Andżelika Borys zatrzymana na Białorusi. Premier interweniuje

Andżelika Borys, szefowa Związku Polaków na Białorusi (ZPB), została zatrzymana w Grodnie przez funkcjonariuszy milicji. Zatrzymanie ma związek ze złamaniem przepisów o imprezach masowych. Poinformował o tym portal Onliner, powołując się na grodzieński wydział resortu spraw wewnętrznych. Na swoim Facebooku liderka największej organizacji polskiej na Białorusi napisała, że „jedzie na komisariat rejonu leninowskiego”.

Morawiecki: Wysłaliśmy konsula

Nasz konsul udaje się w miejsce zatrzymania i będziemy oczywiście interweniować – powiedział na konferencji prasowej w Wadowicach premier Mateusz Morawiecki. Gratuluję Andżelice Borys tak wytrwałej pracy na rzecz pielęgnowania kultury polskiej na Białorusi i animowania życia kulturalnego na Białorusi – podkreślił. Zwrócił uwagę, że Andżelika Borys bardzo dba o to, by zachować jak najlepsze relacje z rządem białoruskim, ale „jednocześnie dba o polską kulturę”.

W ubiegłym tygodniu Borys została ponownie wybrana na prezesa Związku Polaków na Białorusi podczas zjazdu tej nieuznawanej przez Mińsk organizacji. Kadencja prezesa trwa cztery lata.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Trzecia rocznica masakry w Parkland. Joe Biden zapowiada zaostrzenie przepisów dotyczących broni palnej

Podejmiemy działania, aby zakończyć epidemię przemocy z użyciem broni i uczynić nasze szkoły i społeczności bezpieczniejszymi – zadeklarował prezydent USA Joe Biden. W trzecią rocznicę masakry w szkole średniej w Parkland na Florydzie wezwał Kongres do zaostrzenia przepisów dotyczących broni palnej.

„Dzisiaj opłakujemy społeczność Parkland, opłakujemy wszystkich, którzy stracili swoich bliskich w wyniku użycia broni” – podkreślił Joe Biden w oświadczeniu wydanym przez Biały Dom.

Prezydent zaapelował o wprowadzenie przepisów dotyczących między innymi kontroli sprzedaży broni, zakazu broni szturmowej, magazynków o dużej pojemności oraz zniesienia immunitetu prawnego chroniącego producentów broni.

„Ta administracja nie będzie czekać na kolejną masową strzelaninę, aby odpowiedzieć na to wyzwanie. Podejmiemy działania, aby zakończyć epidemię przemocy z użyciem broni i uczynić nasze szkoły i społeczności bezpieczniejszymi. (…) Jesteśmy winni dokonania zmian wszystkim tym, których straciliśmy, i tym wszystkim, którzy zostali w pogrążeni żalu” – argumentował Biden.

„Nie spoczniemy, dopóki wszyscy Amerykanie nie będą raz na zawsze bezpieczni”
14 lutego 2018 roku w szkole średniej Marjory Stoneman Douglas High School w Parkland zginęło 17 osób, w tym 14 uczniów. 17 osób odniosło obrażenia. Sprawcą masakry był 19-letni Nikolas Cruz wyrzucony wcześniej ze szkoły. Strzelał z karabinu AR-15. Młody mężczyzna został zatrzymany.

W rocznicę masakry wypowiedziała się też szefowa Izby Reprezentantów Nancy Pelosi. Zapewniła, że Kongres będzie współpracował z nową administracją w celu uchwalenia dwóch ustaw dotyczących przeszłości kryminalnej nabywców broni.

– Demokraci przyłączają się w tę pamiętną rocznicę, aby odnowić nasze zobowiązanie sfinalizowania niedokończonej pracy, aby żadna rodzina ani społeczność nie musiała przeżywać bólu spowodowanego użyciem broni. (…) Nie spoczniemy, dopóki wszyscy Amerykanie w szkołach, w miejscach pracy, w miejscach kultu i w naszych społecznościach nie będą raz na zawsze bezpieczni – zadeklarowała Pelosi.

Ocaleli ze strzelaniny uczniowie dla uczczenia zamordowanych kolegów i nauczycieli zainicjowali akcję „Marsz dla naszego życia”. Domagają się ustawodawstwa prowadzącego do ściślejszej kontroli nad bronią.

W minionym tygodniu przewodnicząca Rady Polityki Wewnętrznej Białego Domu Susan Rice oraz doradca prezydenta Bidena Cedric Richmond zorganizowali wirtualne spotkanie z liderami ugrupowań zajmujących się zapobieganiem przemocy przy użyciu broni. Debata poświęcona była środkom służącym ograniczaniu przemocy.

Broń palna w Stanach Zjednoczonych

Prawo do posiadania broni palnej reguluje 2. poprawka do konstytucji Stanów Zjednoczonych. Według statystyk z 2017 roku, przytoczonych przez BBC, około 40 procent Amerykanów deklaruje, że posiada broń palną lub mieszka z kimś, kto taką ma. Większość z tych osób deklaruje, że posiada więcej niż jedną sztukę. Według szacunków w rękach prywatnych w USA jest około 390 milionów sztuk broni palnej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Marihuana będzie legalna w Polsce?

– Ruszają konsultacje ws. pakietu ustaw dotyczących m.in. dekryminalizacji posiadania marihuany na własny użytek i konopi siewnych – poinformowała szefowa Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany Beata Maciejewska (Lewica). Dopracowywane są wciąż założenia projektu ws. marihiuany medycznej.

Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany podzielił się pod koniec ubiegłego roku na trzy podzespoły, w których opracowywane są założenia projektów ustaw dotyczących konopi. Poszczególne grupy posłów pracują nad dekryminalizacją posiadania marihuany do celów rekreacyjnych, przepisami dotyczącymi marihuany medycznej oraz konopi siewnych. Pakiet tych ustaw ma zostać złożony 20 kwietnia.

Maciejewska poinformowała, że w poniedziałek rozpoczną się szerokie konsultacje założeń projektów dotyczących konopi siewnych i marihuany rekreacyjnej z ekspertami, instytucjami i organizacjami społecznymi. Konsultacje potrwają do 12 lutego.

5 gramów na własny użytek?

Jak mówiła, punktem wyjścia w projekcie dotyczącym dekryminalizacji marihuany jest uprawa czterech krzaków i posiadanie 5 gramów na własny użytek. Posiadanie takiej ilości przez osoby dorosłe miałoby po wejściu w życie ustawy przestać być karane. – To jest nasz punkt wyjścia. W kraju, w którym od wielu lat zakazane jest posiadanie choćby minimalnych ilości, i ludzie idą za jointa do więzienia, potrzebna jest merytoryczna, spokojna dyskusja – podkreśliła. – Nie możemy więc szokować społeczeństwa zbyt dużymi ilościami. Zależy nam, żeby propozycja miała szanse przejść. Nie chcemy wylewać dziecka z kąpielą – zaznaczyła Maciejewska.

Z kolei podzespół ds. konopi siewnych prowadzony przez posłankę Urszulę Zielińską (Zieloni) zaproponował, aby dopuszczalna zawartość THC, czyli Tetrahydrokannabinolu – głównej substancji psychoaktywnej zawarta w konopiach, została zwiększona do 0,3 proc. – zgodnie z regulacją przegłosowaną w październiku ub.r. przez Parlament Europejski. Zdaniem Maciejewskiej, Polska powinna też iść w tym kierunku, bo obecnie dopuszczalne stężenie wynosi nie więcej niż 0,2 proc.

Według propozycji podzespołu, hodowca nie musiałby posiadać zgody na uprawę, ale miałby obowiązek poinformowania państwa, że taką działalność będzie prowadził.

Marihuana w aptece

Trzeci z podzespołów, prowadzony przez posłankę Pauliną Matysiak (Lewica), zajmuje się marihuaną medyczną i jest w trakcie wewnętrznych konsultacji, które będą trwały jeszcze przez cały ten tydzień.

– Chcemy przede wszystkim żeby marihuana medyczna była dostępna: w aptekach i cenowo. Dlatego chcemy dopuszczenia upraw w Polsce oraz refundacji leków. Zastanawiamy się w jakiej skali, ale refundacja powinna być zapewniona np. w przypadkach padaczki lekoopornej czy innych chorób jak nowotwory, gdzie medyczna marihuana jest stosowana by łagodzić dolegliwości – powiedziała Maciejewska.

– Na ten moment przy terapii, gdzie ktoś cierpi np. na ból, na padaczkę czy na chorobę Parkinsona, miesięczna terapia może kosztować 1000-1500 zł miesięcznie. Stać więc na nią tylko bogatych ludzi. A tak nie powinno być – podkreśliła.

W skład Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany wchodzi 19 parlamentarzystów. Większość stanowią w nim posłowie Lewicy, ale jest w nim także dwójka polityków Koalicji Obywatelskiej, czterech posłów z Konfederacji i jeden niezrzeszony.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kontrole policji na Wigilię

Zgodnie z rozporządzeniem rządu Mateusza Morawieckiego, przy jednym stole wigilijnym nie może zasiąść więcej, niż 5 os. wyłączając domowników! Pytanie nasuwa się jedno. W jaki sposób rząd ma zamiar egzekwować te przepisy? Oczy wszystkich obywateli kierują się na policję, którą podejrzewa się o przygotowywanie kolejnej szeroko zakrojonej akcji o chwytliwej nazwie. Był bowiem „Znicz”, „Trzeźwy poranek”, to nie może być „Wigilii”?

Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji, był gościem programu „Newsroom” telewizji WP. Inspektor rozwiał wszelkie wątpliwości dotyczące masowej akcji kontrolowania stołów wigilijnych Polaków. – Żadnych specjalnych działań nie będzie – mówi Ciarka. – Nie będziemy chodzili po domach i sprawdzali, czy jest wystarczająca liczba osób przy wigilijnym stole – mówi. Jak zapewnia, policja będzie egzekwowała wprowadzane rozporządzenia rządu przede wszystkim w oparciu o sąsiedzkie donosy.

– Policjanci będą reagować w ramach pełnionej służby, tak jak musimy reagować, gdy docierają do nas informacje od obywateli – deklaruje rzecznik KGP. – Jeśli będziemy mieli informacje, że rygory są nieprzestrzegane, policjant będzie musiał wysłać patrol i reagować adekwatnie do sytuacji.

Przypominamy przy tym, że większość Polaków ma zamiar przestrzegać ograniczeń nałożonych w związku z szalejącą pandemią. Aż 84,6 proc. przekonuje, że Boże Narodzenie spędzi we własnym domu, wynika z sondażu United Surveys dla RMF FM i Dziennika Gazety Prawnej.
Źródło info i foto: se.pl

Proboszcz z parafii w Tarnogórze został uniewinniony. Nie odpowie za zbyt dużą liczbę osób w kościele

Proboszcz z parafii w Tarnogórze został uniewinniony od zarzutu dotyczącego zbyt dużej liczby osób przebywających jednocześnie na mszy świętej w maju br. Z wnioskiem o jego ukaranie wystąpiła do sądu policja. Chodzi o proboszcza parafii w Tarnogórze archidiecezji przemyskiej w dekanacie Leżajsk II. Policja zarzuciła mu wykroczenie z art. 54 Kodeksu wykroczeń o naruszaniu przepisów o zachowywaniu się w miejscach publicznych.

Według ówczesnych obostrzeń sanitarnych, związanych z epidemią koronawirusa, w kościele jednocześnie mogło przebywać 50 osób. Według policji liczba ta była przekroczona. Księdzu groziła za to kara grzywny do 500 złotych albo nagana.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pranie pieniędzy wciąż problemem. TSUE karze Rumunię i Irlandię

Trybunał Sprawiedliwości UE zdecydował, że Rumunia i Irlandią mają zapłacić kary w wysokości odpowiednio 3 i 2 mln euro za to, że nie wdrożyły w pełni, zgodnie z harmonogramem, dyrektywy w sprawie zapobiegania praniu pieniędzy lub finansowania terroryzmu.

Państwa członkowskie miały dokonać transpozycji przepisów, których celem jest zapobieganie wykorzystywania systemu finansowego Unii Europejskiej do prania pieniędzy i finansowania terroryzmu, do 26 czerwca 2017 roku.

Władze w Bukareszcie i Dublinie nie zrobiły tego, więc Komisja Europejska w połowie 2018 r. skierowała przeciw nim skargi do Luksemburga. Bruksela zdecydowała się też na wystąpienie o kary dla obu krajów, choć normalnie dzieje się to dopiero po stwierdzeniu przez Trybunał naruszenia prawa.

Przypadek ten jest o tyle ciekawy, że Irlandia i Rumunia jeszcze przed wydaniem wyroku wdrożyły dyrektywę. Kraje te kwestionowały w związku z tym konieczność nakładania na nie sankcji finansowych.

Uchybienie

W dwóch wyrokach przyjętych przez wielką izbę TSUE sędziowie stwierdzili jednak, że w chwili upływu terminu wyznaczonego im przez Komisję Rumunia i Irlandia ani nie przyjęły odpowiednich regulacji wdrażających dyrektywę ani nie powiadomiły Komisji o takich środkach i w związku z tym uchybiły zobowiązaniom ciążącym na nich na mocy prawa UE.

„Trybunał stwierdził, że o ile Rumunia i Irlandia położyły kres zarzucanemu w toku postępowania uchybieniu, to uchybienie to istniało w chwili upływu terminu wyznaczonego (przez KE – przyp. red.) w odpowiednich uzasadnionych opiniach, tak że skuteczność prawa Unii nie była zapewniona w każdym czasie” – podkreślił w komunikacie TSUE.

Przepisy, których dotyczy cała sprawa, zostały przyjęte przez Unię w 2015 r. Zaostrzyły one wymogi dotyczące nadzoru dla banków, prawników i księgowych oraz wprowadziły większą przejrzystość dla właścicieli firm.

Skargę do TSUE o stwierdzenie uchybienia przez państwo członkowskie może skierować Komisja lub inne państwo unijne. Jeżeli Trybunał Sprawiedliwości stwierdzi, że doszło do złamania prawa, kraj, którego to dotyczy, powinien jak najszybciej zastosować się do wyroku.

Jeżeli Komisja uzna, że państwo członkowskie tego nie zrobiło, może wnieść nową skargę i domagać się sankcji finansowych. Jednak w sytuacji nieprzekazania Komisji krajowych środków transpozycji dyrektywy, Trybunał Sprawiedliwości może na jej wniosek nakładać kary pieniężne już na etapie pierwszego wyroku.
Źródło info i foto: TVP.info

Piraci drogowi wykorzystują czas pandemii

Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad zmianą przepisów o egzekwowaniu kar z mandatów – pisze „Rzeczpospolita”. Jak podkreśliła gazeta, na podwyższenie mandatów na razie się nie zanosi. Zmienić mogą się – jak nieoficjalnie ustaliła „Rz” – zasady egzekwowania kar z mandatów. „Trwają w tej sprawie prace w Ministerstwie Infrastruktury. Zmiany są konieczne, bo skuteczność dochodzenia należności z tytułu mandatów w ostatnich czterech latach wyniosła mniej niż 63,7 proc.” – czytamy.

Przed szybką jazdą, jak zaznaczył dziennik, kierowców nie powstrzymuje nawet pandemia. Pokazuje to najnowszy raport Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.

„Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że mniejszy ruch na drogach, to większa pokusa i pole do popisu dla drogowych piratów. Choć od 14 marca kierowców na drogach jest mniej, fotoradary nadal mają co rejestrować – zaznaczył dziennik.

Podczas miesiąca pandemii fotoradary zarejestrowały ponad 125,6 tys. przypadków przekroczenia prędkości – podała, cytowana przez gazetę Monika Niżniak, rzecznik GITD. Ze statystyk GITD wynika, jak czytamy, że połowa zarejestrowanych naruszeń dotyczyła przekroczenia prędkości w przedziale od 10 do 20 km/h więcej, niż pozwalają przepisy. 33,5 proc. kolejnych naruszeń dotyczyło przekroczenia prędkości w przedziale 21-30 km/h.

Aż 855 kierujących w obszarze zabudowanym z kolei przekroczyło dozwoloną prędkość o ponad 50 km/h – dodano. Rok wcześniej takich przypadków było 663.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policja zajmie się proboszczem z Zielonki. Zorganizował uroczystości kościelne

Proboszcz z Zielonki nie przestrzega obostrzeń związanych ze stanem epidemii. Mimo zakazu zgromadzeń kolejny raz zorganizował kościelne uroczystości. Wzięli w nich udział wierni. Do komisariatu w Zielonce wpłynęło zawiadomienie w tej sprawie.

Chodzi o parafię Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce.

– Ksiądz z Zielonki drwi sobie ze swoich zwierzchników, rządu i obowiązujących przepisów. Najpierw zorganizował drogę krzyżową ulicami miasta, w której udział wzięło kilkudziesięciu mieszkańców. Sprawa natychmiast trafiła na policję, która do dziś prowadzi postępowanie w tej sprawie. Duchowny odbył też rozmowę z biskupem, któremu obiecał, że więcej to się nie powtórzy – pisze „Super Express”.

W Niedzielę Wielkanocną włodarz parafii kolejny raz urządził uroczystości w kościele. Wzięło w nich udział kilkanaście osób. Ludzie do świątyni wchodzili po cichu, od strony zakrystii. Tym razem hierarcha kościelny nie zainterweniował. Jak stwierdził rzecznik kurii warszawsko-praskiej Jakub Troszczyński, „jeśli doszło do naruszenia prawa, to jest sprawa dla policji”.
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Białystok: 60-latek kilka razy złamał zasady kwarantanny. Usłyszał zarzut i trafił do aresztu

Mieszkaniec Białegostoku kilka razy złamał zasady odbywania kwarantanny, a test wykazał, że jest chory na COVID-19. Prokuratura przedstawiła 60-latkowi zarzut, a sąd zdecydował, że na miesiąc trafi on do aresztu.

O aresztowanie mężczyzny na miesiąc wystąpiła Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe. W ocenie śledczych, w tym przypadku tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze nie dadzą rezultatu. Podejrzany bowiem już kilka razy naruszył zasady przebywania na kwarantannie.

– Sąd uwzględnił wniosek – poinformowała w środę rzecznik Sądu Rejonowego w Białymstoku, sędzia Beata Wołosik.

Sprawa wyszła na jaw, ponieważ 60-latek – według policji – sam pochwalił się w sklepie, iż jest poddawany kwarantannie. To pracownik sklepu zadzwonił do dyżurnego komendy miejskiej w Białymstoku, a ten wysłał patrol przygotowany na możliwość kontaktu z osobą zakażoną.

Okazało się, że klientem sklepu jest mężczyzna, który niedawno wrócił z Niemiec i w tej sytuacji rzeczywiście podlega obowiązkowej 14-dniowej kwarantanny. Policjantom tłumaczył, że chciał sobie zrobić zakupy, by nie fatygować bliskich. Został zatrzymany. Okazało się też, że to nie było jego pierwsze złamanie kwarantanny.

Śledczy zlecili wykonanie testu na obecność koronawirusa, a badanie dało wynik dodatni. Prokuratura zarzuciła 60-letniemu mężczyźnie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenia się choroby zakaźnej. Przy nieumyślnym działaniu sprawcy grozi za to do 3 lat więzienia. Jeśli jednak zostanie mu udowodnione umyślne działanie – nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Śledczy chcą teraz ustalić krąg osób, z którymi podejrzany miał kontakt, kiedy naruszał zasady kwarantanny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Polska: 600 przypadków naruszenia kwarantanny w ciągu doby

Ostatniej doby policjanci w całym kraju skontrolowali ponad 130 tys. osób poddanych przymusowej kwarantannie; w ok. 600 przypadkach stwierdzono uchybienia kwalifikujące się do ukarania – poinformował w piątek rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka.

Z informacji przekazanej przez KGP wynika, że ostatniej doby policjanci sprawdzili ponad 130 tys. osób poddanych przymusowej kwarantannie. Ciarka zaznaczył, że podczas kontroli w około 600 przypadkach policjanci stwierdzili uchybienia, które w ocenie funkcjonariuszy kwalifikują się do ukarania.

Przypomniał, że obecnie funkcjonariusze nie prowadzą już kontroli polegających na codziennym sprawdzaniu osób objętych kwarantanną, a tzw. kontrole wyrywkowe, co oznacza, że w niektórych przypadkach mogą sprawdzić te same osoby nawet kilka razy dziennie.

Wyrywkowe kontrole bez zapowiedzi

– Osoby poddane kwarantannie będziemy kontrolować w wybranych przez nas porach, bez zapowiedzi, nie tyle już codziennie każdą osobę, co wyrywkowo, ale nawet kilka razy dziennie te same rodziny – zaznaczył insp. Mariusz Ciarka.

Dodał, że policjanci ostatniej doby otrzymali również ponad 70 próśb o pomoc w sprawie zakupu żywności, wyniesienia śmieci z domu czy wysłania przesyłki.

Ostrzegł, że osoby, które naruszają prawo i unikają kwarantanny, muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami, podobnie jak osoby gromadzące się w większej liczbie niż dwie, czy naruszające nakazy i zakazy w zakresie przemieszczania się.

Rzecznik dodał, że na ulicach można zobaczyć więcej policjantów pełniących służbę z funkcjonariuszami innych służb, „którzy bezwzględnie egzekwują przepisy dotyczące ograniczenia w przemieszczaniu się”.

– W rażących sytuacjach informujemy inspekcję sanitarną, której inspektorzy w trybie decyzji administracyjnej z rygorem natychmiastowej wykonalności nakładają grzywny od 5 do 30 tys. zł – podkreślił.

Kwarantanna nakładana jest na osoby zdrowe, które miały styczność z osobami zakażonymi lub podejrzanymi o zakażenie koronawirusem. Trwa 14 dni. W jej czasie nie wolno opuszczać miejsca zamieszkania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl