Holandia: Przebrani za nazistów odgrywali scenę egzekucji żydowskiego więźnia

Kilku młodych Holendrów przebrało się w nazistowskie mundury i maszerowało po centrum miasta Urk, a następnie przeprowadziło inscenizowaną likwidację żydowskiego więźnia. Policja wszczęła w tej sprawie dochodzenie. W pewnym momencie odegrali scenę likwidacji żydowskiego więźnia z żółtą Gwiazdą Dawida na piersi. Zdjęcia tej sceny zostały opublikowane w mediach społecznościowych.

– To czysta nienawiść – uważa Aron Vrieler, badacz antysemityzmu w Izraelskim Centrum Informacji i Dokumentacji (CIDI). „Banda idiotów”, „ludzie bez szacunku”, „lekceważenie Holokaustu”, „normalizowanie antysemityzmu” – to tylko kilka cytowanych przez dziennik „De Telegraaf” reakcji mieszkańców tej rybackiej miejscowości na zachowanie młodych mężczyzn.

Dziennik „Algemeen Dagblad” przypomina, że w czasie II wojny światowej z Urk deportowano do obozu w Sobiborze 80 Żydów. Z oświadczenia władz gminy wynika, że była to „niedopuszczalna forma protestu przeciwko obostrzeniom wprowadzonym w związku z koronawirusem”.

Jak informuje we wtorek portal NOS, mężczyźni przeprosili za swoje zachowanie. „Chcemy podkreślić, że absolutnie nie jesteśmy antysemitami, ani nie popieramy niemieckiego reżimu z II wojny światowej” – napisali w oświadczeniu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Oszuści przebrani za policjantów wyłudzili pieniądze na fikcyjne paczki dla dzieci

Pomysłowość oszustów nie zna granic. Tym razem postanowili wykorzystać klimat zbliżających się świąt i zapukać do drzwi mieszkańców Białej Podlaskiej. Podając się za policjantów, ogłosili zbiórkę pieniędzy na paczki dla ubogich dzieci. Poruszona propozycją 58-latka oferowała im 500 złotych. Ofiar naciągaczy może być jednak więcej.

Nie wiadomo ile dokładnie domów odwiedzili oszuści, pewne jest natomiast, że ich czarowi uległa 58-letnia mieszkanka Białej Podlaskiej. Nieznajome osoby przedstawili się jako policjanci i poinformowali ją, że prowadzą charytatywną zbiórkę na rzecz dzieci z ubogich rodzin. Cel był naprawdę szczytny – pieniądze miały zostać przekazane na zakup świątecznych paczek. Wyraźnie wzruszona serdeczną akcją i przepełniona chęcią pomocy kobieta wyjęła więc z portfela ostatnie oszczędności i przekazała fałszywym funkcjonariuszom. Gdy zorientowała się, że jej 500 złotych trafiło w ręce naciągaczy, było już za późno. Zgłosiła sprawę prawdziwym mundurowym, którzy niestety potwierdzili iż żadnej zbiórki nie prowadzą.

– Przebiegłość i pomysłowość oszustów jest nieograniczona. Apelujemy o ostrożność. Zanim podejmiemy jakiekolwiek kroki upewnijmy się, że dana osoba jest rzeczywiście tym, za kogo się podaje. Nasza czujność i ograniczone zaufanie może uchronić Nas przed nieuczciwymi ludźmi, którzy próbują wyłudzić pieniądze – apelują bialscy policjanci.

Jeżeli w ostatnim czasie ciebie również odwiedzili „funkcjonariusze” oferujący udział w podobnej akcji, koniecznie zgłoś się na policję. Być może twoje zgłoszenie pomoże w namierzeniu oszustów, którzy póki co pozostają na wolności.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Paryż: Fałszywi policjanci ukradli Polakowi ciężarówkę

Przebrani za policjantów bandyci próbowali ukraść ciężarówkę polskiemu kierowcy pod Paryżem – dowiedział się korespondent RMF FM Marek Gładysz. Mężczyzna bronił swojego pojazdu, jednak złodziejom udało się odjechać. Ciężarówka została znaleziona w sąsiedniej miejscowości.

Wracającemu do Polski kierowcy ciężarówki drogę pod Paryżem zablokował w nocy samochód osobowy z policyjnym kogutem w departamencie Seine-et-Merne pod Paryżem. Wyszli z niego dwaj mężczyźni z podrobionymi policyjnymi legitymacjami i zaczęli sprawdzać dokumenty Polaka. Kazali mu wyjść z pojazdu i dmuchnąć w alkomat. Jeden ze złodziei nagle wsiadł do ciężarówki i odjechał, choć miał trudności z jej prowadzeniem.

Polak uczepił się kabiny pojazdu i próbował się do niej dostać. Po przejechaniu w ten sposób około 300 metrów został uderzony pięścią przez bandytę prowadzącego ciężarówkę. Upadł na drogę – na szczęście odniósł tylko lekkie obrażenia.

Polak musiał przejść pieszo kilka kilometrów do najbliższej stacji benzynowej w Vaudoy-en-Brie pod Paryżem, skąd wezwano żandarmerię.

Ciężarówka polskiego kierowcy została odnaleziona przez żandarmerię w sąsiedniej miejscowości Voinsles. Polakowi skradziono jednak pieniądze i prywatne przedmioty.

Francuska żandarmeria prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Źródło info i foto: dziennik-polityczny.com

Buenos Aires: Napastnicy przebrali się za policjantów i zaczęli strzelać na komisariacie

Uzbrojeni napastnicy przebrani za policjantów wpadli na komisariat nieopodal stolicy Argentyny i otworzyli ogień do prawdziwych funkcjonariuszy. Jeden z mundurowych został ciężko ranny. Do incydentu doszło we wtorek rano czasu lokalnego na jednym z komisariatów w mieście San Justo w prowincji Buenos Aires. Na nagraniach kamer monitoringu widać jak dwóch mężczyzn wchodzi do budynku i zaczyna strzelać w kierunku czterech funkcjonariuszy.

Jeden z policjantów, 23-letni Rocio Villalba, który jako pierwszy wyciągnął broń, został poważnie ranny. Zabrano go do szpitala, gdzie został poddany operacji kręgosłupa.

Władze informują, że co najmniej czterech napastników brało udział w strzelaninie. Dwóch weszło na komisariat, jeden został w drzwiach, a jeszcze jeden został na ulicy. Szef lokalnej policji oświadczył, że sprawcy strzelali „żeby zabić”.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci CBŚP zatrzymali bandytów, którzy napadli na konwojentów

Bandyci przebrani za policjantów napadli na dwóch konwojentów po tym, jak ci wypłacili z banku ponad pół miliona zł. Potraktowali ich gazem i ukradli gotówkę. Później okazało się, że jeden z tych ochroniarzy współpracował z przestępcami. Funkcjonariusze CBŚP właśnie go zatrzymali. Wpadł też jeden z gangsterów. Pozostali już są za kratami. Mundurowi dotarli do sprawców napadu, bo ci są powiązani z bandytami, którzy porwali dla okupu znanego gdańskiego adwokata.

Sprawców napadu, do którego doszło ponad półtora roku temu w województwie łódzkim, rozpracowali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji z Gdańska. Stało się to przy okazji śledztwa dotyczącego innego przestępstwa. Funkcjonariusze rozbili bowiem zorganizowaną grupę przestępczą, mającą na swoim koncie działanie metodą „na policjanta”, jak również słynne uprowadzenie dla okupu znanego adwokata w Gdańsku.
Po nitce do kłębka

– Policjanci, jak po nitce do kłębka, dotarli do dwóch mężczyzn, którzy brali udział w napadzie pod Łodzią. W połowie 2015 roku doszło tam do przejęcia przez przestępców 530 tys. zł. Stało się to tuż po tym, jak dwaj konwojenci wypłacili tę sumę z banku i mieli dostarczyć ją do swego pracodawcy. W pewnym momencie podeszło do nich kilku mężczyzn, którzy mieli na sobie elementy umundurowania policyjnego. Akcja przebiegła błyskawicznie – napastnicy potraktowali pracowników ochrony gazem, ukradli im pieniądze i uciekli – mówi Onetowi komisarz Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

– Jak się później okazało, poszkodowany był właściwie jeden z konwojentów, ponieważ drugi współpracował z bandytami. Mężczyzna przekazał przestępcom informacje o miejscu wypłaty gotówki – tłumaczy Agnieszka Hamelusz.

Funkcjonariusze ustalili tożsamość obu sprawców, pozostało więc ich zatrzymanie. 36-letni Paweł P. został namierzony w Serocku na Mazowszu, a jego kolegę, 35-letniego Daniela K., zatrzymano w Warszawie. Funkcjonariusze podczas akcji zabezpieczyli również ponad 400 tys. zł w różnej walucie – w złotówkach, euro i dolarach.

Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty rozboju. Grozi im do 12 lat więzienia. Sąd Rejonowy Gdańsk – Południe podjął decyzję o aresztowaniu ich tymczasowo na trzy miesiące. Śledztwo nadzorowane przez Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu Do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku jest rozwojowe i niewykluczone są dalsze zatrzymania w tej sprawie.

Milion złotych za uwolnienie

Jak się okazało, pozostali przestępcy, którzy brali udział w napadzie na konwojentów, są już za kratami. Byli bowiem zamieszani w uprowadzenia 32-letniego wówczas Krzysztofa K., adwokata prowadzącego kancelarię w Gdańsku. Do tego zdarzenia, o którym pisaliśmy w Onecie, doszło pod koniec czerwca 2015 roku. Sprawcy, jadąc autem wyposażonym w światła błyskowe, z zamontowanym na tylnej szybie wyświetlaczem z napisem „Policja”, zatrzymali pod pozorem kontroli drogowej prowadzony przez prawnika samochód. Następnie umundurowani mężczyźni, wyposażeni w kamizelki taktyczne i podający się za funkcjonariuszy CBŚ, zbili młotem szybę w drzwiach kierowcy. Potem wyciągnęli go z pojazdu i uprowadzili.

Od prawnika zażądali miliona złotych za uwolnienie, grożąc mu śmiercią. Dzień później, 30 czerwca, po uzyskaniu od adwokata zapewnienia, że przekaże im pieniądze, uwolnili go w pobliżu Ostródy. Wtedy to komendant główny policji powołał grupę śledczą, która miała wyjaśnić okoliczności tej tajemniczej sprawy i złapać sprawców.

W grudniu 2015 roku zostały zatrzymane cztery osoby, które miały związek z tym zdarzeniem. Dwóm z nich przedstawiono zarzuty uprowadzenia dla okupu oraz nielegalnego posiadania broni palnej. Dwaj pozostali usłyszeli zarzuty pomocnictwa w wymuszeniu rozbójniczym przez użyczenie samochodów, które były wykorzystywane przez sprawców.

Osiem osób z zarzutami

Potem w ręce policjantów wpadły kolejne osoby, które miały swój udział w tym przestępstwie. W tym 39-letni Jacek F., który bezpośrednio uczestniczył w uprowadzeniu. Mężczyzna został namierzony we wrześniu ubiegłego roku w małej miejscowości koło Nidzicy w województwie warmińsko-mazurskim. Ukrywał się w niewielkim domku, wraz z kolegą, poszukiwanym listem gończym za inne przestępstwa. W listopadzie wpadł kolejny mężczyzna podejrzany o udział w akcji porwaniu prawnika. 60-letni Krzysztof S. został zatrzymany na jednej z posesji w powiecie płońskim na Mazowszu. Do tej pory zarzuty w związku z uprowadzeniem adwokata usłyszało osiem osób. Sześć z nich aresztowano.

