Joe Biden reaguje na wyrok ws. amerykańskiej koszykarki

Amerykańska koszykarka Brittney Griner została skazana przez rosyjski sąd za próbę przemytu narkotyków. Choć zawodniczka przyznała się do winy i tłumaczyła, że doszło do pomyłki, sąd wymierzył jej karę grzywny i karę dziewięciu i pół roku pozbawienia wolności. W uzasadnieniu stwierdził, że popełniła przestępstwo z premedytacją. Rosyjscy funkcjonariusze 17 lutego na lotnisku Szeremietiewo znaleźli w bagażu Britnney Griner – amerykańskiej gwiazdy Women’s National Basketball Association (WNBA) – wkłady do e-papierosów zawierające olej haszyszowy – podaje Agencja Reutera. Koszykarka trafiła do aresztu śledczego, a prokuratura oskarżyła ją o próbę przemytu narkotyków.

Na początku lipca ruszył proces. Griner przyznała się do winy. Podkreśliła, że w USA przepisano jej medyczną marihuanę, co potwierdził lekarz. Wyjaśnienia nie zrobiły wrażenia na rosyjskim wymiarze sprawiedliwości, a liczne próby wyciągnięcia koszykarki z więzienia przez amerykański rząd zakończyły się fiaskiem. Britnney Griner na wyrok czekała prawie miesiąc. Zapadł w czwartek 4 sierpnia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rosja wydaliła francuskiego dyplomatę

Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało w piątek ambasadora Francji w Moskwie, że jeden z francuskich dyplomatów musi opuścić Rosję. „Stanowczo potępiamy tę pozbawioną podstaw decyzję” – przekazał w czwartek w komunikacie francuski MSZ. Rzeczniczka resortu nie potwierdziła doniesień, że dyplomata uznany za persona non grata w Rosji to attache kulturalny z moskiewskiej ambasady. W połowie maja rosyjski MSZ postanowił wydalić 34 dyplomatów i pracowników ambasady Francji.

„Decyzja strony rosyjskiej została zaprezentowana jako odpowiedź na kroki Francji z 4 i 11 kwietnia, gdy wydalono kilkudziesięciu rosyjskich agentów działających na naszym terytorium przeciwko naszym interesom narodowym pod przykrywką dyplomatyczną” – napisano wtedy w komunikacie francuskiej dyplomacji.

„Praca (wydalonych przez Rosję – PAP) dyplomatów i pracowników naszej ambasady w Rosji (…) jest za to w pełni zgodna z zapisami Konwencji genewskiej o stosunkach dyplomatycznych i konsularnych. Decyzja władz rosyjskich nie ma uzasadnionych podstaw. Możemy tylko nad nią ubolewać” – dodano.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Hakerzy Anonymous stawiają mocne ultimatum

Wzywamy wszystkie firmy, które nadal działają w Rosji, płacąc podatki do budżetu przestępczego reżimu Kremla: wycofajcie się z Rosji! Dajemy Wam 48 godzin na przemyślenie sprawy i wygaszenie swojej działalności na terenie Federacji Rosyjskiej, bo inaczej znajdziecie się na naszym celowniku! Tym razem kolektyw zwrócił się do międzynarodowych korporacji, które nie wygasiły swojej aktywności na terenie Federacji Rosyjskiej po tym, jak Rosja zaatakowała Ukrainę – czytamy na portalu komputerswiat.pl

Jak czytamy na portalu: „trudno powiedzieć, co dokładnie stanie się po upływie tego terminu – być może dojdzie do jakiegoś zmasowanego cyberataku, ale o tym przekonamy się dopiero za jakiś czas. Jak już wspominaliśmy, w ciągu ostatnich lat Anonymous zaliczyli wiele udanych tego typu akcji, więc działania wymierzone w konkretne firmy nie są im obce.”
Źródło info i foto: se.pl

Rosja: Lekarka z oddziału położniczego wyrzuciła dziecko przez okno

Tragiczną historią ze światem podzieliła się 34-letnia Wiktoria Iwanowa z Rosji. Kobieta opisała, że podczas pobytu w szpitalu na oddziale położniczym, jedna z lekarek świadomie wyrzuciła jej nowo narodzonego synka przez okno. Chłopiec nie przeżył upadku z trzeciego piętra. Dramat rozegrał się w Sterlitamak na południowym zachodzie Rosji. 29-letnia lekarka Alina Araslanowa przebywała na oddziale położniczym, ponieważ sama kilka godzin wcześniej urodziła dziecko.

34-letnia Wiktoria Iwanowa urodziła syna, którego nazwała Wołodia. Matka synka wyszła na chwilę z pokoju, zostawiając go samego. Wtedy lekarka miała porwać noworodka i bez przyczyny wyrzucić go przez okno z trzeciego piętra. Kobieta została błyskawicznie zatrzymana.

Rozdzielono ją także z nowo narodzoną córką. Śledczy starają się zrozumieć motywy jej postępowania.

Pracująca jako nauczycielka tańca Wiktoria ma dwójkę innych dzieci. Rosjanka zdecydowała się opowiedzieć o tej tragedii w mediach i przekazuje, że o ile jej sytuacja jest bardzo trudna, to próbuje normalnie funkcjonować ze względu na swoje dzieci.
Źródło info i foto: onet.pl

Petersburg: Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa zatrzymała estońskiego konsula

W Petersburgu rosyjskie służby specjalne zatrzymały we wtorek estońskiego konsula pod zarzutem posiadania „tajnych dokumentów”. Według agencji Interfax dyplomata został zatrzymany w momencie przekazywania mu tajnych informacji przez obywatela Rosji.

Federalna Służba Bezpieczeństwa zatrzymała w Petersburgu na gorącym uczynku konsula z Konsulatu Generalnego Republiki Estońskiej Marta Latte, gdy otrzymywał on od obywatela rosyjskiego materiały tajne, niedostępne dla estońskich dyplomatów – poinformowała FSB w komunikacie, cytowanym przez agencję TASS. Służby specjalne podkreśliły, że „działalność ta nie jest zgodna ze statusem pracownika dyplomatycznego i ma wyraźne znamiona wrogiego nastawienia do Rosji”.

Reakcja Estonii

Zatrzymanie estońskiego konsula w Petersburgu przez rosyjskie służby specjalne było „prowokacją”, a wysunięte zarzuty są „bezpodstawne” – oświadczył resort spraw zagranicznych Estonii.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Polska odwoła się do Aleksieja Nawalnego

Rząd w Warszawie spodziewa się dzisiaj politycznej decyzji w sprawie sankcji na Rosję w związku z uwięzieniem Aleksieja Nawalnego. To także szansa na podniesienie sprawy kontrowersyjnego gazociągu. Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau weźmie dzisiaj udział w Brukseli w posiedzeniu Rady ds. Zagranicznych. Tematem rozmowy szefów dyplomacji 27 państw członkowskich ma być odpowiedź UE na uwięzienie rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

Nasze źródło w MSZ podkreśla, że Polska spodziewa się dzisiaj „przynajmniej politycznej decyzji dotyczącej sankcji”. – To jest proces, który wymaga dokładnego opracowania w szczegółach, ale ta Rada może już podjąć decyzję kierunkową w tym zakresie – słyszymy. Byłby to drugi pakiet obostrzeń nałożony w związku ze sprawą rosyjskiego opozycjonisty. W zeszłym roku Wspólnota zamroziła aktywa oraz zakazała wjazdu sześciu osobom odpowiedzialnym za otrucie Nawalnego w sierpniu zeszłego roku. Po aresztowaniu Nawalnego 18 stycznia długo nie było jednak jasne, czy tym razem UE również odpowie sankcjami. Klimat wokół Rosji zmienił się po wizycie szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella w Moskwie, w czasie której…
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pełna nietykalność dla byłych prezydentów w Rosji. Dotyczy również „przyszłych przestępstw”

Duma Państwowa Rosji zaakceptowała poprawki do ustawy o gwarancjach nietykalności byłych prezydentów. Nowelizacja przewiduje, że politycy ci mają pełny immunitet nie tylko w czasie kadencji, ale też po odejściu z urzędu. Oznacza to, że mają być chronieni także w sprawie ewentualnych przestępstw popełnionych w przyszłości.

