Jest akt oskarżenia ws. zabójstwa 16-letniej Kornelii

27-letni Patryk B. i 18-letnia Martyna S. odpowiedzą przed sądem za zabójstwo 16-letniej Kornelii. Dziewczyna została uduszona w lesie pod Konstancinem, gdzie zwabiła ją para znajomych pod pretekstem świętowania urodzin Martyny S. Dziewczyna przez dwa miesiące była uważana za zaginioną. Sprawę opisywało m.in. „Państwo w Państwie”. Po zabójstwie Kornelii i ustaleniu prawdopodobnych sprawców zbrodni na nastolatce Prokuratura Okręgowa w Warszawie szczegółowo odtworzyła nie tylko ostatnie chwile jej życia, ale też kulisy relacji pomiędzy oprawcami i zamordowaną dziewczyną.

Martyna i Kornelia poznały się jesienią 2019 roku w Zespole Szkół Zawodowych w Górze Kalwarii. Przyszła ofiara miała być – jej zdaniem – popularna, bo „handlowała narkotykami przez Snapchat”.

Martyna już wówczas od roku spotykała się ze starszym o 9 lat Patrykiem. Para chciała rozpocząć własny narkotykowy biznes, a w 16-letniej Kornelii upatrywali niewygodną konkurencję.

Plan zabójstwa powstał w pierwszych tygodniach 2020 roku. „Ustalili, iż ściągną Kornelię do Konstancina-Jeziorny, wykopią dół, zastrzelą ją i zakopią” – napisał prokurator w skierowanym w sierpniu do Sądu Okręgowego w Warszawie akcie oskarżenia.

Patryk B. wykopał grób w lesie przy rezerwacie Łęgi Oborskie. Łopatę przyniósł z domu. O przywiezienie ofiary i swojej partnerki do lasu poprosił znajomego, zaoferował mu 50 złotych. Kornelia myślała, że jedzie świętować 17. urodziny koleżanki ze szkoły, które wypadały 12 lutego. Dziewczyny spotkały się pod kościołem w Piasecznie.

Przebieg zdarzenia

11 lutego około godz. 18.30 znajomy Patryka B. osobową hondą accord zabrał najpierw swoją dziewczynę, później Martynę S., a następnie udali się po Kornelię do Piaseczna. Następnie pojechali do lasu, gdzie ofiara i dwoje oprawców zamierzali pić alkohol i strzelać z wiatrówki zakupionej przez Patryka B. Mężczyzna czekał w pobliżu. Prokuratura potwierdziła, że troje znajomych dotarło w okolice dołu, który oskarżony dzień wcześniej wykopał Patryk.

Oskarżony wymierzył do Kornelii z wiatrówki i oddał strzał, ale broń nie wypaliła. Dziewczyna myślała, że to żart. Oskarżony pytał ofiarę, czy potrafi się bronić, gdy ktoś atakuje od tyłu. 16-latka miała rzekomo sama zaproponować, żeby B. sprawdził, jak zareaguje. Mężczyzna zaczął dusić Kornelię zgiętym łokciem. Ofiara próbowała wyswobodzić się z uścisku. Upadła na ziemię, a B. dalej ją przyduszał. Kornelia broniła się.

Wtedy do szamotaniny miała włączyć się Martyna S., która naładowała wiatrówkę śrutem i trzykrotnie strzeliła do pokrzywdzonej, powodując obrażenia głowy. Ciało nastolatki zostało wrzucone do dołu, a następnie zakopane. Rzeczy pokrzywdzonej zostały rozrzucone, część znalazła się na śmietniku.

Liczne dowody

Zanim oskarżeni zniszczyli należący do Kornelii telefon komórkowy, napisali do jej chłopaka wiadomość o treści „z nami koniec”, jako odpowiedź na serię nieodebranych połączeń. Para była widziana w dniu zabójstwa około godz. 21, gdy pod apteką Martyna opatrywała Patrykowi krwawiącą ranę dłoni. O zbrodni nie powiedzieli nikomu, uzgodnili natomiast wersję wydarzeń, którą przedstawiali w trakcie poszukiwań nastolatki. Z ich relacji wynikało, że dziewczyna rozstała się z nimi po tajemniczym telefonie i zniknęła.

Zwłoki Kornelii zostały odnalezione 26 kwietnia 2020 r., ponad dwa miesiące po jej zaginięciu. „Oględziny i sekcja zwłok wykazały, że przyczyną zgonu było uduszenie gwałtowne” – stwierdził biegły. Logowania telefonów ofiary i oskarżonych jednoznacznie wskazywały gdzie, i o której godzinie przebywali razem w dniu śmierci Kornelii.

Przebieg wydarzeń udało się odtworzyć dzięki zgromadzonym w sprawie licznym dowodom, oraz pierwszym wyjaśnieniom złożonym przez Patryka B., w których przyznał się do winy i opisał, co stało się w lesie pod Konstancinem. W kolejnych wyjaśnieniach zarówno on, jak i Martyna S. zmieniali wersje wydarzeń, przerzucając się odpowiedzialnością za zgon 16-latki. Biegli orzekli, że oboje byli poczytalni w chwili zbrodni i mogą odpowiadać przed sądem.

Zabójstwo „wspólnie i w porozumieniu”

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Aleksandra Skrzyniarz przekazała, że S. i B. są oskarżeni o „dokonanie wspólnie i w porozumieniu” zabójstwa Kornelii K. W momencie skierowania aktu oskarżenia do sądu oboje byli tymczasowo aresztowani.

Patryk B. zarzut zabójstwa usłyszał już w kwietniu ub.r. i od tamtej pory przebywa w izolacji. Martyna S., która zarzucanego jej czynu dokonała na trzy godziny przed ukończeniem 17 lat, przez kilka miesięcy przebywała w schronisku dla nieletnich. O możliwości pociągnięcia jej do odpowiedzialności karnej musiał zadecydować sąd rodzinny. Czynności z podejrzaną zostały przeprowadzone dopiero 27 sierpnia 2020 r.

Patrykowi B. grozi dożywotnie pozbawienie wolności. Wobec Martyny S., z uwagi na fakt, że w czasie popełnienia zbrodni nie ukończyła 18 lat, sąd może orzec karę do 25 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Będzie przełom ws. Ewy Tylman

Jest cień szansy na wyjaśnienie sprawy śmierci Ewy Tylman, której zwłoki wyłowiono z Warty w Poznaniu. Sąd dostał w anonimowej przesyłce telefony, z których zawartości wynika, że osoby wysyłające do siebie SMS-y wiedzą coś na temat sprawy – ustaliła reporterka Radia ZET Danka Woźnicka. Po prawie 6 latach procesu jest w końcu szansa na wyrok w pierwszej instancji.

Śmierć Ewy Tylman wciąż nie została wyjaśniona. Kobieta zaginęła w listopadzie 2015 roku, a po kilku miesiącach z Warty wyłowiono jej ciało. Według prokuratury doszło do zabójstwa. Sąd Okręgowy uniewinnił oskarżonego w sprawie śmieci kobiety Adama Z., ale sąd wyższej instancji uznał, że doszło do nieudzielenia przez niego pomocy.

Obecnie sprawa toczy się od nowa, a łącznie ciągnie się szósty rok. O przełomie nikt nie ośmiela się już mówić. Zarówno prokuratura jak i pełnomocnik rodziny Tylmanów mówią jedynie o nadziei i o tym, że każdy dowód w tej skomplikowanej sprawie trzeba sprawdzić.

Nowe fakty w procesie dot. śmierci Ewy Tylman. Sąd z nowymi dowodami w sprawie

Sędziowie zdecydowali, że poproszą operatorów komórkowych o ustalenie tożsamości właścicieli telefonów, których zawartość trafiła w przesyłce do sądu. Sędziowie chcieliby ich przesłuchać. Nadawca paczki z telefonami przedstawił się jako „Wojtek Afera”. „Przedmiotowa przesyłka, jako polecona za potwierdzeniem odbioru, została odebrana zgodnie z miejscem adresowym. We wskazanej przesyłce w dużej kopercie bąbelkowej znajdowały się dwa telefony komórkowe oraz kartka formatu A4 z treścią” – informowało biuro detektywistyczne.

