Kierowca z zarzutami po pościgu w Pszczynie. Padły strzały

Do 10 lat więzienia grozi kierowcy, który w niedzielę uciekał pijany przed policją w Pszczynie na Śląsku. Zatrzymały go dopiero policyjne strzały. Najpoważniejszy zarzut jaki może usłyszeć mężczyzna to napaść na policjanta. W Pszczynie ustawiona była blokada, ale w czasie pościgu kierowca chciał ją ominąć i jednocześnie próbował potrącić jednego z funkcjonariuszy. W stronę uciekającego oddano 9 strzałów, 6 z nich trafiło w samochód. Dopiero wtedy mężczyznę udało się zatrzymać.

Mężczyzna najprawdopodobniej odpowie również za to, że nie zatrzymał się do kontroli oraz że prowadził samochód kompletnie pijany, badanie alkomatem wskazało u niego około 3 promili. Przesłuchanie uciekiniera zaplanowano na dzisiaj. Wszystko zależy od stanu zatrzymanego, nie wiadomo, czy udało mu się już wytrzeźwieć.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowy Jork zalegalizował marihuanę

Gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo podpisał w środę ustawę legalizującą użycie w Nowym Jorku marihuany w celach rekreacyjnych. Wcześniej opowiedzieli się za tym ustawodawcy z obu izb stanowego parlamentu.

Senat głosował za ustawą w stosunku 40:23. Zgromadzenie Stanowe przeforsowało akt prawny większością 100:49 głosów. Nowy Jork stał się 16. stanem w Ameryce, który zalegalizował sprzedaż marihuany osobom dorosłym. Jest trzecim, w którym zaaprobowali to prawodawcy, a nie elektorat.

„To historyczny dzień w Nowym Jorku, naprawiający krzywdy przeszłości i kładący kres surowym wyrokom więzienia. Stwarza branżę, która rozwinie gospodarkę Imperialnego Stanu (Nowego Jorku) i nada priorytet społecznościom zmarginalizowanym, tak aby te, które ucierpiały najbardziej, były pierwszymi, które zaczerpną z tego korzyści” – zapowiedział Cuomo.

Za przestępstwa narkotykowe mocno karani byli zwłaszcza przedstawiciele mniejszości rasowych. Przede wszystkim Afroamerykanie.

Ustawa legalizuje sprzedaż rekreacyjnej marihuany dorosłym w wieku powyżej 21 lat. Rozszerza program używania marihuany w celach medycznych. Usuwa z rejestrów karnych osoby wcześniej skazane za przestępstwa wiążące się z marihuaną. Zezwala na uprawę roślin w domach i posiadanie ludziom przy sobie do trzech uncji konopi indyjskich i 24 uncji koncentratu konopi. Ustanawia też system licencjonowania i opodatkowania sprzedaży rekreacyjnej.

Nowojorczycy nie będą mogli palić ani waporyzować marihuany w miejscach zabronionych przez prawo stanowe, w tym w pracy, na uczelniach, w szpitalach oraz w promieniu ok. 30,5 m od szkół.

Ustawa wchodzi w życie natychmiast po sygnowaniu przez gubernatora. Sprzedaż nie rozpocznie się jednak, dopóki Nowy Jork nie ustanowi stosownych przepisów i nie utworzy zarządu ds. konopi indyjskich. Może to zająć, według przewidywań, od 18 miesięcy do dwóch lat. Stan ma też zatwierdzić podatki od marihuany.

Perspektywie zalegalizowania marihuany sprzeciwiało się m.in. stowarzyszenia skupiające rodziców i nauczycieli (PTA). Podobne stanowisko zajęło Amerykańskie Stowarzyszenie Lekarzy (AMA) oraz niektóre środowiska policyjne.
Źródło info i foto: wirtualnemedia.pl

Przestępcza praktyka lekarza ze stanu Nowy Jork. Miał przepisać 1,8 mln dawek opioidów. Nie żyje pięć osób

Lekarz ze stanu Nowy Jork, który przepisywał ogromne ilości opioidów, został oskarżony o morderstwo – donoszą amerykańskie media. Przestępcza praktyka George’a Blattiego doprowadziła do śmierci pięciu osób w latach 2016-2018. Recepty wystawiał nawet po tym, jak dowiedział się, że niektórzy z jego pacjentów zmarli.

„Dr George Blatti zignorował powtarzające się ostrzeżenia i przepisał ogromne ilości opioidów i innych leków, które zabiły pięciu pacjentów i zagroziły życiu sześciu innych” – przekazali prokuratorzy z hrabstwa Nassau, cytowani przez telewizję ABC.

George Blatti aresztowany za wystawianie recept na masową skalę. Pięciu jego pacjentów zmarło

„Bloczek z receptami tego lekarza był równie śmiercionośny jak każde inne narzędzie zbrodni” – dodała Madeline Singas, prokuratorka okręgowa hrabstwa Nassau.

W opinii śledczych aresztowany w czwartek 75-letni lekarz pierwszego kontaktu zlekceważył nie tylko prawo, ale i etykę lekarską. W zamian za gotówkę Blatti miał przepisywać opioidy i inne środki m.in. osobom zmagającym się z uzależnieniami. Nie weryfikował też w żaden sposób dokumentacji medycznej czy historii chorób. Zdarzało się, że środki przepisywał „na ślepo”, czyli osobom, których nigdy nie spotkał. Prokuratorzy uważają, że w ciągu pięciu lat lekarz mógł przepisać nawet 1,8 miliona dawek leków.

Wszystkie ofiary otrzymały receptę od medyka na kilka dni przed śmiercią. Blatti kontynuował swoją „praktykę” nawet po tym, gdy dowiedział się o śmierci trzech osób, które zgłosiły się do niego po receptę. Oskarżony miał spotykać się z pacjentami na parkingu jednego z hoteli oraz w kawiarni sieci Dunkin’ Donuts w Rockville Centre.

Blatti nie przyznał się do winy. Jeśli zostanie skazany za najpoważniejszy zarzut, grozi mu maksymalnie 25 lat więzienia. 75-latek po raz pierwszy został aresztowany w 2019 r. i wówczas dobrowolnie zrzekł się prawa do wykonywania zawodu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Meksyk: Więzienie rozsławione ucieczką „El Chapo” zostaje zamknięte

Meksykańskie władze ogłosiły, że zamykają ze względu na dużą liczbę zakażeń koronawirusem wśród pensjonariuszy słynne więzienie Puente Grande w stanie Jalisco, w którym przebywa jeden z najgroźniejszych gangsterów Ameryki Łacińskiej Joaquin „El Chapo” Guzman Loera.

Założyciel słynnego na całą Amerykę kartelu narkotykowego Sinaloa po ośmioletnim pobycie w tym więzieniu, które należy oficjalnie do kategorii najściślej strzeżonych meksykańskich zakładów karnych, uciekł z niego w styczniu 2001 roku w wózku z brudną bielizną, załatwiając sobie najpierw wyłączenie alarmów na wszystkich sześciu bramkach kontrolnych. Schwytany przez policję i ponownie osadzony w tym zakładzie karnym w krótkim czasie zdołał podporządkować sobie – nie bez pomocy z zewnątrz – co najmniej część więziennego personelu.

„El Chapo” odbywa karę dożywotniego więzienia. Został skazany między innymi z powodu udziału w zabójstwie meksykańskiego kardynała. Juan Jesus Posadas Ocampo, który swymi homiliami naraził się kartelom narkotykowym, został zamordowany na rozkaz gangstera w 1993 roku.

W związku z decyzją o zamknięciu więzienia Puente Grande amerykańska CNN i poniedziałkowe portale meksykańskie opisują szczegółowo, jak „El Chapo” zdołał po powrocie do tego więzienia uzyskać dla siebie „szczególną pozycję”, która byłaby nie do pomyślenia bez pozyskania przychylności szefów i personelu tego zakładu penitencjarnego.

CNN uzyskała w 2016 roku dostęp do sprawozdania z wizyty w więzieniu Puente Grande złożonego przez prawnika Jose Antonio Ortegę Sancheza, reprezentującego katolicką archidiecezję Guadalajary i rodzinę zamordowanego kardynała. Prawnik stwierdził, że przez 12 godzin musiał oczekiwać w rozmównicy więzienia, aż wyjdzie do niego boss kartelu narkotykowego. „Tyle oczekiwałem na audiencję” – napisał w sprawozdaniu.

Gdy „El Chapo” się wreszcie pojawił, usprawiedliwił się: „Proszę zrozumieć, miałem dzisiaj moją wizytę małżeńską. Następnie musiałem wziąć gorąca kąpiel w łaźni i odpocząć, aby przyjąć jego ekscelencję, jak na to zasługuje”.

Guzmana doprowadziło do oczekującego w rozmównicy prawnika (zgodnie z regulaminem więzienia) dwóch strażników, ale nie miał kajdanków na rękach. „Wydawało się, że »El Chapo« czuje się w więzieniu jak gospodarz. Zachowywał się jakby mnie przyjmował u siebie w domu” – zanotował w sprawozdaniu prawnik Episkopatu.

Zamknięcie więzienia Puente Grande zdaniem meksykańskich mediów stanie się prawdopodobnie dla rządu prezydenta Lopeza Obradora okazją do wymiany personelu w tym zakładzie karnym. Do poniedziałku oprócz Guzmana przebywało tam również kilku innych szefów karteli narkotykowych. Wśród nich Miguel Angel Felix Gallardo współzałożyciel kartelu z Guadalajary.
Źródło info i foto: TVP.info

Zabójstwo piątki dzieci w niemieckim Solingen

Śledczy nadal nie są w stanie przesłuchać 27-letniej kobiety, która miała zabić piątkę swoich dzieci, a następnie próbowała popełnić samobójstwo. W toku dochodzenia ujawnione zostały kolejne szczegóły tej zbrodni.

Jak podaje „Bild”, prokuratura postawiła już 27-letniej kobiecie zarzut zabójstwa pięciorga dzieci. Kobieta, która wychowywała je samotnie, mocno przeżyła rozstanie z mężem. W wyniku załamania miała targnąć się na życie dzieci. Później sama próbowała popełnić samobójstwo, rzucając się pod nadjeżdżający pociąg. Kobieta jest w ciężkim stanie, jednak jej życiu już nic nie zagraża.

Małżeństwo 27-latki rozpadło się przed rokiem. Kobieta samotnie wychowywała czwórkę dzieci męża, oraz dwójkę pozostałych dzieci różnych ojców. Z rodzeństwa przeżył tylko najstarszy chłopiec, 11-letni Marcel, który w chwili zdarzenia był w szkole. Tego dnia kobieta zadzwoniła do placówki i poprosiła, by zwolnić syna z zajęć. Powodem miała być śmierć bliskiej osoby z rodziny.

Gdy 11-letni Marcel wrócił do domu, wiedział już, co stało się z jego rodzeństwem. Napisał wtedy swojemu koledze: „Już się nie zobaczymy, moje rodzeństwo nie żyje”. Następnie chłopiec razem z matką pojechał na dworzec w Dusseldorfie. 27-latka miała odesłać najstarszego syna do babci. Później napisała swojej matce, że zabiła dzieci i 20 minut później rzuciła się pod pociąg.

Sekcja zwłok wykazała, że dzieci najpierw została odurzone, a następnie uduszone przez matkę. Ciała rocznej Meliny, 2-letniej Leonii, 3-letniej Sophii, 6-letniego Timo i 8-letniego Luca zostały odkryte przez policjantów w łóżkach. Wcześniej rodzeństwo miało zjeść śniadanie. Środki odurzające najprawdopodobniej dostali w jedzeniu. Kobieta następnie przeniosła nieprzytomne dzieci do ich łóżeczek i je udusiła.

11-letni Marcel nie został przesłuchany i pozostaje pod opieką babci. Miasto Solingen utworzyło konto darowizn, na które można wysyłać wsparcie finansowe dla jedynego ocalałego dziecka. Miasto pokryje też koszty pochówku zmarłych ofiar.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Głogów: 6-latek wypadł z 2. piętra. Ojciec pijany

Chłopiec wypadł z drugiego piętra. Trafił do głogowskiego szpitala, ale jego stan zaczął się pogarszać, dlatego zapadła decyzja o przetransportowaniu dziecka do Wrocławia. Ojciec 6-latka miał 2 promile i w momencie zdarzenia znajdował się w innym pokoju. Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem w Głogowie (woj. wielkopolskie). Przechodzień zauważył dziecko leżące pod blokiem i powiadomił służby. Okazało się, że chłopiec wypadł z okna, które znajdowało się na drugim piętrze bloku – podaje portal info112.pl.

6-latek trafił do głogowskiego szpitala. Nagle jego stan zaczął się pogarszać. Badania wykazały, że dziecko ma obrażenia wielonarządowe i sporo złamań. Chłopca przetransportowano do placówki we Wrocławiu. Jego stan jest ciężki, ale stabilny. Według serwisu regionfan.pl, 6-latkiem w momencie wypadku opiekował się ojciec, który znajdował się w innym pomieszczeniu i był pijany. W mieszkaniu znajdowało się również inne dziecko, a matka była w pracy.

Podczas zdarzenia ojciec chłopca miał około dwa promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna został zatrzymany. W poniedziałek przed południem nadal nie mógł być przesłuchany, bo wciąż był nietrzeźwy.
Źródło info i foto: wp.pl

USA: Strzelanina w nocnym klubie w Greenville

Dwie osoby zginęły, a osiem zostało rannych w strzelaninie, do której doszło w nocy z soboty na niedzielę czasu lokalnego w hrabstwie Greenville w stanie Karolina Południowa na południowym wschodzie USA. Wcześniej biuro szeryfa informowało o 12 rannych. „Dwóch zastępców szeryfa hrabstwa Greenville zauważyło tuż przed godz. 2 w nocy, jak z klubu Lavish Lounge wybiega tłum ludzi” – poinformował na konferencji prasowej szeryf Hobart Lewis.

Wcześniej inny przedstawiciel biura szeryfa, porucznik Jimmy Bolt, informował, że wewnątrz budynku klubu doszło do strzelaniny. Lewis potwierdził, że strzały padły wyłącznie w środku klubu. Na razie nikt nie został zatrzymany. Nie wiadomo, ile osób strzelało, ani co doprowadziło do zdarzenia.

Nie jest jasne też, w jakim stanie są ranne osoby. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitala Prisma Health w mieście Greenville, przy czym część przetransportowano prywatnymi samochodami – podaje AP. Klub nocny Lavish Lounge znajduje się ok. 8 km na południowy zachód od śródmieścia Greenville.
Źródło info i foto: interia.pl

Komendant policji w Oławie oskarżony o jazdę pod wpływem alkoholu. Został odwołany

Jak informuje portal tuolawa.pl, nadkomisarz Paweł U. został odwołany z funkcji Komendanta Powiatowego Policji w Oławie. W nocy z soboty na niedzielę mężczyzna miał – zdaniem prokuratury – prowadzić samochód pod wpływem alkoholu. Paweł U. usłyszał już zarzuty i przyznał się do winy.

Jak informuje portal tuolawa.pl, w nocy z soboty na niedzielę Paweł U., Komendant Powiatowy Policji w Oławie (woj. dolnośląskie), miał prowadzić samochód pod wpływem alkoholu i uczestniczyć w zdarzeniu drogowym – jego pojazd miał uderzyć w barierki na poboczu drogi. Decyzję o odwołaniu U. z funkcji komendanta powiatowego podjął już Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu.

„Komendant Wojewódzki już podjął decyzję o odwołaniu Pawła U. z funkcji komendanta. Prowadzone jest też postępowanie w kierunku natychmiastowego wydalenia ze służby, ponieważ jest podejrzenie jazdy w stanie nietrzeźwości, a takie zachowania, nie mogą być akceptowane w policji” – powiedział w rozmowie z portalem tuolawa.pl rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu nadkom. Kamil Rynkiewicz.

Sprawą zajęła się już także oławska prokuratura rejonowa. U. postawiono zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i zatrzymano prawo jazdy. Policjant przyznał się do winy, jednak odmówił składania wyjaśnień. W jego samochodzie miał znajdować się także inny policjant, również będący pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabójca Pawła Adamowicza nie trafi na oddział szpitalny. Wniosek obrońcy odrzucony

Stefan W. nie zostanie przeniesiony na oddział szpitalny. Tak zadecydowała prokuratura okręgowa, która odrzuciła wniosek obrońcy podejrzanego o zabójstwo Pawła Adamowicza. Wniosek o przeniesienie na oddział szpitalny złożył pod koniec października obrońca Stefana W., który powołał się w nim na opinię dotyczącą stanu poczytalności mężczyzny. W czwartek prokuratura odrzuciła go, nie ujawniając powodu. – Nie ma podstaw do zmiany sposobu wykonywania aresztowania – powiedziała RMF24 prokurator Grażyna Wawryniuk.

Stefan W. był badany przez psychologa i trzech psychiatrów. Prokuratura wciąż czeka na uzupełnioną opinię biegłych.

Zabójstwo Pawła Adamowicza

Stefan W. kilkakrotnie dźgnął nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza 13 stycznia 2019 roku podczas finału WOŚP. Następnego dnia samorządowiec zmarł. Napastnik został zatrzymany bezpośrednio po ataku. Postawiono mu zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Nie przyznał się do winy. Wcześniej odbywał karę 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za napady na banki. Z więzienia wyszedł na trzy tygodnie przed zabójstwem Adamowicza.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Georgia: Pedofil wypuszczony z więzienia. Przypadkowo wypuszczono 31-latka skazanego na dożywocie

Policja w stanie Georgia (USA) poszukuje pedofila, którego wypuszczono z więzienia… przez przypadek. 31-latek odsiadywał wyrok dożywocia. Tony Maycon Munoz-Mendez opuścił więzienie w miniony piątek. Zakład karny poinformował jednak o tym dopiero trzy dni później. Służby nie tłumaczą, jak doszło do pomyłki, wskazują jedynie, że był to przypadkowy błąd.

Amerykańskie media podają, że 31-latek odsiadywał wyrok dożywocia. Został skazany za czyny pedofilskie – molestowanie i gwałt. W mediach pojawia się także krytyka tak późnego poinformowania o tym, że mężczyzna przebywa na wolności. Władze zaapelowały do mieszkańców, by w razie spotkania przestępcy, niezwłocznie zawiadomili służby. Zakład karny w Reidsvill, z którego wypuszczono pedofila, to jedno z największych więzień w Stanach Zjednoczonych.
Źródło info i foto: interia.pl