Prokuratura ponownie interesuje się kard. Stanisławem Dziwiszem

Prokuratura Rejonowa Kraków-Krowodrza bada, czy od grudnia 2005 roku do kwietnia 2012 roku doszło do molestowania osoby nieletniej przez księdza z Archidiecezji Krakowskiej. Według ustaleń Onetu śledczy sprawdzają również, czy przestępstwa nie popełnił Stanisław Dziwisz, ówczesny metropolita krakowski. Jak podaje Onet, postępowanie zostało wszczęte w kwietniu tego roku. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie w rozmowie z portalem przekazał, że dotyczy ono dwóch wątków: dopuszczenia się innych czynności seksualnych lub doprowadzenia do poddania się takim czynnościom osoby małoletniej poniżej 15. roku życia oraz niezawiadomienia organów.

– Postępowanie obejmuje również wątek niezawiadomienia organu powołanego do ścigania przestępstw w okresie od dnia 13 grudnia 2005 r. do bliżej nieustalonego dnia kwietnia 2012 r. w Krakowie przez osoby kierujące Archidiecezję Krakowską – powiedział prok. Janusz Hnatko. Onet zauważa, że w tym okresie na czele Archidiecezji Krakowskiej stał kard. Stanisław Dziwisz. – Obecnie prowadzone są czynności dowodowe polegające między innymi na uzyskaniu od osób zawiadamiających informacji o ich wiedzy o przedmiocie zawiadomienia i źródłach tej wiedzy, zmierzające do ustalenia, czy doszło do popełnionego przestępstwa i czy nie doszło do przedawnienia ewentualnego czynu zabronionego – dodał prokurator.

Przypomnijmy, w listopadzie 2020 roku opublikowany został dokument TVN24 „Don Stanislao”, w którym zarzucono kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi tuszowanie przypadków molestowania seksualnego. Dziwisz miał być zaangażowany w ukrywanie zarówno polskich, jak i światowych skandali pedofilskich. Chodziło m.in. o sprawę molestowania w Legionie Chrystusa czy sprawę kardynała Theodore’a McCarricka.

Według Onetu prokuratura zainteresowała się Dziwiszem, dlatego że wystąpiła o to Państwowa Komisja ds. Pedofilii, która formalne zgłoszenie otrzymała od posłanki Lewicy Joanny Scheuring-Wielgus oraz warszawskiej radnej Agaty Diduszko-Zyglewskiej. Sprawa dotyczy ks. Stefana D., jednego z antybohaterów reportażu „Don Stanislao”, który miał molestować chłopca. Po publikacji materiału Dziwisz przyznał, że sprawę zgłosił do Watykanu, a tam uznano, iż oskarżenia są bezpodstawne, dlatego w 2006 roku duchowny wrócił do pracy z dziećmi. Nie wiadomo jednak, czy ówczesny metropolita krakowski zgłosił sprawę organom ścigania.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szamotuły: 21-latek brutalnie zamordował matkę. Nowe informacje

Minął prawie rok od brutalnego morderstwa katechetki w Szamotułach. Mariola K. została znaleziona w kałuży krwi w swoim mieszkaniu. Zarzuty zabójstwa usłyszał 21-letni syn kobiety Ireneusz K., ale nie odpowie za zbrodnię. Prokuratura ustaliła, że mężczyzna był niepoczytalny. Ireneusz K. trafił do aresztu tymczasowego, w którym przebywa do dziś. Jak podaje lokalna „Gazeta Wyborcza”, sąd przychylił się do wniosku prokuratury. 21-latek zostanie poddany leczeniu w szpitalu psychiatrycznym. Istnieje bowiem obawa, że może ponownie zabić.

Prokuratura Rejonowa w Koninie skierowała do Sądu Okręgowego w Poznaniu wniosek o umorzenie postępowania wobec mężczyzny i zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci pobytu w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym. Przypomnijmy, we wrześniu 2021 roku 20-letniemu wówczas Ireneuszowi K. postawiono zarzut zabójstwa z art. 148 par. 1 k.k.

Śledztwo zakończyło się w czerwcu 2022 roku. Jak podaje poznańska „Gazeta Wyborcza”, prokuratura czekała na opinię biegłych psychiatrów. Sprawa od początku była tajemnicza. Ireneusz K. nie przyznał się do winy. Jego zeznania były niespójne i nielogiczne, dlatego śledczy stwierdzili, że konieczne będzie zbadanie poczytalności 21-latka.

Biegli uznali ostatecznie, że mężczyzna w chwili popełnienia zbrodni nie był w stanie kierować swoim postępowaniem. U mężczyzny rozpoznano zespół paranoidalny połączony z uzależnieniem od substancji psychoaktywnych, które sprzyjają rozwojowi choroby psychicznej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rozwiązano sprawę kradzieży z 2020 roku. Łupem padło 6.4 mln euro

Policjanci dolnośląskiego CBŚP i prokuratorzy PZ-ów Prokuratury Krajowej rozwiązali sprawę kradzieży z włamaniem do niemieckiego Urzędu Celnego. Do zdarzenia doszło w 2020 roku, a łupem sprawców padło ponad 6,4 mln euro. Z zebranego materiału wynika, że w sprawę są zamieszane 4 osoby, które zostały aresztowane. Czynności w śledztwie były prowadzone przy współpracy z niemieckimi funkcjonariuszami.

Policjanci Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, prowadzą postępowanie dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie włamali się do siedziby Głównego Urzędu Celnego w Duisburgu Ekspozytura Emmerich am Rhein. Do zdarzenia doszło pomiędzy 30 października a 1 listopada 2020 roku, wówczas to łupem sprawców padło ponad 6,4 mln euro.

Funkcjonariusze CBŚP wraz z polskimi prokuratorami ustalili, że w to przestępstwo mogą być zamieszane osoby pochodzące z Dolnego Śląska. Aby wyjaśnić wszelkie okoliczności sprawy rozpoczęto międzynarodową współpracę z niemiecką prokuraturą oraz funkcjonariuszami Polizeipraesidium Krefeld, wchodzącymi w skład powołanej na terenie Republiki Federalnej Niemiec Komisji Śledczej „Kern”.

W efekcie pracy polskich i niemieckich śledczych ustalono, że w kradzież z włamaniem może być zamieszany pracownik okradzionego urzędu. Wszystko wskazuje na to, że zanim członkowie gangu dokonali przestępstwa, najpierw dokładnie się przygotowali, zebrali szczegółowe informacje dotyczące obiektu, nagromadzili odpowiednie narzędzi, a nawet aby nie zwracać uwagi miejscowej społeczności użyli tamtejszych tablic rejestracyjnych na samochodzie, którym się poruszali.

Prowadzone przez wiele miesięcy czynności śledcze doprowadziły do ustalenia podejrzanych o udział w kradzieży z włamaniem na terenie Niemiec i zebrania materiału dowodowego pozwalającego na ich zatrzymanie.

W minionym tygodniu na terenie Dolnego Śląska w powiecie zgorzeleckim i kamiennogórskim, policjanci z Zarządu we Wrocławiu CBŚP zatrzymali Dawida L., Karolinę S., Piotra Ch. i Marcina M. Wówczas to zabezpieczono m.in. narkotyki, kajdanki, opaskę z napisem „POLICJA” czy sygnalizację świetlną koloru niebieskiego. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono także samochody, różnego rodzaju specjalistyczny sprzęt, biżuterię oraz pieniądze.

Zatrzymane osoby zostały doprowadzone do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, gdzie prokurator nadzorujący śledztwo ogłosił im zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz kradzieży z włamaniem. Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Śródmieście zastosował wobec całej czwórki podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Za zarzucane przestępstwa zatrzymanym grozić może kara pozbawienia wolności w wymiarze nawet do 15 lat.

Równolegle do działań w Polsce, prowadzone były czynności dochodzeniowo-śledcze na terenie Republiki Federalnej Niemiec.
Źródło info i foto: Policja.pl

Strzelanina w Gorzewie. Napastnik nie żyje. Ranni policjanci

W miejscowości Gorzewo (woj. wielkopolskie) doszło do strzelaniny. Policjanci próbowali zatrzymać do kontroli drogowej dostawcze Iveco. Kierowca zaczął uciekać, a następnie otworzył ogień. Do zdarzenia doszło we wtorek ok. godz. 13.50. Mężczyzna nie zatrzymał się do kontroli drogowej w miejscowości Ryczywół w Wielkopolsce. Policjanci podjęli pościg. Po około dwóch kilometrach, w miejscowości Gorzewo, kierowca skręcił w polną drogę, wysiadł z samochodu, wyciągnął pistolet i zaczął strzelać. Funkcjonariusze odpowiedzieli ogniem. 

„W wyniku tego napastnik zginął. Natomiast jeden z policjantów został ranny w nogę, drugi w brzuch” – informuje Wielkopolska Policja w komunikacie na Facebooku. Obaj policjanci trafili do szpitala. 

„Na miejscu są zabezpieczane ślady, zbieramy informacje i ustalamy przebieg całego zdarzenia. O zdarzeniu poinformowaliśmy prokuraturę” – dodała Wielkopolska Policja. 

– Na chwilę obecną nie wiemy dlaczego mężczyzna tak się zachował, co kierowało jego postępowaniem. Trwają ustalenia. Na miejscu pracują policjanci oraz śledczy z prokuratury – powiedziała na antenie Polsat News insp. Iwona Liszczyńska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

– Napastnik to 53-letni mieszkaniec powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego. W przeszłości był wielokrotnie notowany przez policję za różnego rodzaju przestępstwa. W chwili zdarzenia nie był osobą poszukiwaną. Ustaliliśmy, że strzelał do policjantów z rewolweru czarnoprochowego – powiedziała na antenie Polsat News insp. Liszczyńska. 

– Wiemy, że stan policjantów jest stabilny. W najbliższym czasie będą musieli przejść operację – dodała. 

Jeden z policjantów został przetransportowany lotniczym pogotowiem ratunkowym do szpitala w Poznaniu, natomiast drugi trafił do szpitala w Obornikach.  

Rzeczniczka prasowa Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu Zuzanna Pankros przekazała, że we wtorek po południu do placówki trafił funkcjonariusz postrzelony w brzuch. Jak powiedziała, „pacjent został przyjęty w stanie dobrym, to znaczy, że był przytomny, wydolny oddechowo i krążeniowo”. Dodała jednak, że obrażenia pacjenta są dość poważne. – Pacjent właśnie jest operowany – powiedziała Pankros.

Drugi z funkcjonariuszy został przewieziony do szpitala w Obornikach. Starszy lekarz szpitala powiedział, że „pacjent jest na oddziale chirurgicznym, stan pacjenta jest dobry i jest przygotowywany do zabiegu”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Groził byłej partnerce. W samochodzie znaleziono maczetę oraz materiały wybuchowe

Kryminalni z Zielonej Góry i Sulechowa zatrzymali mężczyznę, który miał w swoim samochodzie broń palną i materiały wybuchowe. Kilka godzin wcześniej groził bronią swojej znajomej. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Sprawa jest prowadzona pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Świebodzinie.

W dniu 13 maja do dyżurnego komisariatu Policji w Sulechowie zgłosiła się kobieta, która powiadomiła, że znany jej mężczyzna, 39-letni mieszkaniec tej miejscowości groził zawiadamiającej pozbawieniem życia. Z wyjaśnień pokrzywdzonej wynikało, że gdy jechała przez miasto, w pewnym momencie wyprzedził ją srebrny samochód, którego kierowca nagle zahamował, stanął w poprzek drogi uniemożliwiając jej przejazd. Gdy kobieta się zatrzymała ze srebrnego pojazdu wysiadł 39-latek, jej były chłopak, z którym nie spotykała się już od dawna, stanął przed samochodem i wymierzył w jej kierunku przedmiot przypominający broń palną wykonując gest przeładowywania broni. Pokrzywdzona była przestraszona, odruchowo schowała głowę, nerwowo włączyła bieg i uciekła. Była w szoku i ogromnym stresie, i natychmiast powiadomiła o tym incydencie Policję.

W związku z zaistniałą sytuacją, policjanci z Wydziału Kryminalnego sulechowskiego komisariatu i Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze natychmiast podjęli działania, żeby ustalić gdzie może przebywać mężczyzna i go zatrzymać. Kryminalni bardzo szybko ustalili, że chodzi o samochód Volvo i rozpoczęli jego poszukiwanie. Zaledwie po 2 godzinach od informacji o zdarzeniu namierzyli pojazd i i zatrzymali kierującego.

Po zatrzymaniu okazało się, że 39-letni mężczyzna miał w pojeździe broń krótką, magazynki do pistoletu załadowane pociskami, nóż sprężynowy, maczetę, paralizator, cztery woreczki strunowe wraz ze sproszkowaną substancją koloru białego oraz dwa baniaki z benzyną. Za fotelem pasażera kryminalni znaleźli pojemnik, w którym według zatrzymanego miał znajdować się ładunek wybuchowy wypełniony prochem.

Wobec takiego stanu rzeczy policjanci natychmiast zarządzili ewakuację okolicznych budynków mieszkalnych, zabezpieczyli miejsce, wezwali karetkę Pogotowia Ratunkowego, Straż Pożarną oraz powiadomili funkcjonariuszy z Sekcji Minersko – Pirotechnicznej Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Gorzowie Wielkopolskim, którzy przywieźli specjalnego robota pirotechnicznego. Policjanci za pomocą robota wydostali ładunek z pojazdu, a następnie zdetonowali w bezpiecznych warunkach, co potwierdziło, że rzeczywiście w zneutralizowanym pojemniku znajdował się ładunek wybuchowy, który stwarzał zagrożenie dla życia lub zdrowia innych osób.

W trakcie prowadzonych czynności policjanci ustalili gdzie mieszka zatrzymany i pojechali przeprowadzić przeszukanie w jego mieszkaniu. Kryminalni w trakcie przeszukania znaleźli i części do budowy pistoletów, amunicję ostrą oraz różne inne przedmioty mogące być pomocnymi w konstrukcji ładunków wybuchowych, jak również znaleźli środki odurzające.

Zatrzymany 39-latek usłyszał zarzuty kierowania gróźb karalnych, podsiadania środków odurzających oraz posiadania i przetwarzania substancji wybuchowych. Za te przestępstwa według kodeksu karnego grozi kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności

Śledczy w toku prowadzonego postępowania ustalili, że 39-latek od pewnego czasu interesuje się bronią i sam konstruuje amunicję. Ponadto okazało się, że mężczyzna eksperymentował również w zakresie stworzenia bomby z petard i pocisków.

Wobec mężczyzny sporządzono wniosek o tymczasowe aresztowanie. Decyzją Sądu Rejonowego w Świebodzinie podejrzany został tymczasowo aresztowany na okres 3 miesięcy. Sprawa jest prowadzona pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Świebodzinie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zlikwidowano najnowocześniejszą fabrykę nielegalnych papierosów

Policjanci CBŚP, we współpracy z KAS i służbami słowackimi, zatrzymali 9 osób, a wśród nich poszukiwanego 9 listami gończymi, u którego zabezpieczono 6 sfałszowanych dokumentów tożsamości. Zlikwidowano także jedną z najnowocześniejszych nielegalnych fabryk papierosów w Polsce, w której jak wynika z wstępnych ustaleń można było wyprodukować 5 mln papierosów na dobę. Podczas akcji przejęto ponad 5,5 mln papierosów, 11 ton krajanki tytoniowej oraz hurtowe ilości komponentów służących do produkcji papierosów. Śledztwo nadzoruje dolnośląski pion PZ Prokuratury Krajowej.

Śledztwo dotyczące działalności międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie są podejrzani o wytwarzanie i wprowadzanie do obrotu nielegalnych wyrobów akcyzowych na terenie Polski i innych krajów UE jest prowadzone przez policjantów z Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Aby wyjaśnić wszystkie aspekty sprawy powołano międzynarodowy zespół śledczy JIT, w skład którego weszły organy ścigania z Polski, Słowacji i Czech.

Pierwsze działania przeprowadzono we wrześniu 2021 roku, kiedy to zatrzymano 19 osób oraz zlikwidowano w Polsce i na Słowacji 3 kompletne linie produkcyjne służące do wytwarzania papierosów, magazyny, w których znajdowały się komponenty do produkcji wyrobów tytoniowych i ponad 5 mln sztuk nielegalnych papierosów z zastrzeżonymi znakami towarowymi znanych zagranicznych marek tytoniowych (Międzynarodowa grupa przestępcza rozbita przez zespół śledczych „JIT” – Konferencja w Bratysławie). Dalsza współpraca międzynarodowego zespołu śledczego „Joint Investigation Team” doprowadziła do kolejnej realizacji.

W kwietniu funkcjonariusze z Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji i Dolnośląskiej Krajowej Administracji Skarbowej we Wrocławiu, przy współpracy Biura Kryminalnego Słowackiej Służby Celnej (Kriminalny Urad Financna Sprava), zlikwidowali jedną z najnowocześniejszych fabryk papierosów oraz magazyn nielegalnych wyrobów tytoniowych. W wynajętej hali magazynowej w województwie wielkopolskim znajdowała się kompletna linia służąca do produkcji krajanki tytoniowej i profesjonalna linia do produkcji papierosów, w tym specjalistyczne maszyny i surowce niezbędne do ich przygotowania.

Z wstępnych ustaleń wynika, że wydajność przejętej maszynowy wynosiła 5 tysięcy sztuk papierosów na minutę, co pozwalało wyprodukować około 5 mln papierosów na dobę przy dwuzmianowej produkcji. Wtedy także, zabezpieczono ponad 5,5 mln sztuk papierosów z zastrzeżonym znakiem towarowym, wartych około 4,4 mln zł oraz 11 ton krajanki tytoniowej. Straty, jakie mógł ponieść budżet państwa w wyniku działania grupy, wstępnie oszacowano na ponad 10 mln zł.

Podczas działań, na terenie województwa kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego zatrzymano 9 podejrzanych, w wieku od 33 do 54 lat. Wśród nich znajdował się mężczyzna poszukiwany 9 listami gończymi, u którego zabezpieczono 6 sfałszowanych dokumentów tożsamości potwierdzających obywatelstwo różnych narodowości. Mężczyzna był ścigany m.in. w celu odbycia kary pozbawienia wolności za wcześniejszą działalność związaną z nielegalną produkcją wyrobów akcyzowych.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty między innymi dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, uchylania się od opodatkowania i nieujawnienia przedmiotów podlegających opodatkowaniu, wytwarzania wyrobów tytoniowych bez wymaganego wpisu do rejestru, jak również oznaczenia towaru zastrzeżonym znakiem towarowym, którego nie mieli prawa używać. Sąd na wniosek prokuratora tymczasowo aresztował wszystkie zatrzymane osoby.

Śledczy szczegółowo wyjaśniają wszelkie okoliczności sprawy, rolę poszczególnych osób oraz osoby współpracujące z grupą.
Źródło info i foto: Policja.pl

CKE złożyła zawiadomienie do prokuratury

Centralna Komisja Egzaminacyjna złożyła zawiadomienie do prokuratury w związku z doniesieniami o możliwym przecieku, do którego mogło dojść przed piątkowym egzaminem maturalnym z języka angielskiego. – Mamy wątpliwości co do tego, czy egzamin przebiegł zgodnie z procedurami – mówi w cytowanej przez Rmf24.pl rozmowie z PAP dyrektor CKE, Marcin Smolik. W piątek maja o godzinie 9 maturzyści przystąpili do egzaminu z języka angielskiego na poziomie podstawowym. Sam test trwał 120 minut.

Chwilę przed zakończeniem matury w mediach społecznościowych pojawiły się pierwsze doniesienia od zdających, że treść jednego z zadań była znana już wcześniej. Z informacji maturzystów wynika, że nad ranem w mediach społecznościowych pojawił się przeciek dotyczący tematu zadania otwartego, którym jest wypowiedź pisemna. Po godzinie 8 jedna z użytkowniczek Twittera napisała o „nieoficjalnych przeciekach” i udostępniła zdjęcie z tematem jednego z zadań. Dotyczyło ono napisania posta na bloga.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Podwójne zabójstwo w Łodzi. 33-latkowi przeszkadzał mu hałas i szczekanie psa

„Sąd w Łodzi aresztował w sobotę na trzy miesiące 33-letniego mężczyznę podejrzanego o zabójstwa 72-letniego sąsiada i goszczącej u niego 48-letniej kobiety. Grozi mu kara dożywocia” – poinformował PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Do podwójnego zabójstwa doszło w miniony poniedziałek w dzielnicy Łódź-Polesie.

Na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna informując, że w lokalu zajmowanym przez sąsiada znajdują się zakrwawione osoby. Jak się następnie okazało, zgłaszającym był podejrzany. Przekazane informacje potwierdziły się – lekarz pogotowia stwierdził zgon dwóch osób: 48-letniej kobiety i 72-letniego mężczyzny. Podczas oględzin u pokrzywdzonych stwierdzono liczne, głębokie rany. W mieszkaniu i na klatce schodowej widoczne były obfite ślady krwi. Z relacji zgłaszającego wynikało, że zakrwawione osoby odnalazł, gdy przyszedł do mieszkania sąsiada. Ta wersja jednak nie okazała się prawdziwa – wyjaśnił prok. Kopania.

Dodał, że w zajmowanym przez 72-letniego mężczyznę lokalu bardzo często dochodziło do wizyt różnych osób, połączonych ze spożywaniem alkoholu i hałasem. Na tym tle między mieszkającymi piętro wyżej 33-latkiem i jego ojcem oraz 72-latkiem dochodziło do licznych konfliktów. Interwencje mężczyzn oraz innych sąsiadów nie przynosiły efektów i z mieszkania 72-latka bardzo często dobiegały głośne odgłosy, krzyki, szczekanie psa.

Tragiczne w skutkach zakłócanie spokoju

Taka sytuacja miała miejsce również w minioną niedzielę. Przed godziną 21, 33-latek pojechał na nocną zmianę do pracy. Wrócił do domu przed godziną 7. Już po drodze słyszał hałasy dobiegające z mieszkania sąsiada. Wchodząc po drodze do swojego mieszkania zajrzał do 72-latka. Zastał tam jego i towarzyszącą mu niejednokrotnie kobietę, która ze sobą przyprowadzała psa. Zażądał zaprzestania zakłócania spokoju, po czym udał się do siebie – relacjonował rzecznik.

Żądania podejrzanego nie przyniosły rezultatu. Mężczyzna chciał odpocząć po pracy, ale nie było to możliwe. W pewnym momencie zabrał ze sobą posiadany nóż taktyczny i zdenerwowany pobiegł ponownie do sąsiada. Niemal natychmiast zaatakował leżącego mężczyznę, a następnie siedzącą na łóżku 48-letnią kobietę. Każdą z ofiar kilkukrotnie z dużą siłą ugodził ostrzem noża m.in. w głowę i szyję, powodując głębokie rany – przekazał prok. Kopania.

Sekcja zwłok i wizja lokalna

Jak wykazała sekcja zwłok, to właśnie one doprowadziły do śmierci pokrzywdzonych. Napastnik próbował zacierać ślady. Aby odsunąć od siebie podejrzenie, zadzwonił po policję. Przeprowadzone na miejscu śledztwo doprowadziło do zatrzymania 33-latka i zarzucenia mu dwóch zbrodni zabójstwa. Podczas przesłuchania w prokuraturze mężczyzna przyznał się do zarzutów, szczegółowo opisał przebieg zdarzenia. Z jego udziałem przeprowadzona została też wizja lokalna.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Poseł Lewicy Tomasz Trela składa doniesienie do prokuratury na Krystynę Pawłowicz

Tomasz Trela złożył doniesienie do prokuratury wobec Krystyny Pawłowicz. Poseł Lewicy chciał, aby sędzia Trybunału Konstytucyjnego udostępniła swoje oświadczenie majątkowe. Była posłanka Prawa i Sprawiedliwości w wulgarny sposób odpowiedziała, nazywając Trelę między innymi „V ruską kolumną” i „łachem”. „Nie odpuszczę, obiecuję!” – zadeklarował poseł Lewicy.

„Składam doniesienie do prokuratury w trybie art. 226 kk. przeciwko Pani Krystynie Pawłowicz. Dość tego chamstwa, bufonady i arogancji w pani wykonaniu. I proszę opublikować swoje oświadczenie majątkowe, natychmiast. Nie odpuszczę, obiecuję!” – napisał na Twitterze Tomasz Trela.

Zawiadomienie, jakie złożył poseł Lewicy, ma związek z czwartkowym wpisem na Twitterze Krystyny Pawłowicz. Tomasz Trela domagał się od sędzi, aby udostępniła swoje oświadczenie majątkowe. W odpowiedzi został zaatakowany przez byłą posłankę PiS.

„Ty chamie! Łobuzie! Dziadu kalwaryjski! Udowodnij najpierw, że brałam łapówki! V ruska kolumno! Łachu jeden! Albo na kolana, pod stół i odszczekać!” – napisała w mediach społecznościowych.

Jak informowali dziennikarze Wirtualnej Polski Krystyna Pawłowicz mimo tego, że zna przepisy, które sama uchwalała będąc posłanką Prawa i Sprawiedliwości źle wypełniła oświadczenie majątkowe.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zwłoki noworodka przy śmietniku. Jest śledztwo

W niedzielę w Skwierzynie (Lubuskie) znaleziono martwego noworodka. Sprawę badają prokuratura i policja – poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Łukasz Gospodarek. Zwłoki dziecka znajdowały się przy jednym ze śmietników w Skwierzynie. Na miejscu przeprowadzono oględziny i wykonano inne czynności procesowe.

– Wszczęte postępowanie ma ustalić przyczynę śmierci noworodka oraz okoliczności, w jakich jego ciało znalazło się przy śmietniku. Zwłoki dziecka zostały przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu w celu przeprowadzenie sekcji. Ma ona odbyć się w środę – powiedział Gospodarek.

Informacje o zdarzeniu przekazało w poniedziałek Polskie Radio Zachód. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl