Mamuka K. skazany ws. brutalnego zabójstwa 28-latki

Na karę 25 lat pozbawienia wolności za brutalne zabójstwo 28-letniej łodzianki Pauliny D. został skazany Mamuka K. – zdecydował w czwartek Sąd Okręgowy w Łodzi. Do zbrodni doszło w 2018 r. Gruzin zadał kobiecie trzy ciosy nożem w szyję. Jej zwłoki porzucił w torbie nieopodal Stawów Jana. Służby zatrzymały mężczyznę w Ukrainie, gdzie zbiegł po po popełnieniu morderstwa. Mamuka K. będzie mógł skorzystać z warunkowego zwolnienia po odbyciu 20 lat kary. Na jej poczet sąd zaliczył okres rzeczywistego pozbawienia wolności mężczyzny, tj. od 1 listopada 2018 roku. Do brutalnego zabójstwa 28-letniej mieszkanki Łodzi Pauliny D. doszło 20 października 2018 r.

Z ustaleń śledczych przekazanych wówczas przez rzecznika Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztofa Kopanię, wynika, że kobieta została dotkliwie pobita i zamordowana w jednym z mieszkań w kamienicy przy ul. Żeromskiego w Łodzi, wynajmowanym przebywającym w Polsce cudzoziemcom zza wschodniej granicy. Jak wyjaśnił rzecznik, śmiertelne okazały się trzy ciosy nożem wymierzone w szyję. Głównym podejrzanym w tej sprawie był obywatel Gruzji Mamuka K.

– Oskarżony uprzątnął miejsce zbrodni, po czym tego samego dnia ok. godz. 18 wezwaną taksówką przewiózł owinięte w folie i zapakowane w torbę ciało, porzucając je w pobliżu Stawów Jana. Następnie dostał się do Warszawy, gdzie spotkał się ze znajomymi. Stamtąd wszyscy busem wyjechali do Ukrainy – wyjaśnił prok. Kopania.

W tym czasie trwały poszukiwania 28-latki. W oparciu o zapisy monitoringu i zeznania świadków ustalono, że wcześniej Paulina D. była w jednym z łódzkich klubów. Zebrany materiał doprowadził do miejsca zbrodni. Podczas przeszukania lokalu znaleziono w nim liczne ślady, w tym biologiczne. W pobliskim kontenerze na odpady znaleziono także dywan i zakrwawione części garderoby kobiety.

Ciało ofiary odnaleziono sześć dni później. Jako prawdopodobnego sprawcę wytypowano wtedy obywatela Gruzji, od kilku miesięcy przebywającego w Polsce. Za Mamuką K. wydano międzynarodowy list gończy. Zatrzymano go na początku listopada 2018 r. na ulicy w Kijowie, a w czerwcu 2020 roku mężczyzna został przewieziony do Polski.

„Nie chciał tego zrobić”

– Podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego, odnosząc się do zarzutów, potwierdził fakt pozbawienia życia 28-latki. Stwierdził jednakże, że nie chciał tego zrobić, czemu przeczą stwierdzone podczas sekcji rany kłute i obrażenia wskazujące na pobicie. Złożył szczegółowe wyjaśnienia – przekazał Kopania.

Dodał, że obejmują one okres, w którym Mamuka K. zauważył rano 20 października 2018 r. swoją przyszłą ofiarę, przez sam moment popełnienia zbrodni, zacierania śladów i ukrycia zwłok, po ucieczkę do Ukrainy. Z udziałem podejrzanego przeprowadzono też wizję lokalną.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Edynburg: Polak skazany na dożywocie za zabójstwo 2-letniego syna

Sąd w Edynburgu skazał w środę 41-letniego Polaka Łukasza Cz. na karę dożywotniego więzienia bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe przed upływem 23 lat za zamordowanie swojego dwuletniego syna. Zabójstwo miało być zemstą na byłej partnerce, za jej nowy związek. Jak ustalono podczas procesu, zabójstwo dziecka miało być zemstą na matce chłopczyka. Łukasz Cz. rozstał się z nią kilka miesięcy wcześniej. Nie mógł jednak znieść faktu, że Patrycja Sz. była już w nowym związku.

Do zabójstwa doszło w listopadzie 2020 roku. 2-letni chłopczyk przebywał tamtej nocy w domu Łukasza Cz., który zaczął wysyłać SMS-y do matki dziecka, pytając ją o jej nowego partnera i ich życie intymne. Patrycja Sz. nie odpowiadała na SMS-y byłego partnera. Dlatego Łukasz Cz. trzy razy strzelił w głowę dziecka z pistoletu gazowego, a gdy mały Julius obudził się, dźgnął go kilkakrotnie metalowym szpikulcem i udusił poduszką.

W czasie procesu sprawca, który pracował jako informatyk, przekonywał, że był wówczas w bardzo złym stanie psychicznym, co wpłynęło na jego zachowanie oraz że planował popełnić samobójstwo i nie chciał, by chłopiec pozostał sam. Sąd jednak uznał, że jego stan nie był tak poważny, jak twierdził, i morderstwo było „aktem zemsty i zazdrości”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Były ksiądz i poseł Roman K. skazany. Posiadał dziecięcą pornografię

Roman K., w przeszłości ksiądz, poseł Ruchu Palikota i redaktor naczelny tygodnika „Fakty i Mity”, został skazany na 4,5 roku więzienia za przywłaszczenie pieniędzy oraz posiadanie pornografii z udziałem małoletnich. Jak przekazała Prokuratura Krajowa, Roman K., były poseł na Sejm VII kadencji z Ruchu Palikota i były redaktor naczelny tygodnika „Fakty i Mity”, został skazany przez Sąd Okręgowy w Łodzi. K. był w przeszłości także księdzem.

„Prokurator oskarżył Romana K. o wyrządzenie szkód majątkowych w mieniu spółki „Błaja News” – wydającej tygodnik oraz w mieniu misji charytatywno-opiekuńczej „W człowieku widzieć brata”. Łączna kwota pieniędzy przywłaszczonych przez Romana K. na szkodę wskazanych wyżej podmiotów wyniosła blisko 1 740 000 złotych” – podała prokuratura. 

W akcie oskarżenia Roman K. został również oskarżony o posiadanie pornografii z udziałem małoletnich. „Sąd Okręgowy w Łodzi podzielił stanowisko prokuratora w zakresie powyższych zarzutów i skazał Romana K. na karę łączną w wymiarze czterech lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności” – zaznaczyła PK.

Zlecał zabójstwo byłej żony

Prokuratorzy przypomnieli, że już wcześniej Roman K. został skazany na karę ośmiu lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności między innymi za podżeganie do zabójstwa byłej żony – wyrok jest już prawomocny.

„Prokurator oskarżył Romana K. o wielokrotne nakłanianie Bartłomieja K. do zabójstwa swojej byłej żony Ewy K. oraz sugerowanie mu sposobu dokonania tego zabójstwa. Za dokonanie przestępstwa Roman K. zaoferował Bartłomiejowi K. wynagrodzenie w kwocie nie mniejszej niż 500 tysięcy złotych. Do nakłaniania tego doszło w okresie od 1 czerwca 2010 roku do lata 2012 roku na terenie Szwecji i w Łodzi” – podkreśliła PK.

„Oskarżony Roman K. do zabójstwa swojej byłej żony Ewy K. wielokrotnie nakłaniał także Erleta G. Sugerował mu również sposób dokonania tego zabójstwa. W zamian oferował mu środki pieniężne na bieżące utrzymanie. Do nakłaniania tego doszło w okresie od 1 września 2012 roku do 11 listopada 2012 roku w Łodzi i innych miejscowościach w Polsce” – dodała PK.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wójt i skarbniczka skazani. Doprowadzili gminę do upadku

Na karę łączną 7 lat pozbawienia wolności zostali skazani we wtorek Wacław M., wójt zniesionej gminy Ostrowice i jej skarbniczka Krystyna K. Oboje swoim działaniem doprowadzili do szkody majątkowej w wielkich rozmiarach i upadku gminy. Wyrok Sądu Okręgowego w Koszalinie jest nieprawomocny.

Proces wójta zniesionej gminy Ostrowice Wacława M. i skarbniczki Krystyny K. toczył się przed Sądem Okręgowym w Koszalinie od grudnia 2018 r. Oboje zasiedli na ławie oskarżonych za nadużycia i przekroczenia uprawnień, nierzetelne prowadzenie ksiąg rachunkowych, zadłużenie gminy, doprowadzenie do stałej utraty jej płynności finansowej, utraty możliwości spłaty zobowiązań i realizacji zadań własnych, a w konsekwencji do szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. W trakcie procesu, w związku z ustaleniami biegłej rewident, została ona ustalona na ponad 13 mln zł i wynikała jedynie z kosztów obsługi „rolowanego” długu. Cały dług był kilkakrotnie wyższy.

Przestępstwa, za które przed sądem odpowiadali Wacław M. i Krystyna K., oboje popełniali wspólnie i w porozumieniu od września 2008 r. do 25 października 2016 r. We wtorek na ogłoszeniu wyroku nie było Wacława M. Stawiła się jedynie Krystyna K.

Sędzia uznał oboje oskarżonych za winnych

Sędzia Jacek Matejko uznał oboje oskarżonych za winnych zarzucanych im czynów. Wacława M. i Krystynę K. skazał na karę łączną siedmiu lat pozbawienia wolności. Ponadto oboje przez 10 lat mają zakaz zajmowania stanowisk w instytucjach państwowych i samorządzie terytorialnym związanych z prowadzeniem spraw majątkowych tych jednostek. Zostali obciążeni kosztami sądowymi w równych częściach i opłatą po 600 zł. Sąd nie orzekał o karze grzywny, ponieważ proces nie dostarczył dowodów na to, by oskarżeni działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Sąd nie znalazł także podstaw do orzekania o obowiązku naprawy szkody na rzecz pokrzywdzonych gmin Złocieniec i Drawsko Pomorskie.

– Oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu. Każde z nich dysponowało, określonymi przepisami, uprawnianiami i obowiązkami, które zostały przez obojga wykorzystane do popełnienia opisanych w zarzutach przestępstw – mówił sędzia Matejko, uzasadniając wydany wyrok.

Zaznaczył, że choć osobą zarządzającą gminą był wójt, to bez współudziału osoby odpowiedzialnej za finanse gminy, czyli skarbnika, nie byłoby możliwe popełnienie przestępstw. Dlatego też sąd nie różnicował zarzutów i wymierzonej kary. Sędzia Matejko podkreślił, że trudna sytuacja finansowa gminy Ostrowice miała swój początek dużo wcześniej, niż we wrześniu 2008 r., jednak proces nie mógł objąć tych poprzednich lat. Powodem było umorzone postępowanie prokuratorskie.

„Opinia biegłej pozwoliła ustalić, iż oskarżeni, prowadząc swoją politykę finansową, doprowadzili do spirali zadłużenia. Mając na uwadze tylko koszty obsługi długu, spowodowali szkodę na ponad 13 mln zł” – mówił sędzia Matejko, podając przykłady zawartych umów z parabankami, sprzedaży i odkupienia urządzeń wodno-kanalizacyjnych oraz konieczności zwrotu części unijnej dotacji.

Prokuratura wnosiła o wyższą karę

Sędzia Matejko podkreślił, że oskarżeni świadomie zawierali umowy z parabankami, z góry zakładając niemożliwość ich spłaty i zgodę na wysokie koszty obsługi długu. Zaznaczył, że „rolowanie” długu służyło uzyskaniu pieniędzy na spłatę już zaciągniętych długów, „nie dawało realnego pieniądza gminie”. „W efekcie zadłużenie gminy nie malało. Doprowadziło do likwidacji gminy” – mówił sędzia.

W ocenie sądu oskarżeni zasługują na surową karę, ponieważ jako osoby, którym powierzono zarzadzanie gminą i swoje stanowiska objęli na wiele lat, nadużyli zaufanie społeczne.

Wyrok nie jest prawomocny.

Prokuratura wnosiła o kary dziewięć lat pozbawienia wolności dla obojga oskarżonych. Wacław M. i Krystyna K., którzy przed sądem bronili się sami, rezygnując z pomocy prawnej, chcieli uniewinnienia. W postępowaniu przygotowawczym i sądowym nie przyznawali się do winy.

Po wyjściu z sali rozpraw prokurator Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Joanna Struś–Prokop powiedziała PAP, że wystąpi do sądu o pisemne uzasadnienie wyroku i dopiero po zapoznaniu się z nim zdecyduje o ewentualnym wniesieniu apelacji. Natomiast Krystyna K. zapowiedziała, że będzie odwoływać się od wyroku. „Jestem zaskoczona tym wyrokiem. Dla mnie to jak wyrok śmierci. Nie wyobrażam sobie nawet jednego dnia w więzieniu. Jestem niewinna” – mówiła PAP po ogłoszeniu wyroku.

Ze względu na zadłużenie gmina Ostrowice została zniesiona na mocy specustawy 1 stycznia 2019 r. , a jej teren podzielony między gminy Złocieniec i Drawsko Pomorskie. To pierwszy taki przypadek w Polsce. Długi zniesionej gminy przejął Skarb Państwa. Do wojewody zachodniopomorskiego 47 wierzycieli zgłosiło wierzytelności na łączną kwotę ponad 52 mln zł, z czego ponad 39 mln zł stanowiły należności główne, a ponad 12 mln zł to odsetki. Wojewoda za bezsporne uznał wierzytelności na łączną kwotę nieco ponad 4 mln zł. Dochodzenie pozostałych roszczeń skierowano na drogę sądową. Dla części zapadły już wyroki na korzyść wierzycieli.

Gmina Ostrowice przed likwidacją liczyła ok. 2,5 tys. mieszkańców, jej roczne dochody do budżetu były na poziomie kilkumilionowym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo brytyjskiego posła. Pochodzący z Somalii zwolennik tzw. Państwa Islamskiego winny

Ali Harbi Ali, 26-letni obywatel brytyjski somalijskiego pochodzenia, został dziś uznany przez sąd w Londynie za winnego zabójstwa posła Davida Amessa oraz przygotowywania aktu terroru. Sprawca zadał Amessowi ponad 20 ciosów nożem. Wymiar kary zostanie ogłoszony w środę. Podczas procesu Ali przyznał się do zabicia posła, natomiast zaprzeczał zarzutom przygotowywania aktu terroru oraz morderstwa. Wyjaśniał, że zrobił to, bo Amess był jednym z posłów, którzy głosowali za nalotami na Syrię w 2014 i 2015 roku, a ponieważ nie mógł dołączyć do tzw. Państwa Islamskiego, więc postanowił „zrobić coś tutaj”. Mówił też, że nie żałuje popełnionego czynu, a gdyby mógł ponownie przeżyć dzień ataku, zabiłby Amessa znowu.

Jak powiedział, Amess miał być „jednym z listy” do zabicia. Według prokuratury sprawca przez dwa lata na chłodno planował dokonanie zabójstwa, przeprowadzając rozpoznanie na temat kilkunastu polityków, w tym obecnych wpływowych ministrów Michaela Gove’a i Dominica Raaba oraz lidera opozycji Keira Starmera, zanim ostatecznie zdecydował się na Amessa. W sądzie Ali oświadczył też, że wcale nie jest radykałem, lecz „umiarkowanym muzułmaninem”.

Amess, 69-letni poseł Partii Konserwatywnej, został zabity w październiku 2021 roku podczas spotkania z wyborcami w miejscowości Leigh-on-Sea w swoim okręgu wyborczym.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kierowca z wyrokiem. Zabił kobietę i jej 3-letnią córkę

02.2019 Lodz. Patrol policji. Fot. Piotr Kamionka/REPORTER

Na 2,5 roku więzienia skazał w poniedziałek Sąd Rejonowy w Żywcu (woj. śląskie) 69-letniego Krzysztofa S., który doprowadził jesienią 2020 r. do wypadku w Gilowicach. Wskutek potrącenia zginęły 36-letnia kobieta w widocznej ciąży oraz jej trzyletnia córka. Wyrok jest nieprawomocny. Senior zjechał do przydrożnego rowu, następnie otarł się o drzewo, po czym potrącił stojące przy drodze kobietę w widocznej ciąży oraz jej trzyletnią córkę. 36-latka zginęła na miejscu. Mała dziewczynka zmarła w szpitalu.

Potrącił kobietę w ciąży i 3-latkę, obie zginęły. Zapadł wyrok

Sąd ukarał kierowcę w poniedziałkowym wyroku karą więzienia oraz 6-letnim zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych. Skazany musi też zapłacić m.in. po 30 tys. zł nawiązki dwojgu bliskich ofiar.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Aleksiej Nawalny skazany na 9 lat kolonii karnej

Dziewięć lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze – taki wyrok na podstawie oskarżeń o defraudację i obrazę sądu usłyszał we wtorek lider rosyjskiej opozycji Aleksiej Nawalny. Decyzja zapadła w mieście Pokrow. „Putin boi się prawdy” – oświadczył na Twitterze Nawalny, który otrzymał kolejny wyrok.

Sąd nakazał Nawalnemu również zapłacenie grzywny w wysokości 1,2 mln rubli (ok. 11,5 tys. USD). Wyrok wydała sędzia Margarita Kotowa.

Proces Nawalnego dotyczył dwóch postępowań połączonych później w jedną sprawę karną. Zarzuty o defraudację związane były ze zbiórką funduszy na organizacje założone przez Nawalnego. Śledczy utrzymywali, że datki w wysokości 356 mln rubli (wówczas około 4,7 mln USD) zostały zdefraudowane przez opozycjonistę i jego współpracowników. O obrazę sądu Nawalny został oskarżony po tym, gdy w trakcie procesu o znieważenie kombatanta wojennego zwracał uwagę sędzi prowadzącej proces.

Nie zeznawał przeciwko Nawalnemu, opuścił Rosję

W trakcie procesu, który zakończył się we wtorek wyrokiem, jeden ze świadków oskarżenia Wiktor Gorożanko odmówił składania przed sądem zeznań przeciwko Nawalnemu. Oświadczył, że proces jest „absurdalny i wyreżyserowany”. Później Gorożanko wyjechał z Rosji. Pod koniec lutego wywiadu na temat sytuacji Nawalnego udzielił Interii dr Ben Noble, wykładowca rosyjskiej polityki na University College London i biograf rosyjskiego dysydenta. – Kreml wygrał z Nawalnym, ale go nie złamał – mówił. Czytaj TUTAJ.

Nawalny: Putin boi się prawdy

„Putin boi się prawdy, zawsze to mówiłem. Naszym priorytetem pozostaje walka z cenzurą, niesienie prawdy narodowi Rosji” – napisał na Twitterze Nawalny.

„Jestem bardzo wdzięczny wszystkim za wsparcie” – dodał. „Najlepszym wsparciem dla mnie i innych więźniów politycznych nie są współczucie i miłe słowa, ale czyny. Wszelka działalność przeciwko podstępnemu i złodziejskiemu reżimowi Putina. Wszelki sprzeciw wobec tych zbrodniarzy wojennych”.

Nawalny odbywa wyrok pozbawienia wolności w kolonii karnej w Pokrowie w obwodzie włodzimierskim za rzekome defraudacje finansowe. Kara w zawieszeniu, wydana jeszcze w 2014 roku, została w lutym 2021 roku „odwieszona”, gdy opozycjonista wrócił do Rosji z Niemiec, gdzie leczył się po próbie otrucia. Zdaniem Nawalnego zamach na jego życie został zorganizowany przez rosyjskie służby specjalne.
Źródło info i foto: interia.pl

Ksiądz skazany na 9 lat więzienia za molestowanie seksualne dwóch chłopców

Były rezydent jednej z parafii w Opolu Lubelskim, ksiądz Tomasz F., został po raz pierwszy skazany w kwietniu zeszłego roku. Okazało się jednak, że wyrok wydał niewłaściwy sąd. Teraz, po ponownym rozpatrzeniu sprawy, znów zapadł wyrok skazujący. Ksiądz był oskarżony o molestowanie dwóch chłopców i posiadanie pornografii dziecięcej. Wyrok nie jest prawomocny.

Sąd Okręgowy w Lublinie skazał księdza Tomasza F. na dziewięć lat pozbawienia wolności. Duchowny był oskarżony o wykorzystanie seksualne chłopców w wieku poniżej 15 lat.

Po raz pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w kwietniu 2021 roku, kiedy to Sąd Rejonowy w Opolu Lubelskim skazał duchownego na 10 lat pozbawienia wolności. Uznając go za winnego nie tylko molestowania, ale też posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletnich w postaci 371 plików multimedialnych. We wrześniu zeszłego roku tamten wyrok został jednak uchylony, a sprawa trafiła do ponownego rozpoznania. Sąd odwoławczy stwierdził bowiem, że – z uwagi na charakter czynów zarzucanych oskarżonemu – sprawę już w pierwszej instancji powinien rozpatrywać sąd okręgowy, a nie rejonowy.

Kara w systemie terapeutycznym

Wyrok, który zapadł właśnie przed sądem okręgowym, zakłada – zresztą tak jak poprzednio – że ksiądz będzie odbywał karę w oddziale terapeutycznym o określonej specjalizacji.

– Na poczet kary został mu zaliczony okres przebywania w areszcie od 15 listopada 2019 do 10 marca 2022 roku – mówi Anna Stelmach z biura prasowego Sądu Okręgowego w Lublinie.

Oskarżony dostał też dożywotni zakaz zajmowania wszelkich stanowisk, wykonywania wszelkich zawodów i działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Sąd orzekł też 15-letni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych na odległość mniejszą niż 100 metrów i kontaktowania się z nimi. Tomasz F. ma też zapłacić jednemu z chłopców 50 tys. zł, a drugiemu 30 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę.

– Postępowanie toczyło się za zamkniętymi drzwiami. Nie ma jeszcze uzasadnienia wyroku. Wniosek o jego sporządzenie został już złożony przez jedną ze stron – zaznacza Anna Stelmach.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zapadł wyrok ws. zabójstwa właściciela warzywniaka w Ząbkach

Zapadł wyrok w sprawie zabójstwa właściciela warzywniaka w Ząbkach. Ryszard R. został skazany na 25 lat więzienia. Prokuratura chce jednak złożyć apelację. Jak informuje TVN Warszawa, Ryszard R. został skazany na 25 lat więzienia. Wyrok zapadł w środę w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga. Sąd uznał, że Ryszard R. zabił właściciela warzywniaka w Ząbkach, działając w zamiarze bezpośrednim. Śledczy planują złożyć apelację, ponieważ uważają, że sprawca powinien zostać skazany na dożywocie.

Funkcjonariusze Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw KSP zatrzymali 21 stycznia, pochodzącego z Wyszkowa, 57-letniego Ryszarda R. Na materiałowej rękawiczce, zabezpieczonej na miejscu zbrodni, wykryto jego DNA. Mężczyzna został przebadany wariografem.

Podejrzany reagował na zadawane mu pytania jak osoba, która może być sprawcą. Jednak podczas pierwszego przesłuchania nie przyznał się do winy. Zdanie zmienił dopiero podczas posiedzenia aresztowego. Poprosił sąd o zamknięcie go w areszcie śledczym. Ryszard R. był wcześniej karany. W 1995 r. Sąd Wojewódzki w Ostrołęce skazał go za usiłowanie zabójstwa z użyciem broni palnej, do którego również doszło w związku z rozbojem. Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, mężczyzna w zakładach karnych spędził ponad 20 lat.

Zabójstwo w warzywniaku w Ząkach

Do tragedii doszło ok. godz. 18, 10 stycznia 2021 r., w podwarszawskich Ząbkach w warzywniaku u zbiegu ulic Powstańców i Maczka. Świadkowie informowali policję, ze w warzywniaku doszło do szarpaniny – ktoś nagle zgasił światło i zasłonił okna. Sprawca zbiegł.

Właściciel warzywniaka leżał w kałuży krwi. Miał ciężkie obrażenia głowy. Zmarł w szpitalu.
Źródło info i foto: wp.pl

Duchowny oskarżony o molestowanie chłopca skazany

Zapadł wyrok w sprawie księdza oskarżonego o molestowanie chłopca. Został skazany na 2 lata w zawieszeniu, musi zapłacić grzywnę i zadośćuczynienie, dostał też zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego. O wyroku poinformował w piątek PAP Instytut Ordo Iuris, który reprezentował pokrzywdzonego. Jego prawnicy wnosili o wymierzenie oskarżonemu bezwzględnej kary 5 lat pozbawienia wolności.

Zawieszony w czynnościach kapłańskich ksiądz został uznany przez sąd pierwszej instancji winnym wykorzystania małoletniego poniżej 15 lat i wymierzył mu karę 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat – przekazali prawnicy Ordo Iuris.

Pokrzywdzonego, dziś już dorosłego mężczyznę, reprezentowali adwokaci Jerzy Kwaśniewski i Maciej Kryczka.

Nie ujawniono, w jakim sądzie zapadł wyrok, w jakiej diecezji i parafii pracował sprawca oraz skąd pochodzi pokrzywdzony. Sąd wyłączył jawność postępowania, więc musimy chronić anonimowość jego uczestników – wyjaśniono.

Do przestępstw popełnionych przez duchownego dochodziło w latach 2009-2011, a prawnicy Ordo Iuris reprezentowali mężczyznę od lipca 2020 r. Na wniosek prawników Instytutu, do postępowania przed sądem przystąpiła tzw. Państwowa Komisja ds. Pedofilii. Skazany został objęty nadzorem kuratora oraz dożywotnim zakazem prowadzenia działalności związanej z edukacją, wychowaniem i leczeniem małoletnich. Musi również zapłacić 8 tys. zł grzywny, 30 tys. zł zadośćuczynienia i ponad 3 tys. zł kosztów sądowych. Otrzymał również zakaz kontaktów z pokrzywdzonym oraz zbliżania się do niego na odległość poniżej 50 m przez okres 7 lat – przekazał Instytut.

Dodał, że w ramach tej instytucji działa zespół, którego celem jest pomoc ofiarom nadużyć seksualnych. Osoby potrzebujące reprezentacji prawnej mogą skorzystać z infolinii Ordo Iuris (tel. 690 070 150), działającej w każdy piątek od 10 do 18.
Źródło info i foto: Dziennik.pl