Jak podaje portal meduza.io,poprawki do ustawy złożyli senator Andei Klishas i deputowany Dumy Państwowej Pawel Krasheninnikov. Parlamentarzyści zaproponowali nową formułę dotyczącą immunitetu dla byłych prezydentów Rosji. Zapis brzmi następująco: „Prezydentowi Federacji Rosyjskiej, który zakończył sprawowanie urzędu, przysługuje immunitet. Nie można go pociągnąć do odpowiedzialności karnej lub administracyjnej, zatrzymać, aresztować, poddać przeszukaniu, przesłuchaniu lub rewizji osobistej”.

„Innymi słowy, po zakończeniu kadencji były prezydent będzie mógł naruszać przepisy Kodeksu karnego i Kodeksu administracyjnego, bez narażania się na ściganie w przyszłości” – dodaje portal meduza.io. Dodatkowo immunitet obejmować będzie nie tylko byłych prezydentów, ale też ich rodziny. Do tej pory taki przywilej przysługiwał prezydentom jedynie w trakcie trwania kadencji.

Parlamentarzyści dodatkowo zaproponowali bardzo skomplikowane procedury pozbawienia immunitetu byłego prezydenta. Wcześniej przywilej mógł być zniesiony przez Dumę za zgodą Rady Federacji w sytuacji, kiedy dany polityk jest podejrzany o popełnienie „poważnego przestępstwa”. W nowej wersji może być odebrany tylko wtedy, gdy Duma Państwowa oskarży byłego prezydenta o zdradę stanu lub popełnienie innego przestępstwa i otrzyma zgodę Rady Federacji. Może to nastąpić jednak dopiero wtedy, gdy Sąd Najwyższy potwierdzi, że działania mają znamiona przestępstwa, a Sąd Konstytucyjny orzeknie, że zachowano wymagane procedury przy wysunięciu aktu oskarżenia.

Jak podaje Radio Wolna Europa, ustawa została przyjęta przez Dumę Państwową 9 grudnia z częścią poprawek, które „zerują” kadencję dotychczasowych prezydentów. Władimir Putin będzie mógł więc dzięki temu po raz piąty ubiegać się o prezydenturę. Ustawa musi teraz zostać zatwierdzona przez Radę Federacji. Później zostanie podpisana przez prezydenta. Nowe przepisy obejmą na razie tylko Dmitrija Miedwiediewa, który jest jedynym żyjącym byłym prezydentem Rosji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Putin zasugerował, że to on uratował Nawalnego

– Osobiście poprosiłem Prokuraturę Generalną o pozwolenie, by Aleksiej Nawalny mógł opuścić Rosję – powiedział Władimir Putin. Prezydent Federacji Rosyjskiej twierdził, że gdyby to władze stały za otruciem opozycjonisty, nie pozwoliłyby na jego wyjazd z kraju. Nawalny odpowiedział na te słowa, publikując mem.

Prezydent Rosji Władimir Putin mówił o udzieleniu zgody na wyjazd Aleksieja Nawalnego do Niemiec podczas obrad Klubu Wałdajskiego, w których brali udział eksperci specjalizujący się w studiach nad polityką wewnętrzną i zagraniczną Rosji. Podczas tego spotkania polityk przypomniał o prośbie żony Nawalnego, która napisała do Putina list krótko po tym, gdy jej mąż trafił w stanie śpiączki do szpitala w Omsku na Syberii – informuje Onet.

– Od razu po tym, jak zwróciła się do mnie żona tego obywatela, poleciłem prokuraturze, by sprawdziła możliwość jego wyjazdu za granicę na leczenie – mówił Putin, przekonując, że ze względu na toczące się w jego sprawie śledztwo Nawalny miał ograniczone możliwości wyjazdu z kraju.

Aleksiej Nawalny opublikował mem z Putinem i Łukaszenką

Po wypowiedzi prezydenta Rosji współpracownik Nawalnego Leonid Wołkow opublikował fragmenty briefingu rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa. Z jego wypowiedzi z sierpnia tego roku wynika, że zgoda na wyjazd Nawalnego do Niemiec zależała wyłącznie od decyzji lekarzy, a stanowisko Kremla w tej sprawie nie było potrzebne.

Aleksiej Nawalny skomentował tę sprawę, publikując mem. Widać na nim prezydentów Białorusi i Rosji oraz ich fikcyjny dialog. Alaksander Łukaszenka mówi: „Uratowałem Cichanouską”, a Władimir Putin odpowiada: „A ja uratowałem Nawalnego”.

Aleksiej Nawalny stracił przytomność 20 sierpnia 2020 podczas podróży na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Kiedy zasłabł, maszyna wylądowała w Omsku, a opozycjonista został przewieziony do miejscowego szpitala. Dwa dni później na żądanie rodziny został przetransportowany do szpitala w Berlinie. 7 września wybudzono go ze śpiączki farmakologicznej, a 22 września wyszedł ze szpitala. Według Niemiec istnieją dowody na próbę zabójstwa Nawalnego za pomocą zakazanego środka bojowego z grupy nowiczoków, który opracowano w Rosji. Strona rosyjska nie zgadza się z tym twierdzeniem. W czasie rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem Władimir Putin miał powiedzieć, że Aleksiej Nawalny mógł otruć się sam.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Waszyngton „poważnie zaniepokojony” sprawą Aleksieja Nawalnego

Stany Zjednoczone poinformowały w piątek Rosję o swoim „poważnym zaniepokojeniu” w związku z faktem, że w ocenie rządu Niemiec rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny został otruty środkiem bojowym – poinformował Departament Stanu USA. Paryż i Berlin domagają się ustalenia i postawienia przed sądem osób odpowiedzialnych za atak.

W środę kanclerz Niemiec Angela Merkel poinformowała, że Aleksiej Nawalny stał się ofiarą „próby zabójstwa przez otrucie”, a laboratorium Bundeswehry, badające pobrane od niego próbki, wykryło, że rosyjski opozycjonista został otruty nowiczokiem.

„Poważne zaniepokojenie” w Waszyngtonie

Stany Zjednoczone wyraziły w piątek „poważne zaniepokojenie” w związku z oceną niemieckich władz. Na spotkaniu w Waszyngtonie zastępca sekretarza stanu USA Stephen Biegun przekazał ambasadorowi Rosji w tym kraju Anatolijowi Antonowowi, że użycie przez Moskwę tej broni chemicznej stanowiłoby wyraźne naruszenie jej zobowiązań wynikających z Konwencji o zakazie broni chemicznej.

„Zastępca sekretarza stanu wezwał Rosję do pełnej współpracy w dochodzeniu prowadzonym przez społeczność międzynarodową w sprawie tego ataku” – przekazała rzeczniczka Departamentu Stanu Morgan Ortagus w oświadczeniu.

„Bardzo poważne naruszenie elementarnych zasad demokracji i pluralizmu politycznego”
Także Francja i Niemcy w wydanym w piątek wspólnym oświadczeniu ponownie zażądały od Rosji wyjaśnień w sprawie próby otrucia Nawalnego.

„Osoby odpowiedzialne za ten haniebny czyn muszą zostać zidentyfikowane i postawione przed wymiarem sprawiedliwości” – oświadczyli ministrowie spraw zagranicznych obu krajów, Jean-Yves Le Drian i Heiko Maas. Potępili przy tym „bardzo poważne naruszenie elementarnych zasad demokracji i pluralizmu politycznego”.

Wcześniej tego dnia brytyjskie MSZ poinformowało, że szefowie dyplomacji Wielkiej Brytanii i Niemiec uzgodnili, iż będą współpracować w celu pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności za próbę otrucia Nawalnego. Resort podkreślił, że Dominic Raab i Heiko Maas zgodzili się, że jakiekolwiek użycie środka bojowego z grupy nowiczoków jest pogwałceniem konwencji o zakazie broni chemicznej, a tym samym przedmiotem międzynarodowego zaniepokojenia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wydanie małoletniej dziewczynki do Rosji. Interwencja Ministra Sprawiedliwości

Kasację od wyroku sądu apelacyjnego, który nakazał wydanie małoletniej dziewczynki ojcu przebywającemu na terenie Rosji, skierował do Sądu Najwyższego Prokurator Generalny.

W kasacji podkreślono, że ojciec nigdy nie opiekował się samodzielnie dzieckiem, a w 2016 r. zupełnie je opuścił. Zdaniem prokuratury, powrót dziewczynki pod opiekę mężczyzny bez bliskości matki może narazić dziecko na szkodę fizyczną lub psychiczną. Prokuratura wskazała też w skardze, że w Rosji dziewczynka nie będzie miała zapewnionej odpowiedniej ochrony prawnej z uwagi na brak jurysdykcji sądów rosyjskich do rozstrzygania spraw tej rodziny.

Sąd nakazał powrót dziewczynki do Rosji

Chodzi o sprawę urodzonej w Polsce dziewczynki, której rodzice Holender i Polka – przenieśli się następnie z Holandii do Rosji w związku z obowiązkami zawodowymi ojca. Para rozstała się, a we wrześniu 2018 r. matka z córką wróciły na stałe do Polski.

Wcześniej od 2017 r. w rosyjskich sądach toczyły się sprawy o alimenty i kontakty córki z ojcem. Sądy te uznały jednak, że nie mają uprawnień do orzekania w sprawie tej rodziny, ponieważ rodzice nie są obywatelami Rosji i nie mieli też na jej terytorium stałej rezydencji. W konsekwencji ojciec wystąpił o wydanie dziecka w trybie konwencji haskiej.

Warszawski sąd okręgowy rozpoznając tę sprawę w I instancji oddalił ten wniosek i uznał, że zamieszkanie dziewczynki z ojcem w Rosji pozbawiałoby możliwości ochrony praw tego dziecka.

Ojciec odwołał się od tego orzeczenia. W konsekwencji Sąd Apelacyjny w Warszawie nakazał matce zapewnienie powrotu małoletniej do Rosji, w terminie 14 dni od uprawomocnienia się orzeczenia. Sąd odmówił przy tym wiarygodności zeznaniom kobiety z uwagi na stopień skonfliktowania stron.

Zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand wniósł do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną od tego wyroku, w której zwrócił się o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Zdaniem prokuratury, dziewczynka nie ma zapewnionej odpowiedniej ochrony swych praw na terytorium Rosji. Przypomniano przy tym, że sądy rosyjskie nie mają właściwości do rozpoznawania spraw osób, które nie są obywatelami tego kraju.

Mężczyzna nie sprawował opieki nad dzieckiem

Według prokuratury, odmowa udzielenia ochrony prawnej dziecku przez sądy rosyjskie stanowi naruszenie jego dobra także w kontekście praw człowieka i podstawowych wolności.

W skardze wskazano też, że sąd apelacyjny zupełnie nie wziął pod uwagę, iż ojciec jest korespondentem wojennym i ze względu na specyfikę swojego zawodu nie będzie w sposób prawidłowy sprawować opieki nad córką. Według prokuratury, sąd pominął także, że mężczyzna nigdy samodzielnie nie sprawował opieki nad małoletnią, a w 2016 roku zupełnie ją opuścił.

W opinii prokuratury, w Polsce – u boku matki – dziecko ma zapewnione wszelkie warunki konieczne do dalszego prawidłowego rozwoju, poczucie bezpieczeństwa i możliwość dochodzenia swoich praw przed sądami.

W kasacji wskazano też, że opinia biegłych, na której oparł się sąd apelacyjny jest nierzetelna i pomija całokształt materiału dowodowego. Według prokuratury, z zebranych dowodów wynika, że dziecko pozostające pod opieką ojca w Rosji znajdzie się w sytuacji wybitnie stresowej, nie zapewniającej poczucia bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl