Incydent na granicy. Migranci siłowo przedzierają się do kraju

W rejonie Usnarza Górnego (woj. podlaskie) migranci sforsowali granicę. Zniszczono zabezpieczenia, a 16 cudzoziemców wdarło się na teren Polski. Jak poinformowała Straż Graniczna migranci zostali cofnięci na linię granicy. Straż Graniczna opublikowała nagranie, jak cudzoziemcy w rejonie Usnarza Górnego próbują przedostać się na terytorium Polski i w tym celu niszczą postawione wzdłuż granicy z Białorusią ogrodzenie, rzucając na nie kłody.

W wydanym komunikacie SG podała, że pełniący tam służbę patrol rano poinformował, że cudzoziemcy siłowo forsują granicę. „Około 6 osób rzuciło kilka kłód drzewa na zabezpieczenia graniczne.

W stronę funkcjonariuszy Straży Granicznej i Wojska migranci rzucali kamienie, a ich działaniom asystowali funkcjonariusze służb białoruskich. W wyżej wymieniony rejon zostały skierowane dodatkowe patrole Straży Granicznej, Wojska Polskiego i Policji” – przekazała SG.

Funkcjonariusze, jak zrelacjonowała, „zauważyli również, że cudzoziemcy znajdujący się po stronie białoruskiej posiadają niebezpieczne narzędzia (siekiera i noże)”. „W stosunku do migrantów niszczących zabezpieczenia graniczne użyto środków przymusu bezpośredniego, w tym gazu” – zaznaczono w komunikacie.

„16 nielegalnych migrantów, którzy siłowo wdarli się na teren Polski zgodnie z rozporządzeniem MSWiA zawrócono na linię granicy z Białorusią” – poinformowała SG.

Problem migrantów na granicy

Mowa o rozporządzeniu, które weszło w życie 21 sierpnia i znowelizowało rozporządzenie MSWiA pierwotnie wprowadzone w ub. roku w związku z pandemią. Zgodnie z nim do wjazdu do Polski zza granicy zewnętrznej UE uprawnione są osoby spełniające określone warunki. Nowelizacja wprowadziła przepisy, że pozostałe osoby, które nie mają prawa wjazdu, poucza się o obowiązku niezwłocznego opuszczenia terytorium RP, jak również, że w przypadku ujawnienia tych osób w zawieszonym lub ograniczonym przejściu granicznym oraz poza zasięgiem terytorialnym przejścia granicznego, zawraca się je do linii granicy państwowej.

W ostatnich miesiącach nasila się presja migracyjna na granicy Polski z Białorusią. W tym roku odnotowano ponad 20 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego ok. połowę w tym miesiącu. SG informuje w ostatnich dniach o kolejnych przypadkach prób siłowego przejścia granicy przez duże grupy cudzoziemców.

Rząd podkreśla, że sytuacja na granicy ma źródło w celowych działaniach reżimu Alaksandra Łukaszenki. Od 2 września w pasie przygranicznym – również w Usnarzu Górnym, gdzie od sierpnia przy granicy koczują migranci – obowiązuje stan wyjątkowy. Rząd na granicy z Białorusią planuje ponadto budowę zapory
Źródło info i foto: interia.pl

SG zatrzymała auto firmy kurierskiej. 27 migrantów na pace

Funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali w okolicach miejscowości Radziwiłłów obywatela Ukrainy, który samochodem dostawczym przewoził 27 imigrantów z Iraku – poinformowała w niedzielę Straż Graniczna. Z kolei w Siemiatyczach policja po pościgu zatrzymało auto, które prowadził Albańczyk. Kierowca nie zatrzymał się do kontroli i zaczął uciekać. W pojeździe wiózł 7 cudzoziemców, którzy nielegalnie przekroczyli granicę.

„Dziś tj. 17.10 funkcjonariusze z Placówki SG w Mielniku zatrzymali w ok. m. Radziwiłłów obywatela Ukrainy, który samochodem dostawczym należącym do popularnej firmy kurierskiej przewoził 27 nielegalnych imigrantów z Iraku” – napisała w niedzielę na Twitterze Straż Graniczna.

Do wpisu załączono trzy zdjęcia na których widać biało-czerwone dostawcze Iveco. W jego części bagażowej siedzieli na podłodze imigranci, wśród których byli mężczyźni i kobiety.

Pościg w Siemiatyczach

Z kolei w Siemiatyczach w woj. podlaskim policja zatrzymała kierowcę, który wiózł w swoim aucie nielegalnych imigrantów. Mężczyzna nie zatrzymał się wcześniej ani na żądanie SG, ani do policyjnej kontroli i próbował uciec. Jak powiedziała Elżbieta Zaborowska z zespołu prasowego podlaskiej policji, kierowca peugeota został zatrzymany po pościgu, wcześniej nie zatrzymał się także do kontroli, którą chcieli przeprowadzić na drodze funkcjonariusze SG. Dodała, że czynności wciąż trwają, podlaska policja ma podać więcej szczegółów w poniedziałek; potwierdza jedynie, że kierowca wiózł nielegalnych imigrantów.

Według informacji podanych przez RMF FM, kierowcą był Albańczyk, który przewoził siedmioro nielegalnych imigrantów, a – podczas próby ucieczki – doprowadził do zderzenia z nieoznakowanym radiowozem i próbował staranować inne policyjne auto.

W miniony wtorek podobna ucieczka przed kontrolą drogową kierowcy przewożącego nielegalnych imigrantów zakończyła się tragicznie. Osobowy volkswagen prowadzony przez Syryjczyka zderzył się pod Białymstokiem czołowo z ciężarówką. Zginął jeden z pasażerów, którymi byli również obywatele Syrii. Kierowca trafił do aresztu, jest podejrzany nie tylko o doprowadzenie do wypadku drogowego, w którym zginęła jedna osoba, ale też o pomoc w nielegalnym przekroczeniu granicy przez imigrantów. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

524 próby nielegalnego przekroczenia granicy

Jak wcześniej informowała SG, w sobotę strażnicy graniczni odnotowali 524 próby nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Zatrzymano pięciu nielegalnych imigrantów – 4 obywateli Iraku i jednego obywatela Syrii. Za pomocnictwo w nielegalnym przekroczeniu granicy funkcjonariusze SG zatrzymali w sobotę 5 cudzoziemców – dwóch obywateli Syrii oraz obywateli Gruzji, Kazachstanu i Białorusi.

Od początku roku Straż Graniczna udaremniła ponad 18 tysięcy prób nielegalnego sforsowania granicy polsko-białoruskiej, z czego ponad 7 tysięcy miało miejsce w październiku.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią – w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego – obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

36 migrantów w busie. Kierowcą był Polak

Grupę 36 migrantów odkryli w towarowym busie policjanci z Grajewa w Podlaskiem. Mundurowi zatrzymali auto do kontroli na stacji paliw. Polski kierowca został zatrzymany. Na przemyt ludzi policjanci z patrolu drogówki trafili w czasie kontroli kierowcy dostawczego volkswagena craftera na stacji paliw w Grajewie.

– W busie było 36 osób 31 dorosłych i pięcioro dzieci – wyjaśnił w rozmowie z PAP rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa. – Żeby się zmieścić, jechali w przestrzeni ładunkowej tego samochodu na stojąco – dodał.

Rzecznik powiedział, że migranci zostali przewiezieni do komendy w Grajewie, gdzie zapewniono im ciepłe jedzenie i ubrania. – Później grupę cudzoziemców policja przekazała Straży Granicznej – mówił Krupa.

Mundurowi poinformowali, że 46-letni polski kierowca busa został zatrzymany pod zarzutem pomocnictwa do nielegalnego przekroczenia granicy. Rzecznik podlaskiej policji powiedział agencji również, że testy wykazały obecność w organizmie kierowcy busa środków odurzających. Za to również odpowie prawdopodobnie karnie. O losie mężczyzny zdecydują prokuratorzy z Grajewa.

Według danych przekazanych w piątek przez Straż Graniczna ostatniej doby doszło do 682 prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej.

– Funkcjonariusze zatrzymali ośmioro Irakijczyków, którzy ją przekroczyli, pozostałym próbom zapobiegli. Ponadto SG zatrzymała 11 osób za pomocnictwo w tym procederze, w tym obywateli Iraku, Niemiec, Ukrainy, Gruzji, Białorusi oraz Polski – powiedział Anna Michalska, rzeczniczka prasowa SG.
Źródło info i foto: wp.pl

Kradli luksusowe samochody. Ogromna akcja policjantów

Podczas wspólnej akcji na terenie Wołomina policjanci z KPP Kraków wraz policjantami z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, przy udziale Komendy Stołecznej Policji oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej zatrzymali kolejnych członków zorganizowanej grupy przestępczej, (w tym jej lidera) trudniącej się kradzieżami luksusowych pojazdów oraz zlikwidowali samochodową „dziuplę”.

Sprawą zorganizowanej grupy przestępczej trudniącej się kradzieżami wysokiej klasy pojazdów na terenie województwa małopolskiego i innych województw, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków-Prądnik Biały, zajmują się policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie. Jej członkowie działali m.in. w okresie od sierpnia 2020 roku do stycznia 2021 roku. Kradli głównie ekskluzywne marki takie jak Audi, BMW, Jaguar, Land Rover i Porsche z ulic i posesji na terenie powiatu krakowskiego, jak i innych miejsc województwa małopolskiego oraz świętokrzyskiego. Kradzieży, dokonywali głównie metodą na tzw. walizkę, przechwytując sygnał nadawany z kluczyka właściciela pojazdu. Kradzione pojazdy sprzedawali albo na części, po rozbiórce ich w dziuplach, albo w całości do paserów.

W toku prowadzonego śledztwa, 17 grudnia 2020 roku, policjanci na gorącym uczynku usiłowania kradzieży BMW X5 o wartości 650 tysięcy złotych w Krakowie zatrzymali jednego z członków grupy – 44-latka z gminy Zielonki i jego wspólniczkę, o czym pisaliśmy tutaj: https://kpp-krakow.policja.gov.pl/kr2/aktualnosci/

Kolejne dynamiczne i skrupulatne działania śledczych w tej sprawie pozwoliły na zgromadzenie materiału dowodowego, który doprowadził ich do ustalenia „dziupli” i dwóch kolejnych członków samochodowego gangu, w tym ich lidera. Pierwszy z nich to 43-latek z powiatu wołomińskiego, drugi to 38-latek z powiatu krakowskiego.

6 października br. realizując postanowienie Prokuratury, policjanci z powiatu krakowskiego, przy wsparciu funkcjonariuszy z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością i biegłych z zakresu mechanoskopii Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie oraz policjantów z Wydziału do walki z Przestępczością Samochodową Komendy Stołecznej Policji i funkcjonariuszy Placówki Straży Granicznej w Hrebennem, weszli jednocześnie pod trzy ustalone adresy na terenie województwa mazowieckiego. Jeden z nich to siedziba firmy, zarządzanej przez 43-latka, gdzie znajdowała się „dziupla”, drugi to adres jego zamieszkania, a trzeci to prowadzony przez niego sklep. Na terenie firmy funkcjonariusze przeszukali pomieszczenia biurowe wraz z przynależnymi garażami, magazynami i parkingami.

Efektem wspólnej policyjnej akcji było zatrzymanie 43-latka i zabezpieczenie 5 samochodów oraz minikoparkę, z których trzy figurowały w policyjnej bazie jako ukradzione, a pochodzenie pozostałych zostanie zbadane.

Funkcjonariusze zabezpieczyli też szereg innych części i elementów samochodowych, mogących pochodzić z kradzionych pojazdów. Podczas przeszukania policjanci zabezpieczyli również kilkaset urządzeń elektronicznych wykorzystywanych przez złodziei do prowadzonej przez nich działalności przestępczej, w postaci zagłuszarki GPS, walizek służących do kradzieży pojazdów metodą bezkluczykową, emulatora kluczy, wykrywacza nadajników GPS, urządzenia do kopiowania sygnałów z kluczyków samochodowych. Policjanci znaleźli też podczas przeszukań poukrywaną w pomieszczeniach gotówkę w łącznej kwocie ponad 480 tysięcy złotych i 4,8 tysięcy euro, która zabezpieczyli na poczet przyszłych kar i roszczeń. W domu 43-latka stróże prawa natrafili tez na pistolet z magazynkiem i nabojami, który zabezpieczyli celem ustalenia, czy wymaga pozwolenia. W toku działań zabezpieczone zostały też inne dowody takie jak dokumentacja i nośniki danych. 43-latek trafił do policyjnej celi.

Obaj podejrzani, w tym 38-letni lider grupy, aktualnie odbywający karę pozbawienia wolności do innej sprawy za podobne przestępstwa, zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie starszy z nich usłyszał 23 zarzuty, a młodszy 28 zarzutów, dotyczących udziału w zorganizowanej grupie przestępczej trudniącej się kradzieżą pojazdów i wzięcia udziału wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, w tym z wcześniej zatrzymanym 44-latkiem z gminy Zielonek, w kradzieżach kilkudziesięciu pojazdów. 38-latek usłyszał też zarzut utworzenia i kierowania tą zorganizowaną grupą przestępczą, z kolei 43-latek jako członek grupy usłyszał zarzut zaopatrywania jej w sprzęt elektroniczny służący do nieautoryzowanego uruchamiania nowoczesnych samochodów i udzielania instrukcji co do ich użytkowania. Suma strat w wyniku działania sprawców obecnie wyniosła kilka milionów złotych.

Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Jeden z nich stanął przed sądem w ubiegły czwartek (07 października br.) , a drugi przedwczoraj. Za dokonane przestępstwa złodziejom grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Sprawa wciąż jest rozwojowa. Nie wykluczone, że podejrzani usłyszą kolejne zarzuty. Badana jest również skala przestępczego procederu i udział w niej innych osób.
Źródło info i foto: Policja.pl

Patrol służb białoruskich oddał strzały w stronę polskich żołnierzy

„Patrol służb białoruskich oddał strzały w kierunku żołnierzy Wojska Polskiego, którzy razem z nami patrolują granicę. Prawdopodobnie było to przy użyciu ślepej amunicji’ – przekazała na konferencji prasowej rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska.

Nikomu nic się nie stało. Być może były to strzały celowo nietrafione, chybione. Tych prowokacji jest coraz więcej – przekazała.

Straż Graniczna: 14 osób w szpitalach

Obecnie w szpitalach przebywa dokładnie czternaście osób: ośmioro dzieci i sześć osób dorosłych – poinformowała Michalska. Wczoraj były dwa zdarzenia, w wyniku których wzywaliśmy karetkę pogotowia do dwójki dzieci – dodała.

Michalska przekazała w piątek, że „zatrzymano rodziny z dziećmi, czwórka dzieci trafiła do szpitali. Dwoje z tych dzieci ma porażenie mózgowe, jedno dziecko jest chore na covid. Cała czwórka ma zapalenie płuc, przebywają obecnie w szpitalu”. Podczas konferencji prasowej poinformowała też, że w czwartek zatrzymano również dziewięciu obywateli Turcji, w tym pięcioro dzieci.

Jeden z chłopczyków ma cukrzycę, te dzieci też są obecnie w szpitalach – przekazała Michalska.

Ponad 500 osób próbowało przekroczyć granicę

„Wczoraj tj. 07.10 na granicy funkcjonariusze SG odnotowali 523 próby nielegalnego przekroczenia granicy. Zatrzymali 35 nielegalnych imigrantów, wszyscy to obywatele Iraku. Pozostałym próbom zapobieżono. W październiku zatrzymano już 159 nielegalnych imigrantów, w tym 138 obywateli Iraku” – podała Straż Graniczna na Twitterze.

Od sierpnia Straż Graniczna udaremniła ok. 15 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. We wszystkich ośrodkach straży granicznej przebywa obecnie ponad 1,5 tys. nielegalnych migrantów. Tego samego dnia 5 kolejnych osób zostało zatrzymanych za pomoc w nielegalnym przekroczeniu granicy z Białorusi do Polski – poinformowała w piątek PAP rzecznik Straży Granicznej ppor. Anna Michalska. Od początku miesiąca zatrzymano już 57 osób.

Zatrzymani to: 3 obywateli Gruzji, z czego jeden ma polski dokument pobytowy, 1 obywatel Białorusi też z polskim dokumentem pobytowym, 1 obywatel Ukrainy. Od początku tego miesiąca zatrzymano 57 osób za pomoc w nielegalnym przekroczeniu granicy z Białorusi do Polski – powiedziała rzecznik Straży Granicznej ppor. Anna Michalska.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią – w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego – obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. W czwartek wieczorem Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o 60 dni. W piątek (1 października) w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie prezydenta w tej sprawie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Auto pełne cudzoziemców zatrzymane w stolicy

Policja zatrzymała w czwartek na trasie S8 w Warszawie auto, którym jechali obywatele Syrii, Iraku i Jemenu. Osoby te w Polsce są nielegalnie. Mają białoruskie wizy. Kierowcą auta był przebywający w Polsce legalnie obywatel Tadżykistanu. Cudzoziemców zatrzymała Straż Graniczna – podaje SG.

Rzeczniczka prasowa komendanta Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej por. SG Dagmara Bielec-Janas poinformowała, że strażnicy na telefon interwencyjny otrzymali informacje, że trasą S8 może jechać samochód z grupą migrantów. – Jak najszybciej udaliśmy się w tamtym kierunku, prosząc po drodze o wsparcie patrol policji – poinformowała rzeczniczka.

Policja zatrzymała auto ok. godz. 10:00 na ul. Toruńskiej. Jego pasażerami było pięcioro cudzoziemców. Jak podał mjr SG Krzysztof Grzech z Referatu Prasowego Nadwiślańskiego Oddziału SG, to dwoje obywateli Syrii, dwóch Irakijczyków i jeden obywatel Jemenu. Wszyscy są pełnoletni. Funkcjonariusz zaznaczył, że osoby te mają białoruskie wizy.

„Przebywają nielegalnie”

Jak wyjaśniła Dagmara Bielec-Janas, po wstępnej kontroli legalności pobytu wiadomo, że osoby te w Polsce przebywają nielegalnie. Strażnicy graniczni weryfikują, czy posiadane przez nie dokumenty są autentyczne. Tożsamość cudzoziemców będzie dalej sprawdzana. Cudzoziemcy obecnie przewożeni są do Placówki SG w Warszawie, gdzie podjęte zostaną czynności w kierunku zobowiązania ich do powrotu. Możliwe, że usłyszą zarzuty nielegalnego przekroczenia granicy. Por. Bielec-Janas zastrzegała przy tym, że jeszcze nie wiadomo, w jaki sposób znaleźli się w Polsce. Okoliczności tego będą wyjaśniane. Osoby te nie zostały na razie przesłuchane, SG czeka na tłumaczy.

Funkcjonariusze ustalają też rolę kierowcy – obywatela Tadżykistanu, który ma paszport tadżycki wraz z polską wizą i jego pobyt jest legalny. On również został zatrzymany.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Straż Graniczna: Areszt dla kierowcy busa, który przewoził 29 migrantów

„W pierwszym dniu października na granicy polsko-białoruskiej odnotowano aż 601 prób jej nielegalnego przekroczenia” – poinformowała Straż Graniczna. Funkcjonariusze zatrzymali łącznie 34 osoby, większość z nich to Irakijczycy. Policja poinformowała również o aresztowaniu obywatela Gruzji. To kierowca busa, który przewoził migrantów i nie zatrzymał się do kontroli. Potrącił też funkcjonariusza.

Jak informuje Straż Graniczna, wśród 29 zatrzymanych, którzy próbowali dostać się do Polski, było 23 obywateli Iraku, trzech obywateli Iranu, dwóch obywateli Angoli oraz obywatel Konga. Zatrzymano także pięciu cudzoziemców, którzy pomagali w procederze – to dwóch obywateli Ukrainy, dwóch Syrii oraz obywatel Mołdawii. Przez cały wrzesień granicę Polski i Białorusi próbowano przekroczyć 7 535 razy. W całym roku 2020 takich prób było 120.

Straż Graniczna informuje również, że w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców w Polsce przebywa obecnie 1490 osób, wśród nich najwięcej obywateli Iraku.

Nie zatrzymał się do kontroli i potrącił policjanta
W czwartek rano w miejscowości Wojnachy w gminie Sokółka policjanci próbowali zatrzymać do kontroli busa. Jego kierowca potrącił jednak funkcjonariusza i chciał uciec. „Podczas kontroli drogowej, kierowca busa zignorował polecenia mundurowych, a próbując uciec, potrącił funkcjonariusza. Policjant oddał strzał w kierunku pojazdu, a ten zatrzymał się w polu. Po chwili mundurowi obezwładnili i zatrzymali kierowcę. Był agresywny wobec policjantów, żeby go obezwładnić, mundurowi musieli użyć paralizatora” – przekazała podlaska policja.

Okazało się, że busem kierował 42-letni obywatel Gruzji, który, według relacji policji, był bardzo agresywny. W pojeździe znajdowali się migranci: 11 obywateli Iraku oraz dwóch obywateli Turcji. Wśród nich była jedna kobieta. – Zostali przewiezieni do placówki Straży Granicznej w Kuźnicy. Trwają z nimi czynności – poinformowała portal tvn24.pl rzeczniczka Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej major Katarzyna Zdanowicz.

W piątek obywatel Gruzji został doprowadzony do prokuratury. Usłyszał zarzuty pomocnictwa w organizowaniu innym osobom przekraczania wbrew przepisom granicy oraz czynnej napaści na policjanta. Decyzją sądu najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Mężczyźnie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Co się stało z pieniędzmi cudzoziemców z ośrodka w Wędrzynie?

Nie ma mowy o manku w depozytach, w których przechowywane są pieniądze cudzoziemców z zamkniętego ośrodka w Wędrzynie – takie są wstępne ustalenia wewnętrznej kontroli. O niedoborach zaalarmowali sami osadzeni w tej placówce. Przypomnijmy, że z nieoficjalnych informacji wynikało, że najpierw cudzoziemcy zgłosili brak 3 tysięcy euro. Podczas sprawdzenia tego sygnału okazało się, że może chodzić nawet o kwotę około 40 tysięcy złotych.

Tymczasem według funkcjonariuszy, którzy wciąż wyjaśniają sprawę, ewentualne niedobory mogą wynikać z różnic kursowych, a także z pomyłek pisarskich. Okazuje się też, że wątpliwości nie dotyczą dziesiątków tysięcy, a setek złotych. Jak mówi Joanna Konieczniak z nadodrzańskiego oddziału straży, cudzoziemcy bez problemu korzystają z depozytów.

W ośrodku w Wędrzynie przebywa obecnie 320 cudzoziemców.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Straż Graniczna: Śmierć czwartego imigranta

„Mamy informację, że przyczyną śmierci imigranta w nocy z czwartku na piątek nie był zawał serca, nie było nią także wyziębienie. Nie znamy przyczyn, czekamy na toksykologię i histopatologię” – powiedział w poniedziałek wiceminister SWiA Maciej Wąsik podczas posiedzenia sejmowej komisji.

Straż Graniczna informowała w piątek, że w nocy w odległości około pół kilometra od granicy z Białorusią zatrzymano grupę imigrantów, obywateli Iraku. Jeden z mężczyzn pomimo reanimacji prowadzonej przez patrol oraz zespół karetki pogotowia zmarł (prawdopodobnie na zawał serca) – przekazywała wówczas Straż Graniczna. Sytuacja miała miejsce w woj. podlaskim w okolicy miejscowości Nowy Dwór, gdzie jest placówka Straży Granicznej.

Przyczyna śmierci imigranta

W poniedziałek Wąsik odpowiadając na pytania posłów z sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych poinformował, że osobę tę strażnicy graniczni „pół godziny reanimowali do przyjazdu karetki”. Mam informację, że przyczyną śmierci tego nieszczęsnego człowieka z piątku nie był zawał serca, nie było to także wyziębienie. Nie znamy przyczyny, czekamy na toksykologię i histopatologię – powiedział wiceminister.

Naprawdę śmiertelnie poważnie traktujemy te zeznania osób, które mówią o tabletkach. Śmiertelnie poważnie traktujemy to, co przekazywała nam strona litewska na temat narkotyków, które zostały podane dwojgu dzieciom – sześć i półtora roku – po to, żeby nie płakały podczas przekraczania granicy, po to, żeby je uspokoić – mówił Wąsik.

Jak kontynuował, „podobne zeznania padły ze strony dwóch towarzyszy jednego z denatów, który został znaleziony w okolicy Gib”. Zachowywał się przed śmiercią nad wyraz dziwnie, udawał zwierzę, rozebrał się, biegał po lesie (…) zobaczymy, ale ja w takie przypadki po prostu nie wierzę – zaznaczył wiceszef MSWiA.

Drugi Usnarz

Piątkowa informacja o śmierci imigranta była czwartym takim przypadkiem zgonu przy granicy z Białorusią. Przypadki zgonów osób, które nielegalnie przekroczyły granicę, odnotowano także koło Gib na Suwalszczyźnie oraz w powiatach: białostockim niedaleko Gródka (obszar działania placówki SG w Bobrownikach) i sokólskim (obszar działania placówki SG w Kuźnicy). Prokuratura Regionalna w Białymstoku zdecydowała, że śledztwo w tych sprawach będzie jedno, na poziomie Prokuratury Okręgowej w Suwałkach. Śledztwo ws. czwartej śmierci wszczęła zaś Prokuratura Rejonowa w Sokółce.

Badanie toksykologiczne trwa około dwóch tygodni. Pierwsze informacje o zgonach mieliśmy z poprzedniej niedzieli, czyli to jest osiem dni temu. Badania robi Instytut im. Jana Sehna w Krakowie, czyli instytut badawczy o wysokiej renomie. Prokurator czeka na te badania – powiedział Wąsik.

Z kolei komendant główny Straży Granicznej Tomasz Praga przekazał posłom z komisji, że w okolicy Terespola była sytuacja „stworzenia drugiego Usnarza”. Tam Bug odbija na stronę białoruską, natomiast stare koryto jest granicą Polski i Białorusi. Dzięki naszym bezzałogowym statkom powietrznym zauważyliśmy, że na wyspę dwoma mostami cały czas zabezpieczonymi przez żołnierzy białoruskich zostały doprowadzone dwie grupy cudzoziemców, z czego jedna grupa została umieszczona między drzewami, a drugą zaczęto przepychać w stronę naszej granicy – mówił.

Jak dodał, SG ma „materiał wideo, jak strona białoruska przy pomocy tarcz próbuje zepchnąć tych cudzoziemców bezpośrednio na linię granicy z Polską”. Mieliśmy siły, wystąpiliśmy bezpośrednio na linii granicy – powiedział. Ostatecznie – jak zrelacjonował szef SG – obie grupy zostały wycofane z wyspy przez Białorusinów i „tam mamy spokój”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

CBŚP rozbiło polsko-czeską grupę przestępczą

Funkcjonariusze śląskiego CBŚP wspólnie z KaOSG oraz czeskimi celnikami z Frydka Mistka rozbili międzynarodową zorganizowaną grupę przestępczą, która zajmowała się produkcją i sprzedażą metamfetaminy, a także zlikwidowali kanał przerzutowy prekursorów narkotykowych z Polski do Czech. Śledztwo prowadzi Śląski Wydział Prokuratury Krajowej. Podczas działań zabezpieczono ponad 2 mln tabletek zawierających pseudoefedrynę lub syntetyczne opioidy, przejęto także marihuanę, amfetaminę, 3 jednostki broni palnej, w tym pistolet maszynowy i amunicję. Zlikwidowano również 4 linie służące do produkcji metamfetaminy.

Od kilku miesięcy policjanci z Zarządu w Katowicach Centralnego Biura Śledczego Policji oraz funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej z siedzibą w Nowym Sączu rozpracowywali międzynarodową grupę przestępczą zajmującą się wprowadzaniem do obrotu lekarstw z pseudoefedryną, które następnie wykorzystywane były do produkcji metamfetaminy – silnie uzależniającego narkotyku syntetycznego. W trakcie prowadzonego śledztwa ustalono, iż farmaceutyki z pseudoefedryną w głównej mierze trafiały do czeskich producentów metamfetaminy, zwłaszcza z regionu śląsko-morawskiego, którzy gotowy już produkt rozprowadzali zarówno na terenie swojego kraju, jak i przemycali z powrotem do Polski. Z uwagi na międzynarodowy zasięg działania tej grupy polscy funkcjonariusze współpracowali z czeskimi celnikami z Frydka Mistka.

Zawiązana współpraca pozwoliła na przeprowadzenie wspólnych, szeroko zakrojonych działań skutkujących ostatecznie skoordynowaną międzynarodową akcją, której efektem było zatrzymanie po obu stronach granicy łącznie 11 osób (6 Czechów i 5 Polaków) i 3 doprowadzono z AŚ do prokuratury. W Polsce działania przeprowadzono na terenie województwa małopolskiego i mazowieckiego. W trakcie akcji zabezpieczono ponad 2 mln tabletek zawierających pseudoefedrynę lub syntetyczne opioidy, narkotyki w postaci marihuany i amfetaminy, szereg odczynników służących do produkcji narkotyku, 3 jednostki broni palnej, w tym pistolet maszynowy z tłumikiem domowej produkcji wraz z magazynkami i kilkaset szt. amunicji różnego kalibru. Na terenie Czech zlikwidowano 3 kompletne linie mogące służyć do produkcji metamfetaminy, przy czym w dwóch odbywała się właśnie produkcja tego narkotyku. Czwartą linię funkcjonariusze odkryli w woj. małopolskim. Przeprowadzone czynności doprowadziły również do ustalenia dwóch magazynów, które służyły do przechowywania nielegalnych farmaceutyków.

Na poczet grożących kar zabezpieczono pieniądze należące do podejrzanych, tj.: prawie milion koron czeskich, ponad 1,5 tys. euro oraz 35 tys. zł.

W toku prowadzonego, pod nadzorem Śląskiego Zamiejscowego Wydziału do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach śledztwa ustalono, że od 2016 roku członkowie gangu mogli wprowadzić do obrotu ponad 32 tys. opakowań tabletek zawierających pseudoefedrynę lub syntetyczne opioidy, o wartości prawie 2 mln zł. Z kilkudziesięciu tysięcy opakowań można wyprodukować co najmniej 32 kg metamfetaminy, której czarnorynkowa wartość oscyluje w granicach 6 mln zł.

W Śląskim Zamiejscowym Wydziale do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach 7 podejrzanym przedstawiono zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej czy narkotykowe. Sześciu podejrzanym, którzy zostali zatrzymani na terenie Polski grożą kary co najmniej 3 lat pozbawienia wolności, a tym, wobec których orzekać będzie sąd czeski – co najmniej 10 lat.

Niewątpliwie jest to kolejny przykład wzorowej współpracy polskich służb z czeskimi organami ścigania, która oparta była na skoordynowanych i szeroko zakrojonych działaniach.
Źródło info i foto: Policja.pl