Śmierć pięciu nastolatek w escape roomie. Cztery osoby oskarżone

To była głośna sprawa. W pożarze escape roomu przed dwoma laty zginęło pięć 15-latek. Dziś prokuratura stawia zarzuty. To było 4 stycznia 2019 r. Tragedia, która wstrząsnęła Polską i uruchomiła kontrole w całym kraju popularnych pokoi gier typu escape room. Po godzinie 17 wybuchł pożar w „To Nie Pokój” w Koszalinie. Zginęło w nim pięć dziewczyn, które nie zdołały się wydostać z pułapki.

Nie było dróg ewakuacyjnych, a jedyne okno w pomieszczeniu od wewnątrz było zabite deskami i od zewnątrz okratowane. 15-latki zatruły się tlenkiem węgla. Po 2 latach Prokuratura Okręgowa w Koszalinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem osobom.

Chodzi o organizatora escape roomu 30-letniego Miłosza S., jego babcię Małgorzatę W., która rejestrowała działalność, jego matkę Beatę W., która współprowadziła działalność oraz pracownika escape roomu 27-letniego Radosława D. Oskarżeni mają przedstawione tożsame zarzuty umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pięciu dziewcząt. Grozi im do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Money.pl

Kalifornia: 23-latek chciał wrzucić żonę do oceanu, a potem zakopać żywcem. Są zarzuty

23-letni mężczyzna chciał zakopać żywcem swoją żonę na jednej z plaż w Kalifornii, a wcześniej wrzucić do wody – podała lokalna policja. „Los Angeles Time” poinformował, że mężczyzna został zatrzymany, postawiono mu zarzut usiłowania zabójstwa.

Usiłowanie zabójstwa na plaży w Kalifornii. Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem na kompleksie w Coronado. Para pokłóciła się, a 23-latek zezłościł się do tego stopnia, że zaatakował kobietę. Najpierw Jose Luis Mares III (tak zidentyfikowała go policja) próbował wrzucić żonę do oceanu. Następnie zaprowadził kobietę w pobliże wieży ratowniczej, do wykopanego głębokiego dołu z piasku. Tam próbował zakopać żonę żywcem.

Agresor uciekł po pewnym czasie. „Nie wiemy, co go odstraszyło. Może to był ktoś przechodzący obok” – powiedział Ryan Brennan z policji w Coronado. Kobieta wydostała się z pułapki, po wyjściu z plaży pomógł jej przechodzień. Uzyskała pomoc psychologiczną w San Diego. Poinformowała służby, że mężczyzna próbował ją zabić. 23-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Zarzuca się mu również napaść i spowodowanie poważnych obrażeń u żony.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Bojownicy ISIS przeprowadzili kolejną egzekucję

Członkowie Państwa Islamskiego wciąż są groźni. Złapali w Iraku w perfidną zasadzkę sześć osób, które wkrótce potem zabili. Ofiarami było czterech cywilów i dwóch członków sił plemiennych. Ci ostatni wspierali władze w Bagdadzie – podaje serwis Middle East Monitor. Obserwatorzy podkreślają, że egzekucja to dowód na to, iż oddziały Państwa Islamskiego jeszcze nie złożyły broni po klęskach w Syrii i Iraku,

Terroryści ISIS zastawili pułapkę, organizując fałszywy punkt kontrolny. Ustawili go między miejscowością Ain Al-Azab a miejscowością Al-Jazirah na południe od Mosulu. Byli ubrani w wojskowe mundury irackiej armii. Zatrzymywali samochody i sprawdzali dokumenty pasażerów, szukając osób powiązanych z władzami.

Terroryści porwali czterech cywilów i dwóch członków plemiennych oddziałów. Zabili ich kilka godzin później, a ciała porzucili na pustyni – powiedział kapitan Abdul Khaliq Al-Aifan z irackich sił szybkiego reagowania.

Ofiary zginęły od strzałów w głowę, miały zawiązane ręce za plecami.

Terroryści nie ukradli dokumentów tożsamości ofiar ani rzeczy osobistych, co wskazuje, że ich przestępstwo ma na celu szerzenie strachu wśród ludności i że grupa ta nadal jest w stanie przeprowadzać ataki – dodał kapitan Al-Aifan.
Źródło info i foto: o2.pl

42-latek chciał kupić bieliznę od 14-latki. Wpadł w pułapkę policji

Policja znalazła taśmę, plandekę, aparat fotograficzny i pistolet w samochodzie mężczyzny aresztowanego za propozycję zakupu bielizny należącej do nastoletniej dziewczynki. 42-letni Darren Frederick Jones umówił się na spotkanie z 14-latką, jednak wszystko rozwinęło się zupełnie inaczej, niż planował.

Darren Frederick Jones został aresztowany w zeszłym tygodniu za próbę molestowania seksualnego osoby nieletniej i komunikowania się z nią w niemoralnych celach. Policja trafiła na ślad zboczeńca po tym, gdy pewna liczba uczniów szkół średnich poinformowała o dziwnych ogłoszeniach pozostawionych na lokalnych przystankach autobusowych.

Śledcza udająca czternastoletnią dziewczynkę nawiązała kontakt z 42-latkiem. Z ogłoszenia wynikało, że Jones oferuje od 80 do 100 dolarów za używaną bieliznę. Jednak w wiadomościach tekstowych zaproponował „nastolatce” 300 dolarów za „kontakt seksualny” oraz 2000 dolarów za zrobienie zdjęć w bieliźnie i nago.

Kiedy przyjechał pod wskazany adres, poprosił „dziewczynkę”, by podeszła do jego samochodu. Wtedy został aresztowany. Policja przeszukała auto i znalazła 2380 dolarów w gotówce, maczetę, topór, taśmę, pistolet i aparat fotograficzny. Teraz śledczy sprawdzają, czy sposób z ogłoszeniami był skuteczny i jakieś dziewczynki padły już ofiarą pedofila. – Kto wie do czego jest zdolny ten człowiek – mówi Ryan Abbott z biura szeryfa hrabstwa King. Mimo to Jones został zwolniony za kaucją w wysokości 50 000 dolarów. Ma pojawić się w sądzie 3 maja.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Państwo Islamskie w pułapce. Wszystkie drogi do Mosulu odcięte

Dżihadyści z Państwa Islamskiego (ISIS) broniący się w Mosulu znaleźli się w pułapce, bowiem wspierane przez USA irackie wojska całkiem odcięły dostęp do miasta z zewnątrz. Wszyscy bojownicy zginą – powiedział specjalny wysłannik USA ds. walki z ISIS. Specjalny wysłannik prezydenta USA ds. koalicji przeciwko ISIS Brett McGurk powiedział dziennikarzom w Bagdadzie, że „ISIS znalazło się w pułapce”.

– W nocy 9. dywizja armii irackiej stacjonująca w Baduszu na północny zachód od Mosulu odcięła ostatnią drogę dostępu – poinformował McGurk. – Wszyscy bojownicy, którzy znajdują się w Mosulu, zginą – dodał.

Wcześniej w niedzielę iracki generał Maan al-Saadi powiedział AFP, że od rozpoczęcia kontrofensywy 19 lutego irackie wojsko odbiło z rąk Państwa ISISlamskiego ponad jedną trzecią zachodniego Mosulu.

Tymczasem według źródeł wojskowych, na które powołuje się agencja EFE, siły irackie odzyskały już prawie połowę zachodniego Mosulu. – Wyzwoliliśmy już prawie 50 proc. zachodniego Mosulu – poinformował szef operacji, dowódca irackich sił specjalnych Talib Szagati. Według niego „siły irackie są obecnie w centrum” zachodniej części miasta, podzielonego na dwie części przez rzekę Tygrys.

Wcześniej żołnierze przejęli kontrolę nad ważnymi obiektami w zachodniej części Mosulu, jak siedziba rządu regionalnego czy lotnISISko.

Po opanowaniu kilku dzielnic irackie siły zbliżają się do starego miasta. W styczniu siły irackie odbiły z rąk dżihadystów wschodnią część Mosulu po ok. 100 dniach zaciętych walk, a 19 lutego rozpoczęły atak na część zachodnią miasta.

Działania w Mosulu prowadzone są od 17 października 2016 roku w ramach zakrojonej na szeroką skalę operacji wyzwalania miasta spod kontroli ISIS. Mosul został zdobyty przez ISIS w 2014 roku i stał się bastionem tej ekstremISIStycznej sunnickiej organizacji zbrojnej.
Źródło info i foto: onet.pl

Dziś wyrok w sprawie Damiana Ch.

Miał 15 lat, kiedy zorganizował pułapkę, w której zginąć miało dwoje policjantów. Ranił 31-letnią policjantkę, która cudem przeżyła. Niedoszły morderca jest sądzony jak dorosły, dzisiaj zapadnie wyrok w jego sprawie. „Hanysowi”, bo tak na 16-letniego dziś Damiana Ch. mówili koledzy, grozi 25 lat więzienia. Wyrok zapadnie w sądzie okręgowym w Płocku. Nastolatek przyznał się do usiłowanie zabójstwa i zaatakowania funkcjonariusza publicznego. Podczas śledztwa i procesu nie chciał składać wyjaśnień. Dzień po ataku, do którego doszło 14 lutego 2015 roku opowiadał o swoich planach przed sądem rodzinnym. Tłumaczył, że atak na policjantów miał być tylko pierwszym etapem jego planu. Damian Ch. po zabiciu policjantów miał zabrać im broń, ukraść radiowóz i pojechać do znienawidzonego kuzyna i „się zemścić” za to, że kiedyś go pobił.

Tragicznego dnia oskarżony wezwał policję do swojego domu rodzinnego pod Mławą (woj. mazowieckie) pod pretekstem awantury rodzinnej. W domu spał jeszcze tylko jego pijany (i niczego nieświadomy) kolega. Damian Ch. wziął dwie siekiery i czekał na patrol policji za drzwiami wejściowymi.

Zniszczone życie

Na miejsce podjechał dwuosobowy, mieszany patrol. Pierwszy do domu wszedł policjant, krok za nim była Alicja Piekut, 30-letnia wtedy funkcjonariuszka prewencji. Dostała cios siekierą w głowę. Partner policjantki obezwładnił nastolatka i wezwał pogotowie. Raniona w głowę policjantka cudem przeżyła, ale według komisji lekarskiej nigdy już nie wróci do służby.

„Pod złym wpływem”

W momencie ataku „Hanys” był pijany. Przez całe popołudnie pił alkohol ze znajomymi. Od momentu ataku przebywa w schronisku dla nieletnich. We wrześniu ubiegłego roku sąd rodzinny zgodził się, żeby Damian Ch. odpowiadał przed sądem jak dorosły.

– Przestrzegam przed zbyt jednoznacznym i pochopnym ocenianiem tej tragedii. Mój klient był pod złym wpływem środowiska, wychowywał się też w rodzinie patologicznej – tłumaczy mec. Maciej Ciesielski obrońca oskarżonego. W swojej mowie końcowej podkreślał, że ma wątpliwości co do decyzji biegłych, którzy zgodzili się na „dorosły” proces oskarżonego. Prokurator Marcin Bagiński zażądał dla Hanysa maksymalnej kary – 25 lat za kratkami.

– Nie spotkałem się dotąd z tak zdemoralizowaną osobą – mówi Bagiński. Przypomina o zeznaniach opiekunów „Hanysa” ze schroniska. Przed sądem zeznali, że oskarżony mówił znajomym, że „zaatakowałby jeszcze raz, jeżeli byłaby taka możliwość”. Nastolatek w ostatnich słowach przed odczytaniem wyroku przeprosił poszkodowaną policjantkę. W jego skruchę nie wierzy ani Alicja Piekut, ani jej rodzina.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Kolejny zamach w Turcji

W tureckim mieście Diyarbakir eksplodował ładunek wybuchowy podłożony w samochodzie pułapce. Według CNNTurk, był to atak na koszary policji. Według informacji przekazanych przez miejscowe źródła zginęły trzy osoby, a 23 zostały ranne. Według świadków, których relacje przytacza Reuters, najpierw doszło do silnej eksplozji, a potem rozległy się dźwięki syren. Położony nad Tygrysem Diyarbakir zamieszkuje blisko milion ludzi, w większości Kurdów. Miasto to już wielokrotnie było miejscem starć pomiędzy władzami a Kurdami.

Od 1984 roku konflikt kurdyjsko-turecki kosztował już życie ponad 40 tysięcy osób. Tureckie władze już kilka miesięcy temu otrzymały od Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) propozycję powrotu do stołu rozmów, jednak ją odrzuciły – powiedział pod koniec kwietnia lider opozycyjnej prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP) Selahattin Demirtas. PKK, która domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji, jest uznawana przez ten kraj, jak i przez Unię Europejską oraz USA za organizację terrorystyczną.

W lipcu ubiegłego roku PKK złamała rozejm i rozpoczęła starcia z tureckimi siłami bezpieczeństwa. Od tego czasu w zamachach i walkach na kurdyjskim południowym wschodzie Turcji zginęło prawie 400 żołnierzy i policjantów oraz kilka tysięcy bojowników. Według opozycji od tego czasu śmierć poniosło od 500 do tysiąca cywilów. Turcja atakuje też regularnie obozy PKK w górzystym regionie północnego Iraku.
Żródło info i foto: onet.pl

Proponował seks 14-latce. 47-letni pedofil zatrzymany

Policjanci z Bielska Białej złapali 47-letniego pedofila, który przez internet składał seksualne propozycje 14-letniej dziewczynce. Nie wiedział, że to zasadzka przygotowana przez „łowcę pedofilów”. Pod 14-latkę na czacie podszywał się celowo dorosły internauta. Nawiązał kontakt z mężczyzną, który proponował dziewczynkom sponsoring. 47-latek zadawał intymne pytania. Przesłał nastolatce swoje zdjęcie i zaproponował spotkanie w hotelu w centrum miasta. Autor prowokacji powiadomił policjantów.

„Łowca pedofilów” kilka dni temu w podobny sposób umówił się z 28-latkiem, który nieświadomy pułapki myślał, że na spotkanie przyjdzie 14-latka. Obu zatrzymanym grożą 2 lata więzienia.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano kolejnego pedofila. Wpadł dzięki zastawionej na niego pułapce

Dwa lata więzienia grożą 26-latkowi z Łodzi, który zaproponował seks poznanej w internecie 13-latce. Zatrzymania dokonał muzyk, który podszył się pod dziewczynkę i umówił się na spotkanie z mężczyzną. Znakiem rozpoznawczym miała być butelka wina.

Wszystko rozegrało się w ostatni czwartek, gdy 25-latek zalogował się w sieci na czacie, jako 13-letnia Julia, która szuka nowych znajomości. Dość szybko pojawił się 26-latek, który podjął korespondencję z dziewczynką. Niemal przez godzinę pisali do siebie i na koniec umówili się na spotkanie jeszcze tego samego dnia. Z treści wpisów wynika, że 26-latek złożył Julii propozycję seksualną. Mężczyzna przesłał nawet swoje zdjęcie.

Spotkanie było zaplanowane na godzinę 17.15 w centrum Łodzi. Zainteresowany kontaktami z dzieckiem mężczyzna, pojawił się w umówionym miejscu i trzymał w ręce butelkę wina (ustalony znak rozpoznawczy). Tam czekali na niego 25-latek wraz z kolegą. Gdy mężczyźni zaczęli rozmawiać, podejrzany zorientował się, że wpadł w pułapkę i zaczął uciekać. Schował się w pobliskim sklepie, ale został zatrzymany. Potem mężczyźni wezwali policję i przekazali 26-latka mundurowym.

Mężczyzna nie zaprzeczał, że rozmawiał z nastolatką w sieci, ale tłumaczył, że spotkanie miało mieć cel edukacyjny i chciał dziewczynce udzielić tylko korepetycji. Taką wersję szybko odrzucono, bo 25-latek pokazał treść rozmów mężczyzny z Julią. Podejrzany miał przy sobie paczkę prezerwatyw, butelkę wina i kartkę z adresem umówionego spotkania.

Ostatecznie, podczas przesłuchania, zatrzymany przyznał się do zarzutu składania za pośrednictwem internetu 13-letniej dziewczynce, propozycji obcowania płciowego i podejmowania działań, które miały doprowadzić do zrealizowania zamierzeń – mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Prokurator zdecydował, że 26-latek zostanie poddany badaniom psychiatrycznym i seksuologicznym.

W czasie przeszukania mieszkania podejrzanego policjanci znaleźli i zabezpieczyli do badań laptopy i inne nośniki danych. Śledczy sprawdzą sprzęt elektroniczny pod kątem zawartości materiałów o charakterze pedofilskim oraz czy mężczyzna mógł składać propozycje seksualne innym dzieciom. Zatrzymany wcześniej nie był karany.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Dożywocie za zabicie gwałciciela córki

Ten werdykt budzi za naszą zachodnią granicą wielkie emocje. Jedni uważają go za sprawiedliwy, inni za zbyt surowy. Obywatel Niemiec Moustapha Y. (48 l.) w ubiegłym roku zabił wraz z synem brutalnego gwałciciela swojej 26-letniej córki. Mężczyzna wymierzył mu sprawiedliwość, bo policja sprawę zlekceważyła.

Tragedia rozegrała się 12 czerwca 2014 roku. Jedna z trzech córek Moustaphy Y. została pobita i bestialsko zgwałcona przez swojego szkolnego kolegę Patricka H. (27 l.). Sama zgłosiła się na policję i wskazała sprawcę. Ale policji nie chciało się go szukać. Nie wydano nawet nakazu jego zatrzymania.

O wszystkim dowiedział się siedemnastoletni brat dziewczyny Akram, który był w tym czasie na wakacjach. Natychmiast wrócił do domu. Wraz z ojcem i kilkoma znajomymi postanowił pomścić krzywdę dziewczyny. Gwałciciela – w przeciwieństwie do policji – wyśledzili bez trudu. Patrick H. handlował narkotykami. Mściciele zwabili go w pułapkę. Zamówili u niego dostawę i spotkali się z nim na parkingu. Mieli ze sobą pałkę, paralizator i nóż. Obezwładnili Patricka H. i zadali mu 23 ciosy nożem. Wykrwawił się na śmierć.

Zdaniem sądu ojciec i jego pomocnicy działali opętani żądzą zemsty. Wcale temu nie zaprzeczyli. Wszyscy przyznali się do zabójstwa. W trakcie rozprawy Moustapha Y. powiedział, że jeśli ktoś w jego rodzinnym Libanie skrzywdzi czyjąś córkę, to się go zabija – opisuje niemiecki „Spiegel Online”. To dla Libańczyków kwestia honoru. Za obronę córki i swojego honoru Moustapha Y. zapłaci wysoką cenę. Spędzi w więzieniu resztę życia, a jego syn Akram osiem lat.
Żródło info i foto: Fakt.pl