śmierci George’a Floyda

– Rozsądny policjant chce zapewnić bezpieczeństwo swoim kolegom – powiedział w mowie końcowej obrońca byłego policjanta Dereka Chauvina, oskarżonego o zabójstwo George’a Floyda. – George Floyd nie stanowił dla nikogo zagrożenia. Nie próbował nikogo skrzywdzić – przekonywał z kolei prokurator Steve Schleicher.

W procesie o zabójstwo George’a Floyda prawnicy obu stron wygłosili w poniedziałek mowy końcowe. Obrońca oskarżonego – byłego policjanta Dereka Chauvina – przypisywał mu rozsądne postępowanie. Prokurator zwrócił się do sędziów przysięgłych, by wierzyli własnym oczom.

W trakcie rozprawy niezależnie od zeznań świadków przedstawiano także nagrania wideo, obrazujące jak Chauvin uciskał kolanem skutego i leżącego na ziemi Afroamerykanina Floyda. Interpretacje tego wydarzenia w oczach świadków obrony i oskarżycieli były odmienne.

„Aktywny opór”

W mowie końcowej adwokat byłego funkcjonariusza z Minneapolis Eric Nelson twierdził, że jego klient, obezwładniając Floyda, postępował zgodnie z procedurą policyjną i działał rozsądnie.

– Wchodzi na scenę i widzi aktywny opór – mówił Nelson, odtwarzając nagranie zdarzeń z kamery Chauvina. Obrońca wyjaśniał, że policjant miał do dyspozycji metody, obejmujące kontrolowane obalenie i ściskanie szyi, aby obezwładnić podejrzanego, który nie stosował się do poleceń.

– Rozsądny policjant chce zapewnić bezpieczeństwo swoim kolegom – zauważył Nelson. Jego zdaniem kolejni przechodnie doprowadzili do chaosu, co usprawiedliwiało działania Chauvina przed i w czasie, gdy klęczał na szyi Floyda, aby dokonać aresztowania.

„Zbyt duża siła”

Prokuratorzy zarzucali w trakcie procesu, że policjant uciskał szyję Floyda przez ponad dziewięć minut, pomimo wielokrotnych skarg Afroamerykanina, że nie może oddychać, co doprowadziło do jego zgonu. Według obrońców Chauvina przyczyną śmierci Floyda było nadużywanie fentanylu i metamfetaminy, a także wcześniejsze problemy z sercem.

Nelson utrzymywał w swym wystąpieniu, że działania Chauvina były zgodne z metodami szkolenia i stanowiły uprawnione użycie siły. Z kolei zdaniem prokuratora Steve’a Schleichera Chauvin, nie zważając na konsekwencje, zabił Floyda.

– Siła była zbyt duża. Był skrępowany, leżąc na twardym chodniku – twierdził Schleicher, zaprzeczając jakoby policjant stosował się do wyuczonych metod.

„Uwierzcie swoim oczom”

– Mottem Departamentu Policji Minneapolis jest chronić z odwagą i służyć ze współczuciem. (…) George Floyd nie stanowił dla nikogo zagrożenia. Nie próbował nikogo skrzywdzić – tłumaczył oskarżyciel, zwracając uwagę, że przed sądem nie stanęła policja, lecz Chauvin.

Schleicher wzywał sędziów przysięgłych, aby pomyśleli o tym, co widzieli na nagraniach na wideo. – Uwierzcie swoim oczom. (…) To, co oskarżony zrobił George’owi Floydowi, go zabiło – twierdził prokurator.

Jak zaznaczył „Los Angeles Times”, werdykt jury musi być jednogłośny. Oznacza, że wystarczy, jeśli obrona wzbudzi wątpliwości w umyśle choćby jednego przysięgłego co do zasadności poszczególnych zarzutów. Sędziowie przysięgli rozpoczęli obrady jeszcze w poniedziałek.
Źródło info i foto: interia.pl

Sprawa śmierci George’a Floyda. Oskarżony były policjant Derek Chauvin nie chciał zeznawać

Adwokaci byłego policjanta Dereka Chauvina, oskarżonego o zabicie Afroamerykanina George’a Floyda, poinformowali, że nie będzie on zeznawał w trakcie procesu w Minneapolis. Mowy kończące prokuratorów i obrony zaczną się w poniedziałek.

Według adwokata Erica Nelsona, w czasie, kiedy na sali sądowej nie było sędziów przysięgłych, Chauvin odmówił złożenia zeznań. Powołał się na prawo przeciwko samooskarżeniu wynikające z 5. poprawki Konstytucji USA.

Jak poinformowała agencja UPI Chauvin powiedział prowadzącemu proces sędziemu sądu okręgowego hrabstwa Hennepin Peterowi Cahillowi, że wraz z Nelsonem długo dyskutowali o możliwości złożenia zeznań. Ostatecznie sam zadecydował, że tego nie zrobi.

„Na nim nie spoczywał ciężar udowodnienia niewinności”

Analityk prawny stacji CNN Laura Coates zauważyła, że odmowa zeznań przez byłego policjanta nie jest szokująca. W tym czasie mogłoby się wiele zdarzyć m. in. wyjść na jaw nowe czyny. Poza tym obrona, ani on sam, nie mają obowiązku dowodzenia niewinności Chauvina.

– Na nim nigdy nie spoczywał ciężar udowodnienia swojej niewinności. Udowodnienie winy leży po stronie oskarżenia. A teraz przysięgli zostaną poinstruowani, zgodnie z jego prośbą, że nie mają wyciągać żadnych wniosków z jego decyzji o nieskładaniu zeznań – wyjaśniła Coates.

Obrona Chauvina utrzymuje, że choroba serca Floyda i narkotyki w jego organizmie były głównymi czynnikami prowadzącymi do zgonu. W opinii ekspertów prokuratury przyczyną śmierci był sposób, w jaki mężczyzna był obezwładniony oraz „uduszenie pozycyjne”. Spowodowało to gwałtowny spadek poziomu tlenu i w efekcie nagłe zatrzymanie krążenia.

Chauvinowi grozi do 40 lat więzienia

Cahill poinformował, że obie strony rozpoczną w poniedziałek wygłaszanie mów końcowych. W piątek on, a także prawnicy udzielą sędziom przysięgłym kluczowych instrukcji. Chauvin zrzekł się prawa przysłuchiwania się dyrektywom.

Po wysłuchaniu w poniedziałek argumentów końcowych, przysięgli zostaną odizolowani na czas swych obrad w sprawie decyzji przesądzającej o winie lub oczyszczeniu oskarżonego z zarzutów. Cytowany przez amerykańskie radio NPR Cahill pytany, jak długo mogą potrwać obrady odparł: – Planuj na długo, miej nadzieję, że będzie krótko.

W przypadku skazania Chauvinowi grozi do 40 lat więzienia za morderstwo drugiego stopnia, do 25 lat za morderstwo trzeciego stopnia i do 10 lat za zabójstwo drugiego stopnia. Może zostać skazany za wszystkie zarzuty, niektóre z nich lub żaden.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przejęto tony suszu i krajanki tytoniowej

Tony suszu i krajanki tytoniowej, a także maszyny do ich suszenia i przetwarzania zabezpieczyli policjanci Wydziału Kryminalnego krośnieńskiej komendy. Straty Skarbu Państwa z tytułu niezapłaconego podatku akcyzowego szacuje się na ponad 5 milionów złotych. Do sprawy zatrzymano 41-letniego mężczyznę. Na wniosek prokuratora prowadzącego śledztwo, Sąd Rejonowy w Krośnie Odrzańskim zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt.

