Seryjny morderca zatrzymany w Meksyku

Meksykańscy śledczy odkryli 3787 fragmentów kości należących do 17 osób w położonym na obrzeżach stolicy kraju domu, który należał do mężczyzny podejrzanego o serię morderstw. Przeszukiwanie domu trwało od połowy maja. Planowane jest także przekopanie gruntu pod budynkiem.

W trakcie śledztwa odnaleziono dowody osobiste oraz inne przedmioty należące do osób, które zaginęły wiele lat temu. Liczba znalezionych fragmentów kości ludzkich sugeruje, że ciała ofiar zostały pokrojone na wiele części. Tezę potwierdza fakt, że podejrzany w przeszłości miał być rzeźnikiem i miał wprawę w ćwiartowaniu mięsa.

Nie ujawniono tożsamości 72-latka ze względu na meksykańskie prawo chroniące dane osobowe podejrzanych. „Z naszych analiz wynika, że fragmenty kości mogły należeć do 17 osób” – przekazało biuro prasowe prokuratury.

Rozczłonkował żonę komendanta policji

Mężczyzna odpowie przed sądem za zabójstwo swojej ostatniej ofiary, 34-letniej kobiety, której ciało miał rozczłonkować piłą do metalu oraz nożami. Do zdarzenia zaszło w połowie maja. Podejrzany miał towarzyszyć kobiecie, żonie komendanta policji, w zakupach. Ponieważ nie wróciła do domu, jej mąż uzyskał dostęp do monitoringu ulic i odkrył, że ostatnio widziano ją na ulicy, przy której mieszkał domniemany zabójca.

Funkcjonariusz udał się do jego domu, skonfrontował z podejrzanym i odkrył szczątki swojej żony. Śledczy odnaleźli jej ubrania, dokumenty osobiste oraz materiały dźwiękowe i kasety wideo sugerujące, że sprawca nagrywał to, co robił swoim ofiarom.
Źródło info i foto: TVP.info

Śmierć małżeństwa lekarzy. Są wstępne ustalenia śledczych

Są już znane wstępne wyniki sekcji małżeństwa medyków, których ciała w ubiegłym tygodniu znaleziono na ich prywatnej posesji we wsi Zajezierce koło Zabłudowa (Podlaskie). Wykluczono porażenie prądem i bezpośrednie przyczynienie się osób trzecich. Ostateczna przyczyna śmierci powinna być znana po serii szczegółowych badań.

Chodzi o okoliczności śmierci 63-letniego prof. dr hab. Tadeusza Wojciecha Łapińskiego, wieloletniego pracownika Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku i pracownika naukowego miejscowego Uniwersytetu Medycznego oraz jego 53-letniej żony – dr Małgorzaty Michalewicz.

Ciała obojga znaleziono w minioną środę na ich prywatnej posesji. Z nieoficjalnych informacji podawanych wówczas w mediach wynikało, że na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, który miał udzielać pierwszej pomocy swojej żonie, wszystko działo się przy basenie zlokalizowanym na tej posesji. Po przyjeździe służb medycznych na miejsce okazało się, że nie żyją dwie osoby.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Białymstoku. Przyjęta przez nią obecnie kwalifikacja prawna, to nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka. Kluczowe dla ostatecznej oceny będą opinie specjalistów z Zakładu Medycyny Sądowej.

– Zgromadzony do tej pory materiał dowodowy pozwolił na wykluczenie możliwości porażenia prądem oraz bezpośrednie przyczynienie się osób trzecich. Dalej będziemy dążyli do ustalenia, co było bezpośrednią przyczyną zgonu tych państwa, na przykład czy był to niefortunny zbieg okoliczności z fatalnym skutkiem – poinformował we wtorek szef tej prokuratury Karol Radziwonowicz. Dodał, że śledczy czekają na pełne wyniki sekcji, wciąż zbierane są inne dowody.

O tragedii poinformował uniwersytet

W specjalnym komunikacie wydanym w ubiegłym tygodniu Uniwersytet Medyczny w Białymstoku poinformował, że zmarli to prof. Tadeusz Wojciech Łapiński i jego żona dr Małgorzata Michalewicz.

„Z głębokim żalem zawiadamiam, że w dniu 2 czerwca br. zmarli tragicznie prof. dr hab. Tadeusz Wojciech Łapiński i jego żona dr Małgorzata Michalewicz, wieloletni pracownik Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, przedstawicielka Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Pan Profesor był pracownikiem Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii, lekarzem, wieloletnim nauczycielem akademickim, absolwentem Wydziału Lekarskiego UMB w 1984 roku” – poinformowała na swojej stronie internetowej uczelnia.

Podpisany pod nekrologiem rektor UMB prof. Adam Krętowski złożył – w imieniu społeczności akademickiej – wyrazy współczucia bliskim zmarłych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sprawca masakry w Kazaniu przyznał się do winy

19-letni Ilnaz Galawijew, który we wtorek otworzył ogień w szkole w Kazaniu w Rosji, zabijając dziewięć osób, przyznał się do winy w sądzie. Ten w środę zdecydował o umieszczeniu go w areszcie. Według Komitetu Śledczego u 19-latka zdiagnozowano chorobę mózgowia. Galawijew we wtorek stanął przed sądem, który wybierał tzw. środek zapobiegawczy. Na wniosek śledczych sąd nakazał umieszczenie sprawcy w areszcie. Przedstawiono mu zarzut zabójstwa z artykułu kodeksu karnego, mówiącego o zabójstwie dwóch i więcej osób. Maksymalny wymiar kary to dożywocie.

W sądzie 19-latek odpowiedział przecząco na pytanie, czy ma jakieś ciężkie schorzenia. Tymczasem Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej podał w środę, że u zabójcy zdiagnozowano w zeszłym roku „chorobę mózgowia”, a jego bliscy zauważyli, że stał się agresywny. Komitet jest organem śledczym Federacji Rosyjskiej, który podlega prezydentowi Rosji; powstał w 2011 roku z przekształcenia Komitetu Śledczego przy Prokuraturze Generalnej Federacji Rosyjskiej, decyzją Dmitrija Miedwiediewa.

Galawijew zachowuje się w sposób niezrównoważony, co „stanowi przeszkodę w prowadzeniu z nim pełnowartościowych czynności śledczych” – głosi komunikat Komitetu Śledczego.

Według dziennika „Kommiersant” u Galawijewa zdiagnozowano w zeszłym roku atrofię mózgowia – nieuleczalną chorobę, polegającą na obumieraniu komórek i zaburzeniach połączeń pomiędzy nimi. Ustaleniem, czy choroba mogła sprowokować jego czyn, zajmą się eksperci. Śledczy zalecili ponad 30 ekspertyz, w tym psychologiczną i psychiatryczną.

Galawijew nie był notowany przez policję, nie miał też kartoteki u psychiatry, dzięki czemu legalnie kupił broń.

Rano we wtorek wszedł do gimnazjum w Kazaniu, które ukończył kilka lat temu, spowodował eksplozję i otworzył ogień z broni myśliwskiej. Zginęło dziewięć osób – siedmioro dzieci i dwie nauczycielki. Ponad 20 osób jest rannych. Część przewieziono do szpitali w Moskwie.

Dzień żałoby

Jeszcze w dniu tragedii 12 maja został ogłoszony dniem żałoby w Republice Tatarstanu. Od wtorku przed szkołą w Kazaniu składane są kwiaty. Hołd ofiarom oddawali także mieszkańcy wielu innych miast rosyjskich. Świece pojawiły się m.in. w centrum Moskwy, Sankt Petersburga, Władywodstoku, Jekaterynburga, Samary.
Źródło info i foto: TVP.info

Akcja CBŚP. Rozbito grupę wyłudzającą odszkodowania

Jak podają funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, osoby zgłaszające fikcyjne kolizje, mogły wyłudzić nawet pół miliona złotych odszkodowań. Według służb używali do tego starych i uszkodzonych wcześniej pojazdów. Z ustaleń śledczych wynika, że grupa działała na terenie Warszawy oraz w najbliższych okolicach.

Funkcjonariusze z kieleckiego zarządu CBŚP, pod nadzorem Prokuratury Krajowej w Warszawie prowadzą śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie wyłudzali odszkodowania komunikacyjne. – Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że często już uszkodzone lub stare pojazdy brały udział w zderzeniu, aby potwierdzić wiarygodność uszkodzeń. Najczęściej kierowca jednego auta uderzał w drugie i na podstawie „kolizji” zwracano się o zwrot odszkodowania – poinformowała Iwona Jurkiewicz, rzecznik prasowy CBŚP.

Zarzuty

Jak wynika z ustaleń śledczych, grupa działała na terenie Warszawy oraz w najbliższych okolicach w latach 2012 – 2015. W tym czasie jej członkowie mogli wyłudzić około pół miliona złotych. W związku z tą sprawą w kwietniu zatrzymano 11 osób i jedną doprowadzono do prokuratury z zakładu karnego. – W wyniku podjętych czynności na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono łódź motorową o wartości 300 tysięcy złotych – przekazała Jurkiewicz.

Dodała, że czterem podejrzanym przedstawiono zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym jednej osobie – zarzut kierowania tą grupą. Pozostali zatrzymani usłyszeli zarzuty popełnienia oszustw i wyłudzenia odszkodowań. Trzy osoby trafiły do aresztu. Pozostali są objęci dozorem policji.

W akcji wzięli udział funkcjonariusze z Kielc, Gorzowa Wielkopolskiego, Warszawy, Radomia i Łodzi.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sprzedawali olej smarowy jako napędowy. Akcja CBŚP i KAS

Funkcjonariusze CBŚP oraz KAS, w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie zatrzymali 9 osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej działającej w branży paliwowej. Z zebranego przez śledczych materiału wynika, że spółki niemieckie kupowały na Litwie olej napędowy. Po zmianie nazwy w dokumentacji na olej smarowy, sprzedawano go na Łotwę, jednak faktycznie był rozprowadzany w Polsce ponownie jako olej napędowy. Straty Skarbu Państwa wynikające z przestępczego procederu to co najmniej 32 mln zł.

Funkcjonariusze Zarządu w Białymstoku Centralnego Biura Śledczego Policji oraz podlaskiej Krajowej Administracji Skarbowej, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Lublinie, od wielu miesięcy wyjaśniają sposób działania zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie wprowadzali do obrotu na terenie Polski olej napędowy bez uiszczenia obowiązujących podatków. Według śledczych gang działał w latach 2016 – 2018. Członkowie grupy mogli w tym czasie wprowadzić do obrotu około 160 cystern miesięcznie.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że gang mógł działać na terenie Polski, Łotwy, Litwy oraz Niemiec. Olej napędowy był kupowany od kontrahentów z Litwy, za pośrednictwem spółek zarejestrowanych w Niemczech, po czym przeprowadzano zmianę jego przeznaczenia na olej smarowy. Z dokumentacji wynikało, że zaklasyfikowany w ten sposób olej był rozprowadzany na terenie Łotwy. Towar ostatecznie nie docierał do tego kraju, a był sprzedawany wśród odbiorców w Polsce jako olej napędowy, za który nie opłacano wymaganych stawek podatku akcyzowego i VAT. Wstępnie oszacowano straty Skarbu Państwa na kwotę około 32 mln zł. Olej napędowy transportowano z Litwy do Niemiec w cysternach, a z Niemiec – w celu zakamuflowania działania i uniknięcia kontroli – przewożono go w pojemnikach typu mauzer na naczepach samochodów ciężarowych.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego, funkcjonariusze zatrzymali w poprzednim tygodniu 9 osób. Akcja była przeprowadzona na terenie województwa mazowieckiego. Wówczas to, przeszukano kilkadziesiąt miejsc zamieszkania i użytkowanych przez podejrzanych oraz siedziby podmiotów gospodarczych, zabezpieczając dokumentację, komputery, nośniki danych i telefony, które są poddawane dokładnej analizie.

Podejrzani w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie, usłyszeli zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym dwie osoby usłyszały zarzut kierowania tą grupą. Dodatkowo zatrzymani są podejrzani o przestępstwa karnoskarbowe. Decyzją sądu 3 osoby zostały tymczasowo aresztowane, a 6 kolejnych osób objęto dozorem Policji.

Śledztwo jest rozwojowe i śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymani w ciągu roku mieli wyprodukować pięć kilogramów amfetaminy

Pomorscy policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy według śledczych produkowali na dużą skalę narkotyki. Funkcjonariusze zabezpieczyli osprzęt laboratorium i odczynniki chemiczne.

Na posesję w pobliżu Starogardu Gdańskiego weszli funkcjonariusze z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Błyskawicznie zatrzymano dwóch mężczyzn: 46-letniego mieszkańca powiatu starogardzkiego, oraz 50-letniego mieszkańca powiatu tczewskiego.

Jak przekazuje sierżant sztabowy Anna Banaszewska-Jaszczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, dynamiczne zatrzymanie podejrzanych miało uniemożliwić im zniszczenie dowodów. Udało się – policjanci zabezpieczyli sprzęt i odczynniki służące do produkcji amfetaminy.

Planują kolejne zatrzymania

– Funkcjonariusze zabezpieczyli 200 gramów czystej amfetaminy oraz substancje, z których można było łącznie wyprodukować i wprowadzić na rynek ponad 3,5 kilograma tego narkotyku– przekazuje Banaszewska-Jaszczyk. Jak podkreśla policjantka, z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że laboratorium działało od co najmniej roku, a w tym czasie zatrzymani mężczyźni mieli wyprodukować i wprowadzić do obrotu ponad 5 kilogramów amfetaminy, wartej około 250 tys. złotych.

Na miejscu policjanci zabezpieczyli 49 tysięcy złotych. Obaj mężczyźni decyzją sądu trafili na razie na 3 miesiące do aresztu. Policjanci przyznają, że to jednak nie kończy tej sprawy – planowane są kolejne zatrzymania osób zamieszanych w proceder.

Za produkcję znacznej ilości narkotyków grozi 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zwłoki 57-letniego znalezione w kamienicy w Kościerzynie

Zwłoki 57-letniego mężczyzny znaleziono w sobotę w kamienicy w Kościerzynie (woj. pomorskie). Wszystkie okoliczności wskazują na to, że doszło do morderstwa. Sprawcy szuka policja.

Do tragedii doszło prawdopodobnie w nocy z piątku na sobotę lub wczesnym rankiem w jednej z kamienic przy ul. Wybickiego w Kościerzynie. PAP dowiedziała się nieoficjalnie, że zwłoki mężczyzny znalazła nad ranem sąsiadka. Na miejscu pracują policjanci, prokurator, lekarz sądowy i specjaliści z laboratorium kryminalistycznego. Informację jako pierwsze podało Radio Gdańsk.

– Na pewno mamy do czynienia z zabójstwem. Mężczyzna miał rany w obrębie brzucha i klatki piersiowej. Trwają czynności na miejscu, mające na celu wyjaśnienie okoliczności tego zdarzenia. Na ten moment nie możemy udzielić więcej informacji – powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Jak dotąd nie ujawniono sprawcy. Śledczy nie zdradzają szczegółów zbrodni.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Operacja CBŚP „Przebudzenie mocy”. Kolejny cios w narkobiznes

Kolejne 7 osób zatrzymanych podczas działań CBŚP pod nadzorem Prokuratury Krajowej w ramach operacji „Przebudzenie mocy”. Działania są prowadzone we współpracy z hiszpańską Guardia Civil, a także za pośrednictwem oficera łącznikowego CBŚP, z Europolem i Eurojustem. Gang mógł działać w krajach UE, wprowadzając do obrotu kilkanaście ton narkotyków, wartych setki mln zł. Zatrzymano już blisko 100 osób różnej narodowości, głównie w Polsce i Hiszpanii. Przejęto także ok. 1,5 tony marihuany, 91 kg haszyszu, 43 kg kokainy, a także 8 jednostek broni. Ponadto zlikwidowano na terenie Hiszpanii 27 plantacji konopi, gdzie rosło ponad 20 tys. krzewów, z których można by uzyskać blisko 2 tony marihuany.

Policjanci z Zarządu w Olsztynie Centralnego Biura Śledczego Policji prowadzą wielowątkowe śledztwo, pod nadzorem Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku. Sprawa dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej o międzynarodowym zasięgu, zajmującej się wytwarzaniem, przemytem i wprowadzaniem do obrotu hurtowych ilości narkotyków, głównie marihuany. Narkotyki trafiały z Hiszpanii na teren innych krajów UE, w tym Niemiec, Królestwa Niderlandów, Danii oraz Polski.

W ostatnim czasie policjanci olsztyńskiego CBŚP wspierani przez funkcjonariuszy zespołu specjalnego z Zarządu w Poznaniu CBŚP oraz kontrterrorystów z SPKP w Olsztynie, przeprowadzili akcję na terenie województw wielkopolskiego i warmińsko-mazurskiego, gdzie zatrzymali 7 osób, w wieku od 35 do 45 lat. W działaniach wzięło udział ponad 100 funkcjonariuszy. Podczas przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli dokumentację, która będzie teraz szczegółowo analizowana przez śledczych oraz sprzęt elektroniczny, w tym telefony komórkowe, a także pieniądze na poczet przyszłych kar.

Śledczy podejrzewają, że rola zatrzymanych osób w całym procederze polegała na transporcie i przekazywaniu narkotyków, a także werbowaniu kierowców samochodów ciężarowych do udziału w przemytach hurtowych ilości narkotyków. Wszystkie osoby podejrzane usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a także przemytu znacznych ilości narkotyków oraz wprowadzania ich do obrotu na terenie innych państw UE. Na wniosek prokuratora, sąd tymczasowo aresztował wszystkich zatrzymanych na okres 3 miesięcy.

Ostatnie działania są kontynuacją międzynarodowej operacji o kryptonimie „Przebudzenie mocy”, o której więcej pisaliśmy w lutym ubiegłego roku, w komunikacie: Dzięki operacji „Przebudzenie mocy” narkotyki warte w hurcie ok. 90 mln zł nie trafią na rynek. Wtedy to CBŚP, wspólnie z hiszpańską Guardia Civil, przy wsparciu Europolu i Eurojustu, zatrzymało podejrzanych i przejęło duże ilości narkotyków. W sprawie ogromnego wsparcia udzielił oficer łącznikowy CBŚP przy Europolu, dzięki któremu możliwa była natychmiastowa wymiana informacji i koordynacja działań.

Dotychczas w międzynarodowym śledztwie zatrzymano blisko 100 osób różnych narodowości, głównie w Polsce i Hiszpanii. Przejęto około 1,5 tony marihuany, 91 kg haszyszu, 43 kg kokainy, a także 8 jednostek broni oraz zlikwidowano na terenie Hiszpanii 27 profesjonalnych plantacji konopi, gdzie rosło ponad 20 tys. krzewów w różnych fazach wzrostu. Z takiej ilości krzewów można by uzyskać blisko 2 tony marihuany.

Z ustaleń śledczych wynika, że w skład grupy wchodzili organizatorzy zarządzający całym procederem, dostawcy, magazynierzy i odbiorcy narkotyków, a także osoby werbujące kierowców ciężarówek, którzy pod przykrywką legalnie działających firm z branży transportowej, wykonywali transporty z przemytem. Śledczy podejrzewają także, że grupa mogła działać od 2016 roku, wytwarzając, przemycając, a następnie wprowadzając do obrotu szacunkowo kilkanaście ton narkotyków, wartych setki milionów złotych. Obecnie trwa ustalanie jaka ilość narkotyków mogła zostać przemycona, a następnie wprowadzona do obrotu przez członków grupy.

Sprawa jest rozwojowa, możliwe są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: Policja.pl

Piotrków Trybunalski: Trzytygodniowe dziecko nie żyje. Rodzice pijani

Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim (Łódzkie) bada okoliczności i przyczyny śmierci noworodka. Zatrzymano rodziców trzytygodniowego chłopca, którzy byli pod wpływem alkoholu. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że do śmierci niemowlaka miało dojść w nocy z wtorku na środę w mieszkaniu przy ul. Przemysłowej w Piotrkowie Trybunalskim. Nad ranem rodzice chłopca 27-letnia Monika P. i jej partner Michał K. po przebudzeniu stwierdzili, że dziecko, które spało razem z nimi, nie daje oznak życia.

– Na miejsce zostało wezwane pogotowie oraz policja. Na ciele dziecka nie stwierdzono obrażeń – przekazała rzeczniczka piotrkowskiej prokuratury Magdalena Czołnowska-Musioł.

Zatrzymano rodziców, którzy byli pod wpływem alkoholu. Pobrano od nich krew do badań na zawartość środków odurzających.

– Przeprowadzone badania zawartości alkoholu we krwi dały wynik pozytywny u obojga rodziców – u Moniki P. – 0,21 mg/l, a u Michała K. 0,27 mg/l. Śledztwo zostało wstępnie zakwalifikowane jako nieumyślne spowodowanie śmierci z art. 155 kodeksu karnego – dodała rzeczniczka.

Za ten czyn grozi do pięciu lat więzienia. Przebieg i przyczyny zdarzenia mają pomóc ustalić wyniki sekcji zwłok dziecka. To może mieć też wpływ na zasadność przedstawienia zarzutów.
Źródło info i foto: onet.pl

Wyjaśniono zbrodnię z 1989 roku

Funkcjonariusze z Archiwum X Komendy Głównej Policji odkryli prawdziwą wersję zdarzeń sprzed 32 lat. Zamordowano wtedy 15-letnią łodziankę, a sprawcy nie ustalono.

Po latach do sprawy powrócili Policjanci z Zespołu ds. Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Ponownie zbadali zabezpieczone dowody i poddali je analizie z zastosowaniem nowoczesnych technologii. Policjanci ustalili, że sprawcą zabójstwa był wówczas 21-letni znajomy kobiety.

W dniu 30 sierpnia 1989 roku, w godzinach porannych w parku im. Jana Kilińskiego w Łodzi znaleziono zwłoki 15-letniej dziewczyny. Wykonujący na miejscu czynności funkcjonariusze ustalili, że kobieta została uduszona, po czym zgwałcona. Po przeprowadzeniu szeregu czynności dowodowych 30 grudnia 1989 roku Prokuratura Rejonowa dla Dzielnicy Łódź-Widzew umorzyła postępowanie wobec niewykrycia sprawcy przestępstwa.

W styczniu 1993 roku umorzone postępowanie wznowiono, a zbrodnię przypisano „Wampirowi z Bytowa”, który ostatecznie został uniewinniony od zabójstwa 15-latki w 1996 roku.

W 2018 roku, w uzgodnieniu z Prokuraturą Krajową oraz Prokuraturą Regionalną w Gdańsku, po uzyskaniu zgody Sądu Okręgowego w Słupsku, policjanci z Archiwum X Komendy Głównej Policji ponownie zajęli się sprawą zabójstwa 15-letniej łodzianki, co doprowadziło do ustalenia sprawcy zabójstwa.

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Prokuratura Regionalna w Gdańsku umorzyła wszczęte śledztwo, gdyż oskarżony zmarł w 2015 r.
Źródło info i foto: Policja.pl