Rosyjscy żołnierze zgwałcili ciężarną kobietę

Policja zidentyfikowała dwóch rosyjskich żołnierzy, którzy pobili i zgwałcili kobietę w trzecim miesiącu ciąży. Rinat Hakimianow i Arslan Salihanow w marcu przebywali na kontrolowanych przez Rosję terenach obwodu kijowskiego. Ukraiński dziennikarz Andrij Caplijenko, powołując się na informacje służb w czwartek powiadomił o dwóch rosyjskich żołnierzach z 90 dywizji pancernej, którzy w marcu przebywali w okupowanej Welykiej Dymerce w obwodzie kijowskim. 

Podczas okupacji Rinat Hakimianow i Arslan Salihanow zauważyli na ulicy młodą kobietę. Rosjanie pobili ją, wybijając jej zęby, po czym zamknęli ją w jednym z budynków i zgwałcili. 

„Ich ofiara była w trzecim miesiącu ciąży, ale orki ignorowały błagania, by ją oszczędzili i kontynuowali znęcanie się nad nią” – napisał. Jak dodał, kobieta poroniła następnego dnia.  

Policja potwierdziła tożsamość żołnierzy i wszczęła postępowanie karne. „Tak czy inaczej, pewnego dnia odpowiedzą przez ukraińskim wymiarem sprawiedliwości” – napisał Caplijenko. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Według brytyjskiego wywiadu więcej Rosjan uciekło w ciągu siedmiu dni, niż znalazło się na froncie 24 lutego

Brytyjskiego Ministerstwa Obrony poinformowało w czwartek, że liczba Rosjan, którzy opuścili kraj, prawdopodobnie przekracza liczbę żołnierzy, których Rosja wysłała 24 lutego do Ukrainy. Zdaniem brytyjskiego resortu obrony z kraju uciekają głównie zamożni i wykształceni obywatele. Od kilku dni w Rosji trwa tzw. częściowa mobilizacja. Dekret w tej sprawie wydał 21 września prezydent Rosji Władimir Putin. Oficjalnie Kreml mówi o powołaniu do wojska 300 tysięcy mężczyzn, którzy odbyli już służbę wojskową. Jednak dekret dopuszcza powołanie nawet miliona żołnierzy. Według danych z 28 września z Rosji wyjechało już blisko 200 tysięcy osób. Mężczyźni uciekają głównie do Kazachstanu, Gruzji i Finlandii.

Z czwartkowego raportu brytyjskiego Ministerstwa Obrony wynika, że „częściowa mobilizacja” w Rosji doprowadziła do „znacznego exodusu” Rosjan z kraju. Choć nie wiadomo, ile dokładnie mężczyzn opuściło Rosję, to zdaniem brytyjskiego resortu obrony liczba ta przekroczyła całkowitą liczebność armii inwazyjnej, która została wysłana do Ukrainy 24 lutego.

„Wśród osób próbujących opuścić Rosję przeważają osoby lepiej sytuowane i dobrze wykształcone. W połączeniu z rezerwistami, którzy są mobilizowani, wpływ zmniejszonej dostępności siły roboczej i przyspieszonego ‚drenażu mózgów’ na gospodarkę kraju będzie prawdopodobnie coraz bardziej znaczący” – czytamy w komunikacie opublikowanym na Twitterze przez brytyjski resort obrony.

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że Rosja prowadzi „częściową” mobilizację także na tymczasowo okupowanych terenach Ukrainy. Rzecznik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Sztupun powiedział, że często mobilizacji podlegają osoby niepełnosprawne, rodzice rodzin wielodzietnych i mężczyźni po sześćdziesiątce. Jak poinformował Sztupun, w niektórych punktach mobilizacyjnych odnotowano brak przygotowania do realizacji działań mobilizacyjnych, dlatego nowo zatrudniony personel musi na własny koszt zakupić umundurowanie zimowe i sprzęt ochronny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Edward Snowden z rosyjskim obywatelstwem

Edward Snowden otrzymał rosyjskie obywatelstwo. Były współpracownik amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, oskarżony w USA o szpiegostwo i kradzież tajemnic państwowych, o staraniu się o pozytywną decyzję w tej kwestii informował w 2020 roku. O tym, że Władimir Putin podpisał dekret przyznający rosyjskie obywatelstwo Edwardowi Snowdenowi, poinformowała w poniedziałek agencja Reutera.

O staraniu się o rosyjskie obywatelstwo 39-letni Snowden informował w listopadzie 2020 roku. „Po latach rozdzielenia z rodzicami, moja żona i ja nie mamy ochoty na rozstanie z naszym synem. Dlatego w dobie pandemii i zamkniętych granic staramy się o podwójne obywatelstwo amerykańsko-rosyjskie” – pisał wtedy.

Przekonywał, że zarówno on, jak i jego żona Lindsay Mills pozostają Amerykanami i będą wychowywać swoje dziecko „w duchu amerykańskich wartości”, które kochają, „łącznie z wolnością wyrażania opinii”. Snowden i jego małżonka oczekiwali w tym czasie dziecka, które urodziło się w grudniu 2020 roku i ze względu na kraj urodzenia otrzymało obywatelstwo Rosji. Informatyk wziął ślub cywilny w 2017 roku w Rosji. Ceremonia była potajemna, a Snowden poinformował o nim w wywiadzie we wrześniu 2019 roku.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Strzelanina w rosyjskiej szkole

13 osób zginęło, a kilkanaście zostało rannych w strzelaninie, do której doszło w szkole w Iżewsku. Jak przekazały władze Udmurcji, niezidentyfikowany sprawca wszedł do budynku, zastrzelił ochroniarza i otworzył ogień do uczniów. Jak podaje Reuters, powołując się na władze Udmurcji, nieznany sprawa wtargnął do szkoły w Iżewsku. Tam najpierw zabił ochroniarza, a następnie zaczął strzelać do uczniów. Według agencji RIA Novosti napastnik „ubrany był w czarną koszulkę z nazistowskimi symbolami i kominiarkę, nie miał przy sobie żadnych dokumentów”.

„Dziś w Iżewsku doszło do tragedii. Do szkoły nr 88 weszła niezidentyfikowana osoba i zabiła ochroniarza. Ofiarami są dzieci. Ewakuacja została już zakończona” – przekazał gubernator regionu.

Na miejsce zostały wysłane służby, m.in. Gwardia Narodowa i Federalna Służba Bezpieczeństwa. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Rosji początkowo poinformowało, że zginęło sześć osób, a 20 zostało rannych – uczniowie uciekali także przez okna. Później jednak przekazano, że liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 13. Resort przekazał również, że napastnik popełnił samobójstwo.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rosja: Rośnie liczba zatrzymanych po protestach po ogłoszeniu mobilizacji

Co najmniej 628 osób zatrzymała dotąd policja w 27 miastach Rosji w sobotę podczas protestów przeciwko wojnie na Ukrainie i ogłoszonej mobilizacji – powiadomiła organizacja OWD-Info, organizacji pozarządowej monitorującej protesty w Rosji. Policja stosuje siłę. Najwięcej zatrzymanych jest w Moskwie i Petersburgu. O godz. 17.44 czasu polskiego OWD-Info informowało o 628 zatrzymanych. Najwięcej jest ich w Moskwie i Petersburgu, odpowiednio 308 i 115. W Nowosybirsku zatrzymano 70 osób. Protesty w Moskwie i Petersburgu rozpoczęły się o godz. 16 czasu polskiego.

Media niezależne publikują nagrania, na których widać, że policja działa brutalnie, osoby zatrzymywane są bite. Funkcjonariusze zatrzymują również przypadkowych przechodniów – podaje niezależny portal Meduza.

Władze Rosji ogłosiły w środę „częściową mobilizację”, która oficjalnie ma objąć 300 tys. osób. Według nieoficjalnych informacji, podanych przez media niezależne, liczba ta może być nawet trzy-czterokrotnie większa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Mobilizacja w Rosji. Pierwsze zatrzymania, prokuratura straszy więzieniem

W Rosji rozpoczynają się protesty przeciwko ogłoszonej przez Władimira Putina częściowej mobilizacji. Dotychczas zatrzymano ponad 100 osób – podała organizacja OWD-Info. Tymczasem w wielu rosyjskich miastach na wieczór zapowiedziano akcje protestacyjne pod hasłem „Stop ‚mogilizacji'” (od słowa „mogiła”). Moskiewska prokuratura grozi uczestnikom demonstracji karami do 15 lat więzienia.

Stołeczna prokuratura ostrzegła przed wzywaniem w mediach społecznościowych do udziału w „nieuzgodnionych (z władzami) akcjach publicznych w Moskwie” oraz do podejmowania „innych nielegalnych działań” – pisze niezależny portal Meduza.

Jak dodano, za „rozpowszechnianie podobnych materiałów” w internecie, angażowanie nastolatków w nielegalną działalność oraz organizację nielegalnych akcji i udział w nich przewidziana jest odpowiedzialność administracyjna lub karna, w tym „w postaci pozbawienia wolności do 15 lat”.

