Zaginął profesor Roman Dziergwa. Policja apeluje o pomoc

Policja apeluje o pomoc w sprawie zaginięcia profesora Romana Dziergwy. Poznański naukowiec poinformował rodzinę, że wyjeżdża na konferencję naukową we Włoszech. Nie dotarł jednak na miejsce. Pracownik Wydziału Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu od prawie tygodnia nie nawiązał kontaktu z rodziną. 24 lipca prof. Dziergwa poinformował bliskich, że wyjeżdża na konferencję naukową do Włoch, jednak nie dotarł na miejsce.

„Miał jechać pociągiem przez Wrocław, Wiedeń, Rzym. W Wiedniu mógł się wybrać na zwiedzanie miasta, ponieważ miał tam kilkugodzinny pobyt” – poinformował Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu we wpisie na Facebooku.

Prof. Dziergwa to 65-letni mężczyzna, szczupłej budowy ciała. Ma ok. 186 cm wzrostu, często nosi czapkę z daszkiem oraz granatową, cienką kurtkę.
Źródło info i foto: interia.pl

Belfast: 2-miesięczne niemowlę nie żyje, a dwulatek walczy o życie. Matka aresztowana

Dwumiesięczne niemowlę zmarło, a dwulatek walczy o życie w związku z obrażeniami po ataku nożem. W sprawie zatrzymano 29-letnią kobietę. Do ataku doszło we wtorek po godz. 20:00 w Belfaście, w Irlandii Północnej. Ratownicy, którzy zostali wezwani na miejsce, znaleźli w domu poranione nożem dwumiesięczne niemowlę oraz rannego dwulatka. Po przewiezieniu do szpitala młodsze dziecko zmarło.

Dwulatek w ciężkim stanie wciąż przebywa w szpitalu. Policja wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa. Zatrzymano 29-letnią kobietę.

– Dochodzenie jest na wczesnym etapie i dalsze informacje zostaną przekazane w odpowiednim czasie – powiedział rzecznik Policji Irlandii Północnej.

Komentarze polityków

W sprawę zaangażowali się także politycy. Z kolei wiceprzewodnicząca patii SDLP Nichola Mallon podkreśliła, że lokalna społeczność jest w szoku. – Ważne jest, aby policja miała przestrzeń do pełnego zbadania tego strasznego incydentu – powiedziała.
Źródło info i foto: interia.pl

Holandia: Komornik oskarżony o molestowanie seksualne oraz gwałcenie dłużniczek

Przed sądem w Roermond stanął 69-letni Hans K, komornik sądowy oskarżony o molestowanie seksualne oraz gwałcenie dłużniczek. Jak poinformował dziennik „De Telegraaf” sprawa dotyczy jedenastu kobiet. Hans K. twierdzi, że współżył z klientami w przerwie na lunch, a nie w czasie pracy.

Akt oskarżenia przeciwko 69-latkowi obejmuje przestępstwa o charakterze seksualnym. Pracujący jako komornik Hans K. miał wielokrotnie wykorzystywać swoją pozycję do molestowania seksualnego swoich klientek. Prokuratura zarzuca mu także trzy gwałty.

Oskarżony tłumaczył podczas rozprawy, że nie uprawiał seksu z klientkami w godzinach pracy, tylko w czasie przerwy na lunch.

– Kobiety czuły się zastraszane, komornik czynił im niedwuznaczne propozycje – informuje „De Telegraaf”. – Wszyscy boją się komornika – powiedziała śledczym jedna z poszkodowanych kobiet.

Hans K. twierdzi, że żadna z kobiet wcześniej się na niego nie skarżyła. – Im się to podobało – mówił w sądzie 69-letni oskarżony. Prokuratura domaga się dla komornika sześciu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: interia.pl

CBA zatrzymało przedsiębiorców z Wrocławia

Przedsiębiorcy z Wrocławia są podejrzani o korupcję przy zleceniu na budowę parkingu przy terminalu promowym w Świnoujściu. Mężczyźni we wtorek zostali zatrzymani przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Wydział komunikacji społecznej Biura poinformował we wtorek, że zatrzymań na terenie województwa dolnośląskiego dokonali funkcjonariusze szczecińskiej delegatury CBA. Jednocześnie przeszukano nieruchomości zajmowane przez zatrzymanych oraz podmioty powiązane ze sprawą.

Łapówka za wykorzystanie towarów

Zatrzymani w ramach prowadzonej działalności gospodarczej mieli wręczyć korzyść majątkową w związku z inwestycją Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście – budową parkingu przy terminalu promowym w Świnoujściu. Według śledczych mężczyźni w zamian za łapówkę oczekiwali wykorzystania oferowanych przez nich towarów w trakcie prowadzonej inwestycji. W nadzorującej śledztwo CBA Prokuraturze Regionalnej w Szczecinie mężczyźni usłyszeli zarzuty korupcji. Prokurator zdecydował wobec nich o poręczeniach majątkowych – po 50 tys. zł, wydał zakaz kontaktowania się oraz nakazał dozór policji.

Wydział zaznaczył, że śledztwo w tej sprawie „rozwija się”.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: Zmarł seryjny zabójca. Nie doczekał egzekucji

W sobotę w więziennym szpitalu zmarł seryjny morderca i gwałciciel Rodney Alcala. 77-latek oczekiwał na egzekucję, która została na niego nałożona w związku z zabójstwem czterech młodych kobiet i 12-letniej dziewczynki. Śledczy podejrzewają jednak, że Rodney Alcala miał na sumieniu o wiele więcej ofiar, niż udało się to udowodnić w toku postępowania. Sprawy, za które został skazany, dotyczą porwań i zabójstw, które miały miejsce w Stanach Zjednoczonych głównie w latach 1977-1980.

W latach 70. Rodney Alcala wziął udział w programie randkowym „The Dating Game”, która w Polsce znana jest pod nazwą „Randka w ciemno”. Samotne kobiety wybierały w programie jednego z trójki anonimowych mężczyzn. Parter był dobierany tylko na podstawie odpowiedzi na pytania – kobiety nie widzą więc kandydatów przed podjęciem decyzji. Alcala, który został przedstawiony jako utalentowany fotograf, został wybrany przez uczestniczkę, która finalnie odmówiła randki, opisując jego zachowanie jako „dziwaczne”.

W prowadzonym przeciwko niemu śledztwie udowodniono mu, że w latach 1977-1979 zabił cztery kobiety: 18-letnią Jill Barcomb, 21-letnią Jill Parenteau, 27-letnią Georgię Wixted i 32-letnią Charlotte Lamb. Jego ostatnią ofiarą była uprowadzona i zamordowana w 1980 roku 12-letnia Robin Samsoe. Dziewczynka została przez niego porwana, gdy wracała do domu na rowerze po lekcji baletu.

Nazywany „Dating Game Killer” („Zabójcą z Randki w ciemno”) Alcala miał pozbawiać życia swoich ofiar w bardzo okrutny sposób. Prokuratura opisywała, że seryjny zabójca torturował kobiety przed śmiercią. Najczęściej dusił je do momentu, aż stracą przytomność. Po tym, jak się wybudzały, dusił je kolejny raz. Proces ten był powtarzany tak długo, aż umierały.

Śledczy udowodnili „randkowemu zabójcy” pięć morderstw, za co w 2010 roku został skazany na śmierć. Prokuratura podejrzewa jednak, że jego ofiar było dużo więcej – mówi się nawet o zabójstwie 130 kobiet. Na jego udział w innych morderstwach wskazuje wiele poszlak, jednak w pozostałych sprawach nie zdobyto wystarczająco mocnych dowodów, by powiązać te śmierci z Alcalą.

W 2012 roku oskarżono go o zabójstwa Cornelii Crilley (1971) oraz Ellen Jane Hover (1977). Do zbrodni tych przyznał się, w związku z czym rok później został skazany na karę 25 lat pozbawienia wolności. W 2016 roku Alcala został oskarżony o zabicie 28-letniej Christine Ruth Thornton, która była w szóstym miesiącu ciąży.

Rodney Alcala zmarł w sobotę 24 lipca 2021 roku w szpitalu w więzieniu stanowym Corcoran w Kalifornii. Powodem śmierci 77-latka były przyczyny naturalne.

Kara śmierci została zdelegalizowana w USA na szczeblu stanowym i federalnym w 1972 roku. Cztery lata później kary śmierci zostały przywrócone, a w 1988 roku przyjęto ustawę, która umożliwiła ich stosowanie w orzecznictwie federalnym. Od 2003 roku kary śmierci na szczeblu federalnym nie były jednak praktykowane. Przerwa ta została zakończona przez Donalda Trumpa, który w 2019 roku wydał decyzję o wykonaniu zaległych wyroków. Obecnie tylko w celach w Kalifornii przebywa 700 skazanych na karę śmierci
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policja wyznaczyła nagrodę za pomoc w rozwiązaniu sprawy zaginięcia Fabiana Zydora

Sprawa dotyczy zaginięcia z 2016 roku. Nastolatek pochodzący z wielkopolskiej Tarnowej koło Wrześni wyszedł na spotkanie ze znajomymi i nigdy z niego nie wrócił. Policja podejrzewa, że został zamordowany i za pomoc w rozwikłaniu sprawy, proponuje nagrodę.

Za pomoc w sprawie zaginięcia nastolatka z października 2016 roku, komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wyznaczył nagrodę w wysokości 10 tys. złotych. Osoby posiadające informację na ten temat, mogą kontaktować z oficerami zajmującymi się sprawą pod numerem telefonu: 572 899 555 albo osobiście w KWP Poznań ul. Kochanowskiego 2A, pokój 430. Policja zapewnia pełną anonimowość.

Wielkopolska policja od niemal pięciu lat próbuje rozwikłać sprawę zaginięcia Fabiana Zydora z miejscowości Tarnowa koło Wrześni (woj. wielkopolskie). 30 października 2016 roku 17-letni wówczas chłopiec umówił się na wieczorne spotkanie z kolegami, które odbywało się w domu w jednego z nich – oddalonym od domu poszukiwanego o jedyne kilkaset metrów. Po opuszczeniu spotkania, wszelki ślad po chłopcu zaginął.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Poznaniu są przekonani, że chłopiec nie żyje, a jego ciało zostało ukryte. Okoliczności zaginięcia pozostają jednak cały czas nieznane. Funkcjonariusze liczą więc na pomoc w rozwiązaniu sprawy, za co oferują 10 tys. zł nagrody.

„Fabian Zydor, 17-latek spod Wrześni, w październiku 2016 r. został zamordowany, a ciało ukryte. Kryminalni z Poznania już wiedzą, że nie było to zwykłe zaginięcie. Szef wielkopolskiej Policji wyznaczył 10 000 zł nagrody” – pisze rzecznik prasowy Policji w Poznaniu Andrzej Borowiak.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Mariusz P. w sądzie. Grozi mu 5 lat więzienia

W krakowskim sądzie rusza sprawa Mariusza P., byłego strongmana oskarżonego o przywłaszczenie mienia. Mężczyzna miał wtargnąć do hotelu w Andrychowie i bezprawnie zająć część pokoi. Grozi za to kara do pięciu lat pozbawienia wolności. W sprawie Mariusza P. prokuratura dwukrotnie umarzała postępowanie, dlatego Andrzej Kowalczyk, właściciel hotelu w Andrychowie, skierował przeciwko byłemu strongmanowi subsydiarny akt oskarżenia. Onet, powołując się na Polską Agencję Prasową, informuje, że proces Mariusza P. rusza właśnie w Sądzie Okręgowym w Krakowie.

Sprawa Mariusza P., byłego strongmana i zawodnika MMA, sięga 2018 r. Mężczyzna miał wtargnąć do hotelu w Andrychowie, gdzie wraz ze swoimi współpracownikami zajął część pokoi, wyniósł meble, pozaklejał kamery monitoringu oraz wymienił zamki. Mariusz P. tłumaczył swoje zachowanie tym, że nabył od byłej żony właściciela placówki połowę udziałów w hotelu. Twierdził, że miał prawo do korzystania z jego części oraz wynajmowania pokoi.

„Kupiłem 50 proc. udziałów, a co za tym idzie mam prawo czerpać korzyści finansowe z tego hotelu” – powiedział Mariusz P. w nagraniu umieszczonym w mediach społecznościowych.

Andrzej Kowalczyk wskazuje jednak, że jego była żona sprzedała połowę udziałów w hotelu w momencie, w którym wciąż trwało postępowanie o podział majątku. Zdaniem właściciela hotelu oznacza to, że przejęcie udziałów przez Mariusza P. było nieważne.

Kowalczyk wskazuje również, że jeszcze przed wtargnięciem do hotelu, były strongman chciał zakupić od niego resztę udziałów. Mariusz P. miał jednak zaoferować zbyt małą kwotę. Według Kowalczyka „najazd” na hotel w Andrychowie miał być próbą wymuszenia sprzedaży pozostałych udziałów. Właściciel placówki złożył zawiadomienie do prokuratury, która jednak dwukrotnie umorzyła postępowanie. Kowalczyk złożył więc subsydiarny akt oskarżenia. Mariusz P. został oskarżony o przywłaszczenie mienia. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Mariusz B. z ostatecznym wyrokiem dożywocie za zabójstwo czterech osób

To już pewne, że skazany za cztery zabójstwa Mariusz B. resztę życia spędzi w więzieniu. Mężczyzna w ciągu niespełna dwóch lat zabił kolejno: męża swojej kochanki, ich wspólną córkę, partnera kochanki do tańca oraz znajomego księdza. Sąd Najwyższy odrzucił kasację obrońców, nie dając wiary zarzutom o wymuszeniu początkowych zeznań sprawcy.

Sprawa Mariusza B. ciągnęła się od kwietnia 2006 roku i była jednym z bezprecedensowych procesów ostatnich lat. Dowody były wyłącznie poszlakowe – między innymi ślady zapachowe, dane z logowania do sieci telefonów komórkowych. Wiadomo było, że są cztery osoby, po których zaginął ślad. Do dziś nie odnaleziono ich ciał. Prokuratura od początku była pewna, że oskarżony je udusił. Tę wersję potwierdził w 2017 roku warszawski sąd okręgowy, a rok później podtrzymał sąd apelacyjny.

Mariusz B. oskarżony był o zabójstwo:

– Zbigniewa D., męża swojej kochanki Małgorzaty (zginął w kwietniu 2006 roku),
– Aleksandry D. – córki Zbigniewa i Małgorzaty (zginęła w tym samym czasie, co ojciec),
– Henryka S. – partnera Małgorzaty do tańca (zabity w marcu 2007 roku),
– Piotra S. – znajomego księdza, który miał molestować go w dzieciństwie (zamordowany w grudniu 2008 roku).

Decyzja Sądu Najwyższego oznacza, że wyrok dożywotniego więzienia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie dopiero po 40 latach jest nadal w mocy. W tej sprawie na karę sześciu lat więzienia został również skazany Krzysztof R., oskarżony między innymi o pomoc B.

„Przyznał się do popełnienia wszystkich czterech zabójstw”

Obrońcy oskarżonych w skardze kasacyjnej wskazywali, że zeznania obu mężczyzn, gdy w 2009 roku mieli jeszcze status podejrzanych, zostały wymuszone. – W tej sprawie była podnoszona kwestia stosowania tortur wobec skazanych (…). Trzeba powiedzieć, że sąd odwoławczy w sposób rzetelny wywiązał się ze swych obowiązków i rozważył ten zarzut obrońców – mówił w uzasadnieniu orzeczenia SN sędzia Antoni Bojańczyk.

Jak dodał, kwestia rzekomego wymuszenia wyjaśnień była dokładnie analizowana przez sądy. – To były niewątpliwie najistotniejsze zarzuty obrony, bo gdyby nie te kluczowe dowody w postaci depozycji, które składali skazani, w których B. przyznał się do popełnienia wszystkich czterech zabójstw, to dowodzenie w tej sprawie byłoby znacznie utrudnione – zaznaczył sędzia.

– Gdyby funkcjonariusze wymuszali określoną treść wyjaśnień, to niewątpliwie te wyjaśnienia byłyby znacznie bardziej spójne i nie zawierałyby luk – wskazał sędzia Bojańczyk. Dodał, że przesłuchania były rejestrowane na kasecie VHS, a nagranie poddano następnie „dokładnej analizie”. Obrażeń nie potwierdziły też badania lekarskie zatrzymanych.

Sędzia zaznaczył także, że „teza o stosowaniu tortur jest o tyle fałszywa i nieuprawniona, że ten wątek pojawia się dopiero na późniejszym etapie postępowania i dopiero wtedy obaj skazani z niemal fotograficzną dokładnością przypominają sobie okoliczności”. – Wcześniej o tym nie mówili – wskazał.

Trójkąt, negatywne emocje i psychopatyczna osobowość

Mariusz B. poznał małżeństwo Małgorzatę i Zbigniewa D. w parafii, w której służył jako ministrant i jeszcze jako nastolatek zamieszkał z nimi pod jednym dachem. Sądy ustaliły, że „doszło do swoistego trójkąta”, co spowodowało, że kobieta odeszła od męża, zamieszkała z B. i urodziła mu córkę.

W kwietniu 2006 r. Mariusz B. uprowadził Zbigniewa D. i zmusił go do podpisania wartej dwa miliony złotych polisy ubezpieczeniowej na rzecz żony. Kilka dni później miał ponownie uprowadzić D. i jego 18-letnią córkę Aleksandrę, których udusił na działce w okolicach Pułtuska. Motywem zbrodni miało być „skumulowanie się negatywnych emocji B. wobec patologicznego układu” między nim a małżeństwem D. Aleksandra mogła paść ofiarą mordu, bo weszła w konflikt z matką.

Po roku B. miał uprowadzić 55-letniego Henryka S., z którym Małgorzata D. tańczyła tango w klubie tańca. Zazdrość oraz sprawy finansowe były, według sądu, powodem zbrodni. Mariusz B. chciał go zmusić do podania numerów PIN kart bankomatowych i wyłudzić od jego rodziny 50 tysięcy złotych.

Zabójstwo księdza Piotra S. nastąpiło zaś z motywacji „odwetu za wykorzystanie seksualne”. Duchowny zginął w 2008 r. w okolicach Pułtuska. Znaleziono po nim tylko pusty samochód.

„Rozsmakował się w tym, co robi”

Biegli psychologowie stwierdzili u B. osobowość psychopatyczną, tendencję do kłamania, niskie poczucie winy i skłonność do narzucania innym swej woli. Według biegłych B. cechuje „ponadprzeciętna inteligencja”.

– Oskarżony jest osobą o słabej empatii. Ma skłonność do manipulowania otoczeniem, cechuje oskarżonego brak poczucia winy i skłonność do pasożytniczego trybu życia. Narcyzm i egozim – mówił tuż po ogłoszeniu wyroku w 2017 roku sędzia Igor Tuleya. – Pan oskarżony jest osobą gotową przekraczać normy społeczne i moralne celem uzyskania własnych korzyści. Dokonanie czterech zabójstw z pełną świadomością i premedytacją, stanowi, że mamy do czynienia z osobą, która całkowicie lekceważy nie tylko obowiązujący porządek prawny, ale również nie dostrzega w ludzkim życiu żadnych wartości – podkreślał sędzia. – Żadne z zabójstw nie może być w jakikolwiek sposób usprawiedliwione. Nie ma żadnych okoliczności łagodzących. Nic nie wskazuje na to, żeby oskarżony miał wyrzuty sumienia. Nie wykazał żadnej empatii, nie wykazał żadnej skruchy.

W niektórych momentach sędzia zwracał się wprost do oskarżonego. – Fakty wskazują, że zabójstw dokonuje pan z pewną regularnością. Od kwietnia 2006 roku do grudnia 2008 roku oskarżony pozbawił życia cztery osoby. I może jest to lekką przesadą, ale nasuwa się wrażenie, jakoby pan oskarżony rozsmakował się w tym, co robi – stwierdził sędzia Tuleya.

Długa historia sądowa

Proces miał długą historię. Mariusz B. był już w 2014 r. w związku z tą sprawą skazany na dożywocie przez Sąd Okręgowy w Warszawie, ale tamten wyrok został uchylony i przekazany do ponownego rozpoznania. W pierwszym procesie doszło do naruszenia prawa do obrony, bo obaj oskarżeni korzystali z jednego obrońcy w sytuacji konfliktu między nimi: R. w śledztwie obciążał B.

Sąd Najwyższy rozpatrywanie tej sprawy rozpoczął kilka miesięcy temu. Pierwotnie orzeczenie miało zostać ogłoszone na początku marca tego roku, wówczas jednak SN zdecydował o ponownym otwarciu przewodu kasacyjnego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

W sprawie zatrzymano 92 osoby. Chodzi o fikcyjne faktury VAT. Zabezpieczono mienie o wartości 1,5 mln złotych

Wydział dw. z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzka Policji zs. w Radomiu wspólnie z Dolnośląskim Urzędem Celno-Skarbowym we Wrocławiu pod nadzorem Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu prowadzą śledztwo w sprawie nabywania za pośrednictwem Internetu nierzetelnych faktur VAT w celu uchylenia się od opodatkowania należnym podatkiem od towarów i usług oraz podatkiem dochodowym od osób fizycznych lub prawnych. W ostatnich dniach do sprawy zatrzymano kolejne 6 osób i zabezpieczono mienie o wartości 1,5 mln złotych.

Śledztwo prowadzone jest od 2017 roku. Ustalono tożsamość blisko 1000 osób, które nabywały przez internet faktury VAT nieodzwierciedlające rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, w celu uszczuplenia podatków. Na podstawie wstępnych analiz ustalono, że w ten sposób doprowadzono do uszczuplenia Skarbu Państwa na łączną kwotę nie mniejszą niż 20 milionów złotych. W wyniku działań podjętych przez Dolnośląski Urząd Celno-Skarbowy we Wrocławiu oraz KWP zs. w Radomiu ujawniono mechanizm popełniania przestępstw związanych z ogłoszeniami typu „dam koszty”. Po analizie danych z plików JPK_VAT, ustalono że sprawca, w wyniku kradzieży numeru NIP, oferował fikcyjne faktury, korzystając z danych nieświadomych procederu i legalnie działających podmiotów. W oparciu o uzyskane dane sporządzono listę podmiotów, których dane zostały wykorzystane do wystawiania fikcyjnych faktur.

Dotychczas 92 osoby usłyszały zarzuty w związku z nabyciem nierzetelnych faktur VAT przez Internet, które ujmowały w księgach i deklaracjach podatkowych, w następstwie czego uchylały się od opodatkowania lub uzyskiwały nienależne zwroty podatku naliczonego oraz sprzedawcy faktur.

Niemal wszyscy podejrzani przyznali się do popełnienia zarzuconych im przestępstw i przestępstw skarbowych, a większość z nich złożyła korekty deklaracji podatkowych i uiściła uszczuplone należności podatkowe. W ostatnich dniach do sprawy zatrzymano kolejnych 6 osób (w tym 3 kupujących i 3 sprzedających faktury) i zabezpieczono mienie o wartości 1,5 mln złotych. Jedna z nich, wystawca faktur, została tymczasowo aresztowana.

Podkreślenia wymaga, że od 1 marca 2017 roku używanie faktur VAT podrobionych lub takich. w których poświadczono nieprawdę, a które opiewają na kwotę należności ogółem przekraczającą 5 milionów złotych lub były wykorzystywane w sposób stanowiący stałe źródło dochodu, stanowi zbrodnię (art. 270 a §2 lub 271a §1 kk) zagrożoną karą pozbawienia wolności nie mniejszą od lat 3. Natomiast jeżeli wystawiono lub użyto faktur, których łączna wartość ogółem przekracza 10 milionów złotych, sprawca podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności (art. 277a §1 k.k.).

Śledczy, mając na uwadze skalę rozpoznanego zjawiska, liczbę dotychczas ustalonych osób oraz kolejne planowane w sprawie czynności, w tym sukcesywne zatrzymywanie podejrzanych w celu przedstawienia zarzutów, zwracają się z apelem do podatników, wobec których nie wykonano jeszcze czynności procesowych, o korygowanie deklaracji podatkowych, co do fikcyjnych faktur VAT, oraz zgłaszanie się do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu w celu złożenia wyjaśnień – co umożliwi złagodzenie odpowiedzialności karnej i karnej skarbowej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Polski kierowca zamordowany w bawarskim Hof

63-letni Polak, kierowca autobusu, został śmiertelnie ugodzony nożem podczas postoju w bawarskim Hof. Mężczyzna zginął, interweniując w obronie jednego ze swoich pasażerów. O sprawie informują lokalne media, m.in. serwis merkur.de.

Jak czytamy, do tragicznego zdarzenia doszło we wtorek rano. Polski autobus miał wówczas postój na stacji kolejowej. Część pasażerów paliła papierosy przed pojazdem. Podszedł do nich 43-letni Niemiec z Saksonii – informuje policja. Między 43-latkiem a Polakami wywiązała się kłótnia. W jej trakcie Niemiec lekko ranił jednego z pasażerów scyzorykiem. Wówczas interweniował polski kierowca. 43-latek w odpowiedzi ugodził go nożem i uciekł. 63-letni Polak zginął na miejscu. Policja natomiast szybko zatrzymała sprawcę.

Jak podano, prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo.
Źródło info i foto: interia.pl