Synobójca z Jelcza-Laskowic skazany na dożywocie

Dożywocie dla Andrzeja K. za zastrzelenie syna w 2021 roku w Jelczu Laskowicach na Dolnym Śląsku. Tak wyrok zapadł dziś we wrocławskim sądzie. Do rodzinnej tragedii w Jelczu Laskowicach doszło 11 stycznia 2021 roku. Andrzej K. zastrzelił swojego syna w hurtowni, gdzie ten pracował. Oddał jeden strzał z rewolweru czarnoprochowego w tył głowy 37-latka. Po wszystkim ojciec sam się okaleczył. 68-latek usłyszał zarzut zabójstwa. Przyznał się do winy. Jako motyw działania wskazał sprawy ekonomiczne. Ustalono, że mężczyzna wcześniej przygotowywał się do zbrodni. Wrocławski sąd nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że oskarżony zabił. Skazał go na dożywocie. Zasądził też w sumie 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia rodzinie zastrzelonego. Chodzi między innymi o partnerkę i syna ofiary.

Dzisiejszy wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest wyrok za brutalne zabójstwo popełnione przez 18-latka

To była wyjątkowo bestialska zbrodnia. Obrażenia matki, ojca i ich 7-letniego syna – ujęte w wyroku – są zbyt drastyczne, by je opisać. Zginęli nocą od ciosów zadanych siekierą. Sprawca został nieprawomocnie skazany na dożywocie i może ubiegać się o wyjście na wolność najwcześniej po 30 latach. – Tam była niechęć i zazdrość o młodszego brata – mówi rzeczniczka sądu. „Raport” Beaty Glinkowskiej.

– To były rany rąbane głównie głowy i klatki piersiowej – bez szczegółów wymienia Tomasz Orepuk z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

21-letni Marceli C. starszy syn zabitego małżeństwa, usłyszał wyrok dożywocia.

Wyrok skazujący za trzy zabójstwa

– Zapadł wyrok skazujący, za trzy przestępstwa: zabójstwo matki, ojca oraz brata. Za każdy poszczególny czyn wymierzono karę dożywocia, wtedy kara łączna to jest kara dożywocia. Zastosowano również środek pobawienia praw publicznych na maksymalny okres 10 lat. Sąd orzekł, że skazany będzie mógł się ubiegać o przedterminowe zwolnienie po 30 latach – mówi Marzena Rusin-Gielniewska, rzecznik Sądu Okręgowego w Świdnicy.

Proces toczył się przed świdnickim sądem za zamkniętymi drzwiami z wyłączeniem jawności. Między innymi ze względu na najstarszego syna zamordowanej pary, którego w momencie zbrodni nie było w domu, wyjaśnia Marzena Rusin-Gielniewska.

– Chodziło obronę interesów pokrzywdzonego, najstarszego brata oraz – zważywszy na okoliczności tych zbrodni – o ochronę dobrych obyczajów – twierdzi sędzia Rusin-Gielniewska.

– Był on oskarżycielem posiłkowym podczas procesu brata – mówi jego pełnomocnik, adwokat Tomasz Bokszczanin.

– Oczekiwał na ten wyrok, natomiast o odczuciach człowieka, którego dotknęła tak wielka tragedia, nie sposób mówić – mówi adwokat. – Jest to człowiek, który przeżył ogromny dramat – dodaje

– Wyrok w takiej sprawie nikogo satysfakcjonować nie może, ale jest jedynym, jaki mógł zapaść, biorąc pod uwagę szereg okoliczności związanych z tą sprawą, np. opinie sądowe psychologiczne i psychiatryczne, w których badana była osobowość oskarżonego. Ich wyniki są takie, że ten bardzo młody człowiek cały czas może stanowić zagrożenie dla innych ludzi – ocenił prawnik.

Obrońca Marcelego C., zgodnie z wytycznymi klienta, nie zgodził się na rozmowę.

Zbrodnia rozegrała się w środku nocy

Dramat rozegrał się w Ząbkowicach Śląskich, 9 grudnia 2019 roku, około godz. 2 w nocy policjanci zostali wezwani do włamania w domu jednorodzinnym. Zadzwonił – jak okazało się później – sam sprawca.

– Gdy tylko policjanci dojechali na miejsce, zauważyli mężczyznę, który siedział na dachu, i krzyczał, że to on jest autorem zgłoszenia. Mówiąc, że włamywacz może być w środku, pytając, co z jego rodziną – przypomina st. asp. Katarzyna Mazurek z Komendy Powiatowej Policji w Ząbkowicach Śląskich.

 18-latek twierdził, że uciekł na dach przed rzekomym włamywaczem. Policjanci znaleźli w domu zmasakrowane ciała jego bliskich. Na miejscu zaczęły się oględziny. Podawana przez nastolatka wersja – miała coraz więcej nieścisłości – wylicza policjantka:

– On miał przygotowaną legendę, tak jak oszuści. Powiedział, że włamał się do jego domu mężczyzna ubrany na czarno, że miał kominiarkę, że nie widział jego twarzy. Ale jednocześnie powiedział, że ma brodę. Im więcej śladów zabezpieczali kryminalni na miejscu zbrodni, tym bardziej policjanci odnosili się do tych śladów. Na te (szczegółowe) pytania mężczyzna już nie potrafił logicznie odpowiedzieć i przyznał się – mówi st. asp. Mazurek.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Edynburg: Polak skazany na dożywocie za zabójstwo 2-letniego syna

Sąd w Edynburgu skazał w środę 41-letniego Polaka Łukasza Cz. na karę dożywotniego więzienia bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe przed upływem 23 lat za zamordowanie swojego dwuletniego syna. Zabójstwo miało być zemstą na byłej partnerce, za jej nowy związek. Jak ustalono podczas procesu, zabójstwo dziecka miało być zemstą na matce chłopczyka. Łukasz Cz. rozstał się z nią kilka miesięcy wcześniej. Nie mógł jednak znieść faktu, że Patrycja Sz. była już w nowym związku.

Do zabójstwa doszło w listopadzie 2020 roku. 2-letni chłopczyk przebywał tamtej nocy w domu Łukasza Cz., który zaczął wysyłać SMS-y do matki dziecka, pytając ją o jej nowego partnera i ich życie intymne. Patrycja Sz. nie odpowiadała na SMS-y byłego partnera. Dlatego Łukasz Cz. trzy razy strzelił w głowę dziecka z pistoletu gazowego, a gdy mały Julius obudził się, dźgnął go kilkakrotnie metalowym szpikulcem i udusił poduszką.

W czasie procesu sprawca, który pracował jako informatyk, przekonywał, że był wówczas w bardzo złym stanie psychicznym, co wpłynęło na jego zachowanie oraz że planował popełnić samobójstwo i nie chciał, by chłopiec pozostał sam. Sąd jednak uznał, że jego stan nie był tak poważny, jak twierdził, i morderstwo było „aktem zemsty i zazdrości”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Malbork: Syn podejrzany o zabójstwo ojca

Policja zatrzymała w sobotę 36-letniego mężczyznę, który jest podejrzewany o zabójstwo 56-letniego ojca. Śledczy zabezpieczyli nóż, którym zadano ciosy ofierze – przekazała policja.

– Po godzinie 11 dyżurny został powiadomiony o znalezieniu ciała mężczyzny w jednym z domów jednorodzinnych na terenie Malborka – przekazała oficer prasowy KPP w Malborku asp. Sylwia Kowalewska.

I jak dodała, „policjanci, którzy przyjechali na miejsce ustalili, że denat to 66-letni mężczyzna, który poniósł śmierć w wyniku kilkunastu ran kłutych.

– W tej sprawie zatrzymano 36-letniego mężczyznę. Policjanci pod nadzorem prokuratora sporządzili oględziny miejsce zdarzenia. Zabezpieczono prawdopodobne narzędzie zbrodni – dodała.

Możliwy zarzut zabójstwa dla syna ofiary

Z nieoficjalnych informacji wynika, że do zabójstwa doszło na terenie dzielnicy Czwartaki. Zatrzymany 36-letni mężczyzna jest synem ofiary. W chwili zatrzymania był trzeźwy.

– W niedzielę, w godzinach porannych zamierzamy przeprowadzić sekcję zwłok. Po sekcji będą podejmowane dalsze czynności – przekazał prokurator Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński.

W niedzielę mężczyzna zostanie przesłuchany przez prokuratora. Niewykluczone, że usłyszy zarzut zabójstwa, za co grozi od 8 lat do dożywotniego pozbawienia wolności. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Syn byłego kandydata do Senatu znaleziony w Chicago z ranami postrzałowymi

Nie żyje Jacek Rudnicki, syn polonijnego lekarza, działacza i byłego kandydata na senatora RP prof. dr. Marka Rudnickiego. 44-latek został zastrzelony w nocy z soboty na niedzielę w Chicago. Jak podaje „Dziennik Związkowy”, Jacek Rudnicki został znaleziony martwy w niedzielę 6 lutego nad ranem na rogu Michigan Avenue i 24th Street. Jego ojciec, prof. dr Marek Rudnicki, przekazał, że syn miał rany postrzałowe. Biuro prasowe Departamentu Policji Chicagowskiej przekazało gazecie, że 44-latek miał dwie rany postrzałowe w dolnej części ciała.

Sprawcy ukradli mercedesa mężczyzny. Auto zostało odnalezione tego samego dnia po południu dzięki urządzeniu GPS. Jak podkreśla „Dziennik Związkowy”, policja podejrzewa, że mężczyzna padł ofiarą carjackingu. Trwa śledztwo. Na razie nikt nie został zatrzymany.

Jacek Rudnicki – podaje gazeta – pracował w branży komputerowej i czasami jeździł Uberem. Mieszkał około trzech kilometrów od miejsca zdarzenia. „Był taką szlachetną duszą. Tym razem przemoc w Chicago uderzyła naprawdę blisko” – napisał Mark Rivera, przyjaciel mężczyzny, cytowany przez „Dziennik Związkowy”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Aresztowano matkę, która chciała zabić 8-letniego syna

Sąd Rejonowy w Kaliszu przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował 3-miesięczny areszt wobec matki podejrzanej o usiłowanie zabójstwa 8-letniego syna – poinformował w sobotę PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim Maciej Meler. Jak dodał posiedzenie aresztowe odbyło się na oddziale psychiatrycznym kaliskiego szpitala.

Sąd przychylił się do wniosku prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztu. Kobieta zostanie przewieziona na oddział szpitalny przy areszcie śledczym – poinformował.

W trakcie pobytu podejrzana przejdzie badania psychiatryczne „celem dokonania oceny w zakresie możliwości udziału podejrzanej w postępowaniu” – powiedział prokurator.

Do zdarzenia doszło w czwartek w jednym z mieszkań przy ul. Zamkowej w centrum Kalisza. Na pierwszym piętrze kamienicy mieszkała bezrobotna kobieta z 8-letnim synem. Przed godziną 7 kaliską policję zawiadomiono, że chłopiec jest ranny. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że dziecko ma rany kłute klatki piersiowej, u matki stwierdzono ranę ciętą szyi. Na podłodze leżał nóż o ostrzu długości 11,5 cm i szerokości 2 cm, którym kobieta zadawała ciosy nie tylko dziecku, ale też psu.

Kobieta z chłopcem zostali przewiezieni do szpitali w Kaliszu i Ostrowie Wlkp. 33-latka trafiła na oddział chirurgii w Kaliszu; jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Stan zdrowia 8-latka lekarze określili jako ciężki, ale stabilny. Okaleczonym psem zaopiekował się lekarz weterynarii. W piątek kobieta usłyszała zarzut usiłowania zabójstwa syna, do którego przyznała się.

Zdaniem śledczych zachowanie kobiety najprawdopodobniej wskazuje na załamanie nerwowe, podejrzana nie potrafiła podać powodu swojej agresji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Królowa Elżbieta II pozbawiła księcia Andrzeja tytułów wojskowych i królewskich patronatów

Książę Andrzej został pozbawiony tytułów wojskowych i królewskich patronatów przez samą królową Elżbietę II. Monarchini podjęła tak drastyczną decyzję z powodu oskarżeń, które ciążą na księciu Yorku. Syn królowej nie będzie też pełnił żadnych funkcji jako reprezentant. Wraz z innymi młodymi kobietami miała dostawać dobrze płatne i obiecujące propozycje pracy od Jeffreya Epsteina (zmarł w celi w 2019 roku, prawdopodobnie na skutek uduszenia). Następnie nieletnie miały pełnić rolę „kobiet do towarzystwa” wśród milionerów i śmietanki samych sławnych osób. W gronie tychże miał znajdować się właśnie książę Andrzej.

Oświadczenie królowej Elżbiety II pojawiło się w mediach społecznościowych kilka godzin po tym, kiedy ponad 150 weteranów m.in. Królewskiej Marynarki Wojennej wystosowało do monarchini list. Domagali się odebrania księciu Andrzejowi wszystkich tytułów i stopni wojskowych.

Według weteranów książę miał nie spełnić najwyższych standardów wojskowych, które dotyczą uczciwości i honoru. W liście zawarto także uwagę, że starsi oficerowie mają nazywać syna królowej mianem „toksycznego”.

– Za zgodą królowej przynależność księcia Yorku do wojska i patronaty królewskie powróciły do królowej. Książę Yorku nadal nie będzie podejmował żadnych obowiązków publicznych i broni tej sprawy jako osoba prywatna – czytamy w oświadczeniu królowej Elżbiety II.

Książę Andrzej zostanie skazany?

Książę Andrzej od 2019 roku wycofał się z życia publicznego i nie komentuje kontrowersyjnej sprawy. Przez głośny skandal może też z dużym prawdopodobieństwem nie zasiąść na tronie – jest dziesiąty w kolejce.

Syn królowej złożył do nowojorskiego sądu stosowny wniosek o oddalenie powództwa przeciw niemu. Argumentowano to tym, że Virginia Giuffre miała wcześniej zawrzeć ugodę finansową z Jeffreyem Epsteinem. Kobieta miała przyjąć 500 tys. dolarów za to, że zrezygnuje z roszczeń wobec milionera i wobec innych osób, które mogą zostać potencjalnie pozwane. Sąd w Nowym Jorku odrzucił wniosek księcia Andrzeja.

W związku z tym syn królowej jeszcze w tym roku może stanąć przed sądem – wstępnie wyznaczono termin pomiędzy wrześniem a grudniem. Do rozprawy może nie dojść, jeśli obie strony dojdą do ugody pozasądowej.

Ponadto „Daily Mirror” donosi, że książę Andrzej nie może liczyć nawet na krztę pomocy od królowej i jej bliskich. Elżbieta II miała zdecydować, że nie pomoże synowi finansowo (w opłaceniu prawników czy też w opłaceniu ugody z Virginią Giuffre), a jej zdanie mieli podzielić książę Karol oraz książę William.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Książę Andrzej odpowie za napaść seksualną. Sąd oddalił jego wniosek

Sąd federalny w Nowym Jorku odrzucił wniosek brytyjskiego księcia Andrzeja, syna królowej Elżbiety II, o oddalenie powództwa przeciwko niemu. Oznacza to, że będzie odpowiadać przed sądem za napaść seksualną z 2001 r. Książę Andrzej nie przyznaje się jednak do zarzutów.

3 stycznia ujawniono dokument, który miał zmienić bieg sprawy brytyjskiego księcia Andrzeja. Ugodę pomiędzy Virginią Giuffre a Jeffreyem Epsteinem, podpisaną 13 lat temu, opublikowano w ramach postępowania cywilnego, które Virginia wytoczyła przeciwko Andrzejowi. Sąd uznał jednak, że mimo ujawnionej ugody sprzed lat – pomiędzy Virginią Giuffre a biznesmenem Jeffreyem Epsteinem – brytyjski książę i tak będzie musiał odpowiadać przed sądem.

Jak podaje BBC, nowojorski sąd federalny odmówił odrzucenia pozwu Virginii Giuffre przeciwko Andrzejowi. Choć książę zaprzecza zarzutom, a jego prawnicy twierdzą, że w związku z umową, którą Virginia Giuffre podpisała w 2009 r. ze skazanym przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem, brytyjski książę i tak będzie musiał odpowiadać przed sądem za rzekomą napaść seksualną z 2001 roku.

Z ujawnionego dokumentu wynika, że Virginii Giuffre należy się 500 tysięcy dolarów w ramach ugody. W zamian za to nie może ona domagać się żadnych roszczeń od „każdej innej osoby lub podmiotu, który mógłby zostać uznany za potencjalnego pozwanego”.

9 sierpnia 2021 roku 38-letnia Giuffre złożyła w sądzie w Nowym Jorku pozew cywilny przeciwko księciu Andrzejowi. Twierdziła, że gdy miała 17 lat, była napastowana seksualnie przez brytyjskiego księcia. Przekonywała, że do molestowania miało dochodzić w Londynie, Nowym Jorku oraz na prywatnej wyspie Jeffreya Epsteina w grupie Wysp Dziewiczych USA. Jej zdaniem brytyjski książę miał wówczas świadomość, że była nieletnia. Teraz kobieta ubiega się o odszkodowanie, które – zdaniem ekspertów – może wynosić nawet miliony dolarów.

W listopadzie ubiegłego roku sędzia Lewis Kaplan wyznaczył wstępny termin procesu – miałby on odbyć się pomiędzy wrześniem a grudniem 2022 roku. Jako że mowa o sprawie cywilnej, istnieje możliwość zawarcia ugody pozasądowej. Zapewne wiązałaby się ona z wypłaceniem przez księcia odszkodowania na rzecz Giuffre za wycofanie pozwu. Z doniesień brytyjskich mediów wynika jednak, że rozmowy dotyczące ugody nie miały jeszcze miejsca.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szwedka oskarżona o zwerbowanie 12-letniego syna w szeregi dżihadystów

Obywatelka Szwecji została oskarżona o przyczynienie się do zwerbowania jej 12-letniego syna przez terrorystyczną organizację tak zwanego Państwa Islamskiego. Chłopiec był żołnierzem w Syrii od 2013 do 2016 roku – zginął na wojnie w wieku 16 lat.

To pierwszy w Szwecji przypadek, gdy prokuratura postawiła matce zarzut zbrodni wojennej polegającej na wykorzystaniu własnego dziecka do walki po stronie tak zwanego Państwa Islamskiego (IS). Według prokurator Reeny Devgun „nastolatek został na terenie Syrii wyposażony w broń, przeszkolony, a następnie brał udział w misjach bojowych IS”.

Dowodem są zdjęcia chłopca w miejscach działań wojennych, z terrorystami, a także zabitymi. Materiałem obciążającym jest zapis rozmów między krewnymi. 49-letnia kobieta nie przyznaje się do winy. Grozi jej od czterech lat więzienia do dożywocia.

Według gazety „Expressen” oskarżona to Lina Ishaq, która jako 19-latka grała w pierwszoligowym klubie kobiecej piłki nożnej. Następnie przeniosła się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie jej poglądy uległy radykalizacji, a później do Wielkiej Brytanii.

Szwedka przyłącza się do dżihadystów

W 2013 roku Ishaq wyjechała wraz z ówczesnym mężem i pięciorgiem dzieci do Syrii, gdzie przyłączyła się do tak zwanego Państwa Islamskiego. Po śmierci małżonka, który zginął na wojnie, kobieta związała się z innym mężczyzną i urodziła kolejne dzieci. Do Szwecji zwolenniczka tak zwanego Państwa Islamskiego wróciła w 2020 roku. We wrześniu 2021 roku została aresztowana pod zarzutem popełnienia zbrodni wojennych.

Wobec kobiety w Szwecji toczyło się postępowanie w związku z bezprawnym otrzymywaniem zasiłków z publicznego systemu w czasie pobytu w innym kraju, ale sprawę umorzono z powodu niemożności ustalenia jej miejsca zamieszkania.
Źródło info i foto: tvn24.pl

22-letni Jędrzej O. zabił dwie osoby. To syn polityka

O kolejnych, zastanawiająco łagodnych wyrokach sądu wobec 22-letniego Jędrzeja O. pisze poznańska „Gazeta Wyborcza”. Syn znanego, lokalnego polityka m.in. uciekał samochodem przed policją i zabił dwie osoby. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu zleciła kontrolę akt sprawy w gostyńskiej prokuraturze, która to zajmowała się postępowaniem wobec O. W sprawie 22-letniego pirata drogowego Jędrzeja O., syna wpływowego radnego, sąd oskarża prokuraturę w Gostyniu o zatajenie istotnych informacji – podaje poznańska „Gazeta Wyborcza”.

Przypomnijmy, że wrześniu 22-latek został zatrzymany przez policję za przekroczenie prędkości – w terenie zabudowanym na wsi jechał 188 kilometrów na godzinę. Na początku zatrzymał się sam na polecenie mundurowych, jednak po chwili gwałtownie ruszył i zaczął uciekać. W końcu auto wpadło w uprawy rolne. Sprawca policyjnego pościgu przed sądem nie przyznał się do winy, nie wyraził skruchy a jedynie dobrowolnie poddał się karze. Grozi mu za ten czyn do 5 lat więzienia.

Już wtedy O. miał na koncie cztery procesy, toczące w Sądzie Rejonowym w Szamotułach – podkreśla „GW”. Sprawy dotyczyły dwóch pobić, jazdy samochodem bez prawa jazdy i doprowadzenia do wypadku, w którym śmierć poniosły dwie osoby.
Źródło info i foto: wp.pl