„Frog” nieuchwytny. Od stycznia powinien być w więzieniu

Pirat drogowy Robert N. ps. Frog znany z nagrywania swoich szaleńczych rajdów po ulicach Warszawy został skazany prawomocnym wyrokiem na półtora roku więzienia. W styczniu miał stawić się do odbycia kary, ale do tej pory tego nie zrobił. Za kratki nie odprowadziła go również policja.

„Frog” znany jest przede wszystkim z niebezpiecznych rajdów po stolicy i na trasie między Jędrzejowem a Kielcami. Nagrania pokazujące popisy kierowcy, były udostępniane w sieci. Pirat drogowy ma już kilka wyroków na koncie. Na początku tego roku powinien stawić się w zakładzie karnym do odbycia kary więzienia, ale do tej pory mężczyzna pozostaje na wolności. Sprawę nagłośnili kilka dni temu dziennikarze Polsat News.

„Nakazem doprowadzenia zajmuje się policja”

Jak przekazała nam sekcja prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie, chodzi o wyrok z 28 stycznia 2020 roku. Wtedy sąd uznał Roberta N., „za winnego tego, że w dniu 19 września 2018 r. w Warszawie na drodze publicznej prowadził pojazd osobowy pomimo zakazu prowadzenia pojazdów orzeczonego wyrokami”. Sąd skazał Roberta N. na karę półtora roku więzienia. Wobec „Froga” zasądzono również zakaz prowadzenia pojazdów na okres ośmiu lat. Obrońca „Froga” złożył jeszcze apelację od tego wyroku, ale Sąd Okręgowy w Warszawie podtrzymał orzeczenie sądu niższej instancji.

„Skazany nie stawił się dobrowolnie do Aresztu Śledczego celem odbycia kary. W dniu 22.01.2021 r. wystawiono nakaz doprowadzenia skazanego do zakładu karnego wraz z zarządzeniem o wszczęciu poszukiwań ogólnokrajowych. Do dnia dzisiejszego nie zdołano ustalić miejsca pobytu skazanego i doprowadzić do Aresztu Śledczego celem odbycia kary. Realizacją nakazu doprowadzenia zajmuje się Policja” – poinformowała sekcja prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

Jak się okazuje, nieskutecznie. Dziennikarze Polsatu ustalili, że Robert N. jest widywany przez znajomych, którzy biorą udział w nielegalnych wyścigach. Jak twierdzą, „Frog” nie bierze w nich udziału, ale przyjeżdża na miejsce samochodem. Reporterom udało się również dotrzeć do matki N., która stwierdziła, że jej syn „w ogóle się nie ukrywa”.

Komendę Stołeczną Policji zapytaliśmy dlaczego od stycznia, czyli od momentu wydania zarządzenia o doprowadzeniu skazanego do zakładu karnego, Robert N. tam nie trafił? A także, jak wyglądają jego poszukiwania? Czekamy na odpowiedź.

Wyroki „Froga”

Wyrok, który powinien odbywać teraz „Frog”, dotyczy wydarzeń z września 2018 roku. Na ulicy Dywizjonu 303 policjanci zatrzymali do kontroli porsche – okazało się, że kierujący prowadził pojazd pomimo sądowego zakazu. Za kierownicą siedział właśnie Robert N. Porsche zostało odholowane na parking, a mężczyzna dostał wezwanie do prokuratury.

W 2016 roku uprawomocniło się pięć wyroków związanych z łamaniem przez niego przepisów drogowych. Sąd zadecydował wówczas między innymi o trzyletnim zakazie prowadzenia pojazdów. Wtedy N. sądzony był za wykroczenia, jakie popełnił podczas jazdy ulicami Warszawy.

W marcu 2019 roku pisaliśmy, że Robert N. usłyszał też inny wyrok. Mężczyzna, pomimo obowiązującego go zakazu prowadzenia samochodów, urządził sobie w marcu 2018 roku przed warszawskim centrum handlowym rajd sportowym mercedesem. Wówczas został skazany na karę grzywny.

Na uprawomocnienie czeka również wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, który skazał „Froga” na 2,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym pod Kielcami.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Finał sprawy „Froga” odnośnie „rajdu” ulicami Warszawy

Urządził sobie rajd ulicami Warszawy. Gnał z prędkością ponad 200 km na godzinę. Miał szczęście, że nikogo nie zabił. Choć od tego czasu minęło już 7 lat, pseudonim Frog wciąż kojarzy się jednoznacznie. Reportaż Leszka Dawidowicza dzisiaj o 21:00 w Polsat News. W 2014 roku, w sieci pojawiło się wstrząsające nagranie, na którym Robert N. popisuje się skrajnie niebezpieczną jazdą z zawrotną prędkością. Swoje wyczyny powtórzył na trasie między Jędrzejowem, a Kielcami.

Po 7 latach w końcu usłyszy wyrok w sprawie o spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. „Frog” nawet w trakcie procesu łamał sądowe zakazy jazdy. Grozi mu 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pirat drogowy „Frog” z wyrokiem

Robert N. ps. „Frog” skazany. Jeden z najsłynniejszych piratów drogowych usłyszał wyrok półtora roku bezwzględnego więzienia i osiem lat zakazu prowadzenia pojazdów. Taką decyzję podjął we wtorek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli. Wyrok nie jest prawomocny.

Sprawa dotyczy złamania zakazu prowadzenia pojazdów przez Roberta N. – Oskarżony okazał jawny i rażący, lekceważący stosunek do obowiązującego porządku prawnego. Takie zachowanie jest wysoce naganne, a stopień społecznej szkodliwości takiego czynu jest również bardzo duży – powiedziała sędzia Joanna Dryll.

O „Frogu” zrobiło się głośno w 2014 roku, gdy Internecie pojawił się film nagrany kamerą samochodową. Na wideo widać, jak mężczyzna kierujący autem m.in. wjeżdża na skrzyżowanie na czerwonym świetle, prowadzi auto z dużą prędkością slalomem między innymi pojazdami, a także ściga się z motocyklistami na ulicach Warszawy.

Po tym nagraniu „Frog” otrzymał zakaz prowadzenia pojazdów z czterech Sądów Rejonowych: Praga Południe, Śródmieście, Mokotów i Praga Północ. To go jednak nie powstrzymało przed jazdą samochodem. Robert N. został zatrzymany w stolicy podczas rutynowej policyjnej kontroli we wrześniu 2018 roku.

To jednak nie wszystko. W przeszłości Robert N. usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa w ruchu lądowym. Miało do tego dojść podczas jego jazdy po Warszawie i między Kielcami a Jędrzejowem w 2014 roku. Sprawę bada sąd rejonowy dla Warszawy Mokotowa.
Źródło info i foto: wp.pl

Była prezes Wisły Kraków zatrzymana. Szokujące zarzuty

Między innymi zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej usłyszała Marzena S. Była prezes Wisły Kraków została zatrzymana we wtorek w związku ze śledztwem dotyczącym wyprowadzania pieniędzy z klubu. Wśród osób, które usłyszały zarzuty jest też m.in były wiceprezes „Białej Gwiazdy”, Robert N. – informuje Polska Agencja Prasowa.

Była prezes krakowskiej Wisły Marzena S., wraz z trzema innymi osobami, została zatrzymana we wtorek. Zatrzymanie ma związek ze śledztwem dotyczącym niegospodarności w klubie. Cała czwórka została doprowadzona do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, gdzie przedstawiono im zarzuty.

Jak informuje PAP, Marzena S. usłyszała zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej, a także popełnienia przestępstw gospodarczych związanych z wyrządzeniem szkody w mieniu Wisły Kraków SA w łącznej kwocie niemal 7,3 mln zł oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo spowodowania powstania szkody majątkowej w wysokości prawie 2,6 mln zł w związku z zawarciem niekorzystnych umów na realizację usług na rzecz klubu, między innymi z podmiotem reprezentowanym przez Annę M.–Z.

Śledczy podają, że zarzuty dotyczą także zaniechania wypłat wynagrodzeń zawodnikom klubu, co miało skutkować rozwiązaniem kontraktów i stratą finansową dla spółki. Przedmiotem śledztwa jest też przywłaszczenie 824 tys. złotych i doprowadzenie do przyznania członkom zarządu spółki znacznie zawyżonych wynagrodzeń: dwie osoby otrzymały z tego tytułu od sierpnia 2017 roku do sierpnia 2018 roku ponad 1,3 mln zł.

