Pijany 34-latek przejechał byłą żonę samochodem

W Będzinie (woj. śląskie) sprzeczka pomiędzy byłymi małżonkami mogła zakończyć się tragedią. Po ostrej wymianie zdań, pijany 34-latek postanowił przejechać byłą żonę samochodem. Kobieta z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala. Mężczyzna został już zatrzymany.

Szokujące sceny rozegrały się w centrum Będzina w niedzielne popołudnie. 40-letnia będzinianka spotkała się ze swoim byłym mężem. W pewnym momencie byli małżonkowie pokłócili się, a pijany 34-latek wsiadł do samochodu i… pojechał wprost na kobietę. – 34-latek wsiadł za kierownicę swojego fiata doblo i ruszył w kierunku stojącej przed maską auta kobiety. Kierowca przejechał po ciele 40-latki nie zatrzymując się, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia – relacjonują będzińscy policjanci.

Kobieta z poważnymi obrażeniami wewnętrznymi trafiła do szpitala, a mundurowi rozpoczęli poszukiwania 34-latka. Zatrzymano go w mieszkaniu nowej partnerki życiowej. 34-latek był pijany. – Jak wykazało badanie, w organizmie mężczyzny znajdowało się ponad 2 promile alkoholu – doprecyzowują mundurowi. Dalszym losem mężczyzny zajmie się teraz sąd i prokurator. 34-latek odpowie zarówno za uszkodzenie ciała kobiety, jak i jazdę samochodem pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zakończył się proces Kamila B. Zabił autem kobietę i dwójkę dzieci

Przed wołomińskim sądem rejonowym zakończył się proces Kamila B., który w 2018 r. z dużą prędkością wjechał samochodem w czteroosobową rodzinę. Zabił kobietę i jej dwie córki, ich męża i ojca ciężko ranił. Prokurator zażądał dla niego ośmiu lat więzienia. Wyrok w sprawie zapadnie 15 listopada.

Przed Sądem Rejonowym w Wołominie wygłoszono mowy kończące proces Kamila B. oskarżonego o spowodowanie w kwietniu 2018 r. wypadku ze skutkiem śmiertelnym trzech osób.

W wyniku kolizji samochodu z rowerzystami, do której doszło na poboczu drogi w miejscowości Sitne w woj. mazowieckim, zginęła 43-letnia kobieta oraz jej dwie córki w wieku sześciu i ośmiu lat. Ojciec dzieci doznał ciężkich obrażeń. Z ustaleń biegłych wynika, że kierowca ponad dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość.

Na rozprawie prokurator zawnioskował o wymierzenie oskarżonemu kary ośmiu lat pozbawienia wolności, 15 lat zakazu prowadzenia pojazdów, 50 tys. zł nawiązki dla pokrzywdzonych i podania wyroku do wiadomości publicznej. Według prokuratora Kamil B. umyślnie naruszył przepisy prawa drogowego.

Śledczy podkreślił, że w tej sprawie brakuje okoliczności łagodzących odpowiedzialność oskarżonego. Wskazał, że zachowanie Kamila B. ukazało jego całkowity brak rozwagi, wyobraźni i umiejętności przewidywania skutków swojego zachowania.

Oskarżyciel posiłkowy, pełnomocnik poszkodowanego mec. Daniel Szeliga, podzielił opinię prokuratora i również zawnioskował o maksymalny wymiar kary. Jego zdaniem nie ma wątpliwości, że Kamil B. dopuścił się przestępstwa, w wyniku którego zginęły trzy osoby, a czwarta została poszkodowana.

– Tylko odpowiednio surowe karanie sprawców takich przestępstw może spowodować, że mentalność kierowców zmieni się i że zaczną myśleć o konsekwencjach swojego zachowania. O tym nie pomyślał oskarżony, niszcząc rodzinę poszkodowanego – powiedział mec. Szeliga.

Jak dodał, wypadek spowodowany przez Kamila B. powinien być kwalifikowany jako katastrofa w ruchu lądowym.

Z kolei obrońca oskarżonego mec. Andrzej Różyk złożył wniosek o wymierzenie Kamilowi B. kary dwóch lat pozbawienia wolności i nawiązki na rzecz poszkodowanego. Taką samą sankcję proponował wcześniej sam sprawca, przyznając się do winy i wyrażając chęć dobrowolnego poddania się karze. Zdaniem oskarżycieli to konsekwencje zbyt łagodne.

Adwokat argumentował, że oskarżony przyznał się do winy, żałuje tego, co zrobił i ma świadomość, że musi ponieść konsekwencje swojego zachowania. Dodał, że oskarżony podczas całego procesu nie utrudniał postępowania i starał się pomóc rodzinie poszkodowanego. Jego zdaniem są to okoliczności łagodzące, które powinny być wzięte pod uwagę. Sam Kamil B. wyraził skruchę i przeprosił rodzinę poszkodowanych.

– Jest mi strasznie żal. Cały czas jest to w mojej głowie. Cały czas to czuję. Ciężko mi o tym mówić. Cały czas chcę pomóc i jeszcze raz przeprosić całą rodzinę za to, co zrobiłem – powiedział przed sądem.

Sędzia Agnieszka Bus-Masłosz zamknęła proces i odroczyła orzeczenie wyroku do 15 listopada.

Z ustaleń prokuratury wynika, że do tragicznego zdarzenia doszło na poboczu drogi w Sitnem. Czteroosobowa rodzina wracająca rowerami z wycieczki zatrzymała się na poboczu, ponieważ jedna z dziewczynek straciła równowagę. Po chwili w rowerzystów uderzył jadący ze znaczną prędkością opel.

W wyniku zderzenia matka i starsza córka zginęły na miejscu; młodsza dziewczynka zmarła po przewiezieniu do szpitala. Ojciec doznał ciężkich obrażeń m.in. nogi, ręki i miednicy. Do dziś nie odzyskał pełnej sprawności.

Kierowca samochodu Kamil B. podczas wypadku był trzeźwy; o własnych siłach wydostał się z auta i – jak twierdzi – rozpoczął udzielanie pierwszej pomocy poszkodowanej kobiecie.

Proces w tej sprawie ruszył w październiku 2018 r. Prokuratura oskarżyła Kamila B. o powodowanie wypadku, w wyniku którego zginęły trzy osoby. Prokurator zarzucił mężczyźnie, że „umyślnie naruszył przepisy o ruchu drogowym, rażąco przekraczając dopuszczalną administracyjnie prędkość”, czyli 50 km/h. Powołany w tej sprawie biegły ocenił, że kierowca mógł jechać z prędkością między 90 a 111 km/h.

Według jednego z sąsiadów B. „licytował się z kolegami, kto z większą prędkością wejdzie w ten zakręt”.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Mężczyzna samochodem staranował restaurację. Dwie ofiary ataku

Mężczyzna celowo staranował w niedzielę samochodem pełną gości restaurację w miejscowości Bessemer City, w stanie Karolina Płn., zabijając dwie osoby i i raniąc kilkanaście – poinformowały miejscowe władze. Jedną z ofiar śmiertelnych jest córka sprawcy. Jak głosi komunikat policji mężczyzna zidentyfikowany jako Roger Self, wjechał samochodem do restauracji „Surf and Turf Lodge” około południa czasu miejscowego, czyli w porze lunchu.

Na miejscu zginęła córka mężczyzny, 26-letnia Katelyn Tyler Self, która była zastępczynią szeryfa okręgu Gaston. Nie ujawniono nazwiska drugiej ofiary śmiertelnej. Najciężej rannych przetransportowano helikopterem do szpitala.

Sprawca ataku został ujęty. Według lokalnego dziennika „Gaston Gazette”, jest on biznesmenem. Nie wiadomo jakie były motywy jego działania; policja rozpoczęła dochodzenie w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności ataku. Bessemer City to niewielka miejscowość położona w odległości ok. 50 km na zachód od największego miasta stanu – Charlotte.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jak tłumaczył się Dariusz R.? Podłożył bombę pod autem żony

Chciał nastraszyć żonę i jej dokuczyć, ale też się jej pozbyć – tak tłumaczył się 42-letniego Dariusza R., który przyznał się do podłożenia ładunku wybuchowego pod samochodem jego żony. Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące.

Decyzję o areszcie podjął Sąd Rejonowy w Świeciu (Kujawsko-Pomorskie). Mężczyzna jest podejrzany o usiłowanie zabójstwa żony przez podłożenie bomby pod jej samochodem. Kobieta, nauczycielka z Warlubia, znalazła ładunek wybuchowy, gdy w poniedziałek przyjechała do pracy.

Po wykryciu ładunku ewakuowanych zostało 680 przedszkolaków, uczniów i nauczycieli Zespołu Szkół (przedszkole, podstawówka, gimnazjum) i pobliskiego Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Policyjni pirotechnicy korzystając z robota, usunęli podejrzany ładunek spod samochodu. Następnie na pobliskim placu przeprowadzili eksplozję kontrolowaną, neutralizując w ten sposób ładunek. Jeszcze w poniedziałek policja zatrzymała w Bydgoszczy męża nauczycielki, 42-letniego Dariusza R.

Zanim sąd zdecydował o aresztowaniu, prokurator przedstawił mężczyźnie zarzuty dotyczące usiłowania zabójstwa żony z użyciem materiałów wybuchowych (z art. 148 par. 2 pkt 4), za co grozi nawet dożywocie, oraz m.in. wytwarzania i posługiwania się substancją lub przyrządem wybuchowym bez wymaganego zezwolenia (z art. 171 par. 1).

„Bombę umie zrobić każdy mężczyzna”

Jak poinformowała zastępczyni prokuratora rejonowego z Prokuratury Rejonowej w Świeciu Monika Blok-Ameda, Dariusz R. w czasie przesłuchania przyznał się do skonstruowania i podłożenia bomby, ale twierdził, że nie miał zamiaru zabicia żony. Jego wyjaśnienia jednak nie były spójne. Zapewniał, że chciał nastraszyć żonę i dokuczyć jej, ale również mówił, że chciał się jej pozbyć. Pytany, skąd wiedział, jak skonstruować bombę, powiedział, że to potrafi każdy mężczyzna.

Z ustaleń biegłych wynika, że bomba zawierała 2 kg ładunku wybuchowego i petardy, a była tak skonstruowana, że miała wybuchnąć w czasie jazdy kobiety. Do produkcji bomby został wykorzystany budzik z domu małżonków. Przypuszczalnie podczas jazdy instalacja rozłączyła się i nie doszło do wybuchu.

Prokuratura rozważy skierowanie podejrzanego na obserwację psychiatryczną. Będzie też oczekiwała na szczegółową opinię biegłych, m.in. wyjaśnienie, czy wybuch bomby mógł zagrozić większej liczbie ludzi i spowodować poważne starty.

Dariusz R. nie był karany. Rodzina miała założoną Niebieską Kartę, ale nie były prowadzone postępowania w sprawie przemocy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francja: Kobiece komando ISIS planowało zamach terrorystyczny

Prokurator ds. terroryzmu Francois Molins powiedział w piątek, że władzom udało się udaremnić zamach, który we Francji miały przeprowadzić trzy kobiety kierowane przez Państwo Islamskie (IS). To pokłosie śledztwa ws. samochodu z butlami gazu w centrum Paryża. – Zamiarem tego komanda było bez wątpienia przeprowadzenie zamachu – powiedział Molins na konferencji prasowej, dodając, że kobiety były „zdalnie kierowane” przez dżihadystów (IS) z Syrii. Dodał, że „IS wykorzystuje nie tylko mężczyzn, ale również młode kobiety, które poznają i planują zamachy w sieci”.

– Jeden zamach został udaremniony i jedna grupa została unicestwiona, ale są inne – powiedział prezydent Francji Francois Hollande składający wizytę w Atenach.

Na trop kobiet władze wpadły w ramach śledztwa prowadzonego w związku z samochodem wyładowanym butlami z gazem, znalezionym w niedzielę w centrum Paryża nieopodal katedry Notre-Dame. W czwartek w Boussy-Saint-Antoine pod Paryżem zatrzymano trzy kobiety w wieku 39, 23 i 19 lat. Molins powiedział, że ustalono ich związki z niektórymi wcześniejszymi zamachami dżihadystycznymi we Francji, w tym zabójstwem księdza w Normandii i atakiem na parę policjantów.

Chciały pomścić śmierć człowieka numer dwa w IS

Najmłodsza z nich, Ines Madani, była znana policji z powodu planów wyjazdu do Syrii. Zadeklarowała ona wierność dżihadystom z Państwa Islamskiego. Według belgijskiej rozgłośni publicznej RTBF, kobieta utrzymywała kontakty ze zradykalizowanymi Belgami.

Jak podał Molins, policjanci znaleźli przy Madani list w tej sprawie. Według RTL kobiety chciały pomścić śmierć szefa propagandy i człowieka numer dwa w IS Abu Mohammeda al-Adnaniego w Syrii. IS pod koniec sierpnia potwierdziło, że Adnani nie żyje. Nie jest jasne, czy za nalotem, w którym zginął 39-latek, stały amerykańskie czy rosyjskie siły.

„Kobiety są zradykalizowane i przygotowywały brutalne działania”

19-letnia Madani to córka właściciela samochodu z butlami z gazem, który znaleziono w pobliżu katedry Notre Dame. Kobieta została postrzelona, gdy rzuciła się z nożem na jednego z policjantów, który brał udział w jej zatrzymaniu. Zatrzymane w czwartek kobiety są zradykalizowane i „przypuszczalnie przygotowywały nowe brutalne działania”, do których miało dojść w najbliższym czasie – oświadczył szef francuskiego MSW Bernard Cazeneuve.

Cytaty z Koranu w samochodzie

Jak poinformowało źródło policyjne, cytowane przez AFP, funkcjonariusze w czwartek otrzymali informację o ryzyku zamachu na dworcach w Paryżu i na przedmieściach. Według tego źródła trzy kobiety chciały dokonać ataku właśnie w czwartek.

Według AFP policjanci są przekonani, że samochód wyładowany pięcioma butlami z gazem i trzema butelkami z olejem napędowym, pozostawiony w uliczce w pobliżu katedry Notre-Dame, miał być wykorzystany w zamachu. Auto miało włączone światła awaryjne, nie miało tablic rejestracyjnych. W środku nie było żadnych zapalników. Znaleziono natomiast zapiski po arabsku – okazało się, że są to cytaty z Koranu, bez bezpośredniego związku z działalnością Państwa Islamskiego.

Podwyższony poziom alertu terrorystycznego

We Francji utrzymywany jest podwyższony poziom alertu terrorystycznego po serii zamachów, do których przyznało się dżihadystyczne IS. W ciągu 1,5 roku w atakach terrorystycznych we Francji zginęło ponad 200 osób.

Po atakach – m.in. z użyciem noży czy kamizelek wybuchowych – służby obawiają się, iż wkrótce we Francji zacznie dochodzić do nowych form zamachów, z użyciem ładunków wybuchowych w zatłoczonych miejscach – przyznał pod koniec maja podczas odbywającego się za zamkniętymi drzwiami wysłuchania w izbie niższej parlamentu szef Generalnej Dyrekcji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DGSI) Patrick Calvar.

Spośród 280 osób, którym we Francji postawiono dotąd zarzuty związane z terroryzmem, 59 to kobiety.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Policyjny pościg za pijanym kierowcą zakończył się strzelaniną

Policjant z Płońska, który jechał swoim samochodem już po służbie, zauważy 29-latka kierującego pod wpływem alkoholu. Funkcjonariusz próbował go zatrzymać, ale mężczyzna uciekł do domu. Na własnej posesji zaczął się awanturować. Na pomoc 29-latkowi wybiegł jego 61-letni ojciec ze stalowym prętem w ręku i zaczął nim okładać policjanta. Funkcjonariusz broniąc się przed uderzeniami, oddał strzały ostrzegawcze ze swojej służbowej broni.

29-latek wykorzystując chwilę chwycił kluczyki i próbował odjechać samochodem. Mężczyzna dwukrotnie potrącił policjanta. Znów padły strzały, tym razem w koła auta. Obaj mężczyźni uciekli do domu i zabarykadowali się. Na pomoc funkcjonariuszowi przyjechał dodatkowy patrol. Zatrzymano obu mężczyzn, byli kompletnie pijani. Młodszy miał ponad 3.5 promila, a starszy prawie 2 promile. Obaj trafili na 3 miesiące do aresztu.Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Napad na auto pełne pieniędzy w Ząbkach

Napad w warszawskich Ząbkach. Nad ranem skradziono z samochodu 200 tysięcy złotych. Dwie ranne osoby trafiły do szpitala. Jak mówi Radiu ZET Tomasz Sitek z wołomińskiej policji, bandytów było co najmniej dwóch, to obcokrajowcy. Dwoma samochodami zajechali drogę BMW, w którym była gotówka, w różnych walutach.

Napastnicy zdemolowali auto i pobili kierowcę oraz pasażera. Do akcji wkroczyła policja. Funkcjonariusze kilkaset metrów od miejsca napadu zatrzymali jedną osobę. Odzyskali blisko połowę skradzionej kwoty. Trwają poszukiwania co najmniej jednej osoby.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Kontrola sprawności samochodów MON i Sił Zbrojnych RP. Przyczyny zdarzenia bada prokuratura i policja

Szef SKW Piotr Bączek zlecił podjęcie czynności kontrolnych sprawdzających flotę samochodową z której korzysta kierownictwo MON i dowództwo Sił Zbrojnych RP w związku ze zdarzeniem samochodowym Prezydenta RP – Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Chodzi o piątkowy incydent z udziałem limuzyny prezydenta Andrzeja Dudy na autostradzie A4. Prokurator Artur Rogowski z Prokuratury Okręgowej w Opolu poinformował, że w tej sprawie prowadzone jest tzw. postępowanie w niezbędnym zakresie.

– Prowadzimy czynności mające na celu ustalenie tego, czy istnieją podstawy do wszczęcia w tej sprawie postępowania, śledztwa bądź też dochodzenia – dodał. Jak mówił, są to czynności poprzedzające, które pozwolą na ewentualne zakwalifikowanie tego zdarzenia pod konkretną normę prawną.

Z kolei MSWiA poinformowało, że minister Mariusz Błaszczak „oczekuje wyjaśnień w sprawie wydarzenia, do którego doszło w trakcie przejazdu prezydenckiej kolumny autostradą A4”. „Szef MSWiA czeka na wyniki prac specjalnej komisji powołanej w Biurze Ochrony Rządu. W jej skład wchodzą eksperci, którzy będą wyjaśniać przyczyny wydarzenia” – wskazał resort.

Zdarzenie – jak dodano – wyjaśnia również policja. Jej prace mają być uzupełnione opinią biegłego z zakresu techniki samochodowej.

Przyczyny zdarzenia bada też BOR. Szef MSWiA Mariusz Błaszczak, któremu podlega BOR, powiedział wieczorem w piątek w TVN24, że samochód, w którym pękła opona, jest bezpieczny, był używany przez kilka lat i wielokrotnie sprawdzany. – Najważniejsze jest to, że nikt nie ucierpiał, ale to oczywiście nie powinno się wydarzyć – powiedział minister.

W czasie piątkowego przejazdu prezydenckiej kolumny autostradą A4 na terenie woj. opolskiego w jednym z pojazdów uszkodzeniu uległa opona. Prezydentowi Dudzie, ani żadnej z towarzyszących mu osób nic się nie stało.
Żródło info i foto: wp.pl

Francja: nie ma dowodów, by zatrzymany w piątek mężczyzna miał powiązania z organizacją terrorystyczną

Francuscy śledczy nie znaleźli dowodów na to, by mężczyzna, który w piątek wjechał samochodem w żołnierzy pilnujących meczetu w mieście Valence na południu Francji, miał powiązania z organizacją terrorystyczną – poinformował w sobotę lokalny prokurator. – Nie mamy dowodów, które mogłyby wskazywać na akt terroru – powiedział prokurator z Valence Alex Perrin. Jak dodał, najpewniej 29-letni Francuz tunezyjskiego pochodzenia działał w pojedynkę.

– Nic nie wskazuje na to, by należał on do jakiejkolwiek organizacji – zapewnił. – Miał wykrzykiwać „Allah jest wielki”, co sugeruje jakiś religijny motyw – dodał jednak Perrin. Sprawcę określił jako „praktykującego muzułmanina”.

Próba staranowania

Gdy został zatrzymany, „wspomniał, że chciał zabić żołnierzy, bo oni odbierają ludziom życie” lub chciał być przez nich zabity – poinformował prokurator. Dodał, że nie wydaje się, by mężczyzna był chory psychicznie. Nie był on wcześniej znany policji ani wywiadowi. W piątek żołnierze ostrzelali samochód, którego kierowca próbował ich staranować przed meczetem. W wyniku strzelaniny sprawca został poważnie ranny w rękę i w nogę i trafił do szpitala. W sobotę po południu został przesłuchany. Według najnowszych informacji w wyniku incydentu lekkie obrażenia odniósł jeden z żołnierzy oraz przechodzień.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Obława po napadzie na bank w Nowogrodzie Bobrzańskim

Policyjna obława za złodziejami, którzy obrabowali bank w Nowogrodzie Bobrzańskim w województwie lubuskim. To potwierdzona informacja z Gorącej Linii RMF FM. Dwaj mężczyźni w kominiarkach na głowach wtargnęli do banku, zastraszyli kasjerki i zażądali wydania pieniędzy. Gdy je otrzymali – uciekli samochodem. Natychmiast zorganizowaliśmy blokady dróg w pobliskich powiatach – powiedziała nam rzeczniczka zielonogórskiej policji. Do tej pory jednak rabusiów nie udało się zatrzymać. Nie wiadomo też, jaka kwota padła ich łupem.
Żródło info i foto: RMF24.pl