Policjanci zatrzymali kolejnego złodzieja aut

Kara pozbawienia wolności nawet do 10 lat grozić może mieszkańcowi powiatu zgorzeleckiego zatrzymanemu przez jeleniogórskich policjantów. Jest on podejrzany o kradzieże dwóch pojazdów marki Audi. Jeden z samochodów został skradziony w Jeleniej Górze, a drugi na terenie powiatu bolesławieckiego. Obydwa auta funkcjonariusze odzyskali. Niewykluczone, że mężczyzna ma na swoim koncie więcej podobnych czynów. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego z Komisariatu I Policji w Jeleniej Górze w wyniku prowadzonych działań operacyjnych zatrzymali 31-letniego mieszkańca powiatu zgorzeleckiego podejrzewanego o kradzieże samochodów.

Jak ustalili policjanci, mężczyzna ma na swoim koncie kradzież co najmniej dwóch pojazdów marki Audi A6. Jeden z nich został skradziony w Jeleniej Górze, a drugi na terenie powiatu bolesławieckiego.

Mundurowi na podstawie zebranych informacji, a także analizy nagrań z kamer monitoringu wytypowali mężczyznę podejrzewanego o kradzież pojazdu w Jeleniej Górze. Był to 31-letni mieszkaniec powiatu zgorzeleckiego, który, jak się później okazało, dopuścił się również kradzieży auta na terenie powiatu bolesławieckiego. Mężczyzna został zatrzymany 21 kwietnia br. w miejscu swojego zamieszkania. W trakcie czynności policjanci odnaleźli skradzione pojazdy oraz zabezpieczyli różnego rodzaju narzędzia służące do kradzieży samochodów. Ponadto zabezpieczone zostało także osobowe volvo, którym 31-latek poruszał się w dniu, w którym miał dopuścić się tego przestępstwa.

Obecnie policjanci wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tej sprawy. Niewykluczone, że zatrzymany ma na swoim koncie więcej podobnych czynów.

31-latek został zatrzymany w policyjnym areszcie. Teraz za czyny, których się dopuścił, odpowie przed sądem, a grozić mu może kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec zatrzymanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Stolica USA mierzy się z plagą porwań samochodów wraz z kierowcą

Waszyngton mierzy się z plagą porwań samochodów wraz z kierowcą („carjacking”). Od początku roku w aglomeracji odnotowano już około stu takich przestępstw. Sprawcami są najczęściej nastolatki. W ubiegłym tygodniu jedno z takich porwań zakończyło się tragicznie – śmierć poniósł 68-letni Mohammad Anwar, pochodzący z Pakistanu kierowca Ubera.

Dwie nastolatki (13 i 15 lat), ustaliwszy między sobą plan działania, siłą wtargnęły do jego samochodu w centrum Waszyngtonu. Mężczyźnie zagroziły paralizatorem. Dziewczyny rozpędziły następnie pojazd, straciły nad nim kontrolę i doprowadziły do wypadku. Na jego skutek kierowca Ubera zmarł. Nastolatki zatrzymano; postawiono im zarzuty zabójstwa oraz porwania samochodu z użyciem broni.

Nastolatki z bronią – trend łączony z pandemią

Na portalach crowdfundingowych mieszkańcy stolicy USA zbierają fundusze, by pomóc rodzinie Anwara. „Był ukochanym mężem, ojcem, dziadkiem, wujkiem i przyjacielem, który zawsze uśmiechał się, gdy tego potrzebowałeś. Zostawia bliską i daleką rodzinę, która bardzo go kocha i za nim tęskni” – przekazali w oświadczeniu jego najbliżsi.

Lokalne media piszą, że w 2021 roku w aglomeracji Waszyngtonu doszło już do ponad 100 przypadków takich porwań samochodów i wiążą niepokojący trend z pandemią. – Jest zdecydowanie więcej nastolatków z bronią, i to w wieku 12, 13, 14 lat, którzy kradną samochody – mówi Denise Krepp z władz dzielnicy Hill East. Niektórzy mieszkańcy stolicy USA są na tyle zaniepokojeni, że ograniczają wyjazdy samochodem po zmroku.

O czujność apeluje burmistrz miasta Muriel Bowser. – Do kradzieży samochodu dochodzi, gdy jest ku temu okazja – stwierdziła.
Źródło info i foto: TVP.info

Warszawa: Auta przepadły w komisie. Mnóstwo osób poszkodowanych

Rok temu „Interwencja” zajmowała się sprawą komisu samochodowego prowadzonego w Warszawie przez Artura B. Mężczyzna miał wtedy sprzedać samochód naszego bohatera za 140 tysięcy złotych i nie rozliczyć się z transakcji. Dziś wiemy, że Artur B. proceder uprawiał regularnie, a grupa poszkodowanych liczy kilkadziesiąt osób. Mimo to, wciąż cieszy się wolnością. Materiał „Interwencji”.

– O problemach dowiedziałem około miesiąca po wstawieniu auta. Teść mi powiedział, że przejeżdżał koło tego komisu kilka razy i nie widzi tego auta. Były trudności ze skontaktowaniem się z tym komisem – opowiadał Maciej Kowalski, właściciel mercedesa.

– Pan Artur powiedział, że pieniądze będą, że ten nabywca je organizuje, kredyt bierze.

I od tamtej pory przestały parkować samochody, zniknął pan Artur – opowiadał reporterowi „Interwencji” Zbigniew Wilk, inny klient komisu.

Artur B. usłyszał zarzut przywłaszczenia pieniędzy ze sprzedaży mercedesa pana Macieja. W grudniu akt oskarżenia trafił do sądu. Zakończyła się za to sprawa pana Zbigniewa i jego zięcia. Mimo kary w zawieszeniu i obowiązku zwrotu pieniędzy, do dziś nie zostały one jednak wypłacone.

Dziś komis jest pusty, zniknął też właściciel. Jedną z kilkudziesięciu oszukanych w 2020 roku osób jest pani Beata Kukwa. Mitsubishi Outlander z 2008 roku miał zostać sprzedany przez Artura B. za 20 tysięcy złotych.

– Po wystawieniu ogłoszenia o sprzedaży samochodu zadzwonił, że może wziąć samochód do sprzedaży. W ciągu zaledwie paru godzin z dwoma kolegami przyjechał po ten samochód. Gdy zorientowałam się, że auta w komisie nie ma, zadzwoniłam do pana Artura i powiedziałam, że zgodnie z umową w każdej chwili mogę je odebrać, że mam klienta. Wtedy usłyszałam, że już jest kupiec, że wpłacił zaliczkę. Artur B. do dziś nie rozliczył się ze sprzedaży – opowiada Beata Kukwa.

– Mogę wskazać, że jest dosyć duża liczba osób poszkodowanych. W jednej ze spraw jest to 10 osób, w innej 11 osób. Są też sprawy oczywiście takie, w których pokrzywdzona jest jedna osoba. Jedna ze spraw zakończyła się nieprawomocnym wyrokiem – informuje Marcin Kołakowski z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

Kolejną poszkodowaną jest Monika Witkowska. – Zadzwonił do mnie, widząc moje ogłoszenie, czy jestem zainteresowana współpracą z komisem, bo będzie miał kupca. Podpisaliśmy umowę komisową i w miesiąc auto zostało sprzedane – opowiada.

Auto stracił też Tomasz Sieradz. – Na umowie było napisane, że 60 dni po sprzedaży ma czas na uregulowanie należności. Ale niestety do dziś nie ma należności, nie ma samochodu, nie ma pana Artura – mówi.

– U mnie problemem było to, że nie miałam nawet potwierdzenia, że samochód został sprzedany. Dopiero jak w internecie umieściłam informację, że skradziono mi samochód, to otrzymałam fakturę i potwierdzenie, że został sprzedany – tłumaczy Beata Kukwa.

Bez aresztu

Mimo licznych zarzutów, wobec Artura B. nigdy nie zastosowano aresztu. Nie wydano też zakazu prowadzenia działalności. Próbowaliśmy się z nim skontaktować, ale bezskutecznie. Szukaliśmy go pod jednym z adresów, gdzie był zameldowany – bezskutecznie.

– Tego nie rozumiemy, bo ma dozór policyjny, przychodzi na komisariat, ale prowadzi działalność, kolejne osoby są oszukane – alarmuje Monika Witkowska.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina i pościg przez dwa województwa. Policjanci ścigali kierowcę, który taranował samochody

Policjanci przez dwa województwa prowadzili pościg za kierowcą, który taranował samochody. Mężczyzna zniszczył 17 aut, rogatki przejazdu kolejowego i próbował przejechać policjanta. Jeszcze w piątek sąd ma zdecydować o tymczasowym aresztowaniu zatrzymanego. Podkomisarz Katarzyna Matras z Komendy Powiatowej w Olkuszu powiedziała IAR, że pościg za białym dostawczym samochodem podjął dzielnicowy z Komisariatu Policji w Wolbromiu. Ścigany nie reagował na komunikaty wzywające do zatrzymania się. Wyprzedzał na zakazach wyprzedzania i przejściach dla pieszych.

30-letni kierowca najpierw doprowadził do siedmiu kolizji na terenie województwa śląskiego. Następnie jechał w kierunku powiatu olkuskiego. „Mężczyzna jechał taranując samochody i łamiąc przepisy ruchu drogowego. Swoim zachowaniem stwarzał poważne zagrożenie na drodze. W Bolesławiu, już na terenie Małopolski, uszkodził kolejne 5 pojazdów. Jadąc przez Olkusz następne 4 samochody” – opisuje w komunikacie insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Funkcjonariusze jechali za kierowcą aż do Wolbromia. Tam kierowca wjechał staranował zamknięte rogatki i wjechał na przejazd kolejowy. Jak podaje policja, wyprzedzał na przejściach dla pieszych i podwójnej ciągłej.

W pewnym momencie zatrzymał się i na wstecznym biegu chciał zepchnąć z drogi radiowóz. Po chwili uderzył w budynek. Tam policjant próbował dobiec do zatrzymanego pojazdu, ale kierowca chciał go potrącić. Mężczyznę kierującego dostawczym samochodem udało się zatrzymać dopiero po przestrzeleniu kół. Próbował jeszcze uciekać pieszo, ale został szybko obezwładniony. Badanie alkomatem wykazało, że nie był pod wpływem alkoholu. Pobrano mu krew, aby sprawdzić, czy nie prowadził pod wpływem środków psychotropowych.

Mężczyźnie postawiono zarzuty uszkodzenia mienia, niezatrzymania się do kontroli, ucieczki z miejsca zdarzenia i czynnej napaści na funkcjonariusza. Policja zbiera kolejne materiały o popełnionych przez niego przestępstwach na trasie feralnego rajdu. Prokuratura skierowała wniosek o aresztowanie 30-latka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano złodziei luksusowych aut

Policjanci z Katowic i Gliwic zatrzymali dwóch mężczyzn, który dokonali kradzieży samochodu marki Renault Koleos o wartości ponad 140 tys. zł, do czego doszło w Tarnowskich Górach. W toku śledztwa ustalono, że jeden ze sprawców wręcz zawodowo zajmował się kradzieżą aut. Panowie mieli nawet specjalizację.

Kryminalni z Katowic oraz Gliwic ustalili, że dwaj mężczyźni w wieku 41 i 45 lat, ukradli z okolic Tarnowskich Gór samochód marki Renault Koleos. Następnie pojazd został przewieziony do Radzionkowa i pozostawiony na jednym z osiedli mieszkaniowych. Policjanci wkroczyli do akcji. – Kryminalni z katowickiej komendy wojewódzkiej wspólnie z mundurowymi z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Katowicach oraz policjantami z gliwickiej komendy miejskiej przeprowadzili działania zmierzające do zatrzymania złodziejskiego duetu. 45-latek wpadł w ręce policjantów, gdy przy pomocy dorobionego wcześniej kluczyka otworzył auto i próbował nim odjechać. Drugi z mężczyzn został zatrzymany w pobliży miejsca zaparkowania pojazdu, gdzie czekał na swojego kompana – relacjonują śląscy funkcjonariusze.

Śledczy ustalili, że mieszkańcy Gliwic w swojej przestępczej działalności specjalizowali się w kradzieżach samochodów francuskich marek. – W przeszłości byli już karani za tego typu przestępstwa, a młodszy z nich tym procederem zajmował się od 22 lat. Zatrzymani zostali tymczasowo aresztowani przez sąd na okres 3 miesiące – mówią policjanci. Za kradzieże z włamaniem grozi im kara do 10 lat więzienia. Sprawa ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: se.pl

Czynny żołnierz kradł samochody w Niemczech

​Policjanci ze stołecznego wydziału do walki z przestępczością samochodową zatrzymali 30-latka podejrzanego o kradzież samochodu z Niemiec. Według nieoficjalnych ustaleń PAP, 30-latek jest czynnym żołnierzem Wojska Polskiego. 30-latek miał kraść samochody na terytorium Niemiec, a następnie sprowadzać je do Polski, gdzie były sprzedawane.

Policjantom udało się ustalić, że w nocy z 25 na 26 października mężczyzna ukradł mazdę, a następnie samochodem udał się do Polski.

Funkcjonariusze ustalili trasę przejazdu mężczyzny. W rejonie Węzła Wiskitki 30-letni mężczyzna zauważył policyjny patrol i próbował uciec. Został jednak zatrzymany, a następnie przewieziony do komendy. Wartość odzyskanego pojazdu szacowana jest na ok. 60 tys. złotych. Policja zabezpieczyła też drugi samochód – znaleziono w nim sprzęt, który może służyć do kradzieży aut.

Nieoficjalnie: To czynny żołnierz

Jak nieoficjalnie informuje Polska Agencja Prasowa, 30-latek jest czynnym żołnierzem Wojska Polskiego. Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci zamknęli dwie „dziuple” samochodowe

Pojazdy i ich części zabezpieczyli śledczy z Lubuskiej Policji podczas realizacji skierowanej przeciwko osobom zajmującym się przestępczością samochodową. Do sprawy zatrzymano dwie osoby, które z tego procederu uczyniły sobie stałe źródło dochodu, zostały już tymczasowo aresztowane. Szacuje się, że wartość zabezpieczonego przez Policję sprzętu wynosi 0,5 miliona złotych. Sprawa ma charakter rozwojowy. Niewykluczone są dalsze zatrzymania.

W wyniku intensywnych działań operacyjnych ukierunkowanych na zwalczanie przestępczości samochodowej, policjanci z Wydziału Kryminalnego oraz Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim dotarli do dwóch „dziupli”, na terenie powiatu strzelecko-drezdeneckiego. To efekt kilkumiesięcznych wysiłków policjantów, którzy rozpracowywali osoby zajmujące się tym procederem. Dzięki profesjonalnym działaniom zatrzymali dwie osoby, 29-letnią kobietę oraz 28-letniego mężczyznę, których podejrzewa się o nabywanie i ukrywanie aut i ich części pochodzących z kradzieży. Dwójce zatrzymanym zarzuca się, że swą przestępczą działalność prowadzili od 2016 do 2020 roku. Po demontażu kradzionych aut, części z nich trafiały do obrotu i były sprzedawane na rynku wtórnym.

Dzięki udziałowi i pracy biegłych z dziedziny mechanoskopii możemy powiedzieć, że na tę chwilę na podstawie zabezpieczonych części samochodowych, zidentyfikowano już 33 pojazdy utracone z terenu Europy Zachodniej, głównie Niemiec. Masa innych znalezionych i zabezpieczonych, na terenie tych „dziupli”, części, zostanie wkrótce poddana kolejnym specjalistycznym badaniom. Ponadto, odnaleziono 6 całych, niepociętych jeszcze pojazdów. Na ten moment łączna wartość odnalezionych pojazdów i ich części szacowana jest na kwotę 0,5 miliona złotych, ale z pewnością jeszcze wzrośnie.

Zatrzymani uczynili sobie z tego procederu stałe źródło dochodu. Dlatego grozi im do 10 lat pozbawienia wolności. Wcześniej usłyszeli zarzuty związane z paserstwem przedmiotów znacznej wartości. Decyzją Sądu trafili do aresztu. 28-latek spędzi tam najbliższe trzy miesiące, a rok starsza kobieta, miesiąc. Sprawa ma charakter rozwojowy. Nie wykluczone są dalsze zatrzymania. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Strzelcach Krajeńskich.

Każdego roku z terenu województwa lubuskiego znika ponad 300 samochodów. Ich łączna wartość oscyluje w granicach 8 mln zł. Dlatego tak ważna jest aktywność, zaangażowanie oraz skuteczność działań policjantów zwalczających przestępczość samochodową, która, w regionie transgranicznym, jest szczególnie nasilona. Realizacje mundurowych, takie jak ta opisana powyżej, pokazują, że Lubuska Policja jest bardzo dobrze przygotowana na walkę z tego rodzaju przestępczością.
Źródło info i foto: Policja.pl

36-latek podczas ucieczki przed policją uderzył w przystanek i kilka samochodów

Do aresztu trafił 36-latek z Żagania w Lubuskiem, który podczas ucieczki przed policjantami wjechał w wiatę przystankową i kilka zaparkowanych samochodów. Udało mu się uciec, ale po kilku dniach został zatrzymany. We wtorek na ulicy Sobieskiego w Żaganiu policjanci chcieli zatrzymać do kontroli kierowcę BMW. Ten jednak zignorował ich polecenia i pojechał dalej. Rozpoczął się pościg.

Po przejechaniu kilku kilometrów BMW uderzyło w samochód nauki jazdy, a potem na ulicy Lubuskiej jego kierowca rozjechał wiatę przystankową, przy której znajdował się przypadkowy mężczyzna. Na koniec uderzył w zaparkowane auta, porzucił samochód i uciekł. Na szczęście podczas tego rajdu nikomu nic się nie stało.

Mężczyzna zdołał się ukryć, jednak jego zatrzymanie było kwestią czasu. Dzięki pracy kryminalnych, w czwartek 36-letni mieszkaniec Żagania został zatrzymany – poinformowała Aleksandra Jaszczuk z Komendy Powiatowej Policji w Żaganiu.

Mężczyzna usłyszał zarzuty i decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowy Jork: Demonstranci atakowali policjantów, dwa radiowozy wjechały w tłum

Dwa policyjne radiowozy wjechały w sobotę w grupę demonstrantów w Nowym Jorku. Nagrania z tej konfrontacji opublikowano w mediach społecznościowych. Burmistrz miasta Bill de Blasio ocenił, że funkcjonariusze, otoczeni przez tłum, mogli nie mieć możliwości innej reakcji. Dodał, że sytuacja będzie wyjaśniana. Trwające od kilu dni w USA protesty są reakcją na śmierć George’a Floyda, który zmarł w wyniku brutalnej interwencji policji w Minneapolis.

Tysiące ludzi wyszło w sobotę na ulice Nowego Jorku, protestując przeciw brutalności policji w Minneapolis, która doprowadziła do śmierci Afroamerykanina George’a Floyda. Demonstrowano m.in. przed wieżowcem prezydenta USA Trump Tower, na 5. Alei, Times Square oraz na Brooklynie.

Dwa radiowozy wjechały w grupę protestujących Nowojorczyków

W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania przedstawiające konfrontację demonstrantów z policją na nowojorskim Brooklynie. Widać na nich, jak stojący na ulicy przed barierką radiowóz jest obrzucany przez protestujących różnymi przedmiotami. Zebrani uderzają także w maskę samochodu. Siedzący w środku funkcjonariusze mają przed sobą sgrupę protestujących.

Po chwili do stojącego radiowozu podjeżdża kolejny. Oba samochody, mając włączone sygnały świetlne i dźwiękowe, ruszają wprost na tłoczących się przy barierkach ludzi. Na nagraniach słychać krzyki, widać także, jak ktoś wskakuje na auto. Nie ma informacji o rannych w wyniku tej sytuacji.

Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, który widział nagranie, ocenił, że protestujący źle postąpili otaczając policyjny samochód. Dodał przy tym, że funkcjonariusze mogli nie mieć innego wyboru. – Nie zamierzam obwiniać funkcjonariuszy, który próbowali poradzić sobie z sytuacją bez szans. Ludzie, którzy zebrali się wokół radiowozu źle się zachowywali i stworzyli sytuację niemożliwą do odparcia – mówił. De Blasio dodał, że sytuacja będzie teraz wyjaśniana. Nowojorska policja prowadzi w tej sprawie dochodzenie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Złodzieje aut wpadli w zasadzkę. Odzyskano skradzione samochody o wartości prawie 160 tysięcy złotych

Wielki sukces stołecznej policji. Przy współpracy z „drogówką” odzyskali skradzione auta o wartości prawie 160 tysięcy złotych. Zasadzkę zastawili na moście w Zakroczymiu

Złodzieje samochodów nie próżnują i bez skrupułów dalej prowadzą swój niecny proceder. Jednak stołeczni policjanci cały czas depczą złodziejom po piętach . Tym razem dowiedzieli się, że przestępcy po swój łup wybrali się na Śląsk. Na celownik wzięli japońskie auta Mitsubishi Outlander. Dwa samochody tej marki skradli w Gliwicach i Sosnowców. Policjanci wiedząc, że złodzieje chcą przewieźć skradzione auta nad morze, postanowili zastawić na nich pułapkę. Miejsce wybrali bardzo dokładnie. Na moście, na Wiśle w Zakroczymiu stanęła policyjna blokada. Prosto w tak misternie zastawione sidła wpadli złodzieje.

Zatrzymano trzech mężczyzn w wieku od 23 do 29 lat, mieszkańców Warszawy. Byli tak zaskoczeni, że nie stawiali żadnego oporu i nawet przez myśl nie przeszła im ucieczka. Odzyskano dwa samochody o szacowanej wartości około 160 tysięcy złotych. Przy okazji okazało się, że jeden ze złodziejaszków był poszukiwany listem gończym a drugi, który kierował skradzionym autem, nie miał prawa jazdy. Cała złapana trójka usłyszała zarzuty i posiedzi w areszcie przez minimum 3 miesiące. A przed nimi rysuje się mało optymistyczna przyszłość do 10 lat za kratami. To jeszcze nie koniec całej akcji.

– „Sprawa jest rozwojowa. Możliwe są dalsze zatrzymania i przedstawienie kolejnych zarzutów” – mówi nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.
Źródło info i foto: Fakt.pl