Fala dezercji z rosyjskiej armii. Jest komentarz SBU

Prezydent Rosji Władimir Putin nie może być pewien lojalności swoich żołnierzy walczących na Ukrainie i ucieka się do stalinowskich metod, by ich zdyscyplinować – poinformowała w sobotę w komunikatorze Telegram Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), przytaczając zeznania rosyjskiego jeńca. Z zeznań żołnierza, który poddał się Ukraińcom w obwodzie mikołajowskim wynika, że za linią frontu działają oddziały karne, których zadaniem jest rozstrzeliwanie dezerterów. Według niego, w trakcie posuwania się w głąb Ukrainy armia okupacyjna zaczyna zdawać sobie sprawę, że nie bierze udziału w misji pokojowej.

„Ale dano nam do zrozumienia, że odwrotu nie ma, bo za nami idą oddziały, które zabijają dezerterów, którzy próbują wrócić do domu” – miał powiedzieć jeniec.

Służba Bezpieczeństwa zamieściła na Facebooku zeznania jeńca. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zatrzymała rosyjską agentkę zbierającą dane wywiadowcze do przeprowadzania ataków bombowych

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zatrzymała działającą na zlecenie Rosji agentkę, która zbierała dane wywiadowcze potrzebne do planowania zamachów bombowych przeciwko stacjonującym na wschodzie kraju ukraińskim funkcjonariuszom – podano we wtorek w komunikacie SBU. Według SBU agentkę w kwietniu 2021 roku zwerbował obywatel Rosji. Do jej zadań należało zbieranie informacji o budynkach administracyjnych, pojazdach, a także danych osobowych funkcjonariuszy SBU znajdujących się w obwodzie ługańskim.

SBU twierdzi, że zatrzymana osoba pracowała dla tzw. Ministerstwa Państwowego Bezpieczeństwa Ługańskiej Republiki Ludowej, kontrolowanego przez rosyjskie służby specjalne. Zatrzymaną podejrzewa się o dopuszczenie się zdrady stanu. Sąd zdecydował o jej tymczasowym areszcie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ukraina: „Breaking Bad” w realu. Profesor chemii prowadził laboratorium narkotyków

Ukraiński profesor chemii prowadził w Kijowie laboratorium substancji psychoaktywnych. Były wykładowca za pieniądze dzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi przedstawicielami narkobiznesu. O likwidacji jego laboratorium poinformowała w środę Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.

Grupa pod kierownictwem profesora produkowała amfetaminę, katynon oraz fenylonitropropen – przekazano. Laboratoria zorganizowano w miejscu zamieszkania chemika oraz w garażu wynajmowanego domu jednorodzinnego w obwodzie kijowskim.

SBU wyjaśniła, że substancje chemiczne potrzebne do produkcji otrzymywano z Azji i Europy Zachodniej. Po odebraniu przesyłki substancje składowano w magazynie w ukraińskiej stolicy. Wyprodukowane środki wystawiano na sprzedaż na specjalnie utworzonej w tym celu stronie internetowej.

W laboratorium skonfiskowano substancje, z których planowano wyprodukować ok. 30 kg środków psychoaktywnych o łącznej wartości ok. 7,5 mln hrywien (ok. 1,2 mln zł) – poinformowała SBU.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ukraina: Podający się za funkcjonariuszy SBU ukradli 100 tys. maseczek ochronnych

Podający się za funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) napastnicy ukradli przedsiębiorcom 100 tys. maseczek ochronnych – poinformowała we wtorek kijowska prokuratura. Napastników, którzy grozili ofiarom bronią, ujęto. Prokuratura wyjaśniła, że grupa dokonała napadu 13 marca. Wartość skradzionych maseczek szacowana jest na milion hrywien (ok. 152 tys. zł).

Grupa mężczyzn ubrana w mundury podjechała do przedsiębiorców podczas załadowywania towaru do samochodu. Przedstawili się jako funkcjonariusze SBU i grożąc – najpewniej – bronią kazali ofiarom położyć się na ziemi, a następnie zabrali towar i bez jakichkolwiek wyjaśnień odjechali – przekazała prokuratura.

Zmienił się „najpopularniejszy” towar do przemytu

Policji udało się ustalić i zatrzymać w Kijowie trzy osoby zamieszane w napaść – są mieszkańcami stolicy i obwodu kijowskiego, w wieku od 26 do 42 lat. Nie mają oni żadnych powiązań ze służbami bezpieczeństwa – zaznaczono.

W poniedziałek ukraiński urząd celny ogłosił, że w związku z szerzeniem się koronawirusa na Ukrainie zmienił się „najpopularniejszy” towar do przemytu. Stojący na czele urzędu celnego Maksym Nefiodow poinformował, że w ostatnich dniach służby zapobiegły przemytowi 135 tys. różnych rodzajów maseczek ochronnych, objętych zakazem eksportu. Jak dodał, maseczki próbowano wywieźć do Polski, Izraela i Szwajcarii.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rozbito międzynarodowy gang handlujący sterydami

24 osoby zatrzymane – to efekt międzynarodowej akcji przeciwko gangowi nielegalnie handlującemu sterydami. Jak dowiedział się reporter RMF FM, w operacji uczestniczyła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, a także policjanci z Polski, Słowacji i Francji.

Zatrzymani sprowadzali chemikalia do produkcji środków sterydowych z krajów Dalekiego Wschodu. Anaboliki wytwarzali na terenie Unii Europejskiej. Tam poza laboratoriami, usytuowane były też magazyny.

Samą dystrybucją zajmowali się Ukraińcy. Klientów szukano przez internet, a dostawy odbywały się za pośrednictwem poczty, a także kurierami. Zyski legalizowano przez fikcyjne firmy zarejestrowane w różnych krajach.

W operacji zatrzymań członków grupy uczestniczyło w sumie prawie 300 funkcjonariuszy z Polski, Słowacji, Francji i Ukrainy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ukraina: SBU schwytała zbiegłego barona narkotykowego

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy schwytała barona narkotykowego Amosa Dova Silvera, który zbiegł przed ekstradycją do Izraela. W czwartek, pomimo eskorty funkcjonariuszy SBU, mężczyzna uciekł na lotnisku Boryspil pod Kijowem.

Amos Dov Silver, obywatel Izraela i USA, poszukiwany jest jako założyciel internetowej platformy sprzedaży marihuany Telegrass. W marcu został zatrzymany w Kijowie na wniosek władz izraelskich. Ekstradycja do Izraela czekała go w czwartek. Przestępca jednak zbiegł, gdy eskortujący go pracownicy SBU zdjęli mu bransoletkę elektroniczną, by mógł przejść przez bramkę bezpieczeństwa na lotnisku. Uciekł przez sklep duty free – pisały w piątek ukraińskie i izraelskie media.

W sobotę zbiega schwytano. Służby nie ujawniły gdzie, ale według użytkowników mediów społecznościowych stało się to w Humaniu, w obwodzie czerkaskim. SBU podała, że zatrzymani zostali też trzej jej funkcjonariusze podejrzani o udzielenie pomocy w ucieczce ściganemu przez Izrael przestępcy. Wydarzenia te rozegrały się na kilkadziesiąt godzin przed wizytą premiera Izraela Benjamina Netanjahu na Ukrainie. Przyleci on do Kijowa w niedzielę.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Incydent z polskim autobusem traktowany jako akt terrorystyczny

Podłożenie ładunku wybuchowego pod polskim autobusem w okolicach Lwowa traktowane jest w śledztwie jako akt terrorystyczny – oświadczyła w poniedziałek Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

Wszczęto postępowanie karne z paragrafu 258 (kodeksu karnego, który mówi o akcie terrorystycznym–PAP). Prowadzone są działania śledcze” – powiedział agencji Interfax-Ukraina przedstawiciel służby prasowej SBU Ołeh Aleksandrow. Funkcjonariusz nie ujawnił żadnych innych szczegółów śledztwa. Informacje na temat źródła tego wybuchu będzie znana po opracowaniu ekspertyzy – zaznaczył w rozmowie z gazetą internetową „Ukrainska Prawda”.

Do zdarzenia doszło w sobotę późnym wieczorem na parkingu hotelu na obwodnicy Lwowa. W autobusie, którym podróżowali turyści z Polski, nie było ludzi. W wyniku incydentu nikt nie ucierpiał.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ukraińskie służby traktują zamach na OBWE jako zamach terrorystyczny

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) wszczęła śledztwo w sprawie wybuchu samochodu OBWE na wschodzie kraju, traktując to zdarzenie jako akt terroru – podały w poniedziałek jej służby prasowe. W wyniku eksplozji zginął amerykański obserwator OBWE.

Ciało Amerykanina przewieziono już na terytorium będące pod kontrolą władz ukraińskich. Do wybuchu doszło w niedzielę, gdy pojazd obserwatorów OBWE najechał na minę na obszarach zajętych przez prorosyjskich separatystów. Dwóch innych obserwatorów, obywateli Niemiec i Czech, zostało rannych. Media rosyjskie podają, że po udzieleniu pomocy medycznej w Ługańsku, zostali oni wypisani ze szpitala.
 
Atak na misję OBWE potępił w poniedziałek Leonid Kuczma, specjalny wysłannik władz w Kijowie ds. uregulowania sytuacji w Donbasie. – Jestem przekonany co do konieczności (przeprowadzenia) dokładnego śledztwa w sprawie tego straszliwego incydentu; winni powinni być ukarani. Apeluję do Rosji, by użyła swoich wpływów w tej kwestii – powiedział.
 
Kuczma podkreślił, że podczas spotkań trójstronnej grupy kontaktowej ds. Donbasu, strona ukraińska wyrażała wcześniej zaniepokojenie w związku z traktowaniem patroli OBWE na obszarach zajętych przez separatystów.
 
– Bezpieczeństwo pracowników misji niejednokrotnie było przedmiotem dyskusji w trójstronnej grupie kontaktowej. Strona ukraińska wyrażała zaniepokojenie w związku z agresją wobec patroli OBWE, do której dochodzi na niekontrolowanej przez Ukrainę części Donbasu – zaznaczył Kuczma, który w przeszłości był prezydentem Ukrainy.
 
Teren kontrolowany przez separatystów

Pojazd OBWE wybuchł w niedzielę w godzinach porannych po najechaniu na minę w miejscowości Pryszyb w powiecie słowianoserbskim w centralnej części obwodu ługańskiego. Teren ten kontrolowany jest przez separatystów z tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej. Pryszyb leży w odległości 2 km od linii podziału w Donbasie, za którą znajdują się ukraińskie siły rządowe.
 
Obserwatorzy OBWE poruszali się dwoma pojazdami opancerzonymi. Wiceszef misji OBWE na Ukrainie Alexander Hug mówił w niedzielę w Kijowie, że na drodze, po której jechali członkowie misji, nie powinno być żadnych min. Przypomniał, że zakaz stosowania min zawarto w mińskich porozumieniach w sprawie konfliktu w Donbasie jeszcze w 2014 r.
 
Incydent w Pryszybie był jednym z tematów rozmowy telefonicznej prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem. – Prezydent Ukrainy zaproponował, by szybciej zająć się kwestią wysłania do Donbasu międzynarodowego kontyngentu pokojowego pod egidą ONZ – przekazała po rozmowie administracja szefa państwa ukraińskiego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Obywatel Francji zatrzymany na granicy polsko-ukraińskiej. Miał planować ataki w czasie Euro 2016

25-letniego mieszkańca Lotaryngii wyśledziła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i zatrzymała 21 maja. Mężczyzna próbował przewieźć broń i materiały wybuchowe, z pomocą których chciał przeprowadzić zamach terrorystyczny, prawdopodobnie we Francji podczas piłkarskiego Euro.

25-latek – według francuskiej telewizji M6 – miał w swoim samochodzie m.in. karabiny szturmowe, granatniki i kałasznikowy. Ukraiński dziennik „Siewodnia” podaje, że miał trzy granatniki, sześć karabinów kałasznikowa i sto kilogramów ładunków wybuchowych. Podczas przeszukania w jego mieszkaniu znaleziono koszulkę z symbolem „skrajnie prawicowej organizacji”.

Rzecznik prasowy ukraińskiej straży granicznej Oleh Slobodian potwierdza, że mężczyzna został aresztowany. Wcześniej Służba Bezpieczeństwa Ukrainy nie chciała udzielać w tej sprawie żadnych informacji. Francuz z Lotaryngii przebywa obecnie w ukraińskim areszcie, czekając na bardzo prawdopodobny wniosek Paryża o ekstradycję.

Mężczyzna został zatrzymany 21 maja na przejściu granicznym Dorohusk-Jagodzin po stronie ukraińskiej. Uwagę służb zwrócił swoim podejrzanym zachowaniem kilka dni wcześniej. Był nieznany francuskim służbom. Agencja Reuters przypomina, że Francja, a także służby w niemal wszystkich krajach Europy, są w stanie najwyższej gotowości, ponieważ obawiają się powtórki ataków z Paryża i Brukseli.

W listopadzie zeszłego roku w Paryżu terroryści przeprowadzili serię zamachów. W pięciu punktach miasta zaatakowali, strzelając na oślep z broni automatycznej, z wyraźnym zamiarem zabicia jak największej liczby osób. Szóstym punktem ataku był Stade de France, na którym odbywał się mecz towarzyski Francja – Niemcy w obecności prezydenta Francji i niemieckiego ministra spraw zagranicznych. Zamachowcowi nie udało się jednak wejść na zatłoczony obiekt. W stolicy Francji zginęło wówczas 130 osób, kilkadziesiąt zostało rannych. W marcu br. w Brukseli zamachowcy wysadzili się na stacji metra i lotnisku, zabijając 30 osób.

Niedawno także Stany Zjednoczone ostrzegły swoich obywateli przed zagrożeniem terrorystycznym w Europie. Według amerykańskiego wywiadu potencjalnym celem terrorystów mogą być mistrzostwa Europy w piłce nożnej, które zaczynają się we Francji w przyszłym tygodniu.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Wybuch przed polskim konsulatem we Lwowie to „akt chuligański”

Milicja we Lwowie uznała, że wybuch na terenie konsulatu Polski w tym mieście był „aktem chuligańskim”. Zgodnie z ukraińskim prawem jego sprawcom grozi od trzech do siedmiu lat pozbawienia wolności. Wcześniej tego dnia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała, że rozpatruje dwie wersje eksplozji przed konsulatem: chuligaństwo z ciężkimi następstwami bądź zamach terrorystyczny.

Do wybuchu doszło w środę wieczorem. Nieoficjalne źródła w polskim MSZ mówiły, że eksplodowała petarda, którą ktoś wrzucił na teren placówki dyplomatycznej z zewnątrz. W czwartek rzeczniczka ukraińskiego MSW w obwodzie lwowskim Switłana Dombrowska powiedziała, że przed konsulatem eksplodował granat. Jak wyjaśniła, „według wstępnych ustaleń doszło do wybuchu granatu RG-42”. Jest to ręczny granat odłamkowy konstrukcji radzieckiej, którego produkcję rozpoczęto podczas drugiej wojny światowej.

Wcześniej lokalne media informowały, że eksplodował ładunek podłożony w koszu na śmieci. Rzecznik polskiego MSZ Marcin Wojciechowski potwierdził w czwartek na Twitterze, że doszło do incydentu, w którym nikt nie ucierpiał. Dodał, że odpowiednie służby badają okoliczności zdarzenia. Delegatura MSW Ukrainy w obwodzie lwowskim napisała w czwartek w komunikacie, że otrzymała zawiadomienie o wybuchu w środę o godz. 22.30 (godz. 21.30 w Polsce).

Do zaistniałej sytuacji odniósł się minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna, mówiąc, że „nic strasznego się nie stało” i nie ma żadnych strat. Uważamy, że to coś przypadkowego (…), ale czekamy na ustalenia śledztwa prowadzonego przez policję ukraińską – podkreślił. W opinii szefa MSZ „niektórym mogłoby zależeć, żeby tworzyć jakiś kontekst polityczny”, ale – jak mówił – „tutaj nie ma złego kontekstu, po prostu incydent”. Cytowani przez lwowskie media świadkowie mówili, że w wyniku eksplozji zadrżały szyby w oknach okolicznych domów i uruchomiły się syreny alarmów samochodowych.
Żródło info i foto: RMF24.pl