Niemieckie służby zamknęły stronę z dziecięcą pornografią

Ponad 400 tys. abonentów z całego świata miała platforma „Boystown” z dziecięcą pornografią funkcjonująca w tzw. darknecie, czyli ukrytej, „ciemniej” strefie internetu. Portal zamknęła niemiecka policja po długim śledztwie. Jak donosi „The Guardian”, sprawa portalu „Boystown” była badana przez niemiecką policję od dłuższego czasu. Był uważany za największy portal z dziecięcą pornografią. Zamieszczane tam miały być głownie materiały przedstawiające chłopców. Portal działał w darknecie, czyli „ciemnym internecie”, która jest ukrytą częścią ogólnej sieci internetowej. Dostęp do niej jest możliwy za pomocą specjalnego oprogramowania. 

Na „Boystown” zarejestrowanych było ponad 400 tys. użytkowników z całego świata. Działał przez prawie dwa lata. Treści na portalu, jak twierdzi policja, przedstawiały również najbardziej skrajne wykorzystywanie seksualne małych dzieci. W ramach „Boystown” istniały także czaty, za pomocą których zarejestrowani użytkownicy mogli się porozumiewać.

Niemieckie śledztwo

Niemieckie służby aresztowały 4 mężczyzn, w tym administratorów portalu. Wszyscy to Niemcy. Policja przeszukała także siedem nieruchomości, które mogły mieć związek ze sprawą, w landach Nadrenia Północna-Westfalia, Bawaria i w Hamburgu.

Mężczyźni od połowy kwietnia przebywają w areszcie policyjnym we Frankfurcie. Jak informuje policją, są to: 40-latek z okolic Paderborn w zachodnich Niemczech, 49-latek z Monachium i 54-letni Niemiec mieszkający w Paragwaju. Zdaniem służb byli oni zaangażowani w administracyjne i techniczne aspekty witryny, a także obsługę serwera oraz subskrypcji.

Użytkownikom portalu mieli oni udzielać porad, jak ukryć przed policją korzystanie z portalu i uniknąć wykrycia. Czwarty z aresztowanych, 64-latek z Hamburga, był jednym z najbardziej aktywnych użytkowników. Miał zamieścić ponad 3500 różnych publikacji. 

Jako „fantastyczną historię sukcesu służb w walce z przemocą seksualną wobec dzieci i młodzieży” działania policji określiła Eva Kühne-Hörmann, minister sprawiedliwości Hesji, landu, którego policja prowadzi sprawę i na którego terenie przebywają aresztowani. Uznała, że to wyraźny sygnał dla przestępców na tle seksualnym oraz że „przestrzeń dla osób zajmujących się rozpowszechnianiem pornograficznych zdjęć i filmów staje się coraz mniejsza”. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zwłoki 42-letniego mężczyzny przed domem. Policja zatrzymała pijane małżeństwo

Policja zatrzymała w niedzielę małżeństwo z Ostrowca Świętokrzyskiego, które może mieć związek ze śmiercią 42-letniego mieszkańca miasta. Jak poinformował Kamil Tokarski, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach, w niedzielę funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie, że w jednym z domów jednorodzinnych na osiedlu Denków w Ostrowcu Świętokrzyskim leży mężczyzna i nie daje oznak życia. Na miejsce przybyły służby medyczne oraz policja.

„Do śmierci ktoś się przyczynił”

– Lekarz stwierdził zgon. Ze wstępnych ustaleń wynika, że do śmierci mężczyzny ktoś się przyczynił, wskazują na to obrażenia na jego ciele – powiedział Tokarski.

Ciało zmarłego zabezpieczono do sekcji zwłok. – Wykaże ona jakich i ile konkretnie obrażeń mógł doznać 42-latek – dodał. Ponadto w sprawie zatrzymano 52-latka i jego 49-letnia żonę. Oboje byli pijani mężczyzna miał około pół promila alkoholu w organizmie, kobieta promil. Z ustaleń policji wynika, że w sobotę trójka ostrowczan wspólnie spożywała alkohol. Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Indianapolis: Strzelanina w placówce firmy FedEx

W amerykańskim Indianapolis doszło do masowej strzelaniny. Służby informują o wielu ofiarach znalezionych w placówce firmy FedEx. Doniesienia o strzelaninie pojawiły się w czwartek późnym wieczorem czasu lokalnego (piątek rano w Polsce). Służby informują o „licznych ofiarach” – podaje NBC.

Policja poinformowała dziennikarzy, że funkcjonariusze odpowiedzieli na zgłoszenie o strzałach z broni palnej. Jak podano, sprawca zastrzelił się. Służby mówią o „licznych ofiarach”, ale nie podano oficjalnie, ile osób zostało postrzelonych i w jakim są stanie.

Cytowany przez lokalne media świadek powiedział, ze widział mężczyznę z bronią automatyczną, który strzelał na otwartej przestrzeni.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wielka Brytania: 36-letni Polak skazany. Upozorował własne porwanie

36-letni Polak został skazany przez brytyjski sąd na karę więzienia za sfingowanie własnego porwania. Jak się okazało mężczyzna cały czas był bezpieczny we własnym domu. Informacja o rzekomym porwaniu postawiła na nogi miejscowe służby. Mariusz K. – „utalentowany kucharz z Trowbridge” – jak określają go brytyjskie media, zaalarmował SMS-em swojego szefa, że został porwany i wywieziony w bagażniku samochodu za miasto. 

Według jego relacji, porywacze chcieli odzyskać pieniądze, które był im winny – chodziło o kilka tysięcy funtów. O zdarzeniu poinformował również swoją polską przyjaciółkę, którą poprosił o pomoc. 

Po kilku godzinach mężczyzna przesłał wiadomość, że udało mu się uciec porywaczom. Spotkał się ze swoją przyjaciółką twierdząc, że jego rodzina ciągle jest w niebezpieczeństwie, a on musi przekazać porywaczom 1600 funtów. Kobieta wzięła w banku pożyczkę i przekazała całą kwotę Polakowi. 

Kłopoty finansowe

Sprawą porwania zajęła się policja. Nad rozwikłaniem zagadki pracowało 22 funkcjonariuszy. W końcu cała prawda wyszła na jaw. Okazało się, że historia z porwaniem została zmyślona przez 36-letniego Polaka. Mężczyzna miał sfingować swoje porwanie z powodu problemów finansowych. W czasie rzekomego porwania cały czas przebywał w swoim mieszkaniu. 

36-latek został oskarżony o składanie fałszywych zeznań i wprowadzenie służb w błąd. Obrońca Polaka wnioskował o łagodny wyrok, który nie skutkowałby ograniczeniem wolności. Argumentował to faktem, że 36-latek „nie chciał wpędzić innych w kłopoty”.

W lutym sąd w Salisbury uznał naszego rodaka winnym. 22 marca Polak usłyszał wyrok – 16 miesięcy pozbawienia wolności. – To niezwykły, dziwny i raczej smutny przypadek – stwierdził sędzia ogłaszający wyrok. 

36-latek musi również zwrócić wraz z nawiązką pieniądze, które wyłudził od swojej przyjaciółki.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Meksyk: Polski kapitan na wolności. Był oskarżony o przemyt narkotyków

Andrzej Lasota został oczyszczony z zarzutów związanych z przemytem narkotyków. Polski kapitan w 2019 roku zgłosił lokalnej policji, że na swoim statku odkrył kokainę, po czym został oskarżony o udział w przemycie. Jak wyjaśniły polskie służby dyplomatyczne, sąd w Ciudad Victoria orzekł o uniewinnieniu Andrzeja Lasoty podczas piątkowej rozprawy. Kapitan może już opuścić zakład karny. „Dobre wieści z Meksyku. Kapitan A. Lasota, którego oskarżono o przemyt, został właśnie oczyszczony z zarzutów. Może opuścić areszt. Działamy, aby jak najszybciej mógł wrócić do Polski. Konsul jest na miejscu, wspierał kapitana podczas całego procesu. Podziękowania dla @MSZ_RP!” – napisał prezydent Andrzej Duda na Twitterze.

W środę przed sądem w Ciudad Victoria na północnym wschodzie Meksyku został wznowiony rozpoczęty wiosną 2020 r. proces Andrzeja Lasoty, kapitana statku, oskarżonego przez wymiar ścigania tego kraju o przemyt ćwierć tony kokainy.

Polak został aresztowany pomimo tego, że to właśnie z jego inicjatywy poinformowano meksykańską policję o podejrzanym ładunku na statku UBC „Savannah”. Za nielegalny przemyt narkotyków groziło mu do 10 lat więzienia.

Sprawa przedłużała się z powodu pandemii
W lipcu 2019 r. na płynącej pod cypryjską banderą jednostce wykryto podczas rozładunku statku w porcie Altamira, na wschodzie Meksyku około 250 kg kokainy, ukrytej w opakowaniach na dnie ładowni. Kapitan Lasota natychmiast zgłosił sprawę lokalnej policji, która po kilkudziesięciu godzinach aresztowała całą załogę statku, na którym znajdowało się trzech obywateli Polski oraz 19 Filipińczyków.

Wszyscy współzałoganci Lasoty podczas śledztwa utrzymywali, że narkotyki znalazły się w jednym z pomieszczeń ładowni bez ich wiedzy. Twierdzili, że przypuszczalnie kokaina mogła zostać im podłożona podczas trwającego kilka dni załadunku koksu metalurgicznego w kolumbijskim porcie Barranquilla.

Po kilku tygodniach dochodzenia wszyscy członkowie załogi UBC „Savannah”, z wyjątkiem kapitana statku, zostali zwolnieni z aresztu i deportowani do swoich krajów z powodu braku ważnych wiz. Kapitan jednostki Andrzej Lasota został zaś przeniesiony do więzienia o zaostrzonym rygorze w mieście Tepic, w stanie Nayarit, na zachodzie Meksyku.

Sprawa oskarżonego o umyślny przemyt kokainy kapitana przedłużała się, jak tłumaczą władze meksykańskie, z powodu pandemii.
Źródło info i foto: interia.pl

Lubartów: 80-latek odebrał z przedszkola nie swojego wnuka. Chłopca szukało 50 funkcjonariuszy policji

80-letni mężczyzna odebrał z przedszkola w Lubartowie czteroletniego chłopca myśląc, że to jego wnuk. „Zaginionego” dziecka szukało około 50 policjantów. W piątek 6 marca ponad 50 funkcjonariuszy policji oraz pies tropiący szukali 4-letniego chłopca z Lubartowa. Służby otrzymały jedynie informacje, że dziecko wyszło z przedszkola w towarzystwie starszego mężczyzny.

– Mój ojciec odebrał z tego samego przedszkola starszego wnuka, po czym poszedł do sali obok po młodszego. Dziecka jednak nie było a przedszkolanka powiedziała, że dziadek już go odebrał – opowiadała matka czterolatka.

Jak się okazało, chłopca trafił pod opiekę 80-letniego dziadka kolegi, który w pierwszej chwili nie zorientował się, że odebrał z przedszkola nie swojego wnuka. Zabrał chłopca do domu, dał mu zupę i włączył bajkę. Uświadomił sobie, że doszło do pomyłki, gdy do jego mieszkania zapukali policjanci.

Chłopcy mają podobne imiona i kurtki

– Chłopcy mają podobnie brzmiące imiona, chodzą w takich samych kurtkach i mają czapki takiego samego koloru. Przedszkolanka dobrze znała osobę, której powierzyła dziecko. Nie skojarzyła tylko w pierwszym momencie, że dziadek odbiera nie to dziecko. W naszej placówce nigdy wcześniej nie doszło do takiej sytuacji – podkreśliła Iwona Kożuchowska, dyrektorka Przedszkola Miejskiego nr 4 w Lubartowie.

– Chłopcy mieli obiecane, że któregoś dnia odbierze ich z przedszkola właśnie dziadek kolegi mojego syna i że pobawią się w domu tegoż dziadka. Mój syn uznał, że właśnie jest ten dzień. Tylko dlatego poszedł z tym panem, poza tym bardzo dobrze go znał – dodała matka czterolatka.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Próba rozszerzonego samobójstwa w Turzanach. Matka wciąż w szpitalu

Matka dwóch chłopców z Turzan koło Inowrocławia, których ciała znaleziono w piątek, nadal znajduje się w szpitalu. Służby podejrzewają, że to ona odpowiada za śmierć dzieci. Mieszkańcy Turzan koło Inowrocławia są wstrząśnięci tragedią, która wydarzyła się w piątek w tej małej miejscowości. Wiele wskazuje na to, że w jednym z domów doszło do próby tzw. rozszerzonego samobójstwa. Nie żyje dwóch chłopców w wieku trzech i pięciu lat. Ich matka jest w szpitalu. W weekend przeprowadzono sekcje zwłok dzieci. Obie potwierdziły, że przyczyną zgonu były rany kłute w okolicach klatki piersiowej.

– Szczegółowe wyniki sekcji, jak i zleconych dodatkowych badań, będą znane za kilka tygodni. W tym momencie wiadomo, że rany ujawnione na ciałach chłopców skutkowały zgonem – powiedziała rzeczniczka prasowa bydgoskiej prokuratury Agnieszka Adamska-Okońska.

Stan zdrowia matki uniemożliwia przesłuchanie

Rzeczniczka przekazała także, że niestety nadal nie jest możliwe przesłuchanie matki chłopców, która trafiła do szpitala. Tam konieczny był zabieg chirurgiczny. Najpoważniejsza hipoteza w śledztwie mówi, że kobieta po zadaniu śmiertelnych ran chłopcom próbowała odebrać sobie życie. Jej stan zdrowia uniemożliwia jej przesłuchanie.

Śledczy nadal zabezpieczają materiał dowodowy w tej sprawie. Ma on pomóc zrozumieć okoliczności tragedii i sekwencję zdarzeń.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że ojciec chłopców około godz. 7 wyszedł z domu i wrócił po około dwóch godzinach. – Mężczyzna rano nie wchodził do pokoju, w którym była kobieta z chłopcami. Po powrocie zastał nieżywych synków w łóżeczkach, a żonę w łazience z ranami na ciele. Kobieta była w takim stanie, że trudno było z nią nawiązać kontakt – powiedziała Adamska-Okońska.

Kobieta leczyła się psychiatrycznie

PAP potwierdziła nieoficjalnie, że 37-letnia matka chłopców leczyła się psychiatrycznie. Bardzo prawdopodobne jest to, iż to ona mogła zabić synów. To najpoważniejsza hipoteza śledczych. W Turzanach wszyscy są zszokowani. Niechętnie rozmawiają o przyczynach tragedii. Ci, którzy decydują się coś powiedzieć, wskazują na pewne problemy matki chłopców. Z informacji PAP wynika, że matka dzieci leczyła się na depresję. W ostatnich dniach miało już być lepiej i nic nie zwiastowało tragedii.
Źródło info i foto: interia.pl

„Nieślubna córka Franco” i jej szajka rozpracowani. Oszukali ponad 100 osób na 4 mln euro

Jedni znali ją jako nieślubną córkę Franco, innym wmówiła, że w jej żyłach płynie królewska krew. 49-letnia Ana María B.J. naprawdę żyła po królewsku w otoczeniu biżuterii i luksusowych przedmiotów. Miała 15 osób służby, w tym fryzjera, kucharza, kamerdynera czy trenera psów. Za wszystkie jej zachcianki płacili biznesmeni, którzy dali się nabrać na kupno nieruchomości po okazyjnej cenie.

49-letnia elegancka kobieta, przykuta do wózka inwalidzkiego, miała niebywały dar przekonywania. Roztaczała też wokół siebie aurę tajemniczości. Raz mówiła, że jest nieślubną córką Franco, innym razem, że króla emeryta Juana Carlosa. Dama z wyższych sfer w rzeczywistości jest zawodową oszustką, która działa w Hiszpanii od ponad 20 lat. I choć, bardzo często zmieniała tożsamości, że zawsze pozowała na arystokratkę.

Z zimnym wyrachowaniem wykorzystywała także swoją niepełnosprawność. Po tym jak w dzieciństwie przeszła zapalanie opon mózgowych, ma kłopoty z mówieniem i porusza się tylko na wózku. A mimo wszystko stworzyła szajkę, która działała niemal jak sekta. I oszukała nie tylko, żądnych łatwego zysku inwestorów, ale także swoich współpracowników. Kolejny jej pomysł na dostatnie życie, przerwała operacja Gwardii Cywilnej, która rozpracowywała jej ekipę od jesieni ub.r.

Zaślepieni

Funkcjonariusze GC ustalili, że grupa Any Marii B.J. wyszukiwała w internecie atrakcyjne nieruchomości wystawione na sprzedaż. Z odpowiednio przygotowanym portfolio nakłaniali inwestorów do kupna domów za ok. 20 proc. ich wartości. Tak niską cenę, tłumaczyli tym, że sprzedający potrzebował szybko pieniędzy. Był tylko jeden kruczek. Inwestor musiał natychmiast dokonać wpłaty. Nie oglądając nawet nieruchomości.

Okazało się, że możliwość zarobienia łatwych pieniędzy, na późniejszej odsprzedaży domu, zaślepiło wiele osób. Na razie śledczy ustalili co najmniej stu pokrzywdzonych, którzy stracili cztery miliony euro. Kiedy inwestorzy chcieli dowiedzieć się co z ich nieruchomościami, okazywało się, że pośrednicy zniknęli.

Królowa oszustów i jej dwór

Oszuści mieli swoje centrum operacyjne w mieście Guardamar del Segura (Alicante), a działali na terenie Hiszpani (głównie w prowincjach Madryt, Barcelona, Tarragona i Alicante) oraz w Czechach i Szwecji. We wspomnianym Guardamar del Segura otworzyli kancelarię, w której zatrudnili profesjonalnych prawników. W rzeczywistości była to przykrywka do oszustw popełnianych przez szajkę Any Marii.

Szefowa zamieszkała w uroczym domku Elche, w otoczeniu luksusowych przedmiotów i 15-osobowej służby, która spełniała wszelkie jej zachcianki. Na swoich usługach miała m.in. fryzjera, kucharza, trenera psów, kierowcę czy ochroniarza.

Podwładni oszustki mieli zarabiać 4 tys. euro miesięcznie. Ale pieniądze dostawali tylko na samym początku, a przed zatrzymaniem wmanipulowano ich w kupno domów, które oferowano inwestorom.

Funkcjonariusze Gwardii Cywilnej zatrzymali szefową szajki i dziewięciu jej podwładnych. Przedstawiono im zarzuty m.in. wyłudzenia, udziału w grupie przestępczej, fałszerstwa dokumentów i prania pieniędzy. Podczas przeszukań znaleziono biżuterię o wartości 50 tys. euro, 60 tys. euro w gotówce. Zabezpieczono także dwa luksusowe samochody.

Teraz śledczy szukają innych ofiar „córki Franco”.
Źródło info i foto: TVP.info

Dzięki informacjom od CBŚP udało się przejąć 186 ton tytoniu i 13,6 mln papierosów

Efektem współpracy policjantów CBŚP z funkcjonariuszami z Belgii i Królestwa Niderlandów, przy wsparciu Europolu, zlikwidowano nielegalną fabrykę papierosów, profesjonalną krajalnię tytoniu oraz magazyny. Dzięki informacjom uzyskanych przez CBŚP służby belgijskie i niderlandzkie przejęły ok. 186 ton wyrobów tytoniowych i 13,6 mln sztuk papierosów.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji ustalili, że na terenie Belgii i Królestwa Niderlandów dochodzi do produkcji nielegalnych papierosów. Zebrane informacje, także za pośrednictwem przedstawicieli Europol-u, były na bieżąco przekazywane do miejscowych służb. Dzięki tym informacjom, uszczegółowionym przez belgijską Służbę Celną (Algemene Administratie van Douane en Accijnzen / Administration Générale des Douanes et Accises oraz SPF Finances | Douanes & Accises (MINFIN)) oraz niderlandzki urząd do spraw oszustw podatkowych (Fiscale Inlichtingen-en Opsporingsdienst – FIOD) przygotowano i przeprowadzono akcje.

Na terenie Belgii w prowincjach Namur, Liége, Antwerpen podczas przeszukań ujawniono nielegalną fabrykę papierosów, zabezpieczając maszyny służące do ich produkcji, około 114 ton krajanki tytoniowej oraz 13,6 miliona sztuk papierosów. Tego samego dnia, na terenie Niderlandów zlikwidowano profesjonalną krajalnię tytoniu oraz przejęto 72 tony tytoniu, który mógł trafić w różne miejsca na terenie Europu. Tam też zatrzymano 8 obywateli Polski, podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Polska: Liczba popełnionych przestępstw w 2020

– W Polsce w 2020 roku popełniono ponad 786 tys. przestępstw. To o ponad 36 tys. mniej niż w roku 2019, a ich wykrywalność wzrosła i wynosiła prawie 74 procent – poinformował rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka.

Rzecznik Komendy Głównej Policji podsumował pracę policjantów w 2020 roku. – W tym szczególnym roku polska policja oprócz wykonywania ustawowych zadań jak np. wykrywanie sprawców przestępstw, pilnowanie porządku oraz zapewnienie nam bezpieczeństwa, wspiera cały czas służby sanitarne w walce z koronawirusem, aby ograniczyć jego transmisję”- podkreślił Ciarka.

– Od początku działań w 2020 r. ponad 42 miliony razy sprawdzaliśmy osoby skierowane na kwarantannę. Kontrolowaliśmy także transport zbiorowy, przeprowadzając 370 tys. kontroli. Od początku pandemii policja skontrolowała również prawie milion placówek handlowych, prawie 4500 miejsc organizowania dyskotek oraz blisko 11 500 miejsc, w których organizowane były wesela – wyliczył.

Wskazał, że w Polsce w 2020 roku popełniono 786 302 przestępstw. – To o 36 475 mniej niż w roku 2019, a ich wykrywalność wzrosła i wynosi 73,9 procent – powiedział, dodając, że ponad trzyprocentowy spadek policjanci odnotowali w kategorii siedmiu najważniejszych przestępstw, najbardziej dokuczliwych dla obywateli. – W roku 2020 popełniono ich 229 505 zaś w roku 2019 takich przestępstw stwierdzono 236 722. Jednocześnie wykrywalność tych przestępstw wzrosła o 2,3 proc. w porównaniu do roku 2019 – zaznaczył.

– Znacząco, bo aż o blisko 21 proc. spadła liczba bójek i pobić. Rok 2019 podsumowano liczbą 4 066 zaś miniony rok liczbą 3 229. Równie wysoki spadek zanotowano w kategorii: rozboje, wymuszenia i kradzieże rozbójnicze. Tutaj w roku 2019 odnotowano 6 473 przestępstw, zaś w roku 2020 odnotowano ich 5 293, a zatem aż o 18,2 proc. mniej – tłumaczył.

Poinformował również, że spadki odnotowano także w kategoriach w kradzieży mienia, gdzie roku 2019 odnotowano 106 682, zaś w roku 2020 stwierdzono 101 296 kradzieży. – Uszkodzenia mienia to w 2019 roku 36 757 czynów przy 35 569 takich czynach w roku 2020. W 2020 roku stwierdzono aż o 15,3 proc. mniej przestępstw dotyczących uszczerbku na zdrowiu w porównaniu do 2019 roku – podał.

Ponad 650 zabójstw

– To, co wymaga zwiększenia wysiłków i naszej szczególnej uwagi, pomimo wzrostu wykrywalności o 3 proc. w porównaniu z rokiem 2019, to kradzieże z włamaniem, których w 2020 roku odnotowano o 3 109 więcej w skali całego kraju, niż w 2019 roku (71 392) – podkreślił.

Dodał także, że w minionym roku o 3 proc. wzrosła liczba skradzionych aut w wyniku kradzieży czy kradzieży z włamaniem w porównaniu do 2019 roku (8 856).

– W 2020 roku w całym kraju doszło do 656 zabójstw, tj. do 125 więcej niż w 2019 roku. W przypadku przestępstw gospodarczych stwierdzono wzrost o 9 427 tego typu przestępstw w 2020 roku w porównaniu z 2019, w którym odnotowano 189 593 tego typu przestępstw. Przestępstw korupcyjnych w 2020 roku stwierdzono o 812 więcej w skali całego kraju w porównaniu do roku 2019 (22 499) – przekazał.

– Policja jest skuteczniejsza w zabezpieczaniu mienia przestępców. W 2019 roku funkcjonariusze zabezpieczyli majątek o łącznej wartości 867 049 023 zł, zaś rok miniony to już mienie o wartości 930 118 572 zł – wyjawił.

Spadek liczby wypadków

Rzecznik KGP podsumował też 2020 rok na polskich drogach. – W 2019 roku do policji zgłoszono 23 531 wypadków drogowych mających miejsce na drogach publicznych, w strefach zamieszkania lub strefach ruchu. W porównaniu z rokiem 2019, kiedy to miało miejsce 30 288 wypadków, liczba ta spadła o 6 757 wypadki – podał.

Wskazał, ze w 2020 roku na polskich drogach zginęło 2 480 osób. – W porównaniu z rokiem 2019, kiedy zginęło 2 909 osób, nastąpił spadek o 429 osób – powiedział dodając, że w wypadkach w 2020 roku rannych zostało 26 456 osób. – W porównaniu do 2019 roku, kiedy obrażenia odniosło 35 477 osób, liczba osób rannych zmniejszyła się o 9 021 – tłumaczył.

– W minionym roku również o blisko 6 proc. mniej przestępstw stwierdzono jeśli chodzi o prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwości. W roku 2019 odnotowano 56.305 tego typu przestępstw – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl