24-letni aktor Ryan Grantham skazany na dożywocie

Ryan Grantham, kanadyjski aktor, znany między innymi z roli Jeffreya Augustine’a w serialu Netfliksa „Riverdale”, dwa lata temu zastrzelił swoją matkę. Sąd Najwyższy w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie skazał aktora na dożywotnie pozbawienie wolności.

Dwa lata temu fanami serialu „Riverdale” wstrząsnęła wiadomość o zbrodni, której dopuścił się Ryan Grantham. 24-letni dziś aktor w 2020 roku strzelił swojej matce, Barbarze Waite, w tył głowy, gdy ta grała na pianinie. Później okazało się, że zrobił to, by nie była świadkiem zbrodni, którą dopiero zamierzał popełnić.

Okazało się bowiem, że mężczyzna zamierzał zabić premiera Kanady, Justina Trudeau. Dzień po makabrycznej zbrodni Grantham wziął broń, amunicję i koktajle Mołotowa, a następnie ruszył w kierunku Ottawy, by zabić premiera. Ostatecznie jednak rozmyślił się i oddał w ręce policji.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

3,5-latek utonął w Kwisie. Ojciec chłopca usłyszał wyrok

Na dwa lata więzienia Sąd Rejonowy w Bolesławcu skazał Rafała B. – ojca 3,5-letniego Kacperka z Nowogrodźca. Chłopiec w kwietniu 2020 roku utonął w Kwisie. Wyrok nie jest prawomocny. Sprawą zaginięcia chłopca, który był z ojcem i jego kolegą na działkach w Nowogrodźcu żyła nie tylko lokalna społeczność, ale cała Polska. Poszukiwania 3,5-latka, którego ciało odnaleziono w Kwisie ok. 900 metrów od miejsca zaginięcia, trwały prawie dwa tygodnie.

Ojcu zarzucono narażenie dziecka na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Według prokuratury, w momencie zaginięcia dziecka mężczyzna miał być pod wypływem metamfetaminy. Sekcja zwłok wykazała, że narkotyk ten był też w żołądku dziecka, ale nie zdołał się jeszcze rozprzestrzenić do krwiobiegu.

Mężczyzna przyznał, że nie dopilnował dziecka. Nie przyznawał się jednak do tego, że dał dziecku narkotyki, ani do tego, że pozostawił je w miejscu, z którego syn mógł je wziąć sam. Dziecko było pozostawione przez około 10 minut bez jakiekolwiek opieki przy działkach, w pobliżu stromej skarpy nad rzeką.

Sąd uznał, że mężczyzna jest winny niedopilnowania dziecka i narażenia go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz udzielania narkotyków koledze.

Za oba te czyny sąd skazał go łącznie na 2 lata pozbawienia wolności.

Jednocześnie sąd uniewinnił Rafała B. od zarzutów pozostawienia metamfetaminy w miejscu dostępnym dla dziecka i od kierowania samochodem pod wpływem środków odurzających.

Kiedy żonie umiera mąż, albo mężowi żona mówimy, że ktoś owdowiał. Kiedy dziecku umierają rodzice mówimy, że ktoś kogoś osierocił. Ale w języku polskim i chyba w żadnym języku świata nie ma słowa, które by oddało ogrom bólu i cierpienia, jakie spotyka rodziców w momencie, kiedy umiera im 3,5 letni syn – mówił sędzia Marcin Rygiel.

Zdaniem sądu „życie ukarało oskarżonego najsurowiej i najboleśniej”. Rafał B. już do końca swoich dni będzie żył z myślą, że w wyniku swojego zaniedbania już nigdy nie porozmawia, nie pobawi się ze swoim synkiem Kacperkiem – powiedział s. Rygiel. Dodał, że chłopiec był ulubionym dzieckiem Rafała B., faworyzowanym przez ojca.

Sąd uwzględnił zachowanie Rafała B. przed tym tragicznym zdarzeniem i po nim. Wyrok – jak podkreślono – ma być nauczką dla oskarżonego i powodem do zmiany życia, ale i przestrogą dla osób, które choćby chwilowo sprawują opiekę nad dziećmi. Ma im uświadomić, jak wielka to odpowiedzialność.

Pełnomocnik oskarżonego Luiza Słychan powiedziała RMF24, że wyrok jest korzystny dla Rafała B. i w tym momencie nie przewiduje składania apelacji, choć w tej sprawie będzie jeszcze konsultować się ze swoim klientem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dziennikarz skazany w Rosji. 22 lata kolonii karnej dla Iwana Safronowa

Sąd w Moskwie skazał dziennikarza Iwana Safronowa na 22 lata kolonii karnej – informuje portal Meduza. Safronowowi zarzucono zdradę stanu. Według FSB ujawniał obcym wywiadom tajemnice państwowe. Niezależne media podają, że materiały, które rzekomo przekazywał, są ogólnodostępne w sieci. Iwan Safronow pisał mm.in. dla „Kommiersanta”. Zajmował się głównie tematami związanymi z wojskiem i przemysłem zbrojeniowym. Został aresztowany w 2020 roku. Wówczas nie pracował już jako dziennikarz, a jako doradca szefa Roskosmosu.

W poniedziałek niezależny rosyjski portal Meduza poinformowała, że moskiewski sąd skazał Safronwa na 22 lata pobytu w kolonii karnej oraz grzywnę w wysokości 500 tys. rubli (ok. 38,5 tys. zł). Dziennikarza posądzono o zdradę stanu. Według rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa w latach 2015-2017 przekazywał wywiadom obcych państw tajemnice państwowe. Chodzi o służby Czech i Niemiec.

Według obrońców powodem oskarżenia była działalność Safronowa jako dziennikarza zajmującego się obronnością. BBC podaję, że zarzuty wobec niego były związane z publikacją na temat sprzedaży rosyjskich myśliwców SU-35 Egiptowi. Meduza przywołuje ustalenia niezależnego portalu Proekt, według których informacje rzekomo przekazywane przez Safronowa obcym służbom są ogólnodostępne w internecie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

24-letni Polak skazany za podpalenie klubu społeczności LGBT w Irlandii Północnej

24-letni Polak został skazany na pięć lat więzienia za podpalenie klubu nocnego społeczności LGBT w Derry w Irlandii Północnej. Po tym, jak został aresztowany, mężczyzna stwierdził, że „nie lubi gejów”. Do podpalenia klubu Envy doszło 9 stycznia 2020 roku. Pożar spowodował poważne zniszczenia – wartość szkód oszacowano na około 250 tys. funtów – a sam lokal musiał zostać zburzony.

Jak podaje BBC, z nagrania z miejsca zdarzenia wynikało, że podpalacz miał czapkę, którą w pewnym momencie zdjął. Śledczy znaleźli tę czapkę i ustalili czyje DNA się na niej znajduje. Okazało się, że sprawcą pożaru jest Polak, 24-letni Sebastian P. Mężczyzna został uznany za winnego w czerwcu, w środę został skazany na pięć lat więzienia.

Sąd uznał, że sprawa jest jasna: 24-latek doskonale wiedział. dokąd idzie i co zamierza zrobić. Jak dodał, przestępstwo to spowodowane było wrogością wobec społeczności LGBT, która przebywała w klubie. Po tym, jak Polak został aresztowany, powiedział policjantom, że „nie lubi gejów”. Mężczyzna nie przyznał się do winy, jednak powiedział, że rozważał wniesienie do lokalu kija baseballowego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: Peter S. skazany. Pacjenci onkologiczni bez odszkodowań

Kiki Piontek jest jedną z ofiar farmaceuty Petera S., który w latach 2012-16 oszukał tysiące niemieckich pacjentów onkologicznych, sprzedając im zamiast specjalistycznych leków oszukane, niedziałające preparaty. Ministerstwo zdrowia Nadrenii Północnej-Westfalii obiecało poszkodowanym rekompensaty, jednak większość wniosków, w tym Piontek, została odrzucona – opisuje sprawę tygodnik „Spiegel”. Na początku 2013 roku 45-letnia wówczas Piontek otrzymała diagnozę raka piersi – szczególnie agresywnej formy. Przeszła chemio- i radioterapię, amputację i wszczepienie implantów.

W listopadzie 2014 roku, kiedy Piontek była poddawana terapii, jej siostra zmarła na raka jelita grubego. Dwa lata po śmierci siostry Piontek dowiedziała się z radia, że w aptece w Bottrop (miasto w Zagłębiu Ruhry na zachodzie Niemiec) fałszowane były leki dla pacjentów onkologicznych. To była apteka, w której Piontek i jej siostra zaopatrywały się w leki w trakcie leczenia nowotworów.

Władze Nadrenii Północnej-Westfalii obiecały poszkodowanym rekompensatę finansową. Ale okazało się, że Piontek i innym ofiarom aptekarza z Bottrop odmówiono wypłaty odszkodowania, ponieważ „nie spełniają wszystkich kryteriów”.

W lipcu 2018 roku sąd okręgowy w Essen skazał farmaceutę Petera S. na 12 lat więzienia. W prawie 14,5 tys. przypadków udowodniono mu sprzedaż pacjentom onkologicznym niepełnowartościowych, niedziałających substancji zamiast leków. Podczas procesu Kiki Piontek była jedną z ponad 50 współskarżących, przez wszystkie 45 dni procesu była obecna na sali sądowej. Kobieta ponadto aktywnie działała wraz innymi ofiarami o uznanie ich szkód, organizowała demonstracje, domagając się lepszej kontroli przeciwko oszustwom związanym z lekami.

„Niektóre z tych osób zmarły, u innych, tak jak u Piontek, nastąpił nawrót choroby” – pisze „Spiegel”. W styczniu 2018 roku minister zdrowia Nadrenii Północnej-Westfalii Karl-Josef Laumann (CDU) obiecał poszkodowanym: „Wszyscy jesteście ofiarami. Wszyscy dostaniecie odszkodowanie”.

Ministerstwo Zdrowia: Nie każdy ma prawo do świadczeń

W kwietniu br. ministerstwo zdrowia landu zatwierdził na ten cel 10 mln euro, informując, że ofiary skandalu farmaceutycznego z Bottrop otrzymają rekompensatę po 5 tys. Piontek złożyła stosowny wniosek, który w czerwcu została odrzucony. „Poczułam się jak poszkodowana drugiej kategorii” – stwierdziła. Prawnik Manuel Reiger reprezentuje 36 spośród poszkodowanych. „Do tej pory tylko siedmiu z nich otrzymało coś z funduszu pomocowego” – komentuje, mówiąc o „wielkiej niesprawiedliwości” i „retraumatyzacji” ofiar oszusta.
Źródło info i foto: interia.pl

Rafael Caro Quintero aresztowany

​Rafael Caro Quintero, który został skazany za morderstwo i tortury amerykańskiego agenta antynarkotykowego w 1985 roku, został aresztowany przez meksykańskie wojsko – poinformowała w piątek agencja Reutera, cytując dwa anonimowe źródła. Caro Quintero stał się sławny jako współzałożyciel kartelu Guadalajara, jednej z najpotężniejszych organizacji przestępczych, która w latach 80. zajmowała się handlem narkotykami w Ameryce Łacińskiej. Kartel Guadalajara jest uważany za pierwszą meksykańską organizację zajmującą się masowym przemytem kokainy do Stanów Zjednoczonych. Quintero był jednym z najbardziej poszukiwanym celem amerykańskich funkcjonariuszy zajmujących się handlem narkotykami.

Quintero spędził 28 lat w więzieniu za brutalne zabójstwo byłego agenta amerykańskiej Agencji ds. Walki z Narkotykami (DEA) Enrique „Kiki” Camarena. Zdarzenie to położyło kres ponad 50-letniej współpracy USA i Meksyku w zakresie zwalczania handlu narkotykami. Wydarzenia te zostały przedstawione w zrealizowanym w 2018 roku przez Netflix serialu „Narcos: Meksyk”. Caro Quintero zaprzeczał udziałowi w zabójstwie Camareny.

W 2013 roku Quintero został zwolniony z więzienia na mocy orzeczenia meksykańskiego sędziego. Szybko zszedł do podziemia i wrócił do handlu. Władze amerykańskie umieściły go na liście 10 najbardziej poszukiwanych przez FBI i wyznaczyły 20 milionów dolarów nagrody za jego głowę. Dotychczasowy rekord dla handlarza narkotyków.

To prawdopodobnie, pod względem znaczenia dla DEA, jedno z najważniejszych aresztowań ostatniej dekady – powiedział Mike Vigil, były szef operacji międzynarodowych DEA.

USA chcą ekstradycji Quintero

Podczas gdy Caro Quintero nie jest już uważany za głównego gracza w świecie międzynarodowego handlu narkotykami, symboliczny wpływ jego aresztowania będzie miał znaczenie po obu stronach granicy amerykańsko-meksykańskiej – przypomina Reuters. Fakt, że Meksyk nie chciał doprowadzić do ekstradycji Caro Quintero do Stanów Zjednoczonych przed jego uwolnieniem z więzienia, był źródłem napięcia między dwoma krajami. Stany Zjednoczone będą dążyć do natychmiastowej ekstradycji Quintero – poinformował w piątek prokurator generalny USA Merrick Garland.

W ubiegłym roku Quintero przegrał ostateczne odwołanie od ekstradycji do Stanów Zjednoczonych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Były ksiądz Jacek M. ponownie skazany

Były ksiądz Jacek M. został w czwartek ponownie uznany za winnego. Wrocławski sąd uznał, że jego wypowiedzi zmierzały do „wywołania u adresatów negatywnych emocji wobec przedstawicieli narodu żydowskiego”. Jak przekazało w czwartek 7 lipca Radio Wrocław, były ksiądz Jacek M. usłyszał kolejny wyrok. Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieście uznał go za winnego m.in. na podstawie art. 256 Kodeksu karnego, który mówi o publicznym propagowaniu faszyzmu i nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Wyrok nie jest prawomocny.

Były ksiądz Jacek M. został w czwartek skazany na rok prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie oraz zapłatę ponad trzech tys. zł na rzecz Żydowskiego Stowarzyszenia „B’nai B’rith” i dwóch tys. zł Skarbowi Państwa.

– W ocenie sądu, z opinią biegłych, które to opinie sąd w pełni podziela, objęte aktem oskarżenia wypowiedzi oskarżonego Jacka M. takie [nawołujące do nienawiści i znieważające – red.] treści zawierały. Takie słowa jak m.in. „talmudyczny okupant”, „robactwo”, „lewactwo”, „żydostwo” zawierały negatywne, silne nacechowanie semantyczne, zmierzają do wywołania u adresatów negatywnych emocji wobec przedstawicieli narodu żydowskiego – uzasadniała sędzia Anna Talaga, jak cytuje rozgłośnia.

Żydowskie Stowarzyszenie „B’nai B’rith”, które było oskarżycielem w sprawie, zebrało 27-stronicowy raport, w którym zawarte zostały wszystkie antysemickie wypowiedzi byłego księdza.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tragiczny pożar strzelnicy we Wrocławiu. Właściciel usłyszał wyrok

Na rok i sześć miesięcy więzienia skazał Sąd Okręgowy we Wrocławiu Dariusza H., właściciela strzelnicy na Dworcu Świebodzkim, gdzie w listopadzie 2019 r. doszło do pożaru, w którym zginęła jedna osoba, a siedem zostało rannych. Wyrok nie jest prawomocny. Pożar w budynku Dworca Świebodzkiego we Wrocławiu wybuchł 14 listopada 2019 r. W jednym z wynajmowanych pomieszczeń piwnicznych Dariusz H. urządził strzelnicę, w której prowadził szkolenia z zakresu strzelania z broni palnej.

H. został oskarżony o „sprowadzenie pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób poprzez wadliwą eksploatację i niewłaściwe urządzenie pomieszczenia strzelnicy”. Według prokuratury H. nie czyścił na bieżąco podłogi strzelnicy, przez co gromadził się tam pył prochowy. W efekcie – jak podkreślono w akcie oskarżenia – po oddaniu strzału z broni palnej w podłoże wybuchł pożar.

W momencie zdarzenia na strzelnicy przebywało 11 osób, w tym instruktor strzelectwa i jego pomocnik. Usytuowanie strzelnicy i ograniczone możliwości ewakuacyjne spowodowały, że siedem osób biorących udział w kursie strzeleckim doznało obrażeń ciała w postaci oparzeń od I do IV stopnia. Jednemu z pokrzywdzonych nie udało się wydostać na zewnątrz i został w strefie objętej pożarem. Pomimo podjętej akcji reanimacyjnej, 24-letni mężczyzna zmarł na skutek zatrucia tlenkiem węgla i uduszenia.

W ramach śledztwa biegły z zakresu pożarnictwa ustalił, że w strzelnicy naruszone zostały zasady bezpieczeństwa przeciwpożarowego, m.in. poprzez zastosowanie do wykończenia jej wnętrza z pianki poliuretanowej, której stosowanie w takiego rodzaju pomieszczeniach jest zabronione z uwagi na jej łatwopalność i wytwarzanie gryzącego dymu w razie zapalenia.

W wyniku pożaru zniszczeniu uległo pomieszczenie Dworca Świebodzkiego, a straty oszacowano na blisko 69 tys. zł.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Synobójca z Jelcza-Laskowic skazany na dożywocie

Dożywocie dla Andrzeja K. za zastrzelenie syna w 2021 roku w Jelczu Laskowicach na Dolnym Śląsku. Tak wyrok zapadł dziś we wrocławskim sądzie. Do rodzinnej tragedii w Jelczu Laskowicach doszło 11 stycznia 2021 roku. Andrzej K. zastrzelił swojego syna w hurtowni, gdzie ten pracował. Oddał jeden strzał z rewolweru czarnoprochowego w tył głowy 37-latka. Po wszystkim ojciec sam się okaleczył. 68-latek usłyszał zarzut zabójstwa. Przyznał się do winy. Jako motyw działania wskazał sprawy ekonomiczne. Ustalono, że mężczyzna wcześniej przygotowywał się do zbrodni. Wrocławski sąd nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że oskarżony zabił. Skazał go na dożywocie. Zasądził też w sumie 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia rodzinie zastrzelonego. Chodzi między innymi o partnerkę i syna ofiary.

Dzisiejszy wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Duchowny wykorzystywał seksualnie nieletnią. Zapadł wyrok

Na trzy lata więzienia został skazany były ksiądz Mariusz W. za wykorzystywanie seksualne nieletniej poniżej 15. roku życia. Prawomocny wyrok zapadł we wtorek przed Sądem Okręgowym w Kielcach. Mariusz W. był oskarżony o to, że od wiosny do 14 sierpnia 2008 r. w Kielcach, Sielpi (Świętokrzyskie) i Murzasichlu (pow. tatrzański, woj. małopolskie) działając w krótkich odstępach czasu i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, kilkunastokrotnie – nie mniej niż 15 razy – doprowadził małoletnią poniżej 15 lat, do poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym i do obcowania płciowego. W listopadzie ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Kielcach uznał oskarżonego za winnego. Mariusz W. został skazany na trzy lata pozbawienia wolności. Sąd orzekł również środek karny w postaci zakazu wykonywania przez W. zawodu związanego z wychowaniem małoletnich, kształceniem ich i opieką nad nimi na 10 lat. We wtorek rozpatrywana była apelacja od tego wyroku.

W stosunku do wyroku Sądu Rejonowego zmiana polega na tym, że sąd orzekł zakaz kontaktowania się oskarżonego z pokrzywdzoną przez 10 lat. Wyrok jest prawomocny – powiedział we wtorek PAP sędzia Jan Klocek, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach.

Zadośćuczynienie

Mariusz W. musi także zapłacić na rzecz pokrzywdzonej 30 tys. zł zadośćuczynienia. Proces toczył się z wyłączoną jawnością z uwagi na charakter sprawy i dobro pokrzywdzonej.

Mariusz W. wydalony ze stanu duchowego

Mariusz W. w 2009 r. decyzją Stolicy Apostolskiej został wydalony ze stanu duchownego. Zawiadomienie dotyczące możliwości popełnienia przez niego przestępstwa w maju 2019 r. złożył do prokuratury delegat biskupa kieleckiego ds. ochrony dzieci i młodzieży.
Źródło info i foto: Dziennik.pl