Zarzuty dla byłego wiceprezesa

Oprócz S. zarzuty usłyszał też m.in były wiceprezes spółki i byłe członek Rady Nadzorczej Wisły, Robert S. i Anna M.-Z. – żona Grzegorza Z., współkierującego grupą kibiców Wisły. Prokurator przedstawił im zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w przywłaszczeniu ponad 824 tys. zł z tytułu zawarcia fikcyjnej umowy sponsoringowej. Wszystkim podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.

Długi krakowskiej Wisły

Wisła Kraków ma ogromne problemy finansowe. Długi klubu wynoszą ponad 40 mln złotych. S. która kierowała klubem od sierpnia 2016 r. do 31 grudnia 2018 r omal nie doprowadziła krakowskiej Wisły na skraj bankructwa i przekazania stu procent akcji niewiarygodnym biznesmenom na czele z Vanną Ly. Dopiero akcja ratunkowa Jakuba Błaszczykowskiego, Jarosława Królewskiego i Tomasza Jażdżyńskiego tchnęła nowe życie w 13-krotnego mistrza polski.
Źródło info i foto: Fakt.pl

„Frog” stanie przed sądem. Jest akt oskarżenia

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Robertowi N. ps. Frog – mężczyźnie, który w 2014 roku zasłynął piracką jazdą po ulicach Warszawy. Tym razem odpowie za jazdę bez uprawnień i mimo sądowego zakazu.

Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli. Jak powiedział PAP prok. Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zarzuty stawiane „Frogowi” dotyczą wydarzeń z 19 września 2018 roku. Wtedy to wolscy policjanci zatrzymali Roberta N., kierującego autem na ulicy Dywizjonu 303.

„Prokurator zarzuca oskarżonemu, że tego dnia kierował porsche panamera pomimo decyzji administracyjnych o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami, wydanych w maju 2016 roku oraz lutym 2017 roku” – powiedział Łapczyński i doprecyzował, że to przestępstwo z artykułu 180a kodeksu karnego.

„Oskarżonemu zarzuca się także prowadzenie pojazdu w dniu 19 września pomimo orzeczonych przez cztery stołeczne sądy rejonowe środków karnych w postaci zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych” – dodał Łapczyński. Zakazy, do których nie dostosował się „Frog”, wydały sądy dla Warszawy-Śródmieścia, Warszawy-Mokotowa, Warszawy Pragi-Południe i Warszawy Pragi-Północ. Kończą się one w różnych miesiącach 2019 roku.

Łapczyński powiedział, że „Frog” przyznał się do zarzutów. „Wyjaśnił, że było to zachowanie incydentalne. Tego dnia razem z pracownikiem modyfikował układ wydechowy w samochodzie klienta. Naprawa zakończyła się po godzinach pracy innych pracowników, w związku z czym zmuszony był sam dostarczyć samochód do klienta. W trakcie jazdy został zatrzymany do rutynowej kontroli drogowej, podczas której przyznał, że nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami” – poinformował PAP prokurator.

„Frogowi” grozi do trzech lat pozbawienia wolności. W październiku Robertowi N. przedstawiono zarzut prowadzenia pojazdów mechanicznych mimo sądowego zakazu, do którego miało dojść w marcu na parkingu przed centrum handlowym na ulicy Marywilskiej w Warszawie. „Frog” również przyznał się do zarzutów i – jak informowała Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga – tłumaczył, że nie był świadomy, że zakaz obejmuje parking.

O Robercie N. zrobiło się głośno, gdy w czerwcu 2014 r. w internecie pojawił się film nagrany kamerą umieszczoną w aucie. Na nagraniu widać, jak mężczyzna – w trakcie śledztwa potwierdzono, że był to Robert N. – jadąc ulicami Warszawy, łamie wiele przepisów ruchu drogowego. M. in. wjeżdżał na skrzyżowanie na czerwonym świetle, prowadził auto z dużą prędkością slalomem między innymi pojazdami, a także ścigał się z motocyklistami. W Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów toczy się proces przeciwko N. Prokuratura postawiła mu dwa zarzuty – sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym – w czasie jazdy między Jędrzejowem i Kielcami w lutym 2014 roku oraz w czerwcu tego samego roku w Warszawie. Mężczyźnie grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: interia.pl

„Frog” zatrzymany przez policjantów. Wpadł podczas rutynowej kontroli

Robert N., znany szerzej jako „Frog”, wpadł w ręce stołecznej policji. Skazywany za szaleńczą jazdę ulicami Warszawy pirat drogowy został zatrzymany w porsche do rutynowej kontroli dokumentów. Tych naturalnie nie miał, bo jest pozbawiony uprawnień. Do kontroli doszło na warszawskim Bemowie – poinformowało radio RMF FM. A ponieważ Robert N. Prowadził samochód bez uprawnień, sprawa trafi do sądu.

„Frog” zasłynął szaleńczą jazdą po Warszawie już w 2014 roku. Nagrania z jego wyczynów trafiały do sieci. Na jednym z nich w ciągu 12 minut popełnił ponad 100 wykroczeń i przejechał przez pół Warszawy pozostawiony choćby przez policję w spokoju.

Po zmasowane krytyce służby zajęły się jego sprawą na poważnie. Wtedy doszło do oskarżenia o sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy drogowej. W sumie „Frog” był wielokrotnie sądzony i skazany za ponad 100 wykroczeń. Obecnie ma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów do 2019 roku. Za jego złamanie grozi mu nawet pięć lat więzienia.
Źródło info i foto: NaTemat.pl

Były zastępca dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami z kolejnymi zarzutami

Nowe zarzuty korupcyjne dla byłego zastępcy dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami stołecznego ratusza. Jak dowiedział się reporter RMF FM, śledczy podejrzewają go o przyjęcie ponad 15 milionów złotych łapówek w związku z nieprawidłowościami przy warszawskich reprywatyzacjach.

Były zastępca dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami stołecznego ratusza miał – według prokuratury – przyjąć ponad 12 i pół miliona za wydawanie decyzji administracyjnych korzystnych dla nabywców roszczeń reprezentowanych przez kancelarię innego z podejrzanych w wielkim śledztwie Roberta N.

W zamian za te pieniądze pozytywnie dla tych nabywców rozstrzygnął w sprawie 11 nieruchomości położonych w Warszawie. Według śledczych, łapówki przyjmował też, gdy odszedł z ratusza. Za ponad 3 miliony powoływał się na wpływy u swoich byłych podwładnych w stołecznym samorządzie, w rozstrzygnięciach dotyczących trzech warszawskich nieruchomości.

To kolejne zarzuty wobec Jakuba R. Jest już podejrzany o przyjęcie ponad 30 milionów złotych między innymi w związku z nieuczciwą reprywatyzacją działki na Palcu Defilad, tuż przy Pałacu Kultury.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Są wnioski o areszt dla urzędników zatrzymanych w sprawie tzw. „dzikiej reprywatyzacji”

Prokuratura Regionalna we Wrocławiu wystosowała we wtorek do sądu wnioski o areszt dla trzech urzędników stołecznego ratusza podejrzanych o korupcję ws. warszawskich reprywatyzacji.

O skierowaniu wniosków o tymczasowe aresztowanie poinformowała PAP prokurator regionalny Piotr Kowalczyk. Wcześniej prokurator Kowalczyk poinformował PAP, że urzędnikom postawiono zarzuty o charakterze korupcyjnym. Łączna kwota przyjętych przez nich łapówek to – jako powiedział prok. Kowalczyk – 380 tys. zł. Prokurator nie chciał na tym etapie śledztwa zdradzić, kto miał wręczać łapówki urzędnikom.

Posiedzenia aresztowe odbędą się w środę.

W poniedziałek rano Prokuratura Krajowa poinformowała o zatrzymaniu przez CBA – na polecenie Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu – trzech urzędników stołecznego ratusza, którzy mieli być zamieszani w przestępczą działalność dotyczącą reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. Według CBA, przyjmowali przez lata wysokie łapówki za pomoc przy zwrotach nieruchomości warszawskich i przy wypłatach odszkodowań.

Przyczyniali się do krzywdy mieszkańców

Zatrzymani to: Krzysztof R. – kierownik Działu Nieruchomości Dekretowych m. st. Warszawy w Wydziale Spraw Dekretowych i Związków Wyznaniowych Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m. st. Warszawy, Jacek W. – główny specjalista Pierwszego Działu Nieruchomości Dekretowych m. st. Warszawy w Wydziale Spraw Dekretowych i Związków Wyznaniowych Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m. st. Warszawy oraz Kamil D. – podinspektor Drugiego Działu Nieruchomości Dekretowych m. st. Warszawy w Wydziale Spraw Dekretowych i Związków Wyznaniowych Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m. st. Warszawy.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że jedna z zatrzymanych osób miała w poniedziałek zeznawać przed komisją weryfikacyjną.

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro powiedział na konferencji prasowej, że poniedziałkowych zatrzymań na polecenie prokuratury dokonało CBA. Według ministra, zatrzymani swoimi decyzjami przyczyniali się „do grabienia miasta” i „krzywdy, która później była udziałem mieszkańców kilkunastu kamienic i nieruchomości, bezwzględnie wyrzucanych przez oszustów, którzy niezasadnie przejęli nienależne im w żaden sposób nieruchomości”.

W planach są następne zatrzymania

Jak poinformował Ziobro, zebrany materiał dowodowy daje podstawy do postawienia zatrzymanym pracownikom „urzędu kierowanego przez panią prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz” zarzutów przyjęcia łapówek w wysokości przeszło 300 tys. zł.
Jak poinformował Ziobro, w śledztwach związanych z reprywatyzacją zatrzymano już łącznie 25 osób, a w planach są następne zatrzymania.

W Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu oraz w prokuraturach jej podległych toczy się obecnie 35 śledztw dotyczących reprywatyzacji nieruchomości warszawskich. Szkoda wyrządzona działaniem podejrzanych w sprawach Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu opiewa na kwotę 850 mln zł.

Zarzuty w sprawach tzw. dzikiej reprywatyzacji

Śledztwa prowadzone we Wrocławiu dotyczą przede wszystkim nieruchomości przy ulicach Nowogrodzkiej 18, Smolnej 17, Foksal 179, Brackiej 23, Placu Defilad 1 (dawna Chmielna 70), Kazimierzowskiej, Narbutta 60, Puławskiej 141, Schroegera 72 i 74 oraz Książęcej. Postępowania dotyczą m.in. usiłowania doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wprowadzenie urzędników w błąd co do praw do spadku po byłych właścicielach nieruchomości. W postępowaniach tych badane są również działania funkcjonariuszy publicznych – m.in. z Biura Gospodarki Nieruchomości Urzędu m.st. Warszawy i Ministerstwa Finansów.
Do tej pory zespół wrocławskich prokuratorów postawił zarzuty w sprawach tzw. dzikiej reprywatyzacji kilkunastu osobom, w tym b. dziekanowi Okręgowej Rady Adwokackiej mec. Grzegorzowi M., b. urzędniczce MS Marzenie K., jej bratu adwokatowi Robertowi N., b. zastępcy dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m.st. Warszawy Jakubowi R. i jego matce, adwokat Alinie D.

W śledztwach prowadzonych przez wrocławskich prokuratorów podejrzani są również adwokat Andrzej M., dwójka adwokatów występujących jako kuratorzy spadkobierców nieruchomości – Grażyna K.-B. i Tomasz Ż. oraz zajmujący się skupowaniem roszczeń do nieruchomości Maciej M.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe zatrzymania w sprawie reprywatyzacji

Trzy kolejne osoby zostały zatrzymane w sprawie warszawskiej reprywatyzacji. To była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości Marzena K., były dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej Grzegorz M. i biznesmen Janusz P.

Cała trójka była zaangażowana w głośny zwrot działki na placu Defilad (dawna Chmielna 70), który zdetonował tzw. aferę reprywatyzacyjną. To oni w 2012 roku przejęli od miasta cenny grunt. Pomagał im Robert N., znany mecenas, który obecnie przebywa w areszcie we Wrocławiu.

„Usłyszą zarzuty”

Jak powiedziała rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik, zatrzymań dokonano na polecenie Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu w związku między innymi z reprywatyzacją Chmielnej 70.

– Trwają przeszukania pomieszczeń osób zatrzymanych, między innymi kancelarii adwokackich. Po ich zakończeniu zostaną one przewiezione do wrocławskiej prokuratury. Tam będą przesłuchane i usłyszą zarzuty popełnienia przestępstw o charakterze korupcyjnym i oszustwa na szkodę spadkobierców nieruchomości, którzy stracili ponad 13 milionów złotych – powiedziała Bialik.

Jak dodała, w związku z tą sprawą z aresztu śledczego do prokuratury zostali również doprowadzeni były zastępca Dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami urzędu miasta stołecznego Warszawy Jakub R. i jego matka, adwokat Alina D.

21 zatrzymanych

Zatrzymań dokonali funkcjonariusze CBA. W sumie w sprawie reprywatyzacji nieruchomości warszawskich zatrzymano już 21 osób.

Marzena K. nazywana była „najbogatszą urzędniczką w Polsce”. Pracowała w resorcie sprawiedliwości. Była właścicielką kilku nieruchomości odzyskanych w ramach reprywatyzacji. Żądała też od miasta wypłaty odszkodowań. W sumie, jak informowaliśmy na tvnwarszawa.pl, żądała od ratusza około 40 milionów złotych.

W październiku ubiegłego roku, Marzena K. usłyszała zarzut podania nieprawdy w oświadczeniu majątkowym.
Źródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl

Sąd aresztował 8 osób w sprawie zabójstwa Iwony Cygan

Krakowski sąd zdecydował w czwartek wieczorem o aresztowaniu na trzy miesiące ośmiu podejrzanych w związku z zabójstwem Iwony Cygan – poinformowała Grażyna Rokita z biura prasowego Sądu Okręgowego. To byli i obecni funkcjonariusze policji. Zbrodnia została popełniona prawie 19 lat temu.

Dziewięciu podejrzewanych w tej sprawie zostało zatrzymanych we wtorek na polecenie prokuratora Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.
 
Usłyszeli oni zarzuty, ale z uwagi na dobro śledztwa prokuratura nie informuje obecnie o kwalifikacjach prawnych ani o tym, jakie czyny zarzuca podejrzanym. Wobec jednego z nich zastosowano zakaz opuszczania kraju, a w stosunku do ośmiu pozostałych prokurator skierował do sądu wnioski o tymczasowy areszt.
 
Tymczasowo aresztowani zostali: Marek K., Krzysztof B., Jacek M., Waldemar G., Longin F., Andrzej K., Robert N. i Maciej C.
 
17-letnia Iwona Cygan ze Szczucina została zamordowana w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 r. Jej ciało znalazł następnego dnia przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej przypadkowy świadek. Z sekcji zwłok wynikało, że dziewczyna została uduszona, chociaż sprawcy upozorowali napaść seksualną.
 
Głównym podejrzanym o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem jest 46-letni Paweł K., pseud. „Młody Klapa”, na podstawie ekstradycji sprowadzony 11 maja z Austrii do Polski.
 
Według prokuratury, Paweł K. 13 i 14 sierpnia 1998 r., korzystając z pomocy dwóch osób, zadał w Szczucinie swojej ofierze liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywiózł ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej i – brutalnie krępując – doprowadził do śmierci.

Paweł K. nie przyznał się do zarzutu
 
Podczas przesłuchania w prokuraturze Paweł K. nie przyznał się do zarzutu i skorzystał z prawa do odmowy wyjaśnień, nie chciał także odpowiadać na pytania. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o dalsze stosowanie aresztu do 9 sierpnia. Sąd przychylił się do tego wniosku.
 
Przed laty śledztwo w tej sprawie zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Obecnie postępowanie wznowiono i kontynuuje je zamiejscowy krakowski wydział Prokuratury Krajowej wraz z policjantami ze specjalnej grupy, zajmującej się niewyjaśnionymi zbrodniami sprzed lat – Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

„Zmowa milczenia”
 
Po przełamaniu przez śledczych „zmowy milczenia”, w grudniu ub.r. w sprawie ustalono dziewięć podejrzanych osób. Oprócz Pawła K. podejrzanym jest także jego ojciec Józef K. Usłyszał on zarzuty pomocnictwa w zabójstwie ze szczególnym okrucieństwem i został aresztowany. Kolejni podejrzani to sześciu byłych i obecnych funkcjonariuszy policji oraz koleżanka zamordowanej Renata Renata G.D. Jeden z policjantów dobrowolnie poddał się karze i został skazany na karę 11 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata; uzyskał także „akt przebaczenia” od rodziny ofiary.
Źródło info i foto: polsatnews.pl