Śledztwo jest wielowątkowe i wciąż ma charakter rozwojowy. Wyjaśniany jest udział podejrzanych w popełnieniu różnego rodzaju przestępstw, w tym dokonywanych metodą „na policjanta”, na terenie całego kraju. Kolejnym efektem tego postępowania jest właśnie zatrzymanie dwóch mężczyzna za napad na konwojentów pod Łodzią.
Żródło info i foto: onet.pl

Nieznani sprawcy napadli i obrabowali Kim Kardashian w Paryżu. Skradziono biżuterię warto miliony dolarów

Amerykańska celebrytka Kim Kardashian została obrabowana w paryskim hotelu przez uzbrojonych mężczyzn. W nocy z niedzieli na poniedziałek napastnicy ukradli jej cenną biżuterię. Kim Kardashian jest aktorką, modelką i bizneswoman znaną z amerykańskiego reality show. Amerykanka przyjechała do Paryża na Tydzień Mody. W nocy z niedzieli na poniedziałek do jej hotelowego pokoju wdarli się niezidentyfikowani dotąd mężczyźni. Według pierwszych doniesień mediów byli przebrani za policjantów i mieli broń. Grożąc Kim Karashian, odebrali jej biżuterię, która miała być warta kilka milionów dolarów. Jak poinformowała paryska policja, w trakcie napadu nikt nie odniósł obrażeń.

– Kim Kardashian jest naprawdę wstrząśnięta, ale fizycznie nic jej nie jest – oświadczyła rzeczniczka gwiazdy Ina Treciokas. Nie podała żadnych innych szczegółów zdarzenia.

Gdy doszło do napadu mąż Kim Kardashian, słynny raper i producent muzyczny Kanye West, występował na festiwalu w Nowym Jorku. Gdy poinformowano go o zajściu, przerwał koncert, tłumacząc publiczności, że powodem jest „nagły wypadek w rodzinie”. Nie wiadomo, czy dzieci pary – 3-letnia córka i 10-miesięczny syn – były razem z matką w hotelu, gdy doszło do napadu.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Białystok: Panika na rynku. Krzyczeli „Allahu Akbar”

Dwie osoby przebrane za Arabów podbiegały do przechodniów na Rynku Kościuszki, rzucając im pod nogi plecak z nieznaną zawartością. „Zamachowcy” krzyczeli przy tym: „Allahu Akbar!”. Jak można się spodziewać, wywołali panikę. – Omal nie dostałam zawału, gdy nagle usłyszałam „Allahu Akbar” i zobaczyłam młodego mężczyznę w turbanie, który rzucił plecakiem w moją stronę. Byłam pewna, że zaraz zginę – wyznała „Kurierowi Porannemu”, kobieta, która stała się ofiarą „zamachu”.

Do zdarzenia doszło 7 marca w centrum Białegostoku. Przebranymi za Arabów osobami byli studenci, którzy mieli za zadanie sprawdzić, jak przechodnie zareagują na zamach bombowy. Polecenie dostali od wykładowczyni.

Mieszkańcy miasta o kontrowersyjnym pranku powiadomili straż miejską. – Funkcjonariusze sprawdzili zawartość plecaka i wylegitymowali studentów, którzy od wykładowcy otrzymali zadanie polegające na przeprowadzeniu doświadczenia o tematyce „Wpływ terroryzmu na reakcje ludzi podczas rzucania plecaka” – powiedziała w rozmowie z „Kurierem Porannym” Joanna Szerenos-Pawilcz, rzeczniczka Straży Miejskiej w Białymstoku. Na miejscu była również wykładowczyni, która potwierdziła wersję studentów. Została pouczona, że o tego typu doświadczeniach należy informować wcześniej policję i straż miejską.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Wenecja: przebrani strażnicy miejscy walczą z kieszonkowcami w czasie karnawału

W maskach Baracka Obamy i Spider-Mana oraz w perukach hipisów strażnicy miejscy w Wenecji walczą z kieszonkowcami podczas trwającego tam karnawału. Turyści proszeni są o zdejmowanie masek z powodów bezpieczeństwa natomiast straż je zakłada. Tegoroczny wenecki karnawał odbywa się pod specjalnym nadzorem zwiększonej liczby patroli policji, wojska i wszystkich służb porządkowych, które pilnują bezpieczeństwa w związku z zagrożeniem terrorystycznym we Włoszech. Uczestnicy zabaw proszeni są o zdjęcie masek podczas kontroli przy wejściu na plac Świętego Marka.

Mimo wszystkich nadzwyczajnych środków oraz skrupulatnych kontroli, wprowadzonych po raz pierwszy w czasie tej słynnej zabawy ulicznej, wśród tłumów w mieście grasują grupy kieszonkowców. Do walki z nimi ruszyła straż miejska. Jej funkcjonariusze zakładają karnawałowe maski oraz kostiumy i udając uczestników imprez chronią turystów przed wszędzie obecnymi złodziejami.

Niektórzy strażnicy przebrani są za diabły, klaunów i piratów, inni mają maskę przedstawiającą trupią czaszkę, perukę albo historyczny kostium. W chwili interwencji spod stroju wyciągają legitymacje służbowe. Włoskie media podały, że podczas ostatniego weekendu karnawału, gdy w Wenecji było około 130 tysięcy turystów, strażnicy w przebraniu zatrzymali grupę kieszonkowców. Uratowali przed złodziejami między innymi polską turystkę.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Zamach terrorystyczny na niby w Turcji

Pracownicy tureckiego hotelu w mieście Icmeler zafundowali swoim gościom rozrywkę, którą ci na długo zapamiętają. Animatorzy wyszli na zapełniony turystami teren basenu przebrani za terrorystów i przeprowadzili udawany zamach. Jeden z obecnych tam Brytyjczyków twierdzi, że wywołało to panikę i wraz z rodziną zaczął uciekać. Inny turysta z Wielkiej Brytanii jest przekonany, że jego rodak przesadza.

Do udawanego zamachu doszło w hotelu Grand Yazici Mares w mieście Icmeler na południowym zachodzie Turcji, w pobliżu greckiej wyspy Rodos. Tego rodzaju „atrakcję” dla gości postanowiono zorganizować nieco ponad miesiąc po krwawym zamachu na turystów w Tunezji, gdzie na plaży 38 osób zostało zamordowanych przez islamskiego fanatyka.

Rozrywka w „stylu Hollywood”

W miniony czwartek na basen w hotelu weszło dwóch mężczyzn – jeden w bojówkach i z czymś przypominającym broń, a drugi w tradycyjnym arabskim stroju, przyklejoną brodą i baniakiem z napisem „paliwo”. Poczęli następnie chodzić wśród turystów i udawali, że do nich celują, lub oblewali płynem z baniaka i wyciągali zapalniczkę.
Rzekoma broń była wiatrówką a w baniaku była woda. Pomimo jednak tego część turystów – zwłaszcza Brytyjczyków – poczuła się zagrożona. Najbardziej chyba 43-letni elektryk z Manchesteru, Jason Pythian, który wypowiedział się dla szeregu brytyjskich bulwarówek. – Pomyśleli, że będzie zabawne biegać dookoła basenu przebranym za terrorystów. To było obrzydliwe, że żartowali sobie tak z zamachu w Tunezji – stwierdził mężczyzna, który podkreślił, że zapłacił pięć tysięcy funtów za wyjazd dla sześcioosobowej rodziny i nie tak chciał go spędzać.

Pythian dodał, że dopiero gdy wraz z żoną, siostrą, ojcem i dziećmi uciekli w popłochu z basenu, zorientowali się, że to tylko „zabawa”. – Bardzo nam ulżyło, że to był tylko taki pomysł hotelu na rozrywkę tego dnia – powiedział Brytyjczyk.
Żródło info i foto: tvn24.pl