Rosja wydaliła 40 niemieckich dyplomatów

Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji uznało w poniedziałek 40 niemieckich dyplomatów za osoby niepożądane i nakazało im opuszczenie kraju. Rosyjskie MSZ poinformowało też, że wezwało ambasadora Niemiec, by mu to zakomunikować.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Protesty antywojenne w stolicy Rosji

Od początku inwazji Rosji na Ukrainę odbywają się wiece antywojenne m.in. na ulicach Moskwy. Jak poinformowała we wtorek rzeczniczka praw dziecka w biurze stołecznym Olga Jarosławska za udział w marszach łącznie zatrzymano ponad 400 niepełnoletnich. Od początku wojny w Ukrainie na terenie Rosji regularnie odbywają się marsze antywojenne. We wtorek Olga Jarosławska poinformowała, że łącznie za udział w wiecach zatrzymano 412 niepełnoletnich osób.

– W samym dniu inwazji Rosji na Ukrainę moskiewska policja zatrzymała 52 nastolatków – dodała.

Według danych serwisu OWD-Info liczba osób zatrzymanych do tej pory za udział w protestach wynosi 15 425. Od 24 lutego na terenie całej Rosji odbywają się wiece antywojenne. Największe miały miejsce w dniu rozpoczęcia wojny, 27 lutego oraz 6 marca.

Rosjanie protestują wychodząc na ulice z plakatami, na których piszą antywojenne hasła, umieszczają na chodnikach i murach graffiti lub w publicznych miejscach czytają powieści znanych autorów. Niektórzy mieszkańcy jako transparentu używają rosyjskiej karty kredytowej „MIR”. „Mir” po rosyjsku znaczy „pokój”.

W wielu miastach policja miała zatrzymać ludzi tylko dlatego, że zbyt długo stali w jednym miejscu bądź trzymali podejrzane z punktu widzenia funkcjonariuszy przedmioty, w tym kwiaty, kartki papieru, baloniki i książki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rosja wydala 45 polskich dyplomatów

Federacja Rosyjska zdecydowała się na wyrzucenie 45 polskich dyplomatów i pracowników konsularnych – ustalili dziennikarze RMF FM. Taki komunikat przed chwilą rosyjski MSZ przekazał polskiemu ambasadorowi Krzysztofowi Krajewskiemu. 45 osób musi wyjechać z Rosji do 13 kwietnia. Rosyjski personel ambasady w Warszawie liczył przed wydaleniem ponad 100 osób, tymczasem w ambasadzie Polski w Rosji pracuje niewiele ponad 50 osób. Teraz braki będą musiały być zastąpione personelem, sprowadzonym prawdopodobnie z kilku istniejących w Rosji polskich konsulatów. Ogółem w całej Rosji Polska ma niewiele więcej niż 100 swoich przedstawicieli.

Wśród wydalonych polskich pracowników jest dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie Piotr Skwieciński. Wyrzucenie dyplomatów to odwet za działanie Polski, która 23 marca poinformował o wydaleniu z Polski grupy rosyjskich dyplomatów za ich działalność niezgodną ze statusem dyplomaty, czyli za szpiegostwo.

Ambasador Rosji w Polskie Siergiej Andriejew natychmiast odpowiedział, że Rosja dokona „kroków odwetowych”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zablokowano konta polskiej ambasady w stolicy Rosji

Fot. Mateusz Jagielski/East News, Warszawa, 26.03.2022. Marsz ulicami Warszawy przeciwko wojnie na Ukrainie pod haslami „Bialoruski Dzien Wolnosci” i „Bialorusini solidaryzuja sie z Ukraina”, z okazji bialoruskiego Dnia Wolnosci. N/z marsz dotarl przed ambasade Rosji.

Rosja zablokowała konta polskiej ambasady w Moskwie – poinformował we wtorek w rozmowie z Rossija 24 ambasador Rosji w Warszawie Siergiej Andriejew. Zaznaczył, że do zablokowania kont doszło w ramach odwetu. Polska wydaliła w ostatnich dniach 45 rosyjskich dyplomatów z powodu „prowadzenia przez pracowników placówki rosyjskiej działalności niezgodnej z polskim prawem”. Zdecydowano się także na zamrożenie kont rosyjskiej ambasady. 

Rosja w ramach odwetu we wtorek zablokowała konta polskiej ambasady w Moskwie – przekazał ambasador Rosji w Warszawie Siergiej Andriejew. Kilka dni temu Andriejew w propagandowym programie „Sołowiow na żywo” emitowanym w rosyjskiej telewizji powiedział, że prawdopodobnie nie dojdzie do zerwania stosunków z Polską. – Możemy być zmuszeni do zamknięcia na jakiś czas naszej ambasady i oczywiście w tym przypadku Polacy będą musieli zamknąć swoją ambasadę w Moskwie. Cokolwiek się stanie, poczekajmy i zobaczymy – mówił dyplomata.

Jak ujawnił w połowie marca portal tvn24.pl, po inwazji na Ukrainę rosyjscy dyplomaci próbowali wypłacić w gotówce 2 miliony euro w gotówce. „Próby zostały zablokowane przez banki w ścisłej współpracy z Generalnym Inspektorem Informacji Finansowej, czyli instytucją, która przeciwdziała praniu pieniędzy” – przekazał portal. Z kolei Reuters powołując się na Andriejewa poinformował w czwartek, że polskie władze uzasadniły decyzję blokady środków rosyjskiej ambasady tym, że mogą być wykorzystywane do finansowania działalności terrorystycznej lub prania brudnych pieniędzy.

Przypomnijmy, że wydalenie 45 osób z personelu dyplomatycznego ambasady Rosji w Warszawie odbyło się na wniosek ABW. Według polskich służb osoby te pod tzw. przykryciem dyplomatycznym prowadziły działalność wywiadowczą w Polsce. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Hakerzy Anonymous ujawnili przechwycony Rosji rozkaz

Grupa hakerów działających pod szyldem Anonymous ujawniła w poniedziałek przechwycony dokument: rozkaz Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. Zawarto w nim polecenie przygotowania propagandowych filmów, które fałszywie pokazywałyby brutalne traktowanie rosyjskich jeńców przez siły ukraińskie. Rozkaz datowany jest na 21 marca i – co ciekawe – podpisany przez „tymczasowego” ministra obrony, gen. Bułhakowa. To kolejny sygnał potwierdzający zagadkowe zniknięcie szefa resortu Siergieja Szojgu.

W opublikowanym na Twitterze skanie dokumentu można przeczytać, że rozkaz dotyczy przygotowania fałszywych nagrań, w których „ukraińscy wojskowi” rzekomo szydzą z „rosyjskich jeńców wojennych”.

„Rozkazuję: Opracować i rozpowszechnić serię materiałów wideo demonstrujących nieludzkie zachowanie personelu wojskowego Sił Zbrojnych Ukrainy i formacji nacjonalistycznych na terytorium Ukrainy w stosunku do jeńców, którzy wyrazili dobrowolną chęć poddania się” – czytamy w rozkazie.

Nakazano również dołączanie zarzutów, że ukraińskie wojsko – jak na ironię – rzekomo narusza Konwencję Genewską o traktowaniu jeńców wojennych.

Zbyt dużo Rosjan poddaje się bez walki?

Skąd takie rozkazy? Także powód wyjaśniono w dokumencie – chodzi o fakt, że w mediach społecznościowych nie brakuje nagrań pokazujących „normalne” traktowanie przez Ukraińców rosyjskich jeńców, co może motywować innych żołnierzy do dezercji lub poddania się.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowe okoliczności zabójstwa Borysa Niemcowa

Dziennikarskie śledztwo Bellingcat, The Insider i BBC rzuca nowe światło na kulisy morderstwa Borysa Niemcowa, największego rywala Władimira Putina. Oficjalnie karę poniosła grupa Czeczenów. Teraz dziennikarze ustalili, że rosyjskiego opozycjonistę przed zabójstwem przez blisko rok śledzili agenci FSB. Był mżysty piątkowy wieczór 27 lutego 2015 r. Borys Niemcow, lider rosyjskiej opozycji szedł Wielkim Kamiennym Mostem rozciągniętym nad Moskwą, nieopodal Kremla, siedziby prezydenta Władimira Putina. Napastnicy wyskoczyli z auta i oddali cztery strzały. Niemcow padł na ziemię. Zabójcy uciekli.

Szef rozgłośni Echo Moskwy Aleksiej Wieniediktow napisał wówczas na Twitterze, że Niemcow „został zabity w odległości stu metrów od Kremla, w strefie chronionej, znajdującej się w zasięgu kamer”. Rosyjscy śledczy natychmiast zatrzymali czterech Czeczenów (jeden zbiegł), których oskarżyli o morderstwo. Do dziś jednak nie wiadomo, kto tak naprawdę stał za zabójstwem największego rywala Władimira Putina.

Dziennikarze śledczy z serwisów Bellingcat, The Insider i BBC opublikowali właśnie wyniki swojego dochodzenia, z którego wynika, że Borys Niemcow przez rok przed zamachem był śledzony. Trzech agentów Federalnej Służby Bezpieczeństwa nie odstępowało go na krok i w tajemnicy uczestniczyło w 13 jego podróżach. To odkrycie rzuca nowe światło na kulisy jego zabójstwa i na nowo otwiera pytanie o zleceniodawców zabicia Borysa Niemcowa.

Zdaniem dziennikarzy trzech prestiżowych redakcji w śmierć Niemcowa mogą być zaangażowani agenci Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Z przeprowadzonego przez nich śledztwa wynika, że Borys Niemcow w ostatnim roku życia miał „ogon”. Za Borysem Niemcowem najczęściej jeździł oficer Walery Sucharew. Pierwszy raz śledził go podczas podróży do Jarosławia, gdzie Niemcow zasiadał w regionalnym parlamencie. Sucharew pojechał za Niemcowem razem z innym agentem FSB, Dimitrim Suchinem. Z kolei w podróży do Nowosybirska opozycjonistę śledził jeszcze Aleksiej Kriwoszczekow, który później zamieszany był w operację otrucia Aleksieja Nawalnego.
Źródło info i foto: onet.pl

Brutalne ataki Rosjan, gwałty, porwania i morderstwa

Rosja być może wywołała największą katastrofę humanitarną w Europie od czasu II wojny światowej. Zginęło co najmniej tysiąc ukraińskich cywilów, a jedna czwarta mieszkańców (ok. 10 mln) kraju musiała opuścić swoje domy. Rosjanie dokonują zabójstw i gwałtów. W celu wymuszenia lojalności kontynuują porwania przedstawicieli władz samorządowych. Masowo atakują infrastrukturę cywilną, domy, szpitale i szkoły. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainie zginęło co najmniej 1081 cywilów, a 1707 zostało rannych, jednak rzeczywista liczba ofiar śmiertelnych jest prawdopodobnie znacznie wyższa – podało w piątek Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (OHCHR).

10 mln Ukraińców musiało opuścić swoje domy

Prokuratura Generalna Ukrainy informowała w sobotę, że w efekcie wywołanej przez Rosję wojny zginęło co najmniej 136 dzieci, a 199 zostało rannych. Jedna czwarta mieszkańców Ukrainy, czyli 10 mln osób, musiała opuścić swoje domy. Z kraju wyjechało dotychczas 3,3 mln uchodźców (w tym 1,8 mln dzieci), z czego do Polski udało się 2,2 mln osób. Pierwsze działania wojenne rozpoczęły się 24 lutego przed godz. 5.00, kilka minut po ogłoszeniu przez Putina „specjalnej operacji wojskowej” mającej na celu „demilitaryzację i denazyfikację Ukrainy”. Wojska rosyjskie przekroczyły granice Ukrainy od wschodu i południa oraz od północy z terytorium Białorusi. Ukraina została również zaatakowana z okupowanego przez Rosję od 2014 r. Krymu i kontrolowanej przez zależnych od Moskwy separatystów części Donbasu.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił stan wojenny, zakazujący opuszczania kraju mężczyznom w wieku od 18 do 60 lat, a dziesiątki tysięcy Ukraińców chwyciło za broń, wstępując do jednostek obrony terytorialnej.
Źródło info i foto: interia.pl

Były słowacki wojskowy szpiegował na rzecz Rosji

Zatrzymany dwa tygodnie temu pod zarzutem współpracy z rosyjskim wywiadem były wojskowy przekazywał informacje o słowackim wojsku i NATO, m.in. szczegóły operacji wojskowych, ćwiczeń i obrony przeciwlotniczej – wynika z publikacji słowackich mediów, opierających się na materiałach sądowych.

Media opublikowały dokumenty, na podstawie których sąd zdecydował o areszcie dla Pavla Buczka. Mężczyzna przyznał się do współpracy z Rosją. W swojej karierze Buczka był m.in. prorektorem słowackiej akademii wojskowej oraz pracownikiem słowackiego ministerstwa obrony.

Buczka przekazywał informacje Rosjanom od 2013 roku. Dotyczyły m.in. operacji wojskowych, ćwiczeń, planów szkoleniowych, obrony przeciwlotniczej i uzbrojenia. Za przekazywane na kartach pamięci dane otrzymywał od Rosjan pieniądze, łącznie dostał co najmniej 46 tys. euro.

Jak zeznał Buczka, przed kilkoma miesiącami Rosjan interesowały konkretne informacje dotyczące Ukrainy. Chcieli wiedzieć, czy wśród uczestników niektórych kursów dla oficerów sztabowych nie było przedstawicieli armii ukraińskiej. Czasami Buczka przekazywał informacje bezpośrednio rosyjskim agentom, czasami wykorzystywał skrzynki kontaktowe.

Podczas przesłuchania Buczka powiedział, że chciał zakończyć współpracę z Rosją w 2019 roku, ale bał się gróźb kierowanych pod adresem jego rodziny. Podejmując decyzję o aresztowaniu szpiega, sąd nie wziął pod uwagę tego tłumaczenia. Mężczyzna został zatrzymany przed dwoma tygodniami w ramach akcji kontrwywiadu wojskowego pod kryptonimami Matrioszka i Katiusza.
Źródło info i foto: RMF24.pl

ABW zatrzymało Polaka. Miał szpiegować na rzecz Rosji

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Polaka, który miał szpiegować na rzecz rosyjskiego cywilnego wywiadu SWR – podaje Polska Agencja Prasowa. Pracując w warszawskim urzędzie miał przekazywać Rosji cenne operacyjnie dane. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że mężczyzna pracował w jednym z warszawskich urzędów, gdzie kopiował dane i przekazywał je Rosjanom z cywilnego wywiadu zagranicznego SWR FR. Do zatrzymania doszło w Warszawie w czwartek 17 marca – podał.

Funkcjonariusze ABW dokonali szeregu przeszukań, w wyniku których zabezpieczono obszerny materiał dowodowy. Obecnie jest on poddawany analizom – powiedział PAP Żaryn.

Poinformował, że zatrzymany pracował w Wydziale Archiwalnym Ksiąg Stanu Cywilnego w Archiwum Urzędu Stanu Cywilnego m.st. Warszawy. Mężczyzna posiadał dostęp do zbiorów Archiwum USC oraz do zbiorów Archiwum Głównego Akt Dawnych i Archiwum Państwowego m. st. Warszawy – wyjaśnił.

Z uwagi na charakter dokumentacji gromadzonej we wskazanych jednostkach, działalność podejrzanego stanowiła zagrożenie dla wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa Polski – powiedział PAP rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych. Żaryn zaznaczył, że sprawa rozwija się.

Nadzorujący śledztwo ABW mazowiecki wydział zamiejscowy departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie postawił mu zarzut szpiegostwa – prowadzenia działalności na rzecz obcego wywiadu oraz zarzut przestępstwa urzędniczego – przekroczenia uprawnień.

Za takie czyny grozi kara do 15 lat więzienia. Na wniosek prokuratora sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie wobec zatrzymanego przez ABW mężczyzny.

Kim jest zatrzymany?

Zatrzymany przez ABW warszawski urzędnik Tomasz L., który miał szpiegować na rzecz rosyjskiego wywiadu pracował w mieście od 19 lat – informuje dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski. Zatrzymany urzędnik w październiku 2003 roku został zatrudniony w biurze ówczesnego Prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego.

Na początku lipca 2005 roku został przeniesiony do Urzędu Stanu Cywilnego m.st. Warszawy. Dwa miesiące później został zastępcą kierownika tego urzędu. W latach 2004-2006 kierownikiem USC w stolicy był Jacek Sasin.

Podejrzany o szpiegostwo Tomasz L. w 2007 roku został przeniesiony do Wydziału Archiwalnego Ksiąg Stanu Cywilnego w Archiwum Urzędu Stanu Cywilnego m.st. Warszawy, gdzie jest zatrudniony do dziś. Jak napisał na portalu społecznościowym Facebook były pracownik Agencji Wywiadu, a obecnie pisarz Vincent V. Severski: „Agent w USC jest wyjątkowo cenny do produkcji wtórników. Ciekawe ilu nielegałów pomógł zasadzić w Polsce”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Rosja eskaluje terror wobec obywateli, plądrowanie sklepów i gwałty

Rosja eskaluje terror wobec cywilów na zajętych terytoriach, pojawiają się kolejne doniesienia o plądrowaniu sklepów i mieszkań, mordach i gwałtach – oceniają eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich po 27 dniach inwazji Rosji na Ukrainę. Informują też o doniesieniach mediów o sukcesach sił ukraińskich na północny-zachód od Kijowa, które nie zostały jednak na razie potwierdzone przez ukraińską armię. Działania armii rosyjskiej mają w coraz większym stopniu charakter bandycki. Agresor niszczy magazyny z żywnością. Próby ewakuacji ludności lub niesienia jej pomocy humanitarnej są już nie tylko sabotowane, lecz powstrzymywane zbrojnie – piszą Andrzej Wilk i Piotr Żochowski z OSW.

Jak dodają, siły rosyjskie stosują brutalne metody do tłumienia oporu społecznego na zajętych terytoriach Ukrainy. Wobec demonstrujących niemal codziennie mieszkańców Chersonia rosyjscy żołnierze otwierają ogień, używają gazu łzawiącego, porywani są kolejni przedstawiciele władz lokalnych. Analitycy OSW zauważają, że chociaż Rosjanie nie zdobyli Czernihowa, zniszczenie mostu na rzece Desnie uniemożliwia niesienie pomocy humanitarnej jego mieszkańcom i kontynuowanie ich ewakuacji. Nie można wykluczyć, że podobnie jak w przypadku Mariupola, mieszkańcy Czernihowa będą zmuszani do wyjazdu na Białorusi lub Rosji – komentują.

Eksperci zauważają, że dowództwo ukraińskiej armii nie odniosło się dotąd do pojawiających się od wtorku w mediach informacji o sukcesie jakim miało być otoczenie jednostek sił rosyjskich znajdujących się na północny-zachód od Kijowa – w Irpieniu, Buczy i Hostomelu. Według oficjalnych danych ukraińskich Irpień stanowi obecnie skraj pozycji rosyjskich na północny wschód od Kijowa, jednak o miasto wciąż toczą się walki, pozostałe miejscowości znajdują się w głębi ugrupowania rosyjskiego.

Wilk i Żochowski odnotowują, że Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w swoich codziennych komunikatach odszedł od dotychczasowej praktyki informowania o siedmiu, ośmiu kierunkach działań obronnych i opisuje teraz trzy główne obszary działań: północno-wschodni, wschodni i południowo-wschodni. To logiczna konsekwencja skrócenia ukraińskich linii obrony – komentują.

Według ukraińskiego sztabu, na wszystkich kierunkach armia ukraińska ma prowadzić operację obronną, a przeciwnik intensyfikować ostrzał miejscowości w rejonach walk i uderzenia rakietowo-powietrzne. W komunikacie po raz pierwszy nie powtórzono stałego w ostatnim tygodniu przekazu o przejściu wrogich wojsk do obrony i ukraińskich kontratakach.

Analitycy warszawskiego ośrodka piszą, że choć w wielu miejscowościach w obwodach czernihowskim, sumskim, charkowskim, ługańskim i donieckim trwają walki, znajdują się one coraz bardziej w głębi ugrupowania wojsk rosyjskich i nie można prowadzić w oparciu o nie zorganizowanej obrony.

Na północnym wschodzie główną rubież ukraińskiej obrony stanowi Kijów, a na wschodzie granice obwodów połtawskiego i dniepropietrowskiego oraz okolice Zaporoża. Na południowym wschodzie linia obrony pozostaje względnie stabilna, systematycznie przesuwając się jednak na północ pomiędzy Dnieprem a Bohem.

Po osiągnięciu przez jednostki agresora, nacierające z obwodu charkowskiego na południe, rubieży miejscowości Kamjanka (położonej na południe od Iziumu), a atakujące na północ z obwodu donieckiego miejscowości Jampil, korytarz, którym ewentualnie mogłyby się ewakuować wojska ukraińskie broniące się w obwodzie ługańskim (głównie wokół Siewierodoniecka), zawęził się do 50 km, co oznacza że jednostki nim przechodzące znajdą się w zasięgu wrogiej artylerii.

Nie można wykluczyć, że Rosjanie dążą do zamknięcia kotła, w którym może znaleźć się połowa ukraińskiego zgrupowania operującego w Donbasie – oceniają eksperci OSW.
Źródło info i foto: polsatnews.pl