Nowy akt oskarżenia w aferze podkarpackiej

Policjant Daniel Ś. w hotelu prowadzonym przez sutenerów miał dostać do dyspozycji dwupoziomowy „biały apartament” do imprez z prostytutkami i striptizerkami, z którego latami korzystał za darmo. „Rzeczpospolita” dotarła do zarzutów i głównych tez aktu oskarżenia przeciwko byłym policjantom.

„Biały apartament” do dyspozycji w agencji towarzyskiej sutenerów z Ukrainy, darmowe usługi prostytutek, tańce striptizerek, imprezy i whisky – takie korzyści przyjmowali za łapówki policjanci z „elitarnego” Centralnego Biura Śledczego Policji na Podkarpaciu. Obecnie to byli funkcjonariusze.

Na ławie oskarżonych zasiądą: Krzysztof B. (były szef zarządu CBŚP w Rzeszowie), pracujący tam Daniel Ś. (były naczelnik wydziału do zwalczania przestępczości ekonomicznej), Damian W. (naczelnik wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej) i Piotr J. (były naczelnik wydziału w Przemyślu), Ryszard J. (szef policyjnego Biura Spraw Wewnętrznych w Rzeszowie) oraz wywodzący się z policji Robert P. (ostatnio kierujący delegaturą CBA w Rzeszowie).

Jak donosi „Rzeczpospolita” na podstawie aktu oskarżenia – policjant Daniel Ś. miał u sutenerów największe „chody”. Oprócz „białego apartamentu” nr 27 (salon, sypialnie i łazienka z okrągłą wanną) do imprez z prostytutkami, miał przyjąć od braci co najmniej 40 korzyści majątkowych. Miał też zdradzać służbowe tajemnice i jako łapówkę przyjąć też pięć sztuk urządzeń do wypieku naleśników.

„Biały apartament” Daniel Ś. załatwił szefowi Krzysztofowi B., który miał sześciokrotnie przyjąć od braci korzyści w postaci darmowych usług prostytutek, tańców erotycznych i alkoholu.

W akcie oskarżenia są też opisane konkretne skandaliczne sytuacje. W grudniu 2014 r. Krzysztof B. ze szkolenia w Zakopanem kazał zawieźć służbowym autem siebie i towarzyszące mu osoby do agencji braci R. w Tarnowie na imprezę z udziałem prostytutek.

Ryszard J. miał z kolei przekazywać Danielowi Ś. obciążające go anonimy i ukryć informacje o bliskich kontaktach Ś. z osobą poszukiwaną 15 lat listem gończym.

Jak donosi dziennik, z darmowego seksu, trunków, posiłków mieli korzystać też Damian W. (16-krotne przyjęcie korzyści) i Piotr J. (pięciokrotne).

Afera podkarpacka

Głównymi bohaterami afery podkarpackiej są ukraińscy gangsterzy i zarazem bracia Aleksiej i Jewgenij R. Już w latach 90. zaczęli tworzyć na Podkarpaciu sieć ekskluzywnych agencji towarzyskich, do których ściągali m.in. kobiety z Ukrainy. W kilka lat stali się praktycznie monopolistami, jeśli chodzi o rynek agencji towarzyskich w regionie.

Według prokuratury Centralne Biuro Śledcze w Rzeszowie roztoczyło nad braćmi „parasol ochronny”. Dzięki układowi z policją sutenerzy i ich biznes byli nietykalni przez 16 lat – aż do 2017 r. Bracia R. zostali dwukrotnie skazani za sutenerstwo i dwa razy dostali zaskakująco niskie wyroki.

W 2019 r. były agent CBŚ powiedział mediom, że z agencji braci R. korzystało – i było w nich nagrywanych – wiele wpływowych osób, w tym ówczesny marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Płyta z tym nagraniem miała zostać skradziona z jego służbowej szafki. Nikt nie znalazł do tej pory rzekomych nagrań z agencji braci R.
Źródło info i foto: onet.pl

Kolejne uderzenie CBŚP w środowisko krakowskich pseudokibiców

Chuligani Wisły Kraków zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy CBŚP za czerpanie zysków z prostytucji i produkcję narkotyków. Kibole mieli zmusić do współpracy kilka prostytutek, które musiały oddawać im część zysków, w zamian za „ochronę”. Co najmniej jedną kobietę, przestępcy sprzedali znajomym za kilka tysięcy złotych. Przez ponad rok policjanci krakowskiego CBŚP rozpracowywali gang, założony przez pseudokibiców z chuligańskiej bojówki Wisły Kraków. Z ustaleń śledczych wynikało, że gangsterzy w szalikach nakłonili do współpracy kilka prostytutek – tzw. domówek, czyli dorabiających głównie w wynajętych mieszkaniach, a nie agencjach towarzyskich. Kobiety musiały oddawać swoim alfonsom część utargu. Sutenerzy dostawali po 4 tys. złotych miesięcznie od prostytutek. Kobietom grożono, że w razie oporu będą bite lub gwałcone.

Gangsterzy traktowali prostytutki, jako swoją własność. Śledczy zebrali dowody, że jedną z nich sprzedali znajomym za kilka tysięcy złotych.

Od „panienek” po narkotyki

W ostatnich dniach policjanci CBŚP wkroczyli do kilku mieszkań i lokali, w których mogli znajdować się członkowie grupy. Zatrzymano siedem osób w wieku 25-38 lat, w tym dwie kobiety, które miały nadzorować prostytutki. – Z naszych ustaleń wynikało, że niektórzy członkowie grupy mogą być niebezpieczni, przy ich zatrzymaniu wspierali nas antyterroryści. W dwóch mieszkaniach zabezpieczyliśmy kompletny sprzęt do uprawy marihuany i przeszło pół tysiąca sadzonek konopi indyjskich. Produkcja i handel narkotykami, były kolejnym źródłem zarobku rozbitej grupy – mówi portalowi tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Funkcjonariusze zabezpieczyli samochody pseudokibiców o wartości 70 tys. złotych i blisko 10 tys. w gotówce. Zatrzymani usłyszeli w krakowskiej Prokuraturze Okręgowej zarzuty związane z czerpaniem korzyści i ułatwianiem prostytucji, handlem ludźmi, a także produkcją i handlem narkotykami. Czterech mężczyzn i kobieta trafiło do aresztu. Dwoje członków grupy odzyskało wolność po wpłaceniu kaucji.

Miasto maczet

Policjanci nie kryją, że w stolicy Małopolski od kilku lat największą rolę w półświatku odgrywają gangi zakładane przez chuliganów Wisły lub Cracovii. Od kilku lat chuligani obu drużyn walczą brutalnie o prymat w Krakowie. Zginęło już kilkanaście osób, w tym kilka zamordowanych popularnymi na południu Polski – maczetami. – Irracjonalne uwielbienie tej broni przez gangsterów w szalikach spowodowało, że Kraków nazywany jest Miastem Maczet. W tym mieście kibole wyparli w półświatku tzw. zwykłych gangsterów. Handlują narkotykami, wymuszają haracze czy wymuszają na właścicielach klubów swoją ochronę. Niektórzy zajmują się nawet przemytem uchodźców do Europy Zachodniej i produkcją nielegalnych papierosów – opowiada śledczy z Krakowa.

Policja i prokuratura nie kryją, że rozpracowywanie grup kibolskich jest trudniejsze niż zwykłych gangów. – Ci ludzie znają się często do dziecka. Albo się razem wychowywali na jednym osiedlu, albo wspólnie chodzili na mecze. I wśród gangsterów w szalikach najmniej jest skruszonych. Bo skupia się na nich nienawiść nie tylko byłych kompanów, ale nawet kibiców przeciwnych drużyn – dodaje śledczy.
Źródło info i foto: TVP.info

CBŚP rozbiło gang z Lublina. Zmuszali kobiety do prostytucji

Centralne Biuro Śledcze Policji rozbiło gang motocyklowy z Lublina. Pięciu mężczyzn zmuszało kobiety w trudnym położeniu do prostytucji. Przestępcy zajmowali się także handlem narkotykami, dopalaczami oraz przemytem alkoholu i papierosów. Motocyklistom grozi do dziesięciu lat więzienia. W Lublinie i Pile policjanci z CBŚP, działając pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie, zatrzymali 5 mężczyzn w wieku od 31 do 40 lat, powiązanych z jednym z klubów motocyklowych. Czterech z nich to mieszkańcy woj. lubelskiego, jeden jest mieszkańcem woj. wielkopolskiego. Mężczyźni zostali zatrzymani w związku ze śledztwem dotyczącym handlu ludźmi i handlu narkotykami.

Policjanci ustalili, że zatrzymani werbowali kobiety, wykorzystując ich krytyczne położenie, m.in. fakt, iż pochodziły one z ubogich rodzin. Oferowali im „łatwy” zarobek – chodziło o zatrudnienie w charakterze prostytutek w zamian za przekazywanie części zysku uzyskanego z tego procederu na rzecz członków grupy. Trafiały one do agencji towarzyskich w Polsce. Członkowie grupy uczynili sobie ponadto stałe źródło dochodu z handlu narkotykami i dopalaczami. Już wiadomo, że w ostatnim czasie sprzedali ponad 6,5 kg marihuany. Wprowadzali także na polski rynek wyroby tytoniowe i alkoholowe bez polskich znaków skarbowych akcyzy. Towar trafiał do klubów w województwie lubelskim.

Przy zatrzymanych znaleziono m.in. 400 gramów marihuany, ponad 2 tys. paczek papierosów różnych marek i 270 l spirytusu bez polskich znaków skarbowych akcyzy. Ponadto jeden z zatrzymanych miał broń gazową. Czterech zatrzymanych (36-letni Marcin G., 37-letni Karol Sz., 40-letni Jarosław J. oraz 31-letni Mirosław G.) zostało doprowadzonych do Prokuratury Okręgowej w Lublinie, gdzie przedstawiono im zarzuty usiłowania handlu ludźmi, zmuszania do prostytucji, stręczycielstwa, a także handlu narkotykami. Kolejny mężczyzna, 39-letni Janusz K., trafił zaraz po zatrzymaniu do zakładu karnego – policjanci ustalili, że był poszukiwany do odbycia kary pozbawienia wolności za przestępstwa narkotykowe.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymany mordował prostytutki

Policjanci zatrzymali mężczyznę, który pod koniec listopada w wyjątkowo brutalny sposób zamordował dwie kurtyzany ze stolicy Dolnego Śląska. Do morderstwa doszło w agencji towarzyskiej, która działała w jednej z wrocławskich kamienic – na owianym złą sławą osiedlu, tzw. Trójkącie Bermudzkim. O tym, że doszło do tragedii, policja dowiedziała się kilka dni po zabójstwie. Sąsiedzi zaalarmowali wtedy funkcjonariuszy, że z agencji wydobywa się okropny smród. Okazało się, że z rozkładających się ciał.

Śledczy ustalili, że zabójca był brutalny. Kobiety otrzymały wiele ciosów zadanych długim nożem. Jedna z nierządnic miała 30 lat, druga 50. Wśród wrocławskich prostytutek wybuchła panika. Kobiety bały się, że w mieście grasuje szaleniec, seryjny morderca, który chce zabić jak najwięcej z nich. Czyli ktoś, kto chce być niczym legendarny Kuba Rozpruwacz. Angielskiego sadysty policja nigdy nie schwytała, a na jego koncie było kilkadziesiąt ofiar.

Na szczęście wrocławski Rozpruwacz nie zaatakował kolejny raz. Został zatrzymany przez policję. Stało się to kilka dni po tym, jak odnaleziono zwłoki. Na miejscu zbrodni zostawił wiele śladów, które policjantów szybko doprowadziły do mordercy. Okazał się nim 18-letni Artur K. Podczas przesłuchania przyznał się do winy. Tłumaczył, że prostytutki chciały go okraść, dlatego sięgnął po nóż.

– Mężczyzna został aresztowany – mówi Krzysztof Zaporowski (45 l.), oficer prasowy dolnośląskiej policji.W celi poczeka na proces. Za brutalne podwójne morderstwo grozi mu dożywocie.
Żródło info i foto: se.pl

Rafał O. polował na prostytutki

Rafał O. (28 l.), ślusarz spod Żyrzyna (woj. lubelskie), polował na prostytutki wystające przy drodze Warszawa – Lublin. Jedną zabił, druga tylko cudem uniknęła śmierci. Ponoć odczuwał moralny nakaz, by je mordować…

– Normalny chłopak, ma dziewczynę, chodzi z kolegami na piwo – szeptali między sobą świadkowie zatrzymania Rafała O. Ale to tylko dowodzi, jak sprytnie się maskował. Policjanci dopadli go w pracy, w jednym z zakładów produkcyjnych na terenie gminy Żyrzyn. Mężczyzna nie krył zaskoczenia. Był przekonany, że nikt nie będzie tropił zabójcy bułgarskiej prostytutki. Tymczasem od dawna namierzał go specjalnie powołany zespół kryminalnych z Lublina i Puław, usiłujący wyjaśnić, kto stoi za brutalnym zabójstwem Elzy M. (?26 l.). Jej ciało wyłowiono z Wisły w okolicach Wólki Gołębskiej w styczniu.

Rafał O. nie miał o śledztwie pojęcia, toteż w poczuciu bezkarności znów zapolował na bułgarskie tirówki. 28 czerwca przy ruchliwej drodze z Lublina do Warszawy zabrał do samochodu jedną z nich, 36-latkę. Nie chodziło mu tylko o seks. – W lesie pomiędzy Jaworowem i Żyrzynem usiłował ją udusić. Kobiecie udało się uciec, sprawca ukradł jej jednak 170 zł – relacjonuje Beata Syk-Jankowska z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Rafał O. nie przejął się zbytnio ucieczką prostytutki. Był przekonany, że będzie tak jak za pierwszym razem, kiedy napadł na Elzę M. Miał wtedy ze sobą nóż, którym zmusił dziewczynę do uległości, potem udusił ją i obrabował z pieniędzy. Ciało zapakował do auta, pojechał nad Wisłę i rzucił je w nurt rzeki.

– Przesłuchaliśmy kilkadziesiąt osób mogących mieć związek z tymi przestępstwami i w końcu padło na Rafała O. – mówi Renata Laszczka-Rusek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Mężczyzna przyznał się do zbrodni. Wyjawił, że w czasie seksu z prostytutkami czuł moralny nakaz, by je mordować. Grozi mu dożywocie.
Żródło info i foto: se.pl

Kanada chce karać klientów, a nie prostytutki

Konserwatywny kanadyjski rząd przedstawił projekt ustawy w sprawie prostytucji, który zakłada karanie klientów, a nie prostytutek. Nowe przepisy zakładają grzywny w wysokości co najmniej 1 tys. dolarów oraz kary do 14 lat pozbawienia wolności. – „Bierzmy na celownik klientów i właścicieli domów publicznych, tych, którzy traktują usługi seksualne jak produkt” – oświadczył minister sprawiedliwości Peter Gordon MacKay. Nowa ustawa wzorowana jest na przepisach obowiązujących w Szwecji, gdzie od 1999 r. karze podlegają klienci prostytutek, a także osoby organizujące prostytucję – właściciele domów publicznych czy agencji towarzyskich. Według władz dzięki temu prawu w ciągu 10 lat udało się m.in. znacznie ograniczyć uliczną prostytucję. Żródło info i foto: wp.pl

„Salaput” skazany na 15 lat pozbawienia wolności

Na 15 lat więzienia skazał warszawski sąd Andrzeja P. ps. „Salaput”, bossa gangu markowskiego. Gangstera uznano za winnego ściągania haraczu od przydrożnych prostytutek, handlu narkotykami, paserstwa maszynek do golenia i zapalniczek oraz kierowania gangiem. Wyrok zaskoczył nawet prokuratora, który żądał dla „Salaputa” znacznie niższej kary. Markowscy gangsterzy za wszelką cenę chcieli nie dopuścić do wydania wyroku w sprawie działań bandy i głośnej strzelaniny w Markach w 2009 r., w czasie, której zginął jeden z przestępców. A to przed wygłoszeniem mowy końcowej zasłabł jeden podsądnych, to znów inny chciał wyłączyć prokuratora. Wcześniej przestępcy próbowali zmienić skład sędziowski. Najwyraźniej czuli, że wyrok może być dla nich nie lada zaskoczeniem. I tak się stało. Żródło info i foto: TVP.info

Skandal w Secret Service

Kolejnych trzech agentów Secret Service uwikłanych w skandal z wynajmowaniem prostytutek w Cartagenie, w Kolumbii, przed przyjazdem tam prezydenta Obamy, zostało zwolnionych z pracy – poinformował w piątek rzecznik służby ochrony rządu USA. Razem z wcześniej już zwolnionymi agentami, w tym dwoma pełniącymi funkcje dowódców oddziału ochrony prezydenta, już sześć osób opuściło Secret Service w związku z tą aferą. W sumie 12 ochroniarzom Obamy zarzuca się, że oddawali się w Cartagenie pijaństwu, odwiedzali kluby ze striptizem i korzystali z usług prostytutek. Towarzyszyło im w tych zabawach 11 umundurowanych funkcjonariuszy z jednostki antyterrorystycznej. Żródło info i foto: tvn24.pl

Chester Turner znów przed sądem

Seryjny morderca, Chester Turner, który w 2007 roku został skazany na karę śmierci za zabicie 10 kobiet, może mieć na koncie więcej ofiar. Mężczyzna ponownie stanął przed sądem w Los Angeles, gdzie ma odpowiadać cztery kolejne zbrodnie. Na swoje ofiary Turner wybierał prostytutki i narkomanki. Jedna z zamordowanych przez niego kobiet była w szóstym miesiącu ciąży. Zbrodnie miały miejsce w latach 80. i 90. Turner wpadł dzięki badaniom DNA. Śledczy połączyli go z niewyjaśnionymi zabójstwami kobiet akurat, kiedy ten odbywał karę ośmiu lat wiezienia za gwałt, którego dopuścił się w 2002 roku. W 2007 roku ława przysięgłych uznała go za winnego 10 zabójstw i skazała na karę śmierci. Śledczy od początku podejrzewali jednak, że mężczyzna może mieć na koncie więcej morderstw. Intensywne śledztwo pozwoliło na oskarżenie Turnera o kolejne cztery zbrodnie. Nie wpłynie to na zasądzoną dla niego karę. Żródło info i foto: POLICYJNI.pl

Zatrzymani czerpali korzyści z nierządu

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego KGP od dłuższego czasu rozpracowywali zorganizowaną grupę przestępczą, która czerpała korzyści z nierządu. Po zebraniu niezbędnych informacji przystąpili do działania. Wspólnie z policjantami z Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP zatrzymali w dwóch agencjach towarzyskich w Białymstoku członków tej grupy. W trakcie działań w ich ręce wpadło jedenaście osób. Jak ustalili funkcjonariusze, sześciu z nich tworzyło zorganizowaną grupę przestępczą, która czerpała dochody od prostytutek pracujących w agencjach. Wśród zatrzymanych byli również pseudokibice powiązani z grupami skinhead’s, którzy mieli monopol nad ochroną dwóch agencji towarzyskich. W związku z tym faktem w czynnościach brali udział policjanci zwalczający przestępczość wśród pseudokibiców. Żródło info i foto: Policja.pl