Hiszpania: Prokuratura żąda od Kościoła informacji w sprawach nadużyć seksualnych

Prokuratura generalna Hiszpanii wezwała władze kościelne do wstrzymania wewnętrznych śledztw w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez osoby duchowne i natychmiastowego informowania organów ścigania o doniesieniach dotyczących ewentualnych przestępstw. W dokumencie, który w poniedziałek ujawnił dziennik “El Mundo”, prokuratura generalna wskazała, że chciałaby, aby władze kościelne nie analizowały we własnym zakresie oskarżeń formułowanych wobec duchownych, ale kierowały je do organów ścigania.

„Po otrzymaniu informacji o potencjalnym nadużyciu, wiadomość ta powinna zostać skierowana natychmiast i w sposób bezpośredni do prokuratury lub na policję” – wynika z dokumentu.

Wyjaśniono w nim, że natychmiastowe przekazywanie przez Kościół informacji o możliwych przypadkach nadużyć pomoże usprawnić formy zwalczania tego zjawiska. Wskazano na Australię, Austrię i Holandię, gdzie władze kościelne zgodziły się na uruchomienie wspólnego mechanizmu informowania o nadużyciach.

„W naszym kraju istnieje pilna potrzeba stworzenia (…) sprawnych mechanizmów właściwej prewencji, ujawniania, ścigania i naprawiania tego typu zdarzeń popełnionych w instytucjach kościelnych” – napisała prokuratura generalna.

Hiszpański episkopat „nie posiada odpowiednich narzędzi”

Władze hiszpańskiego Kościoła negatywnie ustosunkowały się do żądań prokuratury, twierdząc, że wewnętrzne śledztwa służą m.in. wykluczeniu pomówień, donosów i bezpodstawnych oskarżeń wobec duchownych. Pod koniec lutego przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii kardynał Ricardo Blazquez zapowiedział, że kierowana przez niego instytucja jest gotowa współpracować z organami ścigania, ale nie przeprowadzi dochodzenia w sprawie dawnych nadużyć seksualnych osób duchownych wobec nieletnich. Hierarcha wyjaśnił, że miejscowy episkopat „nie posiada odpowiednich narzędzi” do przeprowadzenia rzeczowego śledztwa w tej sprawie.

Nieznana skala nadużyć

Zarówno hiszpański Kościół, jak i prokuratura generalna nie dysponują informacjami o skali nadużyć seksualnych wobec nieletnich ze strony ludzi Kościoła. Choć w styczniu prokurator generalna Maria Jose Segarra wezwała ministerstwo sprawiedliwości do opracowania statystyk na temat tego zjawiska, resort dotychczas nie odniósł się do wniosku. Z dostępnych danych za 2018 rok, które dotyczą całego społeczeństwa, wynika, że w Hiszpanii zgłoszono 1091 przypadków napastowania seksualnego osób nieletnich. Rok wcześniej organy ścigania zostały zawiadomione o 965 takich przypadkach.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sprawa ostrzelania tramwajów w Krakowie. Zatrzymano trzeciego sprawcę

W rękach policjantów jest młody mężczyzna podejrzewany o poniedziałkowe ostrzelanie tramwajów w Krakowie przy ul. Mogilskiej. Zatrzymany to 21-letni mieszkaniec Krakowa, notowany wcześniej m.in. w sprawach przeciwko zdrowiu i życiu. Grozi mu do pięciu lat pozbawiania wolności.

Do aresztu policyjnego dołączył kolejny mężczyzna podejrzewany o strzelanie z broni pneumatycznej do pojazdów komunikacji miejskiej. W rękach policjantów są też dwaj 18-latkowie, zatrzymani godzinę po poniedziałkowym zdarzeniu.

Jak podaje rzecznik prasowy małopolskiej policji Sebastian Gleń, cala trójka jest wciąż przesłuchiwana. Już teraz udało się jednak ustalić przebieg zdarzeń oraz to, jaką rolę w zdarzeniu odegrał każdy z podejrzanych.

Zatrzymany dziś 21-latek strzelał do jednego z tramwajów. Do drugiego pojazdu strzelał z kolei 18-latek, notowany wcześniej m.in. za przestępstwa narkotykowe. Policja ustaliła też, że 18-latek uszkodził nie tylko tramwaj, ale także witrynę punktu informacji MPK przy ul. Mogilskiej. Drugi 18-latek zatrzymany w poniedziałek prawdopodobnie nie strzelał do tramwajów i będzie przesłuchiwany w charakterze świadka.

Za narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia grozi do trzech lat więzienia. Za uszkodzenie mienia górna granica kary wynosi do pięciu lat pozbawienia wolności.

Poszkodowany został 78-letni pasażer

Przypomnijmy, że do ostrzału tramwajów linii 73 i 52 na rondzie Mogilskim doszło w poniedziałek po godz. 21. Z powodu rozbicia szyby w tramwaju linii 73 poszkodowany został 78-letni pasażer. Odłamek szkła ranił go w okolice oczu. Na miejscu ranę opatrzyła załoga karetki.

Rzecznik prasowy MPK Marek Gancarczyk podał, że straty MPK są szacowane. W każdym tramwaju została uszkodzona jedna szyba drzwiowa. Pojazdy są chwilowo wycofane z użycia, trwa ich naprawa. Gancarczyk, który od ponad 11 lat pracuje w MPK, mówił, że bardzo rzadko dochodzi do ostrzału pojazdów komunikacji miejskiej i nie przypomina sobie, aby w wyniku takich zdarzeń ktoś został ranny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rosja: Sąd przedłużył areszt modelce, oskarżonej o nielegalną prostytucję

Białorusinka Nastia Rybka, modelka, która w czwartek została deportowana z Tajlandii i została aresztowana w Moskwie, spędzi w celi kolejne 72 godziny. Rozprawa celebrytki rozpocznie się jutro. Modelka twierdzi, że ma dowody na ingerowanie przez Rosję w wybory w USA.

Wcześniej Anastazja Waszukiewicz, znana jako Nastia Rybka, przyznała się do winy. W areszcie spędziła dziewięć miesięcy.

W tej samej sprawie skazano siedmioro innych obywateli Białorusi i Rosji, w tym deklarującego się jako „guru w sprawach seksu” Alexa Lesleya. Jak podała policja, w rzeczywistości jest to Aleksander Kiryłow, który według niepotwierdzonych nigdy doniesień mediów rozważał udział w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich w Rosji.
Źródło info i foto: onet.pl

Polska: Gangsterzy z lat 90. wychodzą na wolność

Kończą się wyroki w głośnych sprawach mafiosów sprzed lat. Na wolność wychodzą przestępcy, którzy zasłynęli bezwzględnością i brutalnością. Świat popędził do przodu, więc jak w tej rzeczywistości odnajdą się gangsterzy z lat 90.? – zastanawia się TVN24.

– Myślę, że do trzech lat to wyjdą wszyscy. Będzie duża konkurencja, uprowadzenia ludzi z innych grup. Będą mieli po prostu o co walczyć – mówi były członek jednego z gangów w rozmowie z autorami programu TVN24 „Polska i Świat”.

Eksperci również twierdza, że dawni członkowie gangu mokotowskiego czy pruszkowskiego wrócą do dawnej działalności. – Oni zatrzymali się mentalnie na 2000 roku. Wyjdą i znów tak będą robić – tłumaczy w rozmowie z TVN24 były policjant Jan Fabiańczyk.

Rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz zauważa, że zatrzymana niedawno grupa wrocławska cechowała się wyjątkową brutalnością, przypominającą poczynania mafii z okresu po transformacji ustrojowej. – Zachowywali się wręcz jak przestępcy, którzy brali udział w grupach zorganizowanych w latach 90. – mówi o sprawcach.

Według wielu byłych policjantów takich grup teraz przybędzie. – To będzie czarny okres dla policji – mówi Jan Fabiańczyk. Tylko w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy policjanci zatrzymali przestępców, którzy z uprowadzeń dla okupu chcieli zrobić sobie stałe źródło dochodu. – Przez 22 lata służby nie spotkałem się z tak wysoce skomplikowaną sprawą – twierdzi oficer operacyjny policji.

TVN24 przywołuje też niedawną sprawę z miejscowości Wisznia Mała, kiedy to bandyta z kałasznikowa zastrzelił policjanta, który próbował go zatrzymać. Przestępca również zginął na miejscu, a policja broniła się wtedy, że funkcjonariusze nie spodziewali się, że człowiek okradający bankomat może użyć broni. – To był znany i bardzo niebezpieczny klient. Bardzo niebezpieczny. To, że nie wiedzieliśmy jako instytucja, że facet może posiadać broń, jest totalną bzdurą – mówił jednak o bandycie były oficer policji.

Jesienią ubiegłego roku w Inowrocławiu doszło do strzelaniny pomiędzy funkcjonariuszami CBŚP a przestępcą, którego mieli zatrzymać. Jeden z oficerów mówi, że policja mogła się tego spodziewać: – Mieliśmy sygnały, że on nie da się żywcem. Tak jest naładowany prochem i będzie walił do nas… – wspomina.

Marek Dyjasz, były szef Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, zwraca uwagę, że policja powinna na nowo nauczyć się pozyskiwać do współpracy członków najgroźniejszych grup. – Boli mnie, że liczba osobowych źródeł informacji drastycznie spadła. Tutaj widziałbym potencjał do odbudowania – twierdził Dyjasz. Pytany o to, czy policja jest gotowa do zwalczania tego typu przestępczości, mówi, że „to jest dobre pytanie”. – Mam nadzieję, że tak – podsumowuje.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest żądanie okupu. Ewa Tylman została porwana?

Osoba z rodziny zaginionej Ewy Tylman dostała SMS-a z żądaniem okupu w wysokości pół miliona złotych. – W wiadomości były podane numery kont razem z imionami i nazwiskami ich właścicieli. Tak nie wyglądały SMS-y w sprawach o porwania, które wcześniej prowadziłem – mówi Krzysztof Rutkowski i przedstawia trzy hipotezy na temat zniknięcia 26-latki z Poznania.

26-letnia Ewa Tylman zaginęła przed tygodniem, w nocy z niedzieli na poniedziałek, gdy wracała z imprezy w klubie muzycznym w centrum Poznania. Towarzyszył jej kolega. Ostatni raz kamery monitoringu nagrały ich o godz. 3.24 przy ul. Mostowej, w pobliżu mostu św. Rocha. Potem kolega miał wrócić do domu. Twierdzi, że był pijany i nic nie pamięta.

Ewa Tylman zaginęła. SMS do rodziny z żądaniem okupu

W niedzielę portal związany z biurem kontrowersyjnego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego rozesłał do mediów informację, że Ewa Tylman mogła zostać porwana, a od jej rodziny zażądano 500 tys. zł okupu. – Zajmujemy się tym sygnałem. Nie udzielamy jednak żadnych inromacji – komentował rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

Jeden z doświadczonych oficerów policji powiedział nam, że gdyby Ewa rzeczywiście została porwana, to porywacze nawiązaliby kontakt z rodziną od razu, a nie po tygodniu. Wszystko wskazuje, że to próba wyłudzenia pieniędzy lub głupi żart. Rzekomy porywacz wysłał wiadomość na numer podany w ogłoszeniach o zaginięciu Ewy. Gdy pięć lat temu media nagłośniły zaginięcie w Trójmieście Iwony Wieczorek, jej matka usłyszała w telefonie: „Mamusiu, ratuj”. Policja namierzyła dzwoniących, do domu wpadli antyterroryści. Okazało się, że to głupi żart grupy młodych ludzi.

– Gdyby natomiast rzeczywiście doszło do porwania, to ujawnianie tej informacji mediom byłoby skrajnie nieodpowiedzialne – powiedział nam oficer policji.

Nawet detektyw Rutkowski, który codziennie organizuje konferencje prasowe w sprawie Ewy Tylman, w niedzielę po południu nie traktował informacji o porwaniu poważnie. – W wiadomości były podane numery i nazwiska właścicieli kont, na które ma wpłynąć okup. Tak nie wyglądają wiadomości od porywaczy – powiedział Krzysztof Rutkowski.

Ewa Tylman zaginęła. Krzysztof Rutkowski ma trzy hipotezy

Na konferencji prasowej w niedzielne popołudnie Krzysztof Rutkowski przedstawił swoje trzy hipotezy na temat zaginięcia Ewy Tylman w nocy z niedzieli na poniedziałek.

– Pierwsza: zdarzyło się coś, o czym odprowadzający ją mężczyzna w niebieskiej kurtce nie chce powiedzieć. Albo on sam jest przyczyną śmierci bądź zaginięcia Ewy, albo jest świadkiem i nie chce tego ujawnić. Druga: Ewa mogła być wciągnięta do samochodu przez sprawców, np. przez osoby z imprezy, które były „niedobawione”. Trzeciej hipotezy nie chcę teraz ujawniać.

Jak mówi Krzysztof Rutkowski, jego ludzie dalsze poszukiwania będą przeprowadzali m.in. za pomocą psów wyszkolonych w odnajdywaniu zwłok w wodzie. – Mamy wytypowanych kilka punktów, ale tym razem nie zdradzimy ich publicznie, by – tak jak w sobotę nad Wartą – na miejscu nie zjawił się tłum policjantów. Znalezionej wtedy przez nas ręki nie zauważyli, choć szli blisko nabrzeża. Według naszych informacji może to być fragment ciała osoby zaginionej w Bydgoszczy – mówił.

Ewa Tylman zaginęła. Co wie jej kolega w niebieskiej kurtce?`

Krzysztof Rutkowski kolejny raz sugerował, że to zarejestrowany przez monitoring, ubrany w niebieską kurtkę kolega jest kluczem do rozwiązania zagadki zaginięcia Ewy Tylman.

– Mógł być świadkiem zdarzenia, które doprowadziło do śmierci Ewy. Te 30 minut, z których rzekomo niczego nie pamięta, jest kluczowe. Czy koleżankę, z którą się piło alkohol, zostawia się samą w środku nocy? – pytał Krzysztof Rutkowski.

Jego zdaniem nagrania z monitoringu nie potwierdzają takiego upojenia alkoholem, które powodowałoby luki w pamięci kolegi Ewy Tylman. Mężczyzna miał też rozmawiać z Krzysztofem Rutkowskim w obecności swojego adwokata, co zdaniem detektywa już samo w sobie jest podejrzane. – Po co adwokat osobie, która chce pomóc w odnalezieniu Ewy? – pytał.

Na konferencji prasowej pokazał kolejne nagrania z kamer monitoringu w centrum Poznania.

O godz. 3.32 kolega Ewy idzie w kierunku hotelu Ibis. Trzy minuty później widać go na ujęciu z innej kamery. Zatrzymuje się przy latarni, w dobrze oświetlonym miejscu, co zdaniem Rutkowskiego jest podejrzane. Rutkowski sugerował, że koledze Ewy mogło zależeć, by nagrały go kamery. Widać też, że rozmawia z kimś przez telefon. O tym, że kolega Ewy wie najwięcej o sprawie, Krzysztof Rutkowski przekonywał już w piątek. W niedzielę biuro Rutkowskiego podwyższyło nagrodę dla osoby, która przekaże informacje o tym, co się stało z Ewą Tylman, z 10 do 40 tys. zł.

Ewa Tylman – poszukiwania

W sobotę policjanci i płetwonurkowie przeszukiwali Wartę w centrum Poznania. Wczesnym popołudniem w rzece znaleziono lewą rękę z przedramieniem. Została zlokalizowana przez wynajętą do poszukiwań firmę AirDron Polska, która informację przekazała do biura Krzysztofa Rutkowskiego.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Zatrzymano fałszywych wnuczków

Policjanci z Lublina i Krakowa zatrzymali wczoraj trzy osoby do sprawy oszustw popełnianych metodą „na wnuczka”. Do zatrzymania doszło w Tarnobrzegu. Przy sprawcach odnaleziono i zabezpieczono 20 tys. zł oraz biżuterię pochodzącą z przestępstw. Jeszcze wczoraj zatrzymani przewiezieni zostali do Lublina. Policjanci wobec dwóch podejrzanych będą wnioskować o zastosowanie tymczasowego aresztu.

Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Przeciwko Mieniu KMP w Lublinie wspierani przez funkcjonariuszy z KWP w Lublinie i Krakowie zatrzymali trzy osoby. Do realizacji doszło w Tarnobrzegu na terenie woj. małopolskiego. Z informacji policjantów z KMP w Lublinie wynikało, że właśnie tam mogą przebywać osoby mające związek z szeregiem oszustw dokonywanych metodą na tzw. wnuczka. Zatrzymano 58-letniego mieszkańca Lublina, 21-latka z Krakowa oraz 21-letnią kobietę pochodzącą z Katowic.

Przy zatrzymanych odnaleziono i zabezpieczono 20 tys. zł oraz biżuterię pochodzącą z oszustw. Jeszcze wczoraj zatrzymani przewiezieni zostali do Lublina. Dzisiaj od rana wykonywane są z nimi czynności procesowe. Z policyjnych ustaleń wynika, że oszuści mają na swoim koncie szereg przestępstw, do których doszło na terenie całego kraju. Ostanie z nich miało miejsce 3 marca w Krakowie. Jeszcze dzisiaj dwaj mężczyźni doprowadzeni będą do prokuratury. Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością przeciwko Mieniu KMP w Lublinie będą wnioskować o zastosowanie wobec nich tymczasowego aresztu.

To kolejne już zatrzymania do śledztwa prowadzonego przez funkcjonariuszy z KMP w Lublinie, nadzorowanego przez Prokuraturę Rejonową Lublin- Południe. W miniony piątek lubelscy policjanci zatrzymali 24-letniego mieszkańca województwa lubelskiego. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty. Do obu przestępstw doszło 8 stycznia br. Mieszkanki Lublina straciły w sumie 25 tys. zł. Kobiety były przekonane, że pomagają swoim bliskim, którzy uczestniczyli w wypadku drogowym.

Łącznie do tej chwili w ramach prowadzonego postępowania 4 podejrzani usłyszeli kilkanaście zarzutów. Do zdecydowanej większości przestępstw doszło na terenie województwa lubelskiego. Sprawa ma charakter rozwojowy. Z całą pewnością w najbliższym czasie dojdzie do uzupełnienia zarzutów i kolejnych zatrzymań. Za oszustwo grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: Policja.pl

„Frog” dostał 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów i 25 tysięcy złotych grzywny

Od dzisiaj wchodzi w życie 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów przez kierowcę znanego jako „Frog”, który zasłynął pirackim rajdem ulicami stolicy. Jeśli załamie ten zakaz, to grozi mu do 5 lat więzienia. Policja skierowała przeciwko mężczyźnie sprawy do 5 warszawskich sądów rejonowych. Orzekły one w sumie 25 tysięcy złotych grzywny i 3 letni zakaz prowadzenia pojazdów. W jednej ze spraw, w której adwokaci „Froga” nie złożyli zażalenia wyrok uprawomocnił się.

Uprawomocnienie się potwierdza jego adwokat Łukasz Krupa. Zapewnia jednak, że złożył do sądu wniosek o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu na wyrok sądu. To zażalenie mecenasa nie cofa jednak zakazu siadania za kółkiem, który obowiązuje do czasu jego rozpatrzenia. O „Frogu” stało się głośno na początku czerwca 2014 roku. W internecie pojawił się kilkunastominutowy film, na którym widać, jak jadący warszawskimi ulicami mężczyzna pędzi sportowym BMW i łamie wiele przepisów.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Są pierwsze wyroki za zamieszki 11 listopada

Dwóch oskarżonych usłyszało wyroki skazujące, a jeden został uniewinniony. To pierwsze wyroki sądu w sprawach chuliganów, zatrzymanych w związku z burdami, do których doszło w czasie Marszu Niepodległości. Kilka spraw sąd zwrócił do prokuratury. W związku z wtorkowymi zamieszkami policjanci zatrzymali 199 osób (na policję doprowadzonych zostało 276). Chodzi głównie o chuliganów, którzy brali udział w burdach, do których doszło pod koniec Marszu Niepodległości w okolicach Stadionu Narodowego. Tam grupa kilkuset osób wydzieliła się z pochodu i zaatakowała policję.

Jeden wyrok bez zawiasów

– Sąd dotychczas zajął się dziesięcioma sprawami. W przypadku dwóch osób zapadł wyrok skazujący. Wobec pierwszej sąd orzekł łącznie rok i 4 miesiące pozbawienia wolności z zawieszeniem na cztery lata z dozorem kuratora, a także nawiązki na rzecz dwóch pokrzywdzonych funkcjonariuszy. Drugi z oskarżonych usłyszał wyrok dziewięciu miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności – poinformowała wieczorem Joanna Adamowicz z sekcji prasowej Sądu Okręgowego Warszawa Praga. W pięciu przypadkach sąd zwrócił sprawy do prokuratury celem uzupełnienia postępowania przygotowawczego. Dwie sprawy zostały odroczone ze względu na konieczność przesłuchania świadka lub zapoznania się z zapisem z monitoringu; oskarżonych zwolniono, jednak zastosowano wobec nich dozór policyjny. Jedna ze spraw, spośród tych, którymi do tej pory zajął się sąd zakończyła się uniewinnieniem oskarżonego.

Zbierają dowody

Policjanci cały czas zbierają materiał dowodowy i rozliczają kolejne osoby, które brały udział w burdach. Sąd dotychczas zajął się dziesięcioma sprawami. W przypadku dwóch osób zapadł wyrok skazujący. W przypadku czynów zagrożonych stosunkowo niską karą policja może sama kierować wnioski do sądu o ukaranie w trybie przyspieszonym; ma na to 48 godz. W przypadku groźniejszych przestępstw wnosi do prokuratury o wszczęcie śledztwa.

Kolejne wnioski

– Na tę chwilę skierowaliśmy do Sądu Rejonowego Praga-Południe wnioski o rozpoznanie spraw 23 osób zatrzymanych w związku z Marszem Niepodległości – poinformował po godz. 19 komisarz Andrzej Browarek z zespołu prasowego KSP. Zatrzymani będą odpowiadać m.in. za czynny udział w zbiegowisku, połączony z czynem chuligańskim i znieważenie funkcjonariuszy; w przypadku jednej z nich to także naruszenie nietykalności funkcjonariusza zagrożone karą do trzech lat więzienia. Z kolei do sądu śródmiejskiego trafił wniosek o ukaranie jednej z osób za wykroczenie. Kolejnych 12 osób policja ma dowieźć do sądów w czwartek rano.

Marsz przez most

Marsz Niepodległości w tym roku przeszedł z ronda Dmowskiego, Alejami Jerozolimskimi, mostem Poniatowskiego na praski brzeg Wisły. Zakończył się na błoniach Stadionu Narodowego. Od początku dochodziło do drobnych incydentów; do zamieszek doszło jednak na końcu trasy marszu, choć bojówkarze cały czas atakowali policjantów i prowokowali uczestników manifestacji. W trakcie burd bojówkarze rzucali w stronę policjantów kostką brukową, butelkami, racami, petardami, drzewcami flag. Poszkodowanych zostało 51 policjantów, 44 trafiło do szpitala, 11 jest hospitalizowanych. Mają m.in. obrażenia głowy, nóg, rąk.

199 osób to – jak podkreślają policjanci – prawdopodobnie nie jest ostateczny bilans zatrzymań. Sprawdzane są m.in. placówki ochrony zdrowia, autobusy, pociągi; wszystko po to, by zatrzymać te osoby, które w burdach brały udział, a wyjechały już z Warszawy.
Żródło info i foto: TVP.info

Gdańsk: prokuratura stawia zarzuty Straży Miejskiej

Pracownicy Referatu Wykroczeń Straży Miejskiej w Gdańsku mieli łamać prawo i to od kilku lat. Chodzi o nieprawidłowości przy prowadzeniu postępowań w sprawach o wykroczenia i poświadczenia nieprawdy. Sprawą zajęła się prokuratura, która jednemu z pracowników referatu postawiła ponad 100 zarzutów. – „Funkcjonariusze Referatu Wykroczeń SM poświadczali nieprawdę w protokole przesłuchania świadków. Miało to polegać na wystawieniu dokumentu i zawarciu w nim treści notatki urzędowej bez osobistego udziału funkcjonariusza. W ten sposób pracownicy referatu nie dopełniali ciążącego na nich obowiązku. Pracownicy referatu powinni sporządzić protokół przesłuchania świadka, a nie skanować notatkę urzędową funkcjonariusza” – tłumaczy Onetowi prok. Renata Klonowska, szefowa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście. Żródło info i foto: onet.pl

135 przypadków pedofilii wśród księży w ciągu ostatnich 10 lat

135 przypadków pedofilii wśród księży we Włoszech stwierdzono w ciągu ostatnich 10 lat – takie dane przedstawił we wtorek episkopat. Zaprezentowano też zasady postępowania w takich sprawach, przyjęte na polecenie Watykanu. Sekretarz Konferencji Episkopatu Włoch biskup Mariano Crociata wyjaśnił, że spośród tych spraw 77 trafiło przed włoski wymiar sprawiedliwości. 22 zakończyły się wydaniem wyroku w pierwszej instancji, a 17 – drugiej instancji. 21 sprawców czynów nadużyć dobrowolnie poddało się karze bez rozprawy sądowej. 12 spraw uznano za przedawnione. Zasady postępowania wobec pedofilii w szeregach duchowieństwa opracowane przez włoskich biskupów przewidują współpracę ordynariusza właściwej diecezji z wymiarem sprawiedliwości w sprawach będących przedmiotem dochodzenia lub postępowania karnego. Biskupi nie będą mieli natomiast obowiązku zgłaszania władzom sądowym przypadków nadużyć i przekazywania im informacji, jakimi dysponują. Żródło info i foto: Dziennik.pl