Szamotuły: Zatrzymano podejrzanego o przestępstwa seksualne. 44-latek trafił do aresztu

Kryminalni z Szamotuł i z Wronek ustalili i zatrzymali podejrzanego o usiłowanie zgwałcenia oraz doprowadzenie do innej czynności seksualnej. Do zdarzenia doszło na terenie Wronek. Mężczyzna usłyszał prokuratorskie zarzuty i decyzją sądu trafił do aresztu. 27 czerwca br. policjanci z Komisariatu Policji we Wronkach otrzymali zgłoszenie o napaści na tle seksualnym na młodą dziewczynę.

Na miejsce dyżurny w pierwszej kolejności wysłał wroniecką patrokówkę. Ze wstępnych ustaleń wynikało, że do zdarzenia doszło we Wronkach, w okolicy ulicy Jana Pawła II. Wiadomo było, że nieznany wówczas mężczyzna dopuścił się innej czynności seksualnej poprzez dotykanie pokrzywdzonej.

Policjanci ustalili rysopis podejrzanego i niezwłocznie opatrolowali okoliczny teren za sprawcą, który uciekł w kierunku mostu, a następnie najprawdopodobniej skręcił w ulicę Mickiewicza kierując się w stronę banku PKO.

Do pracy nad sprawą natychmiast zaangażowano nie tylko policjantów z Wronek, ale i z Szamotuł. Dzięki ustaleniom funkcjonariuszy wytypowano podejrzanego o to przestępstwo. Szamotulscy oraz wronieccy kryminalni zatrzymali go jeszcze tego samego dnia. Był to 44-letni mieszkaniec Wronek. Mężczyzna był już wcześniej karany za podobne przestępstwo.

Po zebraniu materiałów dowodowych został przesłuchany przez prokuratora, który przedstawił mu zarzut dokonania innej czynności seksualnej oraz usiłowania zgwałcenia, działając przy tym w warunkach recydywy.

44-latek został doprowadzony do Sądu Rejonowego w Szamotułach, który zadecydował o zastosowaniu wobec mężczyzny tymczasowego aresztowania.

W sprawie toczy się prokuratorskie śledztwo. Za usiłowanie zgwałcenia polskie prawo przewiduje do 12 lat więzienia, natomiast za dokonanie innej czynności seksualnej do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

23-letni Argentyńczyk poszukiwany za przestępstwa seksualne zatrzymany we Wrocławiu

23-letni Argentyńczyk, podejrzany o przestępstwa seksualne wobec małoletnich, został zatrzymany przez policyjnych „łowców głów” we Wrocławiu. 23-latek ukrywał się w Polsce przed argentyńskim wymiarem sprawiedliwości. W tym czasie poszukiwany był na całym świecie przez Interpol. Podczas pobytu we Wrocławiu wynajął mieszkanie, a przed swoimi współlokatorami podawał się za zupełnie za inną osobę.

Funkcjonariusze Zespołu Poszukiwań Celowych Wydziału Kryminalnego KWP we Wrocławiu zatrzymali 23-letniego mężczyznę ukrywającego się przed argentyńskim wymiarem sprawiedliwości. Mężczyzna – podejrzany o przestępstwa seksualne wobec małoletnich – poszukiwany był na terenie niespełna 200 krajów przez Interpol. Jak się okazało, 23-latek, aby uniknąć kary za popełnione czyny wyjechał z Argentyny i przybył do Europy, gdzie przez kilkanaście miesięcy ukrywał się w różnych miejscach.

– Argentyńscy funkcjonariusze zdobyli informacje wskazujące na możliwy pobyt poszukiwanego na terenie Polski – poinformował PAP rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka. – Z uwagi na niedawno rozpoczętą współpracę sieci ENFAST (policyjna sieć zajmująca się poszukiwaniem najbardziej niebezpiecznych przestępców – red.) z Ameryką Południową, prośba o podjęcie działań wpłynęła do polskiego Punktu Kontaktowego tej policyjnej sieci mieszczącego się w Biurze Kryminalnym KGP.

W poszukiwania 23-latka włączyli się dolnośląscy „łowcy głów” i już po kilkunastu godzinach od uzyskania pierwszej informacji ustalili miejsce pobytu mężczyzny i go zatrzymali.

– W trakcie ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości, podejrzany wielokrotnie zmieniał miejsca przebywania oraz wizerunek – informuje nadkom. Kamil Rynkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. – Mężczyzna podczas pobytu w Polsce wynajął mieszkanie, a przed swoimi współlokatorami podawał się za zupełnie za inną osobę. Stworzył sobie nową tożsamość i starał się w miarę normalnie żyć oraz zapomnieć o niewygodnej przeszłości, która pozostawiła swój ślad i powodowała ciągłą obawę przed zatrzymaniem.

W związku z rozpoczętą procedurą ekstradycyjną mężczyzna pozostaje w polskim areszcie do dyspozycji sądu.
Źródło info i foto: se.pl

29. urodziny Radia Maryja w prokuraturze. Media Tadeusza Rydzyka twierdzą, że padł ofiarą manipulacji

Po przemówieniu Tadeusza Rydzyka na urodzinach Radia Maryja wybuchła burza. Od jego słów odciął się biskup diecezji toruńskiej i prowincja zakonu redemptorystów, a szef rozgłośni wydał oświadczenie z przeprosinami. Teraz jednak jego media bronią przemówienia.

Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja, na 29. urodzinach swojej stacji mówił m.in. o byłym biskupie kaliskim Edwardzie Janiaku, którego Watykan odsunął od kierowania diecezją, bo miał ukrywać przestępstwa seksualne podległych mu księży. – To współczesny męczennik, męczennik mediów – opowiadał redemptorysta.

Janiak był jednym z bohaterów filmu „Zabawa w chowanego” Tomasza i Marka Sekielskich. Dokument pokazuje, w jaki sposób duchowny bagatelizował przestępstwa swoich dwóch podwładnych: ks. Pawła Kani i ks. Arkadiusza Hajdasza. Janiak jeszcze w czerwcu został odsunięty przez papieża od kierowania diecezją kaliską, po kilku miesiącach doszło do rezygnacji. – To, że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Niech się pokaże – mówił Rydzyk.

Rydzyk „niewygodny dla rewolucjonistów”

– Któż w Polsce AD 2020 jest najbardziej niewygodny dla rewolucjonistów i ich ukrytych mocodawców usiłujących wywrócić w katolickim kraju ład moralny? Kto sprzeciwia się ateistom, wolnomyślicielom, wilkom w owczej skórze? Kto wiernie służy Panu Bogu i Kościołowi, wyrywając diabłu dusze, które miały iść na zatracenie? – zastanawia się w „Naszym Dzienniku” Małgorzata Rutkowska.

Odpowiedź jest oczywista – „ojciec dr Tadeusz Rydzyk to dziś największa przeszkoda w zrealizowaniu planów bezbożnych środowisk”, czytamy w artykule. Zdaniem Rutkowskiej krytycy Tadeusza Rydzyka posłużyli się przeciwko niemu „perfidnym kłamstwem”. – Oskarżenie o obronę pedofilii ma zadać śmierć cywilną niewygodnej osobie, zwłaszcza kapłanowi. Wrogowie Kościoła znają siłę rażenia tego zarzutu i używają z premedytacją jako metody walki z chrześcijaństwem – tłumaczy publicystka na łamach katolickiej gazety.

Rutkowska podkreśla, że Tadeusz Rydzyk od zawsze potępiał „nadużycia popełniane wobec dzieci przez dorosłych”. – Powtarzam: ojciec Tadeusz Rydzyk nie stanął w obronie pedofilii. Bronił Kościoła przed medialnym linczem. Wiele takich akcji widzieliśmy w III RP. Zastanawiające, że ofiarami zmasowanych, dobrze zorkiestrowanych kampanii, które mają odebrać dobre imię i wiarygodność, byli i są kapłani. Ksiądz kard. Stanisław Dziwisz, ks. kard. Henryk Gulbinowicz, ks. abp Stanisław Wielgus, o. Konrad Hejmo, ks. Mirosław Drozdek i wielu innych – wymienia publicystka.

Zaczynamy ulegać politycznej poprawności

Prof. Piotr Jaroszyński był gościem wtorkowych „Aktualności Dnia” w Radiu Maryja. Filozof odniósł się do wypowiedzi założyciela Radia Maryja z soboty. – W obecnych czasach potwornych wręcz napięć, kłamstw i manipulacji była to wypowiedź niezwykle ważna i potrzebna, dlatego że zaczynamy ulegać presji różnych odmian politycznej poprawności, które mają na celu zablokowanie słowa odsłaniającego kłamstwo – mówił w audycji. – To słowo propaguje i ukazuje prawdę. W momencie, kiedy ktoś odważnie przeciwko temu występuje, zachowując granice, mówiąc językiem miłości bliźniego, to na takiego kogoś próbują się rzucić i zlinczować wszystkie złe siły.

W środę w „Aktualnościach dnia” gościł zaś prof. Mieczysław Ryba. Historyk komentował przede wszystkim oświadczenie, które wydał Tadeusz Rydzyk po swojej sobotniej wypowiedzi na urodzinach Radia Maryja. – Ojciec Dyrektor wydał oświadczenie, w którym jasno i precyzyjnie wyjaśnił, że przestępstwo pedofilii i wszelkich nadużyć w tym zakresie absolutnie należy potępić; że to jest rzecz oczywista, natomiast trzeba odróżnić potępienie tego typu zachowań od potępiania ludzi, którym wina nie została udowodniona – opowiadał prof. Ryba.

Powołał się też na przykład australijskiego kardynała George’a Pella, którego sąd skazał na więzienie za molestowanie seksualne nieletnich, ale Sąd Najwyższy ostatecznie oczyścił go od wszystkich zarzutów. – Każdy ma prawo do obrony i każdego możemy bronić, jeśli mamy argumenty. O to apelował Ojciec Dyrektor, by nie dokonywać linczów medialnych, by zachować stosowną wstrzemięźliwość. W debacie można bardziej zabić człowieka słowem niż prawem. To się spotkało z takim atakiem, jakoby Ojciec Dyrektor miał bronić albo usprawiedliwiać przestępstwa – mówił historyk w „Aktualnościach Dnia”.

Bezczelne kłamstwa i manipulacje

W „Naszym Dzienniku” ukazała się zaś rozmowa z Sebastianem Karczewskim, autorem książki „Pedofilią w Kościół”. Publicysta uważa, że obecne doniesienia medialne o Tadeuszu Rydzyku to manipulacja. – Wyrwane z kontekstu zdanie na temat grzechu przedstawiono jako komentarz do przestępstw o charakterze pedofilskim, choć wcale do tych ostatnich się nie odnosiło. Twierdzenia w tym przypadku o jakimś „bagatelizowaniu grzechu” są całkowicie nieodpowiedzialne i fałszywe – czytamy w wywiadzie.

Karczewski uważa, że dokument Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele „wyrządził ewidentną krzywdę byłemu biskupowi kaliskiemu poprzez rozpowszechnienie nieprawdziwych informacji na ten temat”. – W sprawach, które pokazano w filmie, biskup nie naruszył żadnych swoich obowiązków wynikających z prawa kanonicznego. Nie zaniechał też żadnych działań wymaganych prawem cywilnym, co potwierdził komunikat Prokuratury Krajowej, opublikowany 16 maja 2019 roku. Dlatego też publiczny sprzeciw dyrektora Radia Maryja wobec przypisywania ks. bp. Janiakowi niegodziwości, których ten ostatni nigdy się nie dopuścił, jest rzeczą jak najbardziej słuszną – mówi Karczewski.

„Bezczelnym kłamstwem” nazywa także wszelkie próby stwierdzenia, jakoby Tadeusz Rydzyk bronił pedofilów. – Na antenie rozgłośni o. Tadeusz Rydzyk zawsze powtarzał, że z przestępstwami o charakterze pedofilskim, również osób duchownych, należy walczyć stanowczo, ale nie można posługiwać się przy tym nieprawdą. I przypominał, że nie wolno pozwalać, by przestępstwa nielicznych duchownych były wykorzystywane do walki z całym duchowieństwem – dodawał.

Każda okazja jest dobra, by uderzyć w Kościół

Biskup Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej, był osobiście na urodzinach Radia Maryja. – Ojciec Tadeusz podczas rocznicy Radia Maryja nie rozsądzał o niewinności lub winie ks. bp. Edwarda Janiaka. Nie podważał także żadnych decyzji kościelnych, jakie wobec niego zostały podjęte. Zwrócił jedynie uwagę na to, jak media odnoszą się do Kościoła. To media, nie czekając na koniec sprawy biskupa, nie czekając na żadne stanowisko sądu czy Stolicy Apostolskiej, wydają wyrok potępiający. Dla mediów lewicowo-liberalnych każda okazja jest dobra, by uderzyć w Kościół – mówił „Naszemu Dziennikowi” ks. bp Ignacy Dec.

Duchowny wskazuje, że nieprzychylne toruńskiej stacji media zmanipulowały wypowiedź jej dyrektora. – Kto słucha wypowiedzi dyrektora Radia Maryja na antenie, ten wie, że ani on, ani całe środowisko Radia Maryja nie broni żadnych grzesznych zachowań, tym bardziej w Kościele. Spontaniczna wypowiedź, obarczona skrótami myślowymi, została powielona i jest przedstawiana w nieprawdziwym świetle. Nieprzychylne media pokazały nawet skrót tej wypowiedzi, a po niej oklaski, których nie było – czytamy w artykule.

Szefa toruńskiej rozgłośni broni także na łamach tej gazety Paweł Jabłoński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. – Sam jako adwokat doskonale wiem, że dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, nikogo nie można uznawać za winnego. Jeżeli śledztwo nie potwierdzi, że czyny te miały miejsce, ksiądz biskup powinien zostać uniewinniony i otrzymać zadośćuczynienie za zniesławienie go przez media. Jeżeli jednak zostanie ustalone, że do czynów tych doszło, wszystkich sprawców powinna za to spotkać właściwa, surowa kara – opowiadał.

I dodawał: – Jestem przekonany, że o. Tadeusz Rydzyk miał jak najlepsze intencje, podkreślając, że wszyscy jesteśmy grzeszni i każdy z nas pod wpływem pokusy może upaść. To oczywiście prawda i warto o tym przypominać. Uważam jednocześnie, że wypowiedzi, które mogą zostać odczytane jako usprawiedliwianie sprawców przestępstw lub osób, które ukrywały te przestępstwa, są niewłaściwe – przede wszystkim dlatego, że ranią i krzywdzą ich ofiary.

Urodziny Radia Maryja w prokuraturze

Zawiadomienie, które posłanka Joanna Scheuring-Wielgus złożyła w poniedziałek rano do toruńskiej prokuratury, dotyczy popełnienia przestępstwa z art. 165 Kodeksu karnego, mówiącego m.in. o powodowaniu zagrożenia epidemiologicznego i szerzenia się choroby zakaźnej. Posłanka powołuje się też na Rozporządzenie Rady Ministrów odnośnie do obostrzeń epidemicznych.

Sprawę przekazano z Prokuratury Rejonowej Centrum-Zachód w Toruniu do Prokuratury Rejonowej w Golubiu-Dobrzyniu. – Decyzję podjął prokurator okręgowy, mając na uwadze konieczność obiektywnego, bezstronnego i prawidłowego rozpoznania sprawy – mówi prokurator Andrzej Kukawski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

W sprawie urodzin Radia Maryja wyjaśnień zażądał też sanepid. – Państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Toruniu zwrócił się pisemnie do Komendy Miejskiej Policji w Toruniu oraz organizatorów z prośbą o przekazanie szczegółowych informacji na temat wydarzenia – mówi Łukasz Betański, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy. – Po ich uzyskaniu inspektor sanitarny podejmie decyzję o dalszym postępowaniu.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Rydzyk o Edwardzie Janiaku: „Zgrzeszył, ale kto nie ma pokus?”

Podczas mszy rocznicowej Radia Maryja , która odbyła się w Sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II, kazanie wygłosił dyrektor rozgłośni o. Tadeusz Rydzyk. Podczas przemówienia duchowny oświadczył, że biskup Edward Janiak to „współczesny męczennik mediów”. O Janiaku zrobiło się głośno za sprawą filmu braci Tomasza i Marka Sekielskich „Zabawa w chowanego” – przypomina tvn24.pl. Dokument przedstawia historię trzech mężczyzn, którzy w dzieciństwie byli molestowani przez księdza Arkadiusza H. W filmie ukazano, jak biskup kaliski miał kryć przestępstwa seksualne podległych mu księży. W czerwcu papież Franciszek zawiesił hierarchę, a w październiku przyjął jego rezygnację.

Media to zrobiły i media tak robią. Nie dajmy się katolicy, że na księdza jakiegoś zaczną warczeć, jakieś filmidło zrobią i wszyscy się trzęsą potem. Udowodnij, a nie mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Udowodnij mi winę. A teraz wszystko się pokręciło i my się trzęsiemy – mówił w sobotę Rydzyk.

Jak stwierdził, „w Kościele powinniśmy się nie bać i upominać się o prawo właściwe i sprawiedliwość”. – Bo nam tak pozabijają. Co porządniejszy Polak to biją w niego. Już się trzęsą. Co porządniejszy katolik, ksiądz – zaraz walić w niego. A katolicy niemądrzy i słabi powtarzają. Będą odpowiedzialni za to kamieniowanie słowami – oświadczył dyrektor Radia Maryja.

Mówił także o „filmidłach”, które „niektórzy nazywają dokumentami”. – To jest manipulacja, bo to nie jest żaden dokument. To jest oszczerstwo, dopóki mi nie udowodnią. Zobaczcie, ile na mnie piszą i mówią – powiedział duchowny.

I dodał: – To, że ksiądz zgrzeszył, no zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Niech się pokaże. Jedna jest tylko Maryja.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Harvey Weinstein w izolatce

Jak donosi amerykański portal TMZ, Harvey Weinstein, producent filmowy skazany na 23 lata więzienia, nie jest w dobrej formie. Trafił właśnie do izolatki, gdzie ma przejść test na obecność koronawirusa SARS-CoV-2, po tym jak okazało się, że dostał gorączki. Źródła amerykańskiego portalu TMZ, wskazują, że Harvey Weinstein poddał się testowi na COVID-19, ale lekarze ciągle czekają na wynik. Objawy takie jak gorączka utrzymująca się na poziomie 38,3 stopni Celsjusza, może wskazywać, że były król Hollywood zachorował na COVID-19. Mimo braku wyników, lekarze zdecydowali się przenieść Weinsteina do izolatki. W przypadku pozytywnego wyniku zostanie przeniesiony do szpitala Wende Maximum Security Prison Hospital na północy stanu Nowy Jork.

Były hollywoodzki producent został w marcu skazany na 23 lata więzienia za przestępstwa seksualne pierwszego stopnia i gwałt trzeciego stopnia. Jego obrońcy poprosili o skazanie go na pięć lat więzienia, argumentując to słabym stanem zdrowia Weinsteina. Według nich dłuższy wyrok będzie de facto karą dożywocia. Kilka godzin po wyroku Weinstein został przeniesiony do nowojorskiego szpitala z powodu bólów w klatce piersiowej, gdzie przebywał przez około sześć dni.
Źródło info i foto: se.pl

Kolejny skandal pedofilski. Kościół Anglii ukrywał sprawców przestępstw seksualnych

Kościół Anglii przez dziesięciolecia nie chronił dzieci i młodzieży przed wykorzystywaniem seksualnym, bo zamiast tego wolał chronić własną reputację i stworzył kulturę, w której sprawcy mogli się ukrywać – wynika z opublikowanego we wtorek raportu.

W raporcie niezależnego dochodzenia w sprawie przemocy seksualnej wobec dzieci (IICSA) wskazano na przykłady wyświęcania duchownych, pomimo że mieli na koncie przestępstwa seksualne wobec dzieci. Napisano także, że od lat 40. XX wieku do 2018 roku 390 osób, które były członkami duchowieństwa lub były związanymi z Kościołem anglikańskim osobami zaufania publicznego, zostało skazanych za przestępstwa seksualne wobec dzieci.

W raporcie stwierdzono, że w wielu przypadkach Kościół Anglii nie potraktował poważnie zarzutów o nadużycia seksualne, a sprawcy „otrzymali większe wsparcie niż ofiary”.

„Cały Kościół musi wyciągnąć wnioski”

„Przez wiele dziesięcioleci Kościół Anglii nie chronił dzieci i młodzieży przed nadużyciami seksualnymi, a zamiast tego ułatwiał tworzenie kultury, w której sprawcy mogliby się ukrywać, zaś ofiary napotykały na przeszkody w ujawnianiu informacji, których wielu nie mogło pokonać” – napisała kierująca IICSA Alexis Jay.

Przytoczono w nim konkretne przykłady, np. nieżyjącego już Roberta Waddingtona, który mimo poważnych zarzutów mógł kontynuować pracę na stanowisku dziekana w katedrze w Manchesterze, oraz wielebnego Iana Hughesa z Merseyside, który został skazany w 2014 roku za pobranie 8000 nieprzyzwoitych zdjęć dzieci, a w śledztwie inny duchowny przekonywał, że Hughes został wmanewrowany w oglądanie pornografii dziecięcej.

Kościół Anglii przyznał we wtorek, że postęp w zakresie wspierania ofiar nadużyć był zbyt wolny i zapewnił, że jest „całkowicie zaangażowany” w poprawę tego stanu rzeczy.

„Raport jest szokującą lekturą i choć przeprosiny nigdy nie usuną skutków wykorzystywania ofiar i ocalałych, dziś chcemy wyrazić nasz wstyd z powodu wydarzeń, które sprawiły, że te przeprosiny stały się konieczne” – napisano w wydanym oświadczeniu. „Cały Kościół musi wyciągnąć wnioski z tego dochodzenia” – dodano.

Fundusz odszkodowawczy dla ofiar

W zeszłym miesiącu Kościół Anglii ogłosił utworzenie dużego funduszu odszkodowawczego dla ofiar nadużyć seksualnych ze strony duchownych.

W raporcie zawarto kilka zaleceń, które mają zapobiec powtórzeniu się takich sytuacji. Wskazano m.in., że Kościół Anglii powinien poprawić sposób, w jaki reaguje na skargi, np. poprzez ponowne wprowadzenie zasady wydalania każdego członka duchowieństwa uznanego za winnego przestępstw seksualnego wykorzystywania dzieci; przypadkami nadużyć nie powinni zajmować się biskupi diecezjalni, lecz specjalni funkcjonariusze powołani przez centralną hierarchię Kościoła; Kościół Anglii i Kościół Walii powinny dzielić się informacjami o duchownych przemieszczających się pomiędzy tymi dwoma instytucjami; oba Kościoły powinny wprowadzić zasadę finansowania i wspierania tych, którzy byli wykorzystywani seksualnie przez osoby mające związek z Kościołem.

Niezależne dochodzenie w sprawie przemocy seksualnej wobec dzieci (IICSA) nie dotyczy tylko nadużyć w Kościele anglikańskim, lecz także przestępstw seksualnych, które miały miejsce w szkołach, domach dziecka, placówkach służby zdrowia, w siłach zbrojnych, w instytucjach publicznych i prywatnych, a także dokonywanych przez osoby publiczne. Jest ono pokłosiem sprawy prezentera BBC Jimmy’ego Savile’a. Po jego śmierci w 2011 roku setki osób zgłosiły się, aby powiedzieć, że gdy były dziećmi, były przez niego wykorzystywane seksualnie.

IICSA rozpoczęło działalność w 2015 roku i wydało już kilka podobnych raportów dotyczących innych instytucji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zambrów: Rusza proces byłego proboszcza. Sprawa dotyczy przestępstw seksualnych wobec małoletniego

Przed Sądem Rejonowym w Zambrowie (Podlaskie) rozpoczął się w czwartek proces byłego proboszcza parafii katolickiej w Grądach-Woniecku (woj. podlaskie), oskarżonego o przestępstwa o charakterze seksualnym wobec małoletniego i rozpijanie go. Zarzuty dotyczą lat 2012-2015. Ze względu na charakter sprawy, proces odbywa się z wyłączeniem jawności, które objęło również akt oskarżenia. Sąd w Zambrowie potwierdza jedynie, że proces ruszył. Kolejny termin zaplanowano na koniec sierpnia.

Sprawę zgłosił pokrzywdzony

Prokuratura Okręgowa w Łomży podawała w swoich komunikatach, że oskarżony – nadużywając stosunku zależności i zaufania małoletniego – kilka razy doprowadził go do „poddania się innym czynnościom seksualnym”, za które udzielił tej osobie korzyści majątkowych. Drugi zarzut dotyczy rozpijania osoby małoletniej.

Śledztwo w sprawie trwało ponad rok i zostało wszczęte po zawiadomieniu osoby pokrzywdzonej.

W połowie października 2018 r. kuria diecezjalna w Łomży (w tej diecezji leży parafia Grądy-Woniecko) informowała w komunikacie, że do delegata biskupa łomżyńskiego ds. ochrony dzieci i młodzieży wpłynęło zgłoszenie dotyczące proboszcza tej parafii. Duchowny zrezygnował po tym z urzędu proboszcza, a jego rezygnacja została przyjęta.

Poprosił papieża o tzw. dyspensę

Z kolejnych komunikatów kurii wynikało, że księdzu nie został powierzony żaden inny urząd czy funkcja „o charakterze duszpasterskim” i miał on przebywać w ośrodku w Czerwonym Borze. Tam mógł jedynie prywatnie odprawiać mszę w kaplicy znajdującej się na terenie tego ośrodka. Kiedy jednak w mediach pojawiły się informacje, że duchowny pełni obowiązki kapłańskie we wskazanym przez biskupa miejscu pobytu, kuria podała, że w tej sytuacji wobec b. proboszcza z parafii w Grądach-Woniecku wprowadzony został zakaz pełnienia wszystkich funkcji kapłańskich oraz noszenia stroju duchownego.

Jesienią ub. roku rzecznik kurii potwierdził lokalnym mediom, że b. proboszcz poprosił papieża o tzw. dyspensę od pełnienia obowiązków wynikających z przyjęcia święceń kapłańskich i o przeniesienie do stanu świeckiego, a ta prośba została przez Watykan zaakceptowana.

Po postawieniu zarzutów ówczesny ksiądz złożył wyjaśnienia. Prokuratura stosowała wobec niego tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze: zakaz opuszczania kraju, dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się z pokrzywdzonym oraz z zakazem organizowania spotkań z udziałem małoletnich i uczestniczenia w takich spotkaniach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brytyjski poseł konserwatystów aresztowany. Sprawa dotyczy gwałtu

Brytyjski poseł z rządzącej Partii Konserwatywnej, którego personaliów nie ujawniono, został aresztowany w sobotę rano pod zarzutem gwałtu, ujawnił „The Sunday Times”. Gazeta podaje, że doniesienie złożyła dwudziestokilkuletnia kobieta, która pracowała w parlamencie i była w związku z posłem. Jak twierdzi, deputowany dopuścił się napaści na nią, zmusił ją do uprawiania seksu i zostawił ją w takiej traumie, że musiała iść do szpitala. Londyńska policja metropolitalna potwierdziła, że rozpoczęła dochodzenie w sprawie tych zarzutów i sprecyzowała, że chodzi o cztery odrębne zdarzenia.

„W piątek 31 lipca Policja Metropolitalna otrzymała informację o zarzutach odnoszących się do czterech odrębnych incydentów związanych z oskarżeniami o przestępstwa seksualne i napaść. Te domniemane przestępstwa miały miejsce pod adresami w Westminsterze, Lambeth i Hackney od lipca 2019 r. do stycznia 2020 r. Policja rozpoczęła dochodzenie w sprawie tych zarzutów. Mężczyzna po pięćdziesiątce został aresztowany w sobotę 1 sierpnia pod zarzutem gwałtu. Został zwolniony za kaucją i ma stawić się w połowie sierpnia” – napisano w oświadczeniu policji.

Rzecznik Partii Konserwatywnej powiedział: Traktujemy wszystkie zarzuty tego rodzaju niezwykle poważnie. Ponieważ ta sprawa jest teraz w rękach policji, dalsze komentowanie byłoby niestosowne.

Informacja o aresztowaniu posła nadeszła zaledwie trzy dni po tym jak Charlie Elphicke, były poseł Partii Konserwatywnej i żonaty ojciec dwójki dzieci, został pierwszym od wielu lat deputowanym skazanym za napaść na tle seksualnym. Został uznany winnym trzech zarzutów napaści na tle seksualnym – jednego w 2007 r. i dwóch w 2016 r. Wyrok zostanie wydany 15 września.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź będzie miał kłopoty? Wiedział o przypadkach pedofilii wśród księży?

Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź, stojący na czele Archidiecezji Gdańskiej, niebawem przejdzie na emeryturę. W czerwcu szumnie świętował 50. rocznicę święceń kapłańskich. Nad głową znanego duchownego zbierają się jednak czarne chmury. Choć abp Głódź zarzeka się, że nie wiedział o przestępstwach seksualnych podległych mu księży, sąd w tej sprawie uważa inaczej – donoszą dziennikarze OKO.press.

Osoba abp. Leszka Głódzia niewątpliwie wzbudza wiele emocji. Stojący na czele Archidiecezji Gdańskiej duchowny w sierpniu ma przejść na emeryturę. To właśnie w tej archidiecezji służyli księża, których oskarżono o popełnienie przestępstw seksualnych. Czy abp Głódź mógł wiedzieć o tym, co się dzieje na terenie jego jurysdykcji? Przed sądem, jak donosi portal OKO.press, kapłan zasłonił się niepamięcią w sprawie przestępstw seksualnych podległych mu księży. Utrzymywał, że nie miał żadnych informacji na temat tego, by w jego archidiecezji miało dziać się źle. Według dziennikarzy OKO.press sąd jednak nie uwierzył w słowa duchownego.

Jak donosi OKO.press, sąd wątpi w zapewnienia duchownego w dwóch sprawach. Pierwsza z nich dotyczy księdza oraz harcmistrza Wojciecha L. skazanego na sześć lat pozbawienia wolności za molestowanie dwóch chłopców na obozie harcerskim. Druga to sprawa ks. Marka L., który wiosną 2020 roku został skazany na 12 lat pozbawienia wolności za za dwukrotny gwałt na niepełnoletniej. W obu sprawach świadkiem był właśnie abp Głódź, który zapewniał, że nie wiedział o zachowaniu podległych mu księży. Według OKO.press jego działanie ograniczyło się do przeniesienia jednego z księży do innej parafii. Żadna ze spraw nie została zgłoszona do prokuratury.

Co ciekawe, jeden ze skazanych księży w czasie korespondencji z nieznanym użytkownikiem portalu dla homoseksualistów stwierdził, że metropolita gdański nie wyciągnął wobec niego żadnych konsekwencji – czytamy na OKO.press. Kiedy sąd zapytał hierarchę o tę sytuację, ten zasłonił się niepamięcią. – Sąd miał wątpliwości wobec niepamięci arcybiskupa – przekazał OKO.press mecenas Artur Nowak, pełnomocnik skrzywdzonych.

Słaba pamięć abp. Głódzia budzi wątpliwość nie tylko mecenasa. – Arcybiskup rządził żelazną ręką, więc księża się go bali. Zatajenie przed nim spraw, które mogą odbić się na diecezji budziło w nich strach – wyznały OKO.press osoby związane z kurią.

Przypomnijmy, że trójmiejscy wierni wystosowali apel do papieża Franciszka. Domagali się w nim wyciągnięcia konsekwencji wobec arcybiskupa i odwołania go z pełnionej posługi zanim odejdzie na emeryturę.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ruszył proces Krzysztofa G. Były policjant jest oskarżony o gwałt i wykorzystanie seksualne czterech kobiet

W Sądzie Rejonowym w Brodnicy ruszył proces b. policjanta z tego miasta oskarżonego m.in. o gwałt, do którego miało dojść na komendzie, a także o usiłowanie gwałtu i dwa inne przestępstwa seksualne. W Sądzie Rejonowym w Brodnicy ruszył proces b. policjanta z tego miasta oskarżonego m.in. o gwałt, do którego miało dojść na komendzie, a także o usiłowanie gwałtu i dwa inne przestępstwa seksualne.

Prokuratura oskarża mężczyznę w procesie, który ruszył w piątek, o przestępstwa seksualne wobec czterech kolejnych kobiet. Były policjant miał na komendzie zgwałcić jedną z nich, a wobec dwóch innych – w tym samym miejscu – doprowadzić do tzw. innych czynności seksualnych m.in. całując je, dotykając ich miejsc intymnych oraz władające ręce pod odzież. Czwarty z zarzutów dotyczy usiłowania gwałtu, którego Krzysztof G. miał się dopuścić w mieszkaniu kolejnej z pań.

Do gwałtu w prywatnym mieszkaniu nie doszło, gdyż nagle zadzwonił telefon policjanta i kobieta wyswobodziła się.

W piątek sąd podjął decyzję o wyłączeniu jawności postępowania w tej sprawie. Przed wejściem na salę rozpraw mężczyzna powiedział dziennikarzom, że nie przyznaje się do winy. Na pytanie, czy skrzywdził kobiety, odpowiedział: „nie”.

Za gwałt – najcięższe z czterech przestępstw, o której jest oskarżony – byłemu policjantowi grozi do 12 lat więzienia.

W maju Krzysztof G. został już skazany nieprawomocnie na 2,5 roku więzienia za seksualne „nadużycie stosunku zależności”. Do przestępstwa, o które był wówczas oskarżony, doszło w 2017 roku. Mężczyzna, będąc kierownikiem izby zatrzymań w Komendzie Powiatowej Policji w Brodnicy był oskarżony o zgwałcenie w toalecie zatrzymaną do jednej ze spraw kobietę. Następnego dnia pokrzywdzona złożyła zawiadomienie o przestępstwie.

G. został zawieszony w czynnościach w związku ze wszczętym postępowaniem dyscyplinarnym, a dzień później wydalony z policji „ze względu na interes służby”. Nie przyznał się do winy.

24 maja Sąd Rejonowy w Brodnicy skazał byłego policjanta, ale nie za gwałt, lecz za przekroczenie uprawnień i wykorzystanie zależności. Krzysztof G. usłyszał wyrok 2,5 roku więzienia.

Sąd zakazał mu też zajmowania stanowisk w administracji publicznej jako funkcjonariusz przez okres 15 lat i przyznał częściowe zadośćuczynienie pokrzywdzonej w kwocie 10 tys. zł – przekazał wówczas PAP rzecznik prasowy Prokuratora Okręgowego w Toruniu prokurator Andrzej Kukawski. Prokuratura złożyła apelację w tej sprawie. Nie został jeszcze wyznaczony termin jej rozpatrzenia.

Szefowa Prokuratury Rejonowej w Brodnicy Alina Szram powiedziała PAP, że to śledczy z własnej inicjatywy prześledzili dokumentację związaną z osobami zatrzymywanymi w Brodnicy, które mogły stać się ofiarami b. policjanta.

Po tej pierwszej sprawie miałem wrażenie, że ten mężczyzna robił to zawsze, ale po prostu raz wpadł. On to robił „tak na pewniaka”, że wydawało mi się, iż każda osoba płci żeńskiej, która była w izbie zatrzymań i znajdowała się w sferze zainteresowania tego mężczyzny – mając na uwadze wiek, wygląd i zapach – mogła stać się jego ofiarą. W ramach działań własnych poleciłam więc analizę książki zatrzymań – powiedziała PAP prokurator Szram.

To pozwoliło na dotarcie do osób pokrzywdzonych. Do wszystkich osób, do których mogliśmy dotrzeć, dotarliśmy i dzisiejsza sprawa jest tego pokłosiem – wyjaśniła szefowa brodnickiej prokuratury.

Mężczyzna był także oskarżony w innym procesie o znęcanie się nad żoną. Sąd umorzył jednak postępowania, gdyż uznał, że nie było to znęcanie, a stalking. Znęcanie się jest ścigane z urzędu, a stalking na wniosek, a tego nie złożyła w toku postępowania żona mężczyzny. Prokuratura również w tej sprawie złożyła apelację.
Źródło info i foto: Dziennik.pl