W niektórych miastach Rosji już odbyły się protesty przeciwko ogłoszonej mobilizacji. Organizacja OWD-Info poinformowała, że dotychczas zatrzymano 117 osób w 15 miastach, w tym 32 osoby w Jekaterynburgu na Uralu. Zatrzymania miały też miejsce m.in. w Permie, Krasnojarsku, Ufie, Irkucku i Nowosybirsku.

Na Syberii, w Irkucku, na centralnym placu miasta zgromadziło się ok. 60 osób. Akcję rozpędzono, zatrzymano co najmniej 20 protestujących – podaje niezależna telewizja Dożd. W Ułan Ude, głównym mieście Buriacji, na akcję przeciwko mobilizacji wyszło kilkadziesiąt osób, którym policjanci kazali się rozejść.

Protestujący wyszli też na ulice w Chabarowsku. Tam policjanci sprawdzili dokumenty uczestnikom manifestacji. Portal Meduza pisze również o demonstracji w Jakucku i Tomsku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: Skandal wokół byłego funkcjonariusza FBI

Charles McGongial, były wysoki rangą funkcjonariusz FBI, który badał rzekome powiązania Donalda Trumpa z Rosja, sam znalazł się pod lupą amerykańskich służb specjalnych – informuje „Insider”. McGonigal ma być powiązany z rosyjskim oligarchą i przyjacielem Władimira Putina Olgiem Deripaską.

McGonigal jest byłym szefem kontrwywiadu w biurze terenowym FBI w Nowym Jorku. Jak informuje Insider funkcjonariusz miał współpracować z rosyjskim oligarchą Olegiem Deripaską, nie informując o tym przełożonych. Jeśli to prawda, McGonialowi grozi 5 lat więzienia i 250 tys. dolarów grzywny.

McGonigal otrzymał wezwanie sądowe w listopadzie 2021 roku. Dotyczyło ono dokumentacji związanej z agentem FBI i mroczną firmą konsultingową o nazwie Spectrum Risk Solutions. Tydzień po wydaniu nakazu sądowego urodzony w ZSRR imigrant Siergiej Szestakow zeznał, że McGonigal pomógł mu „ułatwić” zapoznanie się Spectrum z doradcą Deripaski.

Deripaska to bliski sojusznik Władimira Putina. Został objęty sankcjami przez Departament Skarbu USA za „działania wrogie demokracji”.

– Jeśli McGonial w jakikolwiek sposób był powiązany z Deripaską, to najdelikatniej mówiąc, było to niestosowne – powiedział Tim Weiner, autor książki „Wrogowie: historia FBI”.

Jak czytamy w raporcie Insidera „w dokumentach sądowych nie ma nic, co sugerowałoby, że McGonigal zachowywał się niewłaściwie podczas śledztwa FBI w sprawie kampanii Trumpa, to nasuwa się cale mnóstwo wątpliwości”. Wysoki funkcjonariusz FBI był zaangażowany w śledztwo ws. kontaktów członków sztabu Donalda Trumpa z Rosją w czasie wyborów prezydenckich w 2016 roku. McGonigal kierował wtedy wydziałem ds. cyberprzestępczości w siedzibie FBI w Waszyngtonie. Zdaniem Insidera „należał podobno do jednego z pierwszych federalnych funkcjonariuszy organów ścigania, który dowiedział się, że pracownik kampanii Trumpa 2016 chwalił się informacjami, że Rosjanie mają szkodliwe informacje na temat Hillary Clinton, co wszczęcie śledztwa »Trump-Rosja« znane jako Crossfire Hurricane”.
Źródło info i foto: TVP.info

Afganistan: Zamach bombowy przed ambasadą Rosji

Zamachowiec-samobójca zdetonował materiały wybuchowe w pobliżu wejścia do ambasady rosyjskiej w Kabulu – poinformowała lokalna policja. W wybuchu zginęły co najmniej dwie osoby. Dodano, że zanim doszło do eksplozji, zachowanie mężczyzny wzbudziło podejrzenie strażników placówki. Gdy zbliżał się do bramy, zaczęli oni do niego strzelać. Pierwsze informacje ws. zamachu są chaotyczne. Wynika z nich, że strażnicy zastrzelili zamachowca, ale także, że udało mu się zdetonować ładunki.   

– Samobójca przed dotarciem do celu został rozpoznany i zastrzelony przez strażników rosyjskiej ambasady – powiedział Mawlawi Sabir, szef okręgu policyjnego, w którym doszło do ataku.

Jak poinformowało rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, w eksplozji zginęło dwóch Rosjan – pracowników placówki dyplomatycznej. Podano, że ofiary są także wśród Afgańskich cywilów, nie sprecyzowano jednak ich liczby. Rosja jest jednym z niewielu krajów, które utrzymywały ambasadę w Kabulu po przejęciu kraju przez Talibów ponad rok temu.

Chociaż Moskwa oficjalnie nie uznaje rządu Talibów, to negocjowała z nimi porozumienie w sprawie dostaw benzyny i innych towarów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dziennikarz skazany w Rosji. 22 lata kolonii karnej dla Iwana Safronowa

Sąd w Moskwie skazał dziennikarza Iwana Safronowa na 22 lata kolonii karnej – informuje portal Meduza. Safronowowi zarzucono zdradę stanu. Według FSB ujawniał obcym wywiadom tajemnice państwowe. Niezależne media podają, że materiały, które rzekomo przekazywał, są ogólnodostępne w sieci. Iwan Safronow pisał mm.in. dla „Kommiersanta”. Zajmował się głównie tematami związanymi z wojskiem i przemysłem zbrojeniowym. Został aresztowany w 2020 roku. Wówczas nie pracował już jako dziennikarz, a jako doradca szefa Roskosmosu.

W poniedziałek niezależny rosyjski portal Meduza poinformowała, że moskiewski sąd skazał Safronwa na 22 lata pobytu w kolonii karnej oraz grzywnę w wysokości 500 tys. rubli (ok. 38,5 tys. zł). Dziennikarza posądzono o zdradę stanu. Według rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa w latach 2015-2017 przekazywał wywiadom obcych państw tajemnice państwowe. Chodzi o służby Czech i Niemiec.

Według obrońców powodem oskarżenia była działalność Safronowa jako dziennikarza zajmującego się obronnością. BBC podaję, że zarzuty wobec niego były związane z publikacją na temat sprzedaży rosyjskich myśliwców SU-35 Egiptowi. Meduza przywołuje ustalenia niezależnego portalu Proekt, według których informacje rzekomo przekazywane przez Safronowa obcym służbom są ogólnodostępne w internecie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Andrzej Poczobut ws. swojego wyroku

„Już niebawem koniec śledztwa i sprawa zostanie przekazana do sądu. Chociaż oczywiście nie mam żadnych złudzeń co do wyroku, to mimo wszystko chcę mieć to już za sobą i jechać do łagru” – pisze Andrzej Poczobut w liście opublikowanym przez centrum praw człowieka Wiasna. Dziennikarz przebywa w areszcie od marca 2021.

„Trwa 17. miesiąc mojego zniewolenia. Gdy patrzę wstecz, wydaje mi się, że jeszcze niedawno byłem w Żodzinie i poznawałem – a może lepiej powiedzieć – zapoznawałem się z ‚więziennym uniwersytetem’. A już niebawem koniec śledztwa i sprawa zostanie przekazana do sądu. Chociaż oczywiście nie mam żadnych złudzeń co do wyroku, to mimo wszystko chcę mieć to już za sobą i jechać do łagru” – pisze Andrzej Poczobut, cytowany przez opozycyjny białoruski portal Bielsat.

Dziennikarz wspomina przy tym moment, gdy był przenoszony z Waładarki [aresztu w Mińsku] do Żodzina w obwodzie mińskim. Podróż nazwał „najlepszym momentem zwolnienia”.

„Pociąg wyrwał z więziennej stacji, a wiatr wiejący przez otwarte przez konwojentów okienko (był skwar) przypominał o wolności. W przedziale-celi panowała przyjemna atmosfera. Chłopcy – wszyscy byli więźniami politycznymi – jechali po orzeczeniu kary do łagru odbyć wyroki, które wtedy wydawały mi się wielkie – 3, 4, 7 lat pozbawienia wolności. Byłem jedynym bez wyroku” – relacjonował.

Poczobut dodał, że mimo tego, że od czasu wyroku minął ponad rok, to nie opuszcza go dobry nastrój.

„Motywacją dla mnie są losy ludzi, którzy siedzieli w czasach stalinowskich. Wielu z nich miałem zaszczyt znać osobiście. Teraz wspominam ich opowieści. Wielu z nich, już na tamtym świecie, daje mi wiarę, pewność siebie i optymizm” – pisze dziennikarz.

Andrzej Poczobut jest współpracownikiem „Gazety Wyborczej” i członkiem Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi. W marcu ubiegłego roku z innymi działaczami Związku Polaków na Białorusi, w tym z prezeską Andżeliką Borys, trafił do aresztu. Reżimowe służby zarzucają mu rozpalanie waśni na tle narodowościowym w związku z upamiętnianiem żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego. Za to grozi mu nawet 12 więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl