Brytyjska „bestia” po 33 latach wychodzi na wolność

Colin Pitchfork po 33 latach więzienia warunkowo wyjdzie na wolność. Mężczyzna został skazany na dożywocie za gwałt i morderstwo na dwóch 15-latkach. Był pierwszą osobą skazaną na podstawie badań DNA. Brytyjski Organ odpowiadający za zwolnienia warunkowe, tzw. Parole Board, uznał, że mężczyzna zmienił się i jest gotów żyć na wolności. W dokumentach można przeczytać, że „Pitchfork był kimś, kto dużo myślał o seksie oraz używał przemocy, siły i seksu, aby zademonstrować władzę i kontrolę nad kobietami”.

Podczas odsiadki się zmienił

Jak twierdzą więzienni wychowawcy przez 33 lata odsiadki mężczyzna się zmienił. 61-latek nauczył się pomagać innym, rozwinął pozytywne cechy swojej osobowości, a także uczył się pomagać osobom niepełnosprawnym. Decyzja wejdzie w życie za 21 dni. Z takiego rozstrzygnięcia sprawy cieszą się adwokaci skazanego. Do sprawy odniosły się także rodziny ofiar. Uważają one, że warunkowe wyjście na wolność mordercy jest czymś skandalicznym.

– On zawsze, ale to zawsze będzie niebezpieczny dla otoczenia i żadna reedukacja tego nie zmieni – mówi Barbara Ashworth, mama zamordowanej dziewczynki. – On powinien dawno otrzymać karę śmierci, najlepiej „kulką w łeb” – emocjonalnie komentuje siostra zamordowanej.
Źródło info i foto: onet.pl

34-latek chciał umówić się na seks z 14-letnią dziewczynką

Prokuratura Rejonowa w Suwałkach prowadzi śledztwo w sprawie 34-latka, który jest podejrzany o złożenie propozycji obcowania płciowego oraz poddania się innym czynnościom seksualnym skierowanej za pośrednictwem internetu do osoby przedstawiającej się jako 14-letnia dziewczynka.

Do tego zdarzenia doszło w marcu. – Po nawiązaniu kontaktu i złożeniu propozycji obcowania płciowego sprawca umówił się na spotkanie, na które następnie przyszedł. Okazało się jednak, że małoletnia dziewczynka jest w rzeczywistości dorosłą osobą, dzięki której doszło do zatrzymania 34-letniego podejrzanego – czytamy w komunikacie prasowym Prokuratury Rejonowej w Suwałkach. Mężczyzna usłyszał zarzuty. Sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie. W naszym kraju za obcowanie płciowe lub dopuszczanie się innych czynności seksualnych z małoletnim poniżej lat 15 grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. Już za samo składanie za pośrednictwem internetu tego typu propozycji wobec małoletnich i podjęcie działań zmierzających do ich realizacji grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl

Holandia: Nastolatkowie uważali się za „łowców pedofilów”. Samosąd na 73-latku

We wtorek holenderski sąd w Amsterdamie skazał pięciu nastolatków za udział w śmiertelnym pobiciu 73-letniego mężczyzny w październiku 2020 roku. Nastolatkowie uważali, że są „łowcami pedofilów”, a emerytowanego nauczyciela poznali na portalu randkowym. Według sędziego zabawili się w samosąd, zamiast zgłosić mężczyznę wymiarowi sprawiedliwości.

W październiku 2020 roku doszło do głośnego pobicia 73-letniego emerytowanego nauczyciela z miejscowości Arnhem. Mężczyzna na internetowym czasie umówił się z osobą nieletnią na seks. Jak donosiła prokuratura 73-letni emerytowany nauczyciel został dotkliwie pobity na ulicy. Nie jest jasne, czy mężczyzna wiedział, że rozmawia z nastolatkami, którzy postanowili zostać „łowcami pedofilów”. Został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł.

W sumie w październiku aresztowano siedmiu podejrzanych, jednego 18-latka i sześciu nieletnich.Ostatecznie przed sądem stanęło pięciu nastolatków w wieku od 15 do 19 lat. Młodzież, której tożsamość nie została ujawniona, otrzymała wyroki od sześciu miesięcy do roku w areszcie dla nieletnich.

