Białoruś: Sąd skazał Alesia Puszkina

Na pięć lat skazano białoruskiego artystę Alesia Puszkina, zagorzałego przeciwnika Aleksandra Łukaszenki. Podczas procesu malarz przeciął obie brzuch, po czym trafił do izolatki na 13 dni. W środę, podczas rozprawy, jego siostra Swiatłana próbowała zrobić mu zdjęcie, za co została aresztowana. "Białoruski artysta i więzień polityczny Aleś Puszkin podciął sobie dziś brzuch podczas procesu w proteście przeciwko nielegalnemu uwięzieniu" – poinformował na Twitterze Franciszek Wieczorka, doradca Swiatłany Cichanouskiej. Przekazał także, że artysta spędził już rok w więzieniu. "Jest absolutnie niewinny. Zasłynął z twórczych i odważnych wystąpień politycznych przeciwko reżimowi Łukaszenki" – dodał.

W środę Białoruski sąd skazał artystę na pięć lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za zbezczeszczenie symboli państwowych oraz podsycanie nienawiści lub wrogości na tle rasowym, narodowościowym, wyznaniowym lub innym – podaje portal Nashaniva.com.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W stolicy Włoch skazano dwóch Amerykanów za morderstwo na policjancie

Dwóch Amerykanów otrzymało od rzymskiego sądu wyroki dożywotniego pozbawienia wolności w procesie dotyczącym zabójstwa policjanta. Do zdarzenia doszło we włoskiej stolicy 26 lipca 2019 roku. Mężczyźni przebywali w Rzymie jako turyści. Uznani winnymi zabójstwa policjanta mieli wówczas 19 i 18 lat. Mario Cerciello Rega został śmiertelnie pchnięty nożem przez starszego z Amerykanów. W tym czasie młodszy z nich przepychał się z drugim funkcjonariuszem. Sprawca przyznał się do zadania śmiertelnego ciosu.

Skazani tłumaczyli się, że działali w samoobronie, ponieważ nie wiedzieli, że mają do czynienia z policjantami po cywilnemu.

Argumentowali przed sądem, że obawiali się, iż funkcjonariusze to przestępcy, którzy chcą zemścić się na nich na nieudany zakup narkotyków.
Źródło info i foto: TVP.info

Lizbona: Mafijny boss zatrzymany w szpitalu zakaźnym

– W 2019 roku uciekł z Mediolanu po tym, jak skazano go na dożywocie. Od tamtej pory był nieuchwytny – relacjonuje Marco Guerrini, komendant karabinierów z Kalabrii. Mowa o Francescu P., winnym zlecenia zabójstwa, handlu narkotykami i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. W marcu przestępca zakaził się koronawirusem i trafił na oddział szpitala w Lizbonie. To tam w poniedziałek zatrzymali go uzbrojeni funkcjonariusze.

W kręgach przestępczych znany jako „Ciccio Pakistan” (w języku włoskim „ciccio” to potoczne określenie pulchnej lub otyłej osoby) Francesco P. był jednym z „mózgów” narkotykowego biznesu mafii z południa Włoch, ‚Ndranghety. Odpowiadał też za kontakty z organizacjami przestępczymi z sąsiednich krajów.

Zniknął w czerwcu, dwa lata temu. – W 2019 uciekł z Mediolanu po tym, jak uprawomocnił się wyrok sądu skazującego go na dożywocie. Sędzia uznał, że to on zlecił zamach, który miał miejsce 24 grudnia 2006 roku. Zmarła wtedy żona jego przeciwnika, który kierował odrębnym gangiem – informuje Marco Guerrini, komendant karabinierów z Kalabrii.

W ubiegłym roku włoska policja wdrożyła projekt ‚I Can” skupiający się szczególnie na wyłapywaniu przestępców związanych z ‚Ndranghetą. Listę poszukiwanych przekazano do Interpolu, zapoznali się z nią również śledczy z Portugalii. I to właśnie dzięki alarmowi ze strony Portugalczyków udało się ustalić, że Francesco P. najprawdopodobniej znajduje się w sercu Lizbony.

Uzbrojeni funkcjonariusze wkroczyli w poniedziałek do jednej z sal szpitala São José i zatrzymali Francesca P. Przebywał tam od kilku dni ze względu na kiepski stan zdrowia – był zakażony koronawirusem. Wobec 44-latka rozpoczęła się już procedura ekstradycji do Włoch. Obecnie cierpi z powodu powikłań po COVID-19, dlatego pozostaje w placówce. Jest pilnowany przez całą dobę.

Odwet za strzał w plecy

Jak informuje komendant kalabryjskich karabinierów, Francesco P. figurował na liście 30 najniebezpieczniejszych włoskich uciekinierów, w tym ośmiu przedstawicieli ‚Ndranghety uznawanych za najgroźniejszych, mimo że od 2006 roku porusza się na wózku inwalidzkim.

31 czerwca tamtego roku ktoś postrzelił go, kiedy siedział na tarasie swojego domu. Trzymał w rękach swojego nowo narodzonego synka. Dziecko przeżyło, ale kula trafiła P. w plecy i uszkodziła kręgosłup – od tamtej pory jest niepełnosprawny. Niespełna pół roku później postanowił się zemścić. 24 grudnia 2006 roku zlecił zamach na przywódcę lokalnego wrogiego gangu Giovanniego Lukę Nirtę. Temu udało się przeżyć, ale zmarła wtedy jego żona Maria Strangio. Dodatkowo podczas wymiany ognia zraniono cztery przypadkowe osoby. To właśnie za ten zamach P. został skazany na dożywocie.

Zemsta za wigilijny atak nadeszła ze strony brata zmarłej Marii, który zainicjował strzelaninę w sierpniu 2007 roku w niemieckim Duisburgu. Zmarło wtedy sześciu bliskich współpracowników Francesca P. Brat Marii, Giovanni S. trafił za to do więzienia, odsiaduje wyrok dożywocia – podaje włoska agencja prasowa ANSA.

Źródło dochodów: kokaina
‚Ndrangheta jest uważana za jedną z najpotężniejszych organizacji przestępczych na świecie. Według włoskiej policji kontroluje około 80 procent międzynarodowego handlu kokainą. ‚Ndrangheta ma kupować narkotyki bezpośrednio w Kolumbii i sprowadzać je do Europy zarówno poprzez pośredników w Afryce, jak i przez holenderskie porty.

Obok sycylijskiej Cosa Nostry oraz działającej w Neapolu Camorry ‚Ndrangheta to największa włoska mafia. Zyski, jakie mafijna organizacja czerpie z handlu kokainą, szacuje się na 40 miliardów euro rocznie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Lublin: Lekarz skazany za molestowanie lekarek nie zgadza się z wyrokiem

Sprawa molestowania lekarek wraca wokandę. Pełnomocnik byłego już ordynatora ze Szpitala Specjalistycznego w Lublinie złożył apelację od wyroku skazującego lekarza.

Apelacja wpłynęła tuż przed upływem trzech miesięcy od poprzedniej decyzji sądu w tej sprawie. Oskarżonego skazano na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz 4500 zł grzywny. Dostał też trzyletni zakaz kontaktów i zbliżania się do pokrzywdzonych i czteroletni – sprawowania funkcji kierowniczych w placówkach medycznych. Lekarz miał też zapłacić pokrzywdzonym kobietom w sumie ponad 30 tys. tys. zł zadośćuczynienia.

Sędzia Agnieszka Kołodziej uzasadniła wyrok tym, że „Antoni W. jest osobą zdemoralizowaną i ma złamany kręgosłup moralny”. To jednak nie koniec sprawy. Pełnomocnik skazanego mecenas Stanisław Estreich poinformował o złożeniu apelacji. – Jesteśmy w trakcie analizy argumentów w niej zawartych. Po niej zamierzamy na nią odpowiedzieć – odpowiada mec. Andrzej Latoch, pełnomocnik trzech pokrzywdzonych kobiet, cytowany przez „Dziennik Wschodni”.

O sprawie zrobiło się głośno w lutym 2015 roku. Pokrzywdzone opowiedziały o zachowaniu Antoniego W. dyrekcję szpitala. Jeszcze zanim zapadł w tej sprawie wyrok, ordynator został zwolniony z pracy. W lipcu minionego roku Naczelny Sąd Lekarski ukarał go za naruszenie etyki lekarskiej pięcioletnim zakazem prowadzenia działalności dydaktycznej oraz sprawowania funkcji kierowniczych w służbie zdrowia.

Proces przed sądem w Lublinie trwał trzy lata. Sąd ustalił, że Antoni W. regularnie zapraszał rezydentki do swojego gabinetu. Tam obmacywał je i proponował korzyści zawodowe w zamian za usługi seksualne. Gdy odmawiały, groził im. Molestowania dopuszczał się także w windzie.

Zobacz także: 66-letni kapelan molestował nieletnią pacjentkę. Są zarzuty

– Kiedy jechała z nami jakaś pielęgniarka, to modliłam się, żeby nie wysiadła przede mną. Byłam przerażona na samą myśl, że mogę zostać z nim sama. On wtedy natychmiast zaczynał obmacywać – mówiła w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim” jedna z pokrzywdzonych.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowy wątek ws. skazania Tomasza Komendy

W sprawie zabójstwa, za które skazano Tomasza Komendę, robiono badania wariograficzne, ale ich nie wykorzystano — czytamy w „Rzeczpospolitej”. Jak podkreśla dziennik, istnieje duże prawdopodobieństwo pominięcia przez śledczych dowodów wskazujących na możliwy udział w gwałcie i zabójstwie Małgorzaty Kwiatkowskiej Ireneusza M.

„W policyjnej notatce urzędowej sporządzonej w dniu odnalezienia zwłok można było m.in. przeczytać o nieznanym młodym mężczyźnie o imieniu Irek, który miał dołączyć do dziewczyny i dwóch innych chłopaków po wyjściu z dyskoteki Alcatraz w Miłoszycach” — wynika z informacji „Rzeczpospolitej”.

Cztery miesiące po odnalezieniu ciała zamordowanej dziewczyny prokurator Renata Procyk-Jończyk zleciła wykonanie badań wariograficznych na dwóch chłopcach, którzy po północy 1 stycznia 1997 roku wyszli razem z Małgorzatą z dyskoteki i widzieli Irka. Jak informuje „Rzeczpospolita”, wyniki badań wskazywały na „bezpośredni i rzeczywisty związek ze zgwałceniem M. Kwiatkowskiej” jednego z badanych chłopców. „Rz” podaje, że w żadnym z badań nie pojawiły się informacje wskazujące na winę Tomasza Komendy.

Więcej w dzisiejszym wydaniu „Rzeczpospolitej”.

Sąd Najwyższy uniewinnił w środę Tomasza Komendę skazanego prawomocnie w 2004 r. na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. Mężczyzna spędził w więzieniu 18 lat.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

W Iraku skazano 29 kobiet na dożywocie za przyłączenie się do Państwa Islamskiego

Trybunał w Bagdadzie, powołany do sądzenia terrorystów, skazał w niedzielę na dożywocie za przyłączenie się w Iraku do ugrupowania Państwo Islamskie 19 obywatelek Rosji. Identyczne wyroki otrzymało sześć kobiet z Azerbejdżanu i cztery z Tadżykistanu.

Jak pisze agencja AFP, wszystkie oskarżone były identycznie ubrane, miały na sobie czarne szaty założone na czerwone bluzki, a na głowach czarne chusty. Uczestniczyły w rozprawie sądowej wraz ze swymi dziećmi. Sąd porozumiewał się z nimi z pomocą wykładowcy języka rosyjskiego z uniwersytetu w Bagdadzie.

— Nie wiedziałam, że znajdujemy się w Iraku. Pojechałam z moim mężem i z dziećmi do Turcji, aby tam zamieszkać, a po jakimś czasie odkryłam raptem, że jesteśmy w Iraku — zeznała jedna z oskarżonych. Inne podawały za nią podobne wyjaśnienie.

Sędzia prowadzący rozprawę poinformował, że jedna z oskarżonych imieniem Mariana była wcześniej chrześcijanką, podobnie jak jej mąż, ale oboje przeszli na islam. Pozostałe oskarżone od początku były muzułmankami.

— Kontaktujemy się z rodzinami osądzonych, aby poinformować ich o przebiegu rozprawy — powiedział korespondentowi AFP rosyjski dyplomata obecny na procesie. Wyroki wydane przez bagdadzki trybunał podlegają apelacji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

15 obywateli Turcji skazano na śmierć w Iraku za członkostwo w Państwie Islamskim

Sąd karny w Bagdadzie skazał w niedzielę na karę śmierci 15 obywateli tureckich za przynależność do organizacji dżihadystycznej Państwo Islamskie (IS) – poinformował przedstawiciel irackiego wymiaru sprawiedliwości, na którego powołuje się agencja AFP. Cała piętnastka przyznała się do zarzucanych im czynów – poinformowało to źródło. Szesnasta osoba z Turcji została skazana na dożywotnie więzienie. Więcej szczegółów nie podano.

Ostatnio w Iraku o związki z IS oskarżono wielu obcokrajowców.

W styczniu Niemka pochodzenia marokańskiego została skazana na karę śmierci za przyłączenie się do IS, a Francuzka została skazana na karę więzienia objętą tymczasowym aresztowaniem i musi zostać deportowana do kraju.

19 lutego sąd w Bagdadzie skazał Turczynkę na śmierć przez powieszenie za przystąpienie do IS, a dziesięć innych kobiet różnych narodowości – na karę dożywotniego pozbawienia wolności; przysługuje im apelacja.

Przez kilka ostatnich lat tysiące cudzoziemców walczyło po stronie dżihadystów z IS w Iraku i Syrii lub im pomagało. W irackich więzieniach przebywają obecnie dziesiątki tysięcy więźniów podejrzanych o związki z tą sunnicką ekstremistyczną organizacją zbrojną. Zgodnie z prawem irackim uznanie kogoś za członka IS oznacza dla niego karę dożywotniego pozbawienia wolności lub karę śmierci.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Testowano szczepionki na bezdomnych. Sprawa ponownie trafiła do sądu

W jednej z klinik bezdomni byli poddawani eksperymentalnym szczepieniom. Nie wiedzieli jednak, że biorą udział w testach doświadczalnych. Skazano pracowników przychodni, teraz proces został wytoczony koncernowi farmaceutycznemu.

W roku 2007 firmy farmaceutyczne gorączkowo szukały skutecznej ochrony przed wirusem ptasiej grypy. W jednej z polskich klinik swego czasu bezdomni mogli za niewielką gratyfikacją poddać się eksperymentalnym szczepieniom. W ten sposób stali się uczestnikami szeroko zakrojonych doświadczalnych testów ze szczepionką koncernu farmaceutycznego Novartis. Odbyło się to bez ich wiedzy i bez dostatecznej opieki lekarskiej.

„Królik doświadczalny”

Jak pisze niemiecki portal Deutschlandfunk.de, podczas gdy dyrektor kliniki i siedmiu pracowników w międzyczasie zostało już skazanych, nie padły żadne zarzuty pod adresem koncernu Novartis.

„Trudno to zrozumieć – uważa adwokat z Zurychu Philip Stolkin – ponieważ sposób postępowania był zawsze taki sam. Wyszukiwano biedne kraje, by móc tam szybko przeprowadzić tanie testy. Testy te robi się zawsze pod wielką presją czasu i to właśnie powoduje, że odstępuje się od przyjętych przy testach standardów. Moim zdaniem naruszona została godność człowieka”.

Jak wyjaśnia autor relacji Dietrich Karl Maeurer, na zlecenie antyglobalizacyjnej organizacji „Public Eye” mecenas Stolkien domaga się obecnie od koncernu Novartis dla jednego z bezdomnych, który był uczestnikiem testu, finansowego zadośćuczynienia i udziału w zyskach. W przeliczeniu chodzi o sumę 92 tys. euro. Jak wyjaśnia adwokat, bezdomny mężczyzna nie wiedział, że były to testy, dopóki nie zgłosiła się do niego organizacja „Public Eye”. Był bardzo zaskoczony, że zrobiono z niego królika doświadczalnego.

Novartis był zleceniodawcą i sponsorem

Dla mecenasa Stolkina przypadek ten jest jasny: Novartis był zleceniodawcą i sponsorem klinicznych testów. Sam koncern nie poczuwa się do odpowiedzialności. Pisemnie koncern poinformował: „chcemy w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że nigdy nie prowadzone było śledztwo przeciwko koncernowi Novartis w związku z tym przypadkiem. Novartis zobowiązał się zawsze przestrzegać najwyższych standardów i oczekuje tego także od swoich zewnętrznych partnerów biznesowych”.

Nawiązując do procesu w Polsce Novartis twierdzi: „z ulgą przyjęliśmy do wiadomości, że osoby, które dopuściły się oszukańczych praktyk, zostały pociągnięte do odpowiedzialności”. Koncern nie pisze jednak nic o zadośćuczynieniu, wskazując, że nigdy nie ustosunkowuje się do spraw będących jeszcze na wokandzie sądowej. Jak informuje niemiecki portal, na początku lipca odbędzie się najpierw rozprawa mediacyjna. Jeżeli nie zakończy się ona ugodą, mecenas Stolkin chce wnieść sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. „Liczę się z tym, że sprawa będzie przegrana w pierwszej i drugiej instancji, ale jesteśmy zdecydowani iść do Strasburga”.

Przed sądem przede wszystkim rozważana będzie kwestia, komu może zostać udowodniona bezpośrednia odpowiedzialność: szwajcarskiej centrali Novartis, niemieckiej córce koncernu w Marburgu, gdzie wynaleziono szczepionkę, czy polskiej klinice, która przeprowadziła wtedy testy. Niezależnie od tego, szwajcarski adwokat podkreśla moralny wymiar całej sprawy. „Chodzi też o to, żeby chociaż tu, w Szwajcarii stwierdzone zostało, że koncern który swoim postępowaniem zagraża ludziom, musi za to odpowiadać”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

List gończy za Zbigniewem Stonogą. Powiedział policji, że przebywa w Monte Carlo

Gdy policjanci pojechali do domu Zbigniewa Stonogi, zastali tam tylko jego żonę. Ta zadzwoniła do męża, który powiedział funkcjonariuszom, że do więzienia się nie wybiera, a teraz przebywa w Monte Carlo. Po tym sąd wydał za skazanym list gończy.

Wyrok roku więzienia dla Stonogi uprawomocnił się w połowie 2015 roku. Skazano go za oszustwo przy sprzedaży wartego 50 tys. zł lexusa. Od tego czasu mężczyzna starał się uniknąć wyroku. Jego prawnik składał kolejne wnioski o odroczenie kary lub zamienienie jej na dozór elektroniczny ze względów zdrowotnych. Ostatecznie w połowie stycznia tego roku sąd nie zgodził się na to. Stonoga miał stawić się w więzieniu 15 lutego. Sąd nie przyjął kolejnych wniosków o odroczenie kary, jednak pomimo tego skazany nie pojawił się w zakładzie karnym.

W zeszłym tygodniu policjanci udali się do domu Stonogi, aby doprowadzić go do więzienia. Skazanego tam nie było, a żona Stonogi oświadczyła, że wyjechał on zagranicę. „Funkcjonariusze dokonali przeszukania domu skazanego pod kątem ujawnienia osoby skazanego, z wynikiem negatywnym” – czytamy w piśmie sądowym, które sam Stonoga pokazał na swoim Facebooku.

Żona zadzwoniła do Stonogi, którym powiedział policjantom, że „przebywa w Monte Carlo” i nie wróci do kraju, zanim jego prawnicy nie rozwiążą sprawy doprowadzenia go do więzienia. W związku z tym sąd uznał, że mężczyzna ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości i dlatego wydano list gończy.

Tego samego dnia Stonoga zamieścił na Facebooku film, na którym rzeczywiście widać, że nie przebywa w Polsce. W nagraniu apelował o zorganizowanie w Warszawie protestu w jego sprawie.
„Wydano list gończy za mną jak za zbrodniarzem”

Informacje o liście oraz komentarz do sytuacji Stonoga zamieścił na swojej stronie na Facebooku. „Wydano list gończy za mną jak za zbrodniarzem” – napisał wczoraj. Zarzuca sądowi, że ten chce go „narazić na utratę życia”. Mężczyzna tłumaczy, że nocą musi być podłączony do aparatury wspomagającej oddychanie.

„Więzienie po moim trupie” – oznajmił w kolejnym wpisie. „Nikomu nic nie zrobiłem, a mimo to całe moje dorosłe życie to jedna wielka bieganina po sądach i trwające wiele lat procesy w których zostałem każdorazowo uniewinniony” – pisze Stonoga.
Kim jest Zbigniew Stonoga?

Głośno zrobiło się o nim w 2012 r., gdy stwierdził, że przez nieudolność skarbówki stracił 1,9 mln zł. Na prowadzonym przez siebie salonie samochodowym wywiesił wulgarny baner o treści: „Wypier…ł nas Urząd Skarbowy W-Wa Targówek na kwotę 1 900 000 złotych. Dziękujemy ci, zasrany fiskusie”.

Stonoga twierdzi też, że pomaga osobom pokrzywdzonym przez polskie prawo, że sam „niesłusznie” przebywał przez trzy i pół roku w więzieniu, że jego matka „została zamordowana”. Toczy też prywatną wojnę z policją, na Facebooku publikuje m.in. filmy z policyjnych interwencji, w tym ten, na którym słychać, jak wyzywa policjanta, który miał wjechać na prywatny teren jego salonu samochodowego, żeby skontrolować kierowcę. Tego typu akcje zyskują mu przychylność internautów nastawionych krytycznie do władzy i organów państwa.

W przeszłości Stonoga był asystentem polityków Samoobrony. Według „Gazety Wyborczej” od 2006 r. jego nazwisko – głównie w roli pozwanego o zapłatę jako dłużnik lub oskarżony – widnieje w aktach 61 spraw. Był skazany m.in. za doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wyniku wprowadzenia w błąd oraz za groźby wobec funkcjonariusza publicznego i znieważenie go.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Skazano hakera, który wykradł dla IS dane o Amerykanach

21-letni haker z Kosowa, Ardit Ferizi, został w piątek skazany przez amerykański sąd na 20 lat pozbawienia wolności za kradzież danych ponad tysiąca przedstawicieli amerykańskich władz i wojska w celu przekazania ich tzw. Państwu Islamskiemu. Feriziemu, znanemu pod pseudonimem „Th3Dir3ctorY”, za włamania hakerskie i kradzież danych pozwalających zidentyfikować 1351 osób z armii i rządu USA groziło do 35 lat więzienia. W ubiegłym roku przekazał te dane członkowi tzw. Państwa Islamskiego (IS), który zamieścił je w sieci, grożąc jednocześnie atakami IS na zidentyfikowane osoby.

Przyznał się do winy

Kosowianin został w ubiegłym roku wydany USA przez władze Malezji, gdzie przyjechał w 2014 roku, by studiować m.in. informatykę na prywatnym uniwersytecie w Kuala Lumpur. Amerykańskie władze zwróciły się o ekstradycję, której haker się nie sprzeciwiał. Przyznał się też do zarzucanych mu czynów. Ministerstwo sprawiedliwości USA podkreśliło w komunikacie, że sprawa Feriziego ilustruje, jak wielkim, realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa jest połączenie piractwa internetowego z terroryzmem.
Żródło info i foto: tvn24.pl