Samosąd na pedofilu, który wykorzystywał jego córkę. Mieszkańcy bronią ojca

Rosjanin Wiaczesław M. podczas spotkania ze Olegiem Swiridowem zwracał uwagę na to, że jego przyjaciel często zagląda to telefonu. Gdy Swiridow zasnął, jego towarzysz odblokował urządzenie i znalazł na nim pedofilskie treści. Na jednym z nagrań M. rozpoznał swoją własną córkę. Kilka dni później, ciało pedofila znaleziono w lesie. Mordercę, ojca wykorzystywanego dziecka, uznano za bohatera.

Szczegóły wydarzeń z rosyjskiego regionu Samara opisuje Gazeta.ru 32-letni Oleg i 34-letni Wiaczesław byli przyjaciółmi ze wsi Pribrezny w regionie Samara. W przeszłości Oleg miał wielokrotnie opiekować się dziećmi Wiaczesława i okolicznych mieszkańców.

Pod koniec sierpnia Oleg pomagał przyjacielowi wnieść szafę do mieszkania. Mężczyźni wykorzystali okazję i zaczęli spożywać alkohol. W pewnym momencie Wiaczesław zwrócił uwagę, że jego przyjaciel jest „zapatrzony w telefon”, co wydało mu się podejrzane. Gdy tylko Oleg zasnął, Mieczysław sprawdził pliki na urządzeniu. Na jednym z nagrań rozpoznał swoją 8-letnią córkę – dziecko było wykorzystywane seksualnie przez Swiridowa.

„Wiaczesław zaatakował gwałciciela, zaczął go bić i chwycił za nóż. Obu mężczyzn rozdzielili sąsiedzi, którzy przybiegli do mieszkania. Oleg uciekł, zostawiając telefon. Wiaczesław znalazł na nim kolejne filmy w tym jeden z 2016 r., na którym Swiridow wykorzystał córkę swojego byłego współlokatora” – relacjonuje gazeta.ru.

Wiaczesław M. powiadomił rodziców drugiego wykorzystywanego dziecka. Wspólnie zgłosili sprawę na policję, a za pedofilem wysłano list gończy. Z ustaleń „The Sun” wynika, że Swiridow miał też wykorzystywać córkę swojej byłej partnerki. Poszukiwania podejrzanego trwały kilka dni. Swój nieoczekiwany finał miały w ostatni czwartek, 2 września. Ciało Olega, przysypane ziemią, zostało znaleziono w lesie, niedaleko sąsiedniej wioski. Ktoś zadał mu kilka ciosów nożem.

„Bronił córki i dzieci”

Z ustaleń rosyjskich mediów wynika, że do zabicia mężczyzny przyznał się Wiaczesław M., który sam zgłosił się na policję i wskazał miejsce ukrycia ciała. Źródła agencji „RIA Novosti” podają, że mężczyzna nie zgadza się jednak z zarzutami o morderstwo, tłumacząc, że Swiridow „sam nadział mu się na nóż”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Spotkanie z charge d’affaires Białorusi w polskim MSZ. Migranci wciąż na granicy

W Ministerstwie Spraw Zagranicznych trwa spotkanie z udziałem charge d’affaires Ambasady Republiki Białorusi Alaksandra Czasnouskiego – podaje Wirtualna Polska. Polscy dyplomaci chcą, aby Białorusini określili, czy pozwolą na wjazd ciężarówek z pomocą humanitarną.

– Odpowiedź białoruskich dyplomantów może nam sporo powiedzieć o ich intencjach. Okaże się, czy jest jakakolwiek szansa na deeskalację – mówi rozmówca Wirtualnej Polski. Przypomnijmy, w niedzielę polskie MSZ wystosowało do strony białoruskiej notę dyplomatyczną, w której zadeklarowało „gotowość do udzielenia na miejscu pomocy rzeczowej” grupie imigrantów przebywającej na terytorium Białorusi. – Namioty, łóżka polowe, środki higieny – w perspektywie kilku godzin taka pomoc może tam dotrzeć. Ciężarówki z pomocą są gotowe, mogą wyjeżdżać w każdym momencie. (…) Piłka jest po stronie Białorusi. Jesteśmy w stanie zapewnić wsparcie, bo to po ich stronie ci ludzie są legalnie – podkreślił wiceszef MSZ Marcin Przydacz.

Sytuacja na granicy

Na polsko-białoruskiej granicy w pobliżu miejscowości Usnarz Górny nadal koczuje grupa migrantów. Według straży granicznej obecnie przebywają tam 24 osoby – dwudziestu mężczyzn i cztery kobiety. Fundacja Ocalenie, której działacze są na miejscu, podaje jednak, że z komunikacji z uchodźcami wynika, że jest ich wciąż 32, a wśród nich trzy dorosłe kobiety i 15-latka. Polskie władze oceniają, że obecność imigrantów to wynik świadomego działania władz białoruskich, które w ten sposób chcą destabilizować sytuację w krajach UE.

– Straż graniczna kilkukrotnie interweniowała do strony białoruskiej, aby podjęli działania wobec grupy koczującej, wyraźnie podkreślam, po stronie białoruskiej. Rzeczywiście zaobserwowaliśmy, że strona białoruska w pierwszej kolejności zabrała kobiety i dzieci, potem jeszcze dwukrotnie przyjeżdżali i chcieli zabrać pozostałe osoby, ale ta grupa, którą obserwujemy odmówiła pojechania ze stroną białoruską – przekazała podporucznik Anna Michalska. Rzeczniczka straży granicznej potwierdziła również, że część osób z obozowiska została zabrana przez stronę białoruską, a kilka kolejnych zostało dowiezionych. – Obserwujemy, że wśród tych 24 osób są nowe twarze. Wszystko wskazuje na to, że około dziesięciu osób zostało w ostatniej dobie zabranych, a kilka osób – cztery lub pięć – dowieziono – stwierdziła.

W niedzielę o sytuacji na granicach z Białorusią rozmawiali premierzy Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sprawą cyberataków na Polskę zajęło się NATO

Dzisiaj na spotkaniu ambasadorów NATO Polska przedstawi informację na temat cyberataków. Posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej zaplanowane jest na 10. W RMF FM jako pierwsi informowaliśmy, że rząd powiadomił sojuszników z NATO o rosyjskim cyberataku na Polskę. Jak przekonuje Katarzyna Szymańska-Borginon, nie należy się spodziewać zbyt wiele po tym spotkaniu. Nie jest to nadzwyczajne posiedzenie ambasadorów w tej sprawie, ale rutynowe cotygodniowe spotkanie Rady Północnoatlantyckiej, na którym Polska przedstawi sytuację związana z cyberatakami. Nie będzie więc wspólnego oświadczenia Sojuszu w tej kwestii.

Jak tłumaczy RMF FM jeden z dyplomatów NATO, nie jest to tak sama sytuacja, jak odkrycie, że za wybuchem składu amunicji z 16 października 2014 roku w Vrbieticach odpowiedzialna jest Rosja. „Wtedy zginęli ludzie” – wyjaśnia dyplomata.

powiadomił sojuszników z NATO o rosyjskim cyberataku na Polskę.

Cyberatakami na Polskę zajmie się NATO. Dziś posiedzenie w tej sprawie

Jak przekonuje Katarzyna Szymańska-Borginon, nie należy się spodziewać zbyt wiele po tym spotkaniu. Nie jest to nadzwyczajne posiedzenie ambasadorów w tej sprawie, ale rutynowe cotygodniowe spotkanie Rady Północnoatlantyckiej, na którym Polska przedstawi sytuację związana z cyberatakami. Nie będzie więc wspólnego oświadczenia Sojuszu w tej kwestii.

Jak tłumaczy RMF FM jeden z dyplomatów NATO, nie jest to tak sama sytuacja, jak odkrycie, że za wybuchem składu amunicji z 16 października 2014 roku w Vrbieticach odpowiedzialna jest Rosja. „Wtedy zginęli ludzie” – wyjaśnia dyplomata.

