USA: Nie żyje 7-latka. Została zastrzelona na parkingu McDonald’a

Nie żyje siedmioletnia dziewczynka, a jej ojciec z poważnymi ranami trafił do szpitala – to skutek niedzielnej strzelaniny na parkingu McDonald’a w Chicago – poinformowała amerykańska policja. Jontae Adams i jego córka Jaslyn jechali samochodem w niedzielne popołudnie na parkingu McDonald’a w dzielnicy Homan Square, kiedy zostali postrzeleni, poinformowała policja z Chicago.

Pracownik McDonald’a, który poprosił o zachowanie anonimowości, powiedział „Chicago Sun-Times”, że dwie osoby wysiadły z szarego samochodu w przejeździe i zaczęły strzelać do samochodu Adamsa.

Dziewczynka została kilkakrotnie postrzelona i przewieziona do szpitala, gdzie stwierdzono zgon. Jej ojciec został postrzelony w tułów i przewieziony do tego samego szpitala, jego stan został określony jako ciężki, poinformowała policja. Nie dokonano żadnych aresztowań, a policja nie przedstawiła możliwego motywu – poinformowała AP.
Źródło info i foto: interia.pl

Ciało 49-latka z licznymi ranami wyłowiono z Bzury. Zatrzymano 2 osoby

​Ciało 49-letniego mężczyzny z licznymi ranami wyłowiono w nocy z Bzury w Nakielnicy w powiecie zgierskim – dowiedzieli się dziennikarze RMF FM. Dwie osoby zostały zatrzymane. Mężczyzna mieszkał w pobliskim Aleksandrowie Łódzkim. Policja i prokuratura zabezpieczyła ślady w tym lokalu.

Jak podaje PAP, ciało 49-latka utknęło na kamieniach po tym jak – prawdopodobnie – zostało zrzucone z mostu do rzeki. Było zawinięte w dywan, a na szyi denata stwierdzono ciętą ranę, prawdopodobnie od noża.

Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury w rozmowie z PAP wyjaśnił, że cała sprawa zaczęła się od zawiadomienia policji o zaginięciu 49-latka. Złożyła je siostra mężczyzny. Funkcjonariusze udali się do jego mieszkania. Na miejscu zauważyli ślady krwi i brak dużego fragmentu dywanu. W wyniku specjalistycznych badań ustalono, że krew była zmywana z podłogi.

Z relacji sąsiadów wynika, że w miniony czwartek (12 listopada) w mieszkaniu odbyła się głośna impreza. Uczestniczył w niej 49-latek, 28-letnia kobieta, która z nim mieszkała i mówiła do niego „wujku” oraz 29-letni mężczyzna. Sąsiedzi zeznali, że w pewnym momencie było słychać odgłosy awantury.

Według wstępnych ustaleń śledczych, prawdopodobnie 49-latek został zamordowany podczas imprezy. Następnie sprawcy zawinęli ciało w dywan i samochodem dostawczym zawieźli na most nad Bzurą. Następnie zrzucili ciało do rzeki. Zwłoki jednak utknęły pomiędzy kamieniami.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Berlin: Ciało 14-latki znalezione w jednym z mieszkań. Miała liczne rany kłute

Niejasne są okoliczności morderstwa, do którego doszło w jednym z mieszkań w Berlinie. Matka znalazła tam swoją 14-letnią córkę z ranami kłutymi w kałuży krwi. Jak piszą „Berliner Kurier” i „Berliner Zeitung”, nastolatka miała 20 ran zadanych nożem. Sąsiedzi mieli słyszeć odgłosy kłótni i zatrzaskiwanych drzwi.

W chwili, gdy matka przyszła do domu, dziecko jeszcze żyło. Jednak kiedy pogotowie dotarło ma miejsce dla dziewczynki było już za późno. Nastolatki nie dało się już uratować.

Według „Bilda”, w kręgu podejrzanych o zabójstwo dziewczyny znajduje się jej były chłopak. Niemieckie media odnotowują przyrost przestępstw popełnianych przez nastolatków przy użyciu noża. Pod koniec lutego w Dortmundzie kłótnia między nastolatkami zakończyła się ugodzeniem 15-latki nożem w pierś. W styczniu 14-latek w Lünen zmarł na terenie szkoły, także ugodzony nożem.
Źródło info i foto: wp.pl

Kraków: Ustalenia prokuratury dotyczące znalezienia dwóch ciał w mieszkaniu

Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną zgonu 26-letniej kobiety, znalezionej w niedzielę w mieszkaniu przy ul. Estery, były ciosy nożem w klatkę piersiową – poinformował we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Hnatko.

Przyczynę zgonu znalezionego w mieszkaniu 26-letniego mężczyzny mają pomóc ustalić m.in. badania toksykologiczne. – Na podstawie wstępnych wyników sekcji zwłok możemy potwierdzić, że przyczyną zgonu kobiety było kilkanaście ciosów nożem zadanych w klatkę piersiową i uszkadzających istotne dla życia organy. Natomiast nie znamy jeszcze przyczyn zgon mężczyzny, pomogą je ustalić badania toksykologiczne i inne – powiedział prok. Hnatko.

Ciała dwojga 26-latków znaleziono w niedzielę rano w mieszkaniu przy ul. Estery na krakowskim Kazimierzu. Mieszkanie było zamknięte od wewnątrz, na ciele kobiety znajdowały się liczne rany od ciosów nożem. Leżący na podłodze mężczyzna miał ślady krwi na rękach.

W mieszkaniu znaleziono duże ilości różnych substancji. Badania wykażą, czy są to substancje psychoaktywne, czy też tzw. dopalacze. Zabezpieczono także noże, telefony i inne przedmioty. Z ustaleń prokuratury wynika, że osoby te od kilku lat wynajmowały mieszkanie, a przyjechały do Krakowa na studia.

Prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo o przestępstwo zabójstwa. W toku postępowania nie wyklucza zarówno wersji, że sprawcą zabójstwa jest jedna z osób zmarłych, jak i wersji, że dokonała tego osoba trzecia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szwajcaria: Atak nożownika w pociągu. Ofiary z poparzeniami i ranami kłutymi

27-letni Szwajcar uzbrojony w nóż zaatakował w pociągu w kantonie St. Gallen na północnym wschodzie kraju. Mężczyzna wtargnął do wagonu, rozlał jakąś ciecz i ją podpalił, ranił kilkoro pasażerów nożem. Sześć osób z poparzeniami i ranami kłutymi trafiło do szpitala. Ranny jest także napastnik. Napastnik zaatakował ok. godz. 2.20 w pociągu relacji Buchs – Sennwald w mieście Salez na wschodzie kraju, w pobliżu granicy z Liechtensteinem. „Zgodnie z najnowszymi informacjami 27-letni Szwajcar wylał łatwopalną ciecz. Był także uzbrojony w co najmniej jeden nóż. Ciecz uległa podpaleniu” – poinformowała w komunikacie policja kantonu St. Gallen.

Wśród ofiar 27-latka są kobiety i mężczyźni w wieku od 17 do 50 lat oraz 6-letnie dziecko. Według policji napastnik również odniósł obrażenia. Śledztwo Ranni zostali przetransportowani do szpitali śmigłowcami i karetkami. Na miejsce ściągnięto duże oddziały policji z kantonu St. Gallen, strażaków, ekspertów ds. kolejnictwa – informuje szwajcarski dziennik „Tages Anzeiger”. Prokurator kantoru St. Gallen wszczął śledztwo. Stacja kolejowa w Salez, gdzie doszło do ataku, jest otoczona policyjnym kordonem. Uszkodzenia pociągu policja oszacowała na 100 tys. franków szwajcarskich.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Martwa kobieta znaleziona w aucie. Miała rany na szyi

W niedzielę na policję w Giżycku zgłosił się mężczyzna, który na trasie Sulimy-Kożuchy zauważył zaparkowany na poboczu samochód. Gdy do niego podszedł okazało się, że za kierownicą siedzi nieprzytomna kobieta. Po chwili zauważył, że kobieta ma poważne obrażenia szyi. Natychmiast wezwał na miejsce pogotowie, którego lekarz stwierdził, że 39-letnia kobieta nie żyje.

Na miejsce wysłano policyjną grupę dochodzeniowo-śledczą razem z technikiem kryminalistyki. W samochodzie znaleziono nóż, który prawdopodobnie jest narzędziem zbrodni. O sprawie powiadomiono także prokuratora.

W tym czasie, na policję w Giżycku zgłosił się 41-letni mieszkaniec miasta, który powiedział, że to on jest odpowiedzialny za śmierć kobiety. Mężczyzna jest byłym konkubentem 39-letniej mieszkanki Giżycka, a do tego tragicznego zdarzenia doszło wskutek wcześniejszym nieporozumień, do jakich dochodziło między nimi. 41-latek został zatrzymany w areszcie. W najbliższym czasie zostanie przesłuchany i najprawdopodobniej zostaną mu postawione zarzuty.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Moskwa: 14-latka z ranami kłutymi na klatce schodowej

Mieszkańcy jednego z moskiewskich bloków znaleźli na klatce schodowej zakrwawioną 14-latkę. Całe ciało dziewczyny było pokryte ranami od noża, Rosjanka jeszcze oddychała. Zmarła po przewiezieniu do szpitala.

Sąsiedzi opowiadają, że widok zmasakrowanego dziecka tak ich przeraził, że mało nie zemdleli. Na ciele i twarzy dziewczyny widniało tyle cięć, że ciężko było ustalić tożsamość dziecka. Ofiara miała przy sobie szkolne zeszyty, dzięki czemu policja ustaliła, że jest to uczennica jednej z pobliskich szkół. 14-latkę przewieziono do szpitala w nocy z 11 na 12 maja, ale rano Rosjanka już nie żyła.

O zabójstwo jest podejrzewany nastolatek, który również trafił do lekarza. Chłopak miał cięte rany na rekach, policjanci sądzą, że są one wynikiem walki z ofiarą. W tej chwili podejrzany znajduje się w szpitalu. Ze wstępnych informacji wynika, że między nastolatkami wybuchła kłótnia, która stała się przyczyną tragedii. Krwawiąca dziewczyna uciekała przed napastnikiem wspinając się po schodach bloku. Rosjankę znaleziono na 22 piętrze w kałuży krwi.
Żródło info: Fakt.pl

Zarzut usiłowania zabójstwa dla 43-latka z Jeleniej Góry

Zarzut usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu usłyszał 43-latek z Jeleniej Góry, podejrzany o brutalny atak na mężczyznę, którego w poniedziałek znaleziono w centrum miasta rannego, z licznymi ranami kłutymi. Zdaniem prokuratury, mężczyźni się znają.

Po postawieniu 43-latkowi zarzutów przez prokuraturę sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu go na trzy miesiące. Leżącego na ziemi, zakrwawionego 27-latka, mieszkańca Jeleniej Góry, znalazł w poniedziałek w czasie patrolu dzielnicowy. Ranny wciąż jest w śpiączce farmakologicznej, ale niewykluczone, że dzisiaj zostanie z niej wybudzony.

Poza 43-latkiem, który usłyszał już zarzuty, policja zatrzymała w związku z tą sprawą jeszcze dwóch mężczyzn – oni jednak od początku mieli status świadków. Po przesłuchaniu zostali zwolnieni.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Paryż: tajemnicze morderstwo 32-latki

W niedzielę rano, 19 kwietnia 2015 roku, 32-letnia instruktorka fitness, Aurélie Châtelain została znaleziona martwa w płonącym samochodzie niedaleko Paryża Tajemnicze morderstwo w pobliżu Paryża. W niedzielę rano w płonącym samochodzie znaleziono 32-letnią instruktorkę fitness z ranami postrzałowymi głowy. Śledczy ustalili, że kobieta nie miała wrogów, dlatego odnalezienie sprawcy, może okazać się wyjątkowo trudne.

– Jak wyjaśnić tę straszną śmierć 5-letniej córeczce, która ubóstwiała matkę najbardziej na świecie? – pyta na łamach dziennika Le Figaro ojciec zamordowanej brutalnie Aurélie Chatelain, 32-letniej tancerki i instruktorki fitness. – Moja córka wyjechała w sobotę wieczorem na tygodniowy kurs do Villejuif i już nie wróciła – dodaje zdruzgotany mężczyzna.

Śledczy sugerują, że wykrycie zabójjcy instruktorki będzie piekielnie trudne. Ta spokojna 32-latka, zaraz po przybyciu do hotelu w Clamart w sobotę wieczorem 18 kwietnia 2015 roku, umieściła entuzjastyczną wiadomość na Facebooku, w której radośnie poinformowała najbliższych, że znalazła odpowiedni hotel i jest bardzo zadowolona. Na drugi dzień rano została znaleziona martwa z trzema ranami postrzałowymi głowy. Jej auto stało w ogniu.

Według Le Figaro, płonący samochód Aurélie, Renault Scenic, stał na zakręcie tuż przed innym pojazdem w bardzo spokojnej dzielnicy domków jednorodzinnych w miejscowości Villejuif, niedaleko Paryża. Le Parisien donosi, że ciało kobiety zostało przemieszczone. Wskazują na to ślady krwi ofiary, która prawdopodobnie początkowo była w innej części pojazdu. Kto mógł się dopuścić tak brutalnego zabójstwa na młodej matce, która miała przed sobą jeszcze tyle planów?

– Całkowicie oddała się swojej pasji. Kochała sport i taniec. Chciała zrobić jeszcze wiele kursów – opowiada dziennikowi La Voix du Nord, Martine Duchet, prezes Stowarzyszenia Fitness GEA we Francji.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Nowe informacje o masakrze w Australii

Makabryczne znalezisko na antypodach. Ośmioro martwych dzieci z ranami kłutymi zostało znalezionych w domu na przedmieściach Cairns, na północy Australii. Według medycznych ekip ratunkowych, które przyjechały na miejsce, natrafiono tam także na 34-letnią ranną kobietę. Jest już w szpitalu.

Policja bada sprawę

Dzieci miały od półtora roku do 15 lat. Nie wiadomo, jakie relacje łączyły kobietę z nimi – wg wstępnych informacji policji, które przekazał insp. Bruno Asnicar z policji w Queensland, siedmioro z nich było jej dziećmi. Ósme też należało do rodziny, jednak w innym stopniu pokrewieństwa. Policja podaje, że współpracuje z kobietą w dochodzeniu. Na razie brak również informacji czy ma ona związek z ich śmiercią.

Rozdarte serce

W sprawie tragedii głos zabrał już premier Australii. Tony Abbott oświadczył, że jest głęboko zasmucony i zszokowany „rozdzierającymi serce doniesieniami z Cairns”. Na razie nie są znane bliższe szczegóły tragedii. Wkrótce policja ma podać więcej informacji. Media podają, że okolica miejsca znalezienia zwłok zamieszkana jest głównie przez Aborygenów – rdzennych mieszkańców Australii i ma wysokie wskaźniki przestępczości.
Żródło info i foto: TVP.info