Były senator PiS oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami. Miał ciągnąć psa za autem

Policja w Kościerzynie (woj. pomorskie) prowadzi czynności wyjaśniające w sprawie wstrząsającego filmiku, który wpłynął do powiatowego komisariatu. – Na nagraniu widać, jak do samochodu przywiązany jest pies, po czym traci równowagę i za tym samochodem jest ciągnięty – mówi „Super Expressowi” p.o. oficera prasowego KPP Kościerzyna Dominika Polak.

– Policjanci ustalili, kto kierował pojazdem i ta osoba została doprowadzona w charakterze podejrzanego o popełnienie przestępstwa z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt, za które grozi do 5 lat pozbawienia wolności – dodaje funkcjonariuszka.

Jak ustaliliśmy, kierującym auto, do którego przywiązano czworonoga był były senator Prawa i Sprawiedliwości Waldemar B. – Nie potwierdzam, że osobą podejrzaną jest pan Waldemar B. Dalsze czynności w sprawie trwają – kwituje policjantka.

– Ja prowadziłem, ale żadnego znęcania nie było – wymijająco odpowiada sam polityk, do którego udało nam się dodzwonić.

– Ktoś tam może jakiś filmik nakręcić bez całego kontekstu, to totalna bzdura jest – zaznacza. Zapytany, czy „wyprowadzał psa samochodem” przywiązawszy go do auta, mówi że „pies mu uciekł”.

– Co będę rozmawiał. Pies uciekł, za mną on biegł, po mału sobie szedł kroczkiem i to przy mojej posesji było – dość chaotycznie tłumaczy nam były senator Prawa i Sprawiedliwości.

Zapytany, czy rozmawiał z policją, odpowiada: – Tak, oczywiście. Rozmawiałem z policją, która prowadzi sprawę. Od 40 lat mam panie zwierzęta i nigdy się nie znęcałem. Jestem miłośnikiem zwierząt. Ja wręcz kocham zwierzęta. Zarzut jest absurdalny!

Zarzut skomentował dla Polskiej Agencji Prasowej wicerzecznik prasowy PiS. – Na coś takiego nie ma miejsca wśród cywilizowanych ludzi. Bez znaczenia – senator czy nie, były czy obecny, z PiS, PO czy skądkolwiek. Liczę na profesjonalne działanie prokuratury i sprawiedliwy wyrok – powiedział agencji Radosław Fogiel.
Źródło info i foto: se.pl

Prymas Polski o sprawie ks. Andrzeja Dymera: „Trzeba rozliczać te przestępstwa i grzechy, których jesteśmy świadkami”

Prymas Polski, arcybiskup Wojciech Polak skomentował sprawę ks. Andrzeja Dymera, która dotyczyła dalszego sprawowania stanowiska i pracy z dziećmi mimo oskarżeń duchownego o molestowanie seksualne małoletnich.

Prymas Polski i delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży, arcybiskup Wojciech Polak ponownie odniósł się do sprawy ks. Dymera. Pierwszy raz zabrał głos zaraz po publikacji reportażu „Najdłuższy proces Kościoła”. Wtedy oświadczył, że „niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera oraz brak odpowiedniego traktowania osób skrzywdzonych na wielu etapach tego postępowania, nie mają żadnego usprawiedliwienia”.

W środę na antenie Radia PLUS Gniezno arcybiskup Polak podkreślał, że zgodnie z tym, co napisał w oświadczeniu po obejrzeniu filmu, należy bardziej jasno i zdecydowanie postępować i rozliczać „te przestępstwa i grzechy, których jesteśmy świadkami”.

Prymas Polski dodał, że obecnie kwestia walki z pedofilią w kościele wygląda zupełnie inaczej. Teraz w prawie każdej diecezji można znaleźć „kuratorów Fundacji świętego Józefa, do których o konkretną pomoc można się zwracać, czy także kuratorów osób, które dopuszczają się przestępstw, aby także dla nich zakreślać konkretny plan resocjalizacji i także tej troski o to, żeby tych przestępstw nie powielali”.

– Są także struktury duszpasterzy w każdej diecezji, których rolą jest przede wszystkim troska o osoby skrzywdzone, o ich rodziny, o wspólnoty parafialne, jeżeli takie skrzywdzenia rezonują i w tych wspólnotach parafialnych powodują głębsze jeszcze zranienia, żeby poprzez obecność, poprzeć dialog, modlitwę, poprzez konkretnie świadczoną pomoc także stawać się źródłem i pomocą uzdrowienia dla Kościoła – mówił na antenie Radia Plus abp Polak.

Sprawa księdza Dymera

W 2008 r. kościelny trybunał skazał księdza Dymera za molestowanie seksualne wychowanków, ale ten złożył apelację. Treść wyroku kościelnego trybunału była poufna – nie znali jej nawet pokrzywdzeni (ujawnił ją dopiero w listopadzie 2020 kwartalnik „Więź”). Postępowanie kanoniczne wobec ks. Andrzeja Dymera zostało zamknięte dopiero pod koniec 2020 roku, a sesja wyrokowa miała miejsce 12 lutego 2021 r. Rzecznik archidiecezji poinformował, że dokumentacja dot. ks. Dymera i treść wyroku nie zostaną upublicznione.

Żaden wyrok ws. duchownego nie zapadł też przed sądami świeckimi, bo przestępstwa zdążyły się przedawnić.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Były policjant i jego żona molestowali kilkuletnie dzieci. Jest wyrok sądu

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ skazał w piątek byłego funkcjonariusza stołecznej policji na 12 lat pozbawienia wolności. Piotr B. miał wspólnie z żoną znęcać się nad kilkuletnimi synami, a także nagrywać filmy pornograficzne z udziałem kobiety i jednego z chłopców. B. policjant karę odbywać ma w trybie terapeutycznym.

Do ujawnienia przestępstw, których dopuścił się Piotr B. doszło dzięki odwadze jego pierwszej ofiary, Katarzyny W. Dorosła już kobieta postanowiła zawiadomić organy ścigania, gdy dotarły do niej informacje o krzywdzie, której doznawać mogą kilkuletnie dzieci Piotra B. z kolejnego związku.

Bite i zamykane w piwnicy

Podejrzeniami podzielili się z nią przyrodni bracia (wspólne dzieci jej matki i B.), którzy odwiedzając dom rodzinny policjanta z przerażeniem obserwowali jak traktowani są mieszkający tam chłopcy. Ustalono, że dzieci były bite rękoma, ścierkami, kapciami, kilkuletnich wówczas chłopców rodzice zamykali w piwnicy, byli zmuszani do wielogodzinnego stania w kącie. Chłopcy byli także głodzeni albo przymusowo karmieni.

– Wcześniej bałam się powiedzieć, co mi zrobił, bo wiedziałam, że jest policjantem, ma układy. Myślałam, że nikt mi nie uwierzy. Ale jak bracia opowiedzieli mi, co tam się dzieje, wiedziałam, ze muszę coś z tym zrobić. Długo szukałam miejsca, w którym mogłabym złożyć zawiadomienie. Wiedziałam, że mam tylko swoje słowo przeciwko jego – powiedziała w piątek po ogłoszeniu wyroku Katarzyna W. Dodała, że jej zdaniem „wszyscy wiedzieli”, co dzieje się w domu Piotra B., bo dzieci często przychodziły do przedszkola głodne i pobite, ale „nikt nic nie zrobił”.

Molestowanie

Pokrzywdzona zgłosiła się do Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji i opowiedziała o „innych czynnościach seksualnych”, do których w latach 2005-2008 zmuszał ją B. Mówiła też o obelgach, poniżaniu, przemocy fizycznej, duszeniu, wykręcaniu rąk, biciu, zabieraniu jedzenia, zmuszaniu do ciężkiej pracy fizycznej, ciągnięciu za ucho przez miasto i groźbach pozbawienia życia.

Podobnej przemocy miała doświadczać jej matka, którą B. próbował zmusić także do seksu ze zwierzętami. Katarzyna W. powiedziała, że przez krótki okres czasu molestował ją także Janusz B., ojciec policjanta. Ofiara została przesłuchana w obecności psychologa, który potwierdził prawdziwość jej relacji.

10 kwietnia 2017 r. dokonano pierwszego przeszukania w mieszkaniu Piotra B. i jego żony. Zabezpieczono laptopy, dyski, pendrive’y oraz 562 płyty CD i DVD. Ujawniono na nich filmy pornograficzne z udziałem dzieci, w tym niemowląt, a także pornografię zwierzęcą. Na kilku filmach była Agnieszka B.

Po przeanalizowaniu zabezpieczonych materiałów, 18 października 2017 roku małżeństwo i Janusz B. zostali zatrzymani, a następnie tymczasowo aresztowani. Policja kolejny raz przeszukała ich mieszkania i miejsca pracy – komendę rejonową i firmę, w której Agnieszka B. pracowała jako księgowa. Zabezpieczono duże sumy pieniędzy oraz tysiące papierosów bez polskich znaków akcyzy. Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, za posiadanie nielegalnych wyrobów Piotr B. odpowiada w odrębnym postępowaniu.

21 stycznia 2019 r. prokurator Remigiusz Krynke skierował do Sądu Rejonowego dla Warszawy – Pragi Północ akt oskarżenia przeciwko Piotrowi B., Agnieszce B. i Januszowi B. Były policjant odpowiadał za znęcanie się w latach 2005-2008 nad byłą konkubiną i jej córką, a także o molestowanie kilkuletniej wówczas dziewczynki. Prokurator oskarżył go również o posiadanie setek filmów pornograficznych z udziałem dzieci, w tym niemowląt.

Nakłaniał swoją żonę do obcowania z ich synem

Piotrowi B. udowodniono również, że co najmniej od 2013 r. wspólnie i w porozumieniu z żoną Agnieszką B. znęcał się nad ich wspólnymi dziećmi, urodzonymi w 2011 i 2012 r. Z materiałów zabezpieczonych w toku śledztwa wynika, że były policjant nakłaniał swoją żonę do obcowania z ich pierworodnym synem, co rejestrował kamerą i aparatem fotograficznym. Prokuratura ujawniła zdjęcia i nagrania, na których udokumentował cierpienie dziecka. Informator Polskiej Agencji Prasowej twierdzi, że filmy, które posiadał Piotr B., cechowała wyjątkowa brutalność.

Proces toczył się z wyłączeniem jawności, ale jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, główny oskarżony nie przyznał się do winy ani w toku śledztwa, ani przed sądem. Agnieszka B. miała umniejszać swoją rolę w przestępstwie, mówiła o tym jako o „jednorazowym incydencie”, do którego miał zmusić ją mąż.

Wyrok

W piątek 12 lutego br., po przeprowadzeniu ponad dwudziestu rozpraw, sędzia Maria Łukomska wydała wyrok w tej sprawie. Sąd uznał oskarżonych za winnych zarzucanych im przez prokuraturę czynów. Uniewinniła Piotra B. od jednego zarzutu dotyczącego posiadania pornografii dziecięcej w 2006 r. i dokonała kosmetycznej korekty w opisie kilku czynów.

Agnieszka B. została skazana na karę łączną 8 lat bezwzględnego pozbawienia wolności, a na poczet kary sąd zaliczył jej czas, który spędziła w areszcie – w sumie prawie 3,5 roku. Kobieta ma także zakaz kontaktowania się z molestowanym synem przez 10 lat od uprawomocnienia się wyroku i zakaz zbliżania się do niego na 100 m. Z drugim chłopcem nie może kontaktować się przez 7 lat. Agnieszka B. ma wypłacić chłopcom „zadośćuczynienie za doznane krzywdy” – starszemu 30 tys. zł., a młodszemu 10 tys. zł.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Floryda: Podejrzany o „brutalne przestępstwa przeciw dzieciom” zastrzelił dwoje agentów FBI

Dwoje agentów FBI zginęło na Florydzie w USA w trakcie wtorkowego nalotu na dom podejrzanego o „brutalne przestępstwa przeciw dzieciom”. W strzelaninie rannych zostało też co najmniej trzech innych funkcjonariuszy. Według oświadczenia FBI do zajścia doszło w Sunrise w hrabstwie Broward na Florydzie. Mężczyzna zabarykadował się w swoim domu, do którego agenci przybyli z nakazem przeszukania „w sprawie dotyczącej brutalnych przestępstw przeciw dzieciom”. Podejrzany również nie żyje.

Jak poinformował dyrektor FBI Christopher Wray, na miejscu zginęła 43-letnia agentka specjalna Laura Schwartzenberger i 36-letni Daniel Alfin. Oboje od lat ścigali sprawców przestępstw związanych z pornografią dziecięcą.

– Trzech innych agentów zostało postrzelonych. Dwóch odniosło obrażenia wymagające opieki szpitalnej, ale obaj są teraz w stabilnym stanie. Trzeci nie wymagał hospitalizacji – przekazał Wray.

Kondolencje od dyrektora FBI i Prezydenta

Dyrektor FBI chwalił Alfina i Schwartzenberger za heroizm na służbie: „Zawsze będziemy ich czcić za poświęcenie życia i na zawsze będziemy im wdzięczni za odwagę”. Kondolencje bliskim zastrzelonych agentów złożył prezydent USA Joe Biden. – Każda rodzina żyje w lęku przed możliwością otrzymania takiej wiadomości. Boli mnie serce z powodu straty tych rodzin – wyznał.

We wtorkowym nalocie uczestniczył „zespół funkcjonariuszy organów ścigania”, którzy wykonywali nakaz przeszukania uzyskany od sądu federalnego – podało biuro terenowe FBI w Miami. Policja w Sunrise ostrzegła mieszkańców o obecności zmasowanych sił funkcjonariuszy w okolicy i wezwała do pozostania w domach. W kompleksie apartamentów zgromadzono mobilne centrum dowodzenia FBI oraz dziesiątki patroli policyjnych i pojazdów taktycznych z wielu agencji.

Wsparcie dla rodzin zabitych

Stowarzyszenie Agentów FBI wyjaśniło, że kiedy doszło do strzelaniny, funkcjonariusze przeprowadzali nakaz przeszukania „w celu przejęcia dowodów w związku z podejrzeniem o posiadanie dziecięcej pornografii”.

– Ci agenci pracowali, aby chronić najsłabszych w naszym społeczeństwie – powiedział prezes stowarzyszenia Brian O’Hare. Zadeklarował wsparcie dla rodzin zabitych agentów.

Dziennik „New York Times” podał, że podejrzany w sprawie został znaleziony martwy. Gazeta przytoczyła wypowiedź funkcjonariusza organów ścigania, według którego wyglądało na to, że mężczyzna popełnił samobójstwo, zanim agenci zdołali go aresztować.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polska: Liczba popełnionych przestępstw w 2020

– W Polsce w 2020 roku popełniono ponad 786 tys. przestępstw. To o ponad 36 tys. mniej niż w roku 2019, a ich wykrywalność wzrosła i wynosiła prawie 74 procent – poinformował rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka.

Rzecznik Komendy Głównej Policji podsumował pracę policjantów w 2020 roku. – W tym szczególnym roku polska policja oprócz wykonywania ustawowych zadań jak np. wykrywanie sprawców przestępstw, pilnowanie porządku oraz zapewnienie nam bezpieczeństwa, wspiera cały czas służby sanitarne w walce z koronawirusem, aby ograniczyć jego transmisję”- podkreślił Ciarka.

– Od początku działań w 2020 r. ponad 42 miliony razy sprawdzaliśmy osoby skierowane na kwarantannę. Kontrolowaliśmy także transport zbiorowy, przeprowadzając 370 tys. kontroli. Od początku pandemii policja skontrolowała również prawie milion placówek handlowych, prawie 4500 miejsc organizowania dyskotek oraz blisko 11 500 miejsc, w których organizowane były wesela – wyliczył.

Wskazał, że w Polsce w 2020 roku popełniono 786 302 przestępstw. – To o 36 475 mniej niż w roku 2019, a ich wykrywalność wzrosła i wynosi 73,9 procent – powiedział, dodając, że ponad trzyprocentowy spadek policjanci odnotowali w kategorii siedmiu najważniejszych przestępstw, najbardziej dokuczliwych dla obywateli. – W roku 2020 popełniono ich 229 505 zaś w roku 2019 takich przestępstw stwierdzono 236 722. Jednocześnie wykrywalność tych przestępstw wzrosła o 2,3 proc. w porównaniu do roku 2019 – zaznaczył.

– Znacząco, bo aż o blisko 21 proc. spadła liczba bójek i pobić. Rok 2019 podsumowano liczbą 4 066 zaś miniony rok liczbą 3 229. Równie wysoki spadek zanotowano w kategorii: rozboje, wymuszenia i kradzieże rozbójnicze. Tutaj w roku 2019 odnotowano 6 473 przestępstw, zaś w roku 2020 odnotowano ich 5 293, a zatem aż o 18,2 proc. mniej – tłumaczył.

Poinformował również, że spadki odnotowano także w kategoriach w kradzieży mienia, gdzie roku 2019 odnotowano 106 682, zaś w roku 2020 stwierdzono 101 296 kradzieży. – Uszkodzenia mienia to w 2019 roku 36 757 czynów przy 35 569 takich czynach w roku 2020. W 2020 roku stwierdzono aż o 15,3 proc. mniej przestępstw dotyczących uszczerbku na zdrowiu w porównaniu do 2019 roku – podał.

Ponad 650 zabójstw

– To, co wymaga zwiększenia wysiłków i naszej szczególnej uwagi, pomimo wzrostu wykrywalności o 3 proc. w porównaniu z rokiem 2019, to kradzieże z włamaniem, których w 2020 roku odnotowano o 3 109 więcej w skali całego kraju, niż w 2019 roku (71 392) – podkreślił.

Dodał także, że w minionym roku o 3 proc. wzrosła liczba skradzionych aut w wyniku kradzieży czy kradzieży z włamaniem w porównaniu do 2019 roku (8 856).

– W 2020 roku w całym kraju doszło do 656 zabójstw, tj. do 125 więcej niż w 2019 roku. W przypadku przestępstw gospodarczych stwierdzono wzrost o 9 427 tego typu przestępstw w 2020 roku w porównaniu z 2019, w którym odnotowano 189 593 tego typu przestępstw. Przestępstw korupcyjnych w 2020 roku stwierdzono o 812 więcej w skali całego kraju w porównaniu do roku 2019 (22 499) – przekazał.

– Policja jest skuteczniejsza w zabezpieczaniu mienia przestępców. W 2019 roku funkcjonariusze zabezpieczyli majątek o łącznej wartości 867 049 023 zł, zaś rok miniony to już mienie o wartości 930 118 572 zł – wyjawił.

Spadek liczby wypadków

Rzecznik KGP podsumował też 2020 rok na polskich drogach. – W 2019 roku do policji zgłoszono 23 531 wypadków drogowych mających miejsce na drogach publicznych, w strefach zamieszkania lub strefach ruchu. W porównaniu z rokiem 2019, kiedy to miało miejsce 30 288 wypadków, liczba ta spadła o 6 757 wypadki – podał.

Wskazał, ze w 2020 roku na polskich drogach zginęło 2 480 osób. – W porównaniu z rokiem 2019, kiedy zginęło 2 909 osób, nastąpił spadek o 429 osób – powiedział dodając, że w wypadkach w 2020 roku rannych zostało 26 456 osób. – W porównaniu do 2019 roku, kiedy obrażenia odniosło 35 477 osób, liczba osób rannych zmniejszyła się o 9 021 – tłumaczył.

– W minionym roku również o blisko 6 proc. mniej przestępstw stwierdzono jeśli chodzi o prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwości. W roku 2019 odnotowano 56.305 tego typu przestępstw – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Grajewo: Brutalne pobicie. Aresztowano dwie osoby

Dwaj mieszkańcy Grajewa (woj. podlaskie) są podejrzani o pobicie innego mieszkańca tego miasta. Mężczyźni mieli używać pałki teleskopowej i kastetu. Zostali tymczasowo aresztowani. Prokuratura Rejonowa w Grajewie nadzoruje śledztwo w sprawie pobicia w Grajewie. 21-letni Kamil K. oraz 22-letni Mateusz S. usłyszeli zarzuty popełnienia przestępstw pobicia z użyciem niebezpiecznych przedmiotów oraz kradzieży.

– Z dotychczasowych ustaleń śledztwa wynika, iż podejrzani w dniu 19 stycznia 2021 roku w Grajewie, używając pałki teleskopowej oraz kastetu dokonali pobicia pokrzywdzonego, powodując obrażenia ciała w postaci min. ran ciętych oraz tłuczonych. Ponadto podejrzani dokonali zaboru na szkodę pokrzywdzonego pilarki spalinowej o wartości 1000 zł – czytamy w komunikacie prokuratury.

Na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Grajewie, zastosował wobec Mateusza S. oraz Kamila K. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: se.pl

Obywatel Ukrainy z nakazem opuszczenia Polski. Niedawno wyszedł z więzienia

Dopiero co wyszedł z więzienia, a już został złapany przez straż graniczną i musi opuścić terytorium Polski. Obywatel Ukrainy przebywał za kratkami w związku z przestępstwem przeciwko życiu i zdrowiu oraz usiłowaniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Po wydaleniu z naszego kraju nie będzie mógł do niego wjechać przez najbliższe trzy lata.

Funkcjonariusze Placówki SG w Tarnowie, po przeprowadzonej wobec cudzoziemca kontroli legalności pobytu na terytorium RP zatrzymali obywatela Ukrainy, który wyszedł z zakładu karnego po ponad dwóch latach. Mężczyzna odbywał karę pozbawienia wolności w związku z popełnieniem przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu oraz usiłowaniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Podczas odsiadki cudzoziemiec przekroczył dopuszczalny okres pobytu w Polsce. Ponadto jego dane osobowe widniały wykazie cudzoziemców, których pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest niepożądany oraz w Systemie Informacyjnym Schengen, jako podstawa odmowy wjazdu i pobytu w strefie Schengen.

Pobyt Ukraińca na polskim terytorium uznano za nielegalny. Komendant Placówki SG w Tarnowie wydał decyzję o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu z jednoczesnym zakazem wjazdu na terytorium RP i pozostałych krajów strefy Schengen przez okres 3 lat.
Źródło info i foto: se.pl

Pełna nietykalność dla byłych prezydentów w Rosji. Dotyczy również „przyszłych przestępstw”

Duma Państwowa Rosji zaakceptowała poprawki do ustawy o gwarancjach nietykalności byłych prezydentów. Nowelizacja przewiduje, że politycy ci mają pełny immunitet nie tylko w czasie kadencji, ale też po odejściu z urzędu. Oznacza to, że mają być chronieni także w sprawie ewentualnych przestępstw popełnionych w przyszłości.

Jak podaje portal meduza.io,poprawki do ustawy złożyli senator Andei Klishas i deputowany Dumy Państwowej Pawel Krasheninnikov. Parlamentarzyści zaproponowali nową formułę dotyczącą immunitetu dla byłych prezydentów Rosji. Zapis brzmi następująco: „Prezydentowi Federacji Rosyjskiej, który zakończył sprawowanie urzędu, przysługuje immunitet. Nie można go pociągnąć do odpowiedzialności karnej lub administracyjnej, zatrzymać, aresztować, poddać przeszukaniu, przesłuchaniu lub rewizji osobistej”.

„Innymi słowy, po zakończeniu kadencji były prezydent będzie mógł naruszać przepisy Kodeksu karnego i Kodeksu administracyjnego, bez narażania się na ściganie w przyszłości” – dodaje portal meduza.io. Dodatkowo immunitet obejmować będzie nie tylko byłych prezydentów, ale też ich rodziny. Do tej pory taki przywilej przysługiwał prezydentom jedynie w trakcie trwania kadencji.

Parlamentarzyści dodatkowo zaproponowali bardzo skomplikowane procedury pozbawienia immunitetu byłego prezydenta. Wcześniej przywilej mógł być zniesiony przez Dumę za zgodą Rady Federacji w sytuacji, kiedy dany polityk jest podejrzany o popełnienie „poważnego przestępstwa”. W nowej wersji może być odebrany tylko wtedy, gdy Duma Państwowa oskarży byłego prezydenta o zdradę stanu lub popełnienie innego przestępstwa i otrzyma zgodę Rady Federacji. Może to nastąpić jednak dopiero wtedy, gdy Sąd Najwyższy potwierdzi, że działania mają znamiona przestępstwa, a Sąd Konstytucyjny orzeknie, że zachowano wymagane procedury przy wysunięciu aktu oskarżenia.

Jak podaje Radio Wolna Europa, ustawa została przyjęta przez Dumę Państwową 9 grudnia z częścią poprawek, które „zerują” kadencję dotychczasowych prezydentów. Władimir Putin będzie mógł więc dzięki temu po raz piąty ubiegać się o prezydenturę. Ustawa musi teraz zostać zatwierdzona przez Radę Federacji. Później zostanie podpisana przez prezydenta. Nowe przepisy obejmą na razie tylko Dmitrija Miedwiediewa, który jest jedynym żyjącym byłym prezydentem Rosji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nawoływał do popełnienia przestępstwa za pośrednictwem internetu. Jest w rękach policji

Policjanci z Wałbrzycha zatrzymali mężczyznę, który na jednym z popularnych portali społecznościowych wzywał do udziału w proteście i nawoływał publicznie innych internautów do popełnienia przestępstwa przy użyciu broni palnej wobec władzy wykonawczej RP. 30-latek przyznał się do popełnienia przestępstwa. Oświadczył, że w momencie dokonywania wpisu był nietrzeźwy. Podejrzanemu może teraz grozić kara pozbawienia wolności do 2 lat.

Wpis nieznanego internauty trafił do „sieci” 3 listopada br. Jego treść szybko przejęli nieustannie monitorujący zachowania użytkowników w internecie funkcjonariusze Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Z ich ustaleń wynikało, że odpowiedzialnym za opublikowanie posta może być mieszkaniec Wałbrzycha, dlatego też od razu informacja trafiła do tamtejszych funkcjonariuszy służby kryminalnej, a ci, zaalarmowani niezwłocznie rozpoczęli pracę nad ustaleniem tożsamości sprawcy umieszczenia posta na portalu i dotarciem do jego miejsca zamieszkania.

Już po kilku godzinach mundurowi wytypowali kto jest odpowiedzialny za mowę nienawiści w Internecie i w środę, 04.11.2020 r., nad ranem, zatrzymali w Wałbrzychu zaskoczonego 30-latka. Policjanci w jego mieszkaniu zabezpieczyli komputer stacjonarny, pendrive’y, a także telefon. W trakcie sprawdzenia, w jednym z pomieszczeń funkcjonariusze odnaleźli również pistolet gazowy wraz z amunicją hukową, na co jak się okazało, mężczyzna nie posiadał wymaganego zezwolenia.

30-letni wałbrzyszanin odpowie teraz przed sądem. Za ten czyn grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności.

W związku z tym zdarzeniem warto po raz kolejny zaznaczyć, że wolność słowa ma swoje granice. Nie ma przyzwolenia na hejt oraz mowę nienawiści. Pamiętajmy, że w cyberprzestrzeni nikt nie jest anonimowy, każde zachowanie pozostawia swój ślad, a bezkarność osób łamiących prawo jest tylko pozorna, dlatego apelujemy do internautów o stosowanie się do ogólnie przyjętej etykiety oraz do bezwzględnego przestrzegania przepisów prawa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest akt oskarżenia ws. organizacji finału WOŚP, podczas którego zabito Pawła Adamowicza

Jest akt oskarżenia w sprawie organizacji finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku, podczas którego zamordowany został Paweł Adamowicz – dowiedział się reporter RMF FM Kuba Kaługa. Do sądu skierowała go już Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Zarzuty w tej sprawie w lutym usłyszało 7 osób.

Śledczy podtrzymali wszystkie zarzuty – powiedziała RMF FM Marzena Muklewicz z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Oskarżonych będzie więc siedmioro.

Dwóch policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku oraz urzędnika z Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku śledczy oskarżają o niedopełnienie obowiązków służbowych w związku z wydawaniem zgód na organizację finału WOŚP i o narażenie jego uczestników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. O drugie z tych przestępstw oskarżeni zostali dwaj ochroniarze z agencji Tajfun i dwie osoby z Regionalnego Centrum Wolontariatu w Gdańsku, w tym była prezes centrum.

Gdy w lutym prokuratorzy przedstawiali zarzuty, żadna z podejrzanych osób nie przyznała się do winy.

13 stycznia 2019 r. wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem 27-letni Stefan W. Wtargnął na scenę podczas koncertu zorganizowanego w ramach gdańskiego finału WOŚP.

Napastnik został złapany. 53-letni prezydent w bardzo ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Lekarzom nie udało się go uratować.
Źródło info i foto: RMF24.pl