W liście nadawca napisał: „Przesłałem je pod adres waszej agencji, dane na kopercie są nieprawdziwe z powodu bezpieczeństwa, gdyż nie chce skończyć jak Ewa Tylman”. Treść tego listu przeczytała w czwartek sędzia. Dodała, że według informacji przekazanej sądowi, telefony nie były uruchamiane w biurze detektywistycznym, a od razu przekazane policji, która przesłała dowód do sądu.

– W związku z powyższym wydane zostanie – po ustaleniu danych odpowiedniego biegłego z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu – postanowienie o tym, aby oba telefony zostały przez uprawnioną do tego osobę otwarte, sprawdzone, a wszelka treść, która w tych telefonach jest zawarta, żeby została wydrukowana, żeby zostały stworzone stenogramy. Tak, by można było stwierdzić, czy jakiekolwiek informacje, które w ramach tych telefonów są zawarte – jeżeli w ogóle takowe są – możliwe były do skontrolowania i to w taki sposób, by nie było zarzutu jakiejś ingerencji w treści, które ewentualnie są w tych telefonach umieszczone – powiedziała sędzia. Kolejna rozprawa odbędzie się w październiku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Belfast: 2-miesięczne niemowlę nie żyje, a dwulatek walczy o życie. Matka aresztowana

Dwumiesięczne niemowlę zmarło, a dwulatek walczy o życie w związku z obrażeniami po ataku nożem. W sprawie zatrzymano 29-letnią kobietę. Do ataku doszło we wtorek po godz. 20:00 w Belfaście, w Irlandii Północnej. Ratownicy, którzy zostali wezwani na miejsce, znaleźli w domu poranione nożem dwumiesięczne niemowlę oraz rannego dwulatka. Po przewiezieniu do szpitala młodsze dziecko zmarło.

Dwulatek w ciężkim stanie wciąż przebywa w szpitalu. Policja wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa. Zatrzymano 29-letnią kobietę.

– Dochodzenie jest na wczesnym etapie i dalsze informacje zostaną przekazane w odpowiednim czasie – powiedział rzecznik Policji Irlandii Północnej.

Komentarze polityków

W sprawę zaangażowali się także politycy. Z kolei wiceprzewodnicząca patii SDLP Nichola Mallon podkreśliła, że lokalna społeczność jest w szoku. – Ważne jest, aby policja miała przestrzeń do pełnego zbadania tego strasznego incydentu – powiedziała.
Źródło info i foto: interia.pl

CBA zatrzymało przedsiębiorców z Wrocławia

Przedsiębiorcy z Wrocławia są podejrzani o korupcję przy zleceniu na budowę parkingu przy terminalu promowym w Świnoujściu. Mężczyźni we wtorek zostali zatrzymani przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Wydział komunikacji społecznej Biura poinformował we wtorek, że zatrzymań na terenie województwa dolnośląskiego dokonali funkcjonariusze szczecińskiej delegatury CBA. Jednocześnie przeszukano nieruchomości zajmowane przez zatrzymanych oraz podmioty powiązane ze sprawą.

Łapówka za wykorzystanie towarów

Zatrzymani w ramach prowadzonej działalności gospodarczej mieli wręczyć korzyść majątkową w związku z inwestycją Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście – budową parkingu przy terminalu promowym w Świnoujściu. Według śledczych mężczyźni w zamian za łapówkę oczekiwali wykorzystania oferowanych przez nich towarów w trakcie prowadzonej inwestycji. W nadzorującej śledztwo CBA Prokuraturze Regionalnej w Szczecinie mężczyźni usłyszeli zarzuty korupcji. Prokurator zdecydował wobec nich o poręczeniach majątkowych – po 50 tys. zł, wydał zakaz kontaktowania się oraz nakazał dozór policji.

Wydział zaznaczył, że śledztwo w tej sprawie „rozwija się”.
Źródło info i foto: interia.pl

Policja wyznaczyła nagrodę za pomoc w rozwiązaniu sprawy zaginięcia Fabiana Zydora

Sprawa dotyczy zaginięcia z 2016 roku. Nastolatek pochodzący z wielkopolskiej Tarnowej koło Wrześni wyszedł na spotkanie ze znajomymi i nigdy z niego nie wrócił. Policja podejrzewa, że został zamordowany i za pomoc w rozwikłaniu sprawy, proponuje nagrodę.

Za pomoc w sprawie zaginięcia nastolatka z października 2016 roku, komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wyznaczył nagrodę w wysokości 10 tys. złotych. Osoby posiadające informację na ten temat, mogą kontaktować z oficerami zajmującymi się sprawą pod numerem telefonu: 572 899 555 albo osobiście w KWP Poznań ul. Kochanowskiego 2A, pokój 430. Policja zapewnia pełną anonimowość.

Wielkopolska policja od niemal pięciu lat próbuje rozwikłać sprawę zaginięcia Fabiana Zydora z miejscowości Tarnowa koło Wrześni (woj. wielkopolskie). 30 października 2016 roku 17-letni wówczas chłopiec umówił się na wieczorne spotkanie z kolegami, które odbywało się w domu w jednego z nich – oddalonym od domu poszukiwanego o jedyne kilkaset metrów. Po opuszczeniu spotkania, wszelki ślad po chłopcu zaginął.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Poznaniu są przekonani, że chłopiec nie żyje, a jego ciało zostało ukryte. Okoliczności zaginięcia pozostają jednak cały czas nieznane. Funkcjonariusze liczą więc na pomoc w rozwiązaniu sprawy, za co oferują 10 tys. zł nagrody.

„Fabian Zydor, 17-latek spod Wrześni, w październiku 2016 r. został zamordowany, a ciało ukryte. Kryminalni z Poznania już wiedzą, że nie było to zwykłe zaginięcie. Szef wielkopolskiej Policji wyznaczył 10 000 zł nagrody” – pisze rzecznik prasowy Policji w Poznaniu Andrzej Borowiak.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Warszawa: Były urzędnik wyprowadził z budżetu ponad 700 tys. złotych

Takiego skandalu i tak bulwersującej afery dawno warszawskim urzędzie nie było. Aż trudno uwierzyć, że w tak bezczelnie prosty sposób urzędnik z Pragi-Północ mógł wyprowadzić z samorządowego budżetu przeznaczonego na oświatę ponad 700 tys. zł! Wystarczyło znaleźć się na odpowiednim stanowisku i stworzyć 15 fikcyjnych etatów w szkołach. Były już urzędnik Dzielnicowego Biura Finansów Oświaty – Mariusz G. został właśnie zatrzymany i doprowadzony w kajdankach do prokuratury…

Tę bulwersującą sprawę „Super Express” opisał jako pierwszy. Dotarliśmy do informacji z kontroli przeprowadzonej w urzędzie na Pradze-Północ, w której już sami kontrolerzy przyznali, że zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa i na konto urzędnika miało wpłynąć co najmniej 360 tys zł. Mariusz G. pracujący na stanowisku kierownika wydziału płac i ubezpieczeń miał stworzyć 15 fikcyjnych etatów m.in. woźnych i pracowników technicznych szkół i przelewać za nich pensje na własne konto. Proceder trwał ponad półtora roku! W styczniu wykryła go dyrektorka DBFO na Pradze-Północ. Mariusz G. został zwolniony jeszcze zanim zakończyła się kontrola. Został też wyrzucony z Platformy Obywatelskiej, z której wcześniej w wyborach samorządowych startował (bez powodzenia) na radnego dzielnicy. Śledczy potwierdzili w postępowaniu, że wyprowadzona przez niego kwota może sięgać ponad 700 tys. zł!…

Urzędnicy weryfikujący ten przekręt nie byli pewni, czy Mariusz G. działał sam. Śledczy potwierdzili – jak ustaliliśmy nieoficjalnie – że wszystkie konta na które wypływały pieniądze z urzędu dzielnicy należały do Mariusza G.
Źródło info i foto: se.pl

Sąd Najwyższy Meksyku. Rekreacyjne spożycie marihuany legalne

Sąd Najwyższy zdepenalizował w poniedziałek rekreacyjne spożycie marihuany przez dorosłych. Za zalegalizowaniem używki głosowało ośmiu spośród 11 sędziów. SN po raz kolejny zajął się tą sprawą, jako że Kongres nie zdołał przyjąć stosownej ustawy przed 30 kwietnia. Taka data została wyznaczona we wcześniejszym wyroku Sądu Najwyższego.

10 marca Izba Reprezentantów przyjęła wprawdzie ustawę, ale nie została ona zatwierdzona przez Senat w związku z całą listą poprawek wprowadzonych przez izbę niższą do tekstu. Meksykański Senat – przypomina AFP – dał swą zgodę na przyjęcie ustawy jeszcze w listopadzie zeszłego roku, ale proces legislacyjny uległ wydłużeniu w związku z licznymi poprawkami izby niższej wniesionymi w bieżącym roku przez Izbę Reprezentantów.

Na początku kwietnia większość senacka zdecydowała, że ostateczna debata przed przyjęciem ustawy zostanie przeniesiona na wrzesień. Jak argumentował szef klubu poselskiego rządzącego, lewicowego Ruchu Odnowy Narodowej (MORENA): „po poprawkach w tekście ustawy pojawił się cały szereg sprzeczności, które trzeba usunąć”.

„Historyczna data”

W zaistniałej sytuacji do akcji ponownie wkroczył Sąd Najwyższy.

– Dzisiejsza data jest historyczna z punktu widzenia swobód – powiedział po ogłoszeniu wyroku Sądu Najwyższego, jego prezes Arturo Zaldivar.

Meksykańskie media podkreślają, że przepisy penalizujące posiadanie marihuany w ilościach wskazujących na spożycie rekreacyjne nie będą już mieć zastosowania, bo decyzja SN jest ostateczna.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest komunikat Nuncjatury Apostolskiej ws. kardynała Stanisława Dziwisza

Nuncjatura Apostolska w Polsce wydała komunikat ws. wizyty kardynała Angelo Bagnasco – emerytowanego arcybiskupa Genui. Hierarcha odwiedził nasz kraj, by zbadać sprawę zaniedbań, jakich miał się dopuścić kardynał Stanisław Dziwisz. Nuncjatura Apostolska poinformowała, że kardynał Angelo Bagnasco był z wizytą w Polsce w dniach 17-26 czerwca. „Jej celem była weryfikacja sygnalizowanych, także publicznie, zaniedbań kard. Stanisława Dziwisza podczas pełnienia przez niego funkcji arcybiskupa metropolity krakowskiego (2005-2016)” – wyjaśniono w komunikacie.

Nuncjatura poinformowała, że hierarcha zapoznał się z dokumentami i odbył szereg spotkań. O swoich ustaleniach ma poinformować Stolicę Apostolską.

Ks. Isakowicz-Zaleski o spotkaniu z kard. Bagnasco: Dopytywał o szczegóły

Jednym z duchownych, z którymi w czasie wizyty w Polsce rozmawiał kardynał Bagnasco, był ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski. W spotkaniu uczestniczyło także dwóch watykańskich urzędników.

Isakowicza-Zaleskiego zdziwiło, że kuria krakowska nie wiedziała o spotkaniu z przedstawicielami Watykanu. Dopiero po spotkaniu poinformowałem, że do takiej rozmowy doszło – przyznał duchowny w rozmowie z RMF FM. Dodał, że na rzecz komisji złożył listy od osób, które czuły się pokrzywdzone przez przedstawicieli Kościoła. Może te osoby będą przesłuchiwane – zaznaczył.

W rozmowie z RMF FM ks. Isakowicz-Zaleski pozytywnie ocenił postawę kard. Bagnasco. Pytania były konkretne. Widać jego ogromny profesjonalizm i obiektywizm, bo bardzo wnikliwie dopytywał o pewne szczegóły – relacjonował duchowny. Widać było, że on chce poznać prawdę. Przecież to nie jest wyrok. To jest dopiero badanie tej sprawy – podkreślił.

Wysłannikom z Watykanu chodzi między innymi o sprawę z 1993 roku. Janusz Szymik zgłosił wtedy biskupowi bielsko-żywieckiemu Tadeuszowi Rakoczemu, że był wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim – księdza Jana Wodniaka.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Polscy duchowni przesłuchani przez watykańską komisję ws. kardynała Stanisława Dziwisza

Pierwszy polscy duchowni zostali przesłuchani w sprawie możliwych zaniedbań kardynała Stanisława Dziwisza, dotyczących wykorzystywania seksualnie nieletnich przez duchownych. Wśród osób, które złożyły zeznania, był ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski – dowiedzieli się dziennikarze RMF FM. Duchowny zdradził, że przesłuchanie dotyczyło nie tylko spraw opisywanych w mediach. „Dodałem do tych spraw listy osób, które napisały do mnie. Przesłuchanie przeprowadził bezpośrednio kardynał Angelo Bagnasco. (…) To było klasyczne przesłuchanie z wszystkimi zasadami. Miałem prawo wnieść uwagi do protokołu” – mówił Isakowicz-Zaleski.

Bagnasco to kapłan, który w latach 2007-2017 był przewodniczącym Konferencji Episkopatu Włoch. Obecnie jest arcybiskupem seniorem w Genui. Razem z nim przez kilka godzin Isakowicza-Zaleskiego przesłuchiwało jeszcze dwóch watykańskich urzędników.

Krakowskiego duchownego zdziwiło, że kuria krakowska nie wiedziała o spotkaniu z przedstawicielami Watykanu. Dopiero po spotkaniu poinformowałem, że do takiej rozmowy doszło – przyznał Isakowicz-Zaleski w rozmowie z RMF FM. Dodał, że na rzecz komisji złożył listy od osób, które czuły się pokrzywdzone przez przedstawicieli Kościoła. Może te osoby będą przesłuchiwane – zaznaczył.

Pytania zadane Isakowiczowi-Zaleskiemu dotyczyły głównie kardynała Stanisława Dziwisza, choć zdaniem duchownego komisja będzie badać nie tylko sprawę Dziwisza. Ksiądz wyjaśnił, że nie wiedział o niektórych kwestiach, które poruszył były przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch.

Duchowny bardzo pozytywnie ocenił postawę kardynała Angelo Bagnasco. Widać jego ogromny profesjonalizm i obiektywność, bo bardzo wnikliwie dopytywał o pewne szczegóły. Widać było, że on chce poznać prawdę, bo przecież na tym to polega, że trzeba solidnie zbadać sprawę. Przecież to nie jest wyrok. To jest dopiero badanie tej sprawy – zaznaczył.

Isakowicz-Zaleski tłumaczył wysłannikom Watykanu, jak działa Państwowa Komisja ds. Pedofilii, jakie obowiązują u nas przepisy prawne. Zrozumiałem, że jest to też rozpoznanie, jaka jest sytuacja w Polsce w tych kwestiach. To mnie ujęło bardzo pozytywnie, bo to nie było na zasadzie „my wszystko wiemy”, tylko odwrotnie: „proszę wyjaśnić ten problem, tamten…”. Myślę, że jakby ksiądz kardynał porozmawiał z wieloma innymi osobami, to będzie miał przegląd takich różnych opinii i myślę, że temu to służy – podsumował rozmówca RMF FM.

Wysłannikom z Watykanu chodzi między innymi o sprawę z 1993 roku. Janusz Szymik zgłosił wtedy biskupowi bielsko-żywieckiemu Tadeuszowi Rakoczemu, że był wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim – księdza Jana Wodniaka.

Informację o rozpoczęciu prac przez komisję skomentował katolicki publicysta, Tomasz Terlikowski. „Dzieje się. Kardynał Angelo Bagnasco jeździ po Polsce i rozmawia ze świadkami i ofiarami. Temat? Kard. Stanisław Dziwisz. Wiele wskazuje na to, że czeka nas trzęsienie ziemi” – napisał.

Reportaż „Don Stanislao” i doniesienia do prokuratury

Oskarżenia wobec kardynała Stanisława Dziwisza pojawiły się po emisji reportażu „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” w TVN24. W materiale, który ukazał się w listopadzie 2020 roku, przedstawiono dokumenty, relacje i rozmowy, wskazujące, że kardynał Stanisław Dziwisz, uczestniczył m.in. w procederze tuszowania nadużyć seksualnych przez księży na całym świecie. Chodzi m.in. o sprawę molestowania w Legionie Chrystusa oraz sprawę oskarżonego o pedofilię amerykańskiego kardynała, Theodore’a McCarricka.

Watykan także w listopadzie opublikował specjalny raport, w którym ujawnił, co Jan Paweł II i jego sekretarz bp Stanisław Dziwisz wiedzieli o sprawie kard. McCarricka. Dokument liczył 461 stron.

Kardynał Dziwisz kilkukrotnie skomentował całą sprawę. W przesłanym PAP oświadczeniu przekazał propozycję, by sprawami oceny działań podjętych przez stronę kościelną w kwestiach poruszanych w filmie TVN24 „Don Stanislao” zajęła się niezależna komisja.

„Jestem gotowy do pełnej współpracy z taką komisją” – zadeklarował. „Zależy mi na transparentnym wyjaśnieniu tych spraw. Nie chodzi o wybielanie lub ukrywanie ewentualnych zaniedbań, ale o rzetelne przedstawienie faktów” – zaznaczył wówczas kardynał.

Dodał również, że „dobro pokrzywdzonych jest wartością nadrzędną. Dzieci i młodzież nie mogą już nigdy doznać w Kościele krzywd, które miały miejsce w przeszłości”.

Z kolei w oświadczeniu dla włoskiej agencji Ansa ocenił, że w materiale telewizyjnym „łączą się z podstępną zręcznością migawki z życia kościelnego, fragmenty spraw niepołączonych ze sobą i nie do połączenia, epizody, które obiektywnie mają, o ile wiem, zupełnie inną dynamikę; wszystko przyprawione złośliwymi zarzutami kupczenia; tyleż skandaliczne, co bezpodstawne”.

W listopadzie 2020 roku zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstw przez kard. Stanisława Dziwisza złożył europoseł Łukasz Kohut. Polityk zarzucił kardynałowi Dziwiszowi, że mimo uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez księży przestępstwa pedofilii, nie zrobił on nic, by sprawcy tych przestępstw ponieśli odpowiedzialność karną. Prokuratura Okręgowa w Krakowie odmówiła jednak wszczęcia śledztwa.

W marcu 2021 roku. Państwowa Komisja ds. Pedofilii skierowała zawiadomienie i wniosek o przeprowadzenie postępowania w sprawie podejrzenia przestępstwa przez czterech kościelnych hierarchów, w tym Stanisława Dziwisza.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gdańsk: 31-latka przyniosła martwe niemowlę na komisariat. „Powiedziała, że je zabiła”

PHOTO: ZOFIA I MAREK BAZAK / EAST NEWS Warszawa, policyjny radiowoz, policja – nowe malowanie na masce samochodu: policyjna gwiazda z numerem alarmowym i napis „Pomagamy i chronimy”

Młoda kobieta przyniosła martwe dwumiesięczne niemowlę na komisariat policji w Gdańsku. 31-latka powiedziała, że zabiła dziecko. Sprawą zajęła się prokuratura.

Młoda kobieta przyniosła martwe niemowlę na komisariat

Na miejscu policjanci podjęli akcję reanimacyjną, ale dziecka nie udało się uratować. Lekarz stwierdził zgon dwumiesięcznego niemowlęcia. – Wieczorem biegły przeprowadził oględziny zwłok dziecka. Na ciele nie stwierdzono żadnych obrażeń. Przyczynę śmierci wyjaśni sekcja zwłok – dodała prokurator Wawryniuk.

31-letnia kobieta została zatrzymana. Policja pod nadzorem prokuratury ustala okoliczności śmierci niemowlęcia. Według informacji śledczych dziecko było zadbane.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl