Gdynia: Ciało mężczyzny przy falochronie. Trwa ustalanie przyczyny śmierci

Dramatyczne odkrycie w centrum Gdyni. Przy falochronie w wodzie znaleziono ciało mężczyzny. Służby próbują ustalić okoliczności jego śmierci. W poniedziałek rano niedaleko plaży w centrum Gdyni dokonano makabrycznego odkrycia. Poinformował o nim jeden z czytelników portalu Trójmiasto.pl.

Przy falochronie w wodzie unosiło się ciało mężczyzny. Jak na razie niewiele wiadomo na temat okoliczności zdarzenia. Gdyńscy funkcjonariusze policji potwierdzili otrzymanie zgłoszenia w tej sprawie. O znalezieniu zwłok w pobliżu falochronu dowiedzieli się około godziny 4 rano.

„Na miejsce pojechała grupa dochodzeniowo-śledcza. Policjanci pracowali pod nadzorem prokuratury. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich” – powiedziała Jolanta Grunert z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni w rozmowie z Trójmiasto.pl.
Źródło info i foto: o2.pl

Śmierć małżeństwa lekarzy. Są wstępne ustalenia śledczych

Są już znane wstępne wyniki sekcji małżeństwa medyków, których ciała w ubiegłym tygodniu znaleziono na ich prywatnej posesji we wsi Zajezierce koło Zabłudowa (Podlaskie). Wykluczono porażenie prądem i bezpośrednie przyczynienie się osób trzecich. Ostateczna przyczyna śmierci powinna być znana po serii szczegółowych badań.

Chodzi o okoliczności śmierci 63-letniego prof. dr hab. Tadeusza Wojciecha Łapińskiego, wieloletniego pracownika Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku i pracownika naukowego miejscowego Uniwersytetu Medycznego oraz jego 53-letniej żony – dr Małgorzaty Michalewicz.

Ciała obojga znaleziono w minioną środę na ich prywatnej posesji. Z nieoficjalnych informacji podawanych wówczas w mediach wynikało, że na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, który miał udzielać pierwszej pomocy swojej żonie, wszystko działo się przy basenie zlokalizowanym na tej posesji. Po przyjeździe służb medycznych na miejsce okazało się, że nie żyją dwie osoby.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Białymstoku. Przyjęta przez nią obecnie kwalifikacja prawna, to nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka. Kluczowe dla ostatecznej oceny będą opinie specjalistów z Zakładu Medycyny Sądowej.

– Zgromadzony do tej pory materiał dowodowy pozwolił na wykluczenie możliwości porażenia prądem oraz bezpośrednie przyczynienie się osób trzecich. Dalej będziemy dążyli do ustalenia, co było bezpośrednią przyczyną zgonu tych państwa, na przykład czy był to niefortunny zbieg okoliczności z fatalnym skutkiem – poinformował we wtorek szef tej prokuratury Karol Radziwonowicz. Dodał, że śledczy czekają na pełne wyniki sekcji, wciąż zbierane są inne dowody.

O tragedii poinformował uniwersytet

W specjalnym komunikacie wydanym w ubiegłym tygodniu Uniwersytet Medyczny w Białymstoku poinformował, że zmarli to prof. Tadeusz Wojciech Łapiński i jego żona dr Małgorzata Michalewicz.

„Z głębokim żalem zawiadamiam, że w dniu 2 czerwca br. zmarli tragicznie prof. dr hab. Tadeusz Wojciech Łapiński i jego żona dr Małgorzata Michalewicz, wieloletni pracownik Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, przedstawicielka Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Pan Profesor był pracownikiem Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii, lekarzem, wieloletnim nauczycielem akademickim, absolwentem Wydziału Lekarskiego UMB w 1984 roku” – poinformowała na swojej stronie internetowej uczelnia.

Podpisany pod nekrologiem rektor UMB prof. Adam Krętowski złożył – w imieniu społeczności akademickiej – wyrazy współczucia bliskim zmarłych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Meksyk: Prokuratura podała przyczynę zgonu Polaka

Są nowe informacje w sprawie Polaków, którzy polecieli do Meksyku za pracą. Jeden z Polaków zmarł, jak przekazała meksykańska prokuratura, przez zaczadzenie – podaje RMF FM.

„Na drodze śledztwa wykluczono, że denat stracił życie w wyniku aktu przemocy, a ponadto na ciele nie stwierdzono obrażeń wewnętrznych. Biuro Prokuratora Generalnego Stanu Meksyk kategorycznie wyklucza, by śmierć denata miała związek z handlem narządami” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez RMF FM.

Służby wskazują, że „w mieszkaniu, gdzie znaleziono zwłoki, przebywał inny młody mężczyzna, który wykazał oznaki zatrucia”.

Z ustaleń Onetu wynika, że dwóch 20-latków wyjechało na początku lutego do Meksyku za pracą. Nie wiadomo jaką, natomiast miał im ją załatwić rodak. Czy powiązany z przestępstwem – to na razie również nie jest jasne.

Onet podał, że na miejscu mężczyznom wycięto narządy wewnętrzne. Zmarły Polak miał stracić prawdopodobnie nie tylko nerkę, ale też inne organy. Jego kolega leży w śpiączce w szpitalu, do którego trafił w stanie ciężkim – donosi nieoficjalnie Onet.

MSZ potwierdza doniesienia

Informację o tragicznych wydarzeniach potwierdza polskie MSZ. „Sprawa, o którą pan pyta, jest znana polskiej służbie konsularnej i dotyczy trzech obywateli polskich. Ambasada RP w Meksyku po uzyskaniu informacji o zdarzeniu niezwłocznie podjęła stosowne działania. Konsul RP jest w stałym kontakcie z członkami rodzin poszkodowanych, pracodawcą oraz miejscową prokuraturą, która bada okoliczności sprawy” – poinformowało portal Biuro Rzecznika Prasowego Ministerstwa.

„Jeden z poszkodowanych zmarł. Drugi został hospitalizowany, a stan jego zdrowia poprawia się. Natomiast trzeci z naszych obywateli powrócił już do Polski” – dodaje resort.

„Z uwagi na obowiązujące przepisy RODO oraz dobro poszkodowanych, MSZ nie udziela szczegółowych informacji na temat zdarzenia i toczącego się postępowania wyjaśniającego” – podkreśla MSZ.

Interwencja Ziobry

Poleciłem, by śledztwem w sprawie zabójstwa młodego Polaka w Meksyku i usiłowaniem zabójstwa drugiego naszego rodaka zajęła się Prokuratura Okręgowa w Krakowie; celem jest wyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy – poinformował w czwartek szef MS, Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

Krakowscy śledczy w akcji

Prokurator Janusz Hnatko wyjaśnił, że decyzją Prokuratury Regionalnej w Krakowie materiały w sprawie śmiertelnego wypadku w trakcie delegacji służbowej zostały przekazane do dalszego prowadzenia przez prokuraturę niższego szczebla w czwartek. Do wypadku tego miało dojść między 13 a 14 lutego. W tym samym dniu po otrzymaniu materiałów (w czwartek – PAP) prokuratorzy rozpoczęli wykonywanie intensywnych czynności służbowych w tej sprawie – powiedział Hnatko.

Jak poinformował, sprawa została zarejestrowana w Wydziale I Śledczym krakowskiej PO. Dotychczas postępowanie prowadzone było pod kątem popełnienia przestępstwa polegającego na narażeniu zdrowia lub życia pracownika oraz nieumyślnego spowodowania śmierci, ale – jak wskazał Hnatko – „nie wyklucza to przyjęcia innej kwalifikacji prawnej czynu, będącej wynikiem ustalanego przebiegu zdarzeń”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ciało mężczyzny znalezione na trawniku w Gostyninie

Ciało mężczyzny znaleziono we wtorek po południu na trawniku przy ul. Nowej w Gostyninie. Zgłoszenie o tragicznym odkryciu wpłynęło do tamtejszej komendy powiatowej policji o godz. 13.26. Na miejscu pojawiły się wszystkie służby ratownicze, ale na ratunek było już za późno. Oględziny miejsca zdarzenia przeprowadził też śledczy z Prokuratury Rejonowej w Gostyninie, typując już wstępną przyczynę śmierci 59-latka.

Jak informuje Gostynin24.pl, ciało mężczyzny znaleziono we wtorek po południu na trawniku przy ul. Nowej w Gostyninie, w pobliżu sklepu Kaufland. Dyżurny komendy powiatowej policji odebrał zgłoszenie o tragicznym odkryciu o godz. 13.26, po czym na miejscu pojawiły się służby ratownicze – w tym momencie na pomoc było już jednak za późno. Ciało 59-latka zostało zabezpieczone na potrzeby sekcji zwłok, ale śledczy z Prokuratury Rejonowej w Gostyninie wytypował już wstępną przyczynę śmierci – mężczyzna miał popełnić samobójstwo.

To drugie podobne zdarzenie w ciągu ostatnich kilku dni. W czwartek 25 lutego pod szynobus w Płocku rzuciła się 19-latka, która zginęła na miejscu. Dziewczyna zostawiła wcześniej list pożegnalny.
Źródło info i foto: se.pl

13-latka, która uciekła z domu dziecka zmarła z wychłodzenia

Nastolatka, która uciekła z domu dziecka w Pacółtowie (woj. warmińsko-mazurskie) i została dzień później znaleziona martwa w strumyku, najprawdopodobniej zmarła z wychłodzenia. Podczas sekcji zwłok nie znaleziono obrażeń zadanych przez osoby trzecie – podała prokuratura.

Prokuratura rejonowa w Nowym Mieście Lubawskim (woj. warmińsko-mazurskie) wszczęła postępowanie ws. nieumyślnego spowodowania śmierci 13-latki. W ramach tego postępowania badany jest wątek dotyczący tego, w jaki sposób wychowanka domu dziecka opuściła placówkę i czy w związku z tym mogło dojść do nieprawidłowości ze strony personelu. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Elblągu Sławomir Karmowski poinformował, że odbyła się sekcja zwłok nastolatki, podczas której nie ujawniono na jej ciele jakichkolwiek obrażeń, jakie mogłyby zadać osoby trzecie, a które mogłyby skutkować zgonem. Wykluczono też utonięcie jako przyczynę śmierci dziewczynki. Natomiast ze wstępnej opinii biegłego wynika, że na chwilę obecną najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci było wychłodzenie organizmu – wyjaśnił prokurator.

Dodał, że pobrano biologiczny materiał do zbadania na zawartość alkoholu, środków odurzających i substancji psychotropowych.

Ciało 13-latki znaleziono w piątek w Kurzętniku. Dzień wcześniej dziewczynka uciekła z domu dziecka w Pacółtowie. Na ciało nastolatki natknął się przypadkowy przechodzień. Ciało dziewczynki było w strumyku. W pobliżu jest pustostan, w którym spotykała się okoliczna młodzież. 13-latka była podopieczną domu dziecka w Pacółtowie, oddalonym od Kurzętnika o ok. 6 km. Dziewczynka była widziana w placówce w czwartek między godziną 15 a 16. Gdy w domu dziecka zorientowano się, że nastolatka zniknęła, wszczęto jej poszukiwania.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wielka Brytania: Trwa ustalanie tożsamości ofiar, których zwłoki znaleziono w ciężarówce

Wciąż trwa identyfikacja ofiar, które znaleziono w ciężarówce na Wyspach Brytyjskich. Najprawdopodobniej byli to obywatele Chin i Wietnamu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną ich śmierci było zamarznięcie. Jak podaje agencja Reutera, jedna z domniemanych ofiar, mniej więcej w chwili, gdy ciężarówka była w drodze z Belgii do Wielkiej Brytanii, wysłała SMS do swojej matki.

Pochodząca z wietnamskiej prowincji Ha Thin, 26-letnia Pham Thi Tra My, miała wysłać SMS-a do swojej matki, w którym napisała, że nie może oddychać. Wiadomość została wysłana mniej więcej w chwili, gdy ciężarówka była w drodze z Belgii do Wielkiej Brytanii – podaje agencja Reuters.

„Przepraszam, Mamo!”

Wcześniej powiadomiła o tym Hoa Nghiem z wietnamskiej organizacji praw człowieka Human Rights Space.

„Przepraszam Mamo. Moja droga za granicę nie wyszła. Mamo, tak bardzo Cię kocham! Umieram, bo nie mogę oddychać. Jestem z Nghen, Can Loc, Ha Tinh w Wietnamie.. Przepraszam, Mamo!” – miała napisać w wiadomości, którą ujawniła aktywistka, 26-letnia ofiara.

Ksiądz zabiera głos

Ojciec Anthony Dang Huu Nam, katolicki ksiądz z miasta Yen Thanh w prowincji Nghe An na północy Wietnamu, powiedział, że utrzymuje kontakty z członkami rodzin ofiar.

– Cały dystrykt jest zasmucony”, „to katastrofa dla naszej społeczności” – powiedział ksiądz, gdy w sobotę z głośników na ulicy rozległy się modlitwy za zmarłych.

– Ciągle zbieram dane dla wszystkich rodzin ofiar i zorganizuję ceremonię, aby się za nich pomodlić dzisiaj wieczorem – przekazał.

Anthony Dang Huu Nam poinformował, że członkowie rodzin ofiar powiedzieli mu, że wiedzieli, iż w tym czasie ich krewni podróżują do Wielkiej Brytanii i że nie byli w stanie skontaktować się z najbliższymiCiała w ciężarówce

Ministerstwo spraw zagranicznych Wietnamu oświadczyło w sobotę, że poinstruowało swą ambasadę w Wielkiej Brytanii, aby pomogła brytyjskiej policji w identyfikacji ofiar. Ministerstwo nie odpowiedziało na prośbę o informacje dotyczące narodowości zmarłych – podał Reuters.

Nghe An jest jedną z najbiedniejszych prowincji Wietnamu; pochodzi stamtąd wiele ofiar handlu ludźmi, którzy trafiają do Europy – wynika z opublikowanego w marcu raportu amerykańskiej organizacji zajmującej się zwalczaniem handlu ludźmi Pacific Links Foundation.

Ojciec Anthony dodał, że inne ofiary najprawdopodobniej pochodzą z sąsiedniej prowincji Ha Tinh, skąd w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku ponad 41 tysięcy ludzi wyjechało szukać pracy, m.in. za granicę. Prowincja ta została spustoszona przez jedną z największych katastrof ekologicznych w Wietnamie w 2016 r., gdy huta należąca do tajwańskiej firmy Formosa Plastics zanieczyściła wody przybrzeżne, dewastując lokalne rybołówstwo i turystykę.

Trwa ustalanie tożsamości ofiar

Brytyjska policja poinformowała w czwartek, że wszystkie 39 osób, których zwłoki znaleziono w nocy z wtorku na środę w naczepie ciężarówki w parku przemysłowym w południowo-wschodniej Anglii, były obywatelami Chin. W piątek rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying powiedziała na briefingu w Pekinie, że narodowość ofiar nie została jeszcze potwierdzona.

Tego samego dnia ambasada Wietnamu w Londynie potwierdziła, że skontaktowała się z brytyjską policją w związku z podejrzeniem, że jedna z kobiet, których ciała znaleziono w ciężarówce, jest Wietnamką.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znana jest przyczyna śmierci 10-letniej Kristiny

Przyczyną śmierci 10-letniej dziewczynki, której ciało znaleziono w czwartek w lesie sześć kilometrów od miejscowości Mrowiny (Dolnośląskie), były rany kłute klatki piersiowej i szyi; zbrodnia miała podłoże seksualne – poinformował w piątek wieczorem Prokurator Rejonowy w Świdnicy Marek Rusin.

W piątek wieczorem zakończyła się sekcja zwłok 10-latki. Sekcja trwała 12 godzin. Prokurator Rusin potwierdził, że ofiara to mieszkanka Mrowin, której poszukiwania były prowadzone w czwartek.

– Przyczyną śmierci 10-letniej dziewczynki były rany kłute klatki piersiowej i szyi. Tych ran było wiele; zbrodnia miała podłoże seksualne – powiedział prokurator Rusin.

Dodał, że nie może mówić o szczegółach ustaleń sekcji, gdyż może to zaszkodzić prowadzonemu śledztwu. Prokurator podkreślił, że autopsja była prowadzona bardzo skrupulatnie. – Biegli zebrali i zabezpieczyli wiele śladów – powiedział.

Dodał, że po ustaleniach sekcyjnych śledztwo prowadzone jest w sprawie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem o podłożu seksualnym. – Zebraliśmy dowody, które świadczą o tym, że śledztwo ma charakter bardzo poważny. Z uwagi na wagę i zawiłość tej sprawy, śledztwo będzie kontynuowane w Prokuraturze Okręgowej w Świdnicy – powiedział prokurator.

Prok. Rusin na pytanie dziennikarzy, czy udało się już wytypować sprawcę lub sprawców tej zbrodni, powiedział, że nie może ujawniać takich informacji, bo może to zaszkodzić śledztwu.

Podkreślił, że nad sprawą pracuje zespół prokuratorów oraz wielu policjantów różnych szczebli od Komendy Powiatowej po Komendę Główną. – Chcemy jak najszybciej ustalić sprawcę tej zbrodni – powiedział prok. Rusin. Ciało dziewczynki znaleziono w czwartek około godziny 17 w lesie sześć kilometrów od miejscowości Mrowiny, gdzie mieszkała. Zwłoki znalazła kobieta, która była w lesie na spacerze.

Dziewczynka w czwartek około godziny 13 wyszła ze szkoły położonej w centrum wsi Mrowiny. Od domu dzielił ją kilometr. Ostatni raz była widziana 200 metrów od miejsca, w którym mieszkała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dwoje Amerykanów znaleziona martwa w hotelu. Pięć dni wcześniej zmarła tam inna kobieta

Para Amerykanów została znaleziona martwa w pokoju hotelowym na Dominikanie. Zaledwie pięć dni wcześniej, w tym samym hotelu zmarła inna Amerykanka. Przyczyna śmierci całej trójki jest taka sama. Departament Stanu informuje jednak, że nie mają informacji o tym, że między sprawami jest powiązanie.

W jednym z hoteli na Dominikanie personel znalazł ciała pary ze Stanów Zjednoczonych. Goście przyjechali tam 25 maja i mieli wyjechać dwa dni później. Gdy nie wymeldowali się z hotelu, pracownicy postanowili sprawdzić, co się z nimi dzieje.

Dominikana. Para znaleziona martwa w hotelu. Kilka dni wcześniej tak samo zmarła tam inna kobieta
63-letni Edward Nathaniel Holmes i 49-letnia Cynthia Ann Day zostali znalezieni w swoim pokoju hotelowym. Policja stwierdziła, że na ich ciałach nie było śladów przemocy, ale ich śmierć uznano za podejrzaną, ponieważ Holmes tego samego dnia wcześniej skarżył się na bóle w klatce piersiowej. Nie chciał jednak pomocy lekarskiej. Kilka godzin później już nie żył. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci pary była niewydolność oddechowa.

Jak podaje ABC News, pięć dni wcześniej w tym samym hotelu na Dominikanie zmarła inna Amerykanka – 41-letnia Miranda Schaupp-Werner. Przyczyną śmierci kobiety również była niewydolność oddechowa i obrzęk płuc. O sprawie poinformował pełnomocnik rodziny Schaupp-Werner, który uważa, że sprawa śmierci pary i jego klientki są powiązane. Powiedział ABC News, że śmierć 41-latki była niespodziewana i nagła, podkreślił, że kobieta nie miała wcześniej żadnych problemów zdrowotnych. Miranda Schaupp-Werner zmarła niedługo po zameldowaniu się w hotelu. Jej mąż, którzy był z nią w pokoju, powiedział, że po wypiciu drinka z pokojowego minibarku, jego żona nagle źle się poczuła, a chwilę później straciła przytomność.

Gdy rodzina Schaupp-Werner dowiedziała się, że pięć dni później w tym samym hotelu zmarły kolejne dwie osoby, nabrała podejrzeń. Podejrzewają, że cała trójka Amerykanów mogła zostać otruta i poprosili o interwencję amerykańskie służby. – Nie przeprowadzono badań toksykologicznych i nie zbadano drinka, którego wypiła pani Shaup-Werner ani szklanki, z której go wypiła – mówi Jay McDonald, pełnomocnik rodziny.

Departament Stanu USA poinformował, że cały czas monitoruje sprawy związane ze śmiercią trójki obywateli Stanów Zjednoczonych, ale dodaje, że według wiedzy jaką posiada, nie istnieje żaden związek między tymi tragicznymi przypadkami. Lokalne władze na Dominikanie prowadzą śledztwo kryminalne tylko w sprawie Holmesa i Day. W sprawie Mirandy Schaupp-Werner stwierdzono, że jej śmierć nie była podejrzana.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dziś odbędzie się sekcja zwłok Pawła Adamowicza

Na wtorek zaplanowana została sekcja zwłok zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – poinformowała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk. „Jest na dziś zaplanowana sekcja zwłok prezydenta Gdańska. Trzeba ustalić, jaka była bezpośrednia przyczyna jego śmierci, jakie odniósł obrażenia, choć o tym mówili lekarze” – poinformowała we wtorek PAP Wawryniuk.

Dodała, że „trudno powiedzieć”, czy we wtorek prokuratura będzie już mieć wstępne wyniki sekcji. Odmówiła odpowiedzi na pytanie, czy po badaniach sekcyjnych, jeszcze w tym samym dniu, ciało zmarłego tragicznie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza przekazane zostanie rodzinie.

W poniedziałek gdański sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 27-letniego Stefana W. – sprawcy śmiertelnego ataku na prezydenta Gdańska. Wcześniej mężczyźnie postawiono zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Czyn ten zagrożony jest karą co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocia. Stefan W. nie przyznał się do jego popełnienia.

W niedzielę wieczorem 27-letni Stefan W. podczas finału WOŚP w Gdańsku wtargnął na scenę i zaatakował nożem prezydenta Adamowicza. Jeszcze w nocy samorządowiec przeszedł pięciogodzinną operację. W poniedziałek krótko przed godz. 15 Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku poinformowało, że prezydent Adamowicz zmarł.
Źródło info i foto: interia.pl

Na szyi radnego Pawła Chruszcza ujawniono bruzdę wisielczą

Wstępna opinia lekarza sądowego zakłada, że przyczyną śmierci radnego Pawła Chruszcza było uduszenie. Na jego szyi ujawniono bruzdę wisielczą – poinformowała PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy Lidia Tkaczyszyn. Ciało radnego znaleziono w czwartek powieszone w lesie.

Rzecznik prokuratury podkreśliła, że to dopiero wstępna opinia wyrażona po sekcji zwłok przeprowadzonej w piątek. Na szyi denata ujawniono bruzdę wisielczą. Wstępna opinia zakłada, że przyczyną śmierci było uduszenie. W trakcie sekcji pobrano też dodatkowy materiał do badań. I dopiero po ich wykonaniu oraz przeanalizowaniu będzie można określić, sam mechanizm powstania tej bruzdy wisielczej – powiedziała prok. Lidia Tkaczyszyn.

Dodała, że dopiero po wykonaniu badań oraz po określeniu mechanizmu powstania bruzdy wisielczej prokurator prowadzący sprawę zdecyduje, w jakim kierunku będzie prowadzone śledztwo w tej sprawie. Zgłoszenie o zaginięciu radnego Pawła Chruszcza wpłynęło na policję w środę po godz. 22. W efekcie poszukiwań w czwartek po godz. 13 na terenie gminy Pęcław odnaleziono jego ciało. Było powieszone.

Rzecznik prokuratury już w czwartek powiedziała PAP, że prokuratorzy sprawdzą też wszystkie pojawiające się w mediach wątki na temat przyczyn śmierci. Jednym z takich wątków jest podana przez portal Fakt24.pl informacja, że w środę w dniu zaginięcia radny Chruszcz miał jechać na spotkanie z agentem CBA, ponieważ miał do przekazania wiedzę na temat afery korupcyjnej. Te wszystkie okoliczności i informacje będą szczegółowo wyjaśniane i weryfikowane – powiedziała prokurator Tkaczyszyn.

Paweł Chruszcz miał 42 lata, pozostawił żonę i dwoje dzieci. Był członkiem Młodzieży Wszechpolskiej i działaczem Stowarzyszenia Endecja; bratem posła Sylwestra Chruszcza (WiS).
Źródło info i foto: Dziennik.pl