Niemcy: Imigranci, którzy swój urlop spędzają w Syrii stracą status uchodźcy

– Kto jako syryjski uchodźca spędza regularnie urlop w Syrii, ten nie może przecież powoływać się poważnie na to, że jest w niej prześladowany. Takim uchodźcom musimy odebrać ich dotychczasowy status – zapowiedział zaostrzenie polityki rządu szef niemieckiego MSW Horst Seehofer.

Horst Seehofer, federalny minister spraw wewnętrznych odniósł się do kontrowersji wokół syryjskich uchodźców, którzy urlop spędzają w Syrii w wywiadzie z niemieckim tygodnikiem „Bild am Sonntag”. Przyznał, że Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) ma obowiązek sprawdzać, czy status uchodźcy w dalszym ciągu może przysługiwać osobom, które regularnie jeżdżą na urlop do swojego kraju pochodzenia.

Część z Syryjczyków, którzy uzyskali azyl polityczny w Niemczech, ze względu na to, że byli prześladowani w ogarniętej wojną domową ojczyźnie, wracają do niej na urlopy lub odwiedzają krewnych, którzy tam pozostali. Nie wiadomo ile jest takich przypadków.

Szef MSW przyznał też, że niemieccy urzędnicy pilnie obserwują rozwój sytuacji w Syrii. – Jeśli położenie na to pozwoli, przystąpimy do akcji odsyłania syryjskich uchodźców do kraju – zapowiada minister.

Po wybuchu wojny domowej w Syrii 8 lat temu, do Niemiec uciekło około 780 tys. Syryjczyków. Obecnie wspierane przez Rosję oddziały wierne prezydentowi Baszszarowi al-Asadowi kontrolują większą część terytorium tego kraju.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Molestowanie chłopców z chóru Domspatzen. 547 dzieci ofiarami przemocy seksualnej

Do molestowania seksualnego w chórze Domspatzen (Katedralne wróbelki) w Ratyzbonie dochodziło niemal przez 50 lat. Autor stworzonego na zlecenie Kościoła katolickiego raportu współodpowiedzialnością za molestowanie obarcza brata emerytowanego papieża Benedykta XVI.

We wtorek opublikowano wyniki końcowego raportu sporządzonego przez adwokata Ulricha Webera. Badał on przeszłość słynnego chłopięcego chóru od maja 2015 r. W tym czasie rozmawiał z dziesiątkami ofiar, osobami odpowiedzialnymi oraz pełnomocnikiem biskupstwa w Ratyzbonie zajmującego się przypadkami wykorzystania dzieci. Adwokat miał też dostęp do tajnych archiwów i kartotek osobowych biskupstwa.

Ulrich Weber zbadał przypadki z lat 1945-1992. W tym czasie przez chór i internat przewinęło się 2100 chłopców. Wszystkie przypadki uległy przedawnieniu, ale poszkodowani mają otrzymać odszkodowania od 5 tys. do 20 tys. euro.

Do przemocy dochodziło głównie w przedszkolu. Jednak gimnazjum działające przy chórze też nie było od niej wolne. Jak mówił na konferencji prasowej Ulrich Weber, czas spędzony w szkole był dla poszkodowanych „więzieniem, piekłem i obozem koncentracyjnym”. Wielu z nich określało ten czas mianem „najgorszego okresu w ich życiu, naznaczonego przez strach, przemoc i bezsilność”.

Odpowiedzialni za przestępstwa

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej adwokat Ulrich Weber powiedział, że główną odpowiedzialność za przestępstwa wobec dzieci ponosi dyrektor szkoły oraz katecheta. Jednak o molestowaniu wiedzieli niemal wszyscy. Jego zdaniem w chórze i szkole panowała „kultura milczenia”, a ważniejsze było dobro instytucji niż uczniów.

Współodpowiedzialność za przemoc i molestowanie ponosi też brat emerytowanego papieża Benedykta XVI – George Ratzinger. Był on wieloletnim kapelmistrzem ratyzbońskiego chóru, a w latach 1964-1994 był dyrektorem muzycznym chóru.

– Można mu zarzucić chowanie głowy w piasek i brak reakcji, mimo że wiedział o problemie – powiedział Ulrich Weber.

Ofiary mniej stanowcze wobec oprawców

Mimo udokumentowania przypadków przemocy i molestowania, nie wszystkie ofiary domagają się odszkodowania. – Cierpiałem, ale nie chcę pieniędzy. Po upływie 50 lat niemożliwe jest zadośćuczynienie finansowe. Sam muszę sobie z tym poradzić – powiedział dziennikowi „Sueddeutsche Zeitung” jedna z ofiar.

71-letni mężczyzna powiedział gazecie, że niedawno nawiązał kontakt ze swoim byłym nauczycielem matematyki, który dał mu się szczególnie mocno we znaki. Nauczyciel ujawnił, że był więźniem obozu koncentracyjnego, gdzie był bity i upokarzany. – Powiedział do mnie: życie jest ciężkie. Chciałem was do tego życia przygotować. Po tej rozmowie odzyskałem spokój duszy – opowiada Alexander Metz.

Chór katedralny Domspatzen z Ratyzbony w Bawarii należy do najbardziej znanych chórów chłopięcych. Powstał ponad 1000 lat temu. Od 1994 roku zespołem, składającym się z chłopców i młodych mężczyzn, kieruje osoba świecka – Roland Buechner. Członkowie chóru uczęszczają do własnej szkoły i mieszkają w internacie.
Źródło info i foto: wp.pl

Broń od Amerykanów nie trafiła do syryjskich rebeliantów, a na czarny rynek

Współpracownicy jordańskich służb wywiadowczych regularnie kradli broń, w którą amerykańska CIA oraz Arabia Saudyjska chciały zaopatrzyć rebeliantów w Syrii. Uzbrojenie trafiało potem na czarny rynek, a potem w ręce terrorystów – wynika z raportu dziennika „New York Times” i telewizji Al-Dżazira. Jak podano w ogłoszonym w poniedziałek wspólnym raporcie tych mediów, wśród broni, za której transport odpowiedzialni byli współpracownicy jordańskiego wywiadu, znajdowały się m.in. automaty Kałasznikowa, moździerze oraz pociski przeciwpancerne.

Według FBI skradzionej broni użyto podczas ataku na centrum szkolenia irackich i palestyńskich sił bezpieczeństwa na wschodnich przedmieściach Ammanu w 2015 roku. Strzelający wówczas na oślep jordański oficer zabił pięć osób, w tym dwóch Amerykanów. Użytą przez niego broń rozpoznano po numerach seryjnych. Miejsce, gdzie znajduje się większość skradzionego uzbrojenia, pozostaje nieznane. Jak głosi raport, rzecznik jordańskiego rządu Mohammad al-Momani odrzucił zarzuty stawiane służbom wywiadowczym Jordanii.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Była żona mówi o zabójcy z Orlando: „Był niezrównoważony psychicznie”

Była żona Omara Mateena, sprawcy krwawego ataku w Orlando na Florydzie, powiedziała że był on „niezrównoważony psychicznie i umysłowo chory”. W rozmowie z dziennikarzami podkreśliła, że Mateen cierpiał na zaburzenia bipolarne, miał „historię ze sterydami” i gwałtowne usposobienie.

Kobieta powiedziała, że Mateen bił ją regularnie. Widząc, co się dzieje, zabrała ją od niego jej rodzina. Ich burzliwe małżeństwo zakończyło się po czterech miesiącach. Jak powiedziała, nie miała z nim od dawna kontaktu. Była żona Mateena twierdzi, że był on człowiekiem religijnym, ale nie dostrzegła oznak radykalizmu. Powiedziała także, że jej były mąż pragnął zostać policjantem. Ojciec Omara Mateena powiedział stacji telewizyjnej MSNBC, że nie wierzy w religijny motyw działania jego syna. „Nienawidził natomiast gejów. Kiedyś bardzo się zezłościł na widok dwóch mężczyzn całujących się w miejscu publicznym” – podkreślił ojciec sprawcy masakry w Orlando.

Od 2007 roku Omar Mateen pracował na Florydzie w największej firmie ochroniarskiej na świecie – G4S. Broń nosił legalnie, w ramach swych obowiązków służbowych. Firma G4S oświadczyła, że w 2007 i 2013 roku Mateen przeszedł badania, których wyniki nie budziły żadnych zastrzeżeń. Zapewniła także, że nic nie wiedziała o jego rzekomych związkach z terroryzmem.

W niedzielnym ataku na klub nocny dla gejów w Orlando na Florydzie zginęło co najmniej 50 osób, a 53 zostały ranne. Mateen został zastrzelony przez policję. Odpowiedzialność za ten atak wzięła na siebie dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS).
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

20-latek znęcał się nad dwumiesięcznym dzieckiem

Wczoraj, gdy na izbę przyjęć trafił dwumiesięczny chłopiec z posiniaczoną buzią i złamaną nóżką, jeden z łódzkich szpitali zawiadomił policję i prokuraturę. O pobicie niemowlęcia podejrzewany jest 20-latek, partner o rok młodszej matki dziecka. Grozi mu do pięciu lat więzienia. Do znęcania się nad dzieckiem dochodziło na przestrzeni ostatniego miesiąca. Wczoraj do dwumiesięcznego chłopczyka matka wezwała pogotowie.

– Kiedy karetka przewiozła dziecko do szpitala, chłopiec miał zasinienia na całej buzi oraz złamaną nóżkę, dokładnie kość udową – mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. – Ustaliliśmy, że za znęcanie się nad dzieckiem odpowiada prawdopodobnie 20-letni partner matki. Usłyszał już zarzuty znęcania się nad niemowlęciem, grozi mu do pięciu lat więzienia, ale nie wykluczamy, że zarzuty oraz wymiar kary mogą się zmienić. Wszystko zależy od tego, jak trwałe obrażenia odniosło niemowlę. To zostanie sprawdzone dopiero po serii badań lekarskich. Na razie dziecko musi mieć wyleczoną nóżkę – mówi Kopania.

Z ustaleń śledczych wyłania się ponury obraz. 20-latek regularnie pastwił się nad dzieckiem od połowy marca. Dlaczego 19-letnia matka nie reagowała – nie wiadomo.

– Mężczyzna rzucał maleńkie dziecko na łóżeczko, uderzał ręką w głowę, ściskał rączki i nóżki. Zapewne w ten sposób doszło do złamania kości – wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Mężczyzna nie przyznał się do winy. Prokuratura chce, by trafił do aresztu, sąd ma podjąć decyzję jutro.
Żródło info i foto: onet.pl

Zaginęła 26-letnia Ewa Tylman

Poznańska policja, rodzina i znajomi poszukują 26-letniej Ewy Tylman. W nocy z niedzieli na poniedziałek wyszła z klubu i wracała do domu. Do dzisiaj nie nawiązała jednak kontaktu z rodziną. Znaleziono tylko jej dowód osobisty. Nie wiadomo co się z nią dzieje. Ewa musi regularnie przyjmować leki, które można kupić tylko na receptę.

W nocy z niedzieli na poniedziałek, Ewa Tylman była w jednym z klubów przy ul. Wrocławskiej w Poznaniu. Stamtąd około godz. 3 wyszła w kierunku domu. Kamery monitoringu zarejestrowały ją na placu Wiosny Ludów. Dalej przez plac Bernardyński szła w kierunku mostu Rocha. Ostatni raz widziano ją na ul. Mostowej. Tam ślad się urywa.

Przeszukano brzegi Warty

W pobliżu znajdują się przystanki tramwaju i autobusów nocnych – stad podejrzenie, że dalej mogła przemieścić się właśnie jedynym z tych środków transportu. Policja przejrzała monitoring w pojazdach komunikacji miejskiej, jednak nie dostrzeżono na nim zaginionej. Sprawdzono także brzegi Warty w akcji brał udział helikopter. Policja przesłuchała w sprawie zaginionej jej kolegę, który towarzyszył jej po wyjściu z klubu. Mężczyzna jednak twierdzi, że był kompletnie pijany i nic nie pamięta.

Znaleziono jej dowód

Według najnowszych informacji uzyskanych przez policjantów prowadzących sprawę wynika, że Ewa Tylman mogła znajdować się także tej nocy na ulicy Królowej Jadwigi na przystanku tramwajowym w pobliżu budynków AWF-u. – Z policjantami, którzy zajmują się odnalezieniem zaginionej kobiety, skontaktowała się osoba, która znalazła na przystanku tramwajowym dowód osobisty Ewy Tylman. Policjanci w związku z nowymi okolicznościami obecnie sprawdzają i weryfikują nowe wątki zaistniałe w tej sprawie – podaje Iwona Liszczyńska z wielkopolskiej policji.

26-latka musi brać leki

Ewa Tylman ma 26 lat. Ma około 165 cm wzrostu, waży około 60 kg. Ma ciemne włosy proste do ramion, uszy przylegające, nos normalny z dołkiem na koniuszku. W chwili zaginięcia ubrana była w szary płaszcz do pasa z kapturem, czarne spodnie jeansowe, czarny sweter, czarne buty na obcasie oraz czarną torebkę z ćwiekami. Jak podaje rodzina, zaginiona ma chorą tarczycę i musi regularnie zażywać specjalny hormon levotyroxine. Stąd apel, by zwrócić uwagę na podejrzane zachowania w aptekach – np. próby zakupu tego leku bez recepty.

„Rozwieszajcie plakaty”

Poszukiwania trwają także w internecie. Na portalach społecznościowych rozsyłane są ogłoszenia w różnych językach o zaginięciu Ewy. O sprawie poinformowano także fundację Itaka. W całym mieście rozwieszane są plakaty o zaginięciu 26-latki. Rodzina apeluje, by samodzielnie drukować i rozwieszać kolejne plakaty, szczególnie wzdłuż ulicy Królowej Jadwigi i w pobliżu AWF-u gdzie został odnaleziony dowód dziewczyny.

Wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu zaginionej policja prosi o kontakt z funkcjonariuszami z Komisariatu Policji Poznań–Nowe Miasto przy ul. Polanka 24 –pod numerem telefonu 61 841 23 13 lub 61 841 23 11 – czynne całą dobę.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Państwo Islamskie i seksualne niewolnictwo

Ofiarami ISIS regularnie padają chrześcijanki i jazydki. Bojownicy porywają je, gwałcą i sprzedają na targach niewolnic. Wiek nie ma znaczenia – donosi agencja AFP.

– Zmuszali nas siłą do przejścia na islam. Jeśli odmawiałyśmy, czekały nas tortury. Bili nas, przykuwali łańcuchami do ziemi i zostawiali na słońcu, zmuszali do picia brudnej wody, grozili porażeniem prądem – mówi w rozmowie z AFP 18-letnia Jinan, jazydka z Iraku, która cudem uciekła oprawcom. Wkrótce ukaże się książka będąca świadectwem trzymiesięcznej gehenny, którą przeszła.

Nastolatka została porwana na początku 2014 roku, kiedy oddziały ISIS wdzierały się do północnych regionów Iraku, zamieszkanych przez stanowiących mniejszość jazydów (wyznawców religii, która powstała z nałożenia się szyizmu na zaratusztrianizm). Trafiała z rąk jednym porywaczy do drugich, kilka razy zmieniano jej miejsce pobytu. Wkrótce została sprzedana na targu niewolników. Trafiła w ręce dwójki handlarzy – byłego policjanta i imama. Wraz z innymi jazydami zamknięto ją w domu należącym do oprawców.

– Ci mężczyźni nie są ludźmi. Myślą tylko o śmierci i mordowaniu, chorobliwie pragną zemsty. Stale biorą narkotyki i powtarzają, że pewnego dnia Państwo Islamskie będzie rządzić światem – mówi, cytowana przez Business Insider.

W książce „Esclave de daesh” (pol. „Niewolnica ISIS”) Jinan opisuje poszczególne epizody z trwającego trzy miesiące piekła. Jak wspomina, pewnego dnia zaprowadzono ją do wielkiej sali, w której przetrzymywano i gwałcono dziesiątki kobiet. Właśnie tam odbywał się targ niewolnic. – Bojownicy otoczyli nas, wytykali palcami, śmiejąc się przy tym bez opamiętania. W pewnym momencie jeden z mężczyzn, wskazując jedną z nas, powiedział: „Ta ma duże piersi”. Ale po chwili dodał: „Ale ja wolę jazydki z błękitnymi oczami i jasną skórą. Te są najlepsze. Jestem skłonny zapłacić cenę”. „Wkrótce jedna z nas należała do niego” – opisuje Jinan.

Innym razem trafiła do domu, w którym przetrzymywano ją z innymi kobietami. Każdego dnia odwiedzali je mężczyźni.

Kiedyś usłyszała: „Wymienię swój pistolet Beretta za brunetkę. Jeśli wolisz płacić gotówką, będzie to 150 dolarów. Możesz płacić też irackimi dinarami”.

Handlarze myśleli, że Jinan nie zna arabskiego, dlatego mówili swobodnie w jej obecności. Jeden z oprawców, którego nazywano Abou Omar: „Facet nie może przehandlować więcej niż trzech kobiet, chyba że jest z Syrii, Turcji albo z Zatoki Perskiej”. Abou Anas, rozmówca Omara, odpowiedział: „To dobre dla biznesu. Saudyjski kupiec zapłaci za transport i i jedzenie, na co nie stać członka Państwa Islamskiego. On ma więcej pieniędzy, to opłacalne”. Omar: „To niezły biznes: Państwo Islamskie zwiększa profity, żeby wesprzeć mudżahedinów i nasi zagraniczni bracia będą zadowoleni”.

Według kobiety na targach niewolnic handlowano nie tylko Irakijkami i Syryjkami, ale także kobietami z Zachodu. Najpiękniejsze z nich były zarezerwowane dla lokalnych bossów i bogatych klientów z krajów Zatoki Perskiej. Handlarze byli pośrednikami między właścicielami niewolników a emirami, którzy odwiedzali targ.

Jinan jest jedną z niewielu kobiet, którym szczęśliwie udało się zbiec po tym, jak ukradła ochroniarzowi klucze. Po ucieczce odnalazła swojego męża. Obecnie przebywa w obozie dla jazydzkich uchodźców w irackiej części Kurdystanu. – Jeśli wrócimy do swoich domów, znowu będą nas gwałcić i zabijać – mówi.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

42-latek znęcał się nad kochanką

42-letni mężczyzna, który regularnie znęcał się niegdyś nad byłą konkubiną, postanowił znów zaatakować. Napadł na nią niespodziewanie, gdy kobieta wracała do domu. Nieoczekiwanie wpadł w szał, szarpał ją, groził pistoletem i straszył podpaleniem mieszkania. Na miejsce zdarzenia natychmiast przybyli policjanci i zatrzymali wściekłego mężczyznę. To, co ukrywał w swoim aucie, zaskoczyło nawet doświadczonych stróżów prawa. W bagażniku samochodu agresywnego 42-latka znaleźli bagnet, pałkę teleskopową i pistolet z zaślepioną lufą.

Damski bokser został przewieziony do aresztu. Za same groźby karalne grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności. Niewykluczone, że odpowie także za znęcanie się nad niewinną kobietą.
Żródło info i foto: se.pl

USA: 7-latek głodzony przez rodziców

W Pensylwanii (USA), 7-letni chłopiec był regularnie bity przez rodziców za podjadanie. Zdarzało się, że z głodu zjadał owady złapane na ganku. Do szpitala trafił niemal zagłodzony. Rodzicom postawiono zarzuty. Gdy chłopiec przybył do szpitala ważył tylko 11kg.

– „Dziecko było wygłodzone. To najstraszliwszy przypadek zaniedbania od lat” – komentuje Jennifer Wolford – dyrektor szpital w Pensylwanii,do którego trafił chłopiec. 7-latek karmiony był przez matkę wyłącznie małymi porcjami jajek i tuńczyka. Miał indywidualny tok nauczania, więc nikt nie widział w jakim jest stanie. Z domu wypuszczany był tylko na ganek, gdzie często z głodu żywił się owadami. Dziecko było również regularnie bite pasem za podjadanie.

Miejski Dom Opieki nad Dziećmi zainteresował się chłopcem po sugestiach sąsiadów, którzy zauważyli wychudzonego chłopca w ogrodzie. Pracownicy ośrodka po oględzinach natychmiast zadecydowali o zabraniu go do szpitala. Chłopiec mieszkał z mamą, dziadkami i trójką rodzeństwa. Pozostałe dzieci nie wyglądały na zaniedbane, umieszczono je jednak w Ośrodku Opieki Społecznej. Matka chłopca, Mary Rader i jego dziadkowie, Dennis i Deana Beighley, zostali oskarżeni o umyśle spowodowanie zagrożenia życia i zdrowia dziecka. 30 lipca staną przed sądem. Żródło info i foto: interia.pl

57-letni mężczyzna, który miał trójkę dzieci z własną córką, usłyszał wyrok

Oskarżyciel Patrick Palmer powiedział, że dziewczyna wierzyła, że jej ojcem jest zupełnie inny mężczyzna. Swojego prawdziwego ojca nie widziała od najmłodszych lat. Po czasie zaczęła doszukiwać się prawdy, chciała poznać swojego ojca. Dziewczyna zeznała, że miała zaledwie 14 lat, kiedy ojciec po raz pierwszy ją pocałował. Para zaczęła współżyć regularnie. Ich pierwszy syn urodził się w 2002 roku. Ojciec jej dzieci został aresztowany w 2005 roku. Sędzia Christopher Batty poinformowała, że policja była nieświadoma, że dziewczyna była ponownie w ciąży z oskarżonym. Dziewczyna zarzuciła także, że mężczyzna ją kontrolował i był bardzo zazdrosny. Mężczyzna został skazany na 4 lata więzienia. Żródło info i foto: onet.pl