Brutalny atak w restauracji. Gdzie są kobiety z Tangshanu?

Zastępca dyrektora lokalnej policji w Chinach został odsunięty od obowiązków po publikacji raportu w sprawie brutalnego ataku na grupę kobiet w restauracji. Incydent na nowo wywołał dyskusję na temat przemocy na tle płci w tym kraju. W związku z brakiem informacji o losie kobiet, w internecie zaczęły się mnożyć spekulacje. Do ataku grupy mężczyzn na cztery kobiety doszło 10 czerwca w dzielnicy Lubei miasta Tangshan, we wschodniej części prowincji Hebei, około 180 kilometrów na wschód od Pekinu. Oburzający incydent został uchwycony przez kamerę monitoringu wewnątrz i na zewnątrz całodobowego lokalu.

Na nagraniu widać, jak mężczyzna podchodzi do kobiety i kładzie rękę na jej plecach. Ta odpowiedziała na gest odepchnięciem jego ręki. Mężczyzna następnie uderzył kobietę w twarz, a potem zaatakował. Niedługo po tym do ataku przyłączyli się inni mężczyźni. Jeden z nich atakuje kobiety, rzucając w ich kierunku krzesłem.

Zaatakowana jako pierwsza kobieta później została wyciągnięta siłą z restauracji. Wydarzenia obserwowało wiele osób, w tym kobieta, która zauważyła incydent i podeszła bliżej. Widząc agresję mężczyzn, próbowała odciągnąć jednego z nich, prowodyra agresji. Została jednak uderzona pięścią, w wyniku czego upadła, uderzając głową o schody.
Źródło info i foto: tvn24.pl

W Gdańsku rozbito gang handlujący sterydami

Policjanci z Gdańska zatrzymali 6 osób handlujących anabolikami i lekami na potencję. Zabezpieczono kilkaset tysięcy sztuk niedozwolonych środków, wartych ponad milion złotych. Dowoczący całą grupą wpadł w ostatnim momencie, już na pokładzie samolotu, gdy próbował uciec za granicę.

Na trop handlarzy sterydami wpadli policjanci z wydziału do walki z cyberprzestępczością KWP w Gdańsku. Grupa 6 osób oferowała sprzedaż nielegalnych środków na internetowych aukcjach i forach. Policjanci utworzyli specjalną grupę śledczą, która rozpracowywała przestępców. W sprawę zaangażowanych było w sumie ponad 100 funkcjonariuszy.

Jak informował Michał Sienkiewicz z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, w wyniku przeszukania kilkudziesięciu mieszkań na Pomorzu, Lubelszczyźnie, Mazowszu i Małopolsce zatrzymano łącznie trzech mężczyzn i trzy kobiety w wieku od 22 do 47 lat. Główny podejrzany wpadł na pokładzie samolotu w Gdańsku, skąd chciał uciec za granicę. Wszystkim grozi kara do 8 lat więzienia. Wobec dwóch mężczyzn, w tym 47-latka, którego policja uznaje za kierującego całą grupą, został zastosowany tymczasowy areszt.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Londyn: Khalid Masood nie miał związków z Państwem Islamskim

Chociaż Khalid Masood interesował się dżihadem, nie ma dowodów na jego związki z Państwem Islamskim (IS) albo Al-Kaidą. W zamachu, który przygotował w ubiegłym tygodniu w Londynie, zginęło pięć osób i on sam. Brytyjska policja nie znalazła dowodów na związki Masooda z Państwem Islamskim (IS) i Al-Kaidą, ale jest jasne – jak podano – że zamachowiec wykazywał zainteresowanie dżihadem. Takie informacje przekazał Neil Basu z brytyjskich służb antyterrorystycznych. Zdaniem funkcjonariusza nie ma także dowodów na to, że Masood zradykalizował się podczas pobytu w więzieniu w 2003 roku, a sugestie, że tak się stało, określił jako spekulacje.

– Jego metoda ataku oparta była na mało wyszukanych, niezaawansowanych technicznie i niskobudżetowych technikach skopiowanych z poprzednich akcji. Można w niej także dostrzec echa retoryki przywódców IS nawołujących do ataków na policję i cywilów. Ale na tym etapie nie mam dowodów, że rozmawiał on (o zamachu) z innymi – głosi oświadczenie Basu.

22 marca po południu napastnik wjechał samochodem w grupę ludzi na Moście Westminsterskim, a następnie próbował dostać się na teren parlamentu, raniąc śmiertelnie nożem policjanta, strzegącego bramy wjazdowej. Wkrótce potem sprawca został zastrzelony przez interweniujące służby bezpieczeństwa. Nazajutrz Państwo Islamskie ogłosiło, że przeprowadził go jeden z jego „żołnierzy”.

Policja podawała, że napastnik urodził się w 1964 roku w hrabstwie Kent jako Adrian Russell Ajao. Według brytyjskich mediów, po przejściu na islam, mieszkał w Arabii Saudyjskiej w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Do czerwca ubiegłego roku Khalid Masood mieszkał w Birmingham z żoną i dziećmi. Świadkowie opisywali go jako bardzo religijnego mężczyznę.

Kilkakrotnie był skazywany za napaści, w tym za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także za posiadanie broni i wykroczenia przeciwko porządkowi publicznemu. Po raz ostatni skazano go w 2003 roku.
Źródło info i foto: TVP.info

Kongres USA odtajnił „28 stron” nieznanego wcześniej raportu poświęconego zamachom na WTC

Za zgodą Białego Domu Kongres USA odtajnił w piątek 28 stron swojego raportu z 2002 roku poświęconego zamachom z 11 września 2001 roku. Zdaniem Białego Domu wbrew wieloletnim spekulacjom nie ma tam dowodu wskazującego na związek Arabii Saudyjskiej z zamachami.

Strony, które pozostawały tajne przez kilkanaście lat, zawierają niepotwierdzone informacje o kontaktach przyszłych zamachowców z osobami powiązanymi z władzami saudyjskimi. Raport nie przesądza, czy te osoby znały plany przeprowadzenia zamachów. Zawarte tam informacje były tropami, które dopiero miały być zbadane przez FBI.

Według raportu terroryści z Al-Kaidy mogli być wspierani przez wysoko postawionych oficerów wywiadu Arabii Saudyjskiej.

„Zamachowcy, którzy zaatakowali wieże World Trade Center, podczas pobytu na terenie Stanów Zjednoczonych otrzymywali wsparcie od osób, które mogą być powiązane z rządem saudyjskim” – głosi raport. „FBI ma informacje, że przynajmniej dwie z tych osób mogły być agentami saudyjskiego wywiadu”.

Raport zaznacza jednak, że nie ma jednak precyzyjnego dowodu, który wiązałby Saudyjczyków z zamachami z 11 września 2001 roku.

Agencje amerykańskiego wywiadu wytypowały pięciu podejrzanych Saudyjczyków, którzy mogli być łącznikami między rządem Arabii Saudyjskiej a Al-Kaidą:

Omar Bassnan – agencje twierdzą, że „może on być agentem wywiadu saudyjskiego”. Rzekomo miał dostać pieniądze oraz fałszywy paszport od ambasadora saudyjskiego w Stanach Zjednoczonych. Swoim znajomym z Arabii Saudyjskiej miał chwalić się, że pomagał terrorystom, którzy przeprowadzili atak na wieże World Trade Center. CIA zaznaczyło także, że w 2002 roku Bassnan podczas podróży do Houston miał spotkać się z członkiem saudyjskiej rodziny królewskiej i odebrać od niego pieniądze.

Omar al-Bayoumi – w 1993 roku pracował w amerykańskich filiach saudyjskich firm zajmujących się lotnictwem cywilnym. Miał też utrzymywać kontakty z saudyjskimi ministrami. W 2000 roku wykonał ponad 100 połączeń telefonicznych z przedstawicielami rządu Arabii Saudyjskiego. Według FBI miał pomagać zamachowcom podczas pobytu w San Diego w lutym 2000 roku. Wcześniej miał konsultować się z saudyjskim dyplomatą.

Shaykh al-Thurnairy – dyplomata saudyjskiego konsulatu oraz imam meczetu w Culver Citz w Kalifornii. Według informacji wywiadów miał kontakt z zamachowcami, którzy porwali samoloty.

Saleh al-Hussayen – według informacji wywiadów zatrzymał się w tym samym hotelu, w którym przebywał minister spraw wewnętrznych Arabii Saudyjskiej. Był przesłuchiwany przez FBI, jednak powiedział, że nie znał terrorystów, którzy zaatakowali wieże World Trade Center. Uciekł ze Stanów Zjednoczonych, a tym samym umknął ponownym przesłuchaniom przez amerykańskich agentów.

Abdullah bin Laden – były pracownik ambasady Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie. Według FBI był on przyrodnim bratem byłego lidera Al-Kaidy Osamy bin Ladena.

Agencje wywiadu amerykańskiego jako pośredni dowód związków rządu saudyjskiego z zamachami, wskazują brak chęci współpracy ze strony Saudyjczyków. Jeden z agentów twierdził, że „Saudyjczycy działali tylko wtedy, gdy dotyczyło to ich samych”.

Raport nie rzuca nowego światła

Według Białego Domu na związki rządu Arabii Saudyjskiej z zamachami nie ma żadnych dowodów. To potwierdzenie tego, o czym mówiliśmy od pewnego czasu – powiedział rzecznik prezydenta Baracka Obamy, Josh Earnest. Podkreślił, że ujawnione „28 stron” nie rzuca żadnego nowego światła na rolę Arabii Saudyjskiej.

Władze Arabii Saudyjskiej wyraziły nadzieję, że opublikowanie tajnych dotąd stron raportu całkowicie oczyści kraj z podejrzeń.

Od 2002 roku komisja ds. zamachów z 11 września, wiele agencji rządowych, w tym FBI i CIA badało zawartość 28 stron i potwierdziło, że ani saudyjski rząd, ani wysocy rangą przedstawiciele władz ani jakakolwiek osoba działająca w imieniu saudyjskiego rządu nie dostarczyła wsparcia ani nie zachęcała do ataków – oświadczył saudyjski ambasador w Waszyngtonie Abdullah as-Saud.

Przewodniczący komisji wywiadu Kongresu USA Devin Nunes wyraził poparcie dla odtajnienia „28 stron”, zwracając uwagę, że zawierają one niepotwierdzone poszlaki, które były dopiero później w pełni badane przez odpowiednie służby.

Z kolei były senator z Florydy Bob Graham, który współprzewodniczył śledztwu Kongresu, uznał, że z ujawnionych stron bardzo jasno wynika, że Arabia Saudyjska była głównym źródłem finansowania zamachów.

Decyzję o utajnieniu 28 stron podjął w 2002 roku ówczesny prezydent George W. Bush. Zdaniem agencji AP zrobił to nie tylko, by chronić źródła i metody wywiadowcze, ale także po to, by nie narażać na szwank stosunków z Arabią Saudyjską, która jest długoletnim i ważnym sojusznikiem USA w rejonie Zatoki Perskiej.

W zamachach z 11 września 2001 roku zginęło blisko 3 tys. osób.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Bomba, która eksplodowała we Wrocławiu podobna do tej z zamachów w Bostonie?

Po wybuchu bomby we Wrocławiu pojawiły się spekulacje, że mogła to być tzw. „bomba szybkowarowa”, która została użyta między innymi podczas zamachu w trakcie maratonu w Bostonie przez braci Carnajewów. Sprawę w rozmowie z Onetem komentuje Jerzy Dziewulski.

– Bomba była źle skonstruowana, to robota amatora. Pojawiło się w niej zbyt dużo saletry, która jest tylko środkiem wspomagającym wybuch. Przez to, jak mówią świadkowie, nad tym szybkowarem pojawiły się duże płomienie, a wybuch był niewielki – mówi Dziewulski.

Przypomnijmy, że podczas zamachów w Bostonie, gdzie użyto „bomby szybkowarowej”, trzy osoby poniosły śmierć, natomiast aż 264 zostały ranne. Wtedy znajdujące się wewnątrz ładunku metalowe kulki łożyskowe zadziałały tak, jak granaty odłamkowe i kaleczyły ludzi wokół, pozbawiając kończyn wielu z nich. Po raz pierwszy z podobnymi bombami mieliśmy do czynienia w 2006 roku podczas zamachów w Bombaju, kiedy to grupa islamskich terrorystów zdetonowała w siedmiu pociągach tego typu bomby w czasie szczytu komunikacyjnego, pozbawiając życia 189 osób i raniąc ponad 800.

Jak mówi Dziewulski, w przypadku Wrocławia wyglądało to nieco inaczej. – Proszę zwrócić uwagę, że tutaj nastąpił wybuch kierunkowy, gwoździe wzbiły się w górę i to też z niewielką siłą. To oznacza, że ładunek został źle skonstruowany. Bardziej przypominało to „bombę rurową”, której działanie niestety odczułem na swoim ciele. Taka bomba wybucha kierunkowo, ale w tym przypadku nadmiar użycia saletry amonowej sprawił, że nie zadziałało to tak, jak powinno – stwierdził ekspert.

Bomba rurowa z kolei została użyta podczas zamachów w Stambule w dzielnicy Bayrampasa w grudniu 2015 roku. Wtedy jednak udało się ewakuować ludzi będący na stacji metra, gdzie podłożono tę bombę i nikt nie ucierpiał.

W przypadku bomby we Wrocławiu Dziewulski nie widzi jednak działania terrorystycznego bądź quasi-terrorystycznego. Jego zdaniem było to działanie osoby niezrównoważonej psychicznie bądź swoisty akt zemsty wobec MZK.

– Jestem przekonany, że autorem tego zamachu jest osoba, która ma spore problemy natury psychicznej. Być może słyszała dużo na temat terroryzmu i chciała udowodnić, że też potrafi to zrobić. Możliwe, że po prostu chodziło o rozgłos, o to, by zostać zauważonym. Nie wykluczam też swoistej zemsty wobec kogoś w MZK. Nie widzę tutaj jednak działań mających znamiona terroryzmu – podsumowuje znany antyterrorysta.

Przypomnijmy, że w czwartek przed godziną 14 w jednym z wrocławskich autobusów znaleziono podejrzany pakunek. Jeden z pasażerów poinformował o tym kierowcę, który wyniósł pojemnik na zewnątrz. Kiedy wracał, doszło do eksplozji. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń.
Żródło info i foto: onet.pl

Zwłoki poszukiwanego mężczyzny wyłowione z Warty

Strażacy z Wronek znaleźli przy brzegu Warty w miejscowości Pierwoszewo ludzkie zwłoki. Wbrew spekulacjom internautów to nie ciało zaginionej pod koniec listopada w Poznaniu Ewy Tylman, lecz mieszkańca gminy Oborniki.

– Potwierdzam, że w rzece znaleziono ciało, przy którym znajdował się dowód osobisty poszukiwanego od początku marca mężczyzny – powiedziała w rozmowie z radiozet.pl sierżant Ewelina Grabowa z szamotulskiej policji.

– Będzie jeszcze robiona sekcja zwłok, ale na pewno nie jest to ciało Ewy Tylman – dodaje oficer prasowa.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Atak z Paryża podobny do ataku z Londynu

Francuski antyterrorysta patrolował paryską stację kolei podmiejskiej, gdy nieznany napastnik poderżnął mu gardło nożem. Żołnierz przeżył, jest jednak ciężko ranny. Brytyjskie media porównują napad w Paryżu z morderstwem z londyńskiego Woolwich, gdzie dwóch muzułmanów ucięło głowę żołnierzowi. We Francji już mnożą się spekulacje, że ataku dokonał radykalny islamista. Francuska policja opisuje sprawcę jako „brodatego mężczyznę pochodzącego z Afryki Północnej” w arabskim ubraniu – pisze „Daily Mail”. Napastnik zaatakował 23-letniego żołnierza ostrym narzędziem do otwierania kartonów obok sklepu Virgin w biznesowej dzielnicy Paryża – La Defense. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Oscar Pistorius na skraju samobójstwa?

Oskarżony o morderstwo Oscar Pistorius jest na skraju samobójstwa. Tak twierdzą jego przyjaciele. Jeden z nich – Mike Azzie przyznał, że niepełnosprawny lekkoatleta ciągle myśli o zastrzelonej przez siebie dziewczynie. Azzie wystapił w dokumencie BBC3, gdzie mówił o stanie psychicznym Pistoriusa. – „Jest załamany, wygląda jakby był na skraju samobójstwa. Martwi mnie to” – stwierdził. Przyjaciel lekkoatlety wyznał, że Pistorius wciąż mówi o Reevie Steenkamp i prosi o modlitwę za nią i za jej rodzinę. Niepełnosprawny lekkoatleta z RPA jest oskarżony o zabójstwo z premedytacją, do którego doszło 14 lutego w jego domu. Sąd nie ma wątpliwości i rozpatrzy dowody w sprawie tj.: znaleziony w domu Pistoriusa zakrwawiony kij do krykieta oraz ampułki ze sterydami anabolicznymi. W niektórych mediach pojawiły się spekulacje, że wściekły Pistorius, będący pod wpływem sterydów, zamordował swą dziewczynę, a powodem miała być jego chorobliwa zazdrość. Żródło info i foto: onet.pl

To nie były przypadkowe strzały? Oscar Pistorius podejrzany o morderstwo

Pięciokrotny mistrz paraolimpijski Oscar Pistorius został zatrzymany przez policję i jest podejrzany o zamordowanie partnerki, modelki Reevy Steenkamp. Wcześniej w południowoafrykańskich mediach pojawiały się spekulacje, że niepełnosprawny lekkoatleta zastrzelił ją przez przypadek, biorąc za włamywacza. Pistorius przebywa w areszcie w Pretorii i prawdopodobnie jeszcze dziś stanie przed sądem. „Na razie nie mamy zbyt wiele informacji. Sprawa jest w rękach władz. Na razie jesteśmy w szoku” – skomentował ojciec sportowca Henke Pistorius. Z nieoficjalnych źródeł docierają informacje, że modelka Reevy Steenkamp przyszła do jego domu, by zrobić mu niespodziankę na Walentynki. On jednak był przekonany, że to włamywacz. Policja tych informacji jednak nie potwierdza. Żródło info i foto: RMF24.pl

Kim Dzong Un jest niebezpieczny?

Nowy przywódca Korei Północnej, Kim Dzong Un jest niebezpieczny – uważają amerykańscy eksperci. Będzie chciał dowieść, że jest godnym następcą Kim Dzong Ila i może sprowokować konflikt, który wymknie się spod kontroli. Wszystkie analizy sytuacji w Korei Północnej oparte są na daleko idących spekulacjach. Sakralno-stalinowski reżim tak skutecznie izoluje się od świata, że do CIA informacja o śmierci Drogiego Przywódcy dotarła za pośrednictwem mediów. Nikt nie wie jak dużym poparciem cieszy się jego najmłodszy syn wśród pałacowych koterii walczących o wpływy i w armii. Kim Dzong Il przyuczał się do przejęcia władzy przez czterdzieści lat. Trzeci z rzędu Kim został namaszczony na następcę trony zaledwie dwa i pół roku temu. Jest prawdopodobne, że dla zyskania miru twardego przywódcy pokusi się o demonstrację siły, która przy jego braku doświadczenia może wymknąć się spod kontroli. Żródło info i foto: Radio ZET.pl