Polska poinformuje o zakresie ataku, a następnie sprawą zajmą się odpowiednie komitety ekspertów, którzy sprawdzą zwłaszcza kwestię, czy rzeczywiście za tymi działaniami stoi Rosja, jak utrzymuje polski rząd. Już wcześniej w przekazanym RMF FM oświadczeniu biuro prasowe Sojuszu przekazało, że „eksperci NATO współpracują z polskimi władzami w związku z cyberatakiem, a wszelkie zewnętrzne próby ingerencji w systemy alianckie są niedopuszczalne”.

Polsce oczywiście zależy na podtrzymywaniu sprawy cyberataków na agendzie NATO i Unii. Zwłaszcza teraz w związku z porozumieniem Putina-Bidenem i wyznaczeniem przez nich 16 stref wyjętych spod tego typu działań – niektórym się wydaje, że ze strony Rosji już nie grożą cyberataki. Warszawa daje więc sygnał, że Rosja nadal jest w tej dziedzinie bardzo aktywna.

Co wiemy o cyberataku?

Sprawa cyberataków na polskich urzędników stała się głośna na początku czerwca. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk poinformował wówczas, że hakerzy włamali się na jego oraz jego żony skrzynki mailowe oraz ich konta w mediach społecznościowych. Polityk przekazał na Twitterze, że w związku ze sprawą poinformowane zostały stosowne służby.

Według ustaleń polskich służb, „na liście celów przeprowadzonego przez grupę UNC1151 ataku socjotechnicznego znajdowało się co najmniej 4350 adresów e-mail należących do polskich obywateli lub funkcjonujących w polskich serwisach poczty elektronicznej”.

Służby twierdzą, że dysponują wiarygodnymi informacjami łączącymi działania grupy UNC1151 z działaniami rosyjskich służb specjalnych.

Według Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego co najmniej 500 użytkowników odpowiedziało na przygotowaną przez autorów ataku informacje, „co istotnie zwiększyło prawdopodobieństwo skuteczności działań agresorów”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Władimir Putin zapytany o Aleksieja Nawalnego

– Wygląda to, jakby świadomie chciał być zatrzymany. Zrobił to, czego chciał. To o czym tu można mówić? – powiedział Władimir Putin pytany o Aleksieja Nawalnego. – Człowiek ten wiedział, że łamie obowiązujące w Rosji prawo. Musiał meldować się jako osoba, która była warunkowo skazana – dodał.

Po zakończeniu spotkania Władimira Putina z Joe Bidenem, które trwało krócej niż zakładano, odbył się briefing prasowy prezydenta Rosji. Polityk został zapytany o ataki na grupy opozycyjne wewnątrz Rosji. – Na przykład Aleksieja Nawalnego – powiedział jeden z dziennikarzy.

– Nie słyszałem tej części pytania. No, może tłumacz nie przetłumaczył… – odpowiedział Putin, śmiejąc się. – A co do naszej opozycji pozasystemowej i tego obywatela [Nawalnego – przyp. red.]… Człowiek ten wiedział, że łamie obowiązujące w Rosji prawo. Musiał meldować się jako osoba, która była warunkowo skazana. Celowo i świadomie wyjechał za granicę, żeby się leczyć. Jak tylko wyszedł ze szpitala i powstawiał swoje filmy do internetu, to został wezwany. Nie zjawił się, zignorował prawne wezwanie. Ogłoszono, że jest poszukiwany, a on – wiedząc o tym – przyjechał. Wygląda to, jakby świadomie chciał być zatrzymany. Zrobił to, czego chciał. To o czym tu można mówić? – stwierdził Putin.

– Stany Zjednoczone ogłosiły, że Rosja jest ich wrogiem. Kongres zrobił to. W prawodawstwie USA znalazły się postanowienia o tym, że USA powinny wspierać organizacje polityczne w naszym kraju. To jest w waszym amerykańskim prawie. A jeżeli Rosja jest wrogiem, to jakie organizacje będzie spierać Ameryka w Rosji? No… Chyba nie te, które wzmacniają Federację. A to jest cel USA. Jak mamy do tego podchodzić? Sądzę, że jest zrozumiałe, że mamy podchodzić do tego ostrożnie i działać w ramach prawa Federacji Rosyjskiej – dodał.

Putin: W USA codziennie ktoś jest zabijany

Prezydent Rosji został również zapytany o wypowiedź Joe Bidena, w której nazwał go „zabójcą”. Władimir Putin zaznaczył, że przywódca Stanów Zjednoczonych rozmawiał z nim w tej sprawie przez telefon, a jego wyjaśnienia „zadowoliły” go. Putin dodał, że na ulicach Stanów Zjednoczonych „codziennie ktoś jest zabijany”.

Spotkanie Bidena i Władimira Putina rozpoczęło się o godzinie 13 w willi La Grange w Genewie. Po zakończeniu spotkania Joe Biden opuścił rezydencję – podała telewizja CNN.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Witek nie zgodziła się na posiedzenie parlamentarnego zespołu „Zero Tolerancji dla Pedofilii”

Elżbieta Witek nie wyraziła zgody na posiedzenie parlamentarnego zespołu „Zero Tolerancji dla Pedofilii”. Nieformalne spotkanie i tak się odbyło, nie przyszedł na nie jednak przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii.

Dariusz Joński poprosił marszałkinię Sejmu Elżbietę Witek o zgodę na posiedzenie parlamentarnego zespołu „Zero Tolerancji dla Pedofilii”. W trakcie spotkania miała zostać przedstawiona informacja przewodniczącego Państwowej Komisji ds. Pedofilii dotycząca działalności oraz propozycja zmian legislacyjnych, które miałyby usprawnić prace komisji. W piśmie skierowanym do Witek Joński podkreślił, że swój udział w spotkaniu potwierdził Błażej Kmieciak, przewodniczący komisji wraz z wiceprzewodniczącymi, a także przedstawiciele Prokuratury Krajowej i Komendy Głównej Policji.

Posiedzenie miało się odbyć w środę, jednak marszałkini Sejmu nie wyraziła na to zgody. „To są kompetencje komisji, a nie zespołu” – tak brzmi adnotacja na piśmie Jońskiego, podpisana przez Elżbietę Witek.

„Marszałek Witek knebluje usta parlamentarnego zespołu” – skomentował sytuację Dariusz Joński.

„Kolejne tragiczne działanie Elżbiety Witek. Wstyd to dla urzędu, Pani Marszałek” – stwierdziła Barbara Nowacka.

Wobec braku zgody marszałkini Sejmu, w pomieszczeniach klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej odbyło się nieformalne spotkanie zespołu. Jednak z Państwowej Komisji ds. Pedofilii, mimo wcześniejszych zapewnień, nikt się nie pojawił. „Dziś na zespół ‚Zero tolerancji dla pedofilii’ zaprosiliśmy Państwową Komisje ds Pedofilii, by rozmawiać m.in. o wydłużeniu przedawnień. Z Państwowej Komisji nie przyszedł NIKT!” – napisała na Twitterze Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Jak poinformował Dariusz Joński, cytowany przez polsatnews.pl, we wtorek wieczorem zespół otrzymał maila od Błażeja Kmieciaka, w którym ten powiadomił, że nie weźmie udziału w posiedzeniu.

„Jako Komisja chcemy spotkać się z Zespołem oraz z NGOs,ami, a także z instytucjami państwowymi zajmującymi się ochroną praw dzieci – tak jak ustaliśmy z posłami. Liczymy, że do spotkania niebawem dojdzie. Wspólnym celem jest dobro dzieci i ich ochroną przed przemocą seksualną” – tak na Twitterze do sytuacji odniósł się Kmieciak.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Papież wezwał polskich biskupów do Watykanu

Polscy biskupi jesienią mają pojechać do Rzymu. Na wizytę do papieża zostali wezwani w trybie pilnym, a na przygotowanie się dostali bardzo mało czasu – ustaliła „Rzeczpospolita”. Jak czytamy w dzienniku, co pięć lat każdy biskup diecezjalny jest zobowiązany do złożenia w Rzymie wizyty „ad limina Apostolorum” (do progów Apostołów). W jej trakcie hierarchowie odwiedzają watykańskie dykasterie, spotykają się także z papieżem.

