Dzieci protestowały przeciw wojnie. Zostały zatrzymane

W Rosji miały zostać zatrzymane dzieci w wieku szkolnym, które protestowały przeciwko wojnie na Ukrainie. Zdjęcia dzieci siedzących w radiowozach i trzymających plakaty „nie dla wojny”, umieścił we wtorek w nocy na Twitterze jeden z liderów rosyjskiej opozycji demokratycznej Ilja Jaszin.

„To nic szczególnego: tylko dzieci w radiowozie z antywojennymi plakatami. To jest Rosja Putina, ludzie. Żyjecie tutaj.” – napisał Jaszin pod zdjęciami.

Rosyjska organizacja zwalczająca prześladowania polityczne OVD-Info poinformowała, że od czwartku zostało aresztowanych ponad 6 tys. uczestników antywojennych protestów w różnych miastach w całej Rosji, najwięcej w Moskwie i Sankt Petersburgu. W sumie do zatrzymań doszło w 103 miejscowościach. Wedle serwisu CNN jedną z antywojennych rosyjskich petycji podpisało ponad milion osób.

Jak komentuje portal Euronews, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow próbował umniejszyć skalę protestów, mówiąc, że podczas gdy prezydent Rosji Władimir Putin „wysłuchuje każdej opinii”, wie, że część obywateli ma inny punkt widzenia, ale zna też tę część, która sympatyzuje „z tak niezbędną operacją”, czyli rosyjską inwazją na Ukrainę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kraków: 2 tys. osób protestowało przeciwko agresji Rosji na Ukrainę

2 tys. osób brało udział w niedzielnej manifestacji w Rynku Głównym w Krakowie. Tłumy skandowały hasła wolnościowe i potępiające prezydenta Rosji Władimira Putina. Apelowały do NATO, aby chroniło niebo na Ukrainą. Protestujący utworzyli też „łańcuch solidarności z Ukrainą”. W Rynku Głównym w Krakowie w niedzielne popołudnie powiewało wiele ukraińskich flag, ale także m.in. polskich, białoruskich i Unii Europejskiej. Odtwarzane były pieśni i piosenki w języku ukraińskim. Uczestnicy krzyczeli, głównie w języku ukraińskim, m.in. „Wolna Ukraina, odważna Ukraina”, „Wolny kraj”.

Nawołujemy, żeby NATO zamknęło niebo nad Ukrainą. Konieczne jest, by NATO chroniło niebo ukraińskiej ziemi przed atakami z powietrza, przed atakami Federacji Rosyjskiej – zaapelowali przez megafon uczestnicy manifestacji najpierw w języku ukraińskim, potem w języku polskim. Podziękowali też za wprowadzenie sankcji, które – jak mówili – krok za krokiem izolują Rosję, zamykają jej dostęp do cywilizowanego świata.

Zgromadzeni podkreślili, że w działaniach przeciwko Rosji liczy się każda sekunda, bo „każda sekunda kosztuje życie niewinnych ludzi, którzy chcą tylko żyć na swojej ziemi i dzielić się swoimi dobrami z innymi narodami”. Według policji w popołudniowej manifestacji brało udział 2 tys. osób. Z Rynku Głównego skierowały się one na plac Biskupi, przed konsulat Rosji. Popołudniową manifestację na Rynku poprzedziło utworzenie „łańcucha solidarności z Ukrainą” wokół połowy płyty Rynku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Myśliwy pomylił 16-latka z dzikiem. Przed sądem protest

W środę miał zapaść wyrok w sprawie myśliwego podejrzanego o zastrzelenie 16-letniego chłopca w Kluczkowicach (woj. lubelskie). Sąd ogłosił jednak przerwę w rozprawie do 24 lutego. – To nie jest tak, żeby presja medialna powodowała to, żeby sąd wydał pospieszne rozstrzygnięcie, jeśli miałoby być one niewłaściwe i nie dokonywało prawidłowej oceny prawno-karnej zachowań oskarżonych – powiedział sędzia Arkadiusz Śmiech.

Do zastrzelenia 16-latka doszło 1 listopada 2020 roku. Wówczas Dariusz Ch., policjant i myśliwy, razem z Marcinem B., strażakiem ochotnikiem i kościelnym, wybrali się na polowanie do sadu, który znajduje się za szkołą ogrodniczą w Kluczkowicach w województwie lubelskim. Polowania nie zgłosili, co oznacza, że było nielegalne.

Podczas środowej rozprawy podejrzany o zabójstwo 16-latka Dariusz Ch. powiedział, że wypatrywaniem zwierząt zajmował się jego kolega Marcin B. – Krzyknął „dzik”, więc zatrzymałem samochód i oświetliłem teren. Też stwierdziłem, że to dzik. Byłem pewny na tysiąc procent. Ta plama wyglądała na tył odyńca. Oddałem strzał. Wtedy obiekt stanął na dwie nogi. Marcin krzyknął „Ku…a, człowiek!” – powiedział oskarżony.

W tym samym czasie kiedy mężczyźni polowali, grupa uczniów zbierała jabłka. W pewnej chwili myśliwi zaczęli świecić latarkami, a chłopcy schowali się za drzewem. To wtedy padły strzały, które zabiły 16-letniego Imanalego z Kazachstanu. Przebywał w Polsce w ramach wymiany.

Dariusz Ch. został oskarżony, z kolei Marcinowi B. prokuratura zarzuciła nieudzielenie pomocy i poplecznictwo zabójstwa. – Oskarżeni dopuścili się czynów o wysokiej społecznej szkodliwości. W zasadzie okolicznością łagodzącą jest dotychczasowa niekaralność oskarżonych. Wnoszę o uznanie oskarżonych winnych dokonania zarzucanych im czynów i wymierzenia Dariuszowi Ch. 15 lat pozbawienia wolności – przekazała w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Dorota Brzozowska-Fałek z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Prokuratura chce, aby Marcin B. odbył karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniem na trzy lata.

W środę przed Sądem Okręgowym w Lublinie pojawili się protestujący z ruchów antyłowieckich oraz dziennikarze oczekujący na wyrok w sprawie postrzelenia nastolatka, jednak ten nie zapadł, a sąd ogłosił przerwę w rozprawie do 24 lutego. Spowodowane to było mową końcową obrońcy Dariusza Ch., który przekonywał, że myśliwy nie powinien być sądzony za zabójstwo, tylko za nieumyślne spowodowanie śmierci. Teraz sąd musi uprzedzić o możliwej zmianie kwalifikacji czynu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W Kanadzie trwa protest przeciwko obostrzeniom. Tysiące ludzi i setki ciężarówek blokują centrum Ottawy

Trwa drugi dzień blokady centrum Ottawy. Protestujący manifestują sprzeciw wobec restrykcji pandemicznych. Jest to prawdopodobnie jeden z największych protestów w historii Kanady. Początkowo akcja była wymierzony tylko w obowiązkowe szczepienia przeciwko COVID-19 dla kierowców ciężarówek. Kierowcy tirów z Freedom Convoy (Konwoju Wolności) 2022 zapewniają, że nie ruszą się ze stolicy, dopóki premier Justin Trudeau nie zniesie zakazów pandemicznych.

Tymczasem premier został wraz z rodziną ewakuowany przez służby specjalne ze stołecznego mieszkania w obawie o jego bezpieczeństwo. Wcześniej nazwał protestujących „małą mniejszością z marginesu”.

Wszystkie drogi dojazdowe do miasta są zablokowane. Na przedmieściach słychać jedynie ogłuszający dźwięk klaksonów. Tłum na placu przed Parlamentem, oceniany przez jego służby ochrony na 10 tys. ludzi, w niedzielę się powiększył. Żeby dostać się na plac przed Parliament Hill, gdzie znajduje się kancelaria premiera, trzeba przeciskać się pieszo między nieprzerwanym strumieniem tirów, pickup-ów, furgonetek, kamperów i zwykłych samochodów. Demonstranci z flagami i wolnościowymi hasłami maszerują w górę i dół Wellington Street, ulicy która biegnie przed Parliament Hill i Kancelarią Premiera.

Protestujący twierdzą, że decyzje premiera doprowadziły do bankructwa ich rodzin i są pogwałceniem Karty Praw i Wolności Człowieka. Do protestu kierowców tirów przyłączyli się farmerzy i Indianie.

– Nie chodzi tylko o zastrzyki, jak wszyscy myślą – powiedział Don Finlayson, który prowadzi firmę budowlaną. – Jesteśmy tu dla rdzennych mieszkańców, którzy nie mają świeżej wody. Jesteśmy po to, aby dzieci nie nosiły maseczek przez 10 godzin dziennie. Jesteśmy tu dla bezdomnych, jesteśmy tu dla weteranów. Musimy mieć pewność, że wszyscy Kanadyjczycy staną razem.

Miejsce pod parlamentem zamieniło się w morze kanadyjskich flag, wśród nich powiewają biało-czerwone oraz banery z napisem „Solidarność”. Można zobaczyć protestujących niosących kopie Karty Praw i Wolności Człowieka.

Inne hasła, to: „Boże, aby nasza ziemia była błogosławiona i wolna”, „Uczyń Kanadę znów wielką”, „Jesteśmy tu dla naszej wolności”, „Nie możesz być posłuszny, jeśli chcesz się wydostać spod tyranii”, „Jeśli wydostaniemy się z tego bałaganu nie trafiając do »Gułagu«, to tylko dzięki truckerom”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejny proces przeciw obostrzeniom w Amsterdamie

Około 25 tys. osób demonstrowało w sobotę w Amsterdamie, protestując przeciwko restrykcyjnym działaniom rządu Holandii w walce z pandemią Covid-19. Do protestu przyłączyli się także rolnicy. Policja nie zanotowała większych incydentów. Uczestnicy demonstracji zebrali się w trzech miejscach stolicy: przy Stadionie Olimpijskim, w Westerpark i Oosterpark. Następnie udali się na Museumplain, gdzie dwa tygodnie temu doszło do starć protestujących z siłami bezpieczeństwa.

Świat obiegły wówczas zdjęcia bitych i gryzionych przez policyjne psy demonstrantów, a specjalny wysłannik ONZ ds. tortur oficjalnie interweniował w tej sprawie w holenderskim MSZ. Tym razem było spokojnie i demonstracja zakończyła się po godz. 17. Wcześniej dołączyli do niej rolnicy, którym nie podoba się polityka klimatyczna rządu premiera Marka Ruttego. Na placu widać było zaparkowane traktory.

Demonstranci skandowali: „Miłość, wolność, bez dyktatury”. Widać było transparenty z napisami: „Dzieci to nasza przyszłość. To nie są króliki doświadczalne”. Policja zablokowała wcześniej kontrmanifestację organizacji antyfaszystowskich. Jak podaje rozgłośnia NOS Radio 1, niedaleko Museumplain obecnych było 200 działaczy m.in. Antify. Nie doszło jednak do żadnych konfrontacji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest śledztwo ws. hitlerowskich pozdrowień na proteście w Austrii

Austriacka policja wszczęła śledztwo przeciwko trzem osobom, które miały wykonać gest hitlerowskiego pozdrowienia w Grazu podczas sobotniego protestu przeciw lockdownowi i obowiązkowym szczepieniom. Doszło też do licznych naruszeń wymogu noszenia maseczek ochronnych – podał w niedzielę portal tygodnika „Der Spiegel”.

W sobotę w kilku miastach Austrii odbyły się demonstracje przeciwników działań podjętych przez rząd w celu zahamowania rozwoju epidemii koronawirusa, w tym obowiązującego od blisko tygodnia lockdownu i zapowiedzi obowiązkowych szczepień przeciw Covid-19. Policja podała, że w sobotniej demonstracji w Grazu wzięło udział 25 tys. osób.

Ranny policjant

W Sankt Poelten, gdzie protestowało ok. 3500 osób, policja dokonała 11 aresztowań, w większości wobec agresywnie zachowujących się osób. Jeden policjant został ranny.

W demonstracji w Klagenfurcie wzięło udział 5000 osób. Pojawił się tam przedstawiciel prawicowo-populistycznej partii FPOe, która zorganizowała również demonstrację w Sankt Poelten. Lider ugrupowania Herbert Kickl jest „jednym z najbardziej prominentnych krytyków restrykcji pandemicznych w Austrii i wielokrotnie opowiadał się za wątpliwymi metodami leczenia Covid-19” – przypomina telewizja ARD.

W opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla włoskiego dziennika „Corriere della Sera” kanclerz Austrii Alexander Schallenberg ubolewał, że jego rząd został zmuszony do ogłoszenia obowiązkowych szczepień. Przy obecnym wskaźniku wyszczepienia wynoszącym zaledwie 67 procent niemożliwe jest jednak zakończenie „błędnego koła” kolejnych fal pandemii i debat na temat lockdownu – powiedział szef rządu. W porównaniu z ograniczeniem praw podstawowych w lockdownie obowiązkowe szczepienia są tylko niewielkim naruszeniem praw obywatelskich – podkreślił.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Protest kobiet w Afganistanie. Nikt nie został zatrzymany

Niewielka grupa afgańskich kobiet protestowała w piątek w pobliżu pałacu prezydenckiego w Kabulu, domagając się od talibów równych praw . Nikt nie został zatrzymany. Protest w Kabulu był drugim od wielu dni protestem kobiet, pierwszy odbył się w mieście Herat. Około 20 kobiet z megafonami zebrało się mimo asysty uzbrojonych talibów, którzy pozwolili na kontynuowanie demonstracji.

Kobiety domagały się dostępu do edukacji, prawa powrotu do pracy i udziału w rządzeniu krajem. „Wolność to nasze motto. Z tego jesteśmy dumni” – głosiły hasła na transparentach.

– Jesteśmy zaniepokojeni kwestiami praw człowieka w Afganistanie, zwłaszcza praw kobiet – powiedział w piątek rzecznik ONZ Stephane Dujarric. „Konieczne jest, aby kobiety miały prawo do pracy, do pracy w bezpiecznym środowisku, a to tylko niektóre z kwestii, na które zwrócają uwagę nasi rozmówcy w Kabulu i poza nim”.

Przyrzekli szariat

Talibowie deklarują, że kobiety będą mogły kontynuować edukację i pracować poza domem. Tego prawa im odmówili, gdy poprzednio byli u władzy. Jednak równocześnie talibowie przyrzekli szariat, czyli prawo islamskie. Interpretacje prawa islamskiego różnią się znacznie w całym świecie muzułmańskim, gdzie raczej przeważają jego umiarkowane wątki. Wcześniejsze rządy talibów zostały ukształtowane przez unikalne tradycje plemienne Afganistanu, zgodnie z którymi kobiety nie mogą uczestniczyć w zyciu publicznym.Te zwyczaje trwają, zwłaszcza na wsi, nawet mimo 20 lat rządów wspieranych przez Zachód.
Źródło info i foto: interia.pl

Aleksiej Nawalny z powrotem wrócił do kolonii karnej w Pokrowie

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny został z powrotem przewieziony ze szpitala więziennego we Włodzimierzu do kolonii karnej nr 2 w Pokrowie. Tam odsiaduje wyrok za rzekome malwersacje finansowe. Opozycjonista trafił do Pokrowa w obwodzie włodzimierskim w marcu. W tamtejszej kolonii karnej miał odbywać wyrok 2,5 roku pozbawienia wolności.

31 marca Nawalny ogłosił głodówkę i w kwietniu trafił do szpitala w innym zakładzie karnym, we Włodzimierzu. 23 kwietnia opozycjonista ogłosił, że przerywa protest. Podczas wychodzenia z głodówki musiał być pod kontrolą lekarzy.

W kolonii karnej w Pokrowie Aleksiej Nawalny został uznany za „więźnia skłonnego do ucieczki”. Na drodze sądowej ubiegał się o wykreślenie go z tej kategorii więźniów, ale 2 czerwca sąd odrzucił jego skargę.
Źródło info i foto: TVP.info

Belfast: Pierwszy raz od sześciu lat policja użyła armatek wodnych

Północnoirlandzka policja użyła armatek wodnych, by rozpędzić uczestników zamieszek w Belfaście. To kolejna noc, w trakcie której w Irlandii Północnej dochodzi do aktów przemocy. W czwartek zamieszki wybuchły ponownie w zachodniej części Belfastu, ale tym razem, jak poinformowała minister sprawiedliwości Naomi Lang, głównymi ich inicjatorami byli nacjonaliści, czyli zwolennicy przyłączenia Irlandii Północnej do Irlandii. W stronę funkcjonariuszy policji poleciały z ich strony butelki z benzyną, petardy i kamienie.

Poprzedniego wieczora w zachodnim Belfaście, ale w lojalistycznej dzielnicy Shankill, porwany i podpalony został autobus miejski. Zzamieszki te północnoirlandzka policja określiła jako najgorsze od lat w Irlandii Północnej.

Zamieszki w różnych miastach Irlandii Północnej, dotychczas głównie w dzielnicach lojalistycznych, trwają od początku zeszłego tygodnia. Ich bezpośrednią przyczyną była decyzja północnoirlandzkiej prokuratury, by nie postawić nikomu zarzutów w związku z pogrzebem wysokiego rangą bojownika Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA.

Tysiące na pogrzebie

Mimo restrykcji przeciwepidemicznych uczestniczyło w nim ok. 2tys. osób, w tym 24 polityków republikańskiej partii Sinn Fein. Spotęgowało to narastające od kilkunastu tygodni wśród unionistów i lojalistów, czyli zwolenników utrzymania prowincji pod zwierzchnictwem Londynu, niezadowolenie z protokołu w sprawie Irlandii Północnej, który jest częścią umowy o regulującej relacje Zjednoczonego Królestwa z UE po brexicie. Dokument ten faktycznie stworzył granicę celną między tą prowincją a resztą państwa.

Efektem tego są zarówno problemy z dostawami towarów do Irlandii Północnej, jak i obawy unionistów i lojalistów o to, że ta sytuacja zagraża politycznemu status quo.
Źródło info i foto: TVP.info

Irlandia Północna: Kolejny dzień zamieszek w Belfaście. „To nie jest protest. To jest wandalizm i próba zabójstwa”

Podczas środowych zamieszek w Belfaście uprowadzono, a następnie spalono autobus miejski – poinformowała północnoirlandzka policja. Protestujący zaatakowali też funkcjonariuszy i poturbowali relacjonującego protesty reportera dziennika „Belfast Telegraph”.

Uczestnicy protestów w Irlandii Północnej uprowadzili autobus, obrzucili go butelkami z benzyną, a następnie podpalili pojazd. Do zdarzenia doszło w zachodniej części Belfastu, w cieszącej się nie najlepszą sławą lojalistycznej dzielnicy Shankill, około godziny 18 miejscowego czasu.

Wcześniej uczestnicy zamieszek obrzucali kamieniami i butelkami z benzyną funkcjonariuszy policji, a także podpalali na ulicach opony i kosze na śmieci. Jak poinformował fotoreporter „Belfast Telegraph” Kevin Scott, w trakcie pracy został zaatakowany od tyłu przez dwóch mężczyzn, którzy go poturbowali i uszkodzili jego aparat fotograficzny.

Policja wezwała do unikania okolic, w których trwają zamieszki, i poinformowała o zamknięciu bram w płotach oddzielających dzielnice protestanckie od katolickich. Zaniepokojenie sytuacją w Irlandii Północnej wyraził w środę wieczorem brytyjski premier Boris Johnson. „Jestem głęboko zaniepokojony scenami przemocy w Irlandii Północnej, zwłaszcza atakami na PSNI (policję północnoirlandzką – przyp. red.), która chroni ludzi i przedsiębiorstwa, atakiem na kierowcę autobusu i napaścią na dziennikarza. Drogą do rozwiązywania różnic jest dialog, a nie przemoc czy przestępczość” – napisał na Twitterze.

Jak podała we wtorek policja, od początku zeszłego tygodnia w zamieszkach obrażenia odniosło 41 funkcjonariuszy. Ostrzegła ona, że grupy przestępcze odpowiedzialne za podsycanie zamieszek wciągają w nie nawet kilkunastoletnie dzieci. Wśród 10 aresztowanych do tej pory osób byli 13- i 14-latek.

Spór o łamanie restrykcji w czasie pogrzebu lidera IRA

– To nie jest protest. To jest wandalizm i próba zabójstwa. Te działania nie reprezentują ani unionizmu, ani lojalizmu. Są one zawstydzające dla Irlandii Północnej i służą jedynie odwróceniu uwagi od prawdziwych sprawców łamania prawa z Sinn Fein. Moje myśli są z kierowcą autobusu – oświadczyła szefowa północnoirlandzkiego rządu Arlene Foster.

Nawiązała ona do bezpośredniej przyczyny trwających od kilku dni zamieszek. Jest nią zeszłotygodniowa decyzja północnoirlandzkiej prokuratury, by nie postawić nikomu zarzutów w związku z pogrzebem wysokiego rangą bojownika Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), w którym – mimo restrykcji przeciwepidemicznych – uczestniczyło około dwóch tysięcy osób, w tym 24 polityków Sinn Fein.

Decyzja ta spotęgowała napięcie wśród północnoirlandzkich unionistów i lojalistów, czyli zwolenników utrzymania prowincji w składzie Zjednoczonego Królestwa. Od kilkunastu tygodni coraz głośniej wyrażają oni niezadowolenie z protokołu w sprawie Irlandii Północnej, który jest częścią umowy o brexicie i który faktycznie stworzył granicę celną między nią a pozostałą częścią Zjednoczonego Królestwa.
Źródło info i foto: tvn24.pl