Słowacja: Dziadkowie znęcali się nad czwórką swoich wnucząt

Słowacka policja zatrzymała dwójkę 54-letnich mieszkańców wsi Wielka Łomnica (ok. 20 km od granicy z Polską), którzy znęcali się nad czwórką swoich wnucząt. Sprawa jest bulwersująca, bo dzieci wcześniej odebrano rodzicom i umieszczono w domu dziecka. – Rodzeństwo do dziadków jeździło tylko w weekendy, by „odpocząć” – informuje słowacki dziennik „SME”.

– Po jednym z ostatnich powrotów od dziadków, opiekunowie dzieci z ośrodka zobaczyli na ich ciałach rany – mówi „SME” Jana Ligdayova, rzecznik prasowy policji w słowackim Preszowie. – Wówczas wyszło na jaw, że babcia i dziadek dzieci (oboje w wieku 54 lat) znęcali się nad wnukami. Gdy byli pijani, wielokrotnie odmawiali im jedzenia. Do tego dzieci były bite, lżone a dziadek rzucał też w nie kamieniami.

Jak dodaje policjantka, dzieci były też przypalane papierosami i namawiane do ich palenia oraz picia alkoholu. – To skrajnie bulwersujące, bo mówimy o dzieciach w wieku czterech, sześciu, ośmiu i 10-lat – mówi Ligdayova.

Wyrodni dziadkowie usłyszeli już prokuratorskie zarzuty. Grozi im od siedmiu do piętnastu lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

33-latka z Rosji porzuciła troje dzieci w lesie. Zostawiła je nagie na mrozie

33-letnia Rosjanka porzuciła troje swoich dzieci w lesie. Rodzeństwo zostało uratowane przez przechodnia, który wyprowadzał psa. Dzieci przeżyły, choć musiały przetrwać na kilkustopniowym mrozie całkowicie nago. W mediach pojawiły się też informacje, że dwoje z nich to dzieci znanego biznesmena z branży jubilerskiej. 

O sprawie informuje Wirtualna Polska, powołując się na relacje z zagranicznych mediów. Do zdarzenia doszło 12 lutego. 33-letnia matka opuściła mieszkanie w okręgu Nowomoskiewskim i udała się samochodem do lasu. Tam miała rozebrać swoje dzieci, porzucić ich ubrania w śniegu i zostawić.

Jak pisze WP, dzieci (roczne, 3- i 11-letnie) po 20 minutach przebywania na kilkustopniowym mrozie zostały dostrzeżone i uratowane przez przechodnia, który akurat wyprowadzał psa na spacer. Wyniósł maluchy z lasu, po czym zawiadomił policję. Ta zatrzymała nieopodal matkę dzieci, która podczas zatrzymania miała być agresywna.

Śledztwo w kierunku usiłowania zabójstwa wszczęła już prokuratura. Kobieta trafiła na obserwację psychiatryczną, natomiast trójka dzieci do szpitala. Na szczęście nic im nie grozi.

Natalia Wazina – bo tak brzmi nazwisko matki – miała być według rosyjskich mediów (co przywołuje WP) – kochanką Ilii Kluewa, milionera z branży jubilerskiej. Przedsiębiorca – mimo że ma żonę, z którą wychowuje czwórkę potomstwa – okazał się także być ojcem dwojga z trójki dzieci porzuconych przez Wazinę w lesie. Z 33-latką miał go łączyć kilkuletni romans. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowe informacje dotyczące zbrodni w Turku

Dziesięcioletni Adaś zginął od kilku ciosów nożem w klatkę piersiową i brzuch, bo nie chciał oddać starszemu bratu konsoli do grania! Zwyrodniały starszy brat nawet nie próbował ratować konającego chłopca. Adaś i Maciej mieszkali z mamą i babcią na osiedlu w Turku (woj. wielkopolskie). – Tacy grzeczni, uczynni, nie można na nich złego słowa powiedzieć – zgodnie utrzymują sąsiedzi. – Adaś chodził z moją córką do klasy. Czasami do nas przychodził, zawsze miły, taki delikatny – opowiada mama koleżanki chłopca.

W Sylwestra bracia byli w domu z babcią. Adaś grał w grę przed telewizorem. Nie chciał oddać konsoli Maciejowi. Tylko tyle wystarczyło, by 19–latek chwycił za nóź. – Nie było odgłosów żadnej kłótni, a tutaj w bloku przez ściany wszystko słychać – opowiada Rafał U., sąsiad z bloku.

Chwilę przed godz. 13 zawołała go przerażona Urszula S., babcia chłopców. Gdy wbiegł do mieszkania Adaś leżał na podłodze, jego drobne ciałko pokłute było nożem. – Reanimowałem go, czułem jak wziął ostatni oddech. Umarł, wciąż się uśmiechając z szeroko otwartymi oczami – opowiada wstrząśnięty mężczyzna. W tym czasie Maciej siedział na kanapie w pokoju, a w telewizorze wciąż była włączona gra 10-latka. Brat zabójca zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Nie okazywał żadnych emocji. Pojawiły się podejrzenia, że mógł być pod wpływem dopalaczy.

Po chwili na miejscu tragedii pojawiła się też matka chłopców – Agnieszka J. – Pracuje w monopolowym i przywiózł ją szef. Nigdy nie zapomnę tego, jak rozpaczała, jak krzyczała – wspomina sąsiadka. W jednej chwili straciła dwóch synów. – Nie mogłabym powiedzieć o Macieju niczego złego, pomagał mi nosić zakupy, był grzeczny. Zawsze mnie jednak niepokoiło to zamiłowanie obu do gier komputerowych. Oni świata poza grami nie widzieli. To się w końcu musiało źle skończyć – dodaje kobieta.

Maciej J. został zatrzymany. Ma usłyszeć zarzut zabójstwa. Grozi mu za to nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Chcieli zagłodzić własne dzieci. Jest już wyrok sądu

Dosłownie godziny dzieliły trójkę rodzeństwa w wieku 4, 5 i 6 lat od śmierci z zagłodzenia. Policjanci w ostatniej chwili weszli do ich domu, ratując malcom życia. Rodzice i ciotka zostali skazani.

Both Joshua i Brandi Weyant zostali oskarżeni o skrajne zaniedbanie swoich dzieci. Dwie dziewczynki i ich brat do 2016 roku żyli w skrajnej nędzy, w zamkniętym, nieogrzewanym pomieszczeniu, bez jedzenia i picia. Gdy policjanci weszli do ich pokoju, zastali przerażający widok. – Drzwi były zamknięte z zewnątrz, a farba ze ścian była zdrapana tam, gdzie mogły sięgnąć dzieci – pisał o sprawie magazyn „People”.

Dzieci żyły w skrajnie złych warunkach

Joshua i Weyant zeznali, że chcieli ukarać dzieci za kradzież jedzenia. Lekarz sądowy stwierdził, że rodzeństwo dosłownie godziny dzieliły od śmierci z wygłodzenia. „Przez skórę było widać ich kości. Żadne z nich nie ważyło więcej, niż 13 kilogramów” – czytamy.

Zjadały nawet farbę ze ścian

Nawet doświadczeni śledczy nie widzieli wcześniej takich widoków. Rodzeństwo z głodu jadło nawet oderwaną farbę ze ścian, która była w pokoju zdrapana do poziomu, do którego dzieci mogły dosięgnąć.

Zgodnie z decyzją sądu, 33-latek i 38-latka spędzą w więzieniu co najmniej 10 lat.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kalifornia: Makabryczne odkrycie policji. Rodzeństwo więzione w rodzinnym domu. Dzieci przykute łańcuchami do łóżek

Wczesnym rankiem w niedzielę, kalifornijska policja uwolniła 13 rodzeństwa w wieku od 2 do 29 lat więzionych w rodzinnym domu w miejscowości Perris, 113 km na wschód od Los Angeles – poinformował we wtorek portal abc7.com. Jedna z ofiar, 17 – letnia dziewczyna, w ostatni weekend zdołała uwolnić się i telefonicznie powiadomić miejscową policję mówiąc, iż „jej rodzeństwo jest uwięzione w domu przez jej rodziców”.

Po przybyciu do domu policja odkryła „kilkoro dzieci przykutych łańcuchami do łóżek, w ciemnym i cuchnącym otoczeniu, a rodzice nie byli w stanie przedstawić logicznego wytłumaczenia dlaczego ich dzieci były w ten sposób przetrzymywane” – czytamy w oświadczeniu policji. Wszyscy przetrzymywani byli brudni i niedożywieni.

Siedmioro pełnoletnich i sześcioro dzieci

Nie wszystkie ofiary były dziećmi: z 13 ofiar, siedem jest w wieku od 18 do 29 lat – podały miejscowe władze. Sześcioro dzieci przewieziono do szpitala uniwersyteckiego Riverside w celu wykonania badań lekarskich. Siedem dorosłych osób zostało przewiezionych do Regionalnego Centrum Medycznego w Corona.

Rodzice – 57-letni David Allen Turpin i 49-letnia Louise Anna Turpin zostali aresztowani. Wyznaczono kaucję w wysokości 9 milionów dolarów (od osoby).
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Rodzeństwo hakerów szpiegowało polityków

Włoska policja aresztowała rodzeństwo pod zarzutem szpiegowania poczty elektronicznej polityków, w tym ówczesnego premiera Matteo Renziego, funkcjonariuszy i biznesmenów. Brat i siostra zgromadzili wielkie ilości poufnych informacji – twierdzą śledczy. Na wniosek prokuratury z Rzymu we wtorek do aresztu trafili inżynier atomista Giulio Occhionero i jego siostra Francesca Maria. Media podkreślają, że rodzeństwo znane było w świecie finansów Wiecznego Miasta. Oboje usłyszeli zarzuty nielegalnego zdobycia informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa oraz włamań do systemów informatycznych.

Policja pocztowa, zajmująca się ściganiem przestępczości w internecie, ustaliła, że rodzeństwo Occhionero zarządzało siecią komputerów zainfekowanych wirusem, który umożliwiał im przez lata, jak się podkreśla, włamywać się do komputerów dziesiątek osób, zajmujących najważniejsze funkcje w świecie polityki i biznesu.

Lista szpiegowanych

W ten sposób szpiegowali nie tylko premiera Matteo Renziego, do którego poczty włamali się co najmniej dwa razy w czerwcu 2016 roku, ale także prezesa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego oraz byłego szefa włoskiego rządu Mario Montiego. Na liście szpiegowanych osobistości są też były burmistrz Turynu i prominentny polityk centrolewicy Piero Fassino, były minister obrony Ignazio La Russa, były rzecznik Silvio Berlusconiego Paolo Bonaiuti, wysokiej rangi funkcjonariusze Gwardii Finansowej. Rodzeństwo zaatakowało też dwa komputery współpracowników przewodniczącego Papieskiej Rady Kultury kardynała Gianfranco Ravasiego.

W komputerach hakerów znaleziono ponad 18 tys. nazw użytkowników. Prawie 2 tys. z nich wraz hasłami skatalogowali w kategoriach: polityka, finanse i inne.

Niejasne motywy

Śledczy nie wykluczają, że ta wykryta nielegalna działalność nie jest samodzielną inicjatywą rodzeństwa, ale mogła być elementem większej sieci aktywności. Motywy, jakim kierowali się aresztowani, nie są jasne. Policja pocztowa podkreśliła, że procederem tym zajmowali się od co najmniej sześciu lat. Przyznała, że nie wiadomo, jakie korzyści czerpali ze zdobytych poufnych informacji.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Trwają poszukiwania zaginionych dziewczynek

Na plaży w Ustce zaginęła 7-letnia dziewczynka, która bawiła się w wodzie przy brzegu. Gdy rodzice zajmowali się młodszym rodzeństwem zniknęła. Z kolei w Łebie zaginęła 11-latka, która kąpała się w morzu razem tatą i bratem. W jednym i drugim przypadku obowiązywał zakaz kąpieli. Morze w niedzielę było wzburzone, z wysokimi falami. Na plażach ratownicy wywieszali czerwone flagi, oznaczające zakaz kąpieli. Mimo to 11-latka w Łebie i 7-latka w Ustce weszły do morza.

Mężczyzna w Ustce miał na rękach młodsze dziecko. Na chwilę spuścił z oczu córkę. Dziewczynka zniknęła w morzu. Do tej pory jej nie znaleziono. Akcję poszukiwawczą zawieszono wieczorem. Ma być wznowiona w poniedziałek rano.

W Łebie wysoka fala nakryła mężczyznę z dwójką dzieci. – Koło godz. 16 dyżurny lęborskiej komendy został poinformowany o poszukiwaniach 11-letniej dziewczynki, która w niedzielę z ojcem i bratem weszła do morza. Zrobili to mimo wywieszonej czerwonej flagi i zakazu kąpieli. Na miejscu pierwszej pomocy ratowniczej udzielono ojcu i chłopcu, którzy zostali wyłowieni z morza. Ojciec był reanimowany. Jego życiu i życiu jego syna nie zagraża niebezpieczeństwo. Dziewczynki poszukiwano do godz. 20.30. W poniedziałek od wczesnych godzin rannych poszukiwania zostaną wznowione. Policja apeluje do turystów i osób wypoczywających nad morzem, żeby zadbać o bezpieczeństwo i respektować informacje, że nie wolno się kąpać – powiedziała TVP Info aspirant sztabowa Magdalena Zielke z Komendy Powiatowej w Lęborku.
Żródło info i foto: TVP.info

USA: Wiadra pełne pieniędzy. Zatrzymano rodzeństwo podejrzane o handel narkotykami

Policja hrabstwa Miami-Dade na Florydzie znalazła miliony dolarów w gotówce upchnięte w wiadrach na strychu domu na przedmieściach Miami. W pomieszczeniach ukryta była też broń i narkotyki. Zatrzymano brata i siostrę podejrzanych o handel narkotykami. Kwotę znalezioną na strychu wstępnie oceniono na 10 do 20 milionów dolarów w gotówce. Taką sumę wpisano w dokumenty, na których podstawie policja hrabstwa Miami-Dade aresztowała 44-letniego Luisa Hernandeza-Gonzaleza i jego 32-letnią siostrę Salmę Gonzalez.

Wiadra pełne gotówki

Najpierw, we wtorek, policjanci wkroczyli do prowadzonego przez mężczyznę sklepu ogrodniczego. Stamtąd zabrali 180 tysięcy dolarów w gotówce oraz niewymienioną ilość marihuany gatunków „Super Skunks” i „Czernobyl” – podaje CNN. Dzień później, z kolejnym nakazem przeszukania, funkcjonariusze wkroczyli do domu mężczyzny w Miami Lakes. Znaleźli tam olbrzymią sumę pieniędzy poukrywaną w różnych miejscach, a ponadto cztery typy sterydów anabolicznych oraz naładowany pistolet maszynowy TEC-9 z dodatkowym magazynkiem. Najbardziej spektakularnego odkrycia dokonano w sekretnym pomieszczeniu, dostępnym jedynie ze strychu. Stały tam 24 wiadra, każde o pojemności około 19 litrów, wypełnione milionami dolarów. Pojemniki schowano za specjalnie wymurowaną ścianą.

Finał śledztwa

Hernandez-Gonzalez zostanie oskarżony o handel narkotykami i pranie brudnych pieniędzy. Jego siostra odpowie za handel narkotykami, a poza tym za posiadanie marihuany. Przeszukanie sklepu i domu oraz aresztowanie rodzeństwa to finał śledztwa prowadzonego z udziałem agencji ds. walki z narkotykami DEA (Drug Enforcement Agency) w Tennessee i na Florydzie. W dochodzeniu korzystano z usług policyjnych informatorów, dokonywano też kontrolowanych zakupów narkotyków.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Włoska policja przejęła majątek mafijnego rodzeństwa

Włoska policja zarekwirowała majątek piątki rodzeństwa, podejrzanego o związki z sycylijską Cosa Nostrą. Majątek wyceniono na ponad 1,6 mld euro. Policja z Palermo oświadczyła, że to jedno z największych przejęć, jakich kiedykolwiek dokonała. Trzej bracia i dwie siostry, nazywani „biznesmenami”, dzięki pomocy mafii dostawali kontrakty na prace budowlane w sektorze publicznym. Zanim stali się miliarderami, w latach 80-tych pracowali okazjonalnie na roli.

W maju włoska Izba Deputowanych definitywnie uchwaliła głosami koalicji premiera Matteo Renziego projekt ustawy antykorupcyjnej zaostrzającej dotychczasowe przepisy. Za ustawą głosowała zdecydowana większość deputowanych, przeciwko był populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd i Forza Italia byłego premiera Silvio Berlusconiego.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

12-latek z Będzina był zamieszany w sprawę podpalenia bezdomnego

Na początku czerwca sąd rodzinny skierował 12-letniego Michała z Będzina do placówki wychowawczej. To ten chłopiec prawdopodobnie nie żyje. Wszystko wskazuje na to, że to jego zwłoki znaleziono przedwczoraj w Będzinie. Kilka lat temu chłopiec wraz z rodzeństwem był już w domu dziecka, bo ojciec nie radził sobie z ich wychowaniem. W ubiegłym roku ojcu znowu ograniczono prawa rodzicielskie.

Przejawiał agresję, odnosił się wulgarnie do uczniów i nauczycieli, były z nim duże problemy dydaktyczne – mówi o 12-latku sędzia Elżbieta Urban. Chłopiec miał też podpalić bezdomnego. Postępowanie w tej sprawie nie jest jeszcze prawomocnie zakończone, ale potwierdzam, że takie się toczy – dodaje sędzia. Na pytanie, czy chłopiec uciekał wcześniej z domu, odpowiada: Z informacji kuratora wiem, że kurator odwiedzał rodzinę o godzinie 22.00, a chłopca jeszcze nie było w domu. W przyszłym tygodniu mamy poznać wyniki badań DNA, które mają ostatecznie stwierdzić, czy znalezione zwłoki to ciało 12-latka.
Przeprowadzą kolejne badania, by ustalić przyczynę śmierci

Wstępne wyniki sekcji zwłok nie wyjaśniają, jaka była przyczyna śmierci chłopca. Wskazują, że śmierć nastąpiła przed tygodniem. By ustalić przyczyny zgonu, prokuratura zleciła jeszcze badania toksykologiczne i histopatologiczne, które mają wykazać, jakie – i czy w ogóle jakiekolwiek – substancje mogły znajdować się w organizmie zmarłego. Ich wynik ma być znany za kilka, a nawet kilkanaście tygodni.

Śledczy wstępnie wykluczyli udział osób trzecich – zabójstwo czy śmiertelne pobicie. Zdaniem specjalistów, na znalezionym ciele nie ma śladów sugerujących zbrodnię. Eksperci stwierdzili to, mimo że ciało jest w daleko posuniętym rozkładzie, a to m.in. z powodu ubiegłotygodniowych upałów. Chłopiec zniknął 8 czerwca. Po powrocie ze szkoły znów wyszedł z domu, nie informując nikogo, dokąd się wybiera. Od tego czasu nie było z nim kontaktu. Jego zaginięcie ojciec zgłosił dopiero 11 czerwca.
Żródło info i foto: RMF24.pl