Jest zażalenie prokuratury ws. Sławomira Nowaka

Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował 2 czerwca, że Sławomir Nowak, były minister w rządzie Donalda Tuska, ma wrócić do aresztu śledczego, chyba, że wpłaci poręczenie majątkowe w kwocie 1 mln złotych. Sędzia Dorota Radlińska wstrzymała wykonalność postanowienia do 19 czerwca, dając podejrzanemu czas na wpłatę sumy do 18 czerwca. Jeżeli pieniądze nie wpłyną, Nowak powinien zostać aresztowany.

Zażalenie Prokuratury Okręgowej zostało skierowane do sądu w środę 16 czerwca. „Sąd Apelacyjny w Warszawie na skutek zażalenia prokuratora warunkowo zastosował wobec Sławomira N., podejrzanego o poważne przestępstwa korupcyjne, środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Postanowienie sądu zostało zaskarżone m.in. w zakresie zastrzeżenia warunkowej zmiany tymczasowego aresztowania na środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w przypadku wpłacenia kwoty 1 miliona złotych oraz wstrzymania wykonania orzeczenia o tymczasowym aresztowaniu” – wyjaśniła prokurator Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Referent postępowania przeciwko Sławomirowi Nowakowi podzielił większość argumentów przedstawionych przez sędzię Dorotę Radlińska z Sądu Apelacyjnego w Warszawie w pisemnym uzasadnieniu, m.in. w kwestii istnienia przesłanek do stosowania środków zapobiegawczych w postaci obawy matactwa, obawy ucieczki oraz grożącej obawy wymierzenia surowej kary. Oskarżyciel publiczny nie zgadza się jednak z przedstawioną przez sąd oceną, że z uwagi na obszerność zgromadzonego materiału dowodowego możliwe było stosowanie wolnościowych środków zapobiegawczych na obecnym etapie śledztwa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Poszukiwani sprawcy, którzy wysadzili bankomat w Biedronce w Płotach

Siła wybuchu była ogromna! Uszkodzony został nie tylko sam bankomat, ale także przedsionek sklepu Biedronka w Płotach przy ulicy Grunwaldzkiej. W nocy z poniedziałku na wtorek nieznani sprawcy wysadzili urządzenie w powietrze ukradli z niego sporą sumę pieniędzy.

Do zdarzenia doszło między godziną 3:00 i 4:00. Eksplozja całkowicie zniszczyła bankomat. W przedsionku sklepu uszkodzone zostały szyby w oknach i sufit, w związku z czym zdecydowano się nie otwierać go dla klientów. Sprawców nie udało się odnaleźć, podobnie jak gotówki, która została wyciągnięta z wnętrza bankomatu. Według nieoficjalnych informacji mogło to być kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Obecnie policja prowadzi czynności mające na celu ustalenie sprawców kradzieży.
Źródło info i foto: se.pl

Policjanci zabezpieczyli ponad 6 ton nielegalnego tytoniu

Przewozili nielegalny tytoń, a kolega ich konwojował. W sumie ponad 6 ton tytoniu zabezpieczyli policjanci na terenie powiatu makowskiego i ostrowskiego. Uszczuplenia skarbu państwa z tytułu niezapłaconego podatku akcyzowego to kwota blisko 5 mln zł. Mundurowi zatrzymali do sprawy trzech mężczyzn.

Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu wspólnie z makowskimi funkcjonariuszami z Wydziału Kryminalnego, w Różanie zatrzymali do kontroli vw transportera. Jak się szybko okazało kierujący w samochodzie przewoził 840 kg nielegalnego tytoniu. Mężczyźni, którzy podróżowali autem, 24 i 25-letni pasażer trafili do policyjnego aresztu. W toku dalszej pracy nad sprawą mundurowi zatrzymali jeszcze jedną osobę, 44-letniego mieszkańca powiatu makowskiego. Ten mężczyzna konwojował przewóz towaru.

Policjanci szybko ustalili skąd towar był przewożony. Podczas przeszukań pomieszczeń gospodarczych na terenie powiatu ostrowskiego funkcjonariusze zabezpieczyli kolejną partię towaru. W sumie ponad 6 ton tytoniu. Jak ustalono straty z tytułu uszczuplenia podatku akcyzowego na szkodę skarbu państwa wyniosły blisko 5 mln zł.

Prokurator wobec zatrzymanych zastosował środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru. Teraz mężczyźni odpowiedzą za przestępstwo karno-skarbowe, za które grozi im kara w postaci pozbawienia wolności, bardzo wysoka grzywna oraz całkowity przepadek towaru.
Źródło info i foto: Policja.pl

Sposoby na wyłudzenie pieniędzy z 500+

Niezgłoszenie podjęcia pracy i zmiana wysokości dochodu na osobę w rodzinie najczęściej stanowią przyczynę żądania zwrotu nienależnie wypłacanego 500 plus – czytamy w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”.

Z informacji gazety wynika, że tylko od stycznia 2017 r. do lipca nakazano zwrot z wypłaconego już wsparcia z Programu 500 plus na sumę około 30 milionów złotych. „Dane o nieprawidłowościach nie są pełne, np. resort nie wie, ilu emigrantów złożyło nieprawdziwe oświadczenia, bo dzieci mieszkały za granicą, a rodzice pobierali 500+” – czytamy. Osoby ubiegające się o wsparcie z programu zobowiązane są do podawania prawdziwych informacji we wnioskach – pod rygorem odpowiedzialności karnej.
Źródło info i foto: onet.pl

Podczas napadu na bank w Duisburgu skradziono „większą sumę” pieniędzy

Podczas czwartkowego napadu na bank w Duisburgu zrabowana została „większa suma” pieniędzy – poinformowała po południu policja. Nie ma na razie bardziej szczegółowych danych. Sprawcy bądź sprawców napadu nie ujęto, ale zatrzymanych zostało dwóch podejrzanych. Do zdarzenia doszło w dzielnicy Rumeln w zachodniej części miasta około godz. 8.40, na krótko przed otwarciem oddziału.

Na miejscu skierowano jednostki specjalne policji. Po południu poinformowano, że w pobliżu banku zatrzymano dwóch mężczyzn, którzy mogą mieć związek z napadem. Wcześnie rano – jak informowała policja – uzbrojony mężczyzna zabarykadował się w banku z dwójką pracowników. Alarm ogłoszono, gdy jedna z pracownic weszła tam, ale zaraz wybiegła i wezwała policję.

„Związany pracownik w skarbcu”

Gdy po trzech godzinach wkroczyli tam funkcjonariusze z policyjnych oddziałów specjalnych, w skarbcu zastali skrępowanego pracownika banku, u którego nie stwierdzono żadnych obrażeń. Innej pracownicy banku udało się uciec na krótko przed interwencją policji. Napastnika, bądź napastników, bo i taką wersję analizowano, nie było już w tym czasie w banku.

Wcześniej w pobliżu banku policja zatrzymała dwóch podejrzanych osobników, odpowiadających opisowi sprawców napadu przekazanemu przez pracownicę banku, której udało się uciec z budynku. Policja poszukuje też czerwonego samochodu marki Volkswagen Golf, który widziano – z dwoma młodymi mężczyznami w środku – gdy odjeżdżał spod banku na krótko przed ogłoszeniem alarmu. Nie wiadomo na razie, czy zatrzymani mieli coś wspólnego z wydarzeniami w banku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wyłudzali pieniądze z PFRON

60 agentów CBA i Urzędu Kontroli Skarbowej było zaangażowanych w rozbicie poznańskiej szajki wyłudzającej dofinansowanie z PFRON. Proceder trwał przez lata. W sumie nieuczciwi biznesmeni mogli wyłudzić kilkanaście milionów złotych.

Kilka dni temu na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu agenci CBA weszli do kilku lokali związanych z dwoma firmami prowadzonymi przez Konrada S. To 70-letni biznesmen, który jest udziałowcem dwóch poznańskich spółek. Obie korzystały przez lata ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Firmy miały status zakładów pracy chronionej. W jednej Konrad S. był udziałowcem i prezesem, w drugiej – udziałowcem i prokurentem. Obie zatrudniały ludzi ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Przynajmniej tak wykazywały w dokumentach i wnioskach przesyłanych do PFRON w celu uzyskania dofinansowania. – Można powiedzieć, że była to fikcja zrobiona na potrzeby uzyskania dofinansowania z PFRON – mówi portalowi tvp.info osoba znająca kulisy akcji.

Jak wynika z naszych informacji, tylko w latach 2014-15 firmy, w których udziały miał Konrad S., wyłudziły z PFRON ponad 2 mln zł. Prócz Konrada S. zarzuty w sprawie wyłudzeń usłyszały też trzy inne osoby związane z jedną ze spółek, w tym dyrektor ekonomiczny.

Fałszowali dane

W rozpracowanie nieuczciwego biznesmena zaangażowanych było ponad 60 agentów CBA i Urzędu Kontroli Skarbowej. O tym, że jedna ze spółek, której udziałowcem był Konrad S., może działać nierzetelnie, zaczęło być głośno w 2015 roku po kontroli przeprowadzonej przez pracowników Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Stwierdzili oni liczne nieprawidłowości, takie jak choćby nierzetelne ewidencjonowanie stanu zdrowia pracowników.

Urzędnicy wykryli, że część zatrudnionych osób nie posiada w aktach osobowych aktualnych badań, które potwierdzałyby stopień niepełnosprawności. Zakład nie gwarantował również pracownikom dostępu do doraźnej opieki medycznej. Uchybienia urzędnicy wojewody wypisali na kilku stronach. Były one na tyle duże, że wojewoda podjął decyzję o pozbawieniu przedsiębiorstwa statusu zakładu pracy chronionej.

Po tej kontroli firmami, w których udziały miał Konrad S., zainteresowało się CBA i UKS. – Ustaliliśmy, że w spółce, w której był prezesem, tylko w latach 2014-16 wyłudzono z PFRON dofinansowanie na 68 pracowników – mówi nasz informator.

Firma Konrada S., według ustaleń CBA, miała przekładać do PFRON nieprawdziwe dokumenty dotyczące swoich pracowników. – Podawano nieprawdę dotyczącą wysokości pensji zatrudnionych, czy stopnia niepełnosprawności – mówi znająca te materiały. Jak wynika z ustaleń CBA, spółka, w której prezesem był Konrad S., miała wyłudzić prawie 2 mln zł.

Wyłudzili kilkanaście milionów?

W drugiej spółce, w której Konrad S. był prokurentem, proceder wyglądał podobnie. Skala wyłudzeń była jednak dużo mniejsza. W tym przypadku, jak wynika z ustaleń CBA, wyłudzono z PFRON 200 tys. zł dofinansowania na 16 pracowników. – Też podawano nieprawdę co do wysokości pensji, czy stopnia niepełnosprawności – zdradza rozmówca tvp.info.

– Na razie Konrad S. i trzy pozostałe osoby mają postawione zarzuty wyłudzenia dofinansowania z PFRON w latach 2014—2015, ale na tym na pewno się nie skończy – twierdzi osoba znająca akta sprawy.

Jak wynika bowiem z ustaleń UKS i CBA, firmy związane z Konradem S. otrzymywały dofinansowanie z PFRON od 2005 roku. – Z tego co udało nam się już ustalić, proceder wyłudzania pieniędzy z PFRON trwał od lat. W tym czasie firmy związane z Konradem S. mogły wyłudzić nawet kilkanaście milionów złotych – tłumaczy nasz informator.

Komu pomaga PFRON?

O dofinansowanie z PFRON może starać się przedsiębiorca, który albo prowadzi zakład pracy chronionej, albo zatrudnia co najmniej 25 osób, z czego 6 proc. to pracownicy niepełnosprawni. Firma, która spełni te wymogi, może dostać od 450 zł do 1800 zł dofinansowania za pracownika. Najwyższa stawka przeznaczona jest dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności.
Żródło info i foto: TVP.info

Nagrody dla służb mundurowych po szczycie NATO i ŚDM

Służby mundurowe podporządkowane resortowi spraw wewnętrznych i administracji mają otrzymać rekordową sumę nagród w wysokości 30 milionów złotych. Mundurowi, którzy dbali o bezpieczeństwo podczas szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży mają dostać średnio po tysiąc złotych – podaje portal rmf24.pl.

MSWiA przeznaczy ze swojego budżetu 30 milionów złotych, a cała kwota ma zostać rozdzielona pomiędzy 30 tysięcy osób. Najwięcej z nich stanowią „funkcjonariusze liniowi”, którzy pomagali pielgrzymom i gościom w trakcie wizyty papieża Franciszka podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

Wśród nagrodzonych znajdują się także m.in.: dowódcy operacji, szefowie sztabów i osoby cywilne. Łączna suma nagród będzie największa od wielu lat.

Organizacyjny sukces służb podczas ŚDM

Po ŚDM zagraniczne media chwaliły organizatorów i gościnność Polaków. Zwracały uwagę na nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, jakie wprowadzono w Polsce na czas wydarzenia. Policjanci i funkcjonariusze innych służb byli wszędzie, a młodzież była spokojna i radosna – relacjonowano.

– Wszyscy czuliśmy atmosferę tego, co się w naszym kraju dzieje i mieliśmy potrzebę funkcjonowania na najwyższych obrotach – mówił o służbie policjantów podczas ŚDM komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk.

– Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że najbardziej zaskoczyło nas to, co było dla nas najprzyjemniejsze, czyli reakcje tych dla których tę służbę pełniliśmy – dowody sympatii, które otrzymywaliśmy w trakcie trwania ŚDM i po ich zakończeniu – podkreślił komendant po ŚDM. Wyjaśnił, że chodzi m.in. o pielgrzymów, którzy podchodzili do policjantów, rozmawiali z nimi, dziękowali im, a zdarzało się, że i specjalnie dla nich śpiewali.

– Z ŚDM będę pamiętać m.in. policjantów, którzy np. przenoszą osoby potrzebujące pomocy medycznej, rozdają wodę w sektorach np. w Brzegach, czy przybijają piątki z pielgrzymami. Przygotowując się do tego wydarzenia jako kadra kierownicza, staraliśmy się przekazywać im, że warto nastawić się na pomocowy charakter służby. Mówiliśmy, by odłożyli bloczki mandatowe, zapomnieli o statystykach i starali się pomagać pielgrzymom – dodał generał.

Według niego takie podejście do uczestników ŚDM przyniosło efekty. Zaznaczył, że atmosfera wydarzenia kształtowana zarówno przez fakt wizyty papieża Franciszka jak i zachowanie tysięcy pielgrzymów powodowała, że mimo 2,3 godzin snu policjanci chętnie wracali do służby.
Żródło info i foto: onet.pl

Okradali plebanie w czasie mszy. Ukradli w sumie 350 tys. złotych

Co najmniej 30 plebani na terenie województw: podkarpackiego, małopolskiego i lubelskiego okradła w ciągu roku czteroosobowa szajka, zatrzymana przez tarnowską policję. Złodzieje, którzy zabierali tylko gotówkę, ukradli w sumie co najmniej 350 tys. zł. Na trop szajki wpadli policjanci z Tarnowa, gdy zorientowali się, że w ich regionie wzrosła liczba włamań na plebanie. Poszczególne sprawy łączył sposób działania sprawców. Dostawali się na plebanię, gdy ksiądz odprawiał mszę lub musiał opuścić kościół. Wyłamywali drzwi lub okno, a następnie plądrowali pomieszczenia. Zabierali tylko gotówkę.

W styczniu tego roku policjanci zorganizowali zasadzkę i zatrzymali dwóch mężczyzn, wracających z udanego włamania do jednej z plebanii. Po kilku miesiącach udało się przekonać ich do przerwania zmowy milczenia. Okazało się wówczas, że szajka ma na sumieniu znacznie więcej „skoków”.

Tylko gotówka

Policjanci zatrzymali ostatnio dwóch pozostałych członków szajki. – Wszyscy to młodzi ludzie w wieku od 22 do 29 lat. W sumie przedstawiono im 30 zarzutów kradzieży z włamaniem. Łupem przestępców, jak ustaliliśmy, padło, co najmniej 350 tys. tysięcy złotych – mówi tvp.info asp. sztab. Paweł Klimek, oficer prasowy tarnowskiej policji.

Z wyjaśnień zatrzymanych wynika, że szajka zaczęła działać w lutym 2015 r. Gdy okradli jedną plebanię, wyszukiwali kolejną. Działali w województwach podkarpackim, małopolskim oraz lubelskim. Przed skokami obserwowali plebanie. Łupem ich padały różne sumy. W czasie jednego z włamań trafiło im się „tylko” 500 zł, ale już kolejna „robota” przyniosła złodziejom ponad 85 tys. zł. Jednak zazwyczaj zrabowane sumy sięgały od kilkuset do kilku tysięcy zł. Zrabowane pieniądze wydawali na bieżące potrzeby. Część gotówki ukryli na „czarną godzinę”.

Cała czwórka przyznała się do zarzutów. Część przestępców będzie się chciała dobrowolnie poddać karze. Grozi im do 5 lat więzienia.
Żródło info i foto: TVP.info

Miliarder skazany na śmierć w Teheranie

Irański miliarder został skazany za korupcję na śmierć przez sąd w Teheranie – poinformowały służby prasowe resortu sprawiedliwości Iranu. 41-letniego Babaka Zandżaniego oskarżono o przywłaszczenie 2 miliardów 800 milionów dolarów w trakcie rządów prezydenta Mahmuda Ahmadineżada. Mężczyzna zaprzecza zarzutom. Zandżani został skazany na karę śmierci za oszustwa i przestępstwa gospodarcze razem z dwoma innymi osobami.

– Nakazano im też zwrot sprzeniewierzonych funduszy jednego z koncernów naftowych. Suma, jaką są winni państwu, wynosi jedną czwartą kwoty o zdefraudowanie jakiej są oskarżani – powiedział na konferencji prasowej przedstawiciel irańskiego wymiaru sprawiedliwości. Skazanym przysługuje prawo do apelacji.

Śledczy twierdzą, że Zandżani – jeden z najbogatszych ludzi w Iranie – powinien oddać państwu co najmniej równowartość 2,7 mld dolarów. W latach 2010-2013 miał zajmować się transferem irańskich funduszy trzymanych na zagranicznych kontach oraz nielegalnie handlować irańską ropą. Miał sprzedawać miliony baryłek ropy poprzez sieć firm założonych w Turcji, Malezji i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Był na czarnej liście Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych w związku z naruszaniem sankcji nałożonych na jego kraj.

Miliardera zatrzymano w 2013 roku po tym, jak prezydent Hasan Rouhani nakazał rządowi walkę z korupcją i osobami wykorzystującymi sankcje do nielegalnych transakcji. Zandżani w wywiadzie dla BBC sprzed 3 lat mówił, że nie interesuje go polityka, ale interesy. Agencja Reutera zwraca uwagę, że mimo ciążących na nim zarzutów Zandżani odegrał ważną rolę w negocjacjach, które doprowadziły do zniesienia embarga na eksport przez Teheran ropy naftowej. Majątek Zandżaniego szacowany jest na 14 miliardów dolarów. Powszechnie uważa się, że fortunę zawdzięcza współpracy z reżimem w Teheranie.
Żródło info i foto: wp.pl

Narkotyki w szafie

Tam, gdzie zwykli ludzie trzymają zimowe palta, on miał… poletka marihuany. 28-letni Jakub S. odpowie za posiadanie narkotyków oraz ich uprawę. Funkcjonariusze mają także dowody na to, że sprzedawał marihuanę. Kryminalni z Bemowa przeszukali mieszkanie Jakuba S., w którym znaleźli 60 g suszu tej rośliny.

Chwilę później odkryli w lokalu drewniane szafy, które przerobione zostały przez dilera na miniszklarnie służące do uprawy i hodowli konopi. Przechowalnie garsonek wyposażone zostały w specjalistyczny sprzęt i oświetlenie. W lokalu podejrzanego policja zabezpieczyła w sumie pięć doniczek ze świeżymi sadzonkami. Jakub S. usłyszał już zarzuty i przyznał się do winy. Trafił tymczasowo do aresztu. Pokorny diler dobrowolnie poddał się karze. Za uprawę konopi i jej udzielanie może odsiedzieć nawet osiem lat.
Żródło info i foto: se.pl