Francja: Szef kontrwywiadu twierdzi, że dżihadyści nasilą zamachy

Szef francuskiego kontrwywiadu jest przekonany, że tak zwane Państwo Islamskie nasili zamachy terrorystyczne we Francji. Te słowa padły na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego za zamkniętymi drzwiami w maju. Do wiadomości publicznej dotarły dopiero dzisiaj.

Według szefa francuskiego kontrwywiadu wewnętrznego, terroryści z tak zwanego Państwa Islamskiego zmienią metodę zamachów, ale nie swoje cele. W okresie, gdy ponoszą klęski w Syrii i w Iraku, nasilą ataki w Europie, w tym we Francji. Jego zdaniem, można się spodziewać samobójczych zamachów przy użyciu samochodów pułapek.

Terroryści będą teraz kierowali do Francji grupy, w których skład mają wchodzić specjaliści od logistyki i konstruowania bomb. Do ich zrobienia potrzebne są łatwo dostępne materiały wykorzystywane do produkcji nawozów sztucznych.

Przerzucanie takich specjalistów z Syrii i z Iraku do Europy ma pozwolić Państwu Islamskiemu na uchronienie przydatnych dla niego specjalistów od śmierci w wyniku ataków wojsk koalicji, a tym samym umożliwić wykorzystanie ich umiejętności w zamachach, których celem jest cywilizacja zachodnia.

Według szefa francuskiego kontrwywiadu, terroryści w dalszym ciągu planują użycie bomb chemicznych i radioaktywnych, między innymi z materiałów odzyskiwanych ze śmieci szpitalnych.
Żródło info i foto: interia.pl

Barack Obama chce za wszelką cenę zniszczyć IS

Jestem absolutnie przekonany, że Państwo Islamskie (IS) przegra – powiedział prezydent USA Barack Obama na spotkaniu z przywódcami amerykańskiej armii. Dodał, że zniszczenie IS pozostaje jego „priorytetem numer jeden”. – Wciąż osłabiamy ich (IS) przywódców, ich sieci finansowania, ich infrastrukturę. Będziemy ich tropić i ich pokonamy – zapowiedział amerykański prezydent.

Podkreślił, że dżihadyści w Iraku i Syrii wciąż tracą teren, jednak przyznał, że jednocześnie mają także zdolność przeprowadzania seryjnych ataków terrorystycznych, „jakie widzieliśmy w Turcji i w Belgii”. Prezydent zapowiedział też, że będzie zabiegał o zwiększenie zaangażowania koalicji międzynarodowej w walkę z Państwem Islamskim. – Pracujemy nad tym, by przyspieszyć kampanię przeciwko IS – zapewnił.

– Zniszczenie IS pozostaje moim priorytetem numer jeden. Nie chodzi jedynie o operację wojskową, lecz także o realny wysiłek w dziedzinie dyplomacji i wywiadu – oświadczył Obama.
Żródło info i foto: onet.pl

Premier Belgii ostrzega przed kolejnymi zamachami w Europie

Premier Belgii Charles Michel jest przekonany, że w Europie, w tym także w Belgii, dojdzie do nowych zamachów i że nie można mówić o czymś takim, jak „zerowe ryzyko”. Wyraził ten pogląd w wywiadzie dla sobotniego wydania dziennika „La Libre Belguique”.

Szef rządu belgijskiego potwierdził, że w Belgii utrzymano z powodu zagrożenia zamachami terrorystycznymi trzeci, „niepokojący”, jak się wyraził, stopień alertu (w czterostopniowej skali).

Michel powiedział też, że konieczne jest dalsze usprawnienie koordynacji działania służb wywiadowczych. Premier Belgii zaznaczył, że nie jest zwolennikiem nowych reform w tej dziedzinie. Jego zdaniem należy „doskonalić działalność istniejących instytucji” powołanych do czuwaniem nad bezpieczeństwem państwa.

W zamachach na lotnisku i w brukselskim metrze 22 marca zginęło 35 osób, w tym trzej zamachowcy samobójcy. Jedną z ofiar śmiertelnych ataku w metrze była 61 Polka. Do dokonania zamachów przyznało się Państwo Islamskie.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Mohamed Abdeslam apeluje do brata, by ten dobrowolnie się poddał

Mohamed Abdeslam za pośrednictwem belgijskiej telewizji publicznej zaapelował do brata, Saleha, by się poddał i zgłosił na policję. Jednocześnie wyznał, że nadal wierzy w jego niewinność. – Jestem przekonany, że jest niewinny. Według mnie w ostatniej chwili zmienił zdanie i zdecydował się uciec – przekonywał Mohamed Abdeslam w rozmowie z francuskojęzyczną RTBF. Mężczyzna wystąpił w programie „Les Decodeurs”.

– Chcę mu powiedzieć: nie bój się. Dlatego rozmawiam z prasą. Mamy nadzieję, że Saleh się opamięta. Wolimy zobaczyć go w więzieniu niż na cmentarzu – powiedział.

Abdeslam: bracia zmienili się 6 miesięcy temu

Drugi brat Abdeslama, Brahim, także brał udział w paryskich zamachach. Mężczyzna wysadził się przy bulwarze Woltera w Paryżu, raniąc jedną osobę. – Widziałem moich braci na dwa lub trzy dni przed paryskimi zamachami. Nie zauważyłem niczego szczególnego. Nie powiedzieliśmy sobie „do widzenia”, powiedzieliśmy „do zobaczenia” – mówił Mohamed. Powiedział także, że jego bracia około pół roku temu przeszli przemianę. – Zaczęli prowadzić bardziej zdrowy tryb życia, zaczęli się dużo modlić, zaczęli chodzić do meczetu i rzucili alkohol – powiedział. – Nigdy nie sądziłem, że przyjęli radykalne poglądy – dodał.

Mężczyzna powiedział, że wciąż jest proszony przez zagraniczne media o wypowiedzi, a dziennikarze zasadzają się na niego każdego dnia. Właśnie dlatego – jak przekonywał – zdecydował się zabrać głos publicznie. Stwierdził, że chce pokazać ludziom, że Abdeslamowie to „coś więcej” niż tylko rodzina Saleha i że w gruncie rzeczy są przyjaznymi i miłymi ludźmi.

Zamachy w Paryżu

Zamachów w Paryżu dokonały 13 listopada trzy skoordynowane komanda terrorystów, w sumie składające się z dziewięciu osób. Trzech terrorystów uderzyło w pobliżu Stade de France, trzech w sali koncertowej Bataclan, a trzech zaatakowało gości pełnych w piątkowy wieczór barów i restauracji. Zabili 130 osób i ranili ponad 350. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie, twierdząc, że był to odwet za francuskie naloty na jego pozycje. Dwaj pozostali zamachowcy samobójcy, którzy wysadzili się koło Stade de France, to mieszkający w Belgii Francuz, 20-letni Bilal Hadfi, a także mężczyzna, przy którym znaleziono paszport na nazwisko Ahmada Al Mohammada, 25-letniego Syryjczyka urodzonego w Idlibie. Nie udało się potwierdzić, czy był to rzeczywiście jego paszport. Jego odciski palców pasują do pobranych od jednego z migrantów podczas kontroli w Grecji w październiku.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Wciąż nie znaleziono konwojenta, który ukradł 8 mln złotych

– Broda tego mężczyzny jest zapuszczona specjalnie, jestem przekonany. Bardzo dokładnie analizowałem też zdjęcia jego twarzy i okularów. W 99 proc. są to szkła nielecznicze – mówił na antenie TVN24 Jerzy Dziewulski o konwojencie, który w Swarzędzu ukradł 8 mln zł. Cały czas trwają poszukiwania tego mężczyzny.

W lipcu w Swarzędzu jeden z konwojentów ukradł 8 mln złotych. Odjechał samochodem, w którym znajdowały się pieniądze, zagłuszył sygnał GPS, a przed porzuceniem auta w lesie wyczyścił je chlorem. Nie wiadomo kim jest mężczyzna, bo zatrudniając się rok temu w firmie ochroniarskiej podał dane innej osoby. – On się zatrudnił tam, gdzie nie można go sprawdzić. Kierowca praktycznie rzecz biorąc nie podlega sprawdzeniu. Jeśli dokumenty, które miał przy sobie, były na tę samą osobę, za którą się podał, to wystarczyło – mówił w TVN24 Jerzy Dziewulski.

„Mam do niego szacunek”

Były antyterrorysta podkreślił, że ma szacunek do tego mężczyzny. – Dlatego, że nie użył siły. Ciekawostką jest to, że pracował nad tą sprawą przez długi czas – zaznaczył. Dodał, że konwojent dokładnie zaplanował całą akcję. – Poza tym, że jest złodziejem, zrobił to profesjonalnie. Rzadko kiedy zdarza się taka kradzież – ocenił.

Dziewulski podkreślił, że nikt nie wie, kim ten złodziej jest. – Jego broda jest zapuszczona specjalnie, jestem przekonany. Bardzo dokładnie analizowałem zdjęcia jego twarzy i okularów. W 99 proc. są to szkła nielecznicze, tylko zwykłe. On nie zostawił śladów nie tylko w samochodzie, on nie zostawił też śladów w innych miejscach. Nie ma jego zdjęć z kumplami, została wyczyszczona jego szafka – doprecyzował.

Zauważył, że mężczyzna „zatarł ślady na tyle mocno, że pobranie próbek z jego szafki np. jest dość trudne”. – Nawet gdyby się udało, to dopasowanie tych próbek do człowieka, który nie był wcześniej notowany jest niewykonalne – stwierdził. I dodał: – Policja to rozgryza, ale przysięgam, że mają niezły wrzód na tyłku.
Żródło info i foto: tvn24.pl

85-letni mężczyzna zawiadomił policję o kradzieży oszczędności życia

Był przekonany, że stracił oszczędności życia. 85-letni mężczyzna podejrzewał, że pieniądze ukradł mu ktoś z rodziny. Po długotrwałych poszukiwaniach w końcu zdecydował się powiadomić policję o kradzieży ok. 50 tys. zł. Policjant, który przyjechał na wezwanie mężczyzny, szybko ustalił miejsce, gdzie ukryte były pieniądze. Do zdarzenia doszło w minioną sobotę w Starachowicach (woj. świętokrzyskie). Dyżurny komendy otrzymał telefoniczne zgłoszenie od starszego mężczyzny, który twierdził, że z mieszkania skradziono mu około 50 tys. zł. Na miejsce natychmiast skierowano policję.

Funkcjonariusz bardzo skrupulatnie wypytał seniora o pieniądze. Okazało się, że 85-latek pieniędzy nie może znaleźć już od ponad dwóch lat, a o kradzież podejrzewa rodzinę. Funkcjonariusz dalej ustalał kolejne fakty, a następnie poprosił o wskazanie ostatniego miejsca przechowywania gotówki. Pomimo, że nic tam nie znalazł, nie zaprzestał dalszych poszukiwań. Podczas przeglądania zawartości jednego z pomieszczeń gospodarczych, policjant odnalazł metalowe pudełko, w którym było ok. 50 tys. zł. Policja informuje, że dzięki zaangażowaniu policjanta starszy pan odzyskał oszczędności swojego życia, a konflikt rodzinny został zażegnany. Gotówka ma teraz trafić do banku.
Żródło info i foto: TVP.info