Kontrwywiad ABW ujawnił „hybrydowych” szpiegów

W wyniku działań pionu kontrwywiadu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w marcu br. wydalono z Polski wicekonsula Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Poznaniu. Pod koniec 2017 r. ABW objęła zakazem wjazdu na teren Polski i strefy Schengen trzech „ekspertów”, którzy kierowali rosyjskimi działaniami hybrydowymi w Europie. Portal tvp.info ujawnia nieznane dotychczas operacje polskiego kontrwywiadu.

ABW w ramach działań neutralizujących zagrożenia obcego wywiadu wykorzystuje m.in. możliwości prawne dotyczące przebywania cudzoziemców na terytorium RP. W wyniku działań ABW w ostatnich latach wydalono z Polski lub odmówiono wjazdu cudzoziemcom, których obecność w Polsce wiązała się z zagrożeniami dla interesów Polski.

Jak dowiedział się portal tvp.info, w marcu 2019 r. w wyniku działań pionu kontrwywiadu ABW wydalono z Polski wicekonsula Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Poznaniu.

Na podstawie ustaleń agentów mężczyzna został uznany za persona non grata; otrzymał również zakaz wjazdu do Polski i na teren strefy Schengen. Rosjanin prowadził działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym, które mogły szkodzić relacjom polsko-rosyjskim.

Kolejnym – nieujawnionym dotychczas – przypadkiem działań kontrwywiadu ABW jest sprawa z końca 2017 r., kiedy to ustalenia Agencji pozwoliły na objęcie zakazem wjazdu do państw strefy Schengen trzech rosyjskich „ekspertów”: Olega B., Dmitryja K. i Aleksieja M.

B. to zastępca dyrektora moskiewskiego think tanku i dyrektor Rosyjsko-Ukraińskiego Centrum Informacyjnego, który sam przedstawia się jako międzynarodowy doradca liderki francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen.

Kolejny „ekspert” – K. – to rosyjski politolog i publicysta związany z agencją informacyjną „Regnum”, stanowiącą przykrycie dla rosyjskich służb specjalnych w aspekcie prowadzenia wojny informacyjnej w Europie Środkowo-Wschodniej.

Z kolei M. to oficer rosyjskiego wywiadu, działający jako ekspert do spraw międzynarodowych. Należał on do głównych zleceniodawców prorosyjskich projektów realizowanych w Polsce przez środowisko jednej z partii politycznych.

ABW ustaliła, że wszyscy trzej mężczyźni pełnili rolę wiodących moderatorów rosyjskich działań hybrydowych w Europie. Na wniosek szefa ABW zostali objęci zakazem wjazdu do Polski i strefy Schengen.

Przypadki ujawnione

Kolejnym – ujawnionym już wcześniej – przykładem działań tego pionu ABW jest przykład z 2018 r. ze Szwecji, gdzie skazano agenta współpracującego z chińskim wywiadem. Proces, oparty w największym stopniu na materiałach ABW, dotyczył działań szpiegowskich przeciwko diasporze tybetańskiej w Szwecji i poza nią.

Dzięki ustaleniom polskiego kontrwywiadu udało się udokumentować pobyty oskarżonego w Polsce, a także ustalić dane jego oficera prowadzącego. W związku z tym, iż działał on pod przykrywką dyplomatyczną w Polsce, mężczyzna został wydalony i otrzymał zakaz wjazdu do Polski i UE.

W październiku 2017 r. na wniosek szefa ABW wydalono z terytorium RP Dmitryia K., który był przedstawicielem Rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych w Moskwie (RISS), czyli ośrodka uznawanego za zaplecze analityczne rosyjskiego wywiadu.

Dmitryi K. pracujący w Polsce jako naukowiec, tak naprawdę inicjował elementy wojny hybrydowej przeciwko RP, a także utrzymywał kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi. Do jego „naukowych” zadań należało m.in. wyszukiwanie w środowisku naukowym osób o prorosyjskim światopoglądzie, wciąganie ich do współpracy, a także instruowanie w kwestii szerzenia prorosyjskiej propagandy.

W 2018 roku działania ABW pozwoliły na zneutralizowanie aktywności dwóch struktur sieciowych biorących udział w rosyjskiej wojnie hybrydowej i informacyjnej prowadzonej przeciwko RP.

W związku z materiałami zgromadzonymi w tej sprawie ABW ustaliła personalia osób angażujących się w aktywność wymierzoną w bezpieczeństwo RP. W związku z tym pięć osób zostało objętych zakazem wjazdu do Polski, na wniosek szefa ABW. Jekaterina C. i Anastazja Z., zostały zatrzymywane w Polsce w celu wydalenia.

Szef ABW w ostatnich latach korzystał również z prawa negatywnego zaopiniowania wniosków o wydanie polskiego obywatelstwa. Wydał w tej sprawie 19 negatywnych opinii.
Źródło info i foto: TVP.info

Bojownicy z pasami szahida i ciężarówkami nie zatrzymują się na granicach strefy Schengen

Bez mała wszyscy komentatorzy koncentrują się na planowanej przez szefa MSW gruntownej reformie struktur bezpieczeństwa – czytamy w „Deutsche Welle”.

„Die Welt” zauważa: „Zwłaszcza w chwilach kryzysu, dobre 70 lat po zakończeniu dyktatury, stosowne jest zastanowienie się trzeźwo, ze zdrowym rozsądkiem, czy ustawa zasadnicza nie musi być tak dostosowana do rzeczywistości, by także w czasach nowych zagrożeń gwarantowała bezpieczeństwo, bez naruszania wolnościowego demokratycznego porządku podstawowego. Właśnie to zrobił minister Thomas de Maizière wysuwając swoją propozycję. Jej istotą jest pytanie, czy w czasach terroryzmu nie jest koniecznością takie zcentralizowanie bezpieczeństwa, by rząd federalny stał ponad krajami związkowymi a policja federalna łącznie ze służbą ochrony konstytucji stały się rzeczywiście silną instytucją. Coraz więcej Niemców skarży się na porażkę państwa w polityce imigracyjnej i bezpieczeństwa. Szybko może to doprowadzić do niezadowolenia z demokracji”.

Bawarski „Münchner Merkur” konstatuje: „Dwa tygodnie po terrorze w Berlinie i dziewięć miesięcy przed wyborami do Bundestagu CDU wyczuwalnie zmienia ton w dyskusji na temat polityki azylowej i bezpieczeństwa. Absurdalna zabawa w kotka i myszkę, jaką prowadził z władzami krajów związkowych tunezyjski terrorysta Anis Amri gorzko uświadomił, jak konieczne byłoby wymagane przez szefa MSW położenie kresu myśleniu w kategorii państewek, któremu hołdują niemieckie urzędy ds. bezpieczeństwa. Dawno już powinna była nastąpić koncentracja i koordynacja rozpoznania działalności antyterrorystycznej, na poziomie krajowym i europejskim. Mordercy z pasami szahida i ciężarówkami nie zatrzymują się na granicach strefy Schengen a już na pewno nie przy tablicach „witamy” na granicach niemieckich landów. Na gruntowną reformę federalnej architektury bezpieczeństwa koalicji brakuje jednak siły. Szkoda”.

W dzienniku „Leipziger Volkszeitung” czytamy: „Czy nie można dopuścić myśli, że de Maizière raz chciał po prostu w wyczerpujący sposób odnotować, jak wyobraża sobie efektywną pracę policji? Nie wszystko będzie mógł przeforsować. «Nonsensem» i «bzdurą» jest jednak próba stłumienia takiej dyskusji w zarodku, tylko dlatego, że 16 ministrów spraw wewnętrznych krajów związkowych pieści i pielęgnuje swoje własne instytucje. O ile sobie przypominamy, krajowe urzędy ochrony konstytucji nie wsławiły się szczególnym bohaterstwem. Lista ich wpadek i błędów jest długa, choćby obchodzenie się z brunatnym terroryzmem NSU. Więcej centralizacji raczej by tu pomogło niż zaszkodziło – tym bardziej, że – jak cierpko zauważa de Maizière – żaden wróg naszej konstytucji nie chce jej zlikwidować tylko w jednym kraju związkowym”.

Odmiennego zdania jest „Mitteldeutsche Zeitung”: „Federalny minister Thomas de Maizière domaga się «silnego państwa», ale silne, to nie państwo z większymi urzędami bezpieczeństwa, tylko z wystarczającym personelem, który dzięki precyzyjnemu podziałowi kompetencji jest w stanie podołać zadaniom. Silnemu państwu potrzebny jest silny szef MSW, który po jednym zamachu terrorystycznym nie traci głowy i nie zanudza społeczeństwa swoimi niedowarzonymi propozycjami, tylko reaguje z rozsądkiem i to dopiero w chwili, gdy wie, co dokładnie się zdarzyło”.
Żródło info i foto: wp.pl

Przemytnicy ludzi wybiorą teraz drogę przez Polskę?

Polska przedstawi nową liczbę uchodźców, których może przyjąć – zadeklarowała premier Ewa Kopacz. Eksperci ostrzegają, że po uszczelnieniu węgierskiej granicy nowy szlak przemytu imigrantów do strefy Schengen może wieść przez nasz kraj. Od początku roku granicę Unii Europejskiej na Węgrzech przekroczyło ponad 140 tys. imigrantów, to uciekający przed wojną Syryjczycy i Irakijczycy, Kosowianie i Albańczycy… Przemytnicy prowadzą ich przez Macedonię i Serbię do opiekuńczych krajów Północy, zwłaszcza Niemiec. Wczoraj premier Hesji Volker Bouffier powiedział, że w całym kraju spodziewa się nawet miliona azylantów.

Węgrzy skończyli rozwijanie drutu kolczastego na 174-kilometrowej granicy z Serbią. Imigranci wciąż go forsują, ale robotnicy wznoszą teraz czterometrowy płot. Budapeszt będzie wsadzać za kratki za jego niszczenie. Od niedzieli wyrywkowe kontrole na drogach wprowadzili też Austriacy. To pokłosie zeszłotygodniowej tragedii – w ciężarówce zaparkowanej na poboczu autostrady do Wiednia znaleziono ciała 71 uchodźców. Tylko wczoraj aresztowano pięć osób podejrzanych o przemyt ludzi.

Jak działa blokada

– Do tej pory zablokowanie granicy powodowało zmianę trasy – mówi „Wyborczej” Ewa Moncure, rzeczniczka Fronteksu, unijnej agendy ds. ochrony granic. Gdy w 2008 r. ówczesny premier Włoch Silvio Berlusconi dogadał się z libijskim dyktatorem Muammarem Kaddafim w sprawie powstrzymywania imigrantów, wzrosła liczba wypraw do Grecji. A gdy Grecy w 2012 r. wybudowali 12-kilometrowy płot na granicy z Turcją, przemytnicy przerzucili się z lądu na morze.

Czy teraz będzie podobnie? W grę wchodzi np. nowy szlak zachodni przez Chorwację. Albo wschodni przez Bułgarię, Rumunię, Ukrainę i Polskę. – Zwiększenie liczby imigrantów na naszej wschodniej granicy jest bardzo prawdopodobne – ocenia Patryk Kugiel z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Na podobny scenariusz wskazywał w sobotniej „Wyborczej” politolog Klaus Bachmann.

– Wybór trasy zależy od wielu czynników: tego, jak przemytnicy się zorganizują, od polityki różnych krajów, tego, czy ośrodki dla azylantów będą otwarte, od ograniczeń pogodowych i ukształtowania terenu. Węgry stały się popularne m.in. dlatego, że ziemie przy granicy z Serbią są płaskie i słabo zaludnione – mówi Moncure.

Na razie na naszych granicach jest spokojnie. – Straż Graniczna monitoruje sytuację na wschodniej i południowej granicy kraju. Nic nie wskazuje na wzrost działań przemytników – mówi Małgorzata Woźniak, rzeczniczka prasowa MSW.

Ilu nielegalnych w Polsce

Z danych Fronteksu wynika, że liczącą 6 tys. km granicę krajów UE z Rosją, Białorusią, Ukrainą i Mołdawią w pierwszej połowie roku przekroczyło nielegalnie 717 osób (a przynajmniej tyle wykryto), z czego połowa to Wietnamczycy i Afgańczycy.

11 sierpnia w Szklarskiej Porębie zatrzymano busa z 31 imigrantami, głównie z Syrii. Nie chcieli składać w Polsce wniosku o azyl, zmierzali na Zachód. Zdaniem Kugiela ich ewentualni następcy też będą traktować Polskę jako kraj tranzytowy, bo Niemcy czy Szwecja dalej są gotowe przyjmować uchodźców. – Ale jeśli ich systemy będą mocno nadwerężone, z czasem możemy się stać celem wypraw – przewiduje analityk PISM.

Imigranci osiedlają się w krajach, w których mogą liczyć na pomoc rodaków. Nad Wisłą jest ich mało, ale w czerwcu zadeklarowaliśmy, że w latach 2016-17 przyjmiemy 2 tys. uchodźców w ramach unijnego podziału (oraz 200 chrześcijan z Syrii sprowadzonych przez fundację Estera). Wczoraj premier Ewa Kopacz zadeklarowała, iż przedstawimy nową liczbę. – W związku z tym, że napływa coraz więcej uchodźców do Europy, rozdanie będzie od nowa rozpatrywane i zapewne będzie musiała paść deklaracja ze strony Polski – powiedziała premier Kopacz.

Kraje naszego regionu były w ostatnich dniach mocno krytykowane za brak solidarności. 14 września odbędzie się w Brukseli pilne spotkanie szefów MSW w sprawie migracji.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Zamachy terrorystyczne we Francji przyczyną zmian w strefie Schengen?

Przywódcy unijni zapowiedzieli na czwartkowym szczycie w Brukseli rozważenie kierunkowych poprawek w kodeksie granicznym Schengen, które mają poprawiać unijne bezpieczeństwo w obliczu zagrożeń terroryzmem. Państwa UE mają też zwalczać ekstremizm w internecie. – To nie ma polegać na przekreśleniu rozwiązań wspólnej strefy; Schengen, to co funkcjonowało do tej pory, ma dalej służyć, a nie zostać przekreślone, chcemy równocześnie tworzyć nowe środki – powiedział na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu UE szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Jak zaznaczył, są to zobowiązania podjęte już wcześniej, dlatego nie było kontrowersji w tej sprawie. Kwestia ta pojawiła się bowiem po styczniowych zamachach w Paryżu, w których zginęło 17 osób.

Szefowie państw i rządów uzgodnili, że wdrożą kroki mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom, zapobieganie radykalizmowi i ochronę europejskich wartości oraz współpracę z partnerami zewnętrznymi. Podkreślono przy tym konieczność lepszej implementacji i wykorzystania instrumentów do zwalczania terroryzmu, które UE już ma, ale z których do tej pory nie zawsze korzystała. Oświadczenie liderów unijnych mówi też o wzmocnieniu kontroli na zewnętrznych granicach strefy Schengen w istniejących ramach prawnych, co oznacza m.in. systematyczne i skoordynowane kontrole podróżnych w bazach danych pod kątem przynależności do organizacji terrorystycznych.

Polska niechętna zmianom

W oświadczeniu unijnych przywódców mowa też o tym, że zostaną rozważone zmiany w kodeksie granicznym Schengen. To spełnienie postulatów Francji po styczniowych zamachach terrorystycznych. Większość krajów UE, w tym Polska, jest jednak temu niechętna. Jak wyjaśnił jeden z dyplomatów, Warszawa obawia się wzrostu kosztów ochrony długiej granicy zewnętrznej, a także możliwej debaty na temat regulacji dotyczących wewnętrznych granic w UE. Zapowiedziano przyjęcie dyrektywy ws. wymiany danych pasażerów samolotów i statków (tzw. PNR – Passenger Name Records) z – co było postulatem polskiej delegacji – silnymi gwarancjami ochrony danych, a także prace nad inną dyrektywą – o bezpieczeństwie sieci i informacji.

W środę Parlament Europejski zapowiedział, że będzie dążyć do zamknięcia do końca 2015 r. prac nad dyrektywą ws. PNR. Wezwał przy tym kraje członkowskie do przyspieszenia prac nad przepisami o ochronie prywatności.

– To nie ma polegać na przekreśleniu rozwiązań wspólnej strefy; Schengen, to co funkcjonowało do tej pory, ma dalej służyć, a nie zostać przekreślone, chcemy równocześnie tworzyć nowe środki – powiedział na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu UE szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Jak zaznaczył, są to zobowiązania podjęte już wcześniej, dlatego nie było kontrowersji w tej sprawie. Kwestia ta pojawiła się bowiem po styczniowych zamachach w Paryżu, w których zginęło 17 osób.

Szefowie państw i rządów uzgodnili, że wdrożą kroki mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom, zapobieganie radykalizmowi i ochronę europejskich wartości oraz współpracę z partnerami zewnętrznymi. Podkreślono przy tym konieczność lepszej implementacji i wykorzystania instrumentów do zwalczania terroryzmu, które UE już ma, ale z których do tej pory nie zawsze korzystała.

Oświadczenie liderów unijnych mówi też o wzmocnieniu kontroli na zewnętrznych granicach strefy Schengen w istniejących ramach prawnych, co oznacza m.in. systematyczne i skoordynowane kontrole podróżnych w bazach danych pod kątem przynależności do organizacji terrorystycznych.

Polska niechętna zmianom

W oświadczeniu unijnych przywódców mowa też o tym, że zostaną rozważone zmiany w kodeksie granicznym Schengen. To spełnienie postulatów Francji po styczniowych zamachach terrorystycznych. Większość krajów UE, w tym Polska, jest jednak temu niechętna. Jak wyjaśnił jeden z dyplomatów, Warszawa obawia się wzrostu kosztów ochrony długiej granicy zewnętrznej, a także możliwej debaty na temat regulacji dotyczących wewnętrznych granic w UE.

Zapowiedziano przyjęcie dyrektywy ws. wymiany danych pasażerów samolotów i statków (tzw. PNR – Passenger Name Records) z – co było postulatem polskiej delegacji – silnymi gwarancjami ochrony danych, a także prace nad inną dyrektywą – o bezpieczeństwie sieci i informacji. W środę Parlament Europejski zapowiedział, że będzie dążyć do zamknięcia do końca 2015 r. prac nad dyrektywą ws. PNR. Wezwał przy tym kraje członkowskie do przyspieszenia prac nad przepisami o ochronie prywatności.
Żródło info i foto: TVP.info

Europa przeciw handlarzom ludźmi

Dziś w całej Europie obchodzony jest Dzień Przeciwdziałania Handlowi Ludźmi – podaje TVP.info
Proceder ten najczęściej związany jest z wykorzystywaniem seksualnym. Jego ofiary często zmuszane są także do pracy, popełniania przestępstw, żebractwa. W grę wchodzą również handel organami czy nielegalna adopcja. Międzynarodowe organizacje szacują, że ofiar handlu ludźmi związanych z Polską jako krajem pochodzenia, przeznaczenia i tranzytu może być nawet 15 tys. rocznie. W ciągu ostatnich pięciu lat proceder handlu ludźmi wzmógł się w Polsce, co wynika z przystąpienia do UE oraz Strefy Schengen. Polska z kraju pochodzenia stała się również krajem tranzytu i przeznaczenia. Handlarze ludźmi do werbowania swych ofiar często wykorzystują internet. Czasem ciekawe oferty przesyłają wprost na adresy wybranych osób, które zamieszczają swoje profile i zdjęcia na portalach internetowych. Zdarzają się też przypadki uprowadzeń. Żródło info: TVP.info