Niemcy: Zabójstwo polskiego kierowcy. Sprawca uznany za niepoczytalnego

Niemiecka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zabójstwa polskiego kierowcy w Hof w Bawarii. Sprawca, 43-letni Niemiec, został uznany za niepoczytalnego. Według biegłych, mężczyzna cierpi na poważną chorobę psychiczną. Do zabójstwa Polaka doszło na początku lipca, na dworcu autobusowym w Hof, gdzie przystanek miały dwa autokary polskiego biura podróży.

Niemiec wdał się w utarczkę z grupą Polaków. Gdy kierowca autobusu próbował interweniować, napastnik dźgnął go scyzorykiem. Rannego 63-latka nie udało się uratować. Został ugodzony w szyję nożem z 8-centymerowym ostrzem.

Teraz śledztwo w sprawie zabójstwa Polaka zostało umorzone przez niemiecką prokuraturę. Biegli psychiatrzy uznali 43-latka za niepoczytalnego. Nie mają wątpliwości, że w momencie popełniania czynu mężczyzna miał zaburzoną poczytalność. Oznacza to, że pochodzący z Saksonii Ringo B. nie może być sądzony za zbrodnię.

Zamiast tego do sądu już trafił wniosek o umieszczenie zabójcy w zamkniętym zakładzie dla chorych psychicznie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

29-latek kilkakrotnie ugodził nożem 45-letniego wuja

29-letni mieszkaniec gminy Obsza trafił od policyjnej celi, krótko po tym jak kilkakrotnie ugodził nożem 45-letniego wuja. Mężczyzna był pijany, miał niespełna 2 promile alkoholu w organizmie. Pierwszej pomocy przedmedycznej pokrzywdzonemu udzielili policjanci, zakładając opatrunki uciskowe jeszcze przed przybyciem karetki. Śledztwo w tej sprawie prowadzi biłgorajska prokuratura. Do zdarzenia doszło w gminie Obsza. Jak wynika z pierwszych ustaleń funkcjonariuszy do 45-latka przyjechał pijany bratanek. Próbował bez pozwolenia wejść do środka. Kiedy pomimo sprzeciwu wuja znalazł się wewnątrz, pomiędzy mężczyznami doszło do kłótni. W pewnym momencie 29-letni bratanek wyjął z kieszeni scyzoryk, którym ugodził kilkakrotnie w okolice klatki piersiowej oraz kończyn swego wuja. Zadając mu ciosy nożem, napastnik odgrażał się, że go zabije.

Krótko po tym na miejscu pojawili się wezwani policjanci, którzy niezwłocznie udzielili pomocy przedmedycznej pokrzywdzonemu, zakładając opatrunki uciskowe na powstałe rany. Karetka pogotowia zabrała 45-letniego mężczyznę do szpitala

W tym czasie kolejni funkcjonariusze dokonywali penetracji terenu za sprawcą. Po kilkunastu minutach został on zatrzymany w pobliskiej miejscowości. W chwili zatrzymania w organizmie miał prawie 2 promile alkoholu. Jak ustalili policjanci od jakiegoś czasu pomiędzy rodzinami trwały nieporozumienia. Mężczyzna został osadzony w policyjnym areszcie do dyspozycji prokuratury, która podejmie decyzje co do kwalifikacji prawnej popełnionego czynu.
Żródło info i foto: Policja.pl

12-letni nożownik zaatakował kolegę w Koszalinie

13-latek z ranami kłutymi brzucha trafił do koszalińskiego szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wiadomo, że cios zadał mu scyzorykiem rok młodszy kolega. Do zdarzenia doszło na jednym z koszalińskich placów zabaw. 12-latek i 13-latek pokłócili się, doszło między nimi do ostrej wymiany zdań i szarpaniny. W pewnym momencie młodszy chłopiec ugodził kolegę scyzorykiem w brzuch. 13-latek został zabrany do lokalnego szpitala. Tam trafił na oddział chirurgii dziecięcej. Jego stan jest stabilny. Żródło info i foto: RMF24.pl

Paweł G. zabił Milenę D.

Obiecywał jej ślub i przekonywał, że będą mieli gromadkę dzieci. Ale wystarczyło, że Milena Dyraga (+20 l.) podniosła na niego głos, a zgrywający dżentelmena Paweł G. (25 l.) wpadł w szał. Wyjął z kieszeni scyzoryk i zaczął dźgać swą dziewczynę na oślep. Cios w tętnicę szyjną okazał się śmiertelny. Zabójca stanął właśnie przed sądem w Kielcach. Mężczyzna przyznał się do zbrodni i wyznał, że gdy „mordował, to było jak w filmie”. Żródło info i foto: eFakt.pl

Proces Rafała M.

Rafał M. (18 l.) zasłużył sobie na miano idioty roku, bo napadł na sklep, w którym codziennie robił zakupy. Mimo że złodziej był zamaskowany, ekspedientka nie miała żadnych problemów, by go rozpoznać. A policja, by go zatrzymać. Rafał M. do napadu przygotował się bardzo starannie. W domu przerobił zwykłą czarną czapkę na kominiarkę. Wyciął otwory na oczy i założył ją na głowę. Gdy wchodził do sklepu, w ręku trzymał scyzoryk. – „Dawaj kasę!” – krzyknął do sprzedawczyni Małgorzaty K. (46 l.). Żródło info i foto: se.pl