Francja: Valerie Bacot usłyszała wyrok za zabójstwo męża

Francuzka Valerie Bacot, która zastrzeliła swojego męża, a zarazem oprawcę, zemdlała po słowach prokuratora, który dążył do jej skazania. Choć sąd uznał ją winną popełnionego czynu, nie trafiła do więzienia. Kobieta zastrzeliła męża po tym, jak zaczął zmuszać ją do prostytucji. Obawiała się również, że zacznie wykorzystywać ich nastoletnią córkę. Zanim Bacot poślubiła swojego oprawcę, był jej ojczymem. Po raz pierwszy zgwałcił ją, gdy miała 12 lat. Jak donosi The Guardian, Daniel Polette zmuszał Valerie Bacot do prostytucji od początku 2016 roku. W marcu tego samego roku po tym, jak jeden z klientów ją zgwałcił, zastrzeliła męża. W ukryciu ciała pomogły jej dzieci oraz ich kolega ze szkoły. Kobieta została aresztowana przez policję w 2017 roku.

Francuzka usłyszała wyrok za zabicie męża, który znęcał się nad nią ponad 20 lat. Valerie Bacot miała z Danielem Polettem czworo dzieci. Przed sądem wyznała, że do popełnienia przestępstwa popchnęła ją obawa przed tym, że mąż zacznie wykorzystywać seksualnie ich córkę oraz to, że zmuszał ją do prostytucji.

Ława przysięgłych w sądzie w Saône-et-Lore obradowała nad wyrokiem w piątek 25 czerwca ponad pięć godzin. Odrzucono twierdzenie obrony, że kobieta w chwili popełnienia przestępstwa była niepoczytalna. W trakcie rozprawy sąd mógł usłyszeć zeznania świadków i rodziny Bacot. Osoby składające zeznania przyznawały, że „atmosfera w tym domu [Polette-Bacot – red.] była wyjątkowo toksyczna”.

Pollete wielokrotnie groził Valerie. Kobieta przyznała na rozprawie, że pewnego razu Daniel przyłożył jej do głowy pistolet, którym później, w 2016 r., kobieta go zastrzeliła. Udawał, że pociąga za spust i zabija Valerie. – Następnym razem to będzie prawdziwy strzał – miał jej powiedzieć Pollete.

Nie tylko Bacot okazała się być ofiarą Daniela Poletta. Podczas rozprawy jego siostra Monique opowiedziała, że miała 12 lat, gdy mężczyzna ją zgwałcił. – Kazał mi iść do sypialni, kazał usiąść. Potem miałam położyć się na łóżku. Przyłożył mi nóż do gardła i powiedział: „Słuchaj, to co się dzieje, zostaje między nami. Nikomu nie mów” – powiedziała siostra mężczyzny. Również była żona Poletta, Michele powiedziała, że mężczyzna wielokrotnie jej groził. – Był potworem, który nie zasługiwał na życie – oznajmiła kobieta.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Prokuratorzy IPN chcą uchylenia immunitetu sędziemu SN Józefowi I.

Prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej złożyli wniosek do Sądu Najwyższego o uchylenie immunitetu Józefowi I., byłemu sędziemu Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego, a obecnie sędziemu Sądu Najwyższego. Grozi mu zarzut bezprawnego skazania 21-letniego robotnika za kolportowanie ulotek wymierzonych we władze PRL.

Wniosek prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej do Sądu Najwyższego w sprawie sędziego Józefa I., o którym dowiedziała się Polska Agencja Prasowa w Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, jest efektem prowadzonego od października 2018 roku śledztwa w sprawie bezprawnego pozbawienia wolności działaczy demokratycznej opozycji w PRL.

„Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie wystąpiła do Sądu Najwyższego z wnioskiem o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej byłego sędziego Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego Józefa I. Zamierza mu postawić zarzut popełnienia zbrodni komunistycznej polegającej na bezprawnym skazaniu 21-letniego robotnika za kolportowanie ulotek wymierzonych we władze PRL” – podała Główna Komisja.

Śledztwo w sprawie bezprawnego pozbawienia wolności działaczy demokratycznej opozycji w PRL, które dotyczy Józefa I., zostało wszczęte przez prokuratorów IPN po zawiadomieniu o przestępstwie złożonym przez Stowarzyszenie Związek Młodych Adwokatów i osobę prywatną.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kolejne przesłuchanie w sprawie niesłusznego skazania Tomasza Komendy

Niech to wszystko wreszcie się skończy. Marzę o normalnym życiu – wyznał wczoraj Tomasz Komenda (42 l.), który w marcu 2018 roku wyszedł na wolność po 18 latach niesłusznego więzienia. Wczoraj przez kilka godzin opowiadał prokuratorom o tym, co spotkało go za kratami. Do budynku prokuratury we Wrocławiu pan Tomasz przyszedł uśmiechnięty, ale lekko zdenerwowany.

– Nie boję się tego przesłuchania, ale mam nadzieję, że będę mieć dzisiaj tyle sił, by opowiedzieć o moim dramacie – mówił. Do stolicy Dolnego Śląska przyjechali śledczy z Łodzi, którzy wyjaśniają, w jaki sposób doszło do uwięzienia niewinnego człowieka. Komenda po wyjściu na wolność sam wskazał ludzi, którzy doprowadzili do jego skazania.

Na tej liście znalazł się m.in. emerytowany policjant Bogusław R., który zapowiedział niedawno pozew sądowy przeciwko Komendzie. – Niczego się nie boję, a w sądzie okaże się, kto jest tak naprawdę winny – stanowczo zapowiedział Komenda. – Choć jestem już pięć miesięcy na wolności, to na co dzień nadal napotykam wiele problemów.

Najbardziej daje o sobie znać trauma i wspomnienia z więzienia – dodał. Przesłuchanie, które rozpoczęło się w środę, będzie kontynuowane także dzisiaj. Na pytania śledczych ma odpowiadać też m.in. technik policyjny zabezpieczający ślady na miejscu zbrodni, za którą skazano Komendę. Przypomnijmy, że mężczyzna trafił za kraty za morderstwo i gwałt na 15-letniej Małgosi. Potem okazało się, że do zbrodni przyznał się ktoś inny!
Źródło info i foto: Fakt.pl

Co ze śledztwem w sprawie Tomasza Komendy po śmierci kluczowego świadka?

„Fakt” ustalił, że w sobotę w jednym z wrocławskich szpitali zmarła w tajemniczych okolicznościach Dorota P. Sprawę nagłej śmierci kluczowego świadka w śledztwie ws. niesłusznego skazania Tomasza Komendy wyjaśnia prokuratura – dowiedziało się Radio ZET.

Prokurator Tomasz Szczepanek z łódzkiej prokuratury, która prowadzi śledztwo ws. niesłusznego skazania Komendy, powiedział w rozmowie z reporterem Radia ZET, że śmierć kobiety nie powinna utrudnić toku śledztwa. Jak dodał, Dorota P. nie była przesłuchiwana w tym śledztwie. Z kolei były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski przyznaje, że informacja o śmierci Doroty P. go zaskoczyła.

Prokuratura dysonuje zeznaniami kobiety z innych postępowań. Śledztwo w sprawie jej śmierci wszczęła Prokuratura Rejonowa z Wrocławia. Zlecono także sekcje zwłok.

Dorota P. była jedną z sześciu osób, które według Tomasza Komendy przyczyniły się do jego skazania – miała wskazać, że to on zgwałcił i zamordował 15-latkę.

W niedzielę „Fakt” poinformował, że mecenas Zbigniew Ćwiąkalski będzie żądał dla Komendy 18 milionów złotych zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie. Sąd Najwyższy uniewinnił w maju Tomasza Komendę skazanego prawomocnie w 2004 r. na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. Mężczyzna spędził w więzieniu 18 lat.

W połowie marca został przez sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolniony z odbywania kary i wyszedł na wolność po 18 latach więzienia. Według prokuratury, która zgromadziła nowe dowody w tej sprawie, mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany. 16 maja Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dylann Roof, sprawca strzelaniny w Charleston, skazany na 9-krotne dożywocie

Sąd stanowy w stanie Karolina Południowa skazał na dziewięciokrotne dożywocie Dylanna Roofa, który w 2015 roku wtargnął do kościoła i zastrzelił dziewięciu Afroamerykanów. W procesie federalnym Roof został już skazany na karę śmierci. W ramach ugody 23-letni Roof przyznał się do zarzutów popełnienia zabójstwa, a w zamian prokuratura stanowa zrezygnowała z domagania się dla niego najwyższego wymiaru kary.

Po rozprawie Roof wróci do miejscowego więzienia, a następnie zostanie przeniesiony do więzienia federalnego w innym stanie, gdzie będzie oczekiwał na egzekucję.

W zakończonym w styczniu br. procesie federalnym Roof został skazany na karę śmierci; przysięgli uznali go za winnego 33 stawianych mu zarzutów, w tym utrudniania praktyk religijnych oraz nielegalnego posiadania broni. Sąd federalny uznał, że Roof – biały mężczyzna głoszący wyższość białych – dopuścił się zabójstwa na tle nienawiści rasowej.

Według Death Penalty Information Center (DPIC) – amerykańskiej organizacji non profit monitorującej orzekanie i wykonywanie kary śmierci w USA – Roof najprawdopodobniej trafi do więzienia w stanie Indiana. Szef DPIC Robert Dunham przypomniał, że sprawy apelacyjne w tego rodzaju procesach trwają po 10 lat, a nawet dłużej.

17 czerwca 2015 r. Roof wtargnął do uczęszczanego przez Afroamerykanów XIX-wiecznego kościoła metodystycznego w Charleston, gdzie otworzył ogień do wiernych, którzy studiowali Biblię. Zginęło dziewięć osób.
Źródło info i foto: onet.pl

Powstanie publiczny rejestr pedofilów

Publiczny rejestr recydywistów skazanych za pedofilię i zakazu zatrudniania takich osób w niektórych zawodach. Jutro nad projektem ma obradować rząd. Przygotowany przez resort sprawiedliwości projekt zakłada, że do rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym automatycznie trafiałyby dane osób prawomocnie skazanych za czyny pedofilskie. Sprawcy figurowaliby w rejestrze aż do zatarcia skazania.

Rejestr ma mieć dwie części. Pierwsza, zawierająca dane skazanych przestępców seksualnych, którzy popełnili swój czyn wobec nieletnich ze szczególnym okrucieństwem lub działali w recydywie, byłaby dostępna dla wszystkich. Druga, zawierająca dane pozostałych skazanych za czyny seksualne, byłaby ustawowo dostępna organom ścigania, sądom, służbom specjalnym, placówkom oświatowo-wychowawczym oraz organizatorom wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej. Dodatkowo skazani musieliby zgłaszać policji każdą zmianę miejsca pobytu.

W projekcie proponuje się wprowadzenie zakazów zatrudnienia takich osób w zawodach polegających na możliwości kontaktu z małoletnim, nakłada na pracodawców i innych organizatorów przedsięwzięć z udziałem małoletnich obowiązki zapewnienia im bezpieczeństwa. Ponadto na mocy projektowanej ustawy policja miałaby stworzyć mapy zagrożeń przestępczością seksualną.

Jak uzasadnia resort sprawiedliwości, przestępczość dokonywana z pobudek seksualnych nie jest wprawdzie zjawiskiem nowym, jednak jest „problemem narastającym”. „Brak jest obecnie środków umożliwiających realną kontrolę sprawców przestępstw na tle seksualnym, czego skutkiem są niejednokrotnie kolejne przestępstwa tego samego sprawcy na tym tle. Stosowne modele kontroli w różnym zakresie wprowadziły m.in. USA, Wielka Brytania, Francja oraz Kanada” – podkreśla ministerstwo.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

George Stinney Jr. uniewinniony 70 lat po egzekucji

W 1944 roku 12 białym mężczyznom z ławy przysięgłych zajęło 10 minut, by skazać na śmierć 14-letniego George’a Stinneya Jr. za pobicie na śmierć dwóch białych dziewczynek. Nastolatek został wysłany na krzesło elektryczne. Jak pisze NBC News, Stinney został skazany za śmiertelne pobicie przydrożnym słupkiem dziewczynek w wieku 11 i 8 lat. On sam ważył wtedy 43 kilogramy. Był tak mały, że – aby móc przeprowadzić egzekucję na krześle elektrycznym – posadzono go na grubej książce telefonicznej. George i jego siostra byli ostatnimi osobami, które widziały dziewczynki żywe. Miały one spytać rodzeństwo o drogę i odjechać na rowerach.

Proces chłopaka trwał trzy godziny, nie powołano żadnych świadków, którzy mogliby zeznać o jego niewinności. Jego przyznanie się do winy nie zostało spisane i – jak dziś przyznaje sąd – wymuszone. Obrady ławy przysięgłych trwały 10 minut. NBC News cytuje siostrę 14-latka, która utrzymuje, że w dniu popełnienia zbrodni, brat spędził w jej towarzystwie cały dzień. Nie mógł być więc sprawcą śmiertelnego pobicia. W 1944 roku jej relacji nie wzięto pod uwagę. W czwartek – po 70 latach od skazania 14-latka na śmierć – sąd w Karolinie Południowej ogłosił, że wyrok w sprawie George’a Stinney’a był niesłuszny. Był on najmłodszym skazanym na śmierć w Stanach Zjednoczonych w XX wieku.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Proces Katarzyny W. kosztował setki tysięcy złotych

Licznik bił od pierwszego dnia, gdy Katarzyna W. zgłosiła zaginięcie córki. Koszty poszukiwań małej Magdy szły w dziesiątki tysięcy złotych. Potem ta kwota rosła coraz szybciej. Ile Skarb Państwa musiał wyłożyć, by doprowadzić do skazania Katarzyny W. za zabójstwo? Same koszty sądowe procesu, ekspertyzy biegłych, specjalistyczna ocena dowodów; wszystko to pochłonęło 118 tysięcy 752 złote i 81 groszy – ocenił sąd w uzasadnieniu do wyroku. Z tej kwoty przyznany z urzędu adwokat Katarzyny W., mecenas Arkadiusz Ludwiczek, dostał 3 tysiące złotych wynagrodzenia, choć – jak podkreślił sędzia – jego wysiłek i wkład pracy był niewspółmierny do tego honorarium. Tyle koszty, jakie pochłonęły rozprawy. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Wyrok w sprawie możliwy już 26 sierpnia

Na dwunastej rozprawie w procesie Katarzyny W. zeznawali nauczyciele z gimnazjum i liceum, którzy uczyli ją udzielania pierwszej pomocy. Sąd nie wyklucza, że już na kolejnej rozprawie 19 sierpnia wygłoszone zostaną mowy końcowe. Oznacza to, że wyrok możemy usłyszeć już 26 sierpnia. – „Od początku, kierując akt oskarżenia uważaliśmy, że materiał dowodowy jest wystarczający do uznania oskarżonej za winną i jej skazania. To stanowisko się nie zmieniło” – powiedział w TVN24 prokurator Zbigniew Grześkowiak. Żródło info i foto: tvn24.pl

Polski wymiar sprawiedliwości niesłusznie skazuje 300 osób rocznie

Polscy eksperci z zakresu prawa w najnowszych badaniach szacują, że polski wymiar sprawiedliwości niesłusznie i bezpodstawnie oskarża, a nawet skazuje ponad 300 osób rocznie. Takie szacunki znalazłem w raporcie Forum Obywatelskiego Rozwoju: „Przyczyny niesłusznych skazań w Polsce”. Dokument ten powstał na podstawie analizy 119 apelacji spraw sądowych toczących się w sądach w Poznaniu. Okazało się, że aż 68 z nich to wyroki błędne, w których doszło do niesłusznego skazania! Błędy kosztują, ale nie sędziów czy prokuratorów, którzy podejmują takie decyzje, ale wszystkich podatników. Według danych, które ostatnio opublikowano w prasie pieniądze wydane w ubiegłym roku przez Skarb Państwa na odszkodowania i rekompensaty dla niesłusznie skazanych to ponad 14,5 mln zł. Żródło info i foto: interia360.pl