Policjanci Wydziału Kryminalnego krośnieńskiej komendy udaremnili wprowadzenie do obrotu blisko 7 ton nielegalnego tytoniu. W poniedziałek (8 marca) funkcjonariusze weszli na teren posesji w jednej z miejscowości w gminie Krosno Odrzańskie, gdzie w budynkach gospodarczych ujawnili działającą krajalnię tytoniu. W pomieszczeniach znajdowały się maszyny służące do suszenia i rozdrabniania tytoniu, a także kartony z liśćmi tytoniu, rozdrobiony susz oraz worki z gotową krajanką. Łącznie policjanci zabezpieczyli 2 tony suszu tytoniowego oraz blisko 5 ton krajanki tytoniowej. Do sprawy policjanci zatrzymali 41-letniego mieszkańca powiatu zielonogórskiego. Gdyby nielegalny tytoń trafił na rynek, Skarb Państwa z tytułu niezapłaconego podatku akcyzowego straciłby ponad 5 milionów złotych. W środę (10 marca) 41-latek został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Krośnie Odrzańskim na czynności. Sąd Rejonowy w Krośnie Odrzańskim na wniosek prowadzącego śledztwo prokuratora, zastosował wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Sprawa ma charakter rozwojowy.

41-latkowi zarzuca się uchylanie się od opodatkowania przez nieujawnienie właściwemu organowi przedmiotu opodatkowania, jakim była produkcja wyrobów akcyzowych w postaci suszu tytoniowego oraz krajanki tytoniowej, a następnie prowadzenie takiej działalności nie składając deklaracji podatkowych przez co nie ujawnił podstawy opodatkowania i tym samym naraził Skarb Państwa na uszczuplenie należnego podatku akcyzowego na ponad 5 milionów złotych. Zgodnie z kodeksem karnym skarbowym, za ten czyn grozi wysoka grzywna albo kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 10, albo obie kary łącznie. Ponadto usłyszał on także zarzut wytwarzania wyrobów tytoniowych znacznej wartości bez wymaganego ustawą wpisu do rejestru producentów wyrobów tytoniowych, za który grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Źródło info i foto: Policja.pl

Publikacja „Gazety Wyborczej” dotycząca Daniela Obajtka. Jest oświadczenie prokuratury

Poniedziałkowa publikacja „Gazety Wyborczej” pt. „O co oskarżono Daniela Obajtka” dotyczy zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca. (…) Ich opis znalazł się w akcie oskarżenia, który został przez sąd zwrócony na wniosek prokuratury z uwagi na ułomność materiału dowodowego” – napisała Prokuratura Krajowa w oświadczeniu.

Poniedziałkowa publikacja „Gazety Wyborczej” pt. „O co oskarżono Daniela Obajtka” dotyczy zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca. Ich opis znalazł się w akcie oskarżenia, który został przez sąd zwrócony na wniosek prokuratury z uwagi na ułomność materiału dowodowego. Decyzją prokuratora postępowanie przeciwko Danielowi Obajtkowi i czterem innym osobom zostało umorzone. Postanowienie o umorzeniu śledztwa zostało prawomocnie utrzymane przez Sąd Okręgowy w Krakowie, który czynności dowodowe przeprowadzone przez prokuratora ocenił jako skrupulatne, wnikliwe i rzetelne – napisano w oświadczeniu wystosowanym w poniedziałek przez Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

„Śledczy Ziobry umarzają sprawę Obajtka”

Jak podaje poniedziałkowa „GW”, „W akcie oskarżenia, który prokuratura z Ostrowa Wielkopolskiego wysłała w październiku 2013 roku do sądu w Sieradzu, oskarżonych jest ośmiu mężczyzn. Czerech działa w grupie przestępczej Macieja C. Pozostałych, w tym ówczesnego wójta Pcimia i wschodząca gwiazdę PiS Daniela Obajtka, z bandą „Prezesa” łączy oszustwo przy sprzedaży granulatu do produkcji rur PCV i łapówka”. „GW” podaje, że „lista zarzutów jest pokaźna, prokurator zgłasza aż 61 świadków. (…) prokurator zapowiada, że na rozprawie ujawni ponad 160 dowodów – to m.in.: oględziny telefonów oskarżonych, analizy połączeń, protokoły przeszukań, dane bankowe i księgowa, faktury, notatki służbowe, opinie biegłych”.

Do rozpoczęcia procesu Obajtka i grupy Macieja C. nie dochodzi, bo zawsze brakuje kogoś z oskarżonych. Gdy PiS przejmuje w 2015 roku władzę, zmienia przepisy, tak by prokuratura Zbigniewa Ziobry mogła wycofać w 2016 roku akt oskarżenia z sądu. W czerwcu 2017 roku śledczy Ziobry umarzają sprawę Obajtka, który jest już wówczas prezesem państwowego koncernu Energa – pisze „GW”.

„Sąd zarządził natychmiastowe zwolnienie Daniela Obajtka”

W sprawie, której dotyczy artykuł „Gazety Wyborczej” sąd kwestionował pierwotne ustalenia Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim odnośnie Daniela Obajtka już na etapie postępowania przygotowawczego. Prokurator, który zarzucił Danielowi Obajtkowi czyn korupcyjny wnioskował o zastosowanie wobec niego aresztu tymczasowego. Wniosek ten spotkał się z druzgoczącą krytyką Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim. Sąd zarządził natychmiastowe zwolnienie Daniela Obajtka stwierdzając, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwala na przyjęcie, że zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia przez Daniela Obajtka zarzucanego mu czynu – podkreśla Prokuratura Krajowa.

W oświadczeniu przypomniano, że w toku postępowania prokurator postawił Danielowi Obajtkowi kolejne dwa zarzuty dotyczące oszustw. Podkreślenia wymaga, że zarówno te zarzuty, jak i zarzut czynu korupcyjnego postawione zostały na podstawie wyjaśnień współoskarżonych, w tym osób karanych. Na dalszym etapie sprawy osoby te wycofały się ze swoich wyjaśnień lub ich wyjaśnienia okazały się sprzeczne ze zgromadzonym materiałem dowodowym – przypominają autorzy oświadczenia.

Pomimo niedostatku materiału dowodowego prokurator skierował w październiku 2013 r. do Sądu Okręgowego w Sieradzu akt oskarżenia przeciwko Danielowi Obajtkowi i innym osobom. Akt ten został zwrócony prokuraturze przez sąd w celu uzupełnienia śledztwa. Wskazane czynności – między innymi przesłuchanie kilkudziesięciu świadków – zostały wykonane. Po przeanalizowaniu uzupełnionego i kompletnego materiału dowodowego prokurator podjął decyzję umorzenia postępowania nie tylko wobec Daniela Obajtka, ale i czterech innych osób. Wskutek złożenia zażalenia decyzja prokuratora została poddana kontroli sądowej. Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał w mocy postanowienie o umorzeniu śledztwa i ocenił, że prokuratura w sposób skrupulatny, wnikliwy i rzetelny przeprowadziła postępowanie dowodowe, dokonując obszernej i szczegółowej oceny dowodów. Sąd w całości przychylił się do oceny faktycznej i prawnej dokonanej przez prokuratora, wskazując na bezzasadność zarzutów skarżącego – napisano w oświadczeniu PK.

Artykuł „Gazety Wyborczej” nie zawiera zatem opisu prawdziwych zdarzeń, a jedynie negatywnie zweryfikowanego aktu oskarżenia. Wszelkie rozpatrywanie opisanych tam rzekomych zdarzeń jako prawdy materialnej jest nieuprawnione. Fikcyjność tych informacji została wykazana zarówno przez prokuraturę, jak i niezawisły sąd. Prokuratura nie kwestionuje prawa dziennikarzy do relacjonowania i opisywania postępowań karnych. Sposób prezentowania biegu postępowania dotyczącego Daniela Obajtka musi jednak budzić sprzeciw. „Gazeta Wyborcza” nie daje czytelnikom możliwości poznania wskazanych powyżej okoliczności. Prezentowane są im szczątkowe, wybiórczo dobrane informacje, nie oddające całego kontekstu sprawy, w tym przede wszystkim zapadłych decyzji sądowych – podkreśla Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

Pełnomocnik Daniela Obajtka: Zaprzeczam zmanipulowanym informacjom

Należy podkreślić, że Daniel Obajtek nigdy nie był oskarżony o współdziałanie z zorganizowaną grupą przestępczą. Ani jeden z zarzutów, przytaczanych przez „GW” nie został potwierdzony, a Daniel Obajtek nigdy nie został skazany wyrokiem jakiegokolwiek sądu. Przeciwnie, to nie tylko prokurator jak sugeruje „Gazeta Wyborcza”, ale przede wszystkim niezawisły sąd oczyścił Pana Daniela Obajtka z wszelkich zarzutów i potwierdził, że zostały one oparte na niespójnych, niejasnych i sprzecznych z innymi dowodami zeznaniach osób, których wiarygodność została oceniona jako znikoma – napisał Maciej Zaborowski, pełnomocnik Daniela Obajtka, przypominając, że chodziło o m.in. wyjaśnienia Macieja C., oskarżonego o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się np. wymuszeniami z użyciem przemocy, a także Romana L., wielokrotnie prawomocnie skazanego, m.in. za nakłanianie do składania fałszywych zeznań oraz za wyłudzenia z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wbrew twierdzeniom opublikowanym przez „Gazetę Wyborczą” niezawisły sąd, przychylając się do finalnych ustaleń prokuratury, potwierdził, że Daniel Obajtek nie tylko nie współdziałał z żadną grupą przestępczą, ale podjęte przez niego decyzje były oczywiście sprzeczne z interesem tej grupy. Dlatego też, już w 2013 roku został zaatakowany pomówieniami przez osoby oskarżone o działanie w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, które wcześniej próbowały zastraszaniem wymusić na Danielu Obajtku korzystne dla siebie decyzje. Dzisiaj, tymi samymi pomówieniami usiłuje atakować Pana Daniela Obajtka „Gazeta Wyborcza” w celu zdyskredytowania jego osoby oraz zniszczenia jego dobrego imienia. Świadczy o tym ponowne przytaczanie fałszywych zarzutów, z których został on prawomocnie oczyszczony. Sugerowanie, że Pan Daniel Obajtek miał jakiekolwiek związki z zorganizowaną grupą przestępczą jest manipulacją, zmierzającą do celowego wprowadzenia opinii publicznej w błąd – podkreśla pełnomocnik Daniela Obajtka.

Pełnomocnik przypomina, że sam Maciej C. oświadczył, iż pomówienia, które kierował przeciwko Danielowi Obajtkowi, wynikały wyłącznie z dążenia do złagodzenia jego własnego wyroku. „Osoby obciążające Pana Daniela Obajtka, tymi pomówieniami, usiłowały uzyskać dla siebie jak najniższe wymiary kary. Początkowo to się udało, bo wniosek prokuratora o dobrowolne poddanie się karze m.in. przez Macieja C. uwzględnił Sąd Okręgowy w Sieradzu wyrokiem z dnia 13 stycznia 2015 r. Nieprawidłowości z tym związane dostrzegł jednak nawet ówczesny Prokurator Generalny Andrzej Seremet, czego efektem było wniesienie przez niego kasacji od wyroku łagodzącego kary dla pomawiających Pana Daniela Obajtka osób. Ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie wydał Sąd Najwyższy, który w sierpniu 2015 r. uchylił wyrok łagodzący kary dla pomawiających Pana Daniela Obajtka osób stwierdzając, że w sposób rażący narusza on prawo” – napisał Zaborowski.

W związku z kolejną publikacją przez „Gazetę Wyborczą” treści naruszających dobra osobiste Pana Daniela Obajtka podjęte zostaną stosowne kroki prawne – zapowiada pełnomocnik w oświadczeniu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Lubelskie: Z Wisły wyłowiono ciało zaginionej 60-latki

Zwłoki kobiety wyłowiono w piątek z Wisły na wysokości miejscowości Jakubowice (woj. lubelskie). Dryfujące ciało zauważyła przypadkowa osoba będąca w okolicy. Okazało się, że jest to ciało 60-latki, która zaginęła dzień wcześniej. 

W piątek w godzinach popołudniowych dyżurny komendy w Kraśniku (woj. lubelskie) otrzymał informację od przypadkowej osoby będącej w okolicy rzeki Wisły, że na jej powierzchni dryfują ludzkie zwłoki. Na miejsce udali się policjanci, strażacy oraz prokurator.

Strażacy wyłowili ciało kobiety na wysokości miejscowości Jakubowice. Śledczy pod nadzorem prokuratora oraz lekarza biegłego medycyny sądowej przeprowadzili oględziny zwłok, a także miejsca ich ujawnienia. Początkowo nie można było ustalić personaliów kobiety.

W toku czynności ustalono, że są to zwłoki 60-letniej mieszkanki gminy Annopol, która wyszła w czwartek z domu i już do niego nie powróciła. Nie nawiązała również kontaktu z rodziną.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń, najprawdopodobniej doszło do utonięcia kobiety i na chwilę obecną nic nie wskazuje na udział osób trzecich, jednak dopiero sekcja zwłok i dokładna analiza zebranego materiału dowodowego pozwoli śledczym ustalić szczegóły tego nieszczęśliwego zdarzenia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

37-letnia Katarzyna A. zdemolowała stację paliw w Rymaniu. Była pod wpływem marihuany

Prokurator złożył wniosek o areszt dla Katarzyny A., która zdemolowała w sobotę stację benzynową w Rymaniu (Zachodniopomorskie). Wcześniej usłyszała zarzuty. Badania krwi wykazały, że kobieta była pod wpływem marihuany, a swoje zachowanie tłumaczyła atakiem paniki.

– Badania krwi potwierdziły, że była pod wpływem środka odurzającego – relacjonuje nam Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. Sama miała przyznać, że przed zdarzeniem wypaliła jednego jointa. To miało spowodować, że miała atak paniki.

– Czuła się w stanie napięcia emocjonalnego, psychicznego, stanu zagrożenia i to miało spowodować uderzenie w stację benzynową – mówi Gąsiorowski. Także partner jej podróży zeznał, że w trakcie jazdy miała dziwnie się zachowywać, łapać za kierownicę.

Poważne zarzuty

Katarzyna A. usłyszała zarzut wyrządzenia szkody na kwotę w wysokości 20 tysięcy złotych. Według prokuratury spowodowała też bezpośrednie niebezpieczeństwo narażenia zdrowia i życia dwóch pracownic stacji paliw oraz policjanta. Ponadto A. miała uderzyć lusterkiem policjanta i w ten sposób zmusiła go do zaniechania czynności służbowej, jakim było zatrzymanie jej, a potem uciekła z miejsca zdarzenia. Dodatkowo ma usłyszeć zarzut prowadzenia pojazdu w stanie odurzenia narkotykiem.

Kobiecie grozi w sumie pięć lat pozbawienia wolności. Jak zaznacza Gąsiorowski, ponieważ kobieta mieszka w Holandii, złożono wniosek o areszt.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Areszt dla Łukasza B. ws. śmierci 3-letniej Hani

Na trzy miesiące aresztował świdnicki sąd 25-letniego Łukasza B., który wraz z matką 3-letniej Hani z Kłodzka, jest podejrzany o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwo dziecka. Prokurator zaskarżył również decyzje o miesięcznym areszcie dla matki dziecka – Lucyny K. O zastosowaniu aresztu wobec B. poinformowała w piątek wieczorem PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Tomasz Orepuk.

3-latka zmarła w nocy z piątku na sobotę w szpitalu w Kłodzku na Dolnym Śląsku. Dotychczas prokuratura analizowała wersję przedstawianą przez matkę dziewczynki, z której wynikało, że postawiła dziecko pod prysznicem z zimną wodą po tym, gdy zmoczyło się ono w łóżeczku. Dziewczynka miała być pod zimną wodą od trzech do pięciu minut. Zaczęła wymiotować, słabnąć i wykazywać oznaki nieprzytomności. Wtedy wezwano pogotowie ratunkowe. Mimo reanimacji, 3-latki nie udało się uratować.

Pierwotnie matce dziecka, 30-letniej Lucynie K., postawiono w Prokuraturze Rejonowej w Kłodzku zarzut znęcania się nad 3-latką poprzez stosowanie przemocy fizycznej w postaci klapsów oraz szarpania. Kobieta decyzją sądu została tymczasowo aresztowana na miesiąc. Jej konkubent, 25-letni Łukasz B., usłyszał wówczas zarzut znęcania się nad 3-latką poprzez stosowanie przemocy fizycznej w postaci klapsów oraz szarpania. Wobec mężczyzny zastosowano wtedy dozór policji.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Tomasz Orepuk powiedział w piątek, że sprawę śmierci 3-letniej Hani z Kłodzka przejęła Prokuratura Okręgowa w Świdnicy. Prokurator przypomniał, że w czwartek w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu przeprowadzono sekcję zwłok dziecka.

„W wyniku sekcji ustalono, że przyczyną zgonu dziecka były obrażenia wielonarządowe” – powiedział prokurator Orepuk.

Matka podała inną wersję…

Prokuratura Krajowa w komunikacie przesłanym PAP w piątek po południu poinformowała, że sekcja zwłok wykazała, iż dziewczynka doznała bardzo poważnych obrażeń jamy brzusznej. „Wyniki sekcji wykluczyły wersję zdarzenia podaną pierwotnie przez matkę, jakoby dziecko zasłabło, gdy polewała je zimną wodą” – podano.

Jak wskazano, z ustaleń śledztwa wynika, że dziewczynka była niemal codziennie bita przez matkę i jej konkubenta. „Podejrzani zadawali dziecku ciosy po plecach i po rękach, często polewali dziewczynkę lodowatą wodą” – podano.

Dowody pozwoliły na zmianę zarzutów

Prok. Orepuk powiedział PAP, że wynik sekcji oraz zebrany do tej pory materiał dowodowy pozwolił na zmianę wcześniej postawionych zarzutów. Matka dziecka oraz jej konkubent są teraz podejrzani o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad 3-letnią Hanią oraz jej zamordowanie. Prokuratura Krajowa podała zaś, że K. i jej konkubent przyznali się do pobicia dziecka. Według ustaleń śledztwa B. kopnął leżącą na podłodze dziewczynkę w brzuch – podała PK.

25-latek został zatrzymany w czwartek i tego dnia prokurator postawił mu zarzuty. Również w czwartek zmieniono zarzuty matce dziecka. Prokuratora złożyła do sądu wniosek o trzymiesięczny areszt dla Łukasza B., który został w piątek późnym popołudniem pozytywnie rozpatrzony przez Sąd Rejonowy w Świdnicy.

Prokurator Orepuk dodał, że śledczy zaskarżyli również decyzję o miesięcznym areszcie dla Lucyny K; wnioskują, aby kobieta została aresztowana na trzy miesiące.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejna udana akcja CBŚP. Zatrzymano 6 osób

Rozbicie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się multiprzestępczością, to kolejny efekt współpracy śląskiego CBŚP i Prokuratury Krajowej. Członkowie gangu podejrzani są m.in, o przestępstwa narkotykowe, pobicia, groźby, korupcję, oszustwa i inne. CBŚP zatrzymało 3 osoby i kolejne 3 doprowadziło do prokuratury z zakładów karnych.

Policjanci z Zarządu w Katowicach CBŚP, pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, prowadzą od wielu miesięcy czynności w ramach śledztwa dotyczącego zorganizowanej grupy przestępczej. Członkowie gangu działali w latach 2014 – 2017 na terenie niemal całego kraju, a głównie w województwie podkarpackim i śląskim. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że w tym czasie mogli dokonywać przestępstw narkotykowych, przeciwko życiu i zdrowiu, mieniu oraz inne. Z zebranego materiału wynika, że członkowie gangu mogą być również odpowiedzialni za wyłudzenie blisko 90 tys. litrów oleju napędowego.

Pod koniec stycznia policjanci CBŚP zatrzymali 3 osoby, w wieku od 33 do 61 lat. Kolejne 3 osoby doprowadzono do prokuratury z zakładów karnych. Działania przeprowadzono na terenie województwa podkarpackiego, śląskiego oraz małopolskiego. Wówczas to, policjanci zabezpieczyli amunicję, telefony komórkowe, komputery i inne nośniki bazy danych oraz dokumentację. Przejęty materiał obecnie jest szczegółowo analizowany. Zabezpieczono także 160 tys. zł w gotówce.

Prokurator Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawił dwóm zatrzymanym zarzuty dotyczące powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych. Pozostali podejrzani usłyszeli zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w obrocie znaczonymi ilościami amfetaminy.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego wobec 5 osób sąd zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania, a wobec jednej dozór policyjny.

Śledztwo jest rozwojowe i planowane są następne zatrzymania.
Źródło info i foto: Policja.pl

Sąd zdecydował, że zatrzymanie rzeczy sędzi Beaty M. było legalne

Postanowienie prokuratorskie o zatrzymaniu rzeczy sędzi Beaty M., w tym laptopa i nośników danych, było legalne, zasadne i prawidłowe. Tak orzekł Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa, rozpatrując zażalenie pełnomocników sędzi – przekazała w piątek Prokuratura Krajowa. Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej prowadzi postępowanie w sprawie przywłaszczenia środków publicznych, łapownictwa oraz przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. – Osobą podejrzewaną w śledztwie jest sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie Beata M. – podała PK.

Jak zaznaczyła PK, w toku postępowania prokurator sporządził postanowienie o żądaniu wydania przez Beatę M. rzeczy i ich zatrzymaniu. Prokurator zastrzegł, że w razie odmowy wydania rzeczy przeprowadzone zostanie przeszukanie pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych zajmowanych przez Beatę M. Sędzia dobrowolnie wydała przedmioty funkcjonariuszom Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a prokurator odstąpił od przeszukania.

– Postanowienie prokuratorskie o zatrzymaniu rzeczy sędzi Beaty M., w tym laptopa i nośników danych, było legalne, zasadne i prawidłowe. Tak orzekł Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa, rozpatrując zażalenie pełnomocników sędzi – przekazała w piątek Prokuratura Krajowa.
Źródło info i foto: interia.pl

13-latka, która uciekła z domu dziecka zmarła z wychłodzenia

Nastolatka, która uciekła z domu dziecka w Pacółtowie (woj. warmińsko-mazurskie) i została dzień później znaleziona martwa w strumyku, najprawdopodobniej zmarła z wychłodzenia. Podczas sekcji zwłok nie znaleziono obrażeń zadanych przez osoby trzecie – podała prokuratura.

Prokuratura rejonowa w Nowym Mieście Lubawskim (woj. warmińsko-mazurskie) wszczęła postępowanie ws. nieumyślnego spowodowania śmierci 13-latki. W ramach tego postępowania badany jest wątek dotyczący tego, w jaki sposób wychowanka domu dziecka opuściła placówkę i czy w związku z tym mogło dojść do nieprawidłowości ze strony personelu. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Elblągu Sławomir Karmowski poinformował, że odbyła się sekcja zwłok nastolatki, podczas której nie ujawniono na jej ciele jakichkolwiek obrażeń, jakie mogłyby zadać osoby trzecie, a które mogłyby skutkować zgonem. Wykluczono też utonięcie jako przyczynę śmierci dziewczynki. Natomiast ze wstępnej opinii biegłego wynika, że na chwilę obecną najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci było wychłodzenie organizmu – wyjaśnił prokurator.

Dodał, że pobrano biologiczny materiał do zbadania na zawartość alkoholu, środków odurzających i substancji psychotropowych.

Ciało 13-latki znaleziono w piątek w Kurzętniku. Dzień wcześniej dziewczynka uciekła z domu dziecka w Pacółtowie. Na ciało nastolatki natknął się przypadkowy przechodzień. Ciało dziewczynki było w strumyku. W pobliżu jest pustostan, w którym spotykała się okoliczna młodzież. 13-latka była podopieczną domu dziecka w Pacółtowie, oddalonym od Kurzętnika o ok. 6 km. Dziewczynka była widziana w placówce w czwartek między godziną 15 a 16. Gdy w domu dziecka zorientowano się, że nastolatka zniknęła, wszczęto jej poszukiwania.
Źródło info i foto: Dziennik.pl