Jesienią do Watykanu udadzą się także polscy biskupi, jednak – jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej” – zostali wezwani w trybie pilnym, a na przygotowanie się do wizyty dostali bardzo mało czasu.

Według gazety wiadomość o przyjeździe hierarchów znad Wisły pojawiła się krótko po tym, jak u papieża był nuncjusz apostolski w Polsce, abp Salvatore Pennacchio (15 kwietnia).

Krytycznie o polskim Kościele

Jak powiedział „Rz” urzędnik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej , abp Pennacchio nie został wezwany, ale sam prosił o spotkanie z papieżem, a w trakcie rozmowy miał przedstawić Franciszkowi krytyczny obraz sytuacji Kościoła w Polsce. Po tym spotkaniu zdecydowano o zaproszeniu nad Tybr polskich biskupów – pisze dziennik.

Episkopat Polski oficjalnie poinformował o wizycie 14 maja. Ks. Leszek Gęsiak, rzecznik KEP, wyjaśnił, że pismo z nuncjatury, które trafiło do Sekretariatu KEP oraz biskupów diecezjalnych, nosi datę 10 maja.

– Do Watykanu napływa coraz więcej zgłoszeń, wskazujących na zaniedbania waszych biskupów przy wyjaśnianiu spraw dotyczących wykorzystywania seksualnego małoletnich przez część duchownych. To nie dziesięć czy jedenaście spraw, o których pisały media. Jest ich zdecydowanie więcej – powiedziało źródło gazety.
Źródło info i foto: interia.pl

Afganistan: Śmiertelny zamach na autobus urzędnikami

Cztery osoby zginęły, a dziewięć zostało rannych w zamachu na autobus przewożący urzędników państwowych w Kabulu. W pobliżu pojazdu eksplodował przydrożny ładunek. Nikt nie przyznał się do ataku, przeprowadzonego w dniu, kiedy w Moskwie ruszają rozmowy w sprawie procesu pokojowego w Afganistanie.

Zamachu dokonano na autobus wynajęty przez afgańskie Ministerstwo Informacji i Technologii do transportu pracowników – powiedział doradca resortu Abdul Samad Hamid Poya, cytowany przez agencję Reutera. Rzecznik policji w Kabulu potwierdził, że doszło do eksplozji, nie podał jednak szczegółów. Według informacji, do jakich dotarł Reuters, autobus przewoził urzędników państwowych.

W Afganistanie w ostatnich miesiącach coraz częściej dochodzi do zabójstw funkcjonariuszy państwowych, policjantów, żołnierzy, a także dziennikarzy, sędziów, lekarzy, polityków, duchownych i obrońców praw człowieka. Ofiary najczęściej giną od kul lub w wybuchach bomb podłożonych pod ich samochodami. Rząd oskarża o ataki talibskich rebeliantów.

Agencja Reutera przypomniała, że w nocy ze środy na czwartek w katastrofie śmigłowca sił zbrojnych Afganistanu zginęło co najmniej dziewięć osób. Rozmówcy agencji potwierdzili, że maszyna została trafiona rakietą tuż podczas startu w prowincji Wardak w środkowej części kraju. Nikt nie przyznał się do tego ataku. Ministerstwo obrony w Kabulu przekazało, że wśród ofiar są członkowie załogi i żołnierze sił specjalnych. Resort prowadzi dochodzenie w sprawie katastrofy śmigłowca wykonującego misję zaopatrzeniową.

Talibowie zaprzeczają, by ponosili odpowiedzialność za te ukierunkowane ataki, a do niektórych z nich przyznaje się dżihadystyczna organizacja tak zwane Państwo Islamskie. Blisko 8,2 tysięcy cywilów w Afganistanie ucierpiało w minionym roku wskutek zamachów – wynika z raportu opublikowanego pod koniec lutego przez misję ONZ w tym kraju.

Spotkanie w Moskwie

Do zamachu na autokar w Kabulu doszło w dniu, gdy w Moskwie ma odbyć się międzynarodowa konferencja poświęcona procesowi pokojowemu w Afganistanie. Jej inicjator – rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych – zaprosiło do udziału w niej władze Afganistanu oraz talibów. Rosjanom zależy na stworzeniu jakiejś alternatywnej propozycji na wypadek, gdyby rozmowy między talibami i władzami USA, jakie prowadzone są w Katarze znalazły się w impasie. W moskiewskiej konferencji wezmą udział przedstawiciele rządu, talibowie, a także kluczowe kraje zaangażowane w proces pokojowy – w tym USA.

Sytuacja w Afganistanie staje się szczególnie napięta w obliczu zbliżającego się terminu całkowitego wycofania wojsk USA z terytorium Afganistanu, co zgodnie z rozporządzeniem poprzedniego prezydenta USA ma nastąpić 1 maja.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jan Śpiewak złożył wniosek o ułaskawienie

Działacz miejski Jan Śpiewak poinformował w poniedziałek, że złożył w Kancelarii Prezydenta RP wniosek o ułaskawienie. – Skorzystam z każdej drogi otwartej dla obywatela, żeby zdjąć ze mnie piętno przestępcy, mam nadzieję, że prezydent skorzysta ze swoich uprawnień – powiedział Śpiewak. – Wniosek będzie rozpatrzony tak, jak rozpatrujemy inne wnioski o ułaskawienie – poinformował Andrzej Duda.

– To zawsze jest decyzja prezydenta, którą procedurę wybierze. Zobaczę wniosek, będę się nad tym pochylał. Na spokojnie – dodał prezydent.

Śpiewak został w połowie grudnia prawomocnie uznany przez Sąd Okręgowy w Warszawie za winnego zniesławienia mec. Bogumiły Górnikowskiej. Uzasadnienie wyroku było niejawne. Śpiewak krytykował publicznie Górnikowską w związku z reprywatyzacją jednej z kamienic i jej działalnością z lat 2008-2011, kiedy była kuratorem właściciela budynku, który – jak się okazało – nie żył od 1959 roku.

Wniosek w Kancelarii Prezydenta

Aktywista miejski poinformował, że w poniedziałek rano w Kancelarii Prezydenta złożył wniosek o ułaskawienie. Pismo działacza miejskiego zostało przyjęte w kancelarii głowy państwa.

– Skorzystam z każdej drogi otwartej dla obywatela, żeby zdjąć ze mnie piętno przestępcy. Mam nadzieję, że prezydent skorzysta ze swoich uprawnień i naprawi niesprawiedliwość wyrządzoną prze sądy – powiedział Śpiewak, pytany, dlaczego zdecydował się wystąpić do prezydenta o ułaskawienie.

Spotkanie z Andrzejem Dudą

W sprawie Śpiewaka sąd okręgowy utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego, który w styczniu nakazał działaczowi zapłatę 5 tys. zł grzywny i 10 tys. zł nawiązki na rzecz Górnikowskiej.

Śpiewak zapowiedział wówczas, że prawdopodobnie złoży wniosek do prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawienie. Dwa dni po ogłoszeniu wyroku doszło do spotkania prezydenta i działacza. Prezydent w kolejnych dniach powiedział dziennikarzom, że jeżeli odpowiedni wniosek zostanie złożony, to z całą pewnością sprawa będzie wnikliwie zbadana.

Kamienica przy ul. Joteyki 13

W październiku 2017 r. Śpiewak napisał na Twitterze: „Boom. Córka ministra Ćwiąkalskiego przejęła w 2010 roku metodą na 118-letniego kuratora kamienicę na Ochocie”. Później kilkakrotnie powtórzył ten zarzut wobec prawniczki na konferencjach. Chodziło o kamienicę przy ul. Joteyki 13 na warszawskiej Ochocie. Budynek przekazano w prywatne ręce w 2011 roku.

Mec. Górnikowska skierowała przeciwko Śpiewakowi prywatny akt oskarżenia dotyczący zniesławienia (art. 212 kk). Według niej, Śpiewak pomówił ją o nieprawidłowości w wykonywaniu przez nią funkcji kuratora i o udział w aferze reprywatyzacyjnej, a w rezultacie naraził na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania przez nią zawodu. Domagała się dla aktywisty miejskiego 10 tys. zł grzywny i trzech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejny dzień krwawych protestów w Chile

Sebastian Pinera, prezydent Chile, w poniedziałek wieczorem zapowiedział w telewizyjnym przemówieniu spotkanie z przywódcami opozycji w celu wypracowania „nowego kontraktu społecznego”. Na ulicach stolicy Santiago i innych miast wciąż trwają demonstracje protestacyjne. W przemówieniu wygłoszonym w prezydenckim pałacu La Moneda, prezydent Chile Sebastian Pinera – jak zauważyli komentatorzy – uderzył w pojednawcze tony. – Czasami wyrażałem się ostro, ale dlatego, że byłem oburzony widząc zniszczenia i ból, jakie wywołały te akty przemocy – powiedział.

Wojna „z wandalami”

W przemówieniu zapowiedział spotkanie z opozycją w celu wyprasowania „nowego kontraktu społecznego”. Wcześniej, w niedzielę, Pinera ogłosił w koszarach wojskowych, że kraj „wypowiedział wojnę wandalom”, co w części społeczeństwa zostało źle przyjęte.

Protesty w Chile

Poniedziałek był kolejnym dniem protestów. Na ulicach i placach Santiago protestowały przeciwko wzrastającym kosztom utrzymania tysiące ludzi. Podczas demonstracji w czasie ub. weekendu, którym towarzyszyły podpalenia sklepów, rabunki i starcia z policją, zginęło 11 osób. Prezydent podkreślił, że zniszczenia są dziełem „małych grup wandali”, ale wyrządzone przez nich szkody będą wymagały planu odbudowy, który pochłonie „setki milionów dolarów”. Bezpośrednim powodem protestów było podniesienie cen za komunikację publiczną, ale była to tylko iskra, która spowodowała wybuch narastającego niezadowolenia z pogłębiających się nierówności ekonomicznych oraz wzrastających kosztów opieki zdrowotnej, oświaty i niewydolnych systemów emerytalnych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Spotkanie afgańskich talibów z Amerykanami

Delegacja afgańskich talibów spotkała się w stolicy Pakistanu ze specjalnym wysłannikiem USA Zalmayem Khalilzadem – poinformowała agencja Reutera, powołując się na dwa pakistańskie źródła. W czwartek talibowie spotkali się w Islamabadzie z szefem pakistańskiej dyplomacji Mehmoodem Qureshim. Jest to pierwszy znany kontakt talibów i Amerykanów po tym, gdy prezydent USA Donald Trump zawiesił w ubiegłym miesiącu rozmowy na temat wycofania z Afganistanu tysięcy amerykańskich żołnierzy w zamian za gwarancje niewykorzystywania jego terytorium jako bazy do zbrojnych ataków na Stany Zjednoczone i państwa sprzymierzone.

Trump zareagował w ten sposób na dokonany w Kabulu talibski zamach bombowy, w którym zginęli amerykański żołnierz i 11 innych osób. Źródła agencji Reutera zaznaczyły jednak, że trwające ponad godzinę spotkanie nie było wznowieniem formalnych negocjacji. – Przedstawiciele Talibanu spotkali się z Zalmayem Khalilzadem. Wszystko co mogę oświadczyć to to, że Pakistan odegrał wielką rolę w przekonaniu ich, jak ważne jest to dla procesu pokojowego – powiedział agencji Reutera zastrzegający sobie anonimowość wyższy przedstawiciel pakistańskich władz. Dodał, że w trakcie potwierdzonego także przez drugie źródło spotkania nie prowadzono formalnych negocjacji, gdyż jego celem było budowanie zaufania. Dalszych szczegółów nie ujawnił.
Źródło info i foto: tvn24.pl