Tychy: Atak nożownika. Dwie osoby w szpitalu

​22-letni nożownik w Tychach zaatakował trzy osoby wychodzące z ogródków działkowych. Dwie osoby trafiły do szpitala. Napastnik trafił w ręce policjantów. Jak podaje „Dziennik Zachodni”, do zdarzenia doszło w sobotę, 4 września, przy wejściu do ogródków działkowych w Tychach. 22-latek zaatakował nożem trzech mężczyzn, którzy akurat wychodzili z terenów ogródków. Dwie osoby trafiły do szpitala.

Napastnik trafił w ręce policji. Był pod wpływem alkoholu. Funkcjonariuszem ustalają motywy i okoliczności zdarzenia. Śledztwo prowadzone jest pod kątem bójki z użyciem niebezpiecznego narzędzia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

W Niemczech zaatakowano mobilny punkt szczepień. Dwie osoby ranne

W mieście Gera w Turyngii we wschodnich Niemczech doszło w sobotę po południu do ataku na zespół mobilnego punktu szczepień, w wyniku którego dwie osoby zostały ranne – poinformowały lokalne władze. Policja potwierdziła ten incydent.

Atak miał miejsce w mobilnym punkcie szczepień przeciwko koronawirusowi na terenie jednego z centrów handlowych w Gerze. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, mężczyzna, który miał poddać się szczepieniu, odmówił jednak przyjęcia preparatu, a gdy usłyszał, że wobec tego nie otrzyma zaświadczenia o zaszczepieniu, zaatakował personel medyczny.

W wyniku tego ataku dwie osoby zostały ranne i trafiły do szpitala. Jak poinformowała policja, lekkie obrażenia odniósł także napastnik. Akcję szczepień w centrum handlowym przerwano. To pierwszy taki incydent w Turyngii od początku kampanii szczepień przeciwko Covid-19.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Berlin: Zatrzymania po protestach przeciw obostrzeniom pandemicznym

Mimo zakazu demonstracji kilka tysięcy osób protestujących przeciwko obostrzeniom pandemicznym przeszło w niedzielę przez centrum Berlina. Policja zatrzymała ponad 80 najbardziej aktywnych uczestników marszów.

W niedzielę demonstranci przemierzali stolicę w kilku grupach, „najwyraźniej celowo bez ustalonej trasy” – opisuje lokalny portal rbb24. – W przemarszach uczestniczyło kilka tysięcy osób, w grupach, bez stosowania zasad bezpieczeństwa, (bez zachowania) odpowiedniego dystansu, bez zasłaniania ust i nosa – powiedział rbb24 rzecznik prasowy berlińskiej policji.

Niedzielne demonstracje zabezpieczały siły policyjne w liczbie 2200 funkcjonariuszy. Podobne demonstracje odbyły się w Berlinie w sobotę. Na ulicach w nielegalnych demonstracjach zgromadziło się kilka tysięcy osób, zatrzymano ponad 100 osób. Między demonstrantami a policją doszło do licznych starć, czterech policjantów zostało rannych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Rośnie liczba ofiar zamachu w Kabulu

Liczba amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w wyniku zamachu Państwa Islamskiego w Kabulu, wzrosła do 13 – podała w czwartek agencja Reutera i inne media, powołując się na źródła w administracji USA. 14 innych członków sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych jest rannych.

Informacji tej nie potwierdziła podczas konferencji prasowej rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki, odsyłając pytanie do oficjeli Pentagonu. Informacje o śmierci 13. żołnierza podały m.in. Reuters i telewizja Fox News.

Nadal nieznana jest całkowita liczba afgańskich ofiar dwóch zamachów w pobliżu lotniska w Kabulu. Według „Wall Street Journal”, który powołuje się na przedstawiciela afgańskich służb medycznych, liczba ta wynosi co najmniej 90, zaś co najmniej 150 osób zostało rannych.

Państwo Islamskie (IS) wzięło na siebie odpowiedzialność za czwartkowy zamach bombowy w pobliżu lotniska w stolicy Afganistanu Kabulu – poinformował organ propagandowy IS agencja Amak na swoim kanale w komunikatorze Telegram.

Zamachowiec samobójca z IS „zdołał dotrzeć do dużego zgromadzenia tłumaczy i współpracowników armii amerykańskiej” przed hotelem Baron niedaleko lotniska w Kabulu i „zdetonował wśród nich pas szahida, zabijając około 60 osób i raniąc ponad 100 innych, w tym bojowników talibskich” – podała agencja Amak.

Rzecznik amerykańskiego resortu obrony John Kirby mówił, że pod lotniskiem w Kabulu doszło do dwóch eksplozji w ramach „złożonego zamachu”, w którym ucierpieli cywile i żołnierze USA. Jedna z eksplozji wydarzyła się pod Abbey Gate, jednym z głównych wejść na lotnisko, gdzie gromadzili się ludzie. Do drugiego wybuchu doszło pod hotelem Baron, ok. 300 metrów dalej. Hotel ten był używany przez służby brytyjskie do wstępnego sprawdzania Afgańczyków przeznaczonych do ewakuacji. Według doniesień medialnych doszło również do trzeciej eksplozji. 

Prezydent USA Joe Biden skomentował już tragedię w Kabulu. – Nie zapomnimy tego, nie wybaczymy, zmusimy was, byście za to zapłacili – powiedział podczas czwartkowego wystąpienia w Białym Domu, zwracając się do sprawców zamachu z Kabulu.

Biden powiedział, że bierze odpowiedzialność „za wszystko, co się dotychczas wydarzyło”. Stwierdził jednocześnie, że zamach nie zmienił jego zdania na temat wycofania wojsk z Afganistanu, powtarzając swój argument, że jedyną alternatywą dla wyjścia zgodnie z umową zawartą z talibami przez Donalda Trumpa było wysłanie dodatkowych wojsk i narażenie ich na niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Podwójny zamach na lotnisku w Kabulu

Liczba amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w wyniku zamachu Państwa Islamskiego w Kabulu, wzrosła do 13 – podała w czwartek agencja Reutera i inne media, powołując się na źródła w administracji USA. 14 innych członków sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych jest rannych.

Informacji tej nie potwierdziła podczas konferencji prasowej rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki, odsyłając pytanie do oficjeli Pentagonu. Informacje o śmierci 13. żołnierza podały m.in. Reuters i telewizja Fox News.

Nadal nieznana jest całkowita liczba afgańskich ofiar dwóch zamachów w pobliżu lotniska w Kabulu. Według „Wall Street Journal”, który powołuje się na przedstawiciela afgańskich służb medycznych, liczba ta wynosi co najmniej 90, zaś co najmniej 200 osób zostało rannych.

Jak podał rzecznik Pentagonu John Kirby, jedna z eksplozji miała miejsce pod Abbey Gate, jednym z głównych wejść na lotnisko, gdzie gromadzili się ludzie. Do drugiego wybuchu doszło pod hotelem Baron, ok. 300 metrów dalej. Hotel ten był używany przez służby brytyjskie do wstępnego sprawdzania Afgańczyków przeznaczonych do ewakuacji.

Państwo Islamskie (IS) wzięło na siebie odpowiedzialność za czwartkowy podwójny zamach bombowy w stolicy Afganistanu Kabulu – poinformował organ propagandowy IS agencja Amak.

Wcześniej wysokiej rangi przedstawiciele administracji USA powiedzieli, że mimo, iż dotąd nikt nie przyznał się do zorganizowania ataków w pobliżu lotniska w Kabulu, to jednak wszelkie ustalenia wywiadu wskazują na to, że dokonali ich dzihadyści IS-Ch – pisze „USA Today”.

IS-Ch, działające w Afganistanie i Pakistanie, uznaje talibów, znanych z brutalności, za niewystarczająco pobożnych muzułmanów. Obie grupy atakują się wzajemnie – podaje amerykański dziennik.

Jest to najbardziej radykalna i agresywna spośród wszystkich islamistycznych organizacji działających w Afganistanie – wyjaśnia BBC.

Grupa IS-Ch powstała w styczniu 2015 roku, gdy IS odnosiło militarne sukcesy w Iraku i Syrii, zanim kalifat, który ugrupowanie to chciało ustanowić na tym terenie, został pokonany przez międzynarodową koalicję pod egidą USA.

Bojownicy IS-Ch zostali zrekrutowani spośród afgańskich i pakistańskich dżihadystów, a zwłaszcza dezerterów z ruchu talibów, którzy uważali, że nie jest to organizacja wystarczająco radykalna – podaje BBC.

Były główny specjalista CIA ds. terroryzmu w regionie Afganistanu Douglas London powiedział w wywiadzie dla „USA Today”, że teraz, gdy afgański rząd został obalony, IS-Ch stanie się szczególnie niebezpieczne.

Zdaniem Londona dżihadyści IS-Ch zachowali zdolność bojową mimo wielu prób wyeliminowania ich zarówno przez siły USA, jak i talibów. „Dlatego też oni i talibowie są śmiertelnymi wrogami – IS-Ch jest rywalem (talibów), konkurującym o władzę, środki i zdobycze materialne, choć są stosunkowo małą grupą” – dodał London.

Media przypominają, że dżihadyści z tego ruchu są szczególnie okrutni. 8 maja zaatakowali szkołę dla dziewcząt w Kabulu. Zginęło co najmniej 68 osób, w większości były to dziewczynki. Była to szkoła Hazarów – szyickiej mniejszości etnicznej, którą sunnickie IS-Ch obiera za cel.

W maju 2020 roku jego bojownicy zaatakowali hazarską klinikę położniczą i zabili 24 osoby, w tym niemowlęta, matki i personel medyczny.

W odróżnieniu od talibów, zainteresowanych tylko przejęciem pełnej władzy w Afganistanie, IS-Ch stanowi część globalnej siatki terrorystycznej, która stara się obierać za cele ataków przedstawicieli Zachodu, organizacji międzynarodowych i humanitarnych – wyjaśnia BBC.

Bazą IS-Ch jest położona na wschodzie Afganistanu prowincja Nangarhar. W pewnym okresie ugrupowanie to liczyło około 3 tys. bojowników, ale ocenia się, że jest teraz mniej liczne – pisze BBC.

Według afgańskiego urzędnika, na którego powołuje się AP, w czwartkowym zamachu zginęło co najmniej 60 Afgańczyków, a 143 osoby zostały ranne. Pentagon poinformował o śmierci 12 amerykańskich żołnierzy. 15 Marines zostało rannych.
Źródło info i foto: Bankier.pl

Atak nożownika w centrum handlowym Arkadia. Nowe informacje

W trakcie szarpaniny w centrum handlowym Arkadia w Warszawie, napastnik dźgnął nożem dwóch mężczyzn. Ranni trafili do szpitala, a nożownik uciekł z miejsca zdarzenia. Trwa policyjna obława. – Analizujemy zabezpieczone materiały – przekazała polsatnews.pl sierż. sztab. Monika Nawrot ze stołecznej policji. Sytuacja miała miejsce przy al. Jana Pawła II w Warszawie. W tamtejszym centrum handlowym, między trzema mężczyznami – obcokrajowcami – wywiązała się kłótnia i szarpanina.

Podczas bójki jeden z agresywnych mężczyzn wyciągnął nóż i ranił pozostałych. Następnie uciekł z galerii handlowej. Sieć obiegły zdjęcia i wideo z tego zdarzenia. Na nagraniach widać bójkę, w której uczestniczą trzy osoby. Co jakiś czas włączają się osoby postronne, które próbują rozdzielić agresywnych mężczyzn. W pewnym momencie mężczyzna wyciąga nóż i rani pozostałych uczestników bójki.

– Około godz. 19 miała miejsce szarpanina między trzema mężczyznami. Jeden z nich dźgnął ostrym narzędziem dwóch pozostałych. Mężczyźni trafili do szpitala z powierzchownymi obrażeniami – potwierdziła dziennikarzom polsatnews.pl sierż. sztab. Monika Nawrot, oficer prasowy Komendy Stołecznej Policji. 

– Obrażenia nie zagrażają życiu poszkodowanym – dodała policjantka. Wczoraj media informowały, że byli to obywatele Gruzji. Polsatnews.pl ustalił, że na pewno „nie byli to obywatele Gruzji” – przekazała sierż. sztab. Nawrot. Wiemy również, że nie byli to także Polacy.

Mężczyzny nie udało się jeszcze znaleźć. Trwa policyjna obława. – Cały czas są prowadzone czynności. Analizujemy zabezpieczony materiał, aby jak najszybciej pozytywnie zakończyć tę sprawę – poinformowała polsatnews.pl policjantka.   
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Atak nożownika w centrum handlowym Arkadia

Pomiędzy trzema mężczyznami w Centrum Handlowym Arkadia w Warszawie (woj. mazowieckie) wywiązała się kłótnia, przez którą doszło do rękoczynów. W czasie szarpaniny mężczyzna wyciągnął nóż i ranił pozostałych dwóch uczestników bójki. Ranni trafili do szpitala, a nożownik uciekł z miejsca zdarzenia. Sytuacja miała miejsce w przy al. Jana Pawła II w Warszawie. W tamtejszym centrum handlowym, między trzema obywatelami Gruzji wywiązała się kłótnia i szarpanina.

Podczas bójki jeden z agresywnych mężczyzn wyciągnął nóż i ranił pozostałych. Następnie uciekł z galerii handlowej. Policja potwierdziła, że doszło do takiego zdarzenia. – Około godz. 19 miała miejsce szarpanina między trzema mężczyznami. Jeden z nich dźgnął ostrym narzędziem dwóch pozostałych. Mężczyźni trafili do szpitala z powierzchownymi obrażeniami – poinformowała „Super Express” sierż. sztab. Monika Nawrot, oficer prasowy Komendy Stołecznej Policji.

O zdarzeniu poinformował na Twitterze jeden z mieszkańców Warszawy.

– Obrażenia nie zagrażają życiu poszkodowanym – dodała policjantka. Na miejscu zdarzenia wciąż są policjanci, którzy prowadzą czynności związane z atakiem, między innymi zabezpieczają nagrania z kamer monitoringu w CH Arkadia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina w pobliżu stadionu w Waszyngtonie

Podczas meczu baseballowego kibice usłyszeli strzały. Wraz z zawodnikami zostali ewakuowani. W pobliżu stadionu postrzelone zostały cztery osoby. Strzały padły podczas meczu Washington Nationals i San Diego Padres. Rozgrywka została przerwana, a kibice i zawodnicy ewakuowani. Początkowo podejrzewano, że ktoś otworzył ogień na stadionie, wybuchła panika, niektórzy zaczęli uciekać. Jednak strzały padły poza obiektem i, jak podaje policja, nie miały związku z meczem.

Policja poinformowała o czterech rannych. Dwie z nich udały się do szpitala o własnych siłach, a kolejne dwie musiały zostać przetransportowane ambulansem. Reuters, powołując się na „The Washington Post”, informuje, że mężczyzna został postrzelony w nogę, a kobieta w plecy. Obrażenia nie zagrażają ich życiu. Ze wstępnych informacji wynika, że jedną z rannych osób jest pracownik stadionu.

W związku z sytuacją mecz został przerwany i przeniesiony na następny dzień.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ponad 500 strzelanin w świąteczny weekend w Stanach

Podczas długiego weekendu Dnia Niepodległości w Stanach Zjednoczonych doszło do kilkuset strzelanin. W wyniku tych zdarzeń zmarły łącznie co najmniej 233 osoby, w tym nieletnie. Rannych zostało ponad 600 osób, w tym młodzież i dzieci. Pomimo kilkudziesięciu aktów przemocy w Nowym Jorku i Chicago, w miastach tych bilanse rannych i strzelanin były niższe niż w ubiegłym roku.

Z danych zajmującego się monitorowaniem przemocy przy użyciu broni palnej Gun Violence Archive (GVA) wynika, że w czasie długiego weekendu Dnia Niepodległości w Stanach Zjednoczonych odnotowano łącznie ponad 500 zdarzeń z użyciem broni palnej. W wyniku strzelanin co najmniej 233 osoby zginęły, a 618 doznało obrażeń. Dane te obejmują okres od godziny 17 w piątek do końca poniedziałku.

CNN podaje natomiast dane dla poszczególnych miast, opierając się na policyjnych statystykach z okresu od piątku do poniedziałku. W Nowym Jorku, gdzie wzrasta przemoc z użyciem broni, w 29 strzelaninach było 35 poszkodowanych, w tym dwie ofiary śmiertelne. Oznacza to jednak spadek w porównaniu z minionym rokiem, kiedy w świąteczny weekend w 55 strzelaninach zostało postrzelonych 78 osób.

W Chicago od piątku do poniedziałku zginęło 18 osób, a obrażenia doznało 100. Zarejestrowano łącznie 69 strzelanin. Szef policji David Brown określił weekend Dnia Niepodległości jako najtrudniejszy w roku dla funkcjonariuszy. Przed rokiem w tym samym czasie w 47 strzelaninach zginęło 18 osób, a rannych zostało 83.

CNN zwraca uwagę, że wśród weekendowych ofiar przemocy przy użyciu broni palnej były dzieci i nastolatki. Wymienia między innymi 17-latka z Toledo w stanie Ohio, postrzelonego w niedzielę wieczorem podczas imprezy z udziałem kilkuset osób. Chłopak zmarł po przewiezieniu helikopterem do szpitala University of Michigan. Rannych zostało także 11 innych osób, a dwie są w stanie krytycznym. To osoby w wieku 51 i 19 lat. Stan dziewięciorga innych ofiar w wieku od 11 do 19 lat jest stabilny.

Policja w Cincinnati w stanie Ohio powiadomiła o śmierci dwóch chłopaków w wieku 16 i 19 lat oraz zranieniu trojga innych nastolatków w niedzielę późnym wieczorem podczas świątecznych obchodów w miejscowym parku. Dwóch chłopców było „zaangażowanych w sprzeczkę, która doprowadziła do wymiany ognia”, a pozostałe ofiary znalazły się w ogniu krzyżowym. W rezultacie obrażeń doznały dwie nastolatki, w wieku 16 i 17 lat oraz 15-letni chłopiec. 17-latka jest w stanie krytycznym.

W Norfolk w stanie Wirginia w piątek po południu postrzelono czworo dzieci, w tym 6-letnią dziewczynkę, oraz troje nastolatków. Policja aresztowała w związku z tym 15-letniego chłopca. W Las Vegas w wyniku strzelaniny zmarło dwóch mężczyzn, a co najmniej siedmiu innych zostało rannych.

Wzrost przemocy wobec stanu sprzed pandemii

Ze statystyk Gun Violence Archive wynika, że nastąpił wzrost przemocy w porównaniu ze stanem sprzed pandemii COVID-19. Od początku roku 2021 do 6 lipca tego roku GVA, na które powołuje się CBS News, odnotowało 22 662 zgony spowodowane użyciem broni palnej. Obejmuje to morderstwa, zabójstwa i nieumyślne zabójstwa. Doszło do 336 masowych strzelanin i 16 masowych morderstw. Dla porównania – w całym roku 2019 odnotowano w 417 masowych strzelaninach 15 208 zgonów.

GVA definiuje masowe morderstwo jako zdarzenie z czterema lub więcej zabitymi. Za masową strzelaninę uznaje przypadek, kiedy cztery lub więcej osób jest postrzelonych, nie wliczając w to napastnika.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Atak na organizatorów marszu LGBT w Tbilisi. Polak ugodzony nożem

Dziesiątki osób zostało rannych po ataku prawicowych grup, demonstrujących przeciwko planom organizacji „parady godności” LGBT w stolicy Gruzji. Atakowano także przedstawicieli mediów. Rannych zostało kilkudziesieciu dziennikarzy, napastnicy mieli „polować” na przedstawicieli mediów. Gruzińskie media piszą, że ranny został obywatel Polski. W poniedziałek prawicowe grupy sprzeciwiające się paradzie osób LGBT+ w stolicy Gruzji zaatakowały biuro organizatorów, Tbilisi Pride. Napastnicy włamali się do środka i zdewastowali biuro, zrywali tęczowe flagi. Parada została odwołana.

Ponadto zaatakowano dziennikarzy relacjonujących wydarzenia. Według portalu tabula.ge rannych zostało ok. 40 przedstawicieli mediów.

Polak ugodzony nożem

Serwis agenda.ge podaje, że na ulicy zaatakowano obywatela Polski. Mężczyzna miał zostać ugodzony nożem. Wg. relacji napastnik zaatakował go, bo uznał go za osobę homoseksualną. Polski MSZ potwierdził Onetowi, że doszło do takiego ataku i konsul RP jest w kontakcie z poszkodowanym i lekarzami. Ofiara jest w stanie stabilnym.

Organizatorzy oskarżają rząd i kościół

Marsz miał zakończyć Tydzień Dumy osób LGBT w Gruzji. Już wcześniejsze wydarzenia były atakowane przez skrajnych nacjonalistów i grupy określane przez niektóre gruzińskie media jako „proputinowskie”. W ubiegłym tygodniu zatrzymano ponad 20 osób po próbie zakłócenia pokazu filmowego. Organizatorzy Tygodnia Dumy opublikowali oświadczenie, w którym piszą, że „wypowiedziano wojnę społeczeństwu obywatelskiemu, wartościom demokratycznym i europejskiemu kierunkowi” rozwoju kraju. Oskarżyli rząd o niewypełnianie swojego obowiązku ochrony bezpieczeństwa obywateli, wskazując też na odpowiedzialność „prorosyjskich grup” i gruzińskiego patriarchatu.

Podkreślili, ze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych miało „wszelkie możliwości zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom Tygodnia Dumy”, a organizatorzy, dyplomaci i organizacje międzynarodowe spotykały się z przedstawicielami resortu, proponując konkretne rozwiązania. „Zamiast skutecznych kroków” urzędnicy państwowy mieli „zachęcać do przemocy”. W obliczu tych wydarzeń, braku ochrony ze strony państwa i „ogromnej fali nienawiści wspieranej przez rząd i patriarchat” zdecydowano o odwołaniu parady.
Źródło info i foto: Gazeta.pl