Duchowny prosił nieletnich chłopców o zdjęcia stóp. Trafił do innej parafii

Watykańska Kongregacja Nauki Wiary wydała wyrok w sprawie księdza z Sępólna Krajeńskiego (woj. kujawsko-pomorskie). Duchowny wysyłał chłopcom wiadomości o treściach erotycznych. Ksiądz nie został wydalony ze stanu kapłańskiego, ale ma dożywotni zakaz pracy z dziećmi. Wikary trafił już do innej parafii, gdzie mimo kary będzie miał kontakt z ministrantami. Decyzja Watykanu zapadła 30 czerwca. Jak poinformował „Gazetę Pomorską” ks. Grzegorz Nowak, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Bydgoszczy, kara jest wieczysta. Duchownemu nie wolno uczyć dzieci, młodzieży, ministrantów i lektorów na wszystkich poziomach edukacji.

Watykański organ zdecydował jednak, że ksiądz nie zostanie wydalony ze stanu duchownego. Już trafił do innej parafii – św. Mikołaja w Bydgoszczy. Będzie tam pełnił funkcję pomocy duszpasterskiej. Oznacza to, że będzie miał kontakt z ministrantami.

– Taka jest decyzja stolicy apostolskiej. (…) Kontakt z ludźmi będzie miał. Nie został oskarżony o cokolwiek wprost, były pewne niepokojące przesłanki w jego zachowaniu. Nie ma innych niepokojących sytuacji. Ta kara jest dotkliwa, bo ksiądz nie ma pracy. W parafii będzie pomagał tylko doraźnie w pracach duszpasterskich – komentował kanclerz kurii.

Sprawa księdza wyszła na jaw w 2019 roku. Wówczas duchowny zniknął z parafii św. Bartłomieja Apostoła w Sępólnie Krajeńskim (woj. kujawsko-pomorskie), w której pełnił posługę. Ksiądz delegat, w swoim oświadczeniu poinformował, że wikariusz został odwołany przez biskupa diecezji bydgoskiej Jana Tyrawę.

„Przyczyną takiego kroku były niestosowne wiadomości tekstowe, które kapłan wysyłał do małoletnich poniżej 18. roku życia” – zakomunikowano.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest wyrok ws. przyjmowania przez Stefana Niesiołowskiego korzyści seksualnych

Były poseł Stefan Niesiołowski uniewinniony przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa w sprawie o przyjmowanie łapówek w postaci usług seksualnych. Prokuratura Krajowa zapowiada apelację. W poniedziałek Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa uniewinnił Stefana Niesiołowskiego od zarzutów przyjmowania korzyści majątkowych i osobistych w związku z pełnieniem funkcji publicznych. Postępowanie dotyczące przyjmowania łapówek w postaci korzyści seksualnych toczyło się z wyłączeniem jawności. W 2019 roku sejm na wniosek Prokuratury Krajowej uchylił immunitet poselski Niesiołowskiego, by odpowiadał on w tej sprawie.

„Dzisiejszy wyrok potwierdza, iż zarówno przedmiotowy wniosek, jak i zarzuty postawione Stefanowi Niesiołowskiemu były całkowicie bezpodstawne” – napisała w oświadczeniu informującym o decyzji sądu kancelaria adwokacka Ryszarda Kalisza. Zdaniem obrony na sprawie zaważyły względy polityczne, a Stefan Niesiołowski oraz jego rodzina byli w związku z nią bezprawnie szkalowani i poniżani.

Czego dotyczył akt oskarżenia?

Prokuratura twierdziła, że Stefan Niesiołowski w związku ze sprawowaną funkcją posła w okresie od stycznia 2013 roku do końca 2015 roku wielokrotnie przyjmował korzyści osobiste w postaci usług seksualnych w zamian za działania na rzecz spółek należących do zaprzyjaźnionych z nim biznesmenów.”W efekcie starań Stefana Niesiołowskiego spółki, operujące dotąd w branży restauracyjno-hotelarskiej, uzyskały intratne kontrakty na dostawy miału węglowego i fosforytów dla Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A.” – napisano w akcie oskarżenia.

W poniedziałek dział prasowy Prokuratury Krajowej poinformował PAP, że wobec wyłączenia jawności rozprawy, prokuratura nie ma możliwości szerszego odniesienia się do argumentów wskazanych przez sąd w ustnym uzasadnieniu wyroku. Uważa je jednak za błędne i przyjęte wbrew dowodom zgromadzonym w postępowaniu. „Prokuratura skieruje apelację od wyroku wobec byłego posła Stefana N. Łódzki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi skieruje apelację od wyroku uniewinniającego” – przekazała Prokuratura Krajowa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Warszawa: Zabójstwo na Nowym Świecie. „Śledczy analizują monitoring”

„W tej chwili śledczy analizują monitoring. Śledztwo w sprawie zabójstwa wszczęto w niedzielę” – powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz odnosząc się do śmierci mężczyzny na Nowym Świecie w nocy z soboty na niedzielę.

„Wczoraj wszczęto śledztwo w sprawie zabójstwa. Zabezpieczono dokumenty oraz monitoring. W tej chwili śledczy go analizują” – przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej. – Zlecona została sekcja zwłok – dodała. Jak zaznaczyła, postępowanie prowadzone jest w sprawie. – Trwają czynności dowodowe – poinformowała Skrzyniarz.

Trwają ustalenia, co wydarzyło się w nocy z soboty na niedzielę na Nowym Świecie w Warszawie. Nad ranem do sklepu z alkoholem wszedł ranny mężczyzna. Przyjechało do niego pogotowie i zabrało do szpitala. Tam ranny mężczyzna zmarł. Do zdarzenia doszło około godz. 4:00 w rejonie skrzyżowania ul. Foksal i Nowego Światu. W bramie przy Nowym Świecie 28 jeszcze po południu w niedzielę widoczne były ślady krwi, które prowadziły do pobliskiego sklepu z alkoholem. To najprawdopodobniej pracownicy sklepu zadzwonili pod numer alarmowy i wezwali pomoc.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Psy zagryzły 12-letniego Kamila. Jest wyrok

Sąd Okręgowy w Przemyślu wydał 5 kwietnia prawomocny wyrok na właściciela dwóch amerykańskich pitbulterierów, które zagryzły 12-letniego Kamila. Wymiar kary jest taki sam, jaki wydał sąd pierwszej instancji – trzy lata bezwzględnego więzienia. Do dramatu doszło 28 września 2020 roku w mieszkaniu przy ul. Joachima Lelewela w Przemyślu. 12-letni Kamil T. przyszedł tam do swojego kolegi Szymona P. Chłopcy byli w mieszkaniu bez opieki dorosłych. Jednak razem z nimi były tam jeszcze dwa pitbulteriery – jeden z nich rzucił się na Kamila T. W wyniku poniesionych obrażeń chłopiec zmarł trzy dni później. Jego kolega odniósł mniejsze obrażenia.

Mariusz S., który jest właścicielem zwierząt, był wcześniej karany za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu – przekazuje WP. Akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie trafił do sądu 18 czerwca 2021 r. We wrześniu w Sądzie Rejonowym w Przemyślu rozpoczął się proces przeciwko Mariuszowi S. Na pierwszej rozprawie oskarżony tłumaczył, że nie zdawał sobie sprawy, że niezbędne jest pozwolenie na posiadanie psów rasy niebezpiecznej.

Według oceny biegłych zwierzęta nie powinny zostać same z Szymonem P. w mieszkaniu. 29 października 2021 roku w Sądzie Rejonowym w Przemyślu zapadł wyrok w tej sprawie. Mariusz S. został skazany na trzy lata bezwzględnego więzienia. Miał też zapłacić nawiązkę w wysokości 50 tys. zł na rzecz matki zmarłego Kamila T. oraz przekazać 3 tys. zł na rzecz Szymona P. Od wyroku odwołały się obie strony.

Sędzia Mariusz Fołta ogłosił 5 kwietnia br. wyrok, który pokrył się z wyrokiem, jaki zasądził sąd pierwszej instancji. Oskarżony trafi do więzienia na trzy lata.

– To, co przeżywamy my, jako rodzice, rodzeństwo, cała rodzina, ciężko opisać słowami. Nie spocznę i będę walczyć do końca, żeby oskarżony poniósł odpowiednią karę za ten czyn. Żebym miała życie poświęcić tej sprawie – nie odpuszczę. Nie wybaczę. To nie jest rzecz, którą można odkupić, naprawić. Moje dziecko miało przed sobą całe życie. Takich rzeczy się nie wybacza – mówiła matka zagryzionego przez psy Kamila.

Oskarżony nie był obecny na rozprawie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest wyrok ws. próby zabójstwa małżeństwa z okolic Łańcuta

Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał wyrok w sprawie oskarżonego o usiłowanie zabójstwa 19-latka. Mężczyzna w 2019 roku dokonał próby kradzieży w jednym z kosińskich domów. Nie spodziewał się, że ktoś będzie w mieszkaniu. Wówczas zadał pokrzywdzonym kilka ciosów nożem. Mężczyźnie groziła kara do 25 lat pozbawienia wolności. Jednak w przypadku, gdy oskarżony popełnił zarzucany mu czyn przed ukończeniem 18. roku życia, nie wymierza się najwyższej kary, czyli dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd skazał nastolatka na 13 lat pozbawienia wolności. Decyzją rzeszowskiego sądu Mateusz M. musi również zapłacić po 60 tys. zł zadośćuczynienia zaatakowanemu małżeństwu, a także zapłacić ich pełnomocnikom po blisko 3,5 tys. zł kosztów zastępstwa procesowego.

Oskarżony w toku śledztwa nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył jednak obszerne wyjaśnienia. Prokuratura nie zgodziła się na ujawnienie ich treści. Mężczyzna został w toku śledztwa przebadany przez biegłych psychiatrów oraz psychologa, którzy stwierdzili, że w chwili popełniania czynu miał zachowaną zdolność rozpoznawania jego znaczenia i kierowania swoim postępowaniem.

Według opinii biegłych, nastolatek nie wymaga leczenia w szpitalu psychiatrycznym, ani stosowania wobec niego innych środków leczniczych. Jego stan zdrowia psychicznego pozwala mu na udział we wszystkich czynnościach procesowych oraz prowadzenie obrony „w sposób samodzielny i rozsądny” – informuje Onet.

Do usiłowania zabójstwa doszło pod koniec lipca 2019 r. Oskarżony w chwili popełnienia czynu miał 16 lat, dlatego sprawą zajął się najpierw Sąd Rejonowy Wydział III Rodzinny i Nieletnich w Łańcucie który wszczął postępowanie wobec nieletniego Mateusza M. Następnie przekazał sprawę prokuraturze do dalszego prowadzenia.

Prokuratura oskarżyła Mateusza M. o to, że działając w bezpośrednim zamiarze dokonania zabójstwa małżeństwa F., zadawał im liczne ciosy nożem w okolice klatki piersiowej i brzucha. W wyniku poniesionych ran kłutych, pokrzywdzeni odnieśli poważne urazy wielonarządowe, co spowodowało u nich ciężkie uszczerbki na zdrowiu „w postaci choroby realnie zagrażającej ich życiu” – cytuje Onet. Proces rozpoczął się w lipcu 2021 r., jednak z uwagi na wiek oskarżonego, nie był jawny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Były prezydent Olsztyna domaga się prawie 3 mln złotych odszkodowania

Kwoty 2,8 mln zł za niesłuszne zatrzymanie i aresztowanie domaga się od Skarbu Państwa były prezydent Olsztyna Czesław Małkowski. Przed Sądem Okręgowym w Olsztynie rozpoczął się we wtorek proces w tej sprawie. Proces utajniono ze względu na „uzasadniony interes wnioskodawcy”.

Sprawa dotyczy wniosku o odszkodowanie i zadośćuczynienie za niesłuszne zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie w sprawie karnej, w której zapadły prawomocne orzeczenia uniewinniające Czesława Małkowskiego od zarzucanych mu czynów dotyczących m.in. zgwałcenia urzędniczki.

Pełnomocnik b. prezydenta mec. Marek Gawryluk przed rozprawą powiedział dziennikarzom, że zatrzymanie jego klienta przez śledczych było „spektakularne i medialne”. Mój klient został zatrzymany jak terrorysta w Afganistanie. Chcę zaakcentować, że należy traktować w sposób ludzki wszystkich zatrzymanych, niezależnie od tego, czy ciąży na nim większy czy mniejszy zarzut – wyjaśnił.

Dodał, że „żądana kwota, choć jest bardzo wysoka, to i tak w całości nie będzie pokrywać szkód, które powstały, a szkody są zarówno w życiu rodzinnym, osobistym, to kwestie zdrowotne i polityczne”. Przykre jest tylko to, że akt oskarżenia niesłuszny niewątpliwie złożyła prokuratura, a płacić odszkodowanie i zadośćuczynienie będą wszyscy obywatele. Rekompensatę powinni wypłacić prokuratura, policja i pseudopokrzywdzona – mówił pełnomocnik.

Pełnomocnik b. prezydenta wniósł o zasądzenie od Skarbu Państwa na rzecz wnioskodawcy kwoty 2,5 mln zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę a także kwoty 294 tys. 717 zł tytułem odszkodowania.

B. prezydent Olsztyna Czesław Małkowski w styczniu tego roku został ostatecznie uniewinniony od zarzutu zgwałcenia urzędniczki. Sąd Najwyższy oddalił kasacje prokuratury i oskarżycielki od wyroku olsztyńskiego sądu uniewinniającego Małkowskiego. Sprawa trwała przez 14 lat.

W kasacjach prokuratura i pełnomocnik oskarżycielki wskazywali na uchybienia procesowe, do jakich – ich zdaniem – doszło w tej sprawie, m.in. w związku z jedną z biegłych. Kobieta ta, występując na jednym z etapów długotrwałej sprawy jako biegła, na innym została przesłuchana jako świadek, a materiały te zaliczono do dowodów w postępowaniu, co jest niedopuszczalne. Autorzy kasacji zwracali także uwagę m.in. na nierozpoznanie przez sąd II instancji „istoty” jednego z wątków apelacji prokuratury.

Sąd Najwyższy, oddalając kasacje, w uzasadnieniu postanowienia przyznał, że argumenty prokuratury i pełnomocnika oskarżycielki „od strony formalnej były zasadne”. Ale, aby zarzut kasacji był skuteczny i skutkował uchyleniem wyroku, uchybienie musi mieć istotny wpływ na treść wyroku. (…) Nie jest celem postępowania formalizm procesowy i zbędne przedłużanie sprawy – mówił, uzasadniając orzeczenie SN sędzia Marek Motuk.

Jak wskazał sędzia, SN w tej sprawie nie ma natomiast „wysokiego stopnia prawdopodobieństwa”, że kolejny wyrok sądu po ewentualnym uchyleniu przez SN, byłby inny niż uniewinnienie. Analiza całokształtu materiału dowodowego bardzo szeroko i wnikliwie ocenionego przez sąd I instancji na 400 stronach uzasadnienia, a także przez sąd II instancji, poza jednym z aspektów wskazanych w kasacji (…), w wysokim stopniu uprawdopodabnia, że w tej sprawie inny wyrok zapaść nie może – mówił sędzia.

Czesław Jerzy Małkowski od 2008 roku był oskarżany o gwałt na ciężarnej urzędniczce. W pierwszym procesie, który toczył się przed sądem w Ostródzie, został skazany na pięć lat więzienia. Wyrok 5 lat więzienia uchylił Sąd Okręgowy w Elblągu. Kolejny proces Małkowskiego toczył się przed Sądem Rejonowym w Olsztynie. Ten sąd w grudniu 2018 r. Małkowskiego uniewinnił. Ten uniewinniający wyrok utrzymał w grudniu 2019 r. w mocy Sąd Okręgowy w Olsztynie i od tego wyroku wniesiono kasacje, które zostały oddalone.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Skazano kobietę, która podczas imprezy alkoholowej obcięła 4-letniemu synowi palec

Zapadł wyrok w sprawie kobiety, która obcięła czteroletniemu synowi palec. Doszło do tego, gdy chciała oswobodzić dziecko przytrzaśnięte przez łóżko. Usłyszała wyrok więzienia w zawieszeniu, w czasie którego będzie pod nadzorem kuratora. Jak informuje Michał Tomala, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie, poinformował, że zapadł wyrok w sprawie 46-letniej kobiety, która w trakcie imprezy alkoholowej ucięła synowi palec. Kobieta została skazana na osiem miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem kary na okres czterech lat.

W trakcie tych czterech lat skazana ma być pod nadzorem kuratora i powstrzymywać się przed piciem alkoholu. Wyrok jest nieprawomocny.

Do uszkodzenia ciała czteroletniego chłopca doszło 9 grudnia 2021 roku w godzinach nocnych w gminie Dolice (województwo zachodniopomorskie). Jak przekazała nam Alicja Macugowska-Kyszka z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, zarzut, który usłyszała kobieta został oparty na materiale dowodowym zgromadzonym w tej sprawie oraz na opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej.

– Zarzut dotyczy naruszenia czynności narządu ciała, jakim jest kciuk prawej kończyny górnej, na okres powyżej dni siedmiu. Doszło do tego podczas próby oswobodzenia palca ręki tego dziecka. Kobieta nie zachowała należytej ostrożności przed wykonaniem cięcia materiału kanapy i dokonała cięcia kciuka, czym spowodowała rozcięcia skóry, ścięgien, mięśni, naczyń i nerwów palcowych, które wymagały replantacji – poinformowała prokurator.

W czasie, gdy doszło do zdarzenia w mieszkaniu trwała impreza. Podkomisarz Krzysztof Wojsznarowicz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie, przekazał w grudniu 2020 roku, że kobieta miała wtedy blisko dwa promile alkoholu we krwi. Chłopiec został szybko przetransportowany do szpitala w Szczecinie, gdzie przyszyto mu palec. Jego stan zdrowia oceniono na dobry.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kolektyw Anonymous kontynuuje ataki. Przechwycili komunikaty rosyjskiego wojska

Międzynarodowa grupa hakerów Anonymous kontynuuje cyberwojnę z Rosją. Kolektyw zadeklarował, że udało mu się przechwycić rosyjskie wojskowe systemy łączności. Grupa poinformowała o sprawie za pośrednictwem swojego profilu na Twitterze. W jednym z wpisów opublikowano nagranie, które ma dowodzić, że udało się przechwycić rosyjskie komunikaty wojskowe.

Anonymous nie zdradza jednak szczegółów akcji; nie ma przy tym pewności, czy nagranie rzeczywiście przedstawia rozmowy pomiędzy rosyjskimi oddziałami na Ukrainie. Według kolektywu komunikacja wojskowa miała odbywać się na częstotliwości 4220 KHz USB. W sobotę 26 lutego Anonymous przekazali także, że zablokowali też co najmniej sześć internetowych rosyjskich stron rządowych. Zaatakowane zostały m.in. oficjalna strona Kremla (kremlin.ru) oraz rosyjskiego resortu obrony (mil.ru).

W dniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę (24 lutego) Anonymous oficjalnie wypowiedzieli Moskwie wojnę cybernetyczną. Na pierwszy ogień poszedł m.in. rządowy kanał telewizyjny RT. Grupa uderzyła także w rosyjskich dostawców usług internetowych: Com2Com, PTT-Teleport Moscow, RELCOM oraz SOVAM Teleport.

Anonymous ciągle prowadzi działania prowadzące do tego, by rosyjskie rządowe witryny internetowe były zablokowane. Przekazujemy także informacje mieszkańcom Rosji, by w końcu mieli dostęp do wiadomości nieskażonych putinowską państwową cenzurą – cytuje treść deklaracji kolektywu Polska Agencja Prasowa.

W sobotę telewizja Biełsat przekazała w mediach społecznościowych, że ktoś włamał się do rosyjskich państwowych kanałów telewizyjnych. Z opublikowanego nagrania wynika, że zamiast programów przewidzianych w ramówce, w stacjach leciała ukraińska muzyka oraz pokazywano w nich ukraińskie symbole narodowe. Internauci podejrzewają, że za tymi działaniami również stała grupa Anonymous. Warto wspomnieć, że do walki z Rosją wezwano także ochotników spośród ukraińskich hakerów. Rząd w Kijowie poprosił ich, aby pomogli chronić krytyczną infrastrukturę kraju oraz wsparli misje cyberszpiegowskie przeciwko siłom najeźdźcy.
Źródło info i foto: dobreprogramy.pl

Wraca sprawa Jolanty Brzeskiej. Policja szuka świadków

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji zwracają się z apelem do osób, które spacerowały 1 marca 2011 roku Aleją Brzóz w Lesie Kabackim, gdzie zginęła liderka Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów Jolanta Brzeska. Rzeczniczka CBŚP podinsp. Iwona Jurkiewicz przekazała, że śledztwo w tej sprawie prowadzą policjanci z warszawskiego CBŚP na zlecenie Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. – Śledztwo dotyczy śmierci kobiety, która straciła życie w Lesie Kabackim. Do zdarzenia doszło 1 marca 2011 roku, a ciało odnaleziono w Alei Brzóz w Lesie Kabackim – zaznaczyła policjantka.

– Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że ciało kobiety zostało zauważone przez osoby tam spacerujące. Sprzyjające warunki atmosferyczne spowodowały, że wiele osób zdecydowało się tego dnia na spacer w tej okolicy – podkreśliła.

Zaapelowała do osób, które będąc 1 marca 2011 roku w Lesie Kabackim być może zauważyły coś szczególnego, nietypowego. „Albo wręcz odwrotnie – coś widziałeś, co dla Ciebie nie ma znaczenia, a dla nas może stanowić istotny szczegół! Jeżeli byłeś/byłaś tam w dniu – 1 marca 2011 roku – zadzwoń do nas pod numer telefonu (+48) 47-721-80-27” – dodała rzeczniczka CBŚP.

1 marca 2011 r. liderka Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów Jolanta Brzeska wyszła z domu i nigdy do niego nie wróciła. W Parku Kultury w Powsinie znaleziono spalone zwłoki kobiety, które łączono z zaginięciem aktywistki. Tożsamość potwierdziła sekcja zwłok.

Pierwsze śledztwo w tej sprawie umorzono w 2013 r. z powodu niewykrycia sprawców. Jak wskazywali wówczas śledczy, wiele przesłanek wskazuje, że do śmierci kobiety przyczyniły się osoby trzecie, lecz część ujawnionych okoliczności nie pozwala także kategorycznie odrzucić wersji o samobójstwie, choć wydaje się ono mało prawdopodobne.

W 2016 r. na polecenie prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro śledztwo w sprawie śmierci Brzeskiej zostało podjęte na nowo. Sprawa trafiła do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Jak dowiedziała się PAP, we wznowionym postępowaniu zebrano 50 specjalistycznych opinii, przesłuchano 230 świadków i zgromadzono ponad 40 tomów akt. Do tej pory nikt nie usłyszał jednak zarzutów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sąd zdecydował ws. 13-latka, który śmiertelnie dźgnął nożem byłego konkubenta matki

„13-letni chłopiec, który w sierpniu ubiegłego roku śmiertelnie ugodził nożem byłego konkubenta swojej matki, działał w obronie koniecznej” – postanowił w poniedziałek wałbrzyski sąd i umorzył postępowanie w tej sprawie.

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w sierpniu ubiegłego roku. W jednym z mieszkań na terenie Wałbrzycha 13-latek dźgnął nożem 29-letniego byłego konkubenta swojej matki. Mężczyzna zmarł. W chwili zdarzenia w mieszkaniu była także matka chłopca oraz dwoje dzieci. Jak wówczas mówił PAP Prokurator Rejonowy w Wałbrzychu Marcin Witkowski, 13-latek zadał mężczyźnie jeden cios nożem w okolice klatki piersiowej. Po zdarzeniu powiadomił pogotowie i policję. Zmarły był osobą karaną, m.in. za stosowanie przemocy względem matki chłopca.

W poniedziałek wałbrzyski sąd rodzinny postanowił, że chłopiec działał w warunkach obrony koniecznej i umorzył postępowanie – poinformowała PAP rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy Marzena Rusin-Gielniewska.
Źródło info i foto: Dziennik.pl