Trwają poszukiwania sprawcy śmiertelnego wypadku

Aleksandrowscy policjanci prowadzą śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Aleksandrowie Kujawskim, w sprawie śmiertelnego wypadku do jakiego doszło 25 sierpnia 2022 roku około godziny 21.00 w Aleksandrowie Kujawskim. Do sprawy poszukiwany jest kierowca bmw – Krystian Markowski.

Aleksandrowscy policjanci prowadzą śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Aleksandrowie Kujawskim w sprawie śmiertelnego wypadku, do jakiego doszło w Aleksandrowie Kujawskim 25 sierpnia około godziny 21.00. Przypomnijmy: kierujący bmw, jadąc z nadmierną prędkością ulicą Chopina, potrącił przechodzącego przez przejście dla pieszych mężczyznę. W wyniku tego zdarzenia 49-latek poniósł śmierć na miejscu. Kierujący bmw uciekł z miejsca wypadku i do chwili obecnej jest poszukiwany przez policjantów prowadzących postępowanie:

Krystian Markowski

s. Adama, Barbary

ur. 06.06.1986 r.

zam. Aleksandrów Kujawski

Mężczyzna jest krępej budowy ciała. Ma około 164 cm wzrostu, może ważyć około 87 kilogramów. Twarz owalna, oczy ciemne, śniada cera, czoło wysokie z zakolami, włosy czarne krótkie

Wszystkie osoby, które wiedzą gdzie może przebywać mężczyzna prezentowany na zdjęciach, były świadkami tego zdarzenia lub mogą pomóc policjantom w tej sprawie proszone są o pilny kontakt pod numerami telefonów: alarmowym 112 lub Komendy Powiatowej Policji w Aleksandrowie Kujawskim 47 753 62 00.
Źródło info i foto: Policja.pl

Adwokat Katarzyna R. zawieszona. Miała zaatakować nożem dwóch mężczyzn

– Słupska adwokat Katarzyna R. decyzją sądu dyscyplinarnego została zawieszona w czynnościach zawodowych – powiedział rzecznik dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Koszalinie adw. Wiesław Breliński. Kobieta w sierpniu miała ugodzić nożem dwóch mężczyzn. Grozi jej dożywocie.

Rzecznik dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Koszalinie adw. Breliński powiedział, że na jego wniosek sąd dyscyplinarny już 16 sierpnia zdecydował o zawieszeniu w czynnościach służbowych słupskiej adw. Katarzyny R. Przypomniał, że mecenas swoją działalność gospodarczą zawiesiła z początkiem roku i w związku z tym nie widniała już na liście czynnych adwokatów.

Katarzyna R. 7 sierpnia decyzją Sądu Rejonowego w Słupsku została tymczasowo aresztowana na dwa miesiące. Prokuratura rejonowa, która wnioskowała o trzymiesięczny areszt, złożyła zażalenie, ale nie zostało ono pozytywnie rozpoznane przez sąd. Ten podtrzymał swoje stanowisko, uznając, że prokuratura jest w stanie wykonać zaplanowane czynności procesowe w ciągu dwóch miesięcy.

Katarzynie R. grozi dożywocie

Prokuratura przedstawiła Katarzynie R. cztery zarzuty. Słupska adwokat jest podejrzana o usiłowanie zabójstwa, spowodowanie u innej osoby obrażeń ciała na czas poniżej 7 dni, znieważenie funkcjonariuszy policji podczas zatrzymania i kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu. Podejrzana, która ponad dobę spędziła w policyjnej izbie zatrzymań, przed prokuratorem nie przyznała się do zarzucanych czynów, nie składała wyjaśnień. Za usiłowanie zabójstwa, najcięższego z zarzucanych 39-letniej adwokat przestępstw, grozi kara od 8 lat pozbawienia wolności, 25 lat więzienia po dożywocie.

Słupska adwokat Katarzyna R. została zatrzymana przez policję w nocy z 5 na 6 sierpnia przy ul. Hubalczyków krótko po tym, jak miała ranić nożem dwóch mężczyzn, następnie wsiąść do samochodu pod wpływem alkoholu oraz bić i znieważać interweniujących funkcjonariuszy. Ci zatrzymali kobiecie prawo jazdy. Została od niej pobrana krew do badań.

39-latek i 36-latek mieli zostać ugodzeni nożem przez Katarzynę R. przy ul. Lelewela w Słupsku. Jeden z nich otrzymał cios w pośladek, drugi w brzuch i szyję. Obaj trafili do szpitala. Ten lżej ranny szybko go opuścił. Drugi z poszkodowanych pozostawał w nim przez kilka dni.
Źródło info i foto: interia.pl

Tajemnicza śmierć 15-miesięcznego dziecka. Trwa śledztwo

​Policja wspólnie z prokuraturą prowadzą śledztwo w sprawie śmierci 15-miesięcznego dziecka w Piastowie (woj. mazowieckie). Jak poinformowała prokurator, „na obecnym etapie postępowania nikt nie usłyszał zarzutów”. Policjanci o śmierci 15-miesięcznego dziecka zostali poinformowani w nocy z czwartku na piątek. Potwierdzamy śmierć dziecka w jednym z mieszkań w Piastowie – powiedziała podkom. Małgorzata Wersocka z Komendy Stołecznej Policji.

Śledztwo w sprawie śmierci dziecka wszczęła Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie. Prokurator zlecił sekcję zwłok, która odbędzie się w poniedziałek – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz.

Postępowanie prowadzone jest w sprawie. Na obecnym etapie postępowania nikt nie usłyszał zarzutów – dodała prokurator.

Jak przyznają śledczy, dopiero po wykonaniu sekcji zwłok będzie można ustalić, co było powodem śmierci dziecka.
Źródło info i foto: RMF24.pl

3,5-letnie dziecko miało zatruć się substancją gryzoniobójczą. Prokuratura bada sprawę

Ciechanowscy policjanci poinformowali o śmierci 3,5-letniej dziewczynki, która najprawdopodobniej zmarła po zatruciu się środkami gryzobójczymi. Dziecko zostało przewiezione do warszawskiego szpitala, jednak mimo to zmarło. Teraz sprawę bada prokuratura. 13 września, chwilę po godzinie 10, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie z miejscowości Łopacin w gminie Sońsk, położonej w pobliżu Ciechanowa. „Służby ratunkowe otrzymały informacje o złym samopoczuciu mieszkańców domu jednorodzinnego. Rodzice oraz 3,5-roczna córka mieli objawy zatrucia” – poinformowała nadkom. Jolanta Bym z Komendy Powiatowej Policji w Ciechanowie.

Ciechanowska policja przekazała także, że „dziewczynka wraz z matką zostały przewiezione do szpitala”. „Ustalono, że objawy zatrucia mogły być spowodowane niewłaściwym zastosowaniem środków gryzoniobójczych. Z uwagi na zły stan zdrowia dziecka, 3,5-latka została przetransportowana do szpitala w Warszawie. Niestety dziewczynka zmarła” – wyjaśniła w komunikacie nadkom. Jolanta Bym.

Z informacji zdobytych przez portal ciechanowinaczej.pl wynika, że dzień przed zdarzeniem w budynku stosowano środki gryzoniobójcze. Wstępnie udało się ustalić, że do zatrucia mogło przyczynić się niewłaściwe zastosowanie tych substancji.

Z ustaleń lokalnego portalu wynika, że 3,5-letnia dziewczynka mogła zatruć się oparami chemikaliów. W tej chwili prowadzone jest śledztwo w tej sprawie. Prokuratura prowadzi dochodzenie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Ciechanowscy policjanci zaapelowali o zachowanie wszelkich środków ostrożności oraz o stosowanie preparatów chemicznych zgodnie z zaleceniami i instrukcją obsługi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Inowrocław: Protestowali podczas wizyty Jarosława Kaczyńskiego, policja użyła gazu. Jest decyzja prokuratury w sprawie śledztwa

Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku poinformował o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie użycia miotacza gazu podczas zabezpieczania wizyty prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego w Inowrocławiu w czerwcu tego roku. Zdaniem prokuratorów, policjanci nie złamali przepisów. Prezydent Inowrocławia: to decyzja polityczna.

Nie będzie śledztwa w sprawie użycia gazu wobec przeciwników Prawa i Sprawiedliwości w Inowrocławiu. Według Prokuratury Okręgowej w Słupsku policjanci działali w granicach prawa w szczególności na podstawie ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej oraz nie popełnili przestępstwa.

– Po przeprowadzeniu czynności sprawdzających została podjęta decyzja o odmowie wszczęcia śledztwa. Prokurator nie stwierdził znamion czynu zabronionego. Funkcjonariusze działali w granicach prawa – stwierdził Paweł Wnuk z Prokuratury Okręgowej w Słupsku.

Oburzony, ale nie zaskoczony

Badany był również wątek zamknięcia przez funkcjonariuszy policji miejskiego parkingu na czas spotkania. Tu również nie stwierdzono nieprawidłowości. Decyzja nie jest prawomocna. Strony mogą złożyć zażalenie na decyzję prokuratury. Ryszard Brejza, prezydent Inowrocławia, który składał w czerwcu zawiadomienie o możliwości popełnienia przez funkcjonariuszy przestępstwa, nie ma wątpliwości, że „decyzja prokuratury była polityczna”. – Jestem oburzony, ale nie zaskoczony. Prokuratura nie jest niezależna – skomentował nam. Już zapowiedział zażalenie na tę decyzję.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Śmierć w trakcie interwencji w Radymnie. Czy policjanci przekroczyli swoje uprawnienia?

Prokuratura Okręgowa w Przemyślu prowadzi postępowanie pod kątem ewentualnego przekroczenia uprawnień przez policjantów podczas zatrzymania. W Radymnie na Podkarpaciu podczas wczorajszej interwencji zmarł 42-letni mężczyzna.

Policja dostała zgłoszenie o agresywnie zachowującym się 42-latku, który siekierą uszkodził drzwi domu swojej kuzynki. Patrol znalazł go w pobliskim sklepie. Policjanci obezwładnili go i założyli mu kajdanki. W pewnym momencie zatrzymany zaczął tracić funkcje życiowe, a policjanci rozpoczęli reanimację. Na miejsce przyjechała karetka, ale życia mężczyzny nie udało się uratować. Postępowanie przygotowawcze w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Przemyślu.

Jak powiedziała RMF FM Beata Starzecka, zastępca Prokuratora Okręgowego w Przemyślu, przedmiotem postępowania jest przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy policji w związku ze zdarzeniem, do jakiego doszło 12 września br., w efekcie którego doszło do zgonu pokrzywdzonego. Jak zaznaczyła, ustalenia są na początkowym etapie, materiał dowodowy jest gromadzony, dlatego informacje dotyczące przebiegu zdarzeń, jakie miały miejsce do momentu zgonu, zostaną podane w późniejszym terminie.

Nie była to z pierwsza z interwencji podjętych wobec 42-latka

Takowe były zgłaszane w przeszłości przez tę samą osobę, która była członkiem jego rodziny. Jako, że dyżurny KPP w Jarosławiu miał wiedzę co do tego, w jaki sposób przebiegały poprzednie interwencje, na miejsce zdarzenia zadysponował patrol w zwiększonym składzie, jak również karetkę pogotowia – wyjaśniła Beata Starzecka.

Jak podkreśliła, w przeszłości wobec denata było również prowadzone postępowanie karne, które wiązało się z popełnieniem czynów zabronionych, kwalifikowanych jako groźby karalne na szkodę osoby zgłaszającej interwencję.

To postępowanie zakończyło się skierowaniem do sądu wniosku o warunkowe umorzenie i zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia go w szpitalu psychiatrycznym. Takowy środek został przez sąd zastosowany. Przy czym postanowienie do czasu interwencji nie uprawomocniło się – mówiła Beata Starzecka.

Jak dodała, nie posiada ona informacji, ile takich interwencji było wcześniej, ale miały one związek z prowadzonym postępowaniem karnym wobec 42-latka.

Na miejscu interwencji, w początkowym etapie było to dwóch funkcjonariuszy. Później przyjechało czterech, w sumie sześciu oraz karetka pogotowia. Nie posiadam wiedzy, czy policjanci są zwieszeni. Dotychczas nikomu w tym postępowaniu nie przedstawiono żadnych zarzutów, ani też nie ma podstaw ku temu, aby takowe zarzuty stawiać. Postępowanie jest prowadzone w sprawie. Zabezpieczono materiał dowodowy w postaci nagrań z wewnątrz sklepu, a także z budynku zlokalizowanego obok sklepu jest poddawany dalszym czynnościom procesowym – mówi Beata Starzecka.

Po dzisiejszej sekcji powinna być znana przyczyna zgonu mężczyzny. Czasami się zdarza, że konieczne będą kolejne badania – zaznaczyła.

Jak dodała Beata Starzecka, interwencja była konieczna, ponieważ dotyczyła agresywnego zachowania mężczyzny, miał mieć przy sobie niebezpieczne przedmioty.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kierowca autobusu oskarżony o zabójstwo 19-letniej kobiety

32-letni kierowca autobusu został oskarżony o zabójstwo 19-latki i usiłowanie zabójstwa trzech innych osób. Za przestępstwa odpowie przed sądem. W lipcu ubiegłego roku w Katowicach wjechał w grupę ludzi. Według prokuratury miał zrobić to celowo. Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury Marta Zawada-Dybek, Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała do Sądu Okręgowego w Katowicach akt oskarżenia w tej sprawie.

– Oskarżony odpowie także za prowadzenie autobusu, znajdując się pod wpływem środka działającego podobnie do alkoholu, w stanie równoważnym ze stanem nietrzeźwości – wyjaśniła.

Do opisywanych w akcie oskarżenia wydarzeń doszło 31 lipca 2021 r. rano, niedaleko przejścia dla pieszych u zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej – w ścisłym centrum Katowic. Na udostępnionym w mediach społecznościowych amatorskim nagraniu widać, jak kierowca autobusu najeżdża na grupę młodych ludzi, z których część uczestniczyła w bójce na pasie ruchu. Nastolatka znika pod kołami pojazdu, który ciągnie ją przez kilkadziesiąt metrów, zaś jeden z mężczyzn jest popychany przez jadący autobus, inni uciekają na boki, a następnie biegną za odjeżdżającym pojazdem.
Źródło info i foto: interia.pl

Kraków: Małżeństwo zabójców trafiło do aresztu

Sąd w pełni podzielił argumentację prokuratury i przychylił się do wniosku o areszt dla Aleksandry S. i Adriana S., którzy zamordowali 27-latka w rejonie torów przy ul. Chełmońskiego –– poinformował w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko. Alekandra S. i Adrian S. byli małżeństwem, ale kobieta mieszkała z zamordowanym 27- letnim kochankiem w mieszkaniu przy ul. Chełmońskiego w Krakowie. Jak ustalili śledczy, Aleksandra S. i Adrian S., mieszkaniec województwa świętokrzyskiego, wspólnie zaplanowali zbrodnię i dokonali jej w ramach podziału ról. Ich bezpośrednim celem było zabójstwo. Małżeństwo ustaliło, że kobieta skontaktuje się z kochankiem i pod pretekstem rozmowy spotka z nim w sobotę, kiedy będzie wracał z pracy.

Podczas spotkania Aleksandra S. zaprowadziła mężczyznę w ustronne, nieoświetlone miejsce w okolicy ul. Chełmońskiego. Tam, zgodnie z planem, czekał na nich jej mąż Adrian S., który wykorzystując element zaskoczenia zaszedł od tyłu pokrzywdzonego i zadał mu ciosy nożem w okolicę głowy. Kiedy pokrzywdzony upadł na ziemię, Adrian S. zaczął uderzać go pięściami po głowie, twarzy oraz innych częściach ciała, a także kopać. Potem zadał mu kilkanaście ciosów nożem po całym ciele. Powstały obrażenia wielonarządowe, co skutkowało śmiercią – powiedział rzecznik prokuratury.

Małżeństwo przeniosło ciało ofiary w krzaki, by je ukryć. Podejrzani z miejsca zdarzenia zabrali rzeczy należące do pokrzywdzonego, po czym wrócili do mieszkania przy ul. Chełmońskiego.

Przyznali się do winy

Ciało mężczyzny znalazł w niedzielę rano przypadkowy przechodzień w zaroślach. W tym czasie Adrian S. otrzymał od żony 800 zł i już zdążył wsiąść do pociągu w drogę powrotną do Ostrowca Świętokrzyskiego. Mundurowi aresztowali go na stacji kolejowej w Skarżysku-Kamiennej. Kobietę tego samego dnia w Krakowie. Podczas przesłuchania 30-letnia Aleksandra S. i jej mąż 30-letni Adrian S. przyznali się do winy i złożyli obszerne wyjaśnienia. Za zarzut „zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie” grozi im kara dożywotniego pozbawienia wolności
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Śmierć 30-latki z Pszczyny. Trzeci lekarz z zarzutami

Prokuratura Regionalna w Katowicach postawiła zarzuty trzeciemu lekarzowi w sprawie śmierci Izabeli z Pszczyny. 30-latka zmarła w 22. tygodniu ciąży w wyniku wstrząsu septycznego. Śmierć ciężarnej doprowadziła do masowych protestów w całym kraju. Łącznie w sprawie śmierci Izabeli z Pszczyny zarzuty usłyszało troje lekarzy. Jak powiadomiła rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Katowicach, dwóm lekarzom we wtorek postawiono zarzuty z art. 155 (nieumyślnego spowodowania śmierci) i 160 (narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu) kodeksu karnego. W środę trzeci lekarz usłyszał zarzut z art. 150 KK. Według informacji PAP, lekarze nie przyznali się do winy, nie zastosowano wobec nich także środków zapobiegawczych.

Śmierć Izabeli z Pszczyny. „Ani jednej więcej”

We wrześniu ubiegłego roku do szpitala w Pszczynie w 22. tygodniu ciąży trafiła Izabela, której odeszły wody płodowe. Lekarze u płodu już wcześniej potwierdzili wady rozwojowe. Kobieta zmarła na skutek wstrząsu septycznego. Jej bliscy ocenili, że lekarze zbyt długo czekali z podjęciem decyzji o zakończeniu ciąży, co doprowadziło do śmierci Izabeli.

Po śmierci dyrekcja placówki zawiesiła dwóch lekarzy, którzy podczas pobytu Izabeli pełnili dyżur. W szpitalu przeprowadzona była także kontrola, po której stwierdzono liczne nieprawidłowości, za której Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył karę w wysokości ponad 600 tys. zł. Po ujawnieniu w mediach informacji o śmierci Izabeli z Pszczyny na ulicach całego kraju organizowano protesty pod hasałem „Ani jednej więcej”. Uczestnicy protestowali przeciw obowiązującym w Polsce przepisom aborcyjnym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Śmierć ciężarnej Izabeli z Pszczyny. Lekarze z zarzutami

Są zarzuty w głośnej sprawie śmierci ciężarnej Izabeli w szpitalu w Pszczynie w województwie śląskim. Postawiono je dwóm lekarzom. Według prokuratury, dwaj lekarze mieli nie postępować zgodnie ze sztuką wiedzy medycznej. Postawione im zarzuty dotyczą narażenia kobiety na utratę życia. Skutkiem tego była jej śmierć. Obaj podejrzani w czasie przesłuchania mieli składać wyjaśnienia, ale prokuratura nie ujawnia czy się przyznali.

Tragedia rozegrała się we wrześniu ubiegłego roku. Pacjentka trafiła do szpitala w 22. tygodniu ciąży. Zgłosiła się tam z żywą ciążą z powodu odpłynięcia płynu owodniowego.

Kobieta czuła się coraz gorzej. Lekarze mieli czekać z decyzją dotyczącą dalszego postępowania, ale doszło do sepsy i kobieta zmarła. Według pełnomocników rodziny zmarłej pacjentki, Izabela pisała do bliskich, że lekarze przyjęli wobec nie „postawę wyczekującą” powstrzymując się od opróżnienia jamy macicy do czasu obumarcia płodu, co wiązała z obowiązującymi przepisami ograniczającymi możliwość legalnej aborcji. Pod koniec ubiegłego roku Narodowy Fundusz Zdrowia przeprowadził kontrolę w Szpitalu Powiatowym w Pszczynie. Potwierdziła ona liczne nieprawidłowości w placówce, a także sposobie realizacji i w jakości świadczeń udzielonych pacjentce, w związku z tym na szpital nałożono karę w wysokości blisko 650 tys. zł.

Ze strony szpitala pojawiał się z kolei zarzut, że kontrola NFZ nie była kompletna, bo opierała się tylko na dokumentacji. Nie było natomiast rozmów z pracownikami szpitala, którzy opiekowali się pacjentką.

Wyrok TK w sprawie aborcji

Sprawa śmierci Izabeli wywołała protesty w wielu miastach w Polsce, a także za granicą, które odbywały się pod hasłem „Ani jednej więcej”. Manifestujący wyrażali w ten sposób swój sprzeciw wobec przepisów dotyczących aborcji, które zostały zaostrzone po zeszłorocznym wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Wcześniej obowiązująca od 1993 r. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, zwana tzw. kompromisem aborcyjnym, zezwalała na dokonanie aborcji w trzech przypadkach: w sytuacji, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (gwałt, kazirodztwo) oraz w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Ostatnia przesłanka została uznana przez TK za niekonstytucyjną. Przepisy nadal dopuszczają możliwość przerywania ciąży w przypadku, gdy stanowi ona zagrożenie dla życia i zdrowia kobiety, a także gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest skutkiem czynu zabronionego m.in. gwałtu.
Źródło info i foto: RMF24.pl