USA: Odroczono egzekucję skazanego za zasztyletowanie sprzedawcy

Amerykański Sąd Najwyższy przychylił się do wniosku 37-letniego Johna Ramireza, który domagał się odroczenia swojej egzekucji. Mężczyzna został skazany na śmierć za zasztyletowanie sprzedawcy. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych odroczył w środę wieczorem w ostatniej chwili wykonanie wyroku na więźniu, który przebywał w celi śmierci. Wystąpił on z wnioskiem, aby zezwolono duchownemu na dotykanie go i głośną modlitwę w czasie egzekucji.

„37-letni John Ramirez miał otrzymać śmiertelny zastrzyk w Huntsville w Teksasie, 17 lat po tym, jak zasztyletował sprzedawcę podczas napadu rabunkowego w konserwatywnym południowym stanie. Przed kilkoma miesiącami, jako członek kościoła baptystów, wystąpił do sądu z petycją, aby w ostatnich chwilach pastor mógł położyć ręce na jego ciele podczas egzekucji i głośno się modlić” – podała AFP.

Jak dodała agencja, powołując się na dokumenty sądowe, Ramirez „zeznał pod przysięgą, że nałożenie rąk na umierającą osobę i wokalizowanie modlitw podczas przechodzenia z życia do śmierci jest integralną częścią rytuałów, którym chciał się podać”.

Władze więzienia w Teksasie pozwalają obecnie na obecność doradcy duchowego w komorze śmierci. Musi on jednak zachować milczenie i dystans ze względów „bezpieczeństwa”.

„Ramirez złożył w poniedziałek apelację nadzwyczajną do Sądu Najwyższego USA, który w ostatniej chwili zgodził się na wstrzymanie jego egzekucji. Zapowiedział rozpatrzenie sprawy merytorycznie w październiku lub listopadzie” – podkreśla AFP.

Ramirez argumentował, że władze stanowe naruszają jego wolność religijną, nie wydając zgody na rytuał. Zdaniem prawnika więźnia, Setha Kretzera, odrzucając prośbę, teksański Departament Sprawiedliwości ds. Kryminalnych naruszył pierwszą poprawkę do Regulaminu wykonywania kary śmierci. Sprzeciw wobec modlitwy na głos nazwał duchowym „zakazem knebla”.

Wstrząsające szczegóły zbrodni

Według AP Ramirez został skazany za zamordowanie poprzez pchnięcie 29 razy nożem 46-letniego Pablo Castro, który pracował w sklepie w Corpus Christi. Zrabował wówczas jednego dolara i 25 centów. Zabójca uciekł w roku 2004 do Meksyku, gdzie trzy lata później został aresztowany.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci przejęli mienie o wartości 31,3 mln złotych

Rozbicie zorganizowanej grupy przestępczej, zatrzymanie podejrzanych czy przejęcie urządzeń służących do popełniania przestępstw nie kończy prowadzonych śledztw. Funkcjonariusze dążą także do ustalenia i przejęcia majątków należących do podejrzanych. Tylko w ostatnim czasie w ramach dwóch postępowań prowadzonych przez CBŚP i PK, przy współpracy KAS, na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono mienie o łącznej wartości ok. 31,3 mln zł, są to głównie nieruchomości i udziały w spółkach.

Zabezpieczenie majątkowe, które wynika z prawa karnego procesowego daje możliwość skutecznego odebrania podejrzanym dochodów, które zostały uzyskane w wyniku popełnionych przestępstw. Jest to bardzo skuteczne narzędzie stosowane w zwalczaniu przestępczości. Dlatego też policjanci dążą do ustalenia faktycznego majątku należącego do podejrzanych, aby pozbawiać ich owoców pracy.

W ostatnim czasie, w ramach prowadzonych dwóch postępowań, policjanci z Zarządu w Białymstoku Centralnego Biura Śledczego Policji ustalili, a prokuratorzy z Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku zabezpieczyli majątek należący do podejrzanych na łączną kwotę ok. 31,3 mln zł. Jedno ze śledztw jest prowadzone wspólnie z Podlaską Krajową Administracją Skarbową.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że członkowie rozbitej przez CBŚP, KAS i PK zorganizowanej grupy przestępczej wyłudzali ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego dofinansowania na realizację projektów wdrażających innowacyjne linie technologiczne z branży higienicznej. Według śledczych podejrzanym udało się wyłudzić 45 mln zł i usiłowali wyłudzić kolejne prawie 46 mln zł. O przeprowadzonej realizacji można przeczytać w artykule pt.: Rozbita grupa wyłudzająca dofinansowanie na realizację innowacyjnych projektów. Funkcjonariusze szczegółowo analizowali majątek należący do podejrzanych. W wyniku podjętych działań zabezpieczono udziały w spółkach oraz nieruchomości w postaci domów, mieszkań i apartamentów, na łączną kwotę blisko 26 mln zł.

Kolejną sprawę policjanci CBŚP i prokuratorzy z Prokuratury Krajowej prowadzą od kilku miesięcy. Członkowie zorganizowanej grupy przestępczej byli aktywni nie tylko w Polsce, ale też prowadzili agencje towarzyskie w Wielkiej Brytanii. Czynności wykonywano w ramach tzw. „zespołu JIT”, przy udziale Eurojustu. O sprawie pisaliśmy w komunikacie pt.: Rozbita grupa, zlikwidowane agencje towarzyskie w Wielkiej Brytanii, zatrzymani podejrzani. Według śledczych w agencjach od 2019 roku mogło „pracować” kilkadziesiąt kobiet różnych narodowości. Zyski z tego procederu były transferowane do Polski, gdzie inwestowano je w nieruchomości. I to właśnie te nieruchomości stały się celem funkcjonariuszy. W efekcie zabezpieczono domy, mieszkania i działki budowlane znajdujące się na terenie woj. podlaskiego, na łączną kwotę ponad 5,3 mln. zł.

Tylko w tym roku, w wyniku podjętych działań przez CBŚP i Prokuratury, na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono mienie należące do podejrzanych w wysokości ponad 490 mln zł. W większości są to nieruchomości w postaci domów, mieszkań czy działek budowlanych, ale przejmowane są także luksusowe samochody, różnego rodzaju wartościowy sprzęt czy biżuteria. Warto zaznaczyć, że korzystając z możliwości jakie daje art. 232b KPK, prokuratorzy przekazują instytucjom pożytku publicznego, w tym przede wszystkim szpitalom zabezpieczony podczas działań towar. Przepis ten daje możliwość w stanie zagrożenia epidemicznego lub w stanie epidemii nieodpłatnego przekazania zajętych przedmiotów instytucjom walczącym z epidemią (Kolejne uderzenie w grupę i następny sprzęt przekazany na walkę z pandemią).
Źródło info i foto: Policja.pl

Polska z jednym z najwyższych wskaźników przestępstw w UE

W Unii Europejskiej co dziesiąty mieszkaniec skarży się na akty przemocy, przestępczości i wandalizmu – wynika z danych Eurostatu. W Polsce ten odsetek jest o połowę mniejszy. Polska jest jednym z najbezpieczniejszych krajów w Europie. Według raportu Urzędu Statystycznego Unii Europejskiej Polska tuż po Chorwacji i Litwie jest najbezpieczniejszym krajem we wspólnocie.

Z aktami przemocy, przestępczości i wandalizmu miało do czynienia 4.4 proc. Polaków. To dużo mniej niż średnia unijna, która wyniosła 11 proc. Oprócz europejskich danych potwierdzają to i nasze krajowe badania, według których ponad 90 proc. Polaków czuje się bezpiecznie w swoim miejscu zamieszkania.
Źródło info i foto: Policja.pl

Poszukiwany przez Interpol oraz licznymi listami gończymi zatrzymany przez lubuskich kryminalnych

Łącznie na ponad 8 lat trafi do zakładu karnego poszukiwany przez policjantów mężczyzna. 49-latek ma na koncie prawomocne wyroki za przestępstwa pozbawienia wolności innej osoby, paserstwo i kradzieże z włamaniem. Za poszukiwanym wystawiona była czerwona nota Interpolu, europejski nakaz aresztowania oraz pięć listów gończych. Jego zatrzymanie to efekt dobrego rozpoznania i skutecznej pracy operacyjnej lubuskich kryminalnych.

W ubiegłym tygodniu funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim założyli kajdanki na ręce 49-letniego mieszkańca województwa lubuskiego. Jego zatrzymanie to efekt intensywnych, ale przede wszystkim skutecznych czynności operacyjnych prowadzonych przez lubuskich kryminalnych.

Od 2017 roku mężczyzna poszukiwany był listami gończymi, a od 2019 roku europejskim nakazem aresztowania i czerwoną notą Interpolu. 49-latek ma na koncie prawomocne wyroki za popełnione przestępstwa – pozbawienie wolności innej osoby, paserstwo i kradzieże z włamaniem.

Mężczyzna posługiwał się podrobionymi dokumentami, na które nawet zakupił samochód osobowy. I właśnie podchodząc to tego samochodu we wtorek (13 lipca 2021 r.) na jednym z parkingów w centrum Gorzowa Wielkopolskiego został zatrzymany przez lubuskich kryminalnych. W trakcie czynności przy zaskoczonym zatrzymaniem 49-latku, poza podrobionymi dokumentami, ujawniono przedmiot przypominający broń. Pistolet został zabezpieczony przez funkcjonariuszy i zostanie przekazany do badań balistycznych.

Następnego dnia zatrzymany mężczyzna został przewieziony do zakładu karnego – tam spędzi najbliższe 8 lat.

Poszukiwanie osób ukrywających się przed organami ścigania, wymiarem sprawiedliwości to jedno z podstawowych zadań postawionych przed Policją. Lubuscy stróże prawa każdego dnia zatrzymują osoby poszukiwane do odbycia kary, ustalenia miejsca pobytu, doprowadzenia celem wykonania czynności procesowych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Biznesmen Zbigniew S. i jego rodzina oskarżeni

Prokuratura Regionalna w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi S., jego żonie Iwonie S., synowi Przemysławowi S. i dwóm innym osobom. Dotyczy on działań na szkodę fundacji zarządzanej przez Zbigniewa S. Skazany za liczne przestępstwa i podejrzany o kolejne Zbigniew S. został sprowadzony z Holandii do Polski 2 czerwca na podstawie 7 listów gończych, które wystawiły za nim prokuratury i sądy w kilku regionach kraju. Akt oskarżenia zakończył śledztwo, w którym połączono dwie sprawy prowadzone przeciwko Zbigniewowi S. Jedna z nich dotyczyła przywłaszczenia pieniędzy fundacji i prania brudnych pieniędzy, druga zaś: przywłaszczenia środków podczas pobytu Zbigniewa S. w kasynie.

Zarzut przywłaszczenia ponad 535 tys. zł

W pierwszym wątku postępowania Zbigniewowi S. postawiono zarzut przywłaszczenia powierzonych mu przez darczyńców środków fundacji w wysokości ponad 535 tys. złotych. Pieniądze te miały zostać wykorzystane przez S. niezgodnie z celami statutowymi fundacji. Według ustaleń śledztwa, zostały one przelane z rachunku fundacji na konto spółki kapitałowej, po czym wielokrotnie wypłacano je z bankomatów.

Według prokuratury, Zbigniew S. razem z żoną Iwoną S. oraz synem Przemysławem S. prał brudne pieniądze, by ukryć ich nielegalne pochodzenie. Jak ustalono, przestępstwa tego oskarżeni dokonali za pomocą rachunków bankowych prowadzonych dla jednej ze spółek powiązanych ze Zbigniewem S.

Zbigniewowi S. prokuratura zarzuciła również, że wbrew obowiązującym przepisom nie sporządził sprawozdań finansowych dotyczących działalności fundacji w latach 2016-19.

Żetony do kasyna za 217 tys. zł

W kolejnym wątku postępowania zarzucono Zbigniewowi S. działanie w warunkach recydywy, polegające na przywłaszczeniu środków fundacji. Według śledczych Zbigniew S. miał kilka razy zapłacić za żetony do gry w jednym z warszawskich kasyn kartą przypisaną do rachunku fundacji. Zarzucono mu także pranie brudnych pieniędzy. Jak ustalono, podczas nocnych wizyt w kasynie w grudniu 2019 Zbigniew S. wydał w ten sposób 217 tys. zł na zakup żetonów do gier hazardowych.

S. zarzucono także przywłaszczenie pieniędzy na szkodę fundacji poprzez udzielenie nieoprocentowanej pożyczki na rzecz Edwarda S. oraz dokonanie płatności z konta fundacji na rzecz adwokatów w sprawie niezwiązanej z funkcjonowaniem fundacji.

Aktem oskarżenia objęto też Iwonę S., której zarzucono podrobienie dokumentu i poświadczenie nieprawdy w innym dokumencie. Edward S. został oskarżony o pomocnictwo w przywłaszczeniu środków fundacji przez Zbigniewa S., zaś Sebastian W. – o pomocnictwo w poświadczeniu nieprawdy w dokumencie. Za zarzucone przestępstwa Zbigniewowi S. i Iwonie S. grożą kary łączne do 20 lat więzienia. Przemysławowi S. i Edwardowi S. grożą kary do 10 lat pozbawienia wolności, natomiast Sebastianowi W. do 5 lat więzienia.

Długa lista zarzutów

To kolejne już problemy Zbigniewa S. z wymiarem sprawiedliwości. Na początku czerwca usłyszał zarzuty w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie: chodzi o oszustwo z 2011 roku, w wyniku którego S. miał wyłudzić od zadłużonego małżeństwa nieruchomości warte około 5,5 mln złotych. Zbigniew S. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła mu zarzut doprowadzenia dwóch osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 532 tys. złotych.

Z kolei Sąd Okręgowy w Krakowie poszukiwał Zbigniewa S. w związku z postępowaniem zainicjowanym aktem oskarżenia Prokuratury Okręgowej w Krakowie. S. został oskarżony o popełnienie 15 przestępstw, w tym o wyrządzenie w mieniu szkody w kwocie około 42 mln złotych, o pranie brudnych pieniędzy i oszustwa podatkowe na kwotę około 2 mln złotych.

Ucieczka do Norwegii, później Holandia

W październiku 2020 roku Sąd Rejonowy Lublin-Zachód oddalił wniosek prokuratury o aresztowanie Zbigniewa S. Podejrzany uciekł do Norwegii, gdzie ubiegał się o azyl polityczny. W mediach społecznościowych przekonywał, że w Polsce jest prześladowany i „fałszywie oskarżany przez prokuratury w całej Polsce”, które „nie znajdowały elementarnych walorów dowodowych oskarżeń kierowanych wraz z wnioskami o kolejne aresztowania”.

Z Norwegii S. przeniósł się do Holandii i tam został w styczniu zatrzymany.

Prokuratura Krajowa: W latach 2000-2020 zapadło 28 wyroków skazujących Zbigniewa S.
Prokuratura Krajowa już w październiku 2020 ustosunkowała się do zarzutów o ewentualne polityczne podłoże wszczynanych przeciwko Zbigniewowi S. postępowań.

„Zbigniew S. był skazany m.in. za oszustwa, znieważenia (w tym Prezydenta RP) i zniesławienia, znieważenie osób publicznych, kierowanie gróźb karalnych, składanie fałszywych zeznań, fałszywe oskarżenie, fałszowanie dokumentów, przywłaszczenia, wymuszania zaniechania prawnej czynności służbowej groźbą lub przemocą, naruszenie miru domowego, publiczne nawoływanie do występku lub przestępstwa skarbowego oraz sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy” – wyliczyła Prokuratur Krajowa.

Z danych przygotowanych przez Dział Prasowy PK wynika, że w latach 2000-20 zapadło 28 wyroków skazujących Zbigniewa S.

„Ostatnio w sierpniu i we wrześniu 2020 r. w sądach w Ostrowi Mazowieckiej, Warszawie i w Zawierciu zapadły trzy nieprawomocne wyroki skazujące Zbigniewa S. na – odpowiednio – 2 lata 6 miesięcy, 1 rok 8 miesięcy i 8 miesięcy pozbawienia wolności” – podała prokuratura.

