Pracownik hurtowni AGD zatrzymany za kilkaset kradzieży

Pracownik hurtowni w gminie Skawina w Małopolsce przez kilka miesięcy okradał własnego pracodawcę, przywłaszczając sobie łącznie kilkaset klimatyzatorów, oczyszczaczy powietrza, blenderów i innego rodzaju sprzętów AGD – wynika z ustaleń policji. 36-letni mężczyzna jest zdaniem śledczych odpowiedzialny za kradzież sprzętu na łączną kwotę ponad 170 tysięcy złotych. Grozi mu do 5 lat więzienia.

Policjanci ze Skawiny w województwie małopolskim informują o postawieniu zarzutów mężczyźnie podejrzanemu o kradzieże sprzętu AGD. Jak relacjonują, o sprawie zostali powiadomieni w listopadzie zeszłego roku – do kradzieży miało dochodzić przez dziewięć miesięcy w jednej z hurtowni sprzętu AGD w gminie Skawina.

Policjantom udało się wpaść na trop złodzieja, którym – jak wskazują – okazał się pracownik hurtowni, 36-letni mieszkaniec gminy Skawina.

„Zebrany materiał dowodowy jednoznacznie wskazywał, że to właśnie on dopuścił się tych wszystkich kradzieży. Ustalono, że swój łup mężczyzna wynosił z magazynu hurtowni – w ciągu kilku miesięcy ukradł kilkaset sztuk sprzętu, wynosząc po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tego samego rodzaju rodzajów klimatyzatorów, oczyszczaczy powietrza, blenderów, wyciskarek do soków, wielofunkcyjnych robotów kuchennych, grilli elektronicznych” – informuje policja, dodając, że złodziej „nie pogardził nawet garnkami”. Wartość ukradzionych została wyceniona na kwotę przeszło 170 tysięcy złotych.

Na początku lipca policjanci weszli do mieszkania 36-latka – znaleźli tam część skradzionego sprzętu. Jak się okazało, mężczyzna sprzedawał skradziony sprzęt w internecie. Od części nabywców już go odzyskano. Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnej celi.

„Kolejnego dnia został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut kradzieży. Dodatkowo prokurator zastosował wobec podejrzanego środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji i poręczenia majątkowego. Złodziejowi grozi do 5 lat więzienia” – dodaje policja.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Trzej nastolatkowie skatowali 54-letniego mężczyznę

W jednej z miejscowości pod Skawiną (woj. małopolskie) odnaleziono zwłoki 54-letniego mężczyzny. Policjanci ustalili, że przed śmiercią mężczyzna został dotkliwie pobity. W związku ze sprawą zatrzymano trzech podejrzanych – dwóch 17-latków i ich 18-letniego kolegę. Sąd zdecydował, że wszyscy spędzą w areszcie najbliższe miesiące.

Policjanci ustalili, że 54-latek został pobity pod jedną ze stacji benzynowych w Skawinie. Na miejscu zdarzenia znaleziono nagranie z monitoringu, na którym widać, jak młodzi oprawcy zadają kolejne ciosy swojej ofierze. Nastolatkowie uderzali mężczyznę pięściami po głowie i kopali go po całym ciele.

Do zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 lipca. Ciało 54-latka znaleziono następnego dnia w lesie. Policja nie ujawnia, dlaczego mężczyzna został zaatakowany. Nie wiadomo też, czy znał swoich oprawców.

Dwaj 17-latkowie i 18-latek zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy policji. Doprowadzono ich do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Sąd na wniosek prokuratury zadecydował, że podejrzani spędzą najbliższe trzy miesiące areszcie. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym mogą trafić do więzienia nawet na 10 lat.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Skawina: Bójka skończyła się tragicznie. Policjanci zabezpieczyli kilkanaście noży

Nawet kilkanaście noży zabezpieczyli małopolscy policjanci podczas przeszukania mieszkania uczestnika bójki, do której doszło w nocy z poniedziałku na wtorek w Skawinie niedaleko Krakowa. Od ciosu ostrym narzędziem zginął tam 31-letni mężczyzna. W tej sprawie zatrzymano w sumie dziewięć osób.

Śledczy próbują ustalić motyw tego ataku. Na razie wstępnie wykluczono porachunki pseudokibiców. Bójka zaczęła się od kłótni mężczyzn kilku mężczyzn. Grupa weszła pomiędzy bloki na jednym z osiedli w Skawinie. Tam miało dojść do ataku. Ofiara miała na ciele kilka ran ciętych. Sekcja zwłok wyjaśni, co dokładnie było przyczyną śmierci mężczyzny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policyjna obława za mężczyzną, który strzelał do policjantów

Funkcjonariusze ścigają niebezpiecznego mężczyznę, który strzelał do policjantów w Skawinie (woj. małopolskie). Funkcjonariusze około godziny 2:00 zatrzymali samochód do rutynowej kontroli. Kierowca podał fałszywe dane. Okazało się, że jest poszukiwany listem gończym. Mężczyzna zaczął uciekać i oddał kilka strzałów w stronę policjantów.

– Policjanci także użyli broni palnej. Niestety sprawca zbiegł. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że nic się nikomu nie stało – powiedział Polsat News kom. Grzegorz Gubała – rzecznik małopolskiej policji.

Trwają poszukiwania mężczyzny. – Policjanci będą kontrolować samochody oraz przypadkowe osoby, które będą odpowiadały rysopisowi sprawcy – powiedział Gubała. W związku z tym mogą wystąpić utrudnienia w poruszaniu się po drogach w rejonie Krakowa.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Po 7 latach odnaleziono plecak zaginionego Grzegorza Mańkiewicza

Siedem lat temu zaginął Grzegorz Mańkiewicz z Woli Radziszowskiej koło Skawiny. Według policjantów z Archiwum X, którzy wciąż badają sprawę, chłopak został zamordowany. Śledczy już dawno wykluczyli możliwość nieszczęśliwego wypadku czy samobójstwa.

Policjanci z Archiwum X, którzy badają sprawę zaginionego siedem lat temu chłopaka, są przekonani, że Grzegorz Mańkiewicz z Woli Radziszowskiej koło Skawiny został zamordowany. Wykluczyli hipotezy samobójstwa i nieszczęśliwego wypadku. Teraz szukają mordercy. Możliwe, że pomoże im w tym badanie śladów na plecaku chłopaka, który nieoczekiwanie odnalazł się po latach. Wszyscy, którzy znali zaginionego wspominają go jako miłego, dobrego młodzieńca. Całe życie miał pod górkę – najpierw zmarł jego ojca i wychowywany był tylko przez mamę, w domu bieda, w końcu w 2007 r. trafił do domu dziecka w Krakowie.

Matki chłopaka po prostu nie było stać na utrzymanie synów, bo Grzegorz miał jeszcze młodszego brata. Umieszczony w domu dziecka tęsknił za rodziną. Gdy tylko mógł załatwiał przepustki, by odwiedzić dom. Na początku jednodniowe, potem weekendowe, kiedy mógł spędzić z mamą i bratem więcej czasu. Bardzo chciał pomagać mamie finansowo. Jak często tylko mógł brał udział w zbiórkach w hipermarketach. Wtedy wychowankowie domów dziecka dostają część zebranych środków – Grzegorz każdy zarobiony grosz oddawał rodzinie. Gdy był w domu dorabiał u cioci w sąsiedniej wsi. To tam widziano chłopaka po raz ostatni. Do domu cioci szedł zawsze kilka kilometrów pieszo. 20 maja 2007 r. wyszedł do pracy tuż po godz. 8:00, gdzie był do godz. 13:00. Ubrany był w czarny T-shirt z napisem „puma”, szare bojówki długości 3/4. Ze sobą miał też brązowy plecak i stary telefon nokia, sklejony brązową taśmą.

Gdy nie wrócił do domu, mama zgłosiła się na policję. Akcja poszukiwawcza nie przyniosła jednak efektów, mimo że dokładnie przeczesany został cały teren, m.in. okoliczne lasy. Tam śledczy znaleźli spalone kości, jednak nie można określić czy były ludzkie, czy zwierzęce. W ciągu przesłuchań całej rodziny i znajomych policjanci też nie wpadli na żaden trop. Do dziś ciała Grzegorza nie znaleziono. Rodzina chłopaka ma działkę, która leży na trasie, jaką feralnego dnia pokonywał. To tam, zupełnie niespodziewanie, odnaleziono plecak zaginionego. Działka stała nieodwiedzana, cała zarośnięta, a brązowy plecak został znaleziony właśnie przy koszeniu trawy. Kryminolodzy badają go teraz pod kątem wszelkich śladów daktyloskopijnych, biologicznych czy jakichkolwiek innych, które pomogłyby policjantom odnaleźć ciało. Jeśli uda się im cokolwiek znaleźć, śledztwo zostanie oficjalnie wznowione.
Żródło info i foto: wp.pl

Zaginęły dwie 14-latki

W miejscowości Skawina (woj. małopolskie) zaginęły dwie 14-letnie dziewczynki. Nie ma ich od środy. Trwa akcja poszukiwawcza z udziałem policji oraz okolicznych mieszkańców. Policja wystosowała komunikat z dokładnym rysopisem oraz opisem ubiorów zaginionych. Pierwszą z nich jest Aurelia Sudecka, ma 164 cm wzrostu, niebieskie oczy i brązowe włosy do ramion. W dniu zaginięcia była ubrana w pomarańczowy sweter, czarne jeansy, kremową kurtkę i białe adidasy. Miała ze sobą także czarny plecak z różowymi wstawkami. Drugą zaginioną jest Gabriela Olchawa. Ma 160 cm wzrostu, niebieskie oczy i włosy do ramion w kolorze ciemny blond. W chwili zaginięcia miała na sobie skórzaną kurtkę koloru czarnego, biały podkoszulek, popielatą bluzkę z kapturem w róże, czarne spodnie leginsy, adidasy koloru czarnego ze sznurówkami koloru seledynowego. Miała ze sobą także ciemnozieloną torbę. Obie dziewczynki mają po 14 lat. Żródło info i foto: tvn24.pl