Zaginionego 14-latka odnaleziono na terenie Słowacji

Dzięki dobrej współpracy ze słowackimi służbami ratowniczymi i policjantami, chłopiec został odnaleziony na terenie Słowacji i przekazany rodzicom. W Polsce, w działania zaangażowani byli policjanci, strażacy, ratownicy GOPR, członkowie Podhalańskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej, Straż Graniczna i okoliczni mieszkańcy.

14-letni chłopiec mieszkający w Lipnicy Wielkiej wyszedł z domu w piątek (25 czerwca br.) po godz. 13, aby pojeździć na hulajnodze. Kiedy po kilku godzinach nie wrócił do domu, zaniepokojeni rodzice złożyli zawiadomienie o zaginięciu.

Policjanci natychmiast rozpoczęli działania poszukiwawcze. Jednak z uwagi na porę nocną w obawie o życie i zdrowie 14-latka do dalszych działań zaanagżowano także policjantów z Nieetatowej Policyjnej Grupy do Działań Poszukiwawczych, strażaków z PSP w Nowym Targu, członków Podhalańskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej z Czarnego Dunajca, ratowników Grupy Podhalańskiej GOPR, GOPR Beskidy i Grupy Krynickiej GOPR. Na miejscu obecni byli też strażacy ochotnicy z OSP Lipnica Wielka – Przywarówka, Centrum, Murowanica, OSP Kiczory, OSP Lipnica Mała, OSP Jabłonka, OSP Nowy Targ – Kowaniec, JRG Nowy Targ i JRG Rabka-Zdrój, a także fumkcjonariusze Straży Granicznej i okoliczni mieszkańcy. W terenach leśnych działania prowadzone były przede wszystkim pieszo z wykorzystaniem psów tropiących z GOPR i Policji oraz z wykorzystaniem radiowozów, wozów strażackich, samochodów ratowniczych i quadów. Następnego dnia rano do poszukiwań zaginionego użyto również śmigłowca TOPR i dronów.

Z uwagi na to, że trop za 14-latkiem prowadził na teren sąsiedniej Słowacji, nawiązano kontakt z Centrum Współpracy Policyjnej i Celnej w Trstenie. Tam, po stronie słowackiej w poszukiwania zaangażowali się policjanci i słowackie służby ratownicze. W sobotę około godziny 17, otrzymaliśmy informację o odnalezieniu zaginionego 14-latka w jednej z sąsiednich miejscowości na terenie Słowacji. Chłopiec był w dobrej kondycji fizycznej i szczęśliwie został przekazany rodzicom.

W trakcie prowadzonych działań za zaginionym 14-latkiem z Lipnicy Wielkiej, w sobotę po godzinie 16, dyżurny nowotarskiej komendy otrzymał kolejne zgłoszenie o zaginięciu. Tym razem 8-letniego chłopca na terenie Nowego Targu , który wyjechał z domu rano na rowerze i do tej pory nie wrócił. W poszukiwania 8-latka zaanagżowano kolejnych funkcjonariuszy a część przekierowano z Lipnicy Wielkiej. Na szczęście chłopiec został szybko odnaleziony przez policjantów na boisku na terenie miasta i przekazany zaniepokojonej mamie.

To było kilkanaście wyczerpujących godzin dla wszystkich osób zaangażowanych w poszukiwania. Na szczęście wszystko zakończyło się szczęśliwie. Serdecznie dziękujemy za pomoc w poszukiwaniach wszystkim osobom zaangażowanym w akcję.
Źródło info i foto: Policja.pl

Słowacja: Sąd Najwyższy uchylił wyroki uniewinniające ws. zabójstwa Jana Kuciaka

Słowacki Sąd Najwyższy uchylił wyroki uniewinniające dwie osoby, które były skazane za udział w zamordowaniu dziennikarza śledczego Jana Kuciaka w 2018 r. Biznesmen Marian Koczner i jego wspólniczka Alena Zsuzsova będą ponownie sądzeni przez ten sam skład sędziowski pierwszej instancji.

Koczner i Zsuzova zostali uniewinnieni od oskarżenia o zorganizowanie pośrednictwa w zabójstwie dziennikarza i jego narzeczonej we wrześniu ubiegłego roku. Prezes Izby Karnej SN Peter Paluda w uzasadnieniu stwierdził, że „sąd pierwszej instancji orzekł przedwcześnie i nie ustalił w sposób prawidłowy stanu faktycznego”. Dodał, że nie wziął również pod uwagę pewnych dowodów, na które zwracali uwagę pełnomocnicy rodzin Kuciaków i Kusznirovych.

„Sprawiedliwość zwyciężyła”

W pierwszym postępowaniu wiele rzeczy było ukrywanych lub wręcz pomijanych – powiedziała matka zamordowanej z Kuciakiem jego narzeczonej Martiny, Zlatica Kusznirova. Ojciec Kuciaka, Jozef stwierdził, że decyzja SN jest dla niego wielkim wzruszeniem. Sprawiedliwość wreszcie zwyciężyła. Mam nadzieję, że przypadek zostanie doprowadzony do końca przez sąd pierwszej instancji – oświadczył i zapowiedział, że wspólnie z matką Martiny nadal będą obecni na każdej rozprawie.

Nie jestem ani szczęśliwy, ani rozczarowany – powiedział redaktor naczelny portalu Aktuality.sk Peter Bardy. Dla tego portalu pisał Kuciak i według powszechnej opinii to jego teksty były przyczyną zaplanowanego zabójstwem. Bardy zauważył, że decyzja SN zmyła plamę na honorze słowackiego wymiaru sprawiedliwości.

Jego zdaniem nie ma żadnego niebezpieczeństwa w tym, że sprawę zabójstwa Kuciaka i jego narzeczonej będzie rozpatrywać ten sam skład sędziowski. SN wyraźnie powiedział, gdzie zostały popełnione błędy i nakazał ich naprawę – powiedział.

Koczner odbywa karę wieloletniego więzienia za fałszerstwo weksli. Także Zsuzsova jest w więzieniu za pośrednictwo w innej zbrodni. Skazano ją na 21 lat więzienia, ale ten wyrok jeszcze się nie uprawomocnił.

SN utrzymał w mocy zasądzone w pierwszej instancji kary więzienia dla bezpośrednich wykonawców zabójstwa: Miroslava Marczeka i Zoltana Andrusko.

Zabójstwa Kuciaka i Kusznirovej przed trzema laty spowodowały masowe demonstracje antyrządowe i ostry kryzys polityczny. Z funkcji premiera odszedł krytykowany premier Rober Fico, którego zastąpił na tym stanowisku partyjny kolega Peter Pellegrini.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Słowacja: Dziadkowie znęcali się nad czwórką swoich wnucząt

Słowacka policja zatrzymała dwójkę 54-letnich mieszkańców wsi Wielka Łomnica (ok. 20 km od granicy z Polską), którzy znęcali się nad czwórką swoich wnucząt. Sprawa jest bulwersująca, bo dzieci wcześniej odebrano rodzicom i umieszczono w domu dziecka. – Rodzeństwo do dziadków jeździło tylko w weekendy, by „odpocząć” – informuje słowacki dziennik „SME”.

– Po jednym z ostatnich powrotów od dziadków, opiekunowie dzieci z ośrodka zobaczyli na ich ciałach rany – mówi „SME” Jana Ligdayova, rzecznik prasowy policji w słowackim Preszowie. – Wówczas wyszło na jaw, że babcia i dziadek dzieci (oboje w wieku 54 lat) znęcali się nad wnukami. Gdy byli pijani, wielokrotnie odmawiali im jedzenia. Do tego dzieci były bite, lżone a dziadek rzucał też w nie kamieniami.

Jak dodaje policjantka, dzieci były też przypalane papierosami i namawiane do ich palenia oraz picia alkoholu. – To skrajnie bulwersujące, bo mówimy o dzieciach w wieku czterech, sześciu, ośmiu i 10-lat – mówi Ligdayova.

Wyrodni dziadkowie usłyszeli już prokuratorskie zarzuty. Grozi im od siedmiu do piętnastu lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

3 lata od zabójstwo dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej

Ostatnie zatrzymania potwierdzają, że doniesienia o korupcji, nagłośnione przez dziennikarza Jana Kuciaka, są prawdziwe – oświadczyła prezydent Słowacji Zuzana Czaputova. Mijają trzy lata od morderstwa Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kusznirovej. Przez cały dzień w różnych miastach Słowacji składano kwiaty i zapalano światła dla upamiętnienia Kuciaka i zamordowanej razem z nim narzeczonej Martiny Kusznirovej.

W centrum Bratysławy przy pamiątkowej tablicy kwiaty złożyła prezydent Czaputova. Jej zdaniem podejrzenia o korupcję, o których pisał dziennikarz, były prawdziwe. Wyraziła nadzieję, że osądzeni zostaną nie tylko bezpośredni mordercy, ale także ci, którzy zlecili zabójstwo. Jej zdaniem to najważniejsza z prób, przed którą stoi słowacki wymiar sprawiedliwości.

Prezydent zaproponowała także, by w związku z sytuacją pandemiczną każdy w domu zapalił światło dla zamordowanych Jana i Martiny. Premier Igor Matovicz w mediach społecznościowych wykorzystał rocznicę śmierci Kuciaka do oceny dziennikarzy na Słowacji. „Nie wystarczy mieć wolność i prawo wpływania na opinię publiczną, jeśli celem jest manipulowanie ludźmi” – napisał premier. Do dziennikarzy zaapelował by „stali się Janami Kuciakami”.

Sytuacja epidemiczna zmusiła organizatorów akcji pamięci do przeniesienia ich do mediów społecznościowych. W jednej z nich, zorganizowanej przez ludzi, którzy bezpośrednio po śmierci Kuciaka inicjowali uliczne protesty, wystąpił ojciec dziennikarza i matka zamordowanej z nim Martiny. Dziękowali za pamięć o swoich dzieciach i wyrażali nadzieję, że sprawiedliwość ostatecznie zatriumfuje.

Zastrzeleni we własnym domu

Kuciak i Kusznirova zostali zastrzeleni przed trzema laty w domu, w którym mieszkali w miejscowości Veka Macza w pobliżu Trnawy na zachodzie Słowacji. Prokuratura oskarżyła biznesmena Martina Kocznera o zlecenie zabójstwa, a jego znajomą Alenę Zsuzsovą o pośrednictwo w znalezieniu wykonawców. Oboje zostali uniewinnieni z braku bezpośrednich dowodów winy, ale odsiadują kary więzienia zasądzone w innych sprawach.

Wysokie wyroki w procesie dotyczącym zabójstwa dziennikarza otrzymali: zabójca i jego kierowca, a także inny pośrednik, odpowiedzialny za przekazanie informacji o tym, kto ma zostać zabity. Po uniewinnieniu Kocznera i Zsuzsovej prokuratura złożyła odwołanie do Sądu Najwyższego, który analizuje akta, ale termin rozpatrzenia sprawy nie został jeszcze ustalony.
Źródło info i foto: interia.pl

Słowacja: Nie żyje kluczowy świadek śledztwa ws. ws. korupcji w policji

Kluczowy świadek śledztwa w sprawie afer korupcyjnych wśród słowackich policjantów, były pracownik tamtejszej Służby Informacyjnej (SIS) Frantiszek Bohm, zastrzelił się – poinformowały w sobotę słowackie media. Ranna została jego żona. Funkcjonariusz zeznawał m.in. w śledztwie dotyczącym podejrzeń o korupcje byłego szefa policji, który zabił się w areszcie w grudniu.

Bohm został zatrzymany we wrześniu 2020 r. podczas akcji Narodowej Agencji Kryminalnej (NAKA) o kryptonimie „Boże Młyny”. Zeznawał także w śledztwie „Judasz”, które doprowadziło do aresztowania byłych wysokich funkcjonariuszy policji, służby finansowej i celnej oraz służb specjalnych.

Po tym, jak zdecydował się na współpracę z policją, sąd w grudniu zeszłego roku zwolnił go z aresztu. Z wolnej stopy zeznawał m.in. w sprawie podejrzeń o korupcję byłego szefa policji Milana Luczanskiego, który 30 grudnia 2020 r. popełnił w areszcie samobójstwo.

Według ustaleń prokuratury Bohm opłacał policjantów, celników i służby podatkowe, by m.in. ukrywać przestępstwa związane z wyłudzaniem VAT przy handlu paliwami. Miał przyznać się do przekazywania łapówek w wysokości 3 milionów euro. Według oceny mediów, zeznania, które do tej pory złożył w prokuraturze, mogą być wykorzystywane w śledztwach związanych z innymi osobami.

Według informacji Bohm zastrzelił się w piątek wieczorem w domu w gminie Plavecki Sztvrtok, 30 km. na północ od Bratysławy. Strzelił sobie w głowę. Żona, która najprawdopodobniej chciała go powstrzymać, została ranna w klatkę piersiową. Jest w szpitalu w stanie stabilnym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Korupcja na Słowacji. Były szef policji zmarł po próbie samobójczej w areszcie

Oskarżony o korupcję były szef słowackiej policji Milan Luczanski zmarł w szpitalu, do którego trafił po podjętej w areszcie próbie samobójczej. Opozycja domaga się dymisji minister sprawiedliwości Marii Kolikovej. Luczanski próbował we wtorek po południu powiesić się w swojej celi w areszcie w Preszowie na wschodzie Słowacji. W stanie krytycznym trafił do szpitala. O jego śmierci poinformowała rodzina oraz resort sprawiedliwości.

Jeszcze w środę rano, gdy Luczanski przebywał w szpitalu, do dymisji podał się szef słowackiej służby więziennej Milan Ivan, chociaż zapewniał dziennikarzy, że nie stwierdził uchybień w postępowaniu strażników, którzy kontrolowali celę aresztanta co 30 minut. Przed informacją o śmierci Luczanskiego minister sprawiedliwości zapowiedziała powołanie specjalnej komisji z udziałem przedstawicieli opozycji do zbadania sprawy samobójstwa.

Śmierć byłego szefa policji spowodowała, że opozycja domaga się ustąpienia Kolikovej. Przedstawiciele rządu apele skwitowali stwierdzeniem, że oskarżony o korupcję Luczanski nie trafił do aresztu z woli rządu. Minister sprawiedliwości oświadczyła, że teraz nie poda się do dymisji. Jak powiedziała, na jej ewentualną decyzję w tej sprawie wpłynąć może jedynie poziom zaufania społecznego.

Śmierć byłego szefa słowackiej policji jest w niektórych mediach porównywana z samobójstwem posłanki Sojuszu Lewicy Demokratycznej Barbary Blidy. Zdaniem politologa Juraja Marusziaka z Instytutu Nauk Politycznych Słowackiej Akademii Nauk przypadek Luczanskiego jest „konsekwencją zatrzymywania osób związanych z byłym rządem w obecności dziennikarzy”. W lewicowym dzienniku „Pravda” napisał, że opozycja ma teraz męczennika i argument w kampanii politycznej.

Luczanski piastował stanowisko szefa policji od 2018 do 2020 roku. Podał się do dymisji kilka miesięcy po lutowych wyborach parlamentarnych i objęciu rządów przez premiera Igora Matovicza. W grudniu został oskarżony o przyjmowanie łapówek w wysokości około pół miliona euro. W kilku akcjach policji zatrzymano kilkunastu sędziów, także Sądu Najwyższego, najwyższych dowódców policji, służby finansowej oraz przedsiębiorców.

W areszcie są między innymi była wiceminister sprawiedliwości Monika Jankowska, milioner i wpływowy prawnik Zoroslav Kollar, współwłaściciel jednej z największych grup finansowych Penta, Jaroslav Haszczak, były prokurator zajmujący się najpoważniejszymi przestępstwami Duszan Kovaczik i bezpośredni poprzednik Luczanskiego na stanowisku szefa policji, Tibor Gaszpar.
Źródło info i foto: interia.pl

Magdalena K. aresztowana na 3 miesiące

Podejrzana o kierowanie bojówką kiboli Cracovii Magdalena K. została w czwartek aresztowana na trzy miesiące przez krakowski sąd. 32-latce, która tydzień wcześniej została sprowadzona ze Słowacji na podstawie listu gończego grozi łącznie aż 15 lat pozbawienia wolności.

W czwartek po południu Dział Prasowy Prokuratury Krajowej poinformował o przychyleniu się przez krakowski sąd do wniosku prokuratora Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Wnioskował on o trzymiesięczny areszt dla Magdaleny K., zaś w argumentacji wyrażono obawę o ucieczkę i ukrywanie się 32-latki.

W środę, tuż po sprowadzeniu ze Słowacji, Magdalena K. została przesłuchana. Postawiono jej zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu i handlu narkotykami, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie oraz składania fałszywych zeznań i nakłaniania do takiego czynu innych osób.

Dział Prasowy PK poinformował, że zarzucane podejrzanej czyny grożą karą do 15 lat pozbawienia wolności. Magdalena K. nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień.

Magdalena K. miała kierować gangiem po śmierci partnera

Śledczy ustalili, że 32-latka kierowała gangiem, w skład którego wchodziło kilkudziesięciu członków bojówek Cracovii. Grupa miała się zajmować nielegalnym obrotem środkami odurzającymi, a także dopuszczać się czynów przeciwko życiu i zdrowiu, nierzadko z użyciem noży czy maczet.

Co więcej, na etapie śledztwa wykazano, że grupa przestępcza sprowadziła z Hiszpanii do Polski co najmniej 5,5 tony marihuany o czarnorynkowej wartości 88 mln złotych, a także 120 kg kokainy z Holandii o wartości około 4,3 mln euro.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Magdalena K. usłyszała zarzuty

Zarzuty – m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz przemytu narkotyków i handlu nimi – postawił prokurator Magdalenie K., domniemanej szefowej gangu pseudokibiców Cracovii. 32-latka, która od listopada 2018 roku poszukiwana była listem gończym, a później także europejskim nakazem aresztowania i czerwoną notą Interpolu, w ostatni piątek została wydana Polsce przez Słowację. Magdalena K. zatrzymana została właśnie na terytorium Słowacji 28 marca tego roku.

Po zatrzymaniu usiłowała uniknąć ekstradycji do Polski: starała się o udzielenie na Słowacji azylu politycznego, przekonując o naruszaniu przez nasz kraj zasad praworządności.

Sąd Okręgowy w Bańskiej Bystrzycy, a następnie Sąd Najwyższy Republiki Słowacji zgodziły się jednak na wydanie K. Polsce, odrzucając równocześnie jej wniosek o azyl polityczny.

Wcześniej 32-latka dwukrotnie podejmowała próby uzyskania listu żelaznego, który umożliwiłby jej odpowiadanie do czasu prawomocnego wyroku z „wolnej stopy”: te wnioski odrzucił Sąd Okręgowy w Krakowie. W ostatni piątek Magdalena K. została sprowadzona do Polski, a dzisiaj stanęła przed prokuratorem.

Usłyszała zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu narkotyków i handlu nimi, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie, składania fałszywych zeznań i nakłaniania do tego innych osób. Według śledczych, Magdalena K. kierowała gangiem, do którego należeli członkowie kibolskich bojówek Cracovii – w sumie kilkudziesięciu ludzi.

Grupa miała zajmować się nielegalnym obrotem środkami odurzającymi, a także dopuszczać się czynów przeciwko życiu i zdrowiu – często z użyciem niebezpiecznych narzędzi jak noże i maczety. W ten sposób członkowie gangu mieli atakować pseudokibiców klubów piłkarskich z Krakowa i Łodzi. Według prokuratury, działalność grupy charakteryzowała się wysokim stopniem zorganizowania i podległości służbowej.

Jak ustalili śledczy, gang sprowadził do Polski z Hiszpanii co najmniej 5,5 tony marihuany o szacunkowej czarnorynkowej wartości 88 mln złotych i z Holandii 120 kg kokainy o czarnorynkowej wartości około 4,3 mln euro.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Magdalena K. dziś trafi do aresztu w Polsce

Podejrzana o kierowanie gangiem pseudokibiców i przemyt narkotyków Magdalena K. trafi do polskiego aresztu już w piątek – dowiedział się tvn24. Wcześniej słowacki Sąd Najwyższy zdecydował, że wobec kobiety można zastosować Europejski Nakaz Aresztowania.

Magdalena K. starała się o azyl polityczny na Słowacji. Jej obrońcy argumentowali, że w Polsce nie obowiązuje zasada praworządności, dlatego kobieta nie może liczyć na uczciwy proces. Jednak w zeszłą środę, 11 listopada, słowacki Sąd Najwyższy zadecydował, że Magdalena K. zostanie wydalona do Polski i można zastosować wobec niej Europejski Nakaz Aresztowania.

Jak podaje tvn24.pl, rzeczniczka SN poinformowała, powołując się na ustawę w sprawie europejskiego nakazu aresztowania, że „wydanie osoby organom państwa pochodzenia musi nastąpić nie później niż dziesięć dni po uprawomocnieniu się decyzji o wykonaniu europejskiego nakazu aresztowania”. 10 dni mija w sobotę, 21 listopada, ale że jest to dzień wolny ekipa polskiej policji wybiera się do Bańskiej Bystrzycy już w piątek – dowiedział się portal tvn24.pl.

Kim jest Magdalena K.?

Magdalena K. była poszukiwana listem gończym od 2018 roku. Wpadła pod koniec lutego na Słowacji. Kobieta zmieniła wygląd, kolor włosów i w trakcie przesłuchania utrzymywała, że nie jest tą osobą, za którą się ją uważa.

Zatrzymanej postawiono zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu i handlu narkotykami, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie i składania fałszywych zeznań. Grozi jej do 15 lat więzienia. Magdalena K. miała przejąć kierownictwo nad gangiem pseudokibiców po zatrzymaniu w 2017 roku jej partnera Mariusza Z. Według ustaleń prokuratury gang sprowadził z Hiszpanii około 5,5 tony marihuany o wartości około 88 milionów złotych oraz kokainę z Holandii o wartości 4,3 miliona euro. Grupa składała się głównie z pseudokibiców Cracovii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Słowacja: Magdalena K. zostanie wydana Polsce

Magdalena K. – domniemana przywódczyni gangu krakowskich pseudokibiców, podejrzewana między innymi o przemyt dużej ilości narkotyków – zostanie wydalona do Polski. Tak postanowił dzisiaj Sąd Najwyższy Republiki Słowackiej. Magdalena K. została zatrzymana w lutym na Słowacji. Jej adwokaci wystąpili o azyl na terenie tego kraju powołując się na naruszenie przez Polskę zasad praworządności.

Sąd w Bańskiej Bystrzycy 29 września odrzucił ten wniosek, ale obrońcy odwołali się od tego orzeczenia. Teraz Sąd Najwyższy Słowacji uznał, że nie ma przeszkód, by wobec K. zastosować Europejski Nakaz Aresztowania i by odpowiedziała za swe czyny przed polskim sądem.

„Zaprzeczała, że jest Magdaleną K.”

32-latka była poszukiwana w kraju od listopada 2018 roku na podstawie listu gończego, zaś w lutym 2019 za kobietą wydany został Europejski Nakaz Aresztowania. Otrzymała także czerwoną notą Interpolu, która oznacza najwyższy stopień międzynarodowych poszukiwań w celu aresztowania i ekstradycji.

Magdaleny K. poszukiwali policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z grupy tzw. „łowców cieni” wspólnie z policjantami z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie i z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji.

Uzyskaliśmy informację, że poszukiwana znajduje się na Słowacji. Nawiązaliśmy kontakt ze słowacką policją i słowaccy policjanci wspólnie z policjantami Centralnego Biura Śledczego zatrzymali poszukiwaną w Zwoleniu na Słowacji – relacjonował w rozmowie z RMF FM Sebastian Gleń z małopolskiej policji.

Zatrzymania, dodajmy, dokonano w piątek.

Jak dodaje Gleń: Poszukiwana zaprzeczała, że jest Magdaleną K., mówiła, że to pomyłka. Trzeba zaznaczyć, że zmieniła wygląd, kolor włosów, po to, by uniknąć identyfikacji.

To oczywiście nie zmyliło śledczych. Została zatrzymana i w tej chwili przebywa w areszcie na Słowacji. Słowacja ma teraz 60 dni na wydanie decyzji, czy podda ją ekstradycji do Polski – podsumowuje rzecznik małopolskiej policji.

Kierowała gangiem pseudokibiców?

Magdalena K. jest podejrzana o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, przemyt i handel narkotykami, utrudnianie postępowania karnego w innym śledztwie i składanie fałszywych zeznań oraz nakłanianie do tego innych. Kobiecie grozi kara pozbawienia wolności do lat 15. Magdalena K. miała przejąć kontrolę nad gangiem kiboli Cracovii po tym, jak zatrzymany został jej partner, jeden z liderów grupy Mariusz Z. Ta głośna policyjna akcja miała miejsce w grudniu 2017 roku: zatrzymani zostali wówczas bracia Jakub i Mariusz Z. Trzeci z braci, Adrian Z., pseudonim „Zielony”, został zastrzelony podczas próby zatrzymania.

Dziennikarze RMF FM ustalili wówczas, że gdy antyterroryści weszli do mieszkania Adriana Z. na krakowskim Ruczaju, ten rzucił się na nich, a jednemu z nich usiłował wyrwać karabinek i skierować go w stronę funkcjonariuszy. Antyterrorysta drugą ręką sięgnął wtedy po pistolet i strzelił w stronę zatrzymywanego. Adrian Z. – mimo podjętej od razu reanimacji – zmarł.

Właśnie po tych wydarzeniach – o czym informowało tvn24.pl – kontrolę nad gangiem przejąć miały Magdalena K. i partnerka Adriana Z. Ta druga została kilka miesięcy później zatrzymana, K. natomiast wyjechała z kraju i uniknęła aresztowania.

Napady z maczetami, przemyt narkotyków

Według prokuratury, kierowana przez Magdalenę K. grupa, w skład której wchodziło kilkudziesięciu ludzi, zajmowała się nielegalnym obrotem środkami odurzającymi, dopuszczała się również czynów przeciwko życiu i zdrowiu – często z użyciem niebezpiecznych narzędzi jak noże i maczety: w ten sposób członkowie grupy mieli atakować pseudokibiców klubów piłkarskich z Krakowa i Łodzi.

Prokuratura ustaliła, że grupa sprowadziła z Hiszpanii marihuanę w ilości nie mniejszej niż 5 500 kg o szacowanej wartości czarnorynkowej 88 mln złotych i kokainę z Holandii w ilości 120 kg o czarnorynkowej wartości około 4,3 mln euro.
Źródło info i foto: RMF24.pl