O przekazaniu Polsce zatrzymanego w Holandii Zbigniewa S. zdecydował holenderski sąd, który – jak podkreślała na początku czerwca Prokuratura Krajowa – „podzielił stanowisko polskiego wymiaru sprawiedliwości o wysokiej szkodliwości czynów podejrzanego”, a także uznał, że czyny te „zostały przez polską prokuraturę dobrze udokumentowane”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francja: Ogromny problem prostytucji nieletnich

Od 2016 do 2020 r. liczba odnotowanych ofiar prostytucji nieletnich we Francji wzrosła ponad trzykrotnie – wynika z raportu przygotowanego przez grupę powołanych przez rząd ekspertów na podstawie danych służb państwowych. Z raportu, który we wtorek otrzymał francuski sekretarz stanu odpowiedzialny za politykę rodzinną Adrien Taquet, wynika, że w 2016 r. zarejestrowano 116 ofiar przestępstwa, w 2020 r. – 400, a najmłodsze ofiary mają 12 lat.

Grupa 32 ekspertów składająca się m.in. z wysoko postawionych funkcjonariuszy państwowych, lekarzy, psychologów, działaczy i pracowników służb miejskich, zaapelowała o stworzenie planu walki z plagą dziecięcej prostytucji.

Według ekspertów rozwojowi prostytucji nieletnich sprzyja środowisko internetowe, a zwłaszcza media społecznościowe, gdzie sutenerzy namierzają swoje ofiary. Według raportu problem może dotyczyć nawet od 7 do 10 tys. nastolatków we Francji.

Plan walki

Taquet zapowiedział, że rząd zaprezentuje jesienią swój „plan walki z prostytucją nieletnich”. Sekretarz obiecał zastosowanie „konkretnych działań”, w tym dotyczących prewencji niepożądanych zachowań i edukacji. W działania mają zostać włączeni nie tylko nastolatkowie, ale też rodzice.

Walka z przestępczością, poza działalnością instytucjonalną, jak schroniska dla młodych w kryzysie, ma się skupić w szczególności na walce z cybersutenerstwem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Agenci ABW zatrzymali Bartosza Kramka

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała trzy osoby z grupy, która miała „prać” pieniądze z przestępstw – łącznie ponad 1 miliard zł. „Prane” pieniądze trafiały do spółek w Polsce w większości z terytorium Rosji.

„Bartosz K. usłyszy zarzuty poświadczenia nieprawdy, co do wykonania przez spółkę usług konsultingowych w 46 fakturach VAT wystawionych na rzecz 11 zagranicznych przedsiębiorców, na łączną kwotę około 5,3 mln zł, a także ukrycia przestępnego pochodzenia tych środków finansowych poprzez ich przelanie m.in. na rzecz Fundacji Otwarty Dialog oraz innych ustalonych podmiotów. Zarzuty obejmują działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej” – poinformował nas Karol Blajerski, rzecznik Prokuratury Regionalnej, na polecenie której ABW zatrzymało Kramka.

Według rzecznika Kramek jako prezes spółki Silk Road „w okresie od sierpnia 2012 r. do lutego 2016 r. wystawiał faktury VAT z tytułu nieokreślonych usług konsultacyjnych, opisywanych jako „consultancy services”, „IT services”, „VOIP services””. Do jego kontrahentów miały należeć „wyłącznie podmioty z tzw. rajów podatkowych, takich jak Belize czy Seszele albo przedsiębiorcy jedynie pozorujący działania na rynku gospodarczym i zarejestrowani w wirtualnych biurach. Jak ustalono, spółka Bartosza K. w rzeczywistości nie świadczyła usług na rzecz tych kontrahentów ani nie pozostawała z nimi w relacjach gospodarczych”.

„Spółki biorące udział w przestępczym procederze były utworzone przez profesjonalnych pośredników łotewskich i estońskich. Rachunki bankowe tych spółek były prowadzone m.in. na Łotwie, a rzeczywistym beneficjentem ich działalności byli m.in. obywatele Rosji i Ukrainy” – dodał rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Pozyskane środki miały być przelane na rzecz fundacji Otwarty Dialog. Według informacji z prokuratury, akta sprawy liczą prawie 40 tomów.

– I nasza firma i nasza fundacja robiliśmy wszystko absolutnie legalnie. Nie mieliśmy żadnych problemów z powodu naszej działalności mimo licznych kontroli, aż do momentu, kiedy zaczęliśmy wychodzić na protesty w obronie praworządności w Polsce – skomentowała informację prokuratury Ludmiła Kozłowska.

Bartosz Kramek zatrzymany przez ABW. „Tak postępują autorytarni dyktatorzy”

Jak powiedziała nam Kozłowska, ABW zatrzymało Bartosza Kramka najprawdopodobniej w jednym z hoteli w Warszawie. Dzień wcześniej Kramek przyleciał z Brukseli, gdzie spędza wiele czasu po tym, jak jego żona została wydalona z Polski.

Kramek przyleciał do Warszawy 22 czerwca na rozprawę, która ma się odbyć jutro, przeciwko Wojciechowi Biedroniowi. W październiku 2019 r. fundacja Otwarty Dialog skierowała 20 prywatnych aktów oskarżenia przeciwko politykom, dziennikarzom, aktywistom oraz organizacjom medialnym w związku ze „zmasowaną kampanią propagandową”, którą mieli oni kierować przeciw fundacji. Wśród nich znalazł się Biedroń, ale także wielu ważnych polityków, jak Witold Waszczykowski, Joachim Brudziński, Patryk Jaki, Krystyna Pawłowicz, Jacek Saryusz-Wolski, Ryszard Czarnecki, Szymon Szynkowski, Dominik Tarczyński, czy Maciej Wąsik.

– Uważam, że dzisiejsze zatrzymanie mojego męża to ciąg dalszy prześladowań ze strony polskiego państwa za naszą działalność na rzecz demokracji i wolnych sądów – powiedziała nam łamiącym się głosem Ludmiła Kozłowska kilka godzin po zatrzymaniu. – Boję się, że mogą przedłużyć mu areszt, twierdząc, że istnieje z jego strony groźba ucieczki. Bartek faktycznie na co dzień mieszka ze mną z Brukseli, ale przyjeżdża na wszystkie rozprawy sądowe i inne wydarzenia w kraju, bez względu na pandemię. Nie ma żadnej możliwości, żeby uchylał się od stawiennictwa w sądzie.

– Odbieram to także jako uderzenie w naszą rodzinę – dodała Kozłowska. – PIS od 2018 r. próbuje nas rozdzielić z Bartkiem i celowo zakazał mi wjazdu do Polski. Teraz, aresztując Bartka, wiedzą, że nie będę mogła być przy nim, by go bronić. Tak właśnie postępują autorytarni dyktatorzy.

Jak poinformowała nas Kozłowska, zatrzymanie nastąpiło na wniosek Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Bezpośrednio po zatrzymaniu Kramek został przewieziony do Lublina.

Bartosz Kramek mieszka często w Brukseli od 2018 r., ponieważ Ludmiła Kozłowska osiedliła się tam po wydaleniu jej z Polski na podstawie negatywnej opinii ABW. Walka polskiego państwa i Kozłowską i Kramkiem trwa od 2017 r., kiedy Kramek opublikował na Facebooku tekst „Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”. Proponował w nim na przykładzie doświadczeń z ukraińskiego Majdanu, „jak powstrzymać zamach PiS na rządy prawa w Polsce”.

Jego publikacja spowodowała szereg ataków na FOD ze strony polskiego rządu, włącznie z nasyłaniem na fundację kontroli celno-skarbowych, próbami wprowadzenia do niej zewnętrznego komisarza i próbami odebrania fundacji akredytacji przy instytucjach unijnych w Brukseli. Żadna z tych prób nie zakończyła się powodzeniem, o czym pisaliśmy w artykule „Co ma ABW i MSZ na Kozłowską? Nic, ale polowanie trwa”.

W marcu tego roku Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił postanowienie, które doprowadziło do jej wydalenia z Polski. Mimo to szefowa Otwartego Dialogu od prawie trzech lat nie jest wpuszczana do kraju.
Źródło info i foto: onet.pl

Zatrzymany wpadł z bronią i narkotykami

Mężczyzna podejrzany o liczne przestępstwa został zatrzymany w Legnicy. Na widok policjantów zaczął uciekać po balkonach swojego bloku. Po akcji policja przeszukała jego mieszkanie, znaleziono narkotyki, sprzęt do kradzieży pojazdów, karabinek oraz amunicję.

Wczoraj w Legnicy policja wpadła na trop mężczyzny podejrzanego o liczne kradzieże na terenie powiatu legnickiego. Kiedy funkcjonariusze dotarli na miejsce podejrzany wyszedł przez okno i próbował uciekać schodząc w dół po balkonach. Zaczął na 4 piętrze, ale udało mu się dotrzeć tylko do połowy, policja przewidziała ten ruch i zatrzymała uciekiniera na drugim piętrze. Mężczyzna został ściągnięty na dół podnośnikiem.

W mieszkaniu podejrzanego znaleziono narkotyki, karabinek, amunicję, sprzęt służący do kradzieży pojazdów, numizmaty oraz sprzęt multimedialny. Potwierdzono, że mężczyzna niedawno ukradł samochód oraz motocykl. Za kradzież z włamaniem grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ogromna akcja poszukiwawcza w małopolskich Gorlicach została zakończona. Nie było porwania 12-latki

​Duża akcja poszukiwawcza w małopolskich Gorlicach została zakończona. Funkcjonariusze policji sprawdzali przez kilka godzin informacje o rzekomym uprowadzeniu nastolatki, do akcji skierowani śmigłowiec. Wykluczono, że doszło do przestępstwa. Spora akcja poszukiwawcza została rozpoczęta po tym, jak dwie 12-letnie dziewczynki zgłosiły, że widziały porwanie innej małoletniej.

W godzinach wieczornych nad powiatem gorlickim latał policyjny śmigłowiec, a w okolicy zaroiło się od radiowozów. Na niektórych drogach pojawiły się policyjne blokady.

Policjanci przeglądali monitoring, rozmawiali ze świadkami i przeczesali teren. Ostatecznie wykluczyli, że doszło do przestępstwa. Osoba, którą widziały dziewczynki była dorosła i jak ustalono – dobrowolnie wsiadła do samochodu znajomego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szwecja: Imigranci unikają wydalenia z kraju

W Szwecji imigranci unikają wydalenia z kraju odmawiając wykonania testu na Covid-19, czego wymagają linie lotnicze i państwa, którym mają zostać przekazani – pisze w czwartek dziennik „Expressen”.

Według policji, która pełni rolę straży granicznej, problem dotyczy 90 proc. osób z decyzją o wydaleniu z kraju po odbyciu w Szwecji kary więzienia za poważne przestępstwa np. gwałty lub handel narkotykami albo z uwagi na nielegalny pobyt.

Mamy pod opieką około 80 osób oczekujących na deportację w areszcie oraz 30 innych z nakazem dozoru. W większości przypadków nie możemy pobierać próbek na Covid-19 – stwierdził szef oddziału policji granicznej w zachodniej Szwecji Mikael Holmgren.

Podobne kłopoty mają również funkcjonariusze w pozostałych regionach. Eksperci prawni doradzający policji przyznają w rozmowie z gazetą, że imigranci „korzystają z luki prawnej od pierwszej sekundy”. Jak tylko pojawił się wymóg testowania, pojawił się problem. Oni (oczekujący wydalenia) dobrze znają przepisy, doradzają im osoby prywatne oraz organizacje – podkreślają prawnicy.

Szwecja ma problem

„Expressen” podkreśla, że niemożność wykonania deportacji wpływa na przepełnienie aresztów, a to z kolei wstrzymuje zatrzymania osób, które z powodu popełnionych przestępstw lub nielegalnego pobytu powinny do nich trafić.

Ujawniony przez media problem stał się elementem debaty politycznej. Minister sprawiedliwości Szwecji Morgan Johansson stwierdził, że kwestię wymogu testów na Covid-19 próbuje rozwiązać z państwami przyjmującymi deportowanych. Przedstawicielka opozycyjnej centroprawicowej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej Maria Malmer Stenergard zaproponowała zmianę przepisów umożliwiającą przymusowe wykonywanie badań na osobach ich odmawiających.

Według Stenergard w 2018 roku szacowano, że w Szwecji nielegalnie przebywa 50 tys. osób, ale obecnie ta liczba może być wyższa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl