Seryjny morderca zatrzymany w Meksyku

Meksykańscy śledczy odkryli 3787 fragmentów kości należących do 17 osób w położonym na obrzeżach stolicy kraju domu, który należał do mężczyzny podejrzanego o serię morderstw. Przeszukiwanie domu trwało od połowy maja. Planowane jest także przekopanie gruntu pod budynkiem.

W trakcie śledztwa odnaleziono dowody osobiste oraz inne przedmioty należące do osób, które zaginęły wiele lat temu. Liczba znalezionych fragmentów kości ludzkich sugeruje, że ciała ofiar zostały pokrojone na wiele części. Tezę potwierdza fakt, że podejrzany w przeszłości miał być rzeźnikiem i miał wprawę w ćwiartowaniu mięsa.

Nie ujawniono tożsamości 72-latka ze względu na meksykańskie prawo chroniące dane osobowe podejrzanych. „Z naszych analiz wynika, że fragmenty kości mogły należeć do 17 osób” – przekazało biuro prasowe prokuratury.

Rozczłonkował żonę komendanta policji

Mężczyzna odpowie przed sądem za zabójstwo swojej ostatniej ofiary, 34-letniej kobiety, której ciało miał rozczłonkować piłą do metalu oraz nożami. Do zdarzenia zaszło w połowie maja. Podejrzany miał towarzyszyć kobiecie, żonie komendanta policji, w zakupach. Ponieważ nie wróciła do domu, jej mąż uzyskał dostęp do monitoringu ulic i odkrył, że ostatnio widziano ją na ulicy, przy której mieszkał domniemany zabójca.

Funkcjonariusz udał się do jego domu, skonfrontował z podejrzanym i odkrył szczątki swojej żony. Śledczy odnaleźli jej ubrania, dokumenty osobiste oraz materiały dźwiękowe i kasety wideo sugerujące, że sprawca nagrywał to, co robił swoim ofiarom.
Źródło info i foto: TVP.info

Przeszukanie domu syna Banasia. W decyzji prokuratury „nie ma mowy o Marianie Banasiu”

„Gazeta Wyborcza” podała w piątek, że ma dowód na to, iż przeprowadzone w środę przeszukanie w domu Jakuba Banasia, syna prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, nie dotyczyło śledztwa w sprawie oświadczeń majątkowych ojca. Taką wersję przedstawił w środę rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. W postanowieniu prokuratury o przeszukaniu „nie ma mowy o Marianie Banasiu” – czytamy w „Wyborczej”.

W środę Centralne Biuro Antykorupcyjne przeszukało dom syna prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, Jakuba. Stało się dwa dni po tym, gdy dziennikarze Onetu opublikowali informacje dotyczące raportu NIK o wyborach kopertowych z 10 maja 2020 roku, które się nie odbyły. W tekście przedstawiono dokumenty pokontrolne, które „stały się kością niezgody w samym NIK, a których obawia się bardzo obóz rządzący”. Ma z nich wynikać, że NIK „ma dowody stawiające w trudnym położeniu prawnym między innymi premiera Mateusza Morawieckiego”.

Marian Banaś wydał w środę oświadczenie w sprawie przeszukania w domu jego syna. Porównał w nim dzisiejsze rządy do „czasów bolszewickich”, „stanu wojennego” i „państwa policyjnego”.

– Dzisiejsze przeszukania są realizowane przez CBA w związku z wnioskami Biura złożonymi 10 marca i 9 kwietnia. Decyzje o przeszukaniach podjęto 22 kwietnia bieżącego roku. W czynnościach wzięło udział ponad 50 funkcjonariuszy. CBA przeszukało kilkanaście miejsc w różnych lokalizacjach. Przeprowadzenie czynności wiąże się z szeregiem przygotowań i skomplikowaną logistyką. Takich działań nie podejmuje się ad hoc – oświadczył Żaryn.

Tymczasem w piątek „Gazeta Wyborcza” podała, że przeszukanie w domu Jakuba Banasia nie dotyczyło śledztwa w sprawie oświadczeń majątkowych jego ojca, a wydane 22 kwietnia postanowienie prokuratury „obejmuje wyłącznie sprawę rozliczeń skarbowo-podatkowych syna i synowej prezesa NIK”.

Według „GW” w dokumencie „nie ma mowy o Marianie Banasiu”. Jak donosi gazeta, kierująca śledztwem Prokuratura Regionalna w Białymstoku w postanowieniu o przeszukaniu wspomina o kwestiach „niewykazywania przychodów z tytułu wynajmu nieruchomości”, „uszczupleniu podatku w nieustalonej kwocie” i mogących „zawierać nieprawdę deklaracjach PIT-37 i PIT- 28”.

„Nie ma to nic wspólnego z badaniem oświadczeń majątkowych ‚składanych przez osobę publiczną’, o czym mówił rzecznik koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn” – zauważa dziennik.

„Gazeta Wyborcza” zwraca jednocześnie uwagę, że Jakub Banaś nigdy nie pełnił funkcji publicznej. „Za to już raz był ofiarą odwetu władzy na ojcu” – dodaje. Chodzi o sprawę z grudnia 2019 roku. Jakub Banaś wydał wówczas oświadczenie, w którym poinformował o odejściu z Banku Pekao SA. Był tam menadżerem i pełnomocnikiem zarządu od kwietnia 2019 roku. Syn prezesa Najwyższej Izby Kontroli przekonywał, że „decyzja ma charakter w pełni suwerenny”. Jednak w mediach pojawiały się informacje, że Jakub Banaś został z banku zwolniony. Miało mieć to związek z napięciem na linii rząd – Marian Banaś po zamieszaniu z oświadczeniem majątkowym prezesa NIK.

„To przypomina mi czasy bolszewickie”

– Działania operacyjne CBA wobec mojego syna nie mogą być rozpatrywane bez kontekstu, jakim jest opublikowanie wczoraj przez media fragmentów wyników kontroli dotyczącej organizacji wyborów korespondencyjnych na urząd prezydenta RP, które miały się odbyć w maju 2020 roku – mówił w środę prezes NIK Marian Banaś.

Powiedział, że przeszukanie CBA w domu jego syna wpłynęło także na jego synową oraz wnuki. – To już kolejne przeszukanie na terenie tej samej nieruchomości. Mój syn od przeszło roku, podobnie jak ja, był stale inwigilowany i represjonowany wraz z całą rodziną. Dzieje się tak dlatego, by zmusić mnie do rezygnacji z pełnienia funkcji prezesa Najwyższej Izby Kontroli i zmiany wyników zakończonych oraz prowadzonych kontroli – przekonywał Banaś.

Prezes NIK wyjaśnił, że „czynności przeszukania” dotyczyły zarówno jego syna, jak i synowej. – Funkcjonariusze CBA zabezpieczyli jej prywatne i służbowe dane znajdujące się w dokumentach, telefonach i komputerach. Czynności przeszukania były zaplanowane tak, aby podczas przeszukania obecna była także moja żona, co ma być dodatkowym elementem nacisku na moją osobę – opisał.

– To przypomina mi czasy bolszewickie, kiedy po ogłoszeniu stanu wojennego za to, ze byłem patriotą, wiernym Polsce i Solidarności, zostałem aresztowany i skazany na cztery lata więzienia. Dzisiaj, w rzekomo wolnej i niepodległej Polsce, obecna władza robi to samo. Kto się z nią nie zgadza, może na podstawie pomówień być aresztowany i skazany – powiedział.

Jak mówił, „to w czystej postaci państwo policyjne, którym rządzą służby, a nie premier, prezydent czy parlament”. – Dzisiaj NIK to jedyna niezależna instytucja, na którą nie ma wpływu władza rządząca i żadna partia polityczna – zauważył. – Tak być powinno, bo taki był powód jej powołania. Zapewniam państwa, że do końca mojej kadencji będę bronił niezależności NIK i żadne prowokacje i fałszerstwa służb temu nie przeszkodzą – zakończył.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Agenci CBA przeszukują dom syna Mariana Banasia

W podwarszawskim domu Jakuba Banasia, syna prezesa NIK (Najwyższej Izby Kontroli), trwa przeszukanie – poinformowała Wirtualna Polska. Przeszukania dokonują agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Więcej informacji wkrótce.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kraków: Przeszukanie CBŚP w sądzie

Fot. Stanislaw Kowalczuk/East News. Warszawa 15.04.2015. n/z: Centralne Biuro Sledcze Policja

Funkcjonariusze CBŚP przeszukali miejsce pracy jednego z pracowników krakowskich sądów. Jak nieoficjalnie poinformował PAP, jest on podejrzewany o współpracę z pseudokibicami Cracovii. Na miejscu zabezpieczono dokumenty, które mogą mieć związek ze śledztwem ws. grupy przestępczej, do której należeli fani zespołu z ul. Kałuży.

Prokuratura przekazała, że przeszukanie sądu przez funkcjonariuszy CBŚP miało być związane ze śledztwem dotyczącym zorganizowanej grupy przestępczej powiązanej z pseudokibicami jednego z krakowskich klubów, a dokładniej Cracovii. Grupą kierowała Magdalena K. „W krakowskim sądzie zostało przeszukane miejsce pracy jednego z pracowników, gdzie zabezpieczono dokumenty mogące mieć związek ze sprawą. Przeprowadzone przeszukania nie mają związku z żadnym z krakowskich sędziów” – poinformowała PK.

Jak ustaliła nieoficjalnie PAP, chodzi o pracownika tego sądu, wobec którego istnieją podejrzenia, że działał na rzecz gangu pseudokibiców. W krakowskim sądzie są już dwa akty oskarżenia przeciwko członkom gangu pseudokibiców Cracovii. Łącznie około 30 osób jest oskarżonych o m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i handel narkotykami. 

Grupą kierowała Magdalena K. Z ustaleń śledczych wynika, że kobieta przejęła „dowództwo” po swoim partnerze Mariuszu Z., który wcześniej przewodził przestępcom wraz z bratem.

Magdalena K. była poszukiwana ENA i czerwoną notą Interpolu. Kobieta została zatrzymana na Słowacji w lutym u.br. Procedura ekstradycyjna trwała wiele miesięcy i kobieta do Polski trafiła dopiero w listopadzie ub.r. Prokurator ogłosił jej zarzuty „kierowania zorganizowaną grupą przestępczą”, „przemytu i handlu narkotykami”, „utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie” oraz „składania fałszywych zeznań i nakłaniania do takiego czynu innych osób”. Grozi jej do 15 lat więzienia. Kobieta nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień.

Wcześniej zostali też zatrzymani inni członkowie gangu pseudokibiców. W kwietniu 2020 roku CBŚP schwytało Krzysztofa G. Mężczyzna jest podejrzany o produkcję i handel narkotykami, grozi mu do 20 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policja zatrzymała 10 osób podejrzanych o organizowanie i czerpanie korzyści z prostytucji oraz handel ludźmi

Policjanci wkroczyli równocześnie do kilkunastu mieszkań i zatrzymali dziesięć osób, podejrzanych o organizowanie i czerpanie korzyści z prostytucji, handel ludźmi, wymuszenia rozbójnicze, nielegalne ściąganie długów z użyciem przemocy, uprowadzenia dla okupu i pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem, udział w obrocie narkotykami i nowymi substancjami psychoaktywnymi oraz pranie brudnych pieniędzy.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach rozbili grupę przestępczą, zajmującą się m.in. handlem ludźmi. Kryminalni weszli w tym samym czasie do kilkunastu mieszkań, zatrzymując 10 osób. Zatrzymani, związani ze środowiskiem pseudokibiców jednego z klubów piłkarskich, usłyszeli zarzuty m.in. udziału i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, czerpania korzyści z prostytucji, wymuszeń rozbójniczych oraz handlu narkotykami. Dziewięcioro z nich zostało już tymczasowo aresztowanych.

Kryminalni z katowickiej komendy wojewódzkiej od kliku miesięcy rozpracowywali pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach zorganizowaną grupę przestępczą. Miała działać od początku 2020 roku w okolicy Wodzisławia Śląskiego. Sledczy opisują, że cechowała ją multiprzestępczość ukierunkowana przede wszystkim na czerpanie korzyści majątkowej z prostytucji w powiązaniu z handlem ludźmi, ściąganie haraczy i utrzymywanie dominującej roli w środowisku przestępczym na terenie Wodzisławia Śląskiego, w tym kontrolowanie rynku narkotykowego. Jej członkowie, wedle policji, byli związani ze środowiskiem pseudokibiców jednego z klubów piłkarskich. Policjanci, po zebraniu wystarczającej ilości materiału dowodowego, wkroczyli jednocześnie do kilkunastu mieszkań, zatrzymując łącznie 10 osób.

Mają od 20 do 35 lat

Zatrzymanym osobom tym przedstawione zostały zarzuty: kierownictwa i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, organizowania i czerpania korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inne osoby, handlu ludźmi, wymuszeń rozbójniczych, nielegalnego ściągania długów z użyciem przemocy, uprowadzeń dla okupu i pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem, a także udziału w obrocie narkotykami i nowymi substancjami psychoaktywnymi, czy prania brudnych pieniędzy.

Dziewięć osób w wieku od 20 do 35 lat zostało już tymczasowo aresztowanych. Czterem osobom za poszczególne czyny grozi kara do 25, a pozostałym od 8 do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sprawa Romana Giertycha. Sąd uwzględnił zażalenie na przeszukanie. Natychmiastowy zwrot komputerów i dokumentów

„Sąd w Poznaniu przed chwilą uwzględnił zażalenie na przeszukanie mojej kancelarii” – poinformował mecenas Roman Giertych. Przeszukania dokonano w październiku w związku ze śledztwem dot. rzekomego wyprowadzenia środków pieniężnych z giełdowej spółki Polnord. Wcześniej sąd uchylił środki zapobiegawcze, które nałożyła prokuratura. O decyzji poznańskiego sądu Roman Giertych poinformował w piątek we wpisie na Twitterze. Jak napisał, sąd uwzględnił zażalenie na przeszukanie jego kancelarii i „nakazał natychmiastowy zwrot wszystkich komputerów i dokumentów”.

„Czekamy jeszcze na przyszłoroczną pewnie decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie dot. dokumentów objętych tajemnicą adwokacką zabranych z domu” – dodał mecenas.

To kolejny sądowy sukces Giertycha w tej sprawie. Od momentu przeszukania i zatrzymania go w październiku sąd uchylił wszystkie środki zapobiegawcze nałożone przez prokuraturę. Najpierw nie wyrażono zgody na areszt. Później uchylono dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju, a także zakaz wykonywania zawodu adwokata.

W połowie października prokuratura żądała od Romana Giertycha poręczenia majątkowego w wysokości 5 mln złotych, ponadto zabroniła mu opuszczać kraj, zawiesiła w czynnościach adwokata i nałożyła dozór policyjny z jednoczesnym zakazem kontaktu z pozostałymi podejrzanymi. Wszystko w związku ze sprawą rzekomego wyprowadzenia środków pieniężnych z giełdowej spółki Polnord, która kiedyś należała do biznesmena Ryszarda Krauzego. Kancelaria Giertycha zajmował się jej obsługą prawną.

W październiku podczas przeszukania – w związku ze sprawą – jego domu w podwarszawskim Józefowie mecenas nagle zasłabł i został przetransportowany do szpitala. Jego obrońcy informowali potem, że śledczy nie postawili mu formalnych zarzutów z powodu braku możliwości uzyskania z nim kontaktu (był nieprzytomny). Prokurator wydał natomiast postanowienie, w myśl którego Giertych nie mógł m.in. wykonywać zawodu adwokata.

W sprawie z udziałem Romana Giertycha zarzuty usłyszało łącznie 12 osób, z czego wobec pięciu śledczy zażądali aresztu: Ryszarda Krauzego, Sebastiana J., Piotra Ś., Piotra W. i Michała Ś. Wniosków tych jednak nie uwzględnił Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto, twierdząc, iż nie ma dużego prawdopodobieństwa, że w ogóle doszło do przestępstwa – wyjaśnia z kolei Onet.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Przeszukanie domu Romana Giertycha we Włoszech. Znaleziono „istotne dokumenty”

Prokuratura przekazała, że włoscy karabinierzy w asyście funkcjonariuszy CBA przeszukali nieruchomość należącą do Romana Giertycha, znajdującą się we Włoszech. Jak informuje PAP, przeszukanie miało związek z trwającym śledztwem w sprawie wyprowadzenia i przywłaszczenia łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Informację potwierdziła w piątek rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Poznaniu prokurator Anna Marszałek.

Rzeczniczka podała, że w działaniach uczestniczyli funkcjonariusze wrocławskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Dodała, że w trakcie czynności zabezpieczone zostały „istotne dla sprawy dokumenty”.

Prok. Marszałek podkreśliła, że szersze informacje odnośnie przeszukania powinny zostać podane w przyszłym tygodniu. W piątek Prokuratura Regionalna w Poznaniu poinformowała o złożeniu zażalenia na sobotnią decyzję sądu i podkreśliła, że niezastosowanie aresztów wobec podejrzanych umożliwi im „wpływanie na prawidłowy tok postępowania, w tym na przeprowadzenie dowodów – zwłaszcza osobowych”.

„Obawa o bezprawne wpływanie na bieg śledztwa jest tym bardzo zasadna, że podejrzani usłyszeli zarzuty działania wspólnie i w porozumieniu, w różnych układach personalnych” – wskazano.

Prokuratura zaznaczyła jednocześnie, że zgromadzony dotychczas przez śledczych materiał dowodowy „jednoznacznie wskazuje na popełnienie przez Ryszarda K. i jego wspólników przestępstwa wyprowadzenia pieniędzy ze spółki Polnord i działania na szkodę jej akcjonariuszy”. Wnioski o areszty dla podejrzanych Prokuratura Regionalna w Poznaniu skierowała w związku z prowadzonym od 2017 r. śledztwem, które wszczęto po zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa złożonym przez nowy zarząd pokrzywdzonej spółki giełdowej Polnordu.

Roman Giertych z zarzutami

Przypomnijmy, że na tymczasowe aresztowanie Ryszarda Krauze i czterech innych podejrzanych w sprawie wyprowadzenia pieniędzy ze spółki Polnord nie zgodził się Sąd Rejonowy w Poznaniu.

Z kolei wobec podejrzanego w sprawie Romana Giertycha prokuratura zastosowała środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 5 mln zł, a także zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju oraz dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi.
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymanie Romana Giertycha. 48 godzin na postawienie zarzutów

Roman Giertych został zatrzymany w czwartek na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu i jeżeli jego stan zdrowia na to pozwoli, zostanie przewieziony w piątek na przesłuchanie w charakterze podejrzanego. Od chwili zatrzymania prokuratura ma 48 godzin na postawienie mu zarzutów. Adwokat trafił w czwartek do szpitala po tym jak zemdlał podczas przeszukania swojej willi w Józefowie.

Giertych – adwokat, a w przeszłości polityk, poseł, wicepremier i minister edukacji w rządzie koalicji PiS-LPR-Samoobrona (2006-2007) – został zatrzymany w czwartek przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod sądem w Warszawie, a następnie przewieziony do swojego domu w Józefowie, gdzie CBA przeprowadziło przeszukanie. Przeszukiwana była też kancelaria prawna w Warszawie.

Podczas przeszukania domu mecenasa agenci CBA zabezpieczyli pewne przedmioty – przekazał w piątek obrońca Romana Giertycha mec. Jakub Wende. Dodał, że przedmioty te zostały zapieczętowane i zostaną przekazane do sądu.

Podczas przeszukania willi Giertycha z dziennikarzami na miejscu kontaktowała się jego córka, Maria Giertych, która poinformowała wieczorem, że jej ojciec zemdlał w łazience w obecności funkcjonariusza. Adwokat trafił do szpitala. W nocy z czwartku na piątek jego żona napisała, że jego stan jest „poważny, zagrażający zdrowiu i życiu”.

Rzecznik rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych przekazał rano Polsat News, że stan zdrowia adwokata jest dobry. – Czekamy na wyniki kolejnych badań, one będą kluczowe dla dalszych decyzji ws. przesłuchania – przekazał  Żarybn w rozmowie z reporterką Moniką Miller.

Podobnie rzecznik informował w czwartek.

Adwokat obecnie przebywa w Mazowiecki Szpitalu Bródnowskim.

Giertych znalazł się w czwartek grupie osób zatrzymanych przez CBA na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Został ujęty przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie przez nieumundurowanych funkcjonariuszy. Świadek tego zdarzenia przekazał, że zatrzymanie adwokata przebiegło bardzo szybko. Agenci założyli Giertychowi kajdanki dopiero w samochodzie.

– Do zatrzymania doszło przed warszawskim sądem. W tej chwili w domu jest kilkunastu, może nawet kilkudziesięciu, funkcjonariuszy CBA, przeszukanie jest bardzo szczegółowe. Trwa już jakiś czas i pewnie jakiś czas potrwa – powiedziała Polsat News Maria Giertych, córka adwokata. Uczestniczy on w przeszukaniu swojego domu. 

– Nie wiadomo, czego szukają funkcjonariusze, przeszukują wszystkie dokumenty, ubrania – mówiła córka adwokata.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Żona Romana Giertycha o stanie zdrowia męża

Roman Giertych w czasie zatrzymania przez służby stracił przytomność, został zabrany do szpitala w Otwocku, a następnie przewieziony do szpitala w Warszawie. Żona adwokata zdementowała słowa Stanisława Żaryna, który zasugerował, że stan zdrowia Giertycha „jest dobry”. Roman Giertych, który zasłabł podczas przeszukania jego domu w Józefowie przez funkcjonariuszy CBA. Przewiezionego go ze szpitala z Otwocka do jednego ze szpitali w Warszawie. Przeszukanie wstrzymano.

„Tata trafił do szpitala po tym jak zemdlał w obecności funkcjonariusza CBA w łazience. Wcześniej czuł się dobrze i mówił, że po jego odpowiedzi „nie” na pytanie funkcjonariuszy o to czy ma myśli samobójcze wybuchli oni śmiechem. Nie chcę myśleć co się stało. Dziękuje za wsparcie” – pisała na Twitterze córka prawnika, Maria Giertych. Ona jako pierwsza poinformowała o zatrzymaniu ojca i przeszukaniu.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, w czwartek wieczorem poinformował, że stan zdrowia zatrzymanego jest dobry. „W tej chwili wykonywane są rutynowe badania lekarskie”- napisał Stanisław Żaryn na Twitterze.

Te słowa zdementowała jednak Barbara Giertych, żona adwokata. „Wbrew temu co twierdzi @StZaryn ja po rozmowie z lekarzami dowiedziałam się, że stan zdrowia @GiertychRoman jest poważny, zagrażający zdrowiu i życiu” – napisała na Twitterze w piątek wczesnym rankiem.

W czwartek wieczorem oświadczenie w sprawie zatrzymania Giertycha wydał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

„Okoliczności i styl zatrzymania mecenasa Romana Giertycha przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego muszą budzić najwyższy niepokój i wymagają wyjaśnień. Przede wszystkim chodzi o zdrowie zatrzymanego, który w trakcie czynności funkcjonariuszy zasłabł i został odwieziony do szpitala przez karetkę pogotowia” – napisał RPO.

Pyta m.in. o to, jakie okoliczności uzasadniają takie działania w ramach postępowania wobec adwokata, który jest osobą publiczną, jest dostępny i nie odmawia współpracy z organami państwa. „Tym bardziej, że – według doniesień mediów – prokuratura wskazuje na sprawę sprzed kilku lat?” – dodał Bodnar.

Podkreślił, że jako RPO nie odnosi się do „merytorycznych dotyczących zatrzymania”, ale przypomina, że od momentu zatrzymania „to państwo przejmuje pełną odpowiedzialność za zdrowie i stan zatrzymanego”. Zapewnił, że będzie monitorował sprawę.

Zatrzymanie ws. wyrządzenia szkody spółce

Roman Giertych został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Śledczy są zdania, że uczestniczył w grupie, która wyrządziła szkodę spółce giełdowej na kwotę 90 milionów złotych. Materiał zgromadzony przez CBA ma wskazywać, że Roman Giertych i biznesmen Ryszard K. oraz inne zatrzymane dziś osoby brały udział w zorganizowanym procederze polegającym na wyprowadzaniu pieniędzy ze spółki, przywłaszczeniu i praniu pieniędzy.

Sprawa jest rozwojowa i planowane są kolejne zatrzymania – informuje CBA.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Roman Giertych zatrzymany przez CBA

Roman Giertych został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – poinformowała jego córka na Twitterze. W domu Giertycha trwa przeszukanie. Zatrzymanie ma miejsce dzień przed posiedzeniem procesowym w sprawie Leszka Czarneckiego.

– CBA zatrzymało Romana Giertycha, mojego tatę. Trwa przeszukanie naszego domu – napisała na Twitterze Maria Giertych. Żona Giertycha, Barbara, mówiła na antenie TVN24: Zatrzymanie odbyło się kilkadziesiąt minut temu, dlaczego – nie wiemy.

– Roman Giertych nie wie, o co chodzi. Nie bez znaczenia jest fakt, że jest profesjonalnym adwokatem. To sytuacja kuriozalna, niespotykana w żadnym państwie prawa, żeby adwokat został zatrzymany przez CBA pod nie wiadomo jakimi zarzutami – kontynuowała żona Giertycha

– Mamy do czynienia z policją polityczną – dodała.

Córka Romana Giertcha, Maria Giertych zapewniła, że będzie podawać dalsze informacje.

Sprawa Leszka Czarneckiego

Zarzuty, które sformułowano wobec Czarneckiego dotyczą prowadzenia sprzedaży obligacji GetBack S.A. w sieci dystrybucji Idea Bank S.A. „Z ustaleń śledztwa wynika, że Pan Leszek Cz. jako Przewodniczący Rady Nadzorczej Idea Bank S.A. oraz osoba faktycznie nim zarządzająca, poprzez wyrażanie zgody umożliwił zorganizowanie i prowadzenie sprzedaży obligacji GetBack SA w sieci Idea Bank S.A., za pośrednictwem którego obligacje GetBack S.A. nabyło blisko 2000 osób za kwotę 731 mln zł. Klienci Idea Bank byli systemowo wprowadzani w błąd, co do bezpieczeństwa zainwestowanych środków, właściwości nabywanego instrumentu finansowego i jego ekskluzywności” – przekazała Prokuratura Regionalna.Z ustaleń śledczych wynika, że dystrybucja obligacji za pośrednictwem Idea Banku była prowadzona bez zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego.

Zespół prokuratorów z Prokuratury Regionalnej w Warszawie przesłuchał kilkaset osób, zabezpieczył „obszerną dokumentację oraz dane elektroniczne”.

Śledztwo dotyczące tzw. afery GetBack zostało wszczęte 24 kwietnia 2018 r. po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji. Straty szacuje się nawet na 2,6 mld zł.
Źródło info i foto: onet.pl