Mali: Atak islamistów na autobus. Ponad 30 ofiar

Co najmniej 31 osób zginęło w piątek w ataku dżihadystów na autobus w środkowej części Mali. Pasażerowie zostali wywleczeni z autokaru i rozstrzelani. Pojazd został spalony w pobliżu Bandiagary w regionie Mopti. Według przedstawiciela lokalnego parlamentu z okręgu Bandiagary, który w rozmowie z agencją AFP wolał zachować anonimowość, wśród ofiar są też kobiety i dzieci.

Chociaż żadna z lokalnych organizacji paramilitarnych nie przypisała sobie piątkowego ataku, to władze Mali zakładają, że za zamachem stali dżihadyści lub bojownicy powiązani z Państwem Islamskim.

– Uzbrojeni mężczyźni otworzyli ogień do pojazdu, przestrzelili opony i zaczęli strzelać do ludzi – powiedział Moulaye Guindo, burmistrz pobliskiego miasta Bankass. Dodał, że autobus ten kursuje na tej trasie dwa razy w tygodniu.

Według agencji Reutera na miejscu ataku znaleziono najpierw 25 zwęglonych ciał w strawionym przez ogień pojeździe. Grupy ekstremistów w Mali są szczególnie aktywne na północy kraju. Ich działalność stopniowo rozprzestrzeniła się też na rejony w środkowej części kraju oraz na sąsiednie państwa: Niger i Burkinę Faso.

Ataków na żołnierzy malijskich i francuskich oraz urzędników państwowych dokonują islamistyczne grupy rebelianckie, powiązane z Al-Kaidą i Państwem Islamskim. Ich akcje doprowadziły do śmierci kilku tysięcy osób, a setki tysięcy ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Wojskowy zamach stanu, do jakiego doszło w Mali w 2020 r. nie doprowadził do przerwania spirali przemocy w tym kraju. Przeciwnie – ataki sił terrorystycznych nasiliły się.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rozstrzelano czterech inżynierów, którzy zaprojektowali apartamentowiec w Pjongjangu

Czterej inżynierowie, którzy zaprojektowali i wybudowali apartamentowiec w Pjongjangu, zostali aresztowani i rozstrzelani. Budynek zawalił się 18 maja. O sprawie pisze dziennik „Daily Mail”, powołując się na japońską gazetę „Tokyo Shimbun”. Inna japońska gazeta „Yomiuri Shimbun” pisze, że bezpośrednie przyczyny katastrofy nie są znane, lecz istnieją podstawy, by sądzić, że wina spoczywa na robotnikach i kierownikach robót, którzy kradli z budowy gmachu stal i cement, by je sprzedać na czarnym rynku. Mimo że w 23-kondygnacyjnym apartamentowcu pozostawały jeszcze do wykonania zewnętrzne roboty wykończeniowe, już w listopadzie zaczęli się do niego wprowadzać mieszkańcy, w tym elita Partii Pracy Korei. W chwili katastrofy w domu znajdowały się co najmniej 92 rodziny – ponad 500 osób i, jak piszą media, należy domniemywać, że wszystkie zginęły. Żródło info i foto: RMF24.pl