11-latek uciekł z domu. Miał być ofiarą przemocy

11-letni Karol zapukał nocą do jednego z budynków w Zębie. Jak powiedział mieszkającym tam, obcym ludziom, uciekł z domu po tym, jak po raz kolejny miał zostać pobity przez matkę. Chłopiec przebywa obecnie w placówce zastępczej. Urzędnicy muszą natomiast zdecydować, co z rodzeństwem 11-latka, które zostało w domu. Historię chłopca jako pierwszy opisał dziennikarz Onetu Tomasz Mateusiak. 11-letni Karol w czwartek 18 sierpnia uciekł z domu, który znajduje się na granicy Skrzypna i Bańskiej Wyżyny w Małopolsce. Siedem kilometrów dalej, w Zębie, zapukał do jednego z budynków. Chłopiec był roztrzęsiony i zapłakany. Obcych ludzi poprosił o coś do jedzenia i picia. Zapytany o to, co się stało, odpowiedział, że uciekł z domu po tym, jak jego mama po raz kolejny mocno go pobiła.

Na miejsce wezwana została policja. Funkcjonariusze wysłuchali historii chłopca i zdecydowali, że 11-latek musi zostać zbadany przez lekarza. Wieczorem w Szpitalu Powiatowym w Nowym Targu wykonano obdukcję dziecka. Według ustaleń Onetu badania ujawniły ślady pobicia, z czego wiele nie było świeżych. Nad chłopcem znęcano się więc od dłuższego czasu.

O sprawie natychmiast dowiedział się Sąd Rodzinny w Nowym Targu, prokuratura i urzędnicy. Chłopiec został umieszczony w rodzinie zastępczej. Prokuratura, z uwagi na dobro dziecka, nie udziela więcej informacji na temat postępowania, które jest prowadzone w jego sprawie. W domu przebywają jednak pozostałe dzieci – dwie dziewczynki w wieku 9 i 8 lat oraz chłopiec w wieku 7 lat.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: Szefowa MSW chce więcej policjantów na basenach ze względu na akty chuligańskie

Po niedawnych chuligańskich ekscesach na niemieckich kąpieliskach minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser postuluje zwiększenie obecności policjantów na basenach. – Potrzebujemy mniej chuliganów, a nie więcej policji. Trzeba kontrolować, kogo się wpuszcza – odpowiada szef związku zawodowego policjantów.

W wywiadzie dla telewizji BILD szefowa MSW mówiła m.in. o bijatykach z udziałem setek osób na odkrytych basenach. Sceny przemocy z Berlina skomentowała jako „całkiem oczywistą przemoc ze strony środowisk migracyjnych”. – Rodziny i dzieci muszą mieć możliwość pójścia na basen w Niemczech bez żadnych obaw – podkreśliła.

– Dla mnie ważne jest (…), aby było wystarczająco dużo personelu, aby coś takiego się nie zdarzało. W przypadku takich problemów musi być odpowiednia obecność policji. Podniosę tę kwestię na konferencji ministrów spraw wewnętrznych” krajów związkowych – zapewniła Faeser.

Szef związku zawodowego policjantów odpowiada 

Na wypowiedź minister zareagował szef Niemieckiego Związku Zawodowego Policjantów Rainer Wendt. – Jeśli do setek chuliganów na otwartych basenach dołączą teraz setki policjantów, to nie pozostanie wiele miejsca dla rodzin z dziećmi. „Potrzebujemy mniej chuliganów, a nie więcej policji. A to można zrobić tylko dzięki kontroli wstępu” – mówił Wendt, cytowany w piątek przez dziennik „Bild”.

Wendt podał przykład dyskotek, gdzie „każdy właściciel, który ma porządnego bramkarza, może dopilnować, żeby taka klientela nie została wpuszczona, bo policja nie zawsze może przyjechać”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rwanda: W sto dni zgwałcono nawet 250 tys. kobiet

– Jeśli w naszym społeczeństwie istnieje przyzwolenie na przemoc, szczególnie na przemoc ukierunkowaną w stronę jakiejś innej grupy, która określana jest jako wróg, jeśli ta przemoc w naszej grupie społecznej jest wzmacniana, nagradzana, chwalona, to zazwyczaj wywołuje mniejsze dylematy moralne – mówi w rozmowie z Gazeta.pl dr Agnieszka Bratkiewicz, psycholożka kliniczna, specjalizująca się w pracy z kryzysem i traumą, pytana o to, czy Rosjanie, którzy gwałcą w czasie wojny, mają wyrzuty sumienia. Niespełna 30 lat temu to samo działo się w Rwandzie. Gwałtu doświadczyło wówczas od 150 tys. do 250 tys. kobiet. Ile Ukrainek i Ukraińców pada codziennie ofiarą przemocy seksualnej? Tego nie wiadomo. Jedno jest pewne – historia znowu się powtarza.

– Ludzie w Europie już zapomnieli, czym jest wojna. To ogromne zagrożenie, bo możemy docenić pokój tylko wtedy, kiedy pamiętamy wojnę – powiedział kilka lat temu Paolo Rumiz, włoski reporter i były korespondent wojenny. Słowa te okazały się trafną diagnozą – dlatego na Gazeta.pl przypominamy o wojnach i ludobójstwach, które miały się nigdy nie zdarzyć – o Rwandzie, Bośni, Czeczenii… – w myśl słów: „trzeba pamiętać, żeby się nie powtórzyło”.

Od 150 tysięcy do 250 tysięcy. Tyle kobiet, według danych ONZ, zostało zgwałconych w czasie stu dni ludobójstwa w Rwandzie. Wiele z nich zostało zakażonych wirusem HIV, u wielu przemoc skutkowała kalectwem na całe życie. Brytyjska organizacja pozarządowa Survivors Fund szacuje, że wskutek gwałtu urodziło się 20 tys. dzieci. Życie części z nich było koszmarem – matki nie potrafiły ich pokochać, bo przypominały im o horrorze, który przeżyły. Były też przyczyną ciągłego napiętnowania kobiet w rwandyjskim społeczeństwie.

„Bo kogo widzisz, kiedy na nią patrzysz? Zgwałconą kobietę. Tę, która urodziła dziecko z gwałtu. Tę, która od gwałciciela dostała chorobę. A gdyby była profesorką uniwersytetu? Albo ministrem do spraw kobiet? Prezydentem kraju? Kogo wtedy najpierw w niej zobaczysz? Mądrą profesorkę? Sensowną panią polityk? Powiesz: ta zgwałcona” – można przeczytać w książce reporterskiej „Dzisiaj narysujemy śmierć” Wojciecha Tochmana, który rozmawiał z ocalałymi z ludobójstwa Rwandyjkami i Rwandyjczykami. „Dlaczego nie mówię o nim: syn? Mówię: ten chłopak. Rzadziej: moje dziecko” – powiedziała reportażyście jedna z kobiet.

Dlaczego w 1994 roku Hutu gwałcili kobiety Tutsi? – Rozmawiałam z Hutu, który przed wojną nie dopuszczał się przemocy, a na niej stał się gwałcicielem i mordercą. (…) Przed wojną był zwyczajnym wiejskim urzędnikiem, który miał żonę i dwójkę dzieci, a potem przeszedł trening i on go przygotował do zabijania i gwałtu. Na wojnie zaczął to robić wtedy, kiedy jego koledzy zaczęli. Poszedł za impulsem, który wyszedł z grupy – powiedziała Wiola Rębecka-Davie, twórczyni projektu i autorka książki „Rape: A History of Shame. Diary of the Survivors”, w rozmowie z Weekend.Gazeta.pl.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zapadła decyzja ws. DPS w Jordanowie

Rada Generalna Zgromadzenia Sióstr Prezentek zgodziła się, żeby DPS w Jordanowie, w którym miało dochodzić do znęcania się nad niepełnosprawnymi podopiecznymi przez prowadzące placówkę zakonnice, był prowadzony przez powiat suski – przekazały w czwartek służby wojewody małopolskiego.

– Siostry przekazały wojewodzie informację o decyzji, którą podjęły, odnośnie tego, że przekażą prowadzenie DPS w Jordanowie na rzecz powiatu suskiego – poinformowała PAP rzeczniczka wojewody małopolskiego Joanna Paździo.

Oczekiwanie, że podmiot prowadzący tę placówkę zostanie zmieniony, wojewoda Łukasz Kmita wyraził po tym, jak media obiegły zdjęcia i filmy, ukazujące, w jaki sposób siostry z Jordanowa miały traktować swoich podopiecznych. Służby wojewody prowadzą w tym ośrodku kontrolę.

– Na linii starostwo powiatowe i zgromadzenie (zakonne) muszą zostać poczynione teraz ustalenia formalne. Chodzi o to, żeby podopieczni zostali w tym budynku oraz żeby nie zmienił się jego profil – tak, żeby dalej była to placówka dla osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi – doprecyzowała rzeczniczka.

Władze powiatu przejmą DPS w Jordanowie

W myśl tego porozumienia powiat suski stałby się organem prowadzącym jordanowski DPS. – Powiat sam podejmie decyzję w tej sprawie, ale my sugerujemy, że najprostsza formuła organizacyjna na tym etapie byłaby taka, żeby nie był to nowy dom pomocy społecznej, tylko filia któregoś z tych istniejących już na terenie powiatu – przekazała Paździo.

Matka Anna Telus, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Prezentek, w czwartkowym oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej przekonywała, że decyzja o rezygnacji z prowadzenia ośrodka motywowana jest odpowiedzialnością za jego istnienie i troską o przebywających tam podopiecznych.

Ponadto przekazała, że Rada Generalna Zgromadzenia Sióstr Prezentek „podjęła też decyzję, że sam budynek, w którym zlokalizowany jest DPS, zostanie użyczony tak, aby dalej mogli w nim przebywać dotychczasowi podopieczni”. Wskazała, że warunki formalne przekazania ośrodka „w najbliższych dniach” zostaną doprecyzowane z władzami starostwa powiatowego.

– Już dziś jednocześnie Zgromadzenie otrzymało gwarancję, że pracownicy DPS-u zostaną zatrudnieni przez nowy organ prowadzący na dotychczasowych warunkach – dodała Telus. Ponadto podtrzymała swoją gotowość do „pełnej współpracy z organami państwowymi w wyjaśnieniu wszystkich zarzutów dotyczących funkcjonowania placówki”.

W sprawie szczegółowo analizowane jest także sprawozdanie z kontroli, przeprowadzonej w DPS w Jordanowie przez Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej, który sprawuje nadzór nad placówką, jak również ustalenia Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, które odpowiada za bieżące funkcjonowanie DPS-u.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowy Jork: Seria ataków nożowników w metrze

Do co najmniej sześciu ataków z użyciem noża doszło w miniony weekend w metrze w Nowym Jorku. Miały one miejsce wkrótce po tym, jak władze miasta i stanu wystąpiły z nowym planem walki z przemocą w transporcie publicznym. Stan poszkodowanych jest stabilny, nie ma informacji o zatrzymaniu sprawców.

Weekendowe ataki nastąpiły w momencie, kiedy Nowy Jork zmaga się ze wzrostem przestępczości w metrze, autobusach itp. Według telewizji NBC New York, w tym roku liczba poważnych przestępstw wzrosła o 65 proc. Wzburzenie z powodu niebezpieczeństwa nasiliło się po śmierci 40-letniej Michelle Go, która 15 stycznia rano została pchnięta na stacji przy Times Square na tory nadjeżdżającego metra.

Burmistrz miasta Eric Adams i gubernator stanu Nowego Jorku Kathy Hochul przedstawili w piątek projekt zakładający rozlokowanie od poniedziałku w całym systemie metra zwiększonych patroli policji i zespołów ds. zdrowia psychicznego. Do pierwszego incydentu doszło jeszcze tego samego dnia. Około godz. 17 mężczyzna został ugodzony nożem, trafił do szpitala, a według policji jego stan zdrowia jest stabilny.

W sobotę odnotowano co najmniej cztery ataki nożowników. Rano ofiarą jednego stał się 40-letni mężczyzna, od którego trzech innych zażądało pieniędzy. Kiedy odmówił został zraniony w udo. Przed godz. 15 w rezultacie utarczki słownej 20-letniej kobiety z niezidentyfikowanym mężczyzną, napastnik pchnął ją trzykrotnie w brzuch.

Ataki w nowojorskim metrze. Stabilny stan rannych

Kolejne przypadki napaści zgłoszone zostały w godzinach wieczornych. Dwóch nastolatków usiłujących okraść 24-letniego mężczyznę dźgnęło go nożem. W innym incydencie ofiarą nożowników stał się pasażer, który zwrócił się do dwóch mężczyzn palących prawdopodobnie narkotyki, żeby się odsunęli. Jeden z napastników zranił go w ramię. Ostatni jak dotąd napad wydarzył się w niedzielę wieczorem. Zgodnie z relacją NBC News ataki nożowników nie były śmiertelne. Stan osób przetransportowanych do szpitali z obrażeniami jest stabilny. Na razie nie ma informacji czy z wyjątkiem jednego zdołano zatrzymać sprawców, chociaż ataki przypisuje się przede wszystkim osobom bezdomnym i chorym psychicznie.
Źródło info i foto: interia.pl

Iran: Spacerował z odciętą głową swojej 17-letniej żony

Mieszkaniec irańskiego miasta Ahwaz brutalnie zamordował żonę, która uciekła od niego, bo miała dość przemocy ze strony męża. Mężczyzna w ramach „zabójstwa honorowego” odciął jej głowę, a następnie chodził z nią po ulicy, pozując do zdjęć i pozwalając się filmować. 

Zamieszkała w Ahwaz (południowo-zachodni Iran) Mona Heydari została w wieku 12 lat zmuszona do poślubienia swojego kuzyna. Małżeństwo nie było udane, a dziewczyna regularnie padała ofiarą przemocy domowej ze strony starszego od niej Sajjada. Mimo że doczekali się syna, kobieta kilkukrotnie chciała odejść od męża.

Długo ulegała namowom rodziny, by „zadbać o dobro dziecka”. W końcu jednak zdecydowała się na ucieczkę do Turcji, ale tam wytropił ją ojciec, sprowadzając ją po kilku miesiącach z powrotem do ojczyzny. Gdy wróciła, czekało ją najgorsze. Sajjad czuł się upokorzony, że żona od niego uciekła. Postanowił dokonać tzw. zabójstwa honorowego. Odciął jej głowę, a następnie wyszedł na ulicę rodzinnego miasta, chwaląc się odciętą głową żony niczym „trofeum”. Pozował przy tym uśmiechnięty, gdy przechodnie nagrywali go na wideo i robili mu zdjęcia. Materiały te można znaleźć w internecie, ale nie udostępniamy ich w artykule, z uwagi na to, że są zbyt drastyczne. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Psychiatra: „Anders Behring Breivik będzie w przyszłości stosował przemoc”

Wciąż istnieje ryzyko, że Anders Breivik będzie w przyszłości stosował przemoc – oświadczyła psychiatra Randi Rosenqvist. Ekspertka zeznawała w sądzie w Skien pod Oslo w sprawie wniosku terrorysty o jego warunkowe zwolnienie z więzienia. W ubiegłym roku Anders Breivik, w pierwszym możliwym terminie, czyli po upływie 10 lat, złożył wniosek o warunkowe zwolnienie. Na to nie zgodziła się prokuratura, następnie sprawa trafiła do sądu. Rozprawa odbywa się na terenie więzienia w Skien, gdzie przebywa skazany.

Breivik odsiaduje karę 21 lat pozbawienia wolności za dokonanie zamachu bombowego w dzielnicy rządowej w Oslo oraz strzelaniny na wyspie Utoya z 2011 roku, w których zginęło łącznie 77 osób. Podczas dzisiejszej rozprawy wypowiedziała się lekarz psychiatra. Podkreśliła, że „Breivik nadal jest niebezpieczny”.

„Ryzyko dokonania przez niego nowego aktu przemocy jest statystycznie wysokie” – oceniła Rosenqvist.

Psychiatra podtrzymała postawioną przez siebie w 2012 roku diagnozę Breivika, w której wykluczyła, że cierpi on na schizofrenię.

„Breivik ma cechy autystyczne. Nieważne, jak to nazwiemy, można odnieść wrażenie, że żyje w swoim wszechświecie. Jednak kluczowy dla sprawy jest jego dyssocjalny i narcystyczny typ osobowości” – podkreśliła psychiatra.

Rosenqvist uważa, że Breivik wykazuje cechy psychopatyczne.

„Jest on niekonsekwentny i nie można mu ufać. Zmienia strategię w zależności od sytuacji” – oceniła.

Słysząc opinie na swój temat, Breivik wielokrotnie przerywał ekspertce, pokazując, że się nie zgadza. Psychiatra pochwaliła postępy Breivika, który zaczął uczyć się języka chińskiego oraz podjął studia politologiczne. W jej ocenie powinien on mieć więcej możliwości robienia czegoś praktycznego, „aby nie poświęcał czasu tylko na myślenie”.

We wtorek w pierwszym dniu rozprawy Breivik opowiadał o swoich planach politycznych. Zapowiedział, że „przez następne 50 lat będzie walczył w nordyckim ruchu oporu” albo „założy niewojowniczy ruch nacjonalistyczny w Europie”. Oświadczył także, że odcina się od zamachu, jakiego dokonał 22 lipca 2011 roku i nie będzie już stosować przemocy.

Psychiatra oceniła jednak, że „Breivik w każdej chwili może uznać, że środki bojowe są lepsze”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe informacje o żołnierzu, który zdezerterował na Białoruś

Emil Cz., który podczas służby na granicy przeszedł na stronę białoruską, od ubiegłego roku regularnie znęcał się nad swoją matką. Według „Faktu” we wrześniu tego roku został skazany na 6 miesięcy pozbawienia wolności i zakaz zbliżania się do matki. Dziennik „‚Fakt” podał, że Ceczko od 2020 r. znęcał się regularnie nad swoją matką, która samotnie wychowywała mężczyznę. – To było jakoś latem, matka z krzykiem wybiegła przed blok, potrzebowała pomocy – wspominała sąsiadka dezertera, w rozmowie z „Faktem”.

Policja i Żandarmeria Wojskowa interweniowała latem ubiegłego roku, kiedy Emil Cz. miał znęcać się nad matką. W procesie sądowym, jaki toczy się w sprawie żołnierza, ujawniono, że mężczyzna bił matkę, krzyczał na nią, zmuszał do kupowania sobie papierosów i alkoholu, a nawet zabraniał wchodzić do jedynego w mieszkaniu pokoju. 

– W dniu 7 maja 2021 r. uderzył pokrzywdzoną wielokrotnie otwartą dłonią w twarz i tył głowy, a następnie oburącz zaciskał dłonie na jej szyi, uderzył ją także zaciśniętą pięścią i głową w twarz, jak również groził jej pozbawieniem życia – mówił Olgierd Dąbrowski-Żegalski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie, w rozmowie z „Faktem”.

Sąsiedzi wcześniej nie słyszeli, żeby żołnierz znęcał się nad matką. Dlatego tym bardziej byli zaskoczeni eskalacją przemocy. Sąd Rejonowy w Bartoszycach we wrześniu skazał Emila Cz. na 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz zakazał mu zbliżania się przez rok do matki na odległość mniejszą niż 50 metrów – podał „Fakt”. 

Żołnierz odwołał się od wyroku, a kolejna rozprawa w tej sprawie była planowana na 29 grudnia. Emil Cz. się na niej nie pojawi, ponieważ od 17 grudnia znajduje się na terenie Białorusi.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Książę Andrzej pozwany za molestowanie seksualne 17-latki

Amerykanka Virginia Giuffre złożyła pozew przeciwko brytyjskiemu księciu Andrzejowi. 38-latka zarzuca członkowi brytyjskiej rodziny królewskiej, że wykorzystywał ją seksualnie, gdy miała 17 lat. Giuffre była też jedną ze stron pozywających multimilionera Jeffreya Epsteina w sprawie przestępstw seksualnych i stręczycielstwa.

Jak podaje „The Guardian”, Virginia Giuffre w poniedziałek 9 sierpnia złożyła w sądzie federalnym w Nowym Jorku pozew przeciwko księciu Andrzejowi. Dziennik dodaje, że miało to miejsce na krótko przed wygaśnięciem prawa ustanowionego przez stan Nowy Jork – a dokładnie ustawy o ofiarach dziecięcych tzw. Child Victims Act z sierpnia 2019 roku, która pozwala złożyć pozew w sprawie wykorzystywania seksualnego nieletnich nawet wtedy, gdy sprawa formalnie ulegał przedawnieniu.

Kobieta oskarżyła księcia Yorku o wykorzystywanie seksualne, do którego miało dojść w rezydencji Jeffreya Epsteina na Manhattanie i w innych miejscach w 2001 roku (także w Londynie i na prywatnej wyspie Epsteina na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych). Giuffre miała wówczas 17 lat. „Mam nadzieję, że inne ofiary nadużyć seksualnych zobaczą, że można nie żyć w milczeniu i strachu, ale można odzyskać życie, wypowiadając się i domagając się sprawiedliwości” – napisała w komunikacie.

38-latka dodała, że nie złożyła pozwu wcześniej, bo „obawiała się śmierci lub przemocy wobec siebie lub swojej rodziny czy innych reperkusji wynikających z jej ‚nieposłuszeństwa'”. W pozwie znajduje się zapewnienie, że książę Andrzej był świadomy tego, że Giuffre w tamtym czasie była nieletnia.

– Jeśli pokrzywdzona nie zrobiłaby tego teraz, to musiałaby pozwolić mu na to, by nie poniósł żadnej odpowiedzialności za swoje czyny. Virginia nie chce, by takie osoby unikały kary za swoje działania tylko dlatego, że są bogaci i wpływowi – powiedział adwokat kobiety David Boies w rozmowie z ABC News.

Mecenas dodał, że książę Yorku oskarżony jest przez Giuffre o wielokrotną napaść seksualną oraz celową przemoc emocjonalną. Z zeznań kobiety wynika, że książę wykorzystywał ją seksualnie m.in. w domu w Londynie, gdy Epstein, jego przyjaciółka Ghislaine Maxwell (oskarżona o handel nieletnimi) i sam książę zmusili ją do współżycia.

Kobieta domaga się odszkodowania za „za naruszenie jej nietykalności cielesnej i celowe wywołanie rozstroju emocjonalnego” – opisuje NBC News.

„Dwadzieścia lat temu bogactwo, władza, pozycja i koneksje księcia Andrzeja umożliwiły mu wykorzystywanie przerażonego, bezbronnego dziecka, które nie miało nikogo, kto by ją chronił. Już nadszedł czas, aby został pociągnięty do odpowiedzialności” – brzmi uzasadnienie pozwu cytowane przez brytyjskie media.

Książe Yorku zaprzeczał, ale w mediach pojawiło się zdjęcie Andrzeja z Giuffre

Pod koniec 2019 roku książę Andrzej mówił w rozmowie w BBC Newsnight, że nigdy nie uprawiał seksu z Virginią Giuffre. W wywiadzie twierdził też, że „nie przypomina sobie”, by kiedykolwiek ją spotkał oraz uznał, że wiele wątków z zeznań kobiety „jest błędnych”. – Mogę absolutnie, kategorycznie powiedzieć, że to się nigdy nie zdarzyło – powiedział książę Yorku dwa lata temu, gdy do mediów wyciekło zdjęcie księcia i 17-letniej Giuffre.

Telewiza ABC News zwróciła się do rzecznika księcia Andrzeja z prośbą o komentarz w tej sprawie. W odpowiedzi usłyszeli, że ani książę, ani rzecznik nie będą wypowiadać się na temat oskarżeń kierowanych przez Amerykankę.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ponad 500 strzelanin w świąteczny weekend w Stanach

Podczas długiego weekendu Dnia Niepodległości w Stanach Zjednoczonych doszło do kilkuset strzelanin. W wyniku tych zdarzeń zmarły łącznie co najmniej 233 osoby, w tym nieletnie. Rannych zostało ponad 600 osób, w tym młodzież i dzieci. Pomimo kilkudziesięciu aktów przemocy w Nowym Jorku i Chicago, w miastach tych bilanse rannych i strzelanin były niższe niż w ubiegłym roku.

Z danych zajmującego się monitorowaniem przemocy przy użyciu broni palnej Gun Violence Archive (GVA) wynika, że w czasie długiego weekendu Dnia Niepodległości w Stanach Zjednoczonych odnotowano łącznie ponad 500 zdarzeń z użyciem broni palnej. W wyniku strzelanin co najmniej 233 osoby zginęły, a 618 doznało obrażeń. Dane te obejmują okres od godziny 17 w piątek do końca poniedziałku.

CNN podaje natomiast dane dla poszczególnych miast, opierając się na policyjnych statystykach z okresu od piątku do poniedziałku. W Nowym Jorku, gdzie wzrasta przemoc z użyciem broni, w 29 strzelaninach było 35 poszkodowanych, w tym dwie ofiary śmiertelne. Oznacza to jednak spadek w porównaniu z minionym rokiem, kiedy w świąteczny weekend w 55 strzelaninach zostało postrzelonych 78 osób.

W Chicago od piątku do poniedziałku zginęło 18 osób, a obrażenia doznało 100. Zarejestrowano łącznie 69 strzelanin. Szef policji David Brown określił weekend Dnia Niepodległości jako najtrudniejszy w roku dla funkcjonariuszy. Przed rokiem w tym samym czasie w 47 strzelaninach zginęło 18 osób, a rannych zostało 83.

CNN zwraca uwagę, że wśród weekendowych ofiar przemocy przy użyciu broni palnej były dzieci i nastolatki. Wymienia między innymi 17-latka z Toledo w stanie Ohio, postrzelonego w niedzielę wieczorem podczas imprezy z udziałem kilkuset osób. Chłopak zmarł po przewiezieniu helikopterem do szpitala University of Michigan. Rannych zostało także 11 innych osób, a dwie są w stanie krytycznym. To osoby w wieku 51 i 19 lat. Stan dziewięciorga innych ofiar w wieku od 11 do 19 lat jest stabilny.

Policja w Cincinnati w stanie Ohio powiadomiła o śmierci dwóch chłopaków w wieku 16 i 19 lat oraz zranieniu trojga innych nastolatków w niedzielę późnym wieczorem podczas świątecznych obchodów w miejscowym parku. Dwóch chłopców było „zaangażowanych w sprzeczkę, która doprowadziła do wymiany ognia”, a pozostałe ofiary znalazły się w ogniu krzyżowym. W rezultacie obrażeń doznały dwie nastolatki, w wieku 16 i 17 lat oraz 15-letni chłopiec. 17-latka jest w stanie krytycznym.

W Norfolk w stanie Wirginia w piątek po południu postrzelono czworo dzieci, w tym 6-letnią dziewczynkę, oraz troje nastolatków. Policja aresztowała w związku z tym 15-letniego chłopca. W Las Vegas w wyniku strzelaniny zmarło dwóch mężczyzn, a co najmniej siedmiu innych zostało rannych.

Wzrost przemocy wobec stanu sprzed pandemii

Ze statystyk Gun Violence Archive wynika, że nastąpił wzrost przemocy w porównaniu ze stanem sprzed pandemii COVID-19. Od początku roku 2021 do 6 lipca tego roku GVA, na które powołuje się CBS News, odnotowało 22 662 zgony spowodowane użyciem broni palnej. Obejmuje to morderstwa, zabójstwa i nieumyślne zabójstwa. Doszło do 336 masowych strzelanin i 16 masowych morderstw. Dla porównania – w całym roku 2019 odnotowano w 417 masowych strzelaninach 15 208 zgonów.

GVA definiuje masowe morderstwo jako zdarzenie z czterema lub więcej zabitymi. Za masową strzelaninę uznaje przypadek, kiedy cztery lub więcej osób jest postrzelonych, nie wliczając w to napastnika.
Źródło info i foto: tvn24.pl