Hiszpania: Guardia Civil przejęła ponad 5,5 tony marihuany

Funkcjonariusze Guardia Civil odkryli w La Mojonera (Almeria) magazyn, w którym znajdowało 5,6 tony marihuany. Jest to największe przejęcie tego narkotyku w operacji policyjnej w Hiszpanii. Marihuana, zapakowana w hermetyczne worki, była już ładowana na ciężarówki, które miały dostarczyć ją do Wielkiej Brytanii.

Funkcjonariusze Gwardii Cywilnej już jakiś czas temu trafili na ślad grupy, która wysyłała duże ilości marihuany do Wielkiej Brytanii. Nie mogli jednak namierzyć „bazy” przemytników. Ale do czasu. Przed kilkoma dniami odkryli, że rozpracowywani przez nich narcos pojawiają się w okolicach Almerii.

Przestępcy doprowadzili funkcjonariuszy do gospodarstwa rolnego w La Mojonera (Almeria). Gwardziści spodziewali się przejęcia dużej ilości towaru, ale nawet oni byli zaskoczeni, gdy zobaczyli, ile narkotyku zgromadzono w magazynie farmy.

Członkowie gangu akurat pakowali worki z marihuaną na ciężarówki, które miały dostarczyć towar do Wielkiej Brytanii. Liczenie i ważenie paczek z „trawką” zajęło kilka godzin. Gwardia przejęła 5674 kilogramy próżniowo zapakowanej marihuany. Taka ilość narkotyku warta jest ponad 17 mln euro. I to w hurcie. Według hiszpańskich służb to największe przejęcie tego narkotyku w operacji policyjnej w Hiszpanii.

Aresztowano także osiem osób, które m.in. ładowały towar na ciężarówki. Co ciekawe, gang operujący prowincjach Malaga i Almeria wykorzystywał legalne hodowle konopi, na których sprzedaż trzeba mieć specjalne zezwolenie, do zwykłego handlu narkotykami.
Źródło info i foto: TVP.info

Rozbito gang, który mógł przemycić do Polski 1,2 tony marihuany

Jak poinformowało w poniedziałek Centralne Biuro Śledcze Policji, zatrzymani to Polacy w wieku od 30 do 45 lat, mieszkający w Polsce i w Hiszpanii. Część podejrzanych jest powiązana ze środowiskiem pseudokibiców jednego z krakowskich klubów sportowych. Według śledczych grupa działająca w latach 2016-2021 mogła w tym czasie przemycić do Polski i wprowadzić na rynek, nie mniej niż 1,2 tony marihuany.

Zatrzymali pięciu Polaków

W ostatnim czasie w Hiszpanii przeprowadzono działania z udziałem polskich funkcjonariuszy. Policia National z miejscowości Denia oraz Guardia Civil z Walencji przy asyście policjantów z Zarządu w Krakowie Centralnego Biura Śledczego Policji, zatrzymały pięciu polskich obywateli, w tym trzech poszukiwanych Europejskimi Nakazami Aresztowania wydanymi przez polski sąd na wniosek małopolskiej Prokuratury Krajowej. Odkryto dwie plantacje marihuany, na których było 1 400 krzewów konopi w różnych fazach wzrostu oraz 25 kilogramów gotowego narkotyku, przejęto także gotówkę.

W tym samym czasie funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej i policjanci CBŚP w Polsce przeprowadzili działania na terenie trzech województw: małopolskiego, śląskiego i dolnośląskiego; gdzie zatrzymali czterech podejrzanych o udział w tej zorganizowanej grupie przestępczej.

Narkotyki i gotówka

Funkcjonariusze zabezpieczyli dokumenty, sprzęt elektroniczny, a także ponad 5,5 kg haszyszu i 4 litry płynnej amfetaminy, z której można by uzyskać 16 kg sproszkowanego narkotyku oraz ponad 3 kilogramy marihuany. Wartość przejętych narkotyków to blisko pół miliona złotych. Zabezpieczono ponad 300 tys. zł. i prawie 9,5 tys. euro w gotówce. Wobec zatrzymanych na terenie Hiszpanii Polaków, wdrożono procedurę sprowadzenia ich do Polski, zatrzymani w Polsce zostali tymczasowo aresztowani przez sąd na okres trzech miesięcy.

Siedem osób podejrzanych jest o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i wprowadzanie do obrotu oraz przemyt znacznych ilości narkotyków, za co może grozić 15 lat pozbawienia wolności. Dwóch zatrzymanych będzie odpowiadać karnie zgodnie z hiszpańskim prawem. W ramach śledztwa powołany został specjalny zespół złożony z funkcjonariuszy Zarządu w Krakowie Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Karpackiego Oddziału Straży Granicznej. Postępowanie jest nadzorowane przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie, a międzynarodowa koordynacja działań była realizowana w ramach Europolu i Eurojustu.

Funkcjonariusze zabezpieczyli majątek o łącznej wartości 22 mln zł: gotówkę, samochody oraz nieruchomości w Hiszpanii, w tym luksusowe wille. W ustaleniu zajętych składników majątkowych, wsparcia udzieliła lubelska Krajowa Administracja Skarbowa.

Grupa była powiązana ze środowiskiem pseudokibiców

Jak poinformowały CBŚP i KOSG zatrzymania członków grupy to kolejny sukces, będący efektem międzynarodowej współpracy polskich i hiszpańskich organów ścigania za pośrednictwem Europolu. Operacja ta była prowadzona w ramach projektu @ON NETWORK. To finansowana przez UE inicjatywa mającej na celu zwalczanie działających w Europie zorganizowanych grup przestępczych najwyższego szczebla. Projekt prowadzony przez włoską Direzione Investigativa Antimafia (DIA) został zainicjowany w siedzibie Europolu w 2018 r. i obejmuje 27 służb (LEA – Law Enforcement Agencies) reprezentujących 22 kraje oraz Europol. W tej sprawie współpracowano także w ramach Eurojust.

Śledczy ustalili, że zorganizowana grupa przestępcza powiązana ze środowiskiem pseudokibiców jednego z krakowskich klubów sportowych, w latach 2011-2017, dokonała co najmniej 162 przemytów nie mniej niż 15 ton marihuany o wartości detalicznej co najmniej 440 milionów złotych. Przemyt odbywał się do Polski z Holandii, Hiszpanii i Niemiec.

Grupa ta według śledczych przemycała narkotyki z Hiszpanii do Włoch, Belgii, Niemiec oraz Wielkiej Brytanii. Środki odurzające były następnie wprowadzane przez grupę do obrotu na terenie Polski i innych krajów Unii Europejskiej. Aktualnie w tej sprawie podejrzane są 44 osoby, a śledztwo ma charakter rozwojowy, nie są wykluczone kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

700 kg kokainy ukryte w bananach

Celnicy w Rotterdamie przejęli przemyt kokainy. Przestępcy schowali narkotyki w kontenerze z bananami. Dostawa przybyła z Kolumbii. Holandia jest głównym punktem przerzutowym handlarzy kokainą w Europie. Holenderscy celnicy udaremnili w porcie w Rotterdamie przemyt 700 kg kokainy o wartości ponad 52 mln euro. Przestępcy ukryli narkotyki w kontenerze z bananami na statku, który przypłynął w piątek z Kolumbii do Niderlandów – podały miejscowe media.

Główny punkt przerzutowy

W ubiegłym tygodniu w tym samym porcie przechwycono transport 220 kg kokainy. Była ona ukryta w czterech sportowych torbach w morskiej szafce z boku tankowca, który przypłynął z Brazylii. Holandia jest głównym punktem przerzutowym dla handlarzy kokainą w Europie. Przechwytywana ilość tego narkotyku rośnie z każdym rokiem. Jak informuje dziennik „NRC”, w 2020 roku w rotterdamskim porcie została przechwycona przez policjantów i celników rekordowa ilość kokainy – 40,9 tony. Dla porównania w 2014 roku było to ok. 7,5 tony.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sędzia podwyższył wyrok za handel narkotykami

Podczas procesu odwoławczego rosyjskiego kierowcy, który przemycał w samochodzie narkotyki, sędzia uzasadnił, że ze wzrostem ich ilości nie może następować łagodzenie kary. Wyliczył, że skoro w innym procesie za przemyt 65 kilogramów haszyszu sprawca dostał 7 lat więzienia, to za przemyt o 10 kg większej ilości kara nie może być identyczna. I dołożył 3 lata.

44-letni Rosjanin z Sankt Petersburga zatrzymany został w województwie podlaskim we wrześniu 2019 roku. W mercedesie Mercedes ML 350 na rosyjskich numerach rejestracyjnych, którym jechał w kierunku litewskiej granicy (SG zatrzymała go do kontroli w okolicach Wiżajn), ukryto prawie 77 kg haszyszu, wartego na czarnym rynku ponad 4 mln zł.

Straż Graniczna podała wówczas, że kierowca w czasie rutynowych czynności zachowywał się nienaturalnie i dlatego pogranicznicy nabrali podejrzeń, że w aucie może być przemyt. W czasie szczegółowej kontroli okazało się, że samochód ma zbyt grubą podłogę. W skrytce znaleziono 134 zamknięte hermetycznie paczki różnej wielkości z suszem roślinnym. Okazało się, że był to haszysz.

Prokuratura postawiła także mężczyźnie zarzut udziału w innym przemycie narkotyków z Hiszpanii do Rosji, zatrzymanym w Kuźnicy (Podlaskie), na granicy z Białorusią w listopadzie 2018 r. Tam zarzut dotyczył współdziałania z kurierem tego transportu jadącym autem marki BMW X6 i z innymi, nieustalonymi osobami. Straż Graniczna zatrzymała wtedy ładunek 65 kg haszyszu wartego około 3,5 mln zł.

Sąd pierwszej instancji skazał kierowcę na 7 lat więzienia (plus 7,5 tys. zł grzywny) za przemyt, od współudziału w drugim z przestępstw go jednak uniewinnił. Sąd apelacyjny również uznał, iż nie ma dowodów na współudział Rosjanina w przemycie udaremnionym w Kuźnicy. Jednak rozpoznając odwołania obu stron uznał, że za transport 77 kg haszyszu oskarżony zasługuje na karę 10 lat więzienia.

Uzasadniając wyrok przewodniczący składu orzekającego sędzia Jerzy Szczurewski powiedział, że przy ocenie szkodliwości społecznej przemytu narkotyków kluczowa jest ich ilość oraz okoliczności. Sędzia przypomniał, że sprawie przemytu udaremnionego w Kuźnicy, w której Rosjanin został uniewinniony, kierowca-kurier został skazany na 7 lat więzienia za próbę przewiezienia 65 kilogramów haszyszu. Oskarżony Rosjanin przewoził o 10 kg narkotyków więcej. Oba transporty różniły się także o ok. 0,5 mln zł czarnorynkową wartością.

– Nie może być tak, że w miarę wzrostu ilości narkotyku następuje liberalizacja oceny szkodliwości społecznej przestępstwa- uzasadniał sędzia Szczurewski.

Sędzia: „Zinstytucjonalizowany” przemyt
Prokuratura chciała podwyższenia kary do 12 lat więzienia. Obrona z kolei wnioskowała o obniżenie kary do trzech lat więzienia za przemyt i zmniejszenie grzywny.

Zdaniem sędziego transport narkotyków z Hiszpanii przez szereg krajów, w tym Polskę, prawdopodobnie do Rosji, był „zinstytucjonalizowany”. Grupa przestępcza przygotowywała bliźniaczo podobne skrytki w podwoziach drogich aut na duże ilości narkotyków, korzystała z tego samego szlaku, a kierowcy byli jedynie kurierami.

„Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością” można mówić o działalności jednej grupy przestępczej, o czym świadczy m.in. identyczny sposób działania i szlak przerzutowy – powiedział sędzia.

Jednocześnie zwracał uwagę, że nie ma namacalnych dowodów (np. nagrań rozmów telefonicznych czy zapisów sms-ów), by można było uznać za udowodnione, że kurierzy współpracowali ze sobą.
Źródło info i foto: interia.pl

Przemyt papierosów Bugiem na pontonach

Najpierw forsowali Bug na pontonach wyładowanych po brzegi kartonami papierosów. Na brzegu czekały już podrasowane samochody terenowe, którymi od razu rozwożono kontrabandę po Polsce. Działające w ten sposób dwa gangi, przemyciły co najmniej 5 mln paczek papierosów. Właśnie zatrzymano kolejnych pięć osób związanych z tą ekipą.

Lubelskie „pezety” Prokuratury Krajowej od kilku lat prowadzą śledztwo w sprawie gangów, które w latach 2013-2018 przemycały papierosy z Ukrainy przez Bug. Chodzi o dwie grupy, w tym osławione ekipy Tomasza K. ps. Guma oraz Radosława M. ps. Malwa. Ten ostatni gangster miał zakopać w specjalnej skrytce milion dolarów. Na czarną godzinę.

Jednak 20 września 2019 r. Radosław M. powiesił się w celi aresztu w Lublinie. Gangster trafił tam dzień wcześniej, po tym jak śledczy z Lubelskiego Wydziału Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko niemu oraz „Gumie” i ich podwładnym. Ponoć „Malwa” przekombinował, bo chciał układać się z prokuraturą, ale zmienił zdanie po tym jak złożył już obszerne wyjaśnienia.

Do tej pory, w śledztwie, zarzuty usłyszało 51 osób, z czego osiem odpowiada już za swoje czyny przed sądem.

Zabezpieczono majątki warte milion zł

Podczas ostatnich działań funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie zatrzymali pięć kolejnych osób zajmujących przemytem i dystrybucją papierosów z Ukrainy oraz Białorusi. Podczas przeszukań zabezpieczono mienie o wartości miliona złotych.

Prokurator Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej przedstawił całej piątce zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przemytów celnych. Grozi za to do 10 lat więzienia.

Dwóch członków grupy sąd aresztował na trzy miesiące. Wobec pozostałych prokurator zastosował poręczenia majątkowe.
Szybcy i bardzo wściekli

Śledczy zwracają uwagę, że rozpracowane przez nich gangi były bardzo dobrze zorganizowane. W ciągu pięciu lat, w czasie ponad 130 akcji, przemycili do Polski 5 mln paczek papierosów. Skarb Państwa stracił przez te ekipy blisko 70 mln zł.

Przemytnicy do perfekcji opanowali przerzut kontrabandy. Białoruskie lub ukraińskie papierosy pakowano po kilkadziesiąt kartonów i zabezpieczano wodoodporną folią. Tym zajmowali się ukraińscy kooperanci grupy. Pakunki ładowano do pontonów, na których przewożono je przez Bug.

Na brzegu czekali już kolejni członkowie gangu z samochodami terenowymi z napędem na cztery koła. Pojazdy były specjalnie podrasowane: miały większą moc silnika, podniesione zawieszenia i odpowiednio przystosowane bagażniki. Kierowcy terenówek korzystali z profesjonalnych noktowizorów.

Przestępcy byli zdeterminowani i kilkukrotnie taranowali samochody pograniczników, którzy organizowali na nich zasadzki. Strażnicy żartowali, że maja do czynienia z prawdziwymi „szybkimi i wściekłymi”.

Przemyt na tak dużą skalę był możliwy także dzięki temu, że gangsterom udało się „kupić” kilku funkcjonariuszy Straży Granicznej. W zamian za łapówki w wysokości od 5 tys. do 10 tys. zł przekazywali członkom grupy informacje o rozmieszczeniu patroli Straży w terenie.

W czasie śledztwa ustalono, że szefowie grupy co najmniej 53-krotnie udzielili korzyści majątkowych lub obiecali ich udzielenie.
Źródło info i foto: TVP.info

W Terespolu zabezpieczono ogromną kontrabandę. Ponad 1.8 mln paczek papierosów

Przemyt blisko 2,5 mln paczek papierosów o szacunkowej wartości prawie 37 mln zł udaremnili na kolejowym terminalu przeładunkowym w gminie Terespol (Lubelskie) funkcjonariusze SG i KAS. Kontrabanda wjechała do Polski z Białorusi w trzech kontenerach. To największy w historii przemyt papierosów przechwycony przez Straż Graniczną i Krajową Administracją Skarbową – poinformowały w piątek obie służby we wspólnym komunikacie.

W działaniach brali udział funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału SG i placówki granicznej w Terespolu (Nadbużański Oddział SG) oraz KAS z Białegostoku. Chodziło o sprawdzenie informacji o tym, że na terenie terminala przeładunkowego zlokalizowanego niedaleko granicy z Białorusią, mogą być znaczne ilości papierosów z przemytu.

Papierosy w kontenerach kolejowych

Podczas sprawdzania trzech wytypowanych kontenerów, które wcześniej wjechały do Polski pociągiem z Białorusi i miały zawierać ładunek wermikulitu (minerał używany np. w ogrodnictwie) i elementów grzewczych okazało się, że są one wypełnione papierosami. Łącznie zabezpieczono blisko 2,5 mln paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy, wartych około 37 mln zł.

Gdyby nielegalny towar trafił do sprzedaży w kraju, Skarb Państwa straciłby ponad 60 mln zł – podały służby w komunikacie. Sprawa wyjaśniana jest w śledztwie, które nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów.

Kontenery kolejowe to nowy sposób grup przestępczych przemycających ze Wschodu na Zachód nielegalne papierosy.

Poprzedni rekord

W lutym w podobnej, wspólnej akcji podlaska SG i KAS udaremniły przemyt łącznie ponad 1,8 mln paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy, które wjeżdżały do Polski w dwóch ciężarówkach skontrolowanych na drogowym przejściu granicznym z Białorusią w Kuźnicy (Podlaskie). Obie ciężarówki wjeżdżały do kraju razem i miały przewozić transporty desek.

Wartość kontrabandy została oszacowana na blisko 27,6 mln zł i był to wówczas największy – pod względem ilości i wartości papierosów – taki przemyt w kraju. Zatrzymano trzy osoby, oprócz obu kierowców – również ich zmiennika. Wszyscy są Polakami, zostali tymczasowo aresztowani. Śledztwo w tej sprawie, prowadzone przez SG, nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Białymstoku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przemyt nielegalnych imigrantów na Węgry. Aresztowano Polaków

Aresztowano troje Polaków i Pakistańczyka, którzy usiłowali przewieźć przez Węgry spod granicy serbskiej pod austriacką ośmiu nielegalnych migrantów – poinformował w czwartek sąd w Tatabanya na zachód od Budapesztu.

Sąd podał, że Pakistańczyk i jeden z Polaków podjęli się przetransportowania migrantów za pieniądze w pobliże granicy austriackiej we współpracy z przemytnikami ludzi. Odebrali oni migrantów we wtorek przy granicy serbskiej, po czym ruszyli w drogę dwoma samochodami. Z przodu jechał prowadzony przez Pakistańczyka samochód na niemieckich numerach, a za nim prowadzona przez Polaka furgonetka na polskich numerach wioząca migrantów. Pasażerowie obu samochodów utrzymywali ze sobą kontakt telefoniczny.

Policja chciała skontrolować pojazdy na drodze nr 81, łączącej Gyoer z Szekesfehervarem, jednak kierowca i pasażerowie furgonetki uciekli. Okazało się, że polski kierowca i jego polska towarzyszka ukryli się w pobliskim budynku, migranci zaś biegli przez pole. Wszyscy zostali zatrzymani. Sąd nakazał aresztowanie trojga Polaków i Pakistańczyka.

Migranci podali się za Syryjczyków.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

CBŚP udaremniło ogromny przemyt haszyszu

Funkcjonariuszom z Centralnego Biura Śledczego Policji udało się przejąć dużą ilość haszyszu. Dzięki ich działaniom towar nie trafi już na rynek. Aresztowano dwóch mężczyzn odpowiedzialnych za przemyt. Policjanci CBŚP przeprowadzili na terenie powiatu nyskiego akcję, w wyniku której przechwycili dużą ilość nielegalnych substancji narkotycznych. Znaleźli schowane w torbach 150 kilogramów haszyszu.

Policjanci wrocławskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali dwóch podejrzanych mężczyzn. 23-latek i 27-latek chcieli odjechać samochodem, w którym znajdowało się siedem toreb wypełnionych blisko 150 kilogramami haszyszu. Funkcjonariusze zabezpieczyli towar i przekazali do analizy laboratoryjnej.

„Z szacunków śledczych wynika, że taka ilość narkotyków mogłaby pozwolić na przygotowanie nawet 150 tys. działek dilerskich, o wartości ponad 8 mln zł. Wszystko wskazuje na to, że narkotyki miały trafić do obrotu na terenie Polski, ale część mogła być również przeznaczona na rynek Europy Zachodniej” – jak informuje na swojej stronie internetowej CBŚP.

Zatrzymani mężczyźni zostali doprowadzeni do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Tam dowiedzieli się o stawianych im zarzutach dotyczących posiadania znacznych ilości narkotyków. Grozi im kara pozbawienia wolności do 10 lat.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dwaj pracownicy ukraińskiej ambasady w Warszawie przyłapani na próbie przemytu

Dwaj pracownicy ukraińskie ambasady w Warszawie zostali zatrzymani w niedzielę na granicy podczas próby wywiezienia do Polski dużej ilości papierosów, złota i waluty. Obaj zostali już odwołani – poinformował minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba. Dwaj pracownicy ambasady Ukrainy w Warszawie zostali decyzją szefa MSZ w Kijowie odwołani.

Szef dyplomacji Ukrainy poinformował, że „wczoraj zostali złapani na gorącym uczynku – zatrzymano ich na granicy podczas próby wywiezienia służbowym samochodem z Ukrainy do Polski dużej ilości waluty, złota i papierosów”.

Dmytro Kułeba dodał, że to skandaliczny przypadek.

„Ich praca w ambasadzie skończyła się” – napisał minister, zapowiadając postępowanie dyscyplinarne oraz dochodzenie.

Podkreślił, że obowiązuje zasada domniemania niewinności, ale „na podstawie wyników dochodzenia, będę gotów na każdą decyzję”.

„Korupcja jest wszędzie tam, gdzie są ludzie. Różnica polega tylko na tym, czy jest tolerowana. W MSZ nie jest” – oświadczył Kułeba.

Zapewnił, że każdy „kto rzuci cień na ukraińską dyplomację, poczuje jego niedyplomatyczną reakcję”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Co dziesiąty papieros wypalany w Polsce pochodzi z przemytu

Co dziesiąty papieros wypalany w Polsce pochodzi z nielegalnych źródeł. W innych krajach Unii Europejskiej jest podobnie. Przemytem na wielką skalę ma kierować reżim Alaksandra Łukaszenki – podaje poniedziałkowa „Rzeczpospolita”

„200 kilometrów na wschód od Warszawy kwitnie wspierany przez władze w Mińsku przemyt papierosów, który naraża na gigantyczne straty nie tylko polski Skarb Państwa, ale też wiele innych krajów UE. Zdaniem niezależnych białoruskich i rosyjskich dziennikarzy śledczych (Biełsat TV, naviny. by, proekt.media) istotną częścią imperium finansowego prezydenta Alaksandra Łukaszenki jest przemysł tytoniowy” – podaje „Rzeczpospolita”.

Z dziennikarskiego śledztwa, którego wyniki dziennikarze umieścili w internecie, wynika, że białoruskie papierosy na gigantyczną skalę są przemycane do Rosji i na zachód Europy. Do Rosji samolotami, do UE głównie ciężarówkami, ale także w zaplombowanych wagonach towarowych należących do przedsiębiorstw państwowych. Cały proceder ma kontrolować białoruska administracja.

Z danych polskiej Straży Granicznej wynika, że w ubiegłym roku – mimo pandemii – wartość przechwyconych papierosów z Białorusi wyniosła ponad 27 mln zł, o 469 proc. więcej niż w roku 2019 (niemal pięciokrotnie więcej niż w przypadku granicy z Ukrainą). Z raportu Instytutu Doradztwa i Badań Rynku (Almares) wynika, że co dziesiąty papieros wypalany w Polsce pochodzi z nielegalnych źródeł. Przemyt napędza drastyczna różnica cen – paczkę najtańszych papierosów na Białorusi można kupić za niecałe 2 zł” – podaje dziennik.
Źródło info i foto: polsatnews.pl