Sąd wymierzył im kary od 6 do 12 miesięcy pozbawienia wolności oraz prace społeczne. Są również zobowiązani zapłacić 60 tys. euro rodzinie zamordowanego. Sędzia w uzasadnieniu wyroku, dostępnym na stronie internetowej sądu w Amsterdamie, stwierdził, że społeczeństwo nie może pozwalać na samosądy. „Nie tak działa nasz system prawny. Obywatele nie mogą zastępować policji i wymiaru sprawiedliwości”.
Źródło info i foto: se.pl

Łowcy pedofilów zatrzymali mężczyznę, który proponował seks nieletniej

36-letni mężczyzna został zatrzymany przez łowców pedofili w związku z przesyłaniem treści pornograficznych i składaniem propozycji seksu osobie małoletniej. Ujętego mężczyznę przekazano funkcjonariuszom policji. Może mu grozić do 3 lat więzienia. Do zatrzymania 36-latka doszło w sobotę wieczorem. Jak informuje PAP, łowcy pedofili poinformowali policję w Kutnie (woj. łódzkie) o ujęciu mężczyzny, który wysyłał treści pornograficzne oraz składał propozycję seksualną.

– W sobotę wieczorem dyżurny kutnowskiej policji otrzymał informację, że tzw. łowcy pedofili ujęli mężczyznę, który za pośrednictwem internetu przesyłał treści pornograficzne i składał propozycje poddania się innej czynności seksualnej osobie, co do której był przekonany, że jest małoletnią poniżej 15 lat. Miał wysyłać jej swoje nagie zdjęcia i filmy jak tańczy nago – przekazał w rozmowie z PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Rzecznik łódzkiej prokuratury wyjaśnił również, że 36-latek w rzeczywistości pisał za pośrednictwem portalu społecznościowego nie z małoletnią, a z dorosłą kobietą.

Jak się okazało, mężczyzna to mieszkaniec Krośniewic (pow. kutnowski). W domu zatrzymanego policjanci z Kutna zabezpieczyli komputer i telefony komórkowe. Jak informuje PAP, 36-latek w momencie zatrzymania znajdował się pod wpływem alkoholu. Z kolei jego przesłuchanie ma odbyć się w niedzielę i wówczas może usłyszeć zarzuty.
Źródło info i foto: wp.pl

Aresztowano właścicieli dwóch agencji towarzyskich

Dwie agencje towarzyskie zlikwidowali policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy. Jedna działała jako night club na bydgoskich Bartodziejach, a druga jako tzw. „domówka” we Włocławku. Podejrzani o czerpanie dochodów z prostytucji usłyszeli zarzuty. Do sądu trafiły także wnioski o ich aresztowanie.

Na początku ubiegłego tygodnia policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy weszli do night clubu, który znajdował się w jednorodzinnym domu, na Bartodziejach w Bydgoszczy. Pod pozorem nocnego klubu, jak się okazało, działała tam agencja towarzyska, gdzie przynajmniej od 5 lat usługi seksualne świadczyło jednocześnie kilka kobiet. Za prowadzenie tej agencji i ułatwianie w niej nierządu oraz czerpanie z tego dochodu odpowie 46-letnia bydgoszczanka oraz jej koleżanka, 32-letnia mieszkania Włocławka.

Ponadto włocławianka ze swoim 47-letnim partnerem prowadziła we Włocławku tzw. „domówkę”, gdzie usługi seksualne, w dwupokojowym mieszkaniu w bloku, świadczyły jednocześnie trzy kobiety.

Wszyscy zatrzymani usłyszeli podobne zarzuty.

46-latka jest podejrzana o to, że przez prawie 5 lat w Bydgoszczy, działając wspólnie z 32-latką, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, ułatwiała uprawianie prostytucji poprzez „przyjęcie do pracy”, zamieszczanie ogłoszeń na portalu erotycznym, udostępnianie na ten cel lokalu, a także zapewnienie i dostarczanie środków higieny osobistej oraz środków antykoncepcyjnych. W ten sposób, pobierając od kobiet 50% ich zarobków, uczyniła sobie z tego stałe źródło dochodu, który w tym okresie mógł wynieść nawet ponad 500 tys. złotych.

32-latka z Włocławka, oprócz zarzutu dotyczącego prowadzenia agencji w Bydgoszczy, usłyszała wspólnie z 47-letnim mieszkańcem Włocławka zarzuty dotyczące działającej w tym mieście tzw. „domówki”, gdzie dochód ich mógł wynieść ponad 300 tys. złotych.

Wszystkie te osoby zostały zatrzymane w policyjnym areszcie, a następnie doprowadzone do sądu, gdzie prokurator złożył wniosek o tymczasowe aresztowanie. Bydgoszczanka w areszcie pozostanie przez dwa miesiące, a para z Włocławka przez trzy miesiące.

32-latka z Włocławka i jej 47-letni partner znani są policjantom. W sądzie toczy się sprawa, gdzie oboje są oskarżeni o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z nierządu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Berlin: Nauczyciel kanibal umówił się na seks z ofiarą. Odnaleziono kości

Policja w jednej z dzielnic Berlina odnalazła kolejne części ciała 44-letniego Stefana T., który miał paść ofiarą nauczyciela. W mieszkaniu domniemanego kanibala znaleziono piłę do kości i krew. 44-letni monter Stefan T. zaginął we wrześniu. Kilka tygodni później – 8 listopada – przypadkowi spacerowicze natrafili na kości, okazało się, że należą do zaginionego mężczyzny. Według niemieckich mediów psy tropiące doprowadziły policję do mieszkania 41-letniego Stefana R.

Okazało się, że R., który natychmiast został zatrzymany, to nauczyciel. To właśnie z nim Stefan T. miał umówić się na portalu randkowym dla homoseksualistów. Nauczyciel, podejrzany o Przeczytaj też o morderstwo na tle seksualnym , jest w areszcie śledczym.

Jak podaje Deutsche Welle, dwa dni temu berlińska policja natrafiła na kolejne części ciała zamordowanego mężczyzny. Śledczy potwierdzają, że mogło dojść do kanibalizmu. – Sprawca miał zamordować ofiarę i zaspokoić swój instynkt seksualny – poinformował prokurator Martin Steltner.

Sprawca szukał informacji o kanibalizmie

Według ustaleń policji sprawca szukał w internecie informacji na temat kanibalizmu i wchodził na platformy randkowe, na których miał kontakt także z ofiarą. W mieszkaniu R. znaleziono noże i piłę do kości, a także ślady krwi. – Śledczy nie zakładają, że ofiara wyraziła zgodę na śmierć. Nic na to nie wskazuje – podkreślił prokurator Steltner.
Źródło info i foto: TVP.info

14-latka wykorzystana przez krewnego. Sprawą zajęło się biuro RPO

RPO Adam Bodnar z własnej inicjatywy podjął sprawę 14-latki wykorzystanej przez 26-letniego krewnego – przekazało biuro RPO. W pierwszej instancji mężczyzna został skazany na trzy lata więzienia. Sąd apelacyjny orzekł karę wolnościową, uznając, że doszło do aktu pedofilii, nie gwałtu.

Chodzi o wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, który w ubiegły poniedziałek opisała „Gazeta Wrocławska”. Jak napisano, sąd uznał, że do gwałtu nie doszło, ponieważ 14-latka nie krzyczała. Mężczyzna został ostatecznie skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu.

„Prośba o nadesłanie akt sprawy”

Sprawę z urzędu podjął RPO Adam Bodnar. „RPO zwrócił się w dniu 16 września do Przewodniczącego III Wydziału Karnego Sądu Okręgowego we Wrocławiu z prośbą o nadesłanie akt sprawy w celu poddania ich analizie pod kątem zaistnienia przesłanek do wniesienia kasacji/skargi nadzwyczajnej na niekorzyść oskarżonego” – czytamy w informacji.

Biuro RPO podkreśliło jednak, że należy mieć na uwadze przepisy Kodeksu postępowania karnego, zgodnie z którymi kasacja może być wniesiona tylko, gdy zaszła bezwzględna przyczyna odwoławcza lub doszło do innego rażącego naruszenia prawa, „jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na treść orzeczenia”.

Za wyjątkiem kasacji wniesionej przez Prokuratora Generalnego w sprawach o zbrodnie kasacja nie może też być wniesiona wyłącznie z powodu niewspółmierności kary.

„Nie było gwałtu, bo nie krzyczała”

Do zdarzenia, o którym mowa, doszło pod koniec grudnia 2016 roku we Wrocławiu. „Dziewczynka przyjechała do Wrocławia do rodziny na Boże Narodzenie. W mieszkaniu, w którym gościła, były też inne osoby z rodziny. Miejsc było mało, więc w nocy kładli się do spania po kilka osób na jednym łóżku. Dziewczynka spała z kuzynostwem, ale było jej ciasno i niewygodnie. Położyła się więc do pustego łóżka, w którym spać miał inny jej daleki krewny. Ale wieczorem 26 grudnia poszedł na dyskotekę. Wrócił pijany około 3 albo 4 w nocy” – opisuje „Gazeta Wrocławska”.

Sąd pierwszej instancji, skazując mężczyznę za gwałt, stwierdził, że dziewczyna odpychała mężczyznę i próbowała się odsuwać. Jednym z dowodów w sprawie miała być też jego późniejsza rozmowa z pokrzywdzoną przez internetowy komunikator i przeprosiny. Mężczyzna twierdził jednak, że to nie on pisał te wiadomości.

– Słyszałam uzasadnienie. Sąd ocenił, że nie było gwałtu, bo moja klientka nie krzyczała, a to znaczy, że sprawca nie używał przemocy – podkreśliła w rozmowie z gazetą pełnomocniczka pokrzywdzonej mecenas Justyna Beni.

Wyrok odbił się szerokim echem

Wyrok wrocławskiego sądu odbił się szerokim echem w mediach. Pod hashtagiem #teżniekrzyczałam na Twitterze pojawiły się relacje setek kobiet dotkniętych przemocą seksualną, które podkreślały, że brak krzyku nie oznacza zgody na przemoc.

Orzeczenie komentowane było również przez polityków. Prezes Partii KORWiN, poseł Konfederacji Janusz Korwin-Mikke stwierdził, że „jeśli (kobieta) nie krzyczy, to widać tego chce”. Od słów tych odciął się inny poseł tego ugrupowania Robert Winnicki, który podkreślił, że uważa taką opinię za „bardzo szkodliwą”. Wypowiedź za niedopuszczalną uznali też przedstawiciele innych ugrupowań, m.in. rzeczniczka Lewicy Anna-Maria Żukowska oraz szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski.

Obecnie obowiązujący przepis w Kodeksie karnym stanowi, że do gwałtu dochodzi, gdy ktoś doprowadza do obcowania płciowego „przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem”. Chęć zmiany tego zapisu wyraża m.in. organizacja Amnesty International, która apeluje, by definicja gwałtu była oparta na braku zgody na współżycie, a nie na formie stawianego oporu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

27-letni gwiazdor disco polo wysłał nagie zdjęcia 14-latce

Policja zatrzymała 27-letniego mieszkańca powiatu wejherowskiego (woj. pomorskie), który składał propozycje seksualne 14-letniej dziewczynce. Jak nieoficjalnie dowiedziało się Radio Gdańsk, 27-latek to „znany muzyk disco polo”.

Oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku Karina Kamińska potwierdza w rozmowie z mediami, że 27-latek miał świadomość, z kim nawiązał kontakt. Mężczyzna ma 27 lat, jego ofiara – zaledwie 14. 27-latek proponował dziewczynce seks, a przez komunikator internetowy wysyłał zdjęcia swoich genitaliów. Wszystko robił z premedytacją. Policja zatrzymała go w mieszkaniu, gdzie zabezpieczyła nośniki, które teraz będą badane. Kto wie, co może się na nich znajdować…

W ręce policji trafiły: telefon, tablet, komputery, pendrive’y oraz broń palna z nabojami (!) i marihuana. Biegły z zakresu balistyki orzekł już, że na broń tego rodzaju potrzebne jest pozwolenie, którego 27-latek najprawdopodobniej nie posiadał.

– Mężczyzna usłyszał trzy zarzuty, które dotyczyły prezentowania treści pornograficznych oraz składania za pośrednictwem systemu teleinformatycznego małoletniemu poniżej lat 15 propozycji obcowania płciowego, posiadania środków odurzających oraz nielegalnego posiadania broni i amunicji – mówi Karina Kamińska.

27-latek może trafić do więzienia na osiem lat. Póki co przebywa pod policyjnym dozorem.
Źródło info i foto: se.pl

Dwie pary uprawiały seks na wieży widokowej koło Wolsztyna. Wszystko nagrały kamery, sprawę bada prokuratura

Miejskie kamery zamontowane na wieży widokowej w okolicach Wolsztyna (woj. wielkopolskie) zarejestrowały dwie pary, które uprawiały seks. Nagrania wyciekły do internetu. Sprawę bada już prokuratura, oświadczenie dotyczące incydentu wydał też burmistrz.

Prokuratura Rejonowa w Wolsztynie bada sprawę opublikowania w internecie nagrań, na których widać, jak dwie pary uprawiają seks na wieży widokowej w Świętnie koło Wolsztyna w województwie wielkopolskim – podaje RMF FM. Jak przekazał rzecznik prokuratury, zawiadomienie w tej sprawie wolsztyńscy śledczy otrzymali od burmistrza miasta, Wojciecha Lisa.

Należące do urzędu miasta kamery, na których zarejestrowano uniesienia par, na co dzień mają pilnować bezpieczeństwa i porządku na wieży widokowej. Burmistrz Wolsztyna wydał oświadczenie w tej sprawie.

„Z ubolewaniem potwierdzam fakt, iż do internetu wydostał się fragment zapisu z wewnętrznego monitoringu wizyjnego należącego do Urzędu Miejskiego w Wolsztynie. O powyższym fakcie poinformowałem organy ścigania. Dla dobra sprawy w chwili obecnej nie możemy udzielać żadnych innych informacji”

Zostały już wdrożone niezbędne procedury celem wyeliminowania podobnych incydentów w przyszłości” – napisał.

Jak podaje RMF FM, śledztwo prokuratury może być prowadzone pod kątem art. 191a. Kodeksu karnego, który dotyczy „utrwalania lub rozpowszechniania wizerunku nagiej osoby bez jej zgody”. Grozi za to kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia, ale wnioski o ściganie musiałyby złożyć osoby poszkodowane.

Z kolei za „dopuszczenie się nieobyczajnego wybryku w miejscu publicznym” grozi kara aresztu, grzywna do 1,5 tysiąca złotych lub nagana.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

64-latek namawiał 14-latka na seks

21.06.2020 Smiertelny wypadk w Zaborze kolo Zielonej Gory ford uderzyl w drzewo kierowca zmarl po reanimacji ktora ratownicy medyczni i strazacy prowadzii poltorej godziny N/z Radiowoz policji fot. Piotr Jedzura/REPORTER

Mundurowi z Wodzisławia Śląskiego zatrzymali 64-letniego mężczyznę, który nakłaniał przez telefon 14-latka do innej czynności seksualnej. 64-latek usłyszał zarzuty. Aktualnie przebywa w areszcie.

Mieszkaniec Wodzisławia zgłosił na policję, z informacją, że jego 14-letni syn otrzymuje telefony od mężczyzny, który składa mu propozycje o charakterze seksualnym. Śledczy ustalili, że podejrzany mężczyzna zaczął rozmawiać z małoletnim przed telefon w maju. W trakcie rozmów nakłaniał go do różnych zachować seksualnych.

64-latek podejrzany o molestowanie 14-latka

64-letni mężczyzna propozycje obcowania płciowego składał w rozmowach telefonicznych oraz wiadomościach tekstowych. Ciągle dążył do spotkania z 14-latkiem. Oferował mu nawet pieniądze. 64-latek zarezerwował noclegi blisko jego domu, aby mogli się tam spotkać. Mieszkaniec Poznania przyznał się przedstawionych mu zarzutów i złożył wyjaśnienia. Aktualnie przebywa w areszcie. Sąd przychylił się do wniosku o zastosowanie wobec 64-latka tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl