Sekretarz stanu we francuskim rządzie oskarżana o gwałt. Jest śledztwo

Paryski prokurator wszczął dochodzenie w sprawie zarzutów o gwałt wobec francuskiej sekretarz stanu Chrysouli Zacharopoulou w rządzie powołanym 20 maja przez Emmanuela Macrona – podają francuskie media, powołując się na prokuraturę. Na polityk wpłynęły dwie skargi. Śledztwo ruszyło po wpłynięciu 25 maja i 16 czerwca dwóch zarzutów o gwałt wobec Zacharopoulou – dowiedziała się agencja informacyjna AFP od biura oskarżyciela publicznego w Paryżu. Wstępne czynności dochodzeniowe podjęto 27 maja. Pochodząca z Grecji Zacharopoulou 22 maja została powołana na stanowisko sekretarza stanu ds. rozwoju, frankofonii i współpracy międzynarodowej przy minister ds. Europy i ds. zagranicznych Catherine Colonny w nowym rządzie premier Elizabeth Borne. Należy do partii Republika Naprzód (La République en Marche). Z Francją zawodowo jest związana od 2007 roku.

Pełni też dziewiątą już kadencję parlamentarną w PE. Jako eurodeputowana pracowała m.in. w Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia oraz w Komisji Specjalnej ds. Pandemii COVID-19. 46-letnia Zacharopoulou ukończyła wcześniej studia medyczne w Rzymie; specjalizowała się w chirurgii i ginekologii. Jako lekarz pracowała w Strabsourgu i w podparyskim Saint-Mandé.

Według francuskiego tygodnika „Marianne”, jeden z zarzutów dotyczy czynów wobec dorosłej kobiety, których Zacharopoulou miała się dopuścić w 2016 roku w trakcie wykonywania przez nią zawodu ginekologa. Jak podaje agencja Reutera, służby prasowe polityk nie odpowiedziały na razie na prośby o komentarz.

Jak zaznaczają francuskie media, kilku ministrów zostało oskarżonych o przemoc seksualną, m.in. minister spraw wewnętrznych Gérald Darmanin. Przedstawiony mu zarzut o gwałt początkowo odrzucono, po czym ponownie otwarto dochodzenie, ale prokurator wniósł o umorzenie postępowania na początku 2022 roku.

Niedawno również nowy minister do spraw solidarności i osób niepełnosprawnych Damien Abad został oskarżony o gwałt przez dwie kobiety. Prokuratura w Paryżu poinformowała jednak, że „na tym etapie” nie wszczyna wstępnego dochodzenia.
Źródło info i foto: TVP.info

Niemcy: Rozbito prawicową grupę ekstremistyczną

Rozbito prawicową grupę ekstremistyczną, która planowała obalenie rządu oraz porwanie ministra zdrowia – poinformował Juergen Brauer, prokurator generalny Nadrenii-Palatynatu. Grupa posiadała broń i planowała zakup kolejnej. Śledztwem objętych zostało 70 osób; do tej pory w związku ze sprawą aresztowano dwóch mężczyzn.

Jak poinformował prokurator Brauer, grupa działała na Telegramie, gdzie stworzyła trzyetapowy plan: destabilizacji dostaw energii w kraju poprzez ataki ukierunkowane i doprowadzenie tym samym do warunków wojny domowej, porwania federalnego ministra zdrowia Karla Lauterbacha oraz obalenia rządu federalnego w celu „przejęcia władzy”.

Od środy policja w Nadrenii-Palatynacie, Badenii-Wirtembergii, Brandenburgii, Bawarii, Dolnej Saksonii, Saksonii i Szlezwiku-Holsztynie przeszukała łącznie 20 nieruchomości. Zaangażowanych było 270 policjantów i trzech prokuratorów. Podczas przeszukań znaleziono łącznie 14 sztuk broni długiej, w tym dwa karabiny AK47 i siedem pistoletów (m.in. Glock).

Na terenie Brandenburgii w środę aresztowano dwóch mężczyzn w wieku 55 i 54 lat, których oskarża się o poważne przestępstwa zagrażające państwu, takie jak planowane zamachy bombowe i łamanie ustawy o broni. Policja objęła śledztwem łącznie 70 osób, niewykluczone jest postawienie zarzutów kolejnym osobom z tej grupy. Już w październiku 2021 roku Państwowy Urząd Ochrony Konstytucji w Nadrenii-Palatynacie przekazał Prokuratorowi Generalnemu w Koblencji i Państwowemu Urzędowi Policji Kryminalnej (LKA) w Moguncji informację o podejrzanej grupie czatowej na Telegramie.

Wg określenia szefa LKA Johannesa Kunza, grupa stanowiła zbiór zwolenników teorii spiskowych, prawicowych ekstremistów i osób wcześniej nieznanych. – Elementem łączącym była nienawiść do naszej demokracji i osób tworzących rząd –podkreśla Kunz i dodaje, że „sprzeciw przeciw działaniom antycovidowym zadziałał jak katalizator i połączył te osoby poprzez komunikator Telegram”.
Źródło info i foto: TVP.info

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze uznał rosyjski atak na Ukrainę za nielegalny

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) w Hadze poinformował, że atak Rosji na Ukrainę był nielegalny. Wniosek w tej sprawie złożył 26 lutego ukraiński rząd. Z wnioskiem przeciwko Federacji Rosyjskiej wystąpiła Ukraina dwa dni po rozpoczęciu inwazji na swój kraj. Kijów domagał się jej wstrzymania. Dokument w tej sprawie został złożony na podstawie Konwencji o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa.

Z wniosku wynika, że strona ukraińska uważa rosyjskie oskarżenia o ludobójstwo we wschodniej Ukrainie, które posłużyło Putinowi jako pretekst do ataku, za fałszywe i domaga się „pilnego” nakazania Rosji wstrzymania inwazji. Przewodnicząca MTS sędzia Joan E. Donoghue poinformowała, że 7 marca Rosja przesłała pismo, w którym informuje, że Trybunał nie ma prawa zajmować się sprawą. Sędzia wyraziła ubolewanie z decyzji Moskwy, ale zaznaczyła jednocześnie, że MTS będzie kontynuować rozpatrywanie wniosku Ukrainy.

Ostatecznie MTS odrzucił rosyjskie zarzuty o ludobójstwo we wschodniej Ukrainie i wydał tymczasowy nakazujący Rosji wstrzymanie inwazji. W świetle prawa międzynarodowego jest ono wiążące.

Sąd uznał, iż nie ma wystarczających dowodów na ludobójstwo i jednocześnie Rosja nie miała prawa do zbrojnej interwencji, która kosztuje życie osób cywilnych oraz spowodowała kryzys uchodźczy – odczytywała decyzję MTS przewodnicząca Donoghue.

Decyzja zapadła większością 13 głosów za przy dwóch przeciwnych – Rosjanina i Chińczyka.

MTS jest głównym organem sądowym Organizacji Narodów Zjednoczonych i powstał w celu rozstrzygania sporów między państwami. Jego wyroki są wiążące i nie podlegają odwołaniu.

Trybunał nie ma instrumentów prawnych do zmuszenia Rosji do wykonania jego decyzji. Sankcje może nakładać jedynie Rada Bezpieczeństwa ONZ, której Moskwa jest stałym członkiem z prawem weta.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rosja blokuje Facebooka i Twittera. Chcą „chronić media”

Rosyjski państwowy regulator mediów i internetu, urząd Roskomnadzor zablokował w piątek działanie serwisu społecznościowego Facebook. Roskomnadzor oświadczył, że doszło do 26 przypadków dyskryminacji przez Facebook mediów rosyjskich. Podobne kroki zostały podjęte w stosunku do Twittera. Przed tygodniem Roskomnadzor poinformował, że „częściowo ogranicza” dostęp do Facebooka, aby „chronić rosyjskie media”. Wcześniej Facebook nałożył restrykcje na agencję RIA Nowosti, państwowy kanał telewizyjny Zwiezda i portale informacyjne Lenta.ru oraz Gazeta.ru.

W następnych dniach serwis działał z zakłóceniami. Wielu internautów przeniosło swoje konta i grupy z Facebooka na inne serwisy społecznościowe. Do blokady doszło w czasie, gdy Rosja prowadzi wojnę na Ukrainie. Roskomnadzor blokuje media niezależne, twierdząc, że przekazują one nieprawdziwe informacje o wojnie.

Kolejną zablokowaną przez Roskomnadzor platformą jest Twitter. Ma być to odwet za ograniczenie dostępu prorządowych rosyjskich mediów do tej platformy internetowej. Według agencji Reutera w Rosji nie działa też strona internetowa booking.com, za pomocą której można dokonywać rezerwacji w hotelach.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wypadek z udziałem Beaty Szydło. Kierowca Seicento wydał rozdzierające oświadczenie

W lutym 2017 roku w całej Polsce było głośno o wypadku ówczesnej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu. Wtedy też doszło do zderzenia rządowej kolumny z autem marki Fiat Seicento. Z początku z oświadczeń rządowych wynikało, że to kierowca auta cywilnego był winny. Po tym jak jeden z kierowców Beaty Szydło przyznał się, że składał fałszywe zeznania, o sprawie znów zaczęło być głośno. Teraz, po pięciu latach od zdarzenia, kierowca Seicento zdecydował się na wydanie oświadczenia.

Kierowca niesłynnego Seicento na początku procesu udzielał wiele wywiadów i przedstawiał publicznie swoją wersję wydarzeń. Nie zmieniało to jednak faktu, że sprawy nie toczyły się po jego myśli, a proces szedł w kierunku, w którym to Sebastian Kościelnik miałby być sprawcą wypadku. Dopiero po głośnym wywiadzie byłego oficera BOR, do Sądu Okręgowego w Krakowie trafił wniosek o ponowne przesłuchanie funkcjonariuszy. Teraz kierowca Seicento opublikował długie i szczerze oświadczenie na Twitterze.

Kierowca Seicento przyznał, że sprawa ciągnie się za nim do dziś. Podkreślił, że chciał pokazać w mediach, jak wygląda sprawa z perspektywy zwykłego obywatela, który musi mierzyć się z ogromną machiną państwa, wykierowaną przeciwko niego. Był przesłuchiwany w miejscach, o których do tej pory jedynie słyszał.

Przyznał, że wypadek kompletnie zmienił jego życie. Sam zaczął studiować prawo i planuje poświęcić swoją karierę pomaganiu innym. Podziękował także mecenasowi Władysławowi Pociejowi, który zaoferował mu pomoc prawną, w tej trudnej z perspektywy obywatela sprawie. Sebastian Kościelnik nie ukrywał jednak, że sił i cierpliwości ma już coraz mniej.
Źródło info i foto: se.pl

Afera Pegasusa na Węgrzech. Lawina pozwów

Osoby szpiegowane przy użyciu Pegasusa na Węgrzech składają pozwy przeciwko rządowi – informuje Deutsche Welle. Rząd w Budapeszcie miał używać tego szpiegowskiego oprogramowania do inwigilacji swoich politycznych oponentów. Afera związana z Pegasusem nie dotyczy wyłącznie Polski. Na Węgrzech inwigilowanych tym systemem było kilkadziesiąt osób. Jedną z nich jest dziennikarz portalu śledczego Direkt36 Szabolcs Panyi, który dowiedział, że był śledzony wiosną 2021 roku.

Panyi miał świadomość, że Pegasus to nie jest zwykły podsłuch, a narzędzie, które daje dostęp do wszystkich danych na telefonie, włączając w to możliwość uruchomienie kamerki i mikrofonu.

Dziennikarz razem ze swoimi redakcyjnymi kolegami w ostatnim czasie odkrywał kolejne przypadki inwigilacji Pegasusem. Ich zdaniem śledzeni są nie tylko oponenci polityczni, ale też ludzie z otoczenia premiera Węgier Viktora Orbana. Jedną z nich ma być ochroniarz prezydenta kraju Jonasa Adera. Środki na wysoki procent. Oprocentowanie stałe 2,4% w skali roku. Załóż Lokatę na nowe środki nawet na 30 000 zł na 9 miesięcy. Sprawdź!

Inwigilowani Węgrzy składają pozwy

Pół roku po wybuchu afery na Węgrzech, sześciu z podsłuchiwanych na czele z Panyim dochodzi swoich praw przed sądami, a nawet przed izraelskim prokuratorem generalnym. Poszkodowani są reprezentowani przez Towarzystwo Swobód Obywatelskich (TASZ) oraz izraelskiego prawnika Eitay Macka. Organizacja w piątek rano poinformowała nawet o uruchomieniu osobnej strony internetowej, gdzie publikuje informacje związane ze sprawą.

TASZ ma dwa cele. Po pierwsze chce uświadomić poszkodowanych jakie informacje o nich mogą posiadać służby. Po drugie przeciwdziałać inwigilacji. – Chcemy podjąć działania przeciwko nadużyciom w zakresie inwigilacji w ogóle i doprowadzić do tego, aby tajne służby na Węgrzech były kontrolowane lepiej i w sposób niezależny – powiedział dla DW prawnik TASZ Adam Remport.

Z kolei Mack złożył pozew do prokurator generalnego Izraela przeciwko producentowi Pegasusa, jakim jest prywatna firma NSO Group oraz przeciwko ministerstwu obrony tego kraju, które odpowiada za zatwierdzanie sprzedaży programu na granicę. – Pegasus został sprzedany państwu węgierskiemu, mimo że istniało wiele obaw związanych z łamaniem praworządności na Węgrzech – przekazał prawnik w rozmowie z DW. Dodał, że chce pozwać izraelskie MON za „niezapobieżenie przestępstwu, jak również naruszenie prawa do prywatności”.

Mack powiedział będzie kontynuował wysiłki, żeby pociągnąć do odpowiedzialności Izrael, sprzedający broń, także tę cybernetyczną do państw – jego zdaniem – autokratycznych takich jak Węgry.

Afera Pegasusa w Polsce

W grudniu agencja AP informowała, że według ustaleń działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, za pomocą opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group oprogramowania Pegasus byli inwigilowani mec. Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek i senator KO Krzysztof Brejza. Do telefonu polityka miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r., gdy był on szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi. W Senacie od połowy stycznia działa komisja nadzwyczajna (bez uprawnień śledczych – red.), która wyjaśnia przypadki nielegalnej inwigilacji z użyciem oprogramowania Pegasus.

Przedstawiciele rządu wielokrotnie zapewniali, że żadna służba w tej sprawie nie złamała prawa, a kontrola operacyjna – jeśli była podejmowana – była prowadzona legalnie. Z kolei prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński mówił w tygodniku „Sieci”, że powstanie i używanie Pegasusa jest wynikiem zmiany technologicznej, rozwoju szyfrowanych komunikatorów, których za pomocą starych systemów monitorujących nie można odczytać. – Źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia – powiedział. Zapewnił jednak, że nie był on używany wobec opozycji.
Źródło info i foto: interia.pl

Prokuratura ma gotowy akt oskarżenia ws. Sławomira Nowaka

Prokuratura ma gotowy akt oskarżenia wobec byłego ministra transportu w rządzie PO Sławomira Nowaka – wynika z nieoficjalnych informacji Radia ZET. Akt ma trafić do sądu w najbliższych dniach. Sprawę byłego ministra transportu prowadzi Delegatura Centralna Biura Antykorupcyjnego w Gdańsku i Prokuratura Okręgowa w Warszawie, wspólnie z prokuratorami Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej w Kijowie oraz Narodowym Antykorupcyjnym Biurem Ukrainy.

„Prokuratura ma gotowy akt oskarżenia wobec byłego ministra transportu w rządzie PO Sławomira Nowaka. Wyśle go do sądu dziś lub jutro” – napisał we wtorek na Twitterze dziennikarz Radia ZET Mariusz Gierszewski.

W śledztwie Sławomir Nowak usłyszał 17 zarzutów, w tym m.in. przyjęcia 6,5 mln złotych korzyści majątkowych, płatnej protekcji i prania brudnych pieniędzy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polska chce pomocy Frontexu do odsyłania migrantów

Chcemy zaangażować Frontex do odsyłania migrantów z Polski – zapowiada wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz. Senacka komisja dyskutuje dziś o sytuacji na pograniczu, gdzie część cudzoziemców usuwa swoje obozowiska. Wiceminister obrony obecną sytuację nazywa wytonowaną, ale nadal poważną. Z Mińska odleciał wczoraj do Iraku pierwszy samolot, który zabrał migrantów chcących wrócić do domu. Podobne loty, tyle że z Warszawy, negocjował także polski rząd – przyznaje Wojciech Skurkiewicz. Takie loty były planowane, niestety one się nie odbyły, strona iracka nie odpowiedziała pozytywnie na możliwość lądowania. Prowadzone są cały czas na ten temat rozmowy – stwierdził.

Minister po raz pierwszy wspomniał za to o możliwym zaangażowaniu Frontexu w proces odsyłania migrantów z Polski do ich krajów. Do tej pory rząd odmawiał pomocy ze strony europejskiej agencji ochrony granic.

4 żołnierzy rannych ostatniej doby

Politycy PiS-u krytykują też Angelę Merkel za podjęcie rozmów z Łukaszenką, którego Zachód solidarnie bojkotował po ostatnich wyborach prezydenckich na Białorusi. Wiceminister Skurkiewicz poinformował też, że podczas powstrzymywania próby siłowego przekroczenia granicy przez migrantów ostatniej doby rannych zostało 4 polskich żołnierzy. Dwóch opatrzono na miejscu, a dwóch przewieziono do szpitala.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Atak na rezydencję premiera Iraku

Stany Zjednoczone potępiły atak na rezydencję premiera Iraku Mustafy al-Kazimiego. Na budynek znajdujący się w Bagdadzie spadł dron wypełniony ładunkami wybuchowymi. Rannych zostało kilku pracowników ochrony szefa irackiego rządu. On sam nie ucierpiał. Rzecznik Departamentu Stanu Ned Price oświadczył, że USA z ulgą przyjęły informację, iż premier nie ucierpiał. „Ten jawny akt terroryzmu, który zdecydowanie potępiamy, był skierowany w samo serce państwa irackiego” – zaznaczył w oświadczeniu rzecznik Departamentu Stanu. Jednocześnie zapewnił, że przedstawiciele Stanów Zjednoczonych pozostają w bliskim kontakcie z irackimi siłami bezpieczeństwa odpowiedzialnymi za utrzymanie w tym kraju suwerenności i niepodległości. Zaoferowały też pomoc w śledztwie.

„Nieudana próba zamachu” na premiera

Do ataku doszło kilka dni po ponownym przeliczeniu głosów oddanych w wyborach parlamentarnych. Z wynikami głosowania nie zgadzają się proszyickie milicje, dla których oznaczają one utratę wielu miejsc w irackim parlamencie.

Zaatakowana rezydencja znajduje się tak zwanej Zielonej Strefie – silnie strzeżonym rejonie miasta, gdzie zlokalizowane jest wiele urzędów państwowych i ambasad. Po ataku rozmieszczono w niej i w jej okolicy dużą liczbę funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa.

Jak informuje iracka armia, atak był próbą zabójstwa premiera. Jego biuro zdarzenie określiło „nieudaną próbą zamachu”. Sam Mustafa al-Kazimi poinformował, że nie ucierpiał. „Mam się dobrze, dzięki Bogu, i apeluję o spokój i powściągliwość do wszystkich stron, dla dobra Iraku” – napisał na Twitterze szef irackiego rządu. Rannych zostało co najmniej sześciu pracowników ochrony – podaje BBC.

Do tej pory nikt nie przyznał się do przeprowadzeniu ataku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabójstwo posła w Wielkiej Brytanii. Morderca to syn członka dawnego rządu Somalii

Domniemany zabójca brytyjskiego posła Davida Amessa, Ali Harbi Ali jest synem członka dawnego rządu Somalii i planował przeprowadzenie ataku od ponad tygodnia – ujawniły w niedzielę brytyjskie media. W sobotę wieczorem brytyjskie media ujawniły personalia mężczyzny zatrzymanego w związku z zabójstwem deputowanego. Jak już wcześniej informowano, ma on 25 lat i jest obywatelem brytyjskim somalijskiego pochodzenia, a jego rodzina przybyła do Wielkiej Brytanii z ogarniętej wojną domową Somalii w latach 90.

„Mail on Sunday” i „The Sunday Times” ujawniły, że domniemany zabójca jest synem byłego doradcy ds. komunikacji ówczesnego premiera tego kraju. Harbi Ali Kullane potwierdził, że to jego syn został zatrzymany w związku z zabójstwem posła.

Policjanci prowadzący śledztwo uważają, że Ali Harbi Ali działał sam i według obu tych gazet, badają teorię, iż zradykalizował się w czasie lockdownu, spędzając sporo czasu w internecie.

Był objęty programem, który ma zapobiegać radykalizacji

W sobotę dziennik „The Guardian” podał, że był on w przeszłości objęty rządowym programem Prevent, który ma zapobiegać radykalizacji, ale nie był obserwowany przez kontrwywiad. W ciągu 12 miesięcy do końca marca 2020 r. programem Prevent objętych było ponad 6000 osób. „Mail on Sunday” ujawnia także, iż Ali Harbi Ali prawdopodobnie w przeszłości mieszkał w okręgu wyborczym Amessa – Southend West, ale ostatnim jego miejscem zamieszkania był dom w zamożnej części Kentish Town w północnym Londynie i stamtąd pojechał specjalnie do Leigh-on-Sea, by dokonać zabójstwa.

To jedną z trzech nieruchomości w Londynie przeszukanych przez policję w sobotę.

Przebieg zdarzeń

Amess, 69-letni poseł rządzącej Partii Konserwatywnej, został zamordowany w piątek koło południa w Leigh-on-Sea w południowo-wschodniej Anglii w czasie spotkania z wyborcami ze swojego okręgu. Jak ujawniły media, sprawca najpierw czekał w kolejce, a w pewnym momencie wbiegł do sali i na oczach co najmniej dwóch osób zadał posłowi 17 ciosów nożem, po czym spokojnie poczekał na przyjazd policji. W nocy z piątku na sobotę policja oficjalnie poinformowała, że uważa zabójstwo Amessa za akt terroru, a pierwsze ustalenia wskazują „na potencjalną motywację związaną z islamistycznym